Dodaj do ulubionych

Podziemie aborcyjne - mity i fakty

25.03.04, 20:39
Dane feministek całkowicie niewiarygodne
Podziemie aborcyjne

Mity i fakty


Stan prawny


Powiększ zdjęcie

Każdy człowiek ma prawo do życia, poczęte dziecko także!
Zapraszamy na stronę Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka:
www.life.net.pl

Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach
dopuszczalności przerywania ciąży została uchwalona 7 stycznia 1993 r. Ustawa
delegalizuje aborcję poza 3 przypadkami (zagrożenia życia lub zdrowia matki,
nieodwracalnego ciężkiego uszkodzenia płodu oraz gdy istnieje podejrzenie, że
ciąża jest wynikiem czynu zabronionego). Ustawa nie przewiduje żadnych kar
dla kobiet poddających się aborcji, lecz jedynie dla lekarza.

Oficjalne rządowe statystyki

Ustawa zobowiązuje rząd do sporządzania corocznych raportów z jej
wykonywania. Według statystyk rządowych, liczba nielegalnych zabiegów
przerywania ciąży jest niewielka (52 – w 1997 r., 55 – w 1998 r., 62 – w 1999
r., 83 – w 2000 r., 60 – w 2001 r.)1.
Wszelkie szacunki na temat skali podziemia aborcyjnego w Polsce obarczone są
poważnym ryzykiem błędu. Policja i prokuratura zajmują się zaledwie kilkoma
przypadkami nielegalnej aborcji rocznie. Organy ścigania, które zostały
utworzone do wykrywania przestępstw, są mało aktywne w przypadku ścigania
przestępstwa nielegalnej aborcji. Zestawienie ilości ogłoszeń prasowych
(mówiących o „regulacji miesiączki”, „zabiegach tanio”) z ilością przestępstw
zgłoszonych do prokuratury daje obraz opieszałości organów ścigania. Sytuacja
tym bardziej budzi zdziwienie, że policja, według polskiego prawa, może
posłużyć się narzędziem kontrolowanej prowokacji.

Skala zjawiska w Polsce: ok. 10 tys. rocznie

Najrzetelniejszym źródłem szacunków skali zjawiska w Polsce są dane z roku
1997 (podczas rocznego obowiązywania nowelizacji ustawy, dokonanej 30
sierpnia 1996 r., dopuszczającej tzw. aborcję na życzenie)2. Liczba
dokonanych w 1997 r. zabiegów przerywania ciąży wyniosła 3047. Podkreślamy: w
warunkach legalności, także na życzenie, w dobrych warunkach sanitarnych i
bezpłatnie.
Nie ulega dyskusji, że oficjalne dane dotyczące liczby aborcji (nawet w
warunkach jej legalności) odbiegają od stanu faktycznego. Nie wszystkie
dokonane aborcje są rejestrowane (z pobudek osobistych kobiet bądź w celu
uniknięcia uiszczenia podatku przez lekarza). Mając na uwadze powyższe fakty,
szacujemy liczbę nielegalnych aborcji w przedziale 7-13 tys. rocznie.

Jak uzyskano tę liczbę?

Najbardziej aktualne dane nt. ilości legalnych aborcji w 1997 r. (kiedy
aborcja była przez rok legalna z tzw. wskazań społecznych) pomnożono przez
opracowany przez demografów wskaźnik stosunku ilości legalnych aborcji do
ilości nielegalnych aborcji w warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.
Został on opracowany przez prof. dr. hab. Marka Okólskiego, demografa, który
stwierdził, że stosunek ten wynosi około 1:23. Niezależny badacz, dr med.
Karol Meissner, oszacował ten wskaźnik na 1:44.
Tak więc przyjmując najgorszy wariant, dr. K. Meissnera, i mnożąc liczbę
aborcji w 1997 r. – 3047 przez wskaźnik 4, otrzymujemy szacunek rzędu 13 tys.
nielegalnych aborcji. Natomiast przyjmując wskaźnik prof. Okólskiego,
otrzymujemy 7 tys. nielegalnych aborcji rocznie.

Prawo chroni życie człowieka:

Z Konwencji Praw Dziecka Narodów Zjednoczonych (1989 r.):
„Dziecko, z uwagi na swoją niedojrzałość psychiczną oraz umysłową, wymaga
szczególnej opieki i troski, w tym właściwej ochrony prawnej zarówno przed,
jak i po urodzeniu”.

Z Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka Narodów Zjednoczonych (1948 r.):
„Każdy człowiek ma prawo do życia, wolności i bezpieczeństwa swej osoby”
(art. III).

Z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej (1997 r.):
„Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”
(art. 38).

Drastycznie zawyżane dane środowisk proaborcyjnych

Nagłaśniana w mediach liczba 200 tys. nielegalnych aborcji rocznie ma swe
źródło w raporcie Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny „Ustawa
antyaborcyjna w Polsce – funkcjonowanie, skutki społeczne, postawy i
zachowania” z roku 20005. Raport ten jest nierzetelny na wielu płaszczyznach.
Przykładowo: w rozdziale Postawy środowiska medycznego wobec aborcji wnioski
na ten temat wysnuto z ankiet przeprowadzonych wśród 10 (słownie: dziesięciu)
osób: 6 lekarzy i 4 położnych i pielęgniarek.
Przeanalizujmy sposób, w jaki oszacowano ilość nielegalnych aborcji na 80-200
tys. rocznie.
1. O masowej skali podziemia aborcyjnego, według autorek raportu, ma
świadczyć zmniejszająca się liczba urodzeń w Polsce. Tymczasem spadek
przyrostu naturalnego jest obserwowanym przez socjologów od kilkudziesięciu
lat trendem ogólnoeuropejskim. Zmiana struktury rodziny, przesunięcie wieku
zawierania małżeństw, zwiększające się stosowanie środków i metod planowania
rodziny, zmniejszanie się liczby kobiet w wieku rozrodczym (a w Polsce
ponadto wysokie bezrobocie, brak polityki prorodzinnej państwa oraz
lansowanie konsumpcyjnego stylu życia) to obiektywne przyczyny spadku
przyrostu naturalnego. Dostępność aborcji jest zaledwie jednym z wielu – i to
nie najważniejszym – czynnikiem kształtującym ten trend.
2. Autorki raportu szacują skalę podziemia aborcyjnego na podstawie porównań
z takimi krajami, jak Litwa, Czechy czy Łotwa. Szacowanie ilości nielegalnych
aborcji na podstawie odniesienia do innych krajów europejskich jest
niemiarodajne. „Porównania z krajami nadbałtyckimi i innymi sąsiadami nie
mogą być uzasadnieniem dla oceny liczby aborcji w Polsce. Częstość chorób
przenoszonych drogą płciową (w tym HIV), zgonów kobiet w związku z ciążą,
porodem i połogiem, umieralność płodów i noworodków są w tych krajach dużo
wyższe niż w Polsce. Jedną z przyczyn jest duża liczba aborcji, która wtórnie
prowadzi do tych powikłań. (...) Sytuacja społeczna, zdrowotna tych krajów i
Polski nie jest porównywalna”6.

Człowiek od poczęcia - wypowiedzi naukowców:

„Komórkę jajową od momentu zapłodnienia nazywamy zarodkiem, ale nie ulega
wątpliwości, że jest to człowiek” - prof. dr hab. med. B. Chazan (za: Służba
Życiu, nr 2-3, 7-8, 1999).

„Żywot człowieka rozpoczyna się w momencie poczęcia, tj. zapłodnienia, i
kończy się w momencie śmierci” - prof. dr hab. med. R. Klimek, członek
Królewskiego Towarzystwa Lekarskiego w Londynie, członek Komitetu Naukowego
Światowej Federacji Ginekologów (za: Prawo i Życie nr 3/2000).

„Szacunek dla nowego życia od samego poczęcia i uznanie dziecka za partnera w
dialogu są bardzo ważne. Ten dialog rozpoczyna się w momencie poczęcia” -
prof. dr hab. Peter G. Fedor-Freybergh (za: Menopauza, Zeszyt 1/2002).

Argumenty świadczące o nieprawdziwości szacunków środowisk proaborcyjnych

1. Polki w ciągu ostatnich 20 lat przestały uważać aborcję za „zabieg
medyczny” bądź „metodę kontroli urodzeń”. Jeszcze przed uchwaleniem ustawy
chroniącej życie nastąpił bardzo wyraźny spadek liczby aborcji (por.
odpowiedni wykres). Również w ostatnich 20 latach znacznie wzrosło w polskim
społeczeństwie przekonanie o konieczności ochrony życia dziecka poczętego.
Dane OBOP z czerwca 2003 r.7 mówią o 81% zwolenników (50% na „tak”, 31%
na „raczej tak”) ochrony prawnej życia dzieci nienarodzonych.
2. Zmniejszająca się liczba zgonów kobiet związanych z ciążą, porodem i
połogiem (por. odpowiedni wykres), stale poprawiające się zdrowie
prokreacyjne kobiet oraz zmniejszająca się śmiertelność noworodków przeczą
sugerowanej przez Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny ilości 200
tys. nielegalnych aborcji rocznie. Masowa skala zjawiska nielegalnej aborcji
powodowałaby pogorszen
Obserwuj wątek
    • titus_flavius Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty c.d. 25.03.04, 20:49




      Człowiek od poczęcia - wypowiedzi naukowców:

      „Komórkę jajową od momentu zapłodnienia nazywamy zarodkiem, ale nie ulega
      wątpliwości, że jest to człowiek” - prof. dr hab. med. B. Chazan (za: Służba
      Życiu, nr 2-3, 7-8, 1999).

      „Żywot człowieka rozpoczyna się w momencie poczęcia, tj. zapłodnienia, i kończy
      się w momencie śmierci” - prof. dr hab. med. R. Klimek, członek Królewskiego
      Towarzystwa Lekarskiego w Londynie, członek Komitetu Naukowego Światowej
      Federacji Ginekologów (za: Prawo i Życie nr 3/2000).

      „Szacunek dla nowego życia od samego poczęcia i uznanie dziecka za partnera w
      dialogu są bardzo ważne. Ten dialog rozpoczyna się w momencie poczęcia” - prof.
      dr hab. Peter G. Fedor-Freybergh (za: Menopauza, Zeszyt 1/2002).

      Argumenty świadczące o nieprawdziwości szacunków środowisk proaborcyjnych

      1. Polki w ciągu ostatnich 20 lat przestały uważać aborcję za „zabieg medyczny”
      bądź „metodę kontroli urodzeń”. Jeszcze przed uchwaleniem ustawy chroniącej
      życie nastąpił bardzo wyraźny spadek liczby aborcji (por. odpowiedni wykres).
      Również w ostatnich 20 latach znacznie wzrosło w polskim społeczeństwie
      przekonanie o konieczności ochrony życia dziecka poczętego. Dane OBOP z czerwca
      2003 r.7 mówią o 81% zwolenników (50% na „tak”, 31% na „raczej tak”) ochrony
      prawnej życia dzieci nienarodzonych.
      2. Zmniejszająca się liczba zgonów kobiet związanych z ciążą, porodem i
      połogiem (por. odpowiedni wykres), stale poprawiające się zdrowie prokreacyjne
      kobiet oraz zmniejszająca się śmiertelność noworodków przeczą sugerowanej przez
      Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny ilości 200 tys. nielegalnych
      aborcji rocznie. Masowa skala zjawiska nielegalnej aborcji powodowałaby
      pogorszenie tej sytuacji, nie zaś polepszanie, jak w rzeczywistości ma to
      miejsce.
      3. Zmniejszająca się liczba poronień samoistnych. Niemożliwe jest masowe
      klasyfikowanie przez lekarzy nielegalnych aborcji pod nazwą poronień
      samoistnych. Wskaźnik poronień samoistnych na 1000 kobiet w wieku rozrodczym w
      latach 1990-2001 zmniejszył się dwukrotnie (z 6 do 3). Bezwzględny spadek
      liczby poronień samoistnych obrazuje tabela.

      Zawyżanie skali podziemia aborcyjnego

      Drastyczne zawyżanie szacunkowych danych nt. skali podziemia aborcyjnego miało
      już miejsce wielokrotnie w historii. Jest to metoda środowisk proaborcyjnych
      stosowana w celu legalizacji aborcji. Poniżej podajemy tylko kilka wybranych
      przykładów.

      USA

      W Stanach Zjednoczonych w latach 60. i 70. ubiegłego wieku działała organizacja
      NARAL, której celem była legalizacja aborcji. Jeden z jej założycieli, dr
      Bernard Nathanson (który po latach zmienił poglądy i został obrońcą życia)
      ujawnił działania NARAL-u: „Sfałszowaliśmy dane na temat nielegalnych zabiegów
      przerywania ciąży wykonywanych każdego roku w USA. Mass mediom i opinii
      publicznej przekazywaliśmy informację, że rocznie przeprowadza się w Stanach
      ok. miliona aborcji, chociaż wiedzieliśmy, że naprawdę jest ich ok. 100 tys.
      Podczas nielegalnych zabiegów umierało rocznie 200-250 kobiet, ale stale
      powtarzaliśmy, że śmiertelność jest znacznie wyższa i wynosi 10 tys. rocznie.
      Liczby te zaczęły kształtować świadomość społeczną w USA i były najlepszym
      środkiem, aby przekonać społeczeństwo, że trzeba zmienić prawo antyaborcyjne.
      Sfałszowane przez nas dane na temat przerywania ciąży wpłynęły na legalizację
      aborcji przez Sąd Najwyższy” 8.

      Wielka Brytania

      Podobna sytuacja miała miejsce w trakcie kampanii na rzecz legalizacji aborcji
      w Wielkiej Brytanii. Brytyjskie organizacje proaborcyjne w latach 1960-65
      podawały, że na terenie Wielkiej Brytanii i Walii dokonuje się rocznie 250 tys.
      nielegalnych zabiegów przerywania ciąży. Była to nieprawda. Rada Królewskiego
      Towarzystwa Ginekologicznego i Położniczego wydała w 1966 r.
      oświadczenie: „Wielokrotnie podawano, że liczba nielegalnych aborcji wynosi 100
      tys. rocznie, najnowsze szacunki mówią nawet o 250 tys. Te liczby – podobnie
      jak wcześniejsze szacunki mówiące o 50 tys. nielegalnych aborcji rocznie – nie
      mają żadnych rzeczywistych podstaw”9. Po legalizacji aborcji w Wielkiej
      Brytanii w 1968 r. aborcji było 23,6 tys., w 1969 r. – 54,8 tys. Od momentu
      legalizacji aborcji w tym kraju do chwili obecnej nigdy liczba aborcji nie
      osiągnęła 250 tys. 10.

      Niemcy

      W Niemczech (RFN) aborcję zalegalizowano w 1976 r. Przed legalizacją zwolennicy
      aborcji podawali rzekomą liczbę nielegalnych zabiegów, szacowaną przez nich
      nawet na 3 mln rocznie 11. Po legalizacji liczba aborcji wynosiła 54 309 w
      1977; 73 548 w 1978 r. 12. Ponadto warto przypomnieć znamienny absurd:
      niemieccy agitatorzy proaborcyjni (z RFN-u) podawali, że rocznie wskutek
      nielegalnej aborcji umiera od 10 do 40 tys. Niemek. Tymczasem rocznie w tym
      kraju umierało z wszystkich przyczyn średnio 13 tys. kobiet w wieku rozrodczym
      13.

      Polska

      Sytuacja w Polsce w latach 50. wyglądała podobnie. Prasa, przygotowując grunt,
      w przeddzień zalegalizowania przerywania ciąży, podawała zupełnie fałszywe
      liczby. Podawano: „Według oceny Ministerstwa Zdrowia, liczba zabiegów
      dokonywanych z naruszeniem dotychczas obowiązujących przepisów sięga ok. 300
      tys. rocznie lub jest nawet wyższa” 14. Tymczasem po legalizacji w 1956 r.
      liczba legalnych aborcji wynosiła: w 1957 r. – 36 368, w 1958 r. – 44 233 15.

      Wnioski

      Liczba czynów zabronionych prawem, niebezpiecznych dla zdrowia czy nawet życia
      oraz kosztownych, jest z pewnością dużo niższa od liczby tych samych czynów po
      ich legalizacji, dokonywanych w dobrych warunkach sanitarnych i bezpłatnie.
      Podawanie zawyżonych danych na temat skali nielegalnej aborcji jest – jak widać
      z przytoczonych danych – stałym elementem kampanii proaborcyjnej. Jej celem
      jest wpojenie społeczeństwu przekonania, że należy ten stan rzeczy zaakceptować
      i – co za tym idzie – zalegalizować.
      Powyżej wykazano, że podawane ostatnio w Polsce przez środowiska proaborcyjne
      szacunki podziemia aborcyjnego 80-200 tys. rocznie są całkowicie niezgodne z
      rzeczywistością.
      Rzetelne analizy wykazują, że wielkość tzw. podziemia aborcyjnego w Polsce
      zawiera się w granicach 7-13 tys. rocznie.

      Lek. med. Maria Stachura, dr Beata Trzcińska, dr hab. Jadwiga Wronicz




      Dane: Sprawozdanie Rady Ministrów z wykonywania w roku 2001 ustawy z dnia 7
      stycznia 1993 r.



      Dane: Sprawozdanie Rady Ministrów z wykonywania w roku 2001 ustawy z dnia 7
      stycznia 1993 r.



      Dane: Sprawozdanie Rady Ministrów z wykonywania w roku 2001 ustawy z dnia 7
      stycznia 1993 r. oraz raport Ministerstwa Zdrowia za rok 2002.
      Rok
      Zgony matek

      1991
      80

      1992
      58

      1993
      60

      1994
      48

      1995
      55

      1996
      33

      1997
      45

      1998
      30

      1999
      28

      2000
      25

      Rok
      Liczba poronień samoistnych

      1990
      59 454

      1991
      55 992

      1992
      51 802

      1993
      53 057

      1994
      46 970

      1995
      45 300

      1996
      45 054

      1997
      44 185

      1998
      43 959

      1999
      41 568

      2000
      41 007

      2001
      40 559



      --------------------------------------------------------------------------------


      1 Za: Sprawozdania Rady Ministrów z wykonania Ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r.
      za lata 1997,1998, 1999, 2000, 2001
      2 Ustawa zezwalająca na tzw. aborcję na życzenie z 30 sierpnia 1996 r. weszła w
      życie 4 stycznia 1997 r., a przestała obowiązywać 23 grudnia 1997 r. w dniu
      ogłoszenia orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, stwierdzającego jej
      niezgodność z Konstytucją RP.
      3 Za: Okólski M., Zapobieganie i przerywanie ciąży w Polsce, „Studia
      Demograficzne”, PAN, nr 2/76 rocznik 1984
      4 Meissner K., Częstość poronień, „Słowo Powszechne”, XVL (1991), 85-86 (12-13-
      14 IV)
      5
      http://www.waw.pdi.net/~polfedwo/pu
      • Gość: Jollaa Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty c.d. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 18:57
        Dlaczego ludzie w rodzaju Jendzy, Titusa ciągle kręcą się wokół aborcji, ciągle
        próbują narzucać innym swój światopogląd.
        Może oni mają permanentny syndrom postaborcyjny.
        Odczepcie się wreszcie od sumień ludzi, którzy mają inne zdanie.
        • Gość: jendza Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty c.d. IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 30.03.04, 06:37
          Ojoj, a czymze sobie zasluzylam na taka slawe:))?
          Za chwile sie okaze, ze nie tylko sie 'czepiam sumien ludzi'
          (a szczegolnie sumienia 'Jollii', hm, kto to jest Jollaa, bo pierwszy
          raz widze....), ale wrecz JESTEM ich sumieniem, he, he..
          Ech, te argumenta ad personam...

          Btw, poczatek zycia osobnika z gatunku homo sapiens okresla sie na tej samej
          podstwie, na jakiej okresla sie poczatek zycia np. drozofili (drosophila
          melanogaster) i nijak sie to ma do 'swiatopogladu'...
          Dobrego dnia i samopoczucia!
          j
          • Gość: sympatyczka SdPl KK nie wie czy PŁÓD można uznać za ISTOTĘ LUDZKĄ ! IP: *.tpsa.techsys.pl 17.10.04, 19:55
            www.catholicsforchoice.org/spanish/International/Polish/ABORTION.pdf===========================================================================

            Kobieta kontra płód
            Ci, którzy - podobnie jak Szczuka - skupiają się na kobiecym cierpieniu,
            przeważnie nie robią następnego kroku. Nie mówią jasno, wyraźnie i otwarcie, że
            płód nie cierpi. Na tym etapie życia płodowego, kiedy dokonywana jest aborcja,
            płód nie ma jeszcze dostatecznie rozwiniętego systemu nerwowego, aby móc
            odczuwać fizyczne cierpienia. Nie ma również ani świadomości, ani wyobraźni,
            aby móc cierpieć psychicznie.

            W takim sensie, w jakim współczucie jest współodczuwaniem, jest ono więc czymś
            bezpodstawnym wobec płodu. A wywoływanie w nas takiego uczucia jest zabiegiem
            sztucznym i ostentacyjnie ideologicznym. Okrutną manipulacją dokonywaną na
            naszych emocjach. Naprawdę i realnie cierpią kobiety. Oczywiście rozmaite
            przeżycia związane z poczęciem, ciążą i aborcją mogą towarzyszyć także innym
            osobom. Zapewne również obrońcom życia, których boli, że ich wiara w to, iż
            człowiek zaczyna się w momencie zapłodnienia, nie jest powszechnie podzielana.
            Płód natomiast nie cierpi. I dobrze jest o tym pamiętać, kiedy dokonuje się
            haniebnego porównania aborcji z Holocaustem, który był realnym cierpieniem
            realnych milionów ludzi.
            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2340297.html
            KK nie wie czy płód można uznać za istotę ludzką!!

            „Prawo nie powiada, ze czyn ten [aborcja] równa sie zabójstwu, jako ze nie
            mozna jeszcze
            mówic o zywej duszy w ciele, które nie odczuwa, nie jest jeszcze uformowane i
            nie posiada zmyslów - pisal Augustyn. - Któz nie sklania sie raczej ku mysleniu,
            ze nieuksztaltowane plody wiedna jak ziarna, które nie wykielkowaly.”

            W 1140 roku Gracjan sporzadzil
            pierwsze zestawienie prawa kanonicznego, które zostalo przyjete przez Kosciól.
            Kodeks Gracjana zawieral kanon Aliquando, stwierdzajacy ze „aborcja jest
            zabójstwem tylko gdy plód jest uksztaltowany”. Jezeli plód nie byl
            uksztaltowany, dokonanie aborcji nie stanowilo zabójstwa.

            Sw. Tomasz utrzymywal, ze aborcja nie jest zabójstwem dopóki plód nie otrzymal
            duszy i nie
            stal sie w ten sposób osoba ludzka.

            W encyklice zatytulowanej Evangelium Vitae
            (Ewangelia zycia) papiez Jan Pawel II potwierdzil opinie Kosciola, przyznajac
            ze nie wiemy, kiedy plód staje sie osoba ludzka

            Katolicy na rzecz Wolnego Wyboru
            Organizacja na rzecz Sprawiedliwosci Spolecznej
            www.catholicsforchoice.org/spanish/International/Polish/ABORTION.pdf
            www.catholicsforchoice.org/lowbandwidth/howtotalk.htm
            "w 1974 roku Kościół katolicki w wydanej przez Swiętą Kongregacje Doktryny
            Wiary "Deklaracji o wykonywaniu aborcji", przyznał, iż nie jest jeszcze do
            końca jasne od którego momentu można uznać płód za istotę ludzką. Ponieważ
            jednak powszechnie przyjmuje się, że kobiety są istotami ludzkimi i w związku z
            tym posiadają pełnię praw do działania wedle własnych przekonań, dlatego jest
            całkowicie uzasadnione aby katolicy, bez względu na swoje osobiste przekonania
            na temat moralnego wymiaru aborcji, popierali prawa, które pozwalają kobietom
            chronić własne życie, zdrowie i przekonania. Z tego oraz szeregu innych
            powodów, politycy katoliccy na całym świecie popierają takie ustawodawstwo,
            ktróre gwarantuje bezpieczną, legalną i powszechnie dostępną aborcję."
            www.federa.org.pl/aktualnosci/listy/list_do_prezydenta.htm
            www.federa.org.pl
            „Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny”:
            „”Syndrom postaborcyjny" w świetle badań”
            www.federa.org.pl/publikacje/biuletyn/dodatki/dodatkowe1.htm#2
            „Krytyka ideologicznego używania terminu "syndrom poaborcyjny"”
            www.federa.org.pl/publikacje/biuletyn/biuletyn21/biuletyn21_2.htm
            61% Polaków jest za zlagodzeniem ustawy antyaborcyjnej
            Większość ankietowanych (61%) opowiada się za złagodzeniem
            przepisów dotyczących aborcji. Zwolennicy zaostrzenia prawa
            o przerywaniu ciąży stanowią jedną piątą badanych (20%),
            a niemal taka sama liczebnie grupa (19%) nie ma
            wykrystalizowanej opinii w tej sprawie.

            Ponad połowa respondentów (56%) uważa, że kobiety powinny
            mieć możliwość przerywania ciąży ze względu na szczególnie
            ciężkie warunki materialne lub trudną sytuację osobistą.

            Im badani są lepiej wykształceni, tym większy ich odsetek uważa, że prawo
            o przerywaniu ciąży należy zmienić, a im gorzej - tym więcej przeciwników
            zmiany, ale
            także tym więcej osób niemających zdania w tej sprawie.

            Opinie ankietowanych w tej
            sprawie silnie związane są z ich wykształceniem: im ono niższe, tym więcej
            zwolenników
            zaostrzenia prawa, a im wyższe, tym więcej pragnących jego liberalizacji.


            www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2003/K_139_03.PDF
            JAJO NIE JEST KURĄ, KURA NIE JEST JAJEM,GĄSIENICA-MOTYLEM
            Czy jak zbieramy kasztany, czy tez żołędzie to wycinamy drzewa?
            Czy jedzac jajecznice jemy kurczaki?
            Czlowiek nie jest zygota, zygota nie jest Czlowiekiem.

            A może w takim razie pokusić o sformułowanie utylitarnej definicji ludzkiego
            życia poprzez odwrócenie definicji śmierci człowieka? Skoro obecnie medycyna za
            bezsporny dowód zgonu uznaje ustanie aktywności mózgu (tzw. płaski eeg) i czas
            ustania tej aktywności wpisuje sie w akcie zgonu (o ile umierająca osoba była
            podłączona do monitora), to tak samo można uznać, że nie może być mowy o
            ludzkim życiu dopóki u rozwijającego się zarodka nie wystąpi aktywność mózgu.

            www.antykoncepcja.com.pl/index.htm
            www.antykoncepcja.com.pl/Antykoncepcja_po2.htm
            • Gość: sympatyczka SdPl Katolicy na rzecz Wolnego Wyboru- PRAWIDŁOWY ADRES IP: 81.210.124.* 17.10.04, 22:47
              Katolicy na rzecz Wolnego Wyboru- PRAWIDŁOWY ADRES

              www.catholicsforchoice.org/spanish/International/Polish/ABORTION.pdf
        • Gość: antra Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty c.d. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.04, 08:52
          A co to jest syndrom postaborcyjny ? Rozumiesz o czym piszesz ?
        • Gość: bis Re: "Jollaa" a co Ciebie tak ten temat boli ? IP: *.elknet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.04, 19:09
    • titus_flavius Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty 26.03.04, 17:39
      Chaire,
      dlaczego milczą tutajsze feministki?
      T.


      titus_flavius napisał:

      ) Dane feministek całkowicie niewiarygodne
      ) Podziemie aborcyjne
      )
      ) Mity i fakty
      )
      )
      ) Stan prawny
      )
      )
      ) Powiększ zdjęcie
      )
      ) Każdy człowiek ma prawo do życia, poczęte dziecko także!
      ) Zapraszamy na stronę Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka:
      ) www.life.net.pl
      )
      ) Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach
      ) dopuszczalności przerywania ciąży została uchwalona 7 stycznia 1993 r. Ustawa
      ) delegalizuje aborcję poza 3 przypadkami (zagrożenia życia lub zdrowia matki,
      ) nieodwracalnego ciężkiego uszkodzenia płodu oraz gdy istnieje podejrzenie, że
      ) ciąża jest wynikiem czynu zabronionego). Ustawa nie przewiduje żadnych kar
      ) dla kobiet poddających się aborcji, lecz jedynie dla lekarza.
      )
      ) Oficjalne rządowe statystyki
      )
      ) Ustawa zobowiązuje rząd do sporządzania corocznych raportów z jej
      ) wykonywania. Według statystyk rządowych, liczba nielegalnych zabiegów
      ) przerywania ciąży jest niewielka (52 – w 1997 r., 55 – w 1998 r., 6
      ) 2 – w 1999
      ) r., 83 – w 2000 r., 60 – w 2001 r.)1.
      ) Wszelkie szacunki na temat skali podziemia aborcyjnego w Polsce obarczone są
      ) poważnym ryzykiem błędu. Policja i prokuratura zajmują się zaledwie kilkoma
      ) przypadkami nielegalnej aborcji rocznie. Organy ścigania, które zostały
      ) utworzone do wykrywania przestępstw, są mało aktywne w przypadku ścigania
      ) przestępstwa nielegalnej aborcji. Zestawienie ilości ogłoszeń prasowych
      ) (mówiących o „regulacji miesiączki”, „zabiegach tanio”)
      ) z ilością przestępstw
      ) zgłoszonych do prokuratury daje obraz opieszałości organów ścigania. Sytuacja
      ) tym bardziej budzi zdziwienie, że policja, według polskiego prawa, może
      ) posłużyć się narzędziem kontrolowanej prowokacji.
      )
      ) Skala zjawiska w Polsce: ok. 10 tys. rocznie
      )
      ) Najrzetelniejszym źródłem szacunków skali zjawiska w Polsce są dane z roku
      ) 1997 (podczas rocznego obowiązywania nowelizacji ustawy, dokonanej 30
      ) sierpnia 1996 r., dopuszczającej tzw. aborcję na życzenie)2. Liczba
      ) dokonanych w 1997 r. zabiegów przerywania ciąży wyniosła 3047. Podkreślamy: w
      ) warunkach legalności, także na życzenie, w dobrych warunkach sanitarnych i
      ) bezpłatnie.
      ) Nie ulega dyskusji, że oficjalne dane dotyczące liczby aborcji (nawet w
      ) warunkach jej legalności) odbiegają od stanu faktycznego. Nie wszystkie
      ) dokonane aborcje są rejestrowane (z pobudek osobistych kobiet bądź w celu
      ) uniknięcia uiszczenia podatku przez lekarza). Mając na uwadze powyższe fakty,
      ) szacujemy liczbę nielegalnych aborcji w przedziale 7-13 tys. rocznie.
      )
      ) Jak uzyskano tę liczbę?
      )
      ) Najbardziej aktualne dane nt. ilości legalnych aborcji w 1997 r. (kiedy
      ) aborcja była przez rok legalna z tzw. wskazań społecznych) pomnożono przez
      ) opracowany przez demografów wskaźnik stosunku ilości legalnych aborcji do
      ) ilości nielegalnych aborcji w warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.
      ) Został on opracowany przez prof. dr. hab. Marka Okólskiego, demografa, który
      ) stwierdził, że stosunek ten wynosi około 1:23. Niezależny badacz, dr med.
      ) Karol Meissner, oszacował ten wskaźnik na 1:44.
      ) Tak więc przyjmując najgorszy wariant, dr. K. Meissnera, i mnożąc liczbę
      ) aborcji w 1997 r. – 3047 przez wskaźnik 4, otrzymujemy szacunek rzędu 13
      ) tys.
      ) nielegalnych aborcji. Natomiast przyjmując wskaźnik prof. Okólskiego,
      ) otrzymujemy 7 tys. nielegalnych aborcji rocznie.
      )
      ) Prawo chroni życie człowieka:
      )
      ) Z Konwencji Praw Dziecka Narodów Zjednoczonych (1989 r.):
      ) „Dziecko, z uwagi na swoją niedojrzałość psychiczną oraz umysłową, wymaga
      )
      ) szczególnej opieki i troski, w tym właściwej ochrony prawnej zarówno przed,
      ) jak i po urodzeniu”.
      )
      ) Z Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka Narodów Zjednoczonych (1948 r.):
      ) „Każdy człowiek ma prawo do życia, wolności i bezpieczeństwa swej osoby&#
      ) 8221;
      ) (art. III).
      )
      ) Z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej (1997 r.):
      ) „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia&
      ) #8221;
      ) (art. 38).
      )
      ) Drastycznie zawyżane dane środowisk proaborcyjnych
      )
      ) Nagłaśniana w mediach liczba 200 tys. nielegalnych aborcji rocznie ma swe
      ) źródło w raporcie Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny „Ustawa
      ) antyaborcyjna w Polsce – funkcjonowanie, skutki społeczne, postawy i
      ) zachowania” z roku 20005. Raport ten jest nierzetelny na wielu płaszczyzn
      ) ach.
      ) Przykładowo: w rozdziale Postawy środowiska medycznego wobec aborcji wnioski
      ) na ten temat wysnuto z ankiet przeprowadzonych wśród 10 (słownie: dziesięciu)
      ) osób: 6 lekarzy i 4 położnych i pielęgniarek.
      ) Przeanalizujmy sposób, w jaki oszacowano ilość nielegalnych aborcji na 80-200
      ) tys. rocznie.
      ) 1. O masowej skali podziemia aborcyjnego, według autorek raportu, ma
      ) świadczyć zmniejszająca się liczba urodzeń w Polsce. Tymczasem spadek
      ) przyrostu naturalnego jest obserwowanym przez socjologów od kilkudziesięciu
      ) lat trendem ogólnoeuropejskim. Zmiana struktury rodziny, przesunięcie wieku
      ) zawierania małżeństw, zwiększające się stosowanie środków i metod planowania
      ) rodziny, zmniejszanie się liczby kobiet w wieku rozrodczym (a w Polsce
      ) ponadto wysokie bezrobocie, brak polityki prorodzinnej państwa oraz
      ) lansowanie konsumpcyjnego stylu życia) to obiektywne przyczyny spadku
      ) przyrostu naturalnego. Dostępność aborcji jest zaledwie jednym z wielu –
      ) i to
      ) nie najważniejszym – czynnikiem kształtującym ten trend.
      ) 2. Autorki raportu szacują skalę podziemia aborcyjnego na podstawie porównań
      ) z takimi krajami, jak Litwa, Czechy czy Łotwa. Szacowanie ilości nielegalnych
      ) aborcji na podstawie odniesienia do innych krajów europejskich jest
      ) niemiarodajne. „Porównania z krajami nadbałtyckimi i innymi sąsiadami nie
      )
      ) mogą być uzasadnieniem dla oceny liczby aborcji w Polsce. Częstość chorób
      ) przenoszonych drogą płciową (w tym HIV), zgonów kobiet w związku z ciążą,
      ) porodem i połogiem, umieralność płodów i noworodków są w tych krajach dużo
      ) wyższe niż w Polsce. Jedną z przyczyn jest duża liczba aborcji, która wtórnie
      ) prowadzi do tych powikłań. (...) Sytuacja społeczna, zdrowotna tych krajów i
      ) Polski nie jest porównywalna”6.
      )
      ) Człowiek od poczęcia - wypowiedzi naukowców:
      )
      ) „Komórkę jajową od momentu zapłodnienia nazywamy zarodkiem, ale nie ulega
      )
      ) wątpliwości, że jest to człowiek” - prof. dr hab. med. B. Chazan (za: Słu
      ) żba
      ) Życiu, nr 2-3, 7-8, 1999).
      )
      ) „Żywot człowieka rozpoczyna się w momencie poczęcia, tj. zapłodnienia, i
      ) kończy się w momencie śmierci” - prof. dr hab. med. R. Klimek, członek
      ) Królewskiego Towarzystwa Lekarskiego w Londynie, członek Komitetu Naukowego
      ) Światowej Federacji Ginekologów (za: Prawo i Życie nr 3/2000).
      )
      ) „Szacunek dla nowego życia od samego poczęcia i uznanie dziecka za partne
      ) ra w
      ) dialogu są bardzo ważne. Ten dialog rozpoczyna się w momencie poczęcia” -
      )
      ) prof. dr hab. Peter G. Fedor-Freybergh (za: Menopauza, Zeszyt 1/2002).
      )
      ) Argumenty świadczące o nieprawdziwości szacunków środowisk proaborcyjnych
      )
      ) 1. Polki w ciągu ostatnich 20 lat przestały uważać aborcję za „zabieg
      ) medyczny” bądź „metodę kontroli urodzeń”. Jeszcze przed uchwa
      ) leniem ustawy
      ) chroniącej życie nastąpił bardzo wyraźny spadek liczby aborcji (por.
      ) odpowiedni wykres). Również w ostatnich 20 latach znacznie wzrosło w po
      • Gość: Aga Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty IP: *.ec.pl / *.ec.pl 26.03.04, 23:59
        Każdy ma prawo do zrobienia ze swoim ciałem tego czego chce. W końcu każdy
        człowiek ma wolną wolę czyż nie.
        • Gość: brr Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.04, 07:55
          Ze swoim tak, ale już nie z ciałem swojego dziecka. Czas to zaakceptować.
          Po co powtarzać głupie feministyczne slogany ?
          • Gość: mika Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.04, 10:29
            a zatem ma prawo wyjac ze swego ciala zarodek. czas to zaakceptowac.

            Przy okazji: czy zgodzilabys sie na przymusowy pobór nerki dla chorego?
            • mamalgosia Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty 27.03.04, 10:37
              nerkę porównujesz z dzieckiem? No no
              • Gość: mika co do porównan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.04, 13:05
                Moja droga, nie porownuje nerki i dziecka ale nastepujace sytuacje: a/ kobieta
                jet w ciazy i nie moze jej usunac (tracac w ten sposob prawo do wlasnego ciala
                dla ochrony płodu)
                b/ ktos potrzebuje nerki a dzieki badaniom genetycznym (coraz bardziej
                powszechym) moze wykazac, ze ty bylabys dobra dawczynia. Czy mozna cie zmusic
                (np sadownie) abys mu te nerke oddala? Tj. czy moralne jest aby zmusic kogos do
                rezygnacji z prawa do dysponowania wlasnym cialem w celu ochrony zdrowia /
                zycia kogos (lub czegos) innego?
                BTW kwestia nie jest wydumana. przed sadem mial miejsce proces, w ktorym
                oczekujacy na przeszczep oskarzyl potencjalngo idealnego dawce ze nie chcac
                oddac mu nerki powoduje zagrozenie zycia. przegrał - i moim zdaniem słusznie.
                • titus_flavius tania demagogia 27.03.04, 13:35
                  Chaire,
                  ludzie nie są z powołania dawcami nerek, nikt tego od nich nie oczekuje. Nie
                  mamy także zbędnych organów. DZiecko nie ejst także częścią organizmu kobiety.
                  Jest jedynie od tego organizmu uzależnione, ale będzie uzależnione od opieki
                  matki przez wiele lat.
                  Czy to znaczy, że nie ma wyboru? Trzeba dokonać go przed podczęciem.
                  Celem poczęcia dziecka jest jego urodzenie. Z chwilą poczęcia kończy się
                  możliwość wyboru różnych decyzji.
                  Tak samo facet, który decyduje się na seks z kobietą, tym samym godzi się na
                  dożywotnie łożenie na dziecko.
                  T.



                  Gość portalu: mika napisał(a):

                  > Moja droga, nie porownuje nerki i dziecka ale nastepujace sytuacje: a/
                  kobieta
                  > jet w ciazy i nie moze jej usunac (tracac w ten sposob prawo do wlasnego
                  ciala
                  > dla ochrony płodu)
                  > b/ ktos potrzebuje nerki a dzieki badaniom genetycznym (coraz bardziej
                  > powszechym) moze wykazac, ze ty bylabys dobra dawczynia. Czy mozna cie zmusic
                  > (np sadownie) abys mu te nerke oddala? Tj. czy moralne jest aby zmusic kogos
                  do
                  >
                  > rezygnacji z prawa do dysponowania wlasnym cialem w celu ochrony zdrowia /
                  > zycia kogos (lub czegos) innego?
                  > BTW kwestia nie jest wydumana. przed sadem mial miejsce proces, w ktorym
                  > oczekujacy na przeszczep oskarzyl potencjalngo idealnego dawce ze nie chcac
                  > oddac mu nerki powoduje zagrozenie zycia. przegrał - i moim zdaniem słusznie.
                  • Gość: mika Re: tania demagogia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.04, 18:32
                    > ludzie nie są z powołania dawcami nerek, nikt tego od nich nie oczekuje.
                    Dokladnie o to mi chodzi. nikt nie oczekuje ze ktos bedzie dawca nerki (NB krwi
                    czy szpiku kostnego tez nie) a sa oczekiwania aby kobiety (takze te chore,
                    zyjace w nedzy i zgwalcone) rodzily - bez wzgledu na to czy tego chca i jakie
                    skutki ciaza dla nich przyniesie.

                    > Nie mamy także zbędnych organów.
                    Moj drogi, bez nerki mozna zyc latami.

                    > DZiecko nie ejst także częścią organizmu kobiety.
                    Nie ma zatem przeszkod by go z niej wyjac.
                    Sedno sprawy polega na tym, ze - nawet przyjmujac ze zygota bez ukladu
                    nerwowego itd ma ludzkie prawa - jej prawa nie powinny oznaczać odbierania
                    kobietom praw do ich organizmu. W innym przypadku - jesli uznazmy ze granica
                    dysponowania sobą sa prawa innych - musimy zaakceptowac przymusowe pobieranie
                    krwi, szpiku kostnego i nerek.

                    > Trzeba dokonać go przed podczęciem. Celem poczęcia dziecka jest jego
                    > urodzenie.
                    Przyznam ci racje jak srodki anty beda w 100% skuteczne i dostepne dla kazdego.
                    Ludzie kochaja sie nie po to aby 'poczac' dziecko - czy ty i ew. czytajace ten
                    post ida do lozka wtedy gdy maja ochote na dzidziusia?

                    > Tak samo facet, który decyduje się na seks z kobietą, tym samym godzi się na
                    > dożywotnie łożenie na dziecko.
                    Hmmm, troche nieproporcjonalne te obciazenia. NB od obowaizku alimentacyjngo
                    wielu miga sie jak tylko moze -ale to juz na marginesie

                    • rt23 Re: tania demagogia 27.03.04, 19:45
                      Masz rację tylko w jednym: prawa jednostki nie powinny ograniczać (o ile to
                      możliwe) praw innej jednostki. Zgadzam się z Tobą. I właśnie dlatego nie można
                      wykonywac aborcji ! Aborcja jest właśnie naruszeniem praw innej jednostki.

                      Cóż żyjąc w społeczeństwie czasem trzeba zrezygnować z części swoich praw. Np.:
                      nie można przy otwartym oknie słuchać bardzo głośno muzyki w nocy. Zgadzasz
                      się ? Do osób nieorganiczających swych praw w tym zakresie najczęściej jest
                      wzywana policja przez sąsiadów. Prawda ? Bo naruszają prawa innych jednostek.
                      Tak ? Dlatego takie zachowania podlegają karze. Tak ?
                      • lee.miller Re: tania demagogia 29.03.04, 22:19
                        > wykonywac aborcji ! Aborcja jest właśnie naruszeniem praw innej jednostki.

                        Nie ponieważ nie można porównywać kobiety do kilku komórek. Trzeba mieć źle w
                        głowie, żeby uważać, że to to samo.
                        • Gość: a Re: tania demagogia IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.04, 08:53
                          Srebreko odpowiedz w takim razie kiedy ta bezkształtna masa komórek staje się
                          kobietą:
                        • Gość: a Re: tania demagogia IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.04, 08:58
                          Srebreko, odpowiedz w takim razie kiedy ta bezkształtna masa komórek staje się
                          kobietą:
                          - 7 dni po zapłodnieniu
                          - 28 dni po zapłodnieniu
                          - 12 tygodni (84 dni) po zapłodnieniu
                          - 9 miesięcy po zapłodnieniu
                          - w czasie porodu
                          - po skończeniu 18 lat (fakt: wtedy staje się pełnoprawnym człowiekiem, ma
                          dowód osobisty itd)

                          Czy może w jakimś innym terminie ?

                          Potrafisz odpowiedzieć sensownie ?
                          • lee.miller i znów się zdenerwowałaś? 30.03.04, 13:51
                            Przedwczesne klikanie "wyślij" jest jak przedwczesny wytrysk ;)

                            Ile razy trzeba Ci napisać, że nie dam się wciągnąć w nudną dyskusję o aborcji?

                            -10 razy?
                            -100 razy?
                            -1000 razy?

                            Czy może jakąś inną ilość razy?
                            Potrafisz sensownie odpowiedzieć?

                            Ile razy mam Cię, jak by wynikało z Twoich postów, nadmiernie podnieconą
                            tematem aborcji, odsyłać do ciekawej dyskusji, która odbyła się na innym forum?
                            Może czytaj moje posty a nie tylko się do nich bezsensownie dopisuj, to Twoje
                            potrzeby emocjonalne ulegną zaspokojeniu.

                          • Gość: nowa Re: tania demagogia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.04, 20:12
                            Gość portalu: a napisał(a):
                            Srebreko, odpowiedz w takim razie kiedy ta bezkształtna masa komórek staje się
                            > kobietą: (...)
                            To proste - wtedy, gdy zaczyna w miarę regularnie miesiączkować.
                            • Gość: a A to dobre. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.04, 16:28
                              Świetne rozwiązanie. Tylko co chłopcami ? Stają się ludźmi po pierwszej
                              polucji ?
                          • Gość: ana Re: tania demagogia IP: 217.149.244.* 21.12.04, 13:35
                            w momencie kiedy zarodek przeksztalci sie w plod i rozwinie sie jego uklad
                            nerwowy na tyle aby samodzielnie mogl nadzorwoac swoje funkscje zyciowe
                      • innocenty Re: tania demagogia 07.02.05, 18:41
                        dlaczego niechciany plod(bedacy skutkiem zawodnosci srodkow antykoncepcyjnych)
                        ma maruszc prawo kobiety.
                  • lee.miller Re: tania demagogia 29.03.04, 22:27
                    Decyzja o zostaniu dawcą nerki jest takim samym aktem woli, jak decyzja o
                    zostaniu matką.

                    No więc ja Cię Tytus pytam, dlaczego nie oczekujesz ode mnie, że udostępnię
                    niepotrzebną mi de facto 1 nerkę skoro od tego zależy czyjeś życie? Czy moje
                    widzimisię, że nie chcą mieć blizny pooperacyjnej i leżeć w szpitalu o wiele
                    krócej niż trwa ciąża nie jest mniej ważne niż prawo do życia jednostki
                    potrzebującej mojej nerki? Dlaczego?

                    • Gość: a Re: tania demagogia IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.04, 08:59
                      Sreberko, dawanie życia nie jest równoznaczne z zabijaniem. Przemyśl i nie
                      powtarzaj więcej pustych sloganów feministycznych. Przykro to czytać.
                      • lee.miller przykro czytać 30.03.04, 13:55
                        kiedy ktoś nie potrafi się odnieść do czyjegoś argumentu (nie chce Ci się czy
                        przerasta Cię to umysłowo?), ale ponieważ czuje wewnetrzny przymus, pisze coś
                        głupiego w typie "dawanie życia nie jest równoznaczne z zabijaniem" co nijak ma
                        się do komentowanego postu, lub też logiczną analogię, której nie potrafi
                        podważyć nazywa sloganem feministycznym.

                        Poza tym, ile razy mam pisać, że nie jestem feministką?
                        -10 razy?
                        -100 razy?
                        -1000 razy?

                        Może powiedz, po ilu zwykle zaskakujesz, to wiele ułatwi.
                    • ciociacesia Re: tania demagogia 31.03.04, 16:55
                      lee.miller napisała:

                      > Decyzja o zostaniu dawcą nerki jest takim samym aktem woli, jak decyzja o
                      > zostaniu matką.

                      niezle to porównanie do nerki, ale moze to jest raczej tak, ze dałam jużnerkę,
                      czlowiek pożył z nią miesiąc, a ja nagle stwierdzam ze to moja nerka i to ja
                      mam do niej prawo...
                      steff
                      • lee.miller Re: tania demagogia 31.03.04, 17:29
                        Usiłuję wyobrazić sobie sytuację, w ktorejś ktoś oddał komuś nerkę przez
                        przypadek lub wbrew swojej woli... Czy sugerujesz, że ktoś celowo zachodzi w
                        ciążę, żeby ją usunąć?

                        :)
                        • ciociacesia Re: tania demagogia 31.03.04, 21:22
                          nie, sugeruję jednak ze o tym czy pogodze sie z faktem zostania mamą powinnam
                          pomyslec zanim podejme współżycie, zeby potem nie odbierac komus zycia.
                          z tą analogią jestjeszcze jeden problem - nawet jezeli jestem idealnym dawcą
                          nerki, istnieje szansa ze znajdzie sie inny dawca - choćby nie tak idealny, ale
                          gotowy oddac nerkę, a płód/zarodek/dziecko nie ma takiej nadziei - jestem jego
                          jedyną szansą i to ja doprowadzilam go do tej sytuacji "zagrozenia zycia",
                          gydyby nie moja nie dokonca (albo wcale) przemyslana decyzja o współzyciu to
                          nigdy sie by w niej nie znalazł... (w ogole by nie zaistnial, ale nie zamierzam
                          bronic zycia niepoczętego)
                          zdaje sobie sprawe ze cie to nie przekona, chcialam tylko zebys spojrzala na to
                          porownanie w troche innym swietle
                          steff
                          • rt23 Re: tania demagogia 31.03.04, 21:29
                            Dawno nie czytałam tak rozsądnego tekstu. To miłe. Dlatego warto tu zaglądać.
                          • lee.miller Re: tania demagogia 31.03.04, 22:05
                            Większość ludzi mysli o możliwości poczęcia zanim zacznie uprawiać seks. Nazywa
                            się owe myślenie antykoncepcją.

                            Tak się składa, że

                            a/nie ma metod pozwalajacych na 100% zabezpieczenie, a poczęcie nie jest
                            głównym celem uprawiania seksu przez ludzi

                            b/powiedz kobiecie zgwałconej, że powinna "pomysleć zanim podejmie współżycie"


                            Mówimy o sytuacji, kiedy nie ma czasu poszukiwać drugiego dawcy. Zamiast wiec
                            szukać dziur w analogii, wyobraź sobie sytuację, w której ktoś za chwilę umrze
                            (np.przyjechał z wypadku, za moment się wykrwawi, nie ma krwi właściwej grupy w
                            szpitalu, ale jest człowiek, który ją posiada) i zastanów się nad etycznością
                            przymuszenia człowieka - jedynego potencjalnego dawcy, by pozwolił skorzystać
                            innemu ze swojego ciała (a chodzi tylko o krew! a nie o 9
                            miesięcy "pasożytowania" wewnątrz czyjegoś ciała).

                            Oczywiście, że mnie to nie przekona. Podobnie jak ja nie spodziewam się
                            przekonać kogokolwiek. Acz juz raz udało mi się podważyć czyjeś przekonanie o
                            słuszności kary śmierci :) Ale takie rzeczy zdarzają się rzadko :))
                            • ciociacesia Re: tania demagogia 01.04.04, 14:18
                              kobieta zgwałcona nie jest żadnym argumentem, bo ponoć aborcja jest w takiej
                              sytuacji dopuszczana przez prawo. cos takiego nazwałabym właśnie taniom
                              demagogiom ;)
                              steff

                              ps. nie twierdze ze kazde wspołzycie jest w celu poczecia, ale taka
                              ewentualnosc powinna byc zawsze brana pod uwage. aborcja nie moze byc
                              traktowana jako "deska ratunkowa", czy jakas antykoncepcja ostatniej szansy,
                              ale jako ostateczna ostatecznosc... a co do krwi i szpiku to jestem za
                              przymusowym oddawaniem :)) co innego podroby(jestem do nich troche bardziej
                              przywiązana niz do plynów) ;)
                              • lee.miller Re: tania demagogia 08.04.04, 17:11
                                Absurd. I cóż zę coś dopuszcza prawo? Dyskusja dotyczy etycznych aspektów
                                aborcji, a nie stanu prawa karnego.


                                > ps. nie twierdze ze kazde wspołzycie jest w celu poczecia, ale taka
                                > ewentualnosc powinna byc zawsze brana pod uwage. aborcja nie moze byc
                                > traktowana jako "deska ratunkowa", czy jakas antykoncepcja ostatniej szansy,
                                > ale jako ostateczna ostatecznosc...

                                Jaka jest różnica między "ostateczną ostatecznością" a "antykoncepcją ostatniej
                                szansy"??? Rozumiem, że retoryczna...



                                a co do krwi i szpiku to jestem za
                                > przymusowym oddawaniem :))

                                No to różnimy się fundamentalnie w kwestii etyki :))




                • rt23 Re: co do porównan 27.03.04, 19:38
                  Kwestia jest nie tylko wydumana, to jeszcze nielogiczna. Co ma nerka wspólnego
                  z dzieckiem ? Poza anatomiczną bliskością w czasie ciąży ?

                  Jeśli robisz porównania, najpierw kwestię przemyśl. Usuwanie dziecka możesz na
                  przykład prównać z procesem sądowym (jeśli je lubisz) o morderstwo ze
                  szczególnym okrucieństwem. Spróbuj z tego (calkiem logicznego) porównania
                  wyciągnąć wniosek. Podejmiesz próbę ?
                  • lee.miller he he 27.03.04, 21:02
                    > Kwestia jest nie tylko wydumana, to jeszcze nielogiczna.

                    Porównanie jest bardzo dobre i logiczne, tyle, że wymaga czytelnika, ktoremu
                    ideologiczne zacietrzewienie nie przesłania jasnosci myślenia.

                    Otóż jak wiadomo amputacja jednej nerki nikomu nie szkodzi (temu, kto ma dwie,
                    rzecz jasna). Czesto ludzie umierają z braku narządu do przeszczepu - nic w tym
                    wydumanego - a jednak nie zmusza sie innych ludzi, bu udostępniali im swoje
                    ciała, choć nie ma watpliwosci, ze taki chory jest człowiekiem. W przypadku
                    płodu, jak wiadomo, zdania sa podzielone.
                    • rt23 Re: he he 28.03.04, 08:33
                      Nerka służy głównie do tworzenia moczu. Nie wiedziałaś o tym ?

                      • lee.miller uuu...w niedzielę wstałaś po 8. i zaraz do kompa? 28.03.04, 19:48
                        Cóż za zaangażowanie ideologiczne :)

                        Posiadanie choć 1 nerki przez człowieka jest niezbędnym warunkiem życia. Nie
                        wiedziałaś?
                        Przebywanie w macicy w stadium płodu jest niezbędnym warunkiem życia. Nie
                        wiedziałaś?

                        Takie coś nazywamy - wężykiem Jasiu - ANALOGIĄ.
                        • anja0 Hahahahahahahaha.... 29.03.04, 08:16
                          Jak się nie wie co się pisze to lepiej nie pisać. Kompromitacja !!!
                          Powtarzasz argumenty wszytskich feministek czy to tylko Twoja twórczość ?
                          Oj, trzeba się jeszcze trochę pouczyć, poczytać, zastanowić. Potem brać udział
                          w dyskusji.
                          • l.af co tak nerwowo? 29.03.04, 16:46
                            tylko tyle masz do powiedzenia ? :D

                            słabiutko, słabiutko...

                            no wyłóż, co Ci tam jeszcze w szkółce niedzielnej wklepali do główki, nie
                            krępuj się :D zawsze to miło się pośmiać ;D

                            • lee.miller p.s. 29.03.04, 16:50
                              gwoli ścisłości l.af=lee

                            • rt23 Re: co tak nerwowo? 29.03.04, 18:37
                              Brakuje argumentów merytorycznych ?
                              Tak, masz rację, lepiej dyskusję przenieść na poziom emocji, wyzwisk i obelg (w
                              tym jesteś dobra). Tak też jest bezpieczniej. Gdy próbuje się budować ANALOGIE,
                              a brakuje nieco wiedzy, można stać się pośmiewiskiem.
                              • lee.miller Re: co tak nerwowo? 29.03.04, 18:49
                                Na razie argumentów merytorycznych brakuje Tobie. Poza tym robisz z siebie
                                pośmiewisko, ponieważ nie masz zielonego pojęcia o medycynie. Nie wiesz, że
                                dializuje się niesprawną nerkę, ale nie dializuje się nerek, które zostały
                                usunięte? Doktorze do siedmiu boleści :DDDD

                                Widzisz :)
                                Mam nadzieję, że następnym razem pomyslisz, zanim coś napiszesz. Choć nikłą, bo
                                sprawa tytusa (Twojego absurdalnego i chamskiego postu do mnie w sytuacji,
                                kiedy nie wiedziałaś, o co chodzi) niczego Cię nie nauczyła :(
                                • Gość: a Re: co tak nerwowo? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 19:01
                                  Sreberko, dializuje się człowieka, nie nerkę. To naprawdę są podstawy !

                                  Brakuje mi argumentów merytorycznych ? To wróć do miejsca które oddałaś
                                  walkowerem.
                                  • lee.miller Re: co tak nerwowo? 29.03.04, 19:07
                                    Nie mów do obcych "sreberko" bo to trąci belferstwem. I nie gadaj głupot, kiedy
                                    toniesz, bo to nie świadczy dobrze o Tobie. A w wolnej chwili sprawdź
                                    znaczenie "dializy", jak już przestudiujesz słownik ortograficzny.
                                    • Gość: a Re: co tak nerwowo? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 19:10
                                      A wiesz czym różni się dializa od hemodializy ? A od hemofiltracji ?
                                      Sreberko, zdecydowanie dializuje się pacjenta. Nie nerkę. Poza wiedzą braki w
                                      logice.
                                      • lee.miller co to są "braki w logice"? 29.03.04, 19:18
                                        w jakim to języku? może najpierw opanuj gramatykę polską, a potem pogadamy.

                                        I dlaczego uciekasz od meritum? Abstrahując od faktu, że poddaje się dializie i
                                        nerkę i pacjenta, dlaczego nie odniesiesz się do swojego przedwczesnego
                                        chichotu z mojej analogii? Co, nie pomyślałaś, że niektórym nerki się usuwa?
                                        Biedactwo...Podobnie, jak nie pomyślałaś, że postawa "pro choice" nie implikuje
                                        feminizmu. Biedactwo...długa droga przed Tobą. Do szkoły kobieto :)
                                        • Gość: a Re: co to są "braki w logice"? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 19:25
                                          Brak w logice: Dializuje się pacjenta, nie nerkę. Nerkę można na przykład
                                          przepłukiwać.

                                          > I dlaczego uciekasz od meritum?
                                          Od meritum uciekasz Ty. Meritum to nie nerka, a aborcja. To też brak w logice.

                                          To dlaczego nie jesteś feministką ? Czy powodem jest seksizm feministek ? Czy
                                          inne przyczyny ?
                                          • lee.miller :))))))) 29.03.04, 22:12
                                            Nie ma czegoś takiego, jak "brak w logice". To nie po polsku. Posługujesz się
                                            nowomową i robisz żenujące błędy językowe. Sądzę, że słuchasz często Radia
                                            Maryja.

                                            Widzisz dziecię, to że ktoś nie chce z Tobą rozmawiać na jakiś temat wbrew
                                            Twojej woli, z reguły nie będzie oznaczalo ucieczki. Gdybyś wykazała się
                                            inteligencją, byłoby inaczej. Ale tak - raczej przyczyna będzie inna. Zrobię Ci
                                            przysługę i podpowiem: może Cię uważać za kiepską zacietrzewioną ideologicznie,
                                            nie rozumiejącą analogii, nie potrafiącą przyznac się do błędu dyskutantkę.

                                            Dlaczego nie mieszkasz w Pekinie?
                                        • Gość: a slogany IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 19:29
                                          Odpisz logicznie chociaż o tych feministkach. Wrócę jutro. A może na ich temat
                                          też potrafisz rzucać tylko slogany ?
                                          • lee.miller dlaczego odpowiadasz mi 2 x na jeden post? 29.03.04, 22:18
                                            Zwykle świadczy to o dużym zdenerwowaniu.
                                            Czy jesteś może nauczycielką?

                                            Czy to jest Twój zwyczaj traktowania ludzi - zadawanie im absurdalnych pytań?
                                            Czy tak traktujesz mężczyznę, którego kochasz? Czy pytasz go "dlaczego nie
                                            lubisz buraczków? A fasolki? Co myślisz?"

                                            Otóż pytanie "dlaczego nie jesteś feministką?" jest jednym z najgłupszych
                                            pytań, które kiedykolwiek w życiu usłyszałam. Jest to pytanie w
                                            rodzaju "Dlaczego nie mieszkasz w Berlinie?" Jedyna uczciwa odpowiedź na tak
                                            absurdalne pytanie to inne pytanie "A dlaczego miałabym???"

                                            Polecam sprawdzenie w słowniku znaczenia wyrazu "slogan".
                                            Czy język polski nie jest Twoim ojczystym? jeśli tak, to powiedz. Przestanę
                                            kpić.

                                            • anja0 A to potrafisz ? 30.03.04, 09:32
                                              Jeśli nie podoba Ci się tamto zadanie, napisz nam dlaczego nie chciałabyś być
                                              feministką. Wierz mi, to rozwijające zadanie.
                                              • lee.miller Re: A to potrafisz ? 30.03.04, 13:46
                                                Droga Anju,
                                                jezeli chcesz być nauczycielką i zadawać dzieciom wypracowania, polecam
                                                stosowne szkoły i mniej czasu mitrężenia na forum.

                                                Polecam też z całego serca mówienie o sobie w liczbie pojedynczej, albowiem w
                                                mnogiej najczęściej mówią jednostki nieco zaburzone.

                                                Skoro Ciebie rozwinęło pisanie dlaczego nie chcesz być feministką, to
                                                gratuluję. Mnie rozwijają inne rzeczy - w tym zastanawianie się, dlaczego kimś
                                                chcę być, jeśli różnica nie jest dla Ciebie zbyt abstrakcyjna.
                        • Gość: a Re: uuu...w niedzielę wstałaś po 8. i zaraz do ko IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 14:46
                          Z tą nerką i życiem to faktycznie nie przemyślałaś. Ciekawe jak z tego
                          wybrniesz. Pewnie będziesz upierać się, ża masz rację ...
                          • lee.miller Re: uuu...w niedzielę wstałaś po 8. i zaraz do ko 29.03.04, 16:54
                            Widzisz koleżanko, masz pecha. Ponieważ zabiegi manipulacyjne, które stosujesz,
                            są z niskiej półki. Czyli widać na kilometr i obśmiać mozna łatwo.

                            To, że jakaś analogia (gwoli ścisłości nie dziecka z nerką, hehe) jest dla
                            Ciebie zbyt abstrakcyjna, nie czyni ją nieprawdziwą.

                            Wszystko jest proste i logiiczne. Podważ, zanim pisac w sposób, który odkrywa
                            Twoją nieporadność.
                            • Gość: a Re: uuu...w niedzielę wstałaś po 8. i zaraz do ko IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 18:26
                              By wnieść coś pozytywnego do dyskusji trzeba mieć choć podstawową wiedzę o
                              świecie.
                              No dobrze, wyjaśnię Ci: w Polsce żyje min. kilka tysięcy ludzi bez żadnej
                              nerki. Tak, medycyna działa cuda.
                              Czytaj mniej literatury feministycznej, a więcej czasu poświęcaj na poznawanie
                              świata. Pa, sreberko.
                              • lee.miller Re: uuu...w niedzielę wstałaś po 8. i zaraz do ko 29.03.04, 18:37
                                Widzisz,kiedy natykam sie na taką słabą dyskutantkę, której nie stac na celną
                                ironię, to czuję litość.

                                Otóż nie można żyć bez nerki. Można żyć co najwyżej ze SZTUCZNĄ nerką. Nie bedę
                                uzasadniać, kto nie może mieć takowej i dlaczego nerki jednak się przeszczepia,
                                bo to nie Forum Medycyna i nie tego dotycy dyskusja.

                                Bez szpiku tez ktoś żyje? A bez krwi?

                                Jeśli natomiast uważasz każdego prochoice'owca za feministkę, to powiem:
                                słuchaj mniej księdza, a wiecej czasu poświęcaj na poznawanie swiata. Nie
                                mówiąc o nauce ortografii...

                                Spudłowałaś kochanie - nie jestem feministką i zostać nią nie zamierzam..
                                • Gość: a "dotycy" Twojej ortografii IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 18:47
                                  pilnuj własnej ortografii, a dopiero potem wytykaj innym.
                                  • lee.miller nie myl ortografii z literówką 29.03.04, 18:51
                                    bo robisz się coraz zabawniejsza :))))
                                    • Gość: a Nieco spokorniałaś IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 18:52
                                      po tym BYKU.
                                      • lee.miller wishful thinking :D 29.03.04, 18:59
                                        Kiedy Ty przestaniesz błaznować ? :D

                                        Nie lepiej mieć klasę i milczeć, kiedy walnęło się tak rażącego ortografa?
                                        porównywanie go do literówki, która nota bene nie jest bykiem, swiadczy o
                                        desperacji :(
                                        • Gość: a Re: wishful thinking :D IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 19:05
                                          Miałaś szansę na wykazanie się klasą, gdy nie chciałaś podjąć merytorycznej
                                          dyskusji. Nie wykorzystałaś tego. Więc nie pouczaj innych co to jest klasa.
                                          Dobrze ? Czytając Twoje komentarze jednego można być pewnym: Słowo klasa
                                          nie "dotycy" Twojej osoby.
                                          • lee.miller Re: wishful thinking :D 29.03.04, 19:10
                                            Nudna jesteś. Pouczasz i jednocześnie piszesz "nie pouczaj". Nie potrafisz z
                                            wdziękiem wycofać się z błedu ortograficnego dużego kalibru i z tego, że nie
                                            przemyślałaś do konca sprawy nerki. Pokorniejesz, bo czujesz ze trafił Ci się
                                            przeciwnik, z którym latwo Ci nie pójdzie. Tylko że mnie się nie trafił.

                                            Nie jestem zainteresowana dalszą wymiana złośliwości, bo mam ciekawsze zajęcia.
                                            • Gość: a Oj, jak się kurzy. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 19:11
                                              Oj, jak się kurzy.
                                              • lee.miller Re: Oj, jak się kurzy. 29.03.04, 22:07
                                                To przestań tupać i sprzątaj czasami.
                                • Gość: a Nie jesteś feministką ? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 18:48
                                  A dlaczego ?
                                  • lee.miller Re: Nie jesteś feministką ? 29.03.04, 18:56
                                    A dlaczego miałabym być?
                                • Gość: a To podejmij rękawicę IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 18:56
                                  I zacznijmy spokojnie, logicznie dyskutować.
                                  Proponuję byś wróciła do miejsca z którego uciekłaś (walkower).
                                  • lee.miller To nie jest rękawica 29.03.04, 19:05
                                    Ucieka się przed przeciwnikiem, który jest groźny.

                                    Nazywaj to jak zresztą jak chcesz. Cała sprawa i tak sprowadza się do mojego
                                    przekonania, że prawo do zycia nie obejmuje prawa do czasowego korzystania z
                                    cudzego ciała wbrew woli tej osoby i do Twojego, że obejmuje. Nie ma o czym
                                    dyskutować.
                                    • Gość: a Re: To nie jest rękawica IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 19:07
                                      Groźnym ? Aż tak bardzo boisz się siły moich argumentów ? Pochlebia mi to.

                                      A więc uciekłaś. Kurzyło się.
                                      • lee.miller kurzy Ci się? a dlaczego masz taki syfik? 29.03.04, 22:30
                                        nie sprzątasz? może nie tup tyle? będzie to miało i ten pozytywny skutek, że
                                        ustaną wstrząsy Twojego mózgu, bo to prawdopodobnie one zaburzają tok Twojego
                                        myślenia i każą Ci brać kpinę za komplement.
                                        • Gość: a Zdenerwowałaś się, sreberko IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.04, 09:02
                                          Zdenerwowałaś się. Pamiętaj myślenie jest złotem. Najłatwiej używać inwektyw,
                                          prawda, sreberko ?
                                          • lee.miller to ja mam przedwczesny klik? 30.03.04, 13:59
                                            To ja nie potrafię podważyć logicznej analogii i w zwiazku z tym nazywam ją
                                            feministycznym sloganem? To myślenie czy milczenie jest w końcu złotem?

                                            > Najłatwiej używać inwektyw,
                                            > prawda, sreberko ?

                                            Skoro tak twiedzisz...
                          • Gość: a Re: uuu...w niedzielę wstałaś po 8. i zaraz do ko IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 18:25
                            By wnieść coś pozytywnego do dyskusji trzeba mieć choć podstawową wiedzę o
                            świecie.
                            No dobrze, wyjaśnię Ci: w Polsce żyje min. kilka tysięcy ludzi bez żadnej
                            nerki. Tak, medycyna działa cuda.
                            Czytaj mniej literatury feministycznej, a więcej czasu poświęcaj na poznawanie
                            świata. Pa, sreberko.
                            • lee.miller a dlaczego spamujesz? 29.03.04, 18:40
                              wklejanie w dwóch miejscach tego samego to spam :(

                              nieładnie :((
            • rt23 Przykro to pisać, ale 27.03.04, 19:33
              mice zacietrzewienie upośledza myślenie.
    • Gość: brr Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.04, 07:56
      Dziękuję za ten tekst.
    • Gość: mika coż za artykuł, w którym członkowie ruchów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.04, 10:27
      tzw. "obrony życia' występują jako niezależne autorytety, za podstawą do oceny
      nielegalnych aborcji przyjmuje sie rok 1997 mimo tego, ze przed penalizacja
      aborcji wykonywano rocznie kilkadziesiat tysięcy aborcji rocznie (no ale po co
      podawac dane z lat 1990-1993, ktore juz nie pasują tak ladnie do teorii). NB
      zwracam uwage na fakt, ze same autorki plączą sie co do 1997 r: raz była w nim
      możliwa aborcja ze wzgledów społecznych, innym razem na życzenie.
      Kadzy wie ze w wielu sytuacjach naet konietom ktore prawo do abrocji maja
      lekarze (Chazan np.) stara się go odmowic. i Jesle maja one tkaa mozlwiosc,
      zamiastt przechodzic pasmo udrek i upokorzen w szpitalu wola isc do gabinetu
      prywatnego (ktory NB nie ma gorszych warunków sanitarnych iz panstwowy szpital,
      a nieraz lepsze).
      • titus_flavius Re: coż za artykuł, w którym członkowie ruchów 27.03.04, 13:18
        Gość portalu: mika napisał(a):

        > tzw. "obrony życia' występują jako niezależne autorytety, za podstawą do
        oceny
        > nielegalnych aborcji przyjmuje sie rok 1997 mimo tego, ze przed penalizacja
        > aborcji wykonywano rocznie kilkadziesiat tysięcy aborcji rocznie (no ale po
        co
        > podawac dane z lat 1990-1993, ktore juz nie pasują tak ladnie do teorii). NB
        > zwracam uwage na fakt, ze same autorki plączą sie co do 1997 r: raz była w
        nim
        > możliwa aborcja ze wzgledów społecznych, innym razem na życzenie.

        Chaire,
        czyżby wg Ciebie nic nie zmieniło się w mentalności kobiet odnośnie aborcji
        między 1990, a 2004r?
        Dane z 1997 są pewne i niskie. Zaś ówcześnie aborcja ze wzgledów społecznych
        była równoznaczna z aborcją na życzenie.
        T.




        > Kadzy wie ze w wielu sytuacjach naet konietom ktore prawo do abrocji maja
        > lekarze (Chazan np.) stara się go odmowic. i Jesle maja one tkaa mozlwiosc,
        > zamiastt przechodzic pasmo udrek i upokorzen w szpitalu wola isc do gabinetu
        > prywatnego (ktory NB nie ma gorszych warunków sanitarnych iz panstwowy
        szpital,
        >
        > a nieraz lepsze).
        • Gość: mika Re: coż za artykuł, w którym członkowie ruchów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.04, 18:22
          Dane z poczatku lat 90-tych sa rownie pewne - ale znacznie wyzsze i to niestety
          dla "obiektywnych" autorek je dyskwalifikuje, jak rozumiem. Dlatego chetnie
          podaja info nt. smiertelnosci kobiet z wielu lat, przytaczajać tylko jeden na
          liczba legalnych aborcji.
          NB kazdy kto pamieta ten rok doskonale wie, ze nie przyniosl on w dostepie do
          zabiegu zadnego praktycznego przelomu.
          Zmiana zapewne nastepuje (i slusznie, bo traktowanie aborcji jako srodka
          antykoncepcji jest chore). nie wierze jednaj w ok 25-krotny spadek rzeczywiscie
          wykonywanych zabiego w ciagu kilku lat
          > Zaś ówcześnie aborcja ze wzgledów społecznych była równoznaczna z aborcją na
          życzenie.
          No i pokazujesz ze nie masz pojecia o czym piszesz.
    • lee.miller drogi Tyfusie :)) 27.03.04, 19:04
      W wielu przypadkach aborcja jest nie tylko wskazana ze względu na dobro
      społeczne, ale też powinna być obowiązkowa. W przeciwnym bowiem razie rodzą się
      tacy socjopaci jak Ty, co jest - rzecz jasna - ogólnie szkodliwe :)
      • rt23 Re: drogi Tyfusie :)) 27.03.04, 19:50
        Tak, wszyscy żałujemy, że mamuśka Cię nie wyskrobała. Nie wypisywałabyś takich
        bzdur droga lee miller.
        • lee.miller i to napisał(a) przeciwnik(czka) aborcji? 27.03.04, 20:56
          o cholera...czapki z głów...przed bogactwem przyrodniczym tego świata.

          btw, znasz może pozaantyaborcyjną twórczość tego pana, czy tak strzelasz nie
          wiedząc, o czym mowa?

          poza tym, przyzwoici ludzie wypowiadają się w imieniu własnym
          natomiast piszą "my wszyscy" tylko ci, którzy chcą poczuć sie pewniej, nie
          wiedząc jednocześnie, jak jest to zabawne :)
          • Gość: a Re: i to napisał(a) przeciwnik(czka) aborcji? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.03.04, 08:36
            Rt23 ma rację. "my wszyscy" zostało dobrze użyte.
            • Gość: mika ktoz to ci "wszycy" ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.04, 11:09
              bo jak widać ani ja ani Aga ani lee ... ani jeszcze wiele wiele innych osób. Ty
              natomiast, droga brr / a / c / zztop nadal z uporem godnym lepszej sprawy
              mnozysz swe byty wpisujac sie na te same watki pod roznymi nickami. Cos malo
              tych "wszystkich' i trzeba wzmocnić ich szereg, nieprawdaz?
              • anja0 Re: ktoz to ci "wszyscy" ? 28.03.04, 15:22
                Ci wszyscy to pewnie wszystkie osoby dotknięte Twoim sposobem wyrażania się.
                Jak również Ci, których zdaniem morderstwo jest złem niezależnie od tego co o
                tym sądzą feministki.

                Pytanie do admina: Czy obelgi typu: "jesteś socjopatą" nie należy kasować ?
                • Gość: mika Re: ktoz to ci "wszyscy" ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.04, 18:28
                  > Ci wszyscy to pewnie wszystkie osoby dotknięte Twoim sposobem wyrażania się.
                  primo a wiec z pewnoscia nie caly narod. Secundo pisze co mysle - NB nie
                  uzywajac słow obrazliwych, w tym 'socjopata' - i nie musisz tego czytac. Tertio
                  najbardziej tu chamska osoba jest rt23, czego oczywiscie nie zauwazasz bo jego
                  poglady ci odpowiadaja.

                  > morderstwo jest złem niezależnie od tego co o tym sądzą feministki.
                  Moja droga, aborcja nie jest morderstwem, podobnie jak np. rozbicie jajka nie
                  jest zarzenieciem kury. Uwaza tak wiele osob, w tym nie tylko feministki.
                  Ponadto nigdy nie slyszalam zeby ktos powiedzial aby aborcja jest dobra. Sa
                  natomiast tacy ktorzy uwazaja ze jej liczbe mozna zmnijszych edukacja i
                  popularyzacja srodków anty, oraz tacy ktorzy uwazaja ze najlepsze sa zakazy,
                  straszenie seksem i zaklinanie rzeczywistosci - co w zapoczatkowujacym ten
                  watek artykule jest pieknie pokazane.
                  • anja0 Re: ktoz to ci "wszyscy" ? 28.03.04, 19:08
                    Jajko ma się prawie tak do dziecka jak nerka.
                    • Gość: mika porownania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.04, 19:34
                      Moja droga, wczoraj jasno przedstawilam na czym polega moje
                      porowanie. Nie moja wina jesli nie jestes w stanie go zrozumiec - Lee
                      nie mial z tym problemow. Widac masz tez problemy ze zrozumieniem
                      porowanania ktore uzylam dzisiaj.
                      Ale nie martw sie - proste umysly czesto nie potrafia pojšć metafor i
                      nie jestes niczym nadzwyczajnym.
                    • lee.miller jajko nijak ma się do dziecka 28.03.04, 19:58
                      jajko stanowi bowiem analogię z płodem, a nie z dzieckiem :D

                      • Gość: a Re: jajko nijak ma się do dziecka IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 14:42
                        No dobrze. Uporządkujmy.

                        Uważasz, że płód nie jest człowiekiem. Czy dobrze Cię rozumię ?
                        • lee.miller Re: jajko nijak ma się do dziecka 29.03.04, 16:56
                          > rozumię ?

                          w jakim to jest języku?
                          • Gość: a Re: jajko nijak ma się do dziecka IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 18:20
                            Wystraszyłaś się rzeczowej dyskusji, tak ?

                            Jak ktoś niżej mądrze napisał: myślenie jest złotem, sreberko. Pa.
                            • lee.miller wstydzisz sie kompromitującego "ortografa"? 29.03.04, 18:32
                              nikt nie napisał, ze myślenie jest złotem
                              prawdopodobnie dlatego, że tak się zwykle mówi o milczeniu...

                              Widzisz, dyskusja o aborcji jest o tyle nudna, że od lat nie pada żaden nowy
                              argument. Dziwią mnie więc ludzie, którzy nadal chcą ją wywoływać. Nie gniewaj
                              się, ale mam wrażenie (na podstwie faktu, że nie potrafisz odnieść się do
                              klarownej i logicznej analogii oraz na podstawie dość specyficznego błędu
                              ortograficznego), ze nie wniesiesz nic nowego do mojego patrzenia na sprawę.

                              pozdrawiam.

                              p.s.jeśli jesteś ciekawa jak z klasą i intelektualną swadą mozna bronić
                              stanowiska "pro life" polecam dyskusję na Forum Psychologia, wydaje mi się, ze
                              to było już w tym roku. Wrzuć do wyszukiwarki nick "jastrzebiec".
                              • Gość: a To co walkower ? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 18:44
                                Boisz się podjąć dyskusji rzeczowej i logicznej ? Łatwiej czepiać się
                                literówek ? Sreberko, pomyśl jednak o złocie.
                                • lee.miller aż tak płaczesz, że nie chcę z Tobą dyskutować? 29.03.04, 19:13
                                  I znów kiks logiczny, ojej.... Skoro mój poziom dyskusji jest taki, że powinnam
                                  milczeć, dlaczego tak pragniesz dyskutować ze mną?


                                  Zapoluj na kogoś innego, bardziej na twoim poziomie :)
                                  See you.
                                  • Gość: a Szybciej bo znowu Cię dogonię. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 19:15
                                    Szybciej bo znowu Cię dogonię
                                    • lee.miller Re: Szybciej bo znowu Cię dogonię. 29.03.04, 22:40
                                      Masz omamy? Od dawna?
                  • anja0 Czy rt23 jest najbardziej chamska 28.03.04, 19:11
                    bo używa argumentów nie do odparcia ? (:-))
                    • Gość: mika Re: Czy rt23 jest najbardziej chamska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.04, 19:27
                      Nie. Bo nie uzywa argumentow tylko epitety
                      • anja0 Re: Czy rt23 jest najbardziej chamska 29.03.04, 08:09
                        Epitetów używa millerówna. Nie zauważyłaś ? rt23 tylko powtórzyła za nią tekst
                        o skrobance. Zakłuło Cię ? Warto by każda "światła" feministka uświadomiła
                        sobie, że ją też mogło to spotkać. Ciebie też.

                        Gdy millerówna używa tego samego argumentu, okraszonego jeszcze obelgą, wtedy
                        klaszczesz ? Ta cecha jest charakterystyczna dla wszystkich feministek czy
                        tylko dla Ciebie ?
                        • lee.miller uuuu...ktoś się zdenerwował :D 29.03.04, 17:02
                          Sposób, w ktory prowadzisz rozmowę jest charakterystyczny dla oszołomów.

                          Idąc wyznaczonym przez Ciebie tropem, mogłabym napisać - czy wszyscy
                          przeciwnicy aborcji cieszą się, kiedy umiera żołnierz i sa antysemitami?
                          Idź lepiej pobiegać dziecko, to wypuscisz trochę pary.

                          Po drugie, cóż ma bycie zwolennikiem dopuszczalności aborcji do feminizmu? Czy
                          z faktu, że każdy kwadrat jest prostokątem wynika że każdy prostokąt jest
                          kwadratem? Czy ta analogia jest za trudna czy sobie poradzisz?

                          Argument typu "Warto by każda "światła" feministka uświadomiła
                          > sobie, że ją też mogło to spotkać" jest oczywiście łatwy do obalenia. Bo
                          skoro tak, należy zakazać antykoncepcji. Wszak warto sobie uświadomić, że gdyby
                          nasi rodzice jej używali...Ponadto należy nakazać przymusowe rodzenie przez
                          kobiety. Warto sobie uświadomić, że gdyby nasze matki nie chciały być matkami...

                        • Gość: mika rt23 jest najbardziej chamska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 21:38
                          Forumowe epitety nie są w stanie mnie poruszyć - jakbys nie zauwazyla
                          personlany atak rt23 zignorowałam.
                          Nie uwazam sie ze feministke (a to dlatego ze jestem indywidaulisttka i nie
                          chce byc przypisywana do zadnych grup); okreslenia tego nie uwazam jednak za
                          obrazliwe.
                          Ty matomiast przypisujesz mi wypowiedzi ktorych nie popełniłam
                          ('socjopata', 'klaszczesz'). To cecha charakterystyczna dla wszystkich
                          przecwinikow legalziajci aborcji czy tylko dla ciebie?

                          > ją też mogło to spotkać
                          I kto tu mówi o demagogii :))
              • Gość: c Jesteś osaczona IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.03.04, 16:39
                Nie tylko brr/a/c/zztop, ale jeszcze:
                titus_flavius/Aga/rt23/lee.miller/anja0/baran9/buba.30/f_m/plastyk/admin_kobieta
                /Lolek/angora i wiele, wiele innych. JESTEŚ OSACZONA !!!
                • Gość: mika alez skad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.04, 18:30
                  nie. Tylko te nicki, ktorych uzywasz wymiennie na kolejnych watkach pokazujac
                  identyczne IP, poglady i sposob pisania.
            • lee.miller fsyskie dwie? cy fsyskie tsy? 28.03.04, 19:55
              Jest rzeczą oczywistą dla przeciętnie bystrej jednostki, że każdą z tez
              (prawdopodobnie) poprze ileśtam osób. Rzecz w tym, że uczciwy człowiek pisze w
              swoim imieniu, a nie w imieniu abstrakcyjnych zbiorowości, chcąc przydać wagi
              swoim argumentom.

              Tytus jest wyjątkową szują publikującą na forach politycznych, znaną z
              popierania terroryzmu, z antysemityzmu i z radości, kiedy umierają żołnierze.
              Ciekawe, hehe, że nie widzi sprzecznosci między tymi dwoma postawami...
              Dlatego napisałam do niego to, co napisałam. Podczas gdy jakaś panna, nie
              wiedząc o czym mowa, napisała, co wiedziała. A że niewiele wiedziała, to i
              niewiele napisała.
              • anja0 Dobrze chociaż, że wstydzisz się 29.03.04, 08:12
                chociaż trochę tego co napisałaś. Pamiętaj pisanie jest srebrem.

                • lee.miller wstydzę się tylko, że aktywistki Twojego typu 29.03.04, 17:03
                  wykazują się taką nędzą intelektualną :)

                  Czy niepisanie jest złotem? Dlaczego więc piszesz?
                  • anja0 Re: wstydzę się tylko, że aktywistki Twojego typu 30.03.04, 09:34
                    Myślenie jest złotem. Zawsze o tym pamiętaj.
                    • lee.miller Re: wstydzę się tylko, że aktywistki Twojego typu 30.03.04, 14:02
                      > Myślenie jest złotem. Zawsze o tym pamiętaj.

                      To dlatego chciałabyś posiąść tę umiejętność?
                      U, materielistka - fuj, fuj.

                      Zapewniam Cię, że to nie żadne złoto - ot zwykła, codzienna czynność. Łatwa i
                      przyjemna. Naprawdę powinnaś spróbować, to nie boli.
      • titus_flavius Re: drogi Tyfusie :)) 29.03.04, 08:24
        lee.miller napisała:

        > W wielu przypadkach aborcja jest nie tylko wskazana ze względu na dobro
        > społeczne, ale też powinna być obowiązkowa. W przeciwnym bowiem razie rodzą
        się
        >
        > tacy socjopaci jak Ty, co jest - rzecz jasna - ogólnie szkodliwe :)

        Chaire,
        chciałabyś decydować o tym, kto ma żyć, a kto nie?
        T.
        • lee.miller Re: drogi Tyfusie :)) 29.03.04, 17:09
          Prawo do życia nie jest tożsame z prawem do korzystania z ciała innej osoby.
          • titus_flavius Re: drogi Tyfusie :)) 29.03.04, 21:44
            lee.miller napisała:

            > Prawo do życia nie jest tożsame z prawem do korzystania z ciała innej osoby.

            Chaire,
            życie jest ważniejsze od czyjejś wygody przez parę miesięcy.
            T.
            • lee.miller Re: drogi Tyfusie :)) 29.03.04, 22:05
              Nie. Kilka komórek, ktore mogą stać się człowiekiem nie jest ważniejszych od
              prawa kobiety do samodzielnej decyzji nt wlasnego ciała.

              Masz tyfus pecha, bo o tym , jak kwitnie podziemie można zorientować się
              czytając rubryki ogloszeń w gazetach. I tak będzie zawsze, ponieważ kobiety nie
              dadzą odebrać sobie prawa do aborcji. Tyle tylko, że w obecnej sytuacji ma ona
              konsekwencje finansowe i zdrowotne (ryzyko przy pokątnych zabiegach), a fakt,
              ze mimo tego jest wykonywana, świadczy o tym, jak bardzo jest to istotne dla
              ludzi prawo.

              Natomiast z ust mężczyzny takie uwagi, jak Twoja, są dość niestosowne i z
              reguły świadczą o kompleksach na punkcie męskości. Jeszcze nie widziałam
              atrakcyjnego mężczyzny, który nie ma nerwicowych zaburzeń w kontaktach z
              kobietami i jednocześnie jest fundamentalistą antyaborcyjnym :)
              • mary_ann Re: drogi Tyfusie :)) 29.03.04, 22:17
                lee.miller napisała:
                > Natomiast z ust mężczyzny takie uwagi, jak Twoja, są dość niestosowne i z
                > reguły świadczą o kompleksach na punkcie męskości. Jeszcze nie widziałam
                > atrakcyjnego mężczyzny, który nie ma nerwicowych zaburzeń w kontaktach z
                > kobietami i jednocześnie jest fundamentalistą antyaborcyjnym :)

                No, to mało jeszcze w swoim zyciu widzialaś:-) Przy okazji - taki sposób
                argumentacji ("O, a ten to pewnie ma kompleks malego członka i dlatego tak
                gada!") jest wysoce nieelegancki, nie sądzisz? I pamiętaj, ze jest to broń
                obosieczna, jeśli "przeciwnik" również zejdzie do tego poziomu...
                • lee.miller Re: drogi Tyfusie :)) 29.03.04, 22:36
                  Nie sądzę.

                  Czy możesz wskazać atrakcyjnego polityka, który ma fundamentalistyczne
                  przekonania?
                  Naprawdę nie zauważyłaś związku między samopoczuciem jednostki wynikającym z
                  jej relacji z otoczeniem (która ma jednak związek z szeroko pojętą
                  atrakcyjnością - nikt nie podnosi wbrew temu, co piszesz, argumentu członka...)
                  a stosunkiem do ludzi rozumianym jako stopien liberalizmu/restrykcyjnosci?


                  Pytam o osoby publiczne, bo argument "a ja mam kolegę" jest warty tylko
                  westchnienia :)
                  • mary_ann Re: drogi Tyfusie :)) 30.03.04, 17:34
                    lee.miller napisała:

                    > Nie sądzę.
                    >
                    > Czy możesz wskazać atrakcyjnego polityka, który ma fundamentalistyczne
                    > przekonania? (...) Pytam o osoby publiczne, bo argument "a ja mam kolegę"
                    jest warty tylko
                    > westchnienia :)


                    A, to teraz zawężasz do "osób publicznych". Tak się nie dyskutuje.
                    Napisałaś "mężczyzna" nie polityk. Paru bym wskazała, ale dyskusja na temat ich
                    atrakcyjności jest bezsensowna, poniewaz całkowicie bezkarnie kazda z nas może
                    orzekac tak (lub odwrotnie) o urodzie dowolnego mężczyzny. Jak wskażę, to mnie
                    np. obśmiejesz, że brzydki i potwierdza tezę:-))

                    Zauważ, że sformułowałaś dość kategoryczny osąd: "jeszcze nigdy nie
                    widziałam..". Albo nalezy go rozumiec dosłownie (i do tego rozumienia się
                    żartem odniosłam - w tym wariancie to ŻADEN argument, tylko enuncjacja: nie
                    widziałaś i tyle), albo jako ekwiwalent zdania "nie istnieje taki
                    mężczyzna....". Z tym drugim nie sposob się zgodzić, bo do falsyfikacji tezy
                    wystarczy jeden przykład ją obalający (z tym zastrzeżeniem, co powyżej).
                    Łopuszanski nie jest w moim typie ( w żadnym pewnie sensie), ale wiem, że
                    wiele kobiet uważało go przynajmniej pare lat temu za przystojnego. A wtedy już
                    też był fundamentalistą...I nie sprawia wrażenia zakompleksionego:-)) Eee,
                    kiepski klucz.


                    > Naprawdę nie zauważyłaś związku między samopoczuciem jednostki wynikającym z
                    > jej relacji z otoczeniem (która ma jednak związek z szeroko pojętą
                    > atrakcyjnością - nikt nie podnosi wbrew temu, co piszesz, argumentu
                    członka...)
                    >
                    > a stosunkiem do ludzi rozumianym jako stopien liberalizmu/restrykcyjnosci?


                    No, i znowu szeroko: "jednostka", a nie "polityk". Ustalmy, o czym rozmawiamy.
                    Poza tym mamy tu i tak trochę co innego, niż na początku. Ta wersja to już
                    jakby wersja "soft": postulujesz tym razem jedynie ISTNIENIE ZWIĄZKU "
                    atrakcyjność i relacje z otocz ---> restrykcyjność". Istnienie zwiazku, czyli
                    wysoką korelację, jak mniemam? Nie wiem, nie sprawdzałam, poproszę o namiary na
                    konkretne badania. Osobiste spostrzeżenia przecież wg Ciebie niczego nie
                    dowodzą.


                    Jesli nawet istnieje korelacja, to dalej niewiele z tego jeszcze wynika. Założę
                    się, że np. wśrod wierzących nadreprezentowani sa ludzie z wykształceniem
                    podstawowym. Nikt rozsądny nie wyciągnie z tego wniosku, że wiara w Boga jest
                    efektem braku wykształcenia.


                    nikt nie podnosi wbrew temu, co piszesz, argumentu członka...)
                    >

                    Argument atrakcyjności jest moim zdaniem argumentem z tej samej półki. Brzydki
                    jesteś, zakompleksiony, to i przeciw liberalizacji ustawy. Pomijając kwestię
                    (nie)trafności - nieelegancki.

                    • lee.miller Re: drogi Tyfusie :)) 30.03.04, 17:55
                      mary_ann napisała:

                      > lee.miller napisała:
                      >
                      > > Nie sądzę.
                      > >
                      > > Czy możesz wskazać atrakcyjnego polityka, który ma fundamentalistyczne
                      > > przekonania? (...) Pytam o osoby publiczne, bo argument "a ja mam kolegę
                      > "
                      > jest warty tylko
                      > > westchnienia :)
                      >
                      >
                      > A, to teraz zawężasz do "osób publicznych". Tak się nie dyskutuje.

                      Widzisz, właśnie tak się dyskutuje w necie :) Musiałam zawęzić kategorię,
                      ponieważ uświadomiłam sobie, że uroda Twoich kolegów jest nieudowadnialna na
                      tej płaszczyźnie dysusji :)) Podobnie jak i moich ;)
                      Zawężenie jest o tyle niegroźne z punktu widzenia sensu dyskusji, że nie ma
                      powodu by przyjąć, iż politycy nie są reprezentatywni, pod wzgledem
                      atrakcyjnosci, dla reszty ludzkości :)


                      > Napisałaś "mężczyzna" nie polityk. Paru bym wskazała, ale dyskusja na temat
                      ich
                      >
                      > atrakcyjności jest bezsensowna, poniewaz całkowicie bezkarnie kazda z nas
                      może
                      > orzekac tak (lub odwrotnie) o urodzie dowolnego mężczyzny. Jak wskażę, to
                      mnie
                      > np. obśmiejesz, że brzydki i potwierdza tezę:-))
                      >
                      > Zauważ, że sformułowałaś dość kategoryczny osąd: "jeszcze nigdy nie
                      > widziałam..".

                      Zauważ, że jest to moja refleksja na temat tego, co widzę, a nie jakas prawda
                      ogólna ;)



                      Albo nalezy go rozumiec dosłownie (i do tego rozumienia się
                      > żartem odniosłam - w tym wariancie to ŻADEN argument, tylko enuncjacja: nie
                      > widziałaś i tyle), albo jako ekwiwalent zdania "nie istnieje taki
                      > mężczyzna....". Z tym drugim nie sposob się zgodzić, bo do falsyfikacji tezy
                      > wystarczy jeden przykład ją obalający (z tym zastrzeżeniem, co powyżej).
                      > Łopuszanski nie jest w moim typie ( w żadnym pewnie sensie), ale wiem, że
                      > wiele kobiet uważało go przynajmniej pare lat temu za przystojnego. A wtedy
                      już
                      >
                      > też był fundamentalistą...I nie sprawia wrażenia zakompleksionego:-)) Eee,
                      > kiepski klucz.
                      >
                      >
                      > > Naprawdę nie zauważyłaś związku między samopoczuciem jednostki wynikającym
                      > z
                      > > jej relacji z otoczeniem (która ma jednak związek z szeroko pojętą
                      > > atrakcyjnością - nikt nie podnosi wbrew temu, co piszesz, argumentu
                      > członka...)
                      > >
                      > > a stosunkiem do ludzi rozumianym jako stopien liberalizmu/restrykcyjnosci?
                      >
                      >
                      > No, i znowu szeroko: "jednostka", a nie "polityk". Ustalmy, o czym
                      rozmawiamy.
                      > Poza tym mamy tu i tak trochę co innego, niż na początku. Ta wersja to już
                      > jakby wersja "soft": postulujesz tym razem jedynie ISTNIENIE ZWIĄZKU "
                      > atrakcyjność i relacje z otocz ---> restrykcyjność". Istnienie zwiazku, czyl
                      > i
                      > wysoką korelację, jak mniemam? Nie wiem, nie sprawdzałam, poproszę o namiary
                      na
                      >
                      > konkretne badania. Osobiste spostrzeżenia przecież wg Ciebie niczego nie
                      > dowodzą.
                      >
                      >
                      > Jesli nawet istnieje korelacja, to dalej niewiele z tego jeszcze wynika.
                      Założę
                      >
                      > się, że np. wśrod wierzących nadreprezentowani sa ludzie z wykształceniem
                      > podstawowym. Nikt rozsądny nie wyciągnie z tego wniosku, że wiara w Boga jest
                      > efektem braku wykształcenia
                      > nikt nie podnosi wbrew temu, co piszesz, argumentu członka...)
                      > >
                      >
                      > Argument atrakcyjności jest moim zdaniem argumentem z tej samej półki.
                      Brzydki
                      > jesteś, zakompleksiony, to i przeciw liberalizacji ustawy. Pomijając kwestię
                      > (nie)trafności - nieelegancki.
                      >


                      A teraz odłóżmy na bok logiczne przepychanki (na chwilę ;)) absolwentek
                      prawa ;))

                      Otóż z rankingów atrakcyjności (nie mylić z uroda!) osób publicznych wynika
                      (powołuję się na polityków, bo to klarowne), że za najatrakcyjniejszych
                      mężczyzn uznaje się tych, którzy politycznie i obyczajowo stoją w centrum. Tak
                      się składa, że od dość dawna to obserwuję.

                      Z czego to wynika? Ano z tego, że nasze poglady polityczno-obyczajowe wbrew
                      temu, czego bysmy pragnęli, nie sa niezależne od naszego samopoczucia na rynku
                      damsko-męskim. Człowiek, ktory dobrze czuje się w swojej skórze, ma tendencję
                      do życzliwości i myslenie dobrze o ludziach jako ogóle - ich intencjach,
                      mądrości, zamiarach. Bedzie raczej uważał, że należy im sie swoboda działania a
                      nie kontrola. Czy prawda może być nieelegancka?
                      • mary_ann Re: drogi Tyfusie :)) 30.03.04, 23:03
                        > Widzisz, właśnie tak się dyskutuje w necie :)

                        Ja się odnoszę do konkretnego sądu (w celu jego obalenia), a Ty zmieniasz w
                        sposób istotny jego treść. Tak się jednak NIE dyskutuje.

                        > Zawężenie jest o tyle niegroźne z punktu widzenia sensu dyskusji, że nie ma
                        > powodu by przyjąć, iż politycy nie są reprezentatywni, pod wzgledem
                        > atrakcyjnosci, dla reszty ludzkości :)
                        >

                        No, z jeden powód by się znalazł. Napreprezentacja panów w średnim wieku, w
                        powszechnej percepcji pewnie mniej atrakcyjnych od młodziaków:-))


                        > Zauważ, że jest to moja refleksja na temat tego, co widzę, a nie jakas prawda
                        > ogólna ;)

                        Hej... Aż za dobrze wiesz, w jakim sensie używamy powszechnie sformułowania "w
                        życiu nie widziałam" czy "pokażcie mi choć jednego...". Upierasz się, że to
                        tylko enuncjacja (czyli moja wersja a?) :-) Powiedz, że żartujesz:-))


                        > Otóż z rankingów atrakcyjności (nie mylić z uroda!) osób publicznych wynika
                        > (powołuję się na polityków, bo to klarowne), że za najatrakcyjniejszych
                        > mężczyzn uznaje się tych, którzy politycznie i obyczajowo stoją w centrum.
                        Tak
                        > się składa, że od dość dawna to obserwuję.


                        No, ostatnio nie śledzę, przyznam, ale pamiętam, jak mnie niegdyś zafrapował
                        powszechny podziw Polek (źrodła sondażowe własnie) dla urody przecudnej panów
                        Kwasniewskiego i Krzaklewskiego. Obu trudno zaliczyć do politycznego centrum...



                        Ano z tego, że nasze poglady polityczno-obyczajowe wbrew
                        > temu, czego bysmy pragnęli, nie sa niezależne od naszego samopoczucia na
                        rynku
                        > damsko-męskim. Człowiek, ktory dobrze czuje się w swojej skórze, ma tendencję
                        > do życzliwości i myslenie dobrze o ludziach jako ogóle - ich intencjach,
                        > mądrości, zamiarach. Bedzie raczej uważał, że należy im sie swoboda działania
                        a
                        >
                        > nie kontrola. Czy prawda może być nieelegancka?

                        Jest wysoce prawdopodobne, że zadowolenie z zycia implikuje większa tolerancję
                        w stosunku do bliźnich. Czy tak jest rzeczywiscie,nie wiem, i ponawiam prosbe o
                        odesłanie do konkretnych badań.
                        Problem jednak z przekładalnością (do której uparcie dążysz) tej zależności na
                        konkretne wybory ideologiczno-polityczne. Czy przystojny facet czy ładna laska
                        statystycznie częściej niz maszkarony żądają niższych kar dla złodziei i
                        nieprzywracania kary śmierci? Myślę, że wątpię:-)

                        Czy wykluczasz z drugiej strony możliwość, że czyjaś życzliwośc wobec bliźnich
                        (wynikająca, przyjmijmy roboczo, z wysokiej oceny własnej pozycji na rynku
                        męsko-damskim ) zaowocuje chęcią wzięcia w obronę jednych z najsłabszych ludzi,
                        jakimi sa osoby jeszcze nie urodzone? Jesli tak, to IMHO niesłusznie.

                        I jeszcze jedno: niechęć do legalizacji aborcji na życzenie nie musi wynikac z
                        chęci kontrolowania kogokolwiek. Czy chcialabyś, żeby wolno było bezkarnie
                        okładac kijem czy zamordować własnego psa? Czy okresliłabyś kogos
                        protestującego przeciwko takiemu zachowaniu jako dążącego do kontroli nad
                        włascicielem psa?? Dla sporej grupy ludzi płód jest człowiekiem. Nie dziw się
                        zatem, że z tak przyjętego założenia wyprowadzają oni jedyny możliwy wniosek -
                        że w/w działanie nie powinno byc dozwolone. Mozesz przyjąc inne załozenie,
                        wniosek będzie inny. Lecz nie przypisuj im niskich intencji, nie dorabiaj im
                        gęby. Nic im co prawda od tego nie będzie, ale... to naprawdę nie klucz, to
                        wytrych:-))

                        Czy prawda może być nieelegancka?

                        Jeszcze mi nie udowodniłaś, że to prawda...
                        • lee.miller no dobrze...skoro pragniesz polec :) 31.03.04, 13:41
                          > > Widzisz, właśnie tak się dyskutuje w necie :)
                          >
                          > Ja się odnoszę do konkretnego sądu (w celu jego obalenia), a Ty zmieniasz w
                          > sposób istotny jego treść. Tak się jednak NIE dyskutuje.

                          Gwoli ścisłości sąd brzmiał:
                          "Jeszcze nie widziałam
                          atrakcyjnego mężczyzny, który nie ma nerwicowych zaburzeń w kontaktach z
                          kobietami i jednocześnie jest fundamentalistą antyaborcyjnym."

                          Nie chcę być złośliwa, ale raczej trudno by Ci było obalić mój sąd o tym, co
                          widziałam, a czego nie.

                          Nie zmieniłam jego treści ani nie mam takiego zamiaru.

                          Ponieważ powyższe jest nieobalalne, a Ty chciałaś dyskutować postawiłam nową
                          tęzę o politykach - w formie pytania.

                          Więc bądź łaskawa trzymać się faktów :)



                          >
                          > > Zawężenie jest o tyle niegroźne z punktu widzenia sensu dyskusji, że nie m
                          > a
                          > > powodu by przyjąć, iż politycy nie są reprezentatywni, pod wzgledem
                          > > atrakcyjnosci, dla reszty ludzkości :)
                          > >
                          >
                          > No, z jeden powód by się znalazł. Napreprezentacja panów w średnim wieku, w
                          > powszechnej percepcji pewnie mniej atrakcyjnych od młodziaków:-))

                          Tak się składa, że jest dokładnie odwrotnie.
                          Jak dowodza badania socjologiczne, w populacji starszych łatwiej o poglądy
                          konserwatywne. Po drugie, nie spieszyłabym się z sądem o mniejszej
                          atrakcyjności starszych, ponieważ w rankingach atrakcyjności wygrywają
                          czterdziestolatkowie, a nie dwudziestolatkowie. Po trzecie, "badamy"
                          atrakcyjność względną, czyli w stosunku do innych przedstawicieli grupy a nie w
                          stosunku do całego społeczeństwa.



                          > > Zauważ, że jest to moja refleksja na temat tego, co widzę, a nie jakas pra
                          > wda
                          > > ogólna ;)
                          >
                          > Hej... Aż za dobrze wiesz, w jakim sensie używamy powszechnie sformułowania "w
                          >
                          > życiu nie widziałam" czy "pokażcie mi choć jednego...". Upierasz się, że to
                          > tylko enuncjacja (czyli moja wersja a?) :-) Powiedz, że żartujesz:-))


                          Oczywiście że zdanie "w życiu nie widziałam" znaczy co innego niż "nie da się
                          dowieść istnienia" - zawsze oznacza subiektywny sąd.

                          Jest dokładnie odwrotnie, niż opiszesz. Kiedy ktoś mówi "nie ma takich facetów"
                          znaczy to de facto "ja takich nie znam". Analogicznie do używania
                          kwantyfikatorów typu "nigdy".


                          > > Otóż z rankingów atrakcyjności (nie mylić z uroda!) osób publicznych wynik
                          > a
                          > > (powołuję się na polityków, bo to klarowne), że za najatrakcyjniejszych
                          > > mężczyzn uznaje się tych, którzy politycznie i obyczajowo stoją w centrum.
                          >
                          > Tak
                          > > się składa, że od dość dawna to obserwuję.
                          >
                          >
                          > No, ostatnio nie śledzę, przyznam, ale pamiętam, jak mnie niegdyś zafrapował
                          > powszechny podziw Polek (źrodła sondażowe własnie) dla urody przecudnej panów
                          > Kwasniewskiego i Krzaklewskiego. Obu trudno zaliczyć do politycznego
                          centrum...

                          Zacznijmy od tego, że Krzaklewski nigdy nie przekroczył 50% "poparcia"
                          Kwaśniewskiego i zazwyczaj między nimi stał Olechowski, który jest right wing
                          liberałem, podobnie jak Kwaśniewski (blairystą powiedzmy ;). Poza tym wysoko
                          byli zawsze Piskorski i Frasyniuk.

                          Jedyną z wymienionych osób daleko od centrum jest Krzaklewski.


                          > Ano z tego, że nasze poglady polityczno-obyczajowe wbrew
                          > > temu, czego bysmy pragnęli, nie sa niezależne od naszego samopoczucia na
                          > rynku
                          > > damsko-męskim. Człowiek, ktory dobrze czuje się w swojej skórze, ma tenden
                          > cję
                          > > do życzliwości i myslenie dobrze o ludziach jako ogóle - ich intencjach,
                          > > mądrości, zamiarach. Bedzie raczej uważał, że należy im sie swoboda działa
                          > nia
                          > a
                          > >
                          > > nie kontrola. Czy prawda może być nieelegancka?
                          >
                          > Jest wysoce prawdopodobne, że zadowolenie z zycia implikuje większa tolerancję
                          >
                          > w stosunku do bliźnich. Czy tak jest rzeczywiscie,nie wiem, i ponawiam prosbe
                          o
                          >
                          > odesłanie do konkretnych badań.


                          Twoja prośba nie może zostać spełniona, poonieważ jestem na to stanowczo zbyt
                          leniwa :D

                          Ale zaoszczędzony na czytaniu czas możesz poświęcić na obejrzenie kilku
                          polityków i rozważenie z którymi i w jakiej kolejności mogłabyś się związać.
                          Gdyby byli jedynymi mężczyznami na świecie ;)


                          > Problem jednak z przekładalnością (do której uparcie dążysz) tej zależności na
                          >
                          > konkretne wybory ideologiczno-polityczne. Czy przystojny facet czy ładna
                          laska
                          > statystycznie częściej niz maszkarony żądają niższych kar dla złodziei i
                          > nieprzywracania kary śmierci? Myślę, że wątpię:-)


                          Ale jak ma się populizm do konserwatyzmu? Nijak, Podajesz przykłady, które nie
                          są związane z tym, o czym piszemy.

                          >
                          > Czy wykluczasz z drugiej strony możliwość, że czyjaś życzliwośc wobec
                          bliźnich
                          > (wynikająca, przyjmijmy roboczo, z wysokiej oceny własnej pozycji na rynku
                          > męsko-damskim ) zaowocuje chęcią wzięcia w obronę jednych z najsłabszych
                          ludzi,
                          >
                          > jakimi sa osoby jeszcze nie urodzone? Jesli tak, to IMHO niesłusznie.


                          Nie, ponieważ niemal nikt pośród tzw.obrońców życia nie wierzy, iż płód to taka
                          sama osoba jak dorosła kobieta, czego łatwo dowieść. Tzw.antyaborcjonizm wynika
                          głównie z pobudek religijnych związaneych ściśle z rygoryzmem obyczajowym.


                          >
                          > I jeszcze jedno: niechęć do legalizacji aborcji na życzenie nie musi wynikac
                          z
                          > chęci kontrolowania kogokolwiek. Czy chcialabyś, żeby wolno było bezkarnie
                          > okładac kijem czy zamordować własnego psa? Czy okresliłabyś kogos
                          > protestującego przeciwko takiemu zachowaniu jako dążącego do kontroli nad
                          > włascicielem psa??


                          Analogia bez związku.
                          Po pierwsze, nic nie usprawiedliwia bicia osoby (choćby i psa), która tego nie
                          chce. Żadne dobro, żadna wartość nie jest ku temu przesłanką. Istnieje
                          natomiast poważna wartość, która jest przesłanką aborcji - fakt, iż każdy jest
                          właścicielem swojego ciała i ma do niego pełne prawa - w tym prawo do
                          udostępnienia go innym osobom narodzonym, a co dopiero takim, co do których nie
                          ma powszechnej zgody czy są ludźmi.

                          Czy wprowadziłabyś nakaz oddawania szpiku potrzebującym? Czy za odmowę
                          wsadzałabyś do więzienia?



                          Dla sporej grupy ludzi płód jest człowiekiem. Nie dziw się
                          > zatem, że z tak przyjętego założenia wyprowadzają oni jedyny możliwy wniosek -

                          > że w/w działanie nie powinno byc dozwolone. Mozesz przyjąc inne załozenie,
                          > wniosek będzie inny. Lecz nie przypisuj im niskich intencji, nie dorabiaj im
                          > gęby. Nic im co prawda od tego nie będzie, ale... to naprawdę nie klucz, to
                          > wytrych:-))

                          Abstrahując od faktu, że to tzw.antyaborcjoniści powszechnie dorabiają gębę
                          liberałom zarzucając im, że dla własnej wygody nie nazywają płodu człowiekiem,
                          jest rzecza łatwą do udowodnienia, że antyaborcjoniści nie uważają płodu za
                          pełnoprawnego człowieka, a tym samym używają owej tezy dla ukrycia
                          (prawdopodobnie i przed sobą) innych pobudek.


                          >
                          > Czy prawda może być nieelegancka?
                          >
                          > Jeszcze mi nie udowodniłaś, że to prawda...

                          Spójrz na początek.
                          • mary_ann Re: no dobrze...skoro pragniesz polec :) 31.03.04, 22:22
                            lee.miller napisała:

                            >
                            > Nie chcę być złośliwa, ale raczej trudno by Ci było obalić mój sąd o tym, co
                            > widziałam, a czego nie.

                            Zaznaczyłam, że mozliwe są 2 interpretacje:
                            1.dosłowna, scisła ("nigdy nie widziałam"= "nigdy nie widziałam":-)) - w tej
                            wersji nazwałam powyższe enuncjacją; jest rzeczywiscie nieobalalna, ale jaki
                            jest sens umieszczania jej w dyskusji?

                            2. zgodna z praktyka komunikacyjną - "nigdy nie widziałam"= /z grubsza/ "nie ma
                            czegos takiego" - tylko z tym warto ew. dyskutować


                            rozumiem, ze pisząc

                            ">
                            > Ponieważ powyższe jest nieobalalne, a Ty chciałaś dyskutować postawiłam nową
                            > tęzę o politykach - w formie pytania."

                            przyznajesz, że chodziło o truizm?



                            > Więc bądź łaskawa trzymać się faktów :)
                            >

                            I vice versa:-))


                            >
                            Po trzecie, "badamy"
                            > atrakcyjność względną, czyli w stosunku do innych przedstawicieli grupy a nie
                            w
                            >
                            > stosunku do całego społeczeństwa.
                            >

                            Veto. Pisałas o atrakcyjności bez żadnych przymiotników, postulowałas po prostu
                            związek między atrakcyjnością (bezprzymiotnikową) a skłonnością do postaw
                            liberalnych. Stosujesz znowu tę samą metode dyskusji (zmiana treści sądu, nad
                            którym dyskutujemy), ktora mnie do dyskutowania wybitnie zniechęca.



                            > > > Zauważ, że jest to moja refleksja na temat tego, co widzę, a nie jaka
                            > s pra
                            > > wda
                            > > > ogólna ;)


                            patrz poczatek


                            > Oczywiście że zdanie "w życiu nie widziałam" znaczy co innego niż "nie da się
                            > dowieść istnienia" - zawsze oznacza subiektywny sąd.


                            W ścislej interpretacji (do ktorej tez się odniosłam). Jest jeszcze uzus. Patrz
                            początek.


                            > Jest dokładnie odwrotnie, niż opiszesz. Kiedy ktoś mówi "nie ma takich
                            facetów"
                            >
                            > znaczy to de facto "ja takich nie znam". Analogicznie do używania
                            > kwantyfikatorów typu "nigdy".
                            >

                            Odwracasz rozumowanie. Wynikanie nie jest relacja symetryczną. Nie mowimy o
                            tożsamości.
                            (jesli a----> B jest prawdziwe, to jeszcze nie znaczy, że prawdziwe jest b---->
                            A. Na temat prawdziwosci tego drugiego się nie wypowiadałam.)


                            >
                            > Zacznijmy od tego, że Krzaklewski nigdy nie przekroczył 50% "poparcia"
                            > Kwaśniewskiego i zazwyczaj między nimi stał Olechowski, który jest right wing
                            > liberałem, podobnie jak Kwaśniewski (blairystą powiedzmy ;). Poza tym wysoko
                            > byli zawsze Piskorski i Frasyniuk.
                            >
                            > Jedyną z wymienionych osób daleko od centrum jest Krzaklewski.
                            >

                            No to co, że nie 50%? Znowu zmieniasz reguły w trakcie gry. Pytanie było, czy
                            atrakcyjny fizycznie, a nie czy przekroczył 50%. Sorry, ale tak polemizowac
                            naprawdę trudno.



                            > > Problem jednak z przekładalnością (do której uparcie dążysz) tej zależnośc
                            > i na
                            > >
                            > > konkretne wybory ideologiczno-polityczne. Czy przystojny facet czy ładna
                            > laska
                            > > statystycznie częściej niz maszkarony żądają niższych kar dla złodziei i
                            > > nieprzywracania kary śmierci? Myślę, że wątpię:-)
                            >

                            > Ale jak ma się populizm do konserwatyzmu? Nijak, Podajesz przykłady, które
                            nie
                            > są związane z tym, o czym piszemy.


                            Nie chodzi o to, czy to postulaty populistyczne, tylko czy odbijaja postawy
                            restrykcyjne.



                            Napisałam:
                            > > Czy wykluczasz z drugiej strony możliwość, że czyjaś życzliwośc wobec
                            > bliźnich
                            > > (wynikająca, przyjmijmy roboczo, z wysokiej oceny własnej pozycji na rynku
                            >
                            > > męsko-damskim ) zaowocuje chęcią wzięcia w obronę jednych z najsłabszych
                            > ludzi,
                            > >
                            > > jakimi sa osoby jeszcze nie urodzone? Jesli tak, to IMHO niesłusznie.
                            >

                            Piszesz:
                            > Analogia bez związku.
                            > Po pierwsze, nic nie usprawiedliwia bicia osoby (choćby i psa), która tego
                            nie
                            > chce. Żadne dobro, żadna wartość nie jest ku temu przesłanką. Istnieje
                            > natomiast poważna wartość, która jest przesłanką aborcji - fakt, iż każdy
                            jest
                            > właścicielem swojego ciała i ma do niego pełne prawa - w tym prawo do
                            > udostępnienia go innym osobom narodzonym, a co dopiero takim, co do których
                            nie
                            >
                            > ma powszechnej zgody czy są ludźmi.
                            >
                            > Czy wprowadziłabyś nakaz oddawania szpiku potrzebującym? Czy za odmowę
                            > wsadzałabyś do więzienia?


                            Nie porownywałam sytuacji aborcji jako takiej do bicia psa. Chodziło mi o
                            analogię innego typu: ze w obu wypadkach można byc przeciw nie z powodu dążenia
                            do kontrolowania czyjegoś zycia, tylko z powodu wyznawanego systemu wartości.

                            /Odpowiedź na drugie pytanie brzmi: NIE. Uwazam, że prawo nie moze wymuszać
                            postaw heroicznych. Jestem pelna szacunku dla matek, ktore decyzują się urodzić
                            dziecko mimo zagrożenia zycia, ale uważam, że powinny mieć prawo do aborcji./


                            > Abstrahując od faktu, że to tzw.antyaborcjoniści powszechnie dorabiają gębę
                            > liberałom zarzucając im, że dla własnej wygody nie nazywają płodu
                            człowiekiem,
                            > jest rzecza łatwą do udowodnienia, że antyaborcjoniści nie uważają płodu za
                            > pełnoprawnego człowieka, a tym samym używają owej tezy dla ukrycia
                            > (prawdopodobnie i przed sobą) innych pobudek.


                            Łatwe do udowodnienia? Nie powiedziałabym, ale sprobuj. Polemika z jedna osoba
                            (titus, ktorego elegancko przezywasz "tyfusem") niczego nie dowodzi.


                            Napisałam:
                            Jest wysoce prawdopodobne, że zadowolenie z zycia implikuje większa tolera
                            ncję w stosunku do bliźnich. Czy tak jest rzeczywiscie,nie wiem, i ponawiam pro
                            sbe o odesłanie do konkretnych badań.

                            odpowiadasz:

                            > Twoja prośba nie może zostać spełniona, poonieważ jestem na to stanowczo zbyt
                            > leniwa :D


                            I tu kłaniając się nisko, dziękuję za dalszą dyskusję. Uzywanie jako argumentu
                            wynikow badań potwierdzających miłe naszemu sercu hipotezy ma sens tylko wtedy,
                            gdy jesteśmy w stanie te wyniki przytoczyć.
                            Szkoda mi tez czasu na udzial w grze, w której w trakcie trwania partii
                            podmieniane sa pionki:-)

                            Mimo powyższego: Z wyrazami szczerego podziwu dla żywej inteligencji i
                            rozległych talentów (ktore IMHO mogłyby jednakże posłużyć szlachetniejszej
                            sprawie:-))
                            dobranoc mówię

                            Mary_ann
                            • lee.miller Re: no dobrze...skoro pragniesz polec :) 08.04.04, 17:05
                              mary_ann napisała:

                              ) lee.miller napisała:
                              )
                              ) )
                              ) ) Nie chcę być złośliwa, ale raczej trudno by Ci było obalić mój sąd o tym,
                              ) co
                              ) ) widziałam, a czego nie.
                              )
                              ) Zaznaczyłam, że mozliwe są 2 interpretacje:
                              ) 1.dosłowna, scisła ("nigdy nie widziałam"= "nigdy nie widziałam":-)) - w tej
                              ) wersji nazwałam powyższe enuncjacją; jest rzeczywiscie nieobalalna, ale jaki
                              ) jest sens umieszczania jej w dyskusji?
                              )
                              ) 2. zgodna z praktyka komunikacyjną - "nigdy nie widziałam"= /z grubsza/ "nie
                              ma
                              )
                              ) czegos takiego" - tylko z tym warto ew. dyskutować


                              Absurd. Po pierwsze, jest rzeczą oczywistą, że nie warto o tym dyskutować, bo
                              na moje "nie widziałam" Ty napiszesz "ja widziałam". I tyle. Pola dyskusji nie
                              widać.

                              Po drugie, nie spotkałam się z taką praktyką komunikacyjną, o jakiej piszesz.
                              Za to spotkałam się z dokładnie odwrotną: ludzie piszą "nie ma", kiedy mają na
                              myśli "ja nie doświadczyłem istnienia". Szkoda strzępić klawiaturę.





                              )
                              )
                              ) rozumiem, ze pisząc
                              )
                              ) ")
                              ) ) Ponieważ powyższe jest nieobalalne, a Ty chciałaś dyskutować postawiłam no
                              ) wą
                              ) ) tęzę o politykach - w formie pytania."
                              )
                              ) przyznajesz, że chodziło o truizm?


                              Co mianowicie jest truizmem?


                              ) Po trzecie, "badamy"
                              ) ) atrakcyjność względną, czyli w stosunku do innych przedstawicieli grupy a
                              ) nie
                              ) w
                              ) )
                              ) ) stosunku do całego społeczeństwa.
                              ) )
                              )
                              ) Veto. Pisałas o atrakcyjności bez żadnych przymiotników, postulowałas po
                              prostu
                              )
                              ) związek między atrakcyjnością (bezprzymiotnikową) a skłonnością do postaw
                              ) liberalnych. Stosujesz znowu tę samą metode dyskusji (zmiana treści sądu, nad
                              ) którym dyskutujemy), ktora mnie do dyskutowania wybitnie zniechęca.

                              Usiłujesz mi wcisnąc dziecko w brzuch. Po pierwsze to nie prawda, że zmieniam
                              treść sądu. Jedynie proponowałam rozważenie go na gruncie próbki, która jest
                              obserwowalna dla nas obu, w przeciwieństwie do próbki, którą Ty proponowałaś, a
                              która sprowadza się do Twoich znajomych. Po drugie, nie zrozumiałaś mnie
                              ewidentnie - myśl o badaniu wzglednej atrakcyjności wynika z braku przesłanek
                              na rzecz twiedzenia, iż wśród polityków istnieją jakieś inne zależności
                              atrakcyjność/poglądy obyczajowe niż w ogóle społeczeństwa. Innymi słowy, z
                              przeświadczenia o reprezentatywności grupy.




                              )
                              ) No to co, że nie 50%? Znowu zmieniasz reguły w trakcie gry. Pytanie było, czy
                              ) atrakcyjny fizycznie, a nie czy przekroczył 50%. Sorry, ale tak polemizowac
                              ) naprawdę trudno.
                              )

                              Nic dziwnego, że Ci trudno polemizować. Zabierasz się bowiem za
                              zdania "niepolemizowalne". To zadna zmiana reguł w trakcie gry, tylko Twoje
                              niezłapanie konwencji. Czy gdyby Krzaklewski cieszył się promilem wskazań też
                              uznałabyś jego atrakcyjność?


                              )
                              ) ) ) Problem jednak z przekładalnością (do której uparcie dążysz) tej zale
                              ) żnośc
                              ) ) i na
                              ) ) )
                              ) ) ) konkretne wybory ideologiczno-polityczne. Czy przystojny facet czy ła
                              ) dna
                              ) ) laska
                              ) ) ) statystycznie częściej niz maszkarony żądają niższych kar dla złodzie
                              ) i i
                              ) ) ) nieprzywracania kary śmierci? Myślę, że wątpię:-)
                              ) )
                              )
                              ) ) Ale jak ma się populizm do konserwatyzmu? Nijak, Podajesz przykłady, które
                              )
                              ) nie
                              ) ) są związane z tym, o czym piszemy.
                              )
                              )
                              ) Nie chodzi o to, czy to postulaty populistyczne, tylko czy odbijaja postawy
                              ) restrykcyjne.


                              Nie piszemy o wszelkich postawach restrykcyjnych dotyczących wszelkich dziedzin
                              życia, tylko o konserwatyzmie i liberalizmie obyczajowym. Wyłącznie. Poglad na
                              karę śmierci raczej wynika z poziomu wiedzy ogólnej niż samopoczucia w roli
                              mężczyzny czy kobiety.


                              )
                              ) Napisałam:
                              ) ) ) Czy wykluczasz z drugiej strony możliwość, że czyjaś życzliwośc wobec
                              )
                              ) ) bliźnich
                              ) ) ) (wynikająca, przyjmijmy roboczo, z wysokiej oceny własnej pozycji na
                              ) rynku
                              ) )
                              ) ) ) męsko-damskim ) zaowocuje chęcią wzięcia w obronę jednych z najsłabsz
                              ) ych
                              ) ) ludzi,
                              ) ) )
                              ) ) ) jakimi sa osoby jeszcze nie urodzone? Jesli tak, to IMHO niesłusznie.
                              ) )

                              Pisze o związku owego samopoczucia z poglądami obyczajowymi. Tropię też
                              przyczyny, dla których antyaborcjoniści przyjmują taką niekonsekwentną (jak
                              wykazałam w dyskusji z tyfusem) postawę. Jest to o wiele ciekawsze niż stary
                              spór, którego podstawy etyczne są jasne i dawno znane.





                              ) Piszesz:
                              ) ) Analogia bez związku.
                              ) ) Po pierwsze, nic nie usprawiedliwia bicia osoby (choćby i psa), która tego
                              )
                              ) nie
                              ) ) chce. Żadne dobro, żadna wartość nie jest ku temu przesłanką. Istnieje
                              ) ) natomiast poważna wartość, która jest przesłanką aborcji - fakt, iż każdy
                              ) jest
                              ) ) właścicielem swojego ciała i ma do niego pełne prawa - w tym prawo do
                              ) ) udostępnienia go innym osobom narodzonym, a co dopiero takim, co do któryc
                              ) h
                              ) nie
                              ) )
                              ) ) ma powszechnej zgody czy są ludźmi.
                              ) )
                              ) ) Czy wprowadziłabyś nakaz oddawania szpiku potrzebującym? Czy za odmowę
                              ) ) wsadzałabyś do więzienia?
                              )
                              )
                              ) Nie porownywałam sytuacji aborcji jako takiej do bicia psa. Chodziło mi o
                              ) analogię innego typu: ze w obu wypadkach można byc przeciw nie z powodu
                              dążenia
                              )
                              ) do kontrolowania czyjegoś zycia, tylko z powodu wyznawanego systemu wartości.


                              Przyjęcie systemu wartości zakładajacego, że płód to czlowiek rodzi
                              konsekwencje typu całkowity zakaz aborcji. Kto tej konsekwencji nie ponosi i
                              nie potrafi uzasadnić dlaczego - jest tyleż ciekawy co nieuczciwy. Ciekawy, bo
                              kieruje nim coś innego niż to, co deklaruje.



                              )
                              ) /Odpowiedź na drugie pytanie brzmi: NIE. Uwazam, że prawo nie moze wymuszać
                              ) postaw heroicznych. Jestem pelna szacunku dla matek, ktore decyzują się
                              urodzić
                              )
                              ) dziecko mimo zagrożenia zycia, ale uważam, że powinny mieć prawo do aborcji./


                              Uczciwy prolajfowiec nigdy nie zajmie takiego stanowiska.



                              ) ) Abstrahując od faktu, że to tzw.antyaborcjoniści powszechnie dorabiają gęb
                              ) ę
                              ) ) liberałom zarzucając im, że dla własnej wygody nie nazywają płodu
                              ) człowiekiem,
                              ) ) jest rzecza łatwą do udowodnienia, że antyaborcjoniści nie uważają płodu z
                              ) a
                              ) ) pełnoprawnego człowieka, a tym samym używają owej tezy dla ukrycia
                              ) ) (prawdopodobnie i przed sobą) innych pobudek.
                              )
                              )
                              ) Łatwe do udowodnienia? Nie powiedziałabym, ale sprobuj. Polemika z jedna
                              osoba
                              ) (titus, ktorego elegancko przezywasz "tyfusem") niczego nie dowodzi.

                              Już dowiodła. Nie zabrałaś w niej głosu, ergo nie jesteś w stanie zaprzeczyć
                              niekonsekwencji w rozumowaniu antyaborcjonistów.

                              Gwoli scisłości, to cytat. Najelegantsze z funkcjonujących na tym forum
                              określeń tego człowieka, który jest zwykłą szują - bez związku z aborcją.


                              ) Napisałam:
                              ) Jest wysoce prawdopodobne, że zadowolenie z zycia implikuje większa tolera
                              ) ncję w stosunku do bliźnich. Czy tak jest rzeczywiscie,nie wiem, i ponawiam
                              pr
                              ) o
                              ) sbe o odesłanie do konkretnych badań.
                              )
                              ) odpowiadasz:
                              )
                              ) ) Twoja prośba nie może zostać spełniona, poonieważ jestem na to stanowczo z
                              ) byt
                              ) ) leniwa :D
                              )
                              )
                              ) I tu kłaniając się nisko, dziękuję za dalszą dyskusję. Uzywanie jako
                              argumentu
                              )
                              ) wynikow badań potwierdzających miłe naszemu sercu hipotezy ma sens tylko
                              wtedy,
                              )
                              ) gdy jesteśmy w stanie te wyniki przytoczyć.


                              Obawiam się, że przywiązujesz zbyt wielką wagę do instytucji forum
                              internetowego.



                              ) Szkoda mi tez czasu na udzial w grze, w której w trakcie trwania partii
                              ) podmieniane sa pionki:-)


                              Z faktu, że powtórzysz to x razy, nie wynika, że stanie się to prawdą.
                              Mnie również szkoda czasu na dyskusję z kimś, kto zabiera się za polemikę z
                              tezami, z ktorymi polemizować się nie da a następnie, kiedy podsunie mu się
                              polemizowalne, krzyczy "zmiana pionków!" i wywraca szachownicę.



                              )
                              ) Mimo powyższego: Z wyrazami szczerego podziwu dla żywej inteligencji i
                              ) rozległych talentów (ktore IMHO mogłyby jednakże posłużyć szlachetniejszej
                              ) sprawie:-))
                              ) dobranoc mówię
                              )
                              ) Mary_ann
                              )
              • titus_flavius Re: drogi Tyfusie :)) 29.03.04, 22:18
                lee.miller napisała:

                > Nie. Kilka komórek, ktore mogą stać się człowiekiem nie jest ważniejszych od
                > prawa kobiety do samodzielnej decyzji nt wlasnego ciała.

                Chaire,
                to dziecko jest człowiekiem, z tym, że żyło krótko, bo zostało zabite.

                > Masz tyfus pecha, bo o tym , jak kwitnie podziemie można zorientować się
                > czytając rubryki ogloszeń w gazetach.

                Jest także popyt na zawodowych morderców i paserów. I co z tego ma wynikać?

                I tak będzie zawsze, ponieważ kobiety nie
                >
                > dadzą odebrać sobie prawa do aborcji. Tyle tylko, że w obecnej sytuacji ma
                ona
                > konsekwencje finansowe i zdrowotne (ryzyko przy pokątnych zabiegach), a fakt,
                > ze mimo tego jest wykonywana, świadczy o tym, jak bardzo jest to istotne dla
                > ludzi prawo.
                >
                > Natomiast z ust mężczyzny takie uwagi, jak Twoja, są dość niestosowne i z
                > reguły świadczą o kompleksach na punkcie męskości. Jeszcze nie widziałam
                > atrakcyjnego mężczyzny, który nie ma nerwicowych zaburzeń w kontaktach z
                > kobietami i jednocześnie jest fundamentalistą antyaborcyjnym :)

                Żałosne. Jak się nie kończą argumenty merytoryczne, to sięga się po personalne?
                I po co ich używasz? Czy wg Ciebie o aborcji mogą wypowiadać się tylko
                atrakcyjni mężczyźni bez kompleksów i nerwicowych zaburzeń?
                T.
                • lee.miller Re: drogi Tyfusie :)) 29.03.04, 22:39
                  Tyfus, kilka komórek nie jest dzieckiem.

                  A skoro tak, to dlaczego za "zabicie" tego "dziecka" nie grozi taka sama kara
                  jak za morderstwo narodzonego człowieka?
                  I dlaczego nawet byle ryzyko dla zdrowia matki usprawiedliwia jego "morderstwo"?

                  Czy jesteś za absolutnym zakazem aborcji - także gdy istnieje ryzyko dla ŻYCIA
                  matki?
                  • titus_flavius Re: drogi Tyfusie :)) 29.03.04, 22:46
                    lee.miller napisała:

                    > Tyfus, kilka komórek nie jest dzieckiem.
                    >
                    > A skoro tak, to dlaczego za "zabicie" tego "dziecka" nie grozi taka sama kara
                    > jak za morderstwo narodzonego człowieka?
                    > I dlaczego nawet byle ryzyko dla zdrowia matki usprawiedliwia
                    jego "morderstwo"
                    > ?
                    >
                    > Czy jesteś za absolutnym zakazem aborcji - także gdy istnieje ryzyko dla
                    ŻYCIA
                    >
                    > matki?

                    Chaire,
                    dlaczego nie ma takiej samej kary w obu przypadkach? To efekt działalności
                    takich jak Ty. Byle ryzyko dla zdrowia nie usprawiedliwia aborcji.
                    W wypadku realnego zagrożenia życia matki aborcja jest uzasadniona, gdyż
                    poświęcając jednożycie ratujemy inne. Ale takich wypadków w rzeczywistości nie
                    ma.
                    T.
                    • lee.miller Re: drogi Tyfusie :)) 29.03.04, 23:03
                      Oczywiscie, że są aborcje ze wskazań życiowych - np. ciężkie choroby serca
                      bywały takimi powodami.

                      Ale wróćmy do etyki: jestem w szoku, że twierdzisz, iż aborcja jest uzasadniona
                      kiedy trzeba ratować życie matki...dlaczego to takie oczywiste, by poświęcić
                      życie akurat dziecka? przecież to dwa równorzędne życia???
                      • titus_flavius Re: drogi Tyfusie :)) 30.03.04, 06:56
                        lee.miller napisała:

                        > Oczywiscie, że są aborcje ze wskazań życiowych - np. ciężkie choroby serca
                        > bywały takimi powodami.
                        >
                        > Ale wróćmy do etyki: jestem w szoku, że twierdzisz, iż aborcja jest
                        uzasadniona
                        >
                        > kiedy trzeba ratować życie matki...dlaczego to takie oczywiste, by poświęcić
                        > życie akurat dziecka? przecież to dwa równorzędne życia???

                        Chaire,
                        bez aborcji by zginęły dwie osoby, a przy aborcji tylko jedna. Nadto sytuacja w
                        której chodzi o ratowanie życia usprawiedliwia odebranie życia innemu.
                        T.
                        • lee.miller zdaje się, że mam Cię! :D 30.03.04, 14:16
                          > Chaire,
                          > bez aborcji by zginęły dwie osoby,

                          To oczywiście nieprawda.
                          po pierwsze mówimy o ryzyku dla życia, ktore nie jest nigdy, jak sama nazwa
                          wskazuje, wyrokiem. Nie ma więc mowy o tym, że "bez aborcji by zginęły dwie
                          osoby". Zabija się "dziecko", bo MOŻE matka by umarła.


                          a przy aborcji tylko jedna. Nadto sytuacja w
                          >
                          > której chodzi o ratowanie życia usprawiedliwia odebranie życia innemu.
                          > T

                          Skoro tak, to czy w zaawansowanej ciąży (kiedy płód mógłby już z powodzeniem
                          żyć w inkubatorze) należy zabić matkę, jeśli istnieje ryzyko, że ciąża zabije
                          ją przed rozwiązaniem a cesarskie cięcie oznacza jej pewną śmierć ze względu na
                          stan zdrowia? Mówimy o sytuacji, kiedy jedynym ratunkiem dla kobiety jest
                          aborcja.

                          Otóż, drogi tyfusie, takie niekonsekwencje w myśleniu antyaborcyjnych
                          fundamentalistów wskazują na to, że nawet oni nie wierzą w równorzędność życia
                          dorosłej kobiety i płodu.
                          • titus_flavius Re: zdaje się, że mam Cię! :D 30.03.04, 15:32
                            Chaire,
                            wyraźnie pisałem o realnym zagrożeniu życia matki, czyli o sytuacji, gdy
                            prawdopodobieństwo śmierci matki jest wysokie.
                            Powtarzam Ci, że w sytuacji, gdy jest wybór: śmierć matki, albo dziecka to
                            wybór należy do matki. Albowiem każdy ma prawo do ratowania swego życia, nawet
                            kosztem cudzego.
                            T.



                            lee.miller napisała:

                            > > Chaire,
                            > > bez aborcji by zginęły dwie osoby,
                            >
                            > To oczywiście nieprawda.
                            > po pierwsze mówimy o ryzyku dla życia, ktore nie jest nigdy, jak sama nazwa
                            > wskazuje, wyrokiem. Nie ma więc mowy o tym, że "bez aborcji by zginęły dwie
                            > osoby". Zabija się "dziecko", bo MOŻE matka by umarła.
                            >
                            > a przy aborcji tylko jedna. Nadto sytuacja w
                            > >
                            > > której chodzi o ratowanie życia usprawiedliwia odebranie życia innemu.
                            > > T
                            >
                            > Skoro tak, to czy w zaawansowanej ciąży (kiedy płód mógłby już z powodzeniem
                            > żyć w inkubatorze) należy zabić matkę, jeśli istnieje ryzyko, że ciąża zabije
                            > ją przed rozwiązaniem a cesarskie cięcie oznacza jej pewną śmierć ze względu
                            na
                            >
                            > stan zdrowia? Mówimy o sytuacji, kiedy jedynym ratunkiem dla kobiety jest
                            > aborcja.



                            >
                            > Otóż, drogi tyfusie, takie niekonsekwencje w myśleniu antyaborcyjnych
                            > fundamentalistów wskazują na to, że nawet oni nie wierzą w równorzędność
                            życia
                            > dorosłej kobiety i płodu.
                            • lee.miller ale się zaplątałeś...aż miło! :DDDDDD 30.03.04, 15:54
                              Podsumujmy Twój wywód:

                              Płód to człowiek, a więc życie matki jest warte tyle samo co życie płodu.
                              W sytuacji wyboru: śmierć płodu lub jedynie ryzyko śmierci matki (która nie
                              oznacza automatycznie śmierci płodu) nakazujesz bez wahania zabić płód. Gdzie
                              tu sens?
                              • titus_flavius Re: ale się zaplątałeś...aż miło! :DDDDDD 30.03.04, 16:06
                                lee.miller napisała:

                                > Podsumujmy Twój wywód:
                                >
                                > Płód to człowiek, a więc życie matki jest warte tyle samo co życie płodu.
                                > W sytuacji wyboru: śmierć płodu lub jedynie ryzyko śmierci matki (która nie
                                > oznacza automatycznie śmierci płodu) nakazujesz bez wahania zabić płód. Gdzie
                                > tu sens?

                                Chaire,
                                do momentu śmierci nigdy się nie ma pewności. Istnieje jedynie mniejsze lub
                                większe prawdopodobieństw. Ja pisałem o realnym zagrożeniu życia matki. Wtedy
                                trzeba wybierać.
                                T.
                                • lee.miller Re: ale się zaplątałeś...aż miło! :DDDDDD 30.03.04, 16:20
                                  Ja doskonale rozumiem, że nie piszesz o nierealnym zagrożeniu życia matki, nie
                                  musiasz tego w każdym poście powtarzać.

                                  Zapytam raz jeszcze, ponieważ nie odpowiedziałeś: dlaczego wybierasz pewną
                                  śmierć płodu (aborcję), kiedy alternatywą jest jedynie RYZYKO śmierci?
                                  Innymi słowy sytuacja jest nastepujaca: albo "mordujemy dziecko" albo może
                                  umrze matka. Ty wybierasz "mordujemy dziecko". Dlaczego? Czyzbyś nie wierzył,
                                  że to taki sam człowiek? Nawet, gdyby śmierć matki byłaby pewna i tak Twój
                                  wybór - smierć dziecka - jest podejrzany. Co bowiem byłoby jego podstawą?
                                  • titus_flavius Re: ale się zaplątałeś...aż miło! :DDDDDD 30.03.04, 16:50
                                    lee.miller napisała:

                                    > Ja doskonale rozumiem, że nie piszesz o nierealnym zagrożeniu życia matki,
                                    nie
                                    > musiasz tego w każdym poście powtarzać.
                                    >
                                    > Zapytam raz jeszcze, ponieważ nie odpowiedziałeś: dlaczego wybierasz pewną
                                    > śmierć płodu (aborcję), kiedy alternatywą jest jedynie RYZYKO śmierci?
                                    > Innymi słowy sytuacja jest nastepujaca: albo "mordujemy dziecko" albo może
                                    > umrze matka. Ty wybierasz "mordujemy dziecko". Dlaczego? Czyzbyś nie wierzył,
                                    > że to taki sam człowiek? Nawet, gdyby śmierć matki byłaby pewna i tak Twój
                                    > wybór - smierć dziecka - jest podejrzany. Co bowiem byłoby jego podstawą?

                                    Chaire,
                                    w tego typu wypadkach prawo jest bezsilne i powinno zostawić decyzję w rękach
                                    samych zainteresowanych. Czyli, kto jest silniejszy i jest w stanie zabić
                                    drugiego, ten przeżyje.
                                    T.
                                    • lee.miller O! 30.03.04, 16:55
                                      Czyli skoro Izraleczycy sa silniejsi powinni móc zabijać Palestyńczyków?

                                      Prawo nie ma chronić słabszego...fju, fju...
                                      • titus_flavius Re: O! 30.03.04, 17:05
                                        lee.miller napisała:

                                        > Czyli skoro Izraleczycy sa silniejsi powinni móc zabijać Palestyńczyków?
                                        >
                                        > Prawo nie ma chronić słabszego...fju, fju...

                                        Chaire,
                                        nie rozumiesz, że są pewne sytuacje, gdzie działa biologiczny instytnkt
                                        samozachowawczy? W przypadku tej aborcji, zawsze ktoś musi zginąć i prawo nie
                                        może oceniać, kto zasługuje na życie. Jeżeli jest dwóch rozbitków na morzu i
                                        jednoosobowa szalupa, to chcesz aby silniejszy dał się utopić?
                                        T.
                                        • lee.miller tyfus,widzę ze masz problem z logicznym mysleniem 30.03.04, 17:29
                                          > Chaire,
                                          > nie rozumiesz, że są pewne sytuacje, gdzie działa biologiczny instytnkt
                                          > samozachowawczy? W przypadku tej aborcji, zawsze ktoś musi zginąć

                                          przeciez wytłumaczyłam Ci wyżej, że to nieprawda...
                                          co z Tobą?

                                          nie potrafisz sobie z tym poradzić?
                                          • titus_flavius Re: tyfus,widzę ze masz problem z logicznym mysle 30.03.04, 17:40
                                            lee.miller napisała:

                                            > > Chaire,
                                            > > nie rozumiesz, że są pewne sytuacje, gdzie działa biologiczny instytnkt
                                            > > samozachowawczy? W przypadku tej aborcji, zawsze ktoś musi zginąć
                                            >
                                            > przeciez wytłumaczyłam Ci wyżej, że to nieprawda...

                                            Chaire,
                                            nie wytłumaczyłaś.
                                            T.

                                            > co z Tobą?
                                            >
                                            > nie potrafisz sobie z tym poradzić?
                                            • lee.miller teraz to już się sypiesz na maksa :))) 30.03.04, 18:12
                                              zamiast szybko odpowiadać, mógłbyś osiągnąć może lepszy efekt, pomyślawszy
                                              dłużej ;)

                                              a może fakt - nie mógłbyś ;)))

                                              Wytłumaczyłam Ci, dziecię, tylko nie przeczytałeś :) Nie ma tak, że "zawsze
                                              ktoś musi zginąć". Jest tak: albo zginie "dziecko" albo BYĆ MOŻE matka. Pytam
                                              po raz kolejny, dlaczego wybierasz pewną śmierć "dziecka" od potencjalnej
                                              śmierci matki?
                  • Gość: qwe Re: drogi Tyfusie :)) IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.04, 09:10
                    > A skoro tak, to dlaczego za "zabicie" tego "dziecka" nie grozi taka sama kara
                    > jak za morderstwo narodzonego człowieka?

                    Właśnie, dlaczego ?
                    • lee.miller Re: drogi Tyfusie :)) 30.03.04, 14:22
                      > > A skoro tak, to dlaczego za "zabicie" tego "dziecka" nie grozi taka sama k
                      > ara
                      > > jak za morderstwo narodzonego człowieka?
                      >
                      > Właśnie, dlaczego ?

                      Dlatego, że tzw.antyaborcjoniści kłamią - wcale nie uważają, iż płód jest
                      człowiekiem. Używają takiej tezy, nie wierząc w nią, ponieważ jest to zabieg
                      retoryczny.
                    • titus_flavius Re: drogi Tyfusie :)) 30.03.04, 15:35
                      Gość portalu: qwe napisał(a):

                      > > A skoro tak, to dlaczego za "zabicie" tego "dziecka" nie grozi taka sama k
                      > ara
                      > > jak za morderstwo narodzonego człowieka?
                      >
                      > Właśnie, dlaczego ?

                      Chaire,
                      bo mamy złe prawo, które powinno być zmienione. Bo część "ludzi" dla własnej
                      wygody cvhce mieć możliwość zabicia własnego dziecka.
                      T.

                    • titus_flavius Re: drogi Tyfusie :)) 30.03.04, 16:04
                      Gość portalu: qwe napisał(a):

                      > > A skoro tak, to dlaczego za "zabicie" tego "dziecka" nie grozi taka sama k
                      > ara
                      > > jak za morderstwo narodzonego człowieka?
                      >
                      > Właśnie, dlaczego ?

                      Chaire,
                      otóż prawo uwzględnia sytuację psychiczną jednostek. Część kobiet nie jest w
                      stanie z tysiąca różnych przyczyn zaakceptować własnego dziecka, niezaleznie od
                      surowości kar. GDy się ono urodzi może je oddać do adopcji. Ale przed
                      urodzeniem? Co zrobić z tymi matkami, na które nie działa groźba kar? Prawo
                      uznało, że nie ma sensu karać jak za zabójstwo tych desperatek, gdyż wskutek
                      ciąży ich poczytalność jest ograniczona. Na te świadome wystarczy samo
                      istnienie abstrakcyjnej kary, a nieświadomych nic nie jest w stanie powstrzymać.
                      Z tej samej przyczyny prawo traktuje łagodniej pomocników przy aborcji. Zbyt
                      surowe kary bowiem by odstraszyły ich od pomocy desperatkom, wskutek czego by
                      były one zdane same na siebie.
                      Tak więc prawo musi uwzględniać ułomności duszy ludzkiej. Obecny system jest
                      więc owocem życiowej konieczności, wobec której na drugi plan zejść musi
                      moralność.
                      T.
                      • lee.miller ciąża oznacza niepoczytalność? 30.03.04, 16:24
                        stawiasz coraz śmieszniejsze tezy :) dlaczego?

                        Dlaczego kłamiesz, ze surowość kar ma wpływ na poziom przestępczości, skoro
                        wiesz, że ma jedynie stopien wykrywalnosci? Czy dlatego, żeby jakoś desperacko
                        zasłonić to, iż de facto nie uważasz płodu za człowieka?
                        • titus_flavius Re: ciąża oznacza niepoczytalność? 30.03.04, 16:46
                          lee.miller napisała:

                          > stawiasz coraz śmieszniejsze tezy :) dlaczego?
                          >
                          > Dlaczego kłamiesz, ze surowość kar ma wpływ na poziom przestępczości, skoro
                          > wiesz, że ma jedynie stopien wykrywalnosci?

                          Chaire,
                          nieprawda. Znaczenie mają różne czynniki. Zapominasz też, że większość ludzi
                          nie popełnia przestępstw dlatego tylko, że są one zabronione. Ludzie są z
                          natury praworządni. Jedynie dla mniejszości ma znaczenie wymiar kary, czy
                          wykrywalność. Dlatego też sam fakt karalności aborcji wpływa na jej
                          ograniczenie.
                          T.


                          Czy dlatego, żeby jakoś desperacko
                          > zasłonić to, iż de facto nie uważasz płodu za człowieka?
                          • lee.miller Re: ciąża oznacza niepoczytalność? 30.03.04, 16:57
                            Czy mógłbyś poprzeć tę teze jakimiś badaniami z dziedziny karnistyki?
                            Stoi bowiem w sprzeczności ze współczesnym stanem wiedzy nt uwarunkowań
                            przestepczości.

                            A serio, bredzisz tyfus i dobrze o tym wiesz. Nie idzie Ci dziś.
                            • titus_flavius Re: ciąża oznacza niepoczytalność? 30.03.04, 17:08
                              lee.miller napisała:

                              > Czy mógłbyś poprzeć tę teze jakimiś badaniami z dziedziny karnistyki?

                              Chaire,
                              rzeczy oczywiste dowodu nie wymagają. Ogromna większość ludzi przestępstw nie
                              popełnia. Ludzie nie wiedzą przy tym, jakie są kary i prawdopodobieństo
                              złapania. Wystarczy wiedza, że dany czyn jest zabroniony.
                              T.


                              > Stoi bowiem w sprzeczności ze współczesnym stanem wiedzy nt uwarunkowań
                              > przestepczości.
                              >
                              > A serio, bredzisz tyfus i dobrze o tym wiesz. Nie idzie Ci dziś.
                              • lee.miller Re: ciąża oznacza niepoczytalność? 30.03.04, 17:31
                                Ludzie doskonale wiedzą jakie sa kary i jakie jest prawdopodobieństwo złapania
                                bierze sie ono bowiem z poziomu sprawności policji i sądów w ogóle.

                                Dlaczego kolportujesz tezy dawno obalone przez współczesną naukę? Nie znasz
                                stanu nauki? Jesteś z natury nieuczciwy?
                                • titus_flavius Re: ciąża oznacza niepoczytalność? 30.03.04, 17:49
                                  lee.miller napisała:

                                  > Ludzie doskonale wiedzą jakie sa kary i jakie jest prawdopodobieństwo
                                  złapania
                                  > bierze sie ono bowiem z poziomu sprawności policji i sądów w ogóle.

                                  Chaire,
                                  jesteś niepoważna. CZy naprawdę uważasz, że przeciętny człowiek zna kodeks
                                  karny na wyrywki? Czy wie, jaka jest kara za oszustwo, a jaka za uszkodzenie
                                  ciała? W kodeksie karnym są widełki, nie ma kar ściśle oznaczonychNawet
                                  praktycy z dużym doświadczeniem nie są w stanie zagwarantować, że za danego
                                  rodzaju czyn będzie wymierzona kara np. 3,5 roku więzienia.
                                  Podobnie jest z prawdopodobieństwem złapania. Nikt nie zna prezcyzyjnych
                                  danych. Ogółu ludzi to nie interesuje także dlatego, że ogół ludzi nie chce
                                  popełniać przestępstw.
                                  Nadto zauważyłem, że stereotypy i półprawdy obiegowe Ci się kończą i dlatego
                                  zaczynasz sięgać po obelgi. Niedobrze.
                                  T.
                                  • lee.miller :)))) 31.03.04, 14:32
                                    Jesteś niepoważny, nielogiczny i przechodzisz jak zwykle do argumentacji ad
                                    personam :))

                                    Po pierwsze pisanie o "ogóle ludzi" jest absurdalne, ponieważ nie zajmujemy się
                                    ogółem tylko potencjalnie przestępczą częścią.

                                    Ale dobrze. Tak, jak istnieje powszechna wiedza o tym, co jest przestepstwem,
                                    tak istnieje powszechna wiedza o sprawnosci organów państwa typu policja,
                                    prokuratura i sądy. Nikomu do szczęścia nie są potrzebne precyzyjne dane o
                                    prawdopodobieństwie bycia złapanym tylko ogólna wiedza: państwo działa sprawnie
                                    lub jest w stanie rozkładu. Tak jak nieznane ogółowi sa precyzyjne dane, tak
                                    nieznany jest szczegółowy wykaz działań zakazanych. Zaplątałeś się :)

                                    Nazywanie współczesnej wiedzy nauczanej na wydziałach prawnych
                                    uniwersytetów "półprawdami obiegowymi" i jednoczesne głoszenie przeciwnych tez,
                                    które potrafisz poprzeć tylko frazesem "rzeczy oczywiste nie wymagają
                                    udowodnienia" jest dośc wesołe :)

                                    Nadto zauważyłam, że emocje zaczynają brać górę nad Tobą, ponieważ strasznie
                                    łatwo udowodnić Ci niekonsekwencję :) Niedobrze, a raczej dobrze :))
                                    • titus_flavius Re: :)))) 31.03.04, 17:56
                                      lee.miller napisała:
                                      >
                                      > Po pierwsze pisanie o "ogóle ludzi" jest absurdalne, ponieważ nie zajmujemy
                                      się
                                      >
                                      > ogółem tylko potencjalnie przestępczą częścią.

                                      Chaire,
                                      do chwili, gdy coś nie jest zakazane przez prawo, to ludzie robią, co jest im
                                      wygodne. W momencie, gdy dany czyn jest zakazany przez prawo, to dane
                                      przestęsptwo może popełnić tylko członek tej "przestępczej części". Reszta
                                      społeczeństwa przestępstw nie będzie popełniać dlatego, że z szacunkiem odnoszą
                                      się do prawa.
                                      T.
                                      • lee.miller Re: :)))) 31.03.04, 18:25
                                        Mozemy przyjąć założenie o 2 częściach społeczeństwa - niesklonnej do
                                        przestępstw i skłonnej warunkowo. Jak to ma zwiazek z nasz dyskusją? Żaden.

                                        Nota bebe prawo jest najsłabszym sysytemem normatywnym. Na ludzkie decyzje o
                                        wiele większy wpływ mają takie rzeczy jak etyka i religia. Także Twoja teza, że
                                        ktoś czegoś nie robi po pierwsze dlatego, ze jest to nielegalne, jest wyssana z
                                        palca obawiam się. Tym bardziej w kraju, który ma tradycje w oszukiwaniu
                                        sysytemu.
    • Gość: qwerty Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.04, 16:48
      toż to jakaś paranoja!
      MOJE ciało = MOJ wybór i wara wszelkim oszołomom od tego!
      Jeśli ktoś nie chce aborcji, to jej sobie nie zrobi. A jeśli ktoś chce - to
      zrobi i nikt nie ma prawa w to ingerować! To jest prywatna decyzja każdej
      kobiety.
      Widać, że lprowo-rydzykowa propaganda zatacza coraz szersze kręgi w tym pięknym
      kraju...
      • titus_flavius dziecko nie jest częścią ciała kobiety 28.03.04, 21:03
        Chaire,
        tylko czasowo, do dnia porodu, w nim przebywa. Czyżbyś nie widziała różnicy
        pomiędzy dzieckiem, a włosami, które się wyrzuca?
        T.



        Gość portalu: qwerty napisał(a):

        > toż to jakaś paranoja!
        > MOJE ciało = MOJ wybór i wara wszelkim oszołomom od tego!
        > Jeśli ktoś nie chce aborcji, to jej sobie nie zrobi. A jeśli ktoś chce - to
        > zrobi i nikt nie ma prawa w to ingerować! To jest prywatna decyzja każdej
        > kobiety.
        > Widać, że lprowo-rydzykowa propaganda zatacza coraz szersze kręgi w tym
        pięknym
        >
        > kraju...
        • Gość: zgaga Re: dziecko nie jest (jest) częścią ciała kobiety IP: *.ny325.east.verizon.net 29.03.04, 00:45
          Poloneza czas zaczac. Jeszcze nikt nie zaczal o syndromie postaborcyjnym?
          Dlaczego sie opozniacie zwolennicy zycia napoczetego.
          • Gość: jendza To sliczne... IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 29.03.04, 08:12
            Czyzby Ci sie cos, Zgago, zgaga odbijalo?
            Na zasadzie... uderz w stol...?
            Syndrom postaborcyjny to problem tych, ktorzy
            go maja... a nie zwolennikow zycia...
            • lee.miller gwoli ścislości tytus jest zwolennikiem 29.03.04, 17:05
              mordowania. nie przeszkadza Ci to? nie czujesz obrzydzenia?
              • Gość: jendza Re: gwoli ścislości tytus jest zwolennikiem IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 30.03.04, 06:56
                Nie wiem, czy jestes swiadoma, ale pytasz mnie o moje 'uczucia', co zaraz
                skomentuje, a wobec Titusa stosujesz argumentum ad personam, czego komentowac
                nie mam ochoty:(
                Owszem, 'czuje' obrzydzenie do mordowania, oraz ono 'przeszkadza mi', jesli tak
                wolisz... Ja jednak wole okreslic sprawe inaczej..:
                MORDOWANIE JEST ZBRODNIA, SKRAJNYM WYNATURZENIEM... i moglabym tak jeszcze
                dlugo... Stosunek spoleczenstwa do MORDOWANIA jest miara UCYWILIZOWANIA tegoz
                spoleczenstwa itd, itp...
                A moje 'uczucia', lub ich 'brak', zapewniam CIe, nie maja tu zadnego
                znaczenia...
                O moich 'uczuciach' opowiadam moim bliskim..., tu nie miejsce na to...

                pozdrawiam
                j.
                • lee.miller Re: gwoli ścislości tytus jest zwolennikiem 30.03.04, 14:20
                  To nieprawda, że nie opowiadasz tu o swoich uczuciach. Stosowanie kapitalików,
                  kiedy formułuje się część tez, zwłaszcza z użyciem słów typu "wynaturzenie"
                  jest jak najbardziej prezentacją uczuć.

                  Zgadzam się z Tobą, że miarą cywilizacji jest stosunek do mordowania. Jest nią
                  również świadomość, że nie każda śmierć to morderstwo. Brak wyczucia owej
                  dystynkcji jest charakterystyczny dla społeczności prymitywnych typu
                  fundamentalistycznego.

                  pozdrawiam
                  • titus_flavius Re: gwoli ścislości tytus jest zwolennikiem 30.03.04, 15:37
                    lee.miller napisała:

                    > To nieprawda, że nie opowiadasz tu o swoich uczuciach. Stosowanie
                    kapitalików,
                    > kiedy formułuje się część tez, zwłaszcza z użyciem słów typu "wynaturzenie"
                    > jest jak najbardziej prezentacją uczuć.
                    >
                    > Zgadzam się z Tobą, że miarą cywilizacji jest stosunek do mordowania. Jest
                    nią
                    > również świadomość, że nie każda śmierć to morderstwo.

                    Chaire,
                    ściśle rzecz ujmując wg Ciebie, nie każde zabójstwo to morderstwo. Nie jest
                    pierwsza. Naziści uważali, że należyn zabijać żydów, a bolszewicy kułaków i
                    element klasowo obcy.
                    T.
                    • lee.miller Re: gwoli ścislości tytus jest zwolennikiem 30.03.04, 15:50
                      Ściśle rzecz ujmując cieszę się, że po raz pierwszy w swym życiu prawdopodobnie
                      zarzuciłeś antysemityzm.

                      Jeśli każde zabójstwo to morderstwo, jest nim także obrona własna jak również
                      nieumyśle spowodowanie śmierci. Nie szkoda Ci czasu na chrzanienie? Nie wstyd
                      Ci porównywać śmierci milionów ludzi do śmierci komórek? Chyba jednak nie
                      zarzuciłeś antysemityzmu...
                      • titus_flavius Re: gwoli ścislości tytus jest zwolennikiem 30.03.04, 16:48
                        lee.miller napisała:

                        > Ściśle rzecz ujmując cieszę się, że po raz pierwszy w swym życiu
                        prawdopodobnie
                        >
                        > zarzuciłeś antysemityzm.
                        >
                        > Jeśli każde zabójstwo to morderstwo, jest nim także obrona własna jak również
                        > nieumyśle spowodowanie śmierci.

                        Chaire,
                        do której z tych kategorii jest podobne zabicie własnego dziecka?
                        T.


                        Nie szkoda Ci czasu na chrzanienie? Nie wstyd
                        > Ci porównywać śmierci milionów ludzi do śmierci komórek? Chyba jednak nie
                        > zarzuciłeś antysemityzmu...
                        • lee.miller Re: gwoli ścislości tytus jest zwolennikiem 30.03.04, 16:58
                          Dlaczego miałoby być podobne do ktorejś z kategorii?
                          • titus_flavius Re: gwoli ścislości tytus jest zwolennikiem 30.03.04, 17:51
                            lee.miller napisała:

                            > Dlaczego miałoby być podobne do ktorejś z kategorii?

                            Chaire,
                            podałaś je jako przykłady, że niekażde zabójstwo jest złe. Co więc łączy
                            zabicie własnego dziecka z obroną konieczną, czy też nieumyślnym zabójstwem?
                            T.
                            • lee.miller Re: gwoli ścislości tytus jest zwolennikiem 31.03.04, 14:45
                              To, że sa zabójstwami. Uff...
                  • Gość: jendza Nie dotarlo? IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 30.03.04, 16:42
                    lee.miller napisała:

                    > To nieprawda, że nie opowiadasz tu o swoich uczuciach. Stosowanie
                    kapitalików,
                    > kiedy formułuje się część tez, zwłaszcza z użyciem słów typu "wynaturzenie"
                    > jest jak najbardziej prezentacją uczuć.
                    >
                    > Zgadzam się z Tobą, że miarą cywilizacji jest stosunek do mordowania. Jest
                    nią
                    > również świadomość, że nie każda śmierć to morderstwo. Brak wyczucia owej
                    > dystynkcji jest charakterystyczny dla społeczności prymitywnych typu
                    > fundamentalistycznego.
                    >
                    > pozdrawiam




                    To moze inaczej:
                    Alez oczywiscie nie 'opowiadam' tu o moich 'uczuciach'.
                    Poza tym mowienie GLOSNO, ze cos jest WYNATURZENIEM, to nie
                    'prezentacja uczuc', tylko sily strun glosowych.
                    A tak na marginesie: zastanawialas sie kiedys nad tym,
                    co to jest w ogole 'uczucie'? A moze na przyklad jakis wykladow sluchalas...?
                    Probujesz zmieniac temat, ale nic to, powtorze CI ponownie:
                    takie czy inne 'uczucia' dyskutantow nie stanowia merytorycznego
                    argumentu.. w zadnej zreszta dyskusji. MOga tylko jedynie
                    niekiedy ja ubarwic...

                    Fakt, trzeba umiec dostrzec, ze 'nie kazda smierc to morderstwo'.
                    Jakbys jednak sklasyfikowala spoleczenstwo, ktorego duza czesc
                    uparcie odmawia uznania morderstwa za morderstwo - na skutek
                    faktu, ze tak jej po prostu wygodniej? Tez 'spolecznosc prymitywna'?
                    Jakiego 'typu'?

                    pozdrawiam
                    • lee.miller uuu...niegrzeczna jesteś :( 30.03.04, 16:52
                      Tak to zwykle bywa z tymi, którzy biora się za pouczanie innych w kwestii co
                      wypada a co nie. Zwykle sprowokowani wychodza na buraków.

                      Ale do rzeczy.
                      Otóż używanie kapitalików to krzyk. Krzyk jest wyrazem emocji, chyba że jest
                      muzyką, ale trudno tak zdefiniować Twoje posty. Także nie potrafisz się
                      obronić, przed kpiną, z faktu że mijsza się z prawdą.

                      Twój miniwykład nt uczuć (dość banalny zresztą) nijak nie przystaje do treści
                      tego, co napisałam.

                      Pozwoliłas sobie bowiem na kłamliwa refleksję, że nie odkrywasz tu swoich
                      uczuć, którą grzecznie podwazyłam, a Ty zamiast przyznać temu rację brniesz w
                      dość absurdalną retorykę. Ale co najwazniejsze, zaczynasz pisać agresywnie, co
                      stanowi autoironię jak rozumiem :)

                      Jak sklasyfikowałabyś społeczeństwo, ktorego mała fundementalistycznie
                      nastawiona część uparcie nazywa aborcję morderstwem, żeby ukryć prawdziwe
                      motywy swoich poglądów? Przyłapana zaś na niekonsekwencji (stawiania wyzej
                      życia matki niż płodu) nie potrafi podjąć dyskusji? Kim jest ta część? Czy to
                      sa ludzie sprawni intelektualnie i uczciwi? Czy nie cofaja cywilizacji do
                      jaskiń?
                      • Gość: jendza Ups, dostalam 'pale':))))))? IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 30.03.04, 17:21
                        Cosik Ci sie pomylilo, wiesz? Tu nie szkola, a Ty nie pani
                        nauczycielka... oczywiscie uznajesz automatycznie, ze osoba uzywajaca
                        w kontekscie drugiej osoby okreslenia 'burak' jest 'grzeczna'
                        i czyni to, co 'wypada'...?

                        To, co napisalas, nijak nie przystaje do dyskusji,
                        w obrebie ktorej obie sie wypowiadamy,ani tez do tego, co ja napisalam.
                        Od poczatku pytasz mnie o moje 'uczucia', a ja ci cierpliwie jak dziecku
                        tlumacze tez od poczatku, ze uczucia nie stanowia argumentu merytorycznego.
                        Jesli to takie 'banalne', to czemu tego pojac nie mozesz?
                        Probujesz zmieniac temat -
                        twoj problem. JEszcze raz powtarzam: nie moje 'uczucia' sa przedmiotem
                        tej dyskusji. Jesli nie wiesz, co jest jej przedmiotem, odsylam
                        do pierwszego posta.

                        Swoje uwagi na temat klamliwosci wypowiedzi oraz absurdalnej retoryki
                        zechciej zastosowac do wlasnych tekstow; tu przynajmniej maja
                        uzasadnienie, jako i wszystkie uwagi dotyczace grzecznosci...
                        A na twoje ostatnie pytania odpowiem, kiedy ty laskawie odpowiesz
                        na moje, postawione uprzednio.
                        • lee.miller jestes zaskoczona? myslałaś ze to Ty 30.03.04, 17:41
                          będziesz nauczycielką? :)

                          > Cosik Ci sie pomylilo, wiesz? Tu nie szkola, a Ty nie pani
                          > nauczycielka...

                          Look who's talking :)
                          Panna, która zaczyna post od oceny tego, co ktoś napisał do kogoś innego i
                          następnie dziwi się, że wytyka jej się niezbyt dużą grzeczność.

                          Wiesz, w zasadzie to jest mało interesujace, ale trudno się nie odnieść, skoro
                          tak się podkładasz. Otóż...

                          Ponieważ zdajesz się być zwolenniczką antyaborcyjnych restrykcji, zapytałam,
                          czy nie razi Cię i nie zastanawia, że facet, który za nic ma życie innych
                          ludzi, peroruje przeciw aboorcji. Majac na celu zbadanie Twojego stosunku do
                          tematu życia.

                          Odparłaś, że nie przedstawiasz tu swoich uczuć. Wyjaśniłam, że przedstawiasz i
                          podałam przykład.

                          Teraz twierdzisz, że "tłumaczysz mi do początku jak dziecku" iz uczucia to nie
                          argument. Kompletnie bez zwiazku z tym, o czym piszemy. Otóż ja uważam, w
                          przeciwieństwie do antyaborcjonistów, że nie są argumentem i cały czas prowadzę
                          dyskusję w kierunku pokazania Wam, że to właśnie Wy używacie
                          pseudomerytorycznych i pseudologicznych argumentów, by ukryc fakt, że powoduja
                          Wami "odczucia". Nie zauwazyłaś? Przenikliwosci nie starczyło? Może skup się na
                          tym, co czytasz uważniej.
                          • Gość: jendza No prosze... IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 30.03.04, 18:43
                            Teraz sie okazuje, ze wiesz, co myslalam,
                            ze wiesz, co czuje, upierasz sie 'klamliwie' (musisz sie liczyc
                            z faktem, ze mozna cie cytowac), ze mowie o moich uczuciach
                            w kontekscie aborcji, a nie mowie, do tego dodam, ze w ogole nie
                            wiesz, co to sa uczucia (to tez twoj chwyt), skoro mi nie odpowiedzialas
                            na pytanie o definicje uczuc, po czym sie okazuje, ze probujesz polemizowac z
                            tym, co myslisz, ze ja mysle:)), a nagle pojawia sie pluralis (nie maiestatis),
                            ze to niby mowisz do 'nas', mowiac do mnie...

                            I to ty twierdzisz, ze ja sie podkladam?

                            :)))

                            WIesz, dyskutowac mozna z kims, kto dyskutowac umie...
                            Moze kiedys znow sprobuje z Toba podyskutowac,
                            ale (uzywajac twojej stylistyki) duzo sie przedtem musisz nauczyc,
                            zarowno w zakresie techniki, jak i kultury dyskusji.
                            Jesli chcesz poznac rzeczywiscie moje poglady na temat aborcji,
                            wpisz moj nick w wyszukiwarke. Znajdziesz wszystko.
                            Z WYRAZENIEM UCZUC wlacznie...

                            Tymczasem do nauki, droga 'panno' (znow cytat, jesli bys nie zauwazyla...):))!

                            • lee.miller uuu... 31.03.04, 14:55
                              czy polski nie jest dla Ciebie językiem ojczystym? na to wygląda.

                              Wyciągnięcie bowiem wniosku:

                              > Teraz sie okazuje, ze wiesz, co myslalam,
                              > ze wiesz, co czuje,

                              z faktu, że zostałaś zapytana, co czujesz i co myślałaś (zapytana!) jest co
                              najmniej dziwne, jeśli w miarę rozumie się język polski. Musisz liczyć się z
                              faktem, że można Cię cytować.

                              (przy okazji - "Ty" i "Cię" piszemy dużą literą, zwłaszcza powinni czynić tak
                              pouczający innych w kwestii ich manier, albowiem łatwo mogą ulec
                              samoośmieszeniu :)))

                              Nadal twierdzisz, że się nie podkładasz? :D


                              > WIesz, dyskutowac mozna z kims, kto dyskutowac umie...
                              > Moze kiedys znow sprobuje z Toba podyskutowac,
                              > ale (uzywajac twojej stylistyki) duzo sie przedtem musisz nauczyc,
                              > zarowno w zakresie techniki, jak i kultury dyskusji.
                              > Jesli chcesz poznac rzeczywiscie moje poglady na temat aborcji,
                              > wpisz moj nick w wyszukiwarke. Znajdziesz wszystko.
                              > Z WYRAZENIEM UCZUC wlacznie...

                              :D
                              Chyba kpisz...
                              Ani mi na dyskusji z Tobą nie zależy, ani nie bedę Twojego nicka wrzucac do
                              wyszukiwarki! Skąd takie megalomańskie podejrzenia?

                              Musisz się jeszcze wiele nauczyć w zakresie kultury dyskusji, jej techniki,
                              podstaw logiki. No i przede wszystkim opanować język polski w stopniu choć
                              średnim :))))))

                              Także do szkoły jendzo! Byle nie w roli nauczycielki, bo na to (pomijajac brak
                              kwalifikacji) żadne dziecko nie zsługuje :D
                              • Gość: jendza la, la... IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 31.03.04, 17:23
                                Napisalam post, wyslalam, i wyglada, ze zezarlo.
                                Diabel nie spi:(
                                Buu, sprobuje co nieco odtworzyc...

                                lee.miller napisala:
                                > Wyciągnięcie bowiem wniosku:
                                >
                                > > Teraz sie okazuje, ze wiesz, co myslalam,
                                > > ze wiesz, co czuje,
                                >
                                > z faktu, że zostałaś zapytana, co czujesz i co myślałaś (zapytana!) jest co
                                > najmniej dziwne, jeśli w miarę rozumie się język polski. Musisz liczyć się z
                                > faktem, że można Cię cytować.

                                a wczesniej:
                                'jestes zaskoczona? myslałaś ze to Ty
                                będziesz nauczycielką? :)'

                                Nawet ja,he, he, choc nie opanowalam j. polskiego (w tym ortografii) nawet w
                                stopniu srednim, dostrzegam, ze pytania 'jestes zaskoczona? myslałaś ze to Ty
                                będziesz nauczycielką? :)' nie sa tozsame z pytaniami 'co czujesz i co
                                myślałaś'..., jak raczy sie upierac lee.miller. Jesli owa rozmowczyni nie
                                dostrzeze tej roznicy, niech jej to ktos madrzejszy, bardzo prosze,
                                wyjasni...:))
                                Ja przeciez nie moge, musze isc do szkoly:)).
                                Na obnazanie pozostalych klamstw rzeczonej forumowiczki poprzez zestawianie
                                stosownych cytatow nie trace czasu ani miejsca w cyberprzestrzeni.


                                Samej lee.miller zycze dobrej zabawy, choc tak naprawde
                                lepiej by jej zyczyc... zupelnie czego innego, z innego
                                'rozdania'... i to dla jej
                                wlasnego dobra...

                                W przepychanki quasi-retoryczne sie nie 'bawie', bo szkoda mi czasu,
                                a o sprawach aborcji juz sie wypowiadalam dostatecznie intensywnie...

                                Interlokutorom lee.miller (czy kogos z zupelnie innym poprzednio nikiem)
                                zycze cierpliwosci i... wyrozumialosci...:)

                                pozdrawiam
                                j.
                                • lee.miller fju, fju... 31.03.04, 18:29
                                  a wiec także wiesz, co jest dla mnie dobre...no, no, prawdziwa pani
                                  przedszkolanka :))

                                  kto mieczem wojuje, droga jendzo, ten...

                                  powodzenia :)

                                  p.s.to dobrze, że nie zamierzasz powiekszac swojego cennego dorbku, hihi ;)

            • Gość: qwerty odwrotnie włąśnie ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 20:09
              Obrońcy zarodków właśnie wmawiają kobietom, które dokonały świadomego wyboru, ż
              epowinny mieć z tym akiś problem - a to właśnie oni, sfrustrowani dewoci mają
              jakieś schizy. Sami nie potrafią (nie mają odwagi...) decydować o swoim życiu i
              odmawiają innym kobietom tegoż prawa, prawa do decydowania o swoim własnym
              ciele.
              Ja jakoś żadnej schizy "syndromu poaborcyjnego" nie mam, jedynie jak widze
              podobne dyskusje i rożnych idiotów odmawiających kobietom prawa do decyzji to
              dziękuję szczęściu że ja się nie dałam tak zmanipulować i nie zmarnowałam sobie
              życia. I żal mi tych dizewczyn, które poleca na takie fanatyczne argumenty i
              nie zdecydują się na zabieg wtedy, keidy by tego chciały, albo zdecydują - ale
              dadzą sobie wmówić jakieś rzekome "urazy".
              Puknijcie się w czółka... Uraz to może być, jak się kobiecie każe nisić w
              brzuchu stwora, którego ona tam nie chce. BTW, wątke o tmy, że "trzbe anajpierw
              pomyśleć" jest równie żąłosny jak to o "sundrowmie poaboscyjnym".
              Dopóki antykoncepcja nie stanie się 100% skuteczna, aborcje będa potrzebne i
              będa wykonywane, na szczęście mimo żałosnych skompeń rónych "obrońców" płodów.

              • titus_flavius Re: odwrotnie włąśnie ;-) 29.03.04, 21:48
                Chaire,
                teraz wiem, dlaczego są dzieciobójczynie. Po co to za róznica zabić dziecko
                przed, czy po porodzie?
                T.

                Gość portalu: qwerty napisał(a):

                > Obrońcy zarodków właśnie wmawiają kobietom, które dokonały świadomego wyboru,
                ż
                >
                > epowinny mieć z tym akiś problem - a to właśnie oni, sfrustrowani dewoci mają
                > jakieś schizy. Sami nie potrafią (nie mają odwagi...) decydować o swoim życiu
                i
                >
                > odmawiają innym kobietom tegoż prawa, prawa do decydowania o swoim własnym
                > ciele.
                > Ja jakoś żadnej schizy "syndromu poaborcyjnego" nie mam, jedynie jak widze
                > podobne dyskusje i rożnych idiotów odmawiających kobietom prawa do decyzji to
                > dziękuję szczęściu że ja się nie dałam tak zmanipulować i nie zmarnowałam
                sobie
                >
                > życia. I żal mi tych dizewczyn, które poleca na takie fanatyczne argumenty i
                > nie zdecydują się na zabieg wtedy, keidy by tego chciały, albo zdecydują -
                ale
                > dadzą sobie wmówić jakieś rzekome "urazy".
                > Puknijcie się w czółka... Uraz to może być, jak się kobiecie każe nisić w
                > brzuchu stwora, którego ona tam nie chce. BTW, wątke o tmy, że "trzbe
                anajpierw
                >
                > pomyśleć" jest równie żąłosny jak to o "sundrowmie poaboscyjnym".
                > Dopóki antykoncepcja nie stanie się 100% skuteczna, aborcje będa potrzebne i
                > będa wykonywane, na szczęście mimo żałosnych skompeń rónych "obrońców"
                płodów.
                >
              • Gość: jendza Re: odwrotnie włąśnie ;-) IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 30.03.04, 07:13
                Alez.. NIEdoszla Mamo,
                MASZ PRAWo decydowac o swoim zyciu i ciele oczywiscie:)))!
                Tylko widzisz, Twoj problem polega na tym, ze ogromnie duzo w Tobie
                agresji i autoagresji... Moze dlatego wspolzyjesz bez sensu i powolujesz
                do zycia dziecko w sposob ZUPELNIE NIEODPOWIEDZIALNY? Jasne, ze potem
                najprosciej to dziecko ZAMORDOWAC:((((((. Tylko ze to juz nie jest
                'decydowanie o wlasnym ciele', a odebranie DRUGIEMU zycia/prawa do zycia...
                Dla uniewinnienia siebie klamiesz juz na poziomie jezyka, redukujac czlowieka
                do miana 'zarodka','stwora' czy 'plodu', a zabicie tego czlowieka w momencie,
                gdy jest NAJBARDZIEJ BEZBRONNY i NAJBARDZIEJ potrzebuje NAJBLIZSZEJ mu osoby,
                czyli MAMY, okreslajac jakze wygodnym mianem 'zabiegu'.
                Jesli natomiast ktos tylko MOWI, czym jest to, co robisz, natychmiast wybuchasz
                nienawiscia... Bo powiedzial prawde:(... I nie jest wazne, ze nie atakowal
                Ciebie personalnie... NATYCHMIAST PLUJESZ AGRESJA - w konkretne osoby, choc te
                osoby nie pluly nia w CIebie! Nie wstyd CI?
                Gdzie widze nienawisc?
                Popatrz na niewybredne epitety, ktorych uzywasz: 'sfrustrowani dewoci, ktorzy
                maja jakies schizy','idioci'itd, oraz dobre rady w stylu: 'puknijcie sie w
                czolka'... Przyznasz sama, ze sa to arcyrzeczowe argumenty w kwestii aborcji,
                do tego podane z odpowiednia kultura...
                • titus_flavius odebrać człowieczeństwo 30.03.04, 07:24
                  Chaire,
                  z takich samych przyczyn naziści mówili, że o żydach robactwo i wszy. Chodziło
                  o odebranie godności ludzkiej, aby oprawcy nie mieli wyrzutów sumienia
                  zabijając ludzi.
                  Tak samo postępowali bolszewicy.
                  T.


                  Gość portalu: jendza napisał(a):

                  > Alez.. NIEdoszla Mamo,
                  > MASZ PRAWo decydowac o swoim zyciu i ciele oczywiscie:)))!
                  > Tylko widzisz, Twoj problem polega na tym, ze ogromnie duzo w Tobie
                  > agresji i autoagresji... Moze dlatego wspolzyjesz bez sensu i powolujesz
                  > do zycia dziecko w sposob ZUPELNIE NIEODPOWIEDZIALNY? Jasne, ze potem
                  > najprosciej to dziecko ZAMORDOWAC:((((((. Tylko ze to juz nie jest
                  > 'decydowanie o wlasnym ciele', a odebranie DRUGIEMU zycia/prawa do zycia...
                  > Dla uniewinnienia siebie klamiesz juz na poziomie jezyka, redukujac czlowieka
                  > do miana 'zarodka','stwora' czy 'plodu', a zabicie tego czlowieka w momencie,
                  > gdy jest NAJBARDZIEJ BEZBRONNY i NAJBARDZIEJ potrzebuje NAJBLIZSZEJ mu osoby,
                  > czyli MAMY, okreslajac jakze wygodnym mianem 'zabiegu'.
                  > Jesli natomiast ktos tylko MOWI, czym jest to, co robisz, natychmiast
                  wybuchasz
                  >
                  > nienawiscia... Bo powiedzial prawde:(... I nie jest wazne, ze nie atakowal
                  > Ciebie personalnie... NATYCHMIAST PLUJESZ AGRESJA - w konkretne osoby, choc
                  te
                  > osoby nie pluly nia w CIebie! Nie wstyd CI?
                  > Gdzie widze nienawisc?
                  > Popatrz na niewybredne epitety, ktorych uzywasz: 'sfrustrowani dewoci, ktorzy
                  > maja jakies schizy','idioci'itd, oraz dobre rady w stylu: 'puknijcie sie w
                  > czolka'... Przyznasz sama, ze sa to arcyrzeczowe argumenty w kwestii aborcji,
                  > do tego podane z odpowiednia kultura...
                  • Gość: mika kwestia języka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.04, 17:59
                    dlatego własnie zwolennicy oebcnej ustawy na słowa "płód" czy "Zarodek" reaguja
                    negatywnie, (mimo ze sa one zgodne z wiedza medyczna) uzywajac jedynie
                    slusznego" dziecko nienarodzone" vel "poczęte". Kóere NB jak miałam okazję
                    miin, na tym forum czytac jest noszone nie w macicy oczywiscie ale 'pod sercem"
                    no bo peciez to brzmi o wiele bardziej dramtyczne. Rzadko tez uzywane jest
                    slowo 'kobieta" (zbyt 'żywy inkubatorek' uczlowieczajaće?), zamiast tego
                    preferowana jest 'matka' (ew. 'niedoszla), ktore od razu ją odpwoeidnio
                    pozycjonuje - jako element wtorny do płodu.
                    • Gość: qwerty Re: kwestia języka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.04, 20:41
                      No, właśnie.
                      Tak samo jak ktoś, patrząc przez zpryzmat swojej "spiskowej toerii świata"
                      doszukuje się w moich wypiwiedziach jakeiejś nienawiści czy frustracji.
                      Jedyne, czym mogę być sfrustrowana, to poziom intelektualny
                      niektórych "obrońców" albo - jeżli ta głupota jest tylko udawana - poziom ich
                      uznania dla podstawowych praw człowieka (w obronie ktorych rzekomo występują...)
                      Dlaczego tak trudno zrozumieć, że podstaowwym prawme kobiety jest możliwośc
                      decydowania o własnym ciele?
                      Tych, którzy tka głośno krzyczą żeby zabronić dziewczynom podejmowania decyzji
                      o aborcji musiał chyba ktoś keidyś bardzo skrzywdzic, że teraz się próbują
                      odegrać robiąc kuku innym kobietom... Albo mają jakieś strasznie pokręcone
                      pojmowanie swojego ciała, skro widzą siebie jako dodatek do macicy (i przy
                      okazji tą wizję rozszerzają na inne kobiety...) a nie rozumiają że każda z nas
                      jest autonomiczną jednostką i ma prawo decydowac o swojej rozrodczości.
                • Gość: qwerty Re: odwrotnie włąśnie ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.04, 20:48
                  oj, jendzuniu...
                  Problemy toi chyba Ty masz.
                  Kto Cię kiedy tak skrzywdził, zaburzył Ci pojmowanie własnego ciała, że teraz
                  odmawiasz innym kobietom prawa do decyzji o tmy, co ze sbą zrobią?
                  Czy moż ektoś keidyś Cię zmusił do urodzenia niechcianego dziecka i teraz
                  podświadomi się odgrywasz na wsztystkich tych dziewczynach, które potrafiły
                  same podjąć decyzję o aborcji i nie zmarnować swojego życia?
                  Nie musisz odpowiadać, bo i tka wiemy obie, że prawdy nie napiszesz. ;-)
                  Przmeyśl to sobie tylko sama.

                  A BTW, złapałaś sę na jedne z głównych argumentów fanatyków antyaborcyjnych. Do
                  Twojej wiadomości, jakby Ci nikt wcześniej nie powiedział: nie ma 100%
                  skutecznych środków antykoncepcyjncyh. Więc nie można mówić o zupełni
                  odpowiedizalnej decyzji o poczęciu dziecka w przypadku niechcianej cązy.
                  W moim przypadku był to ten "margines błędu", przyjmowałam pigułeczki zgodnie z
                  rozpiską, a mimo to raz nie zadziałały.
                  Jak środki antykoncepcyjne zaczną być absolutnie skuteczne, wtedy będizemy
                  mogli zaćżąć mówi o wyłącznie odpowiedzialynch decyzjach o poczęciu (ja
                  decyduję: biorę czy odstaiwma, robimy dzidziusia czy nie).
                  A teraz to nie zawwsze jest moja decyzja, czasem przyroda płata głupiego figla.
                  Na szczęście nie musi to oznaczać zmarnowanego życia.
                  Przemyśl to sobie, jeśli potrafisz...
                  • Gość: jendza A teraz sobie przeczytaj IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 31.03.04, 09:03
                    to, co do mnie napisalas, zamieniajac tylko osoby i dostosowujac
                    argumentacje...:(
                    Byloby cos w stylu...:
                    'oj, qwertuniu...
                    Problemy to chyba TY masz.
                    Kto Cie kiedy tak skrzywdzil, zaburzyl CI pojmowanie wlasnego ciala,
                    ze teraz odmawiasz wlasnemu dziecku prawa do zycia...' itd. itp.

                    Jak Ci sie podoba ten typ argumentacji skierowany do Ciebie? Piekne, co?
                    A jak gleboko uzasadnione... merytorycznie przekonujace...
                    Wcale nie podpada pod deprecjonowanie osoby interlokutora, by w ten sposob
                    podwazyc to, co ta osoba mowi... itd, itp..

                    Oj, qwerty, qwerty...:(
                    Napisalas jednak cos, co mnie zaniepokoilo naprawde: to o 'pisaniu prawdy'...
                    Z tego mamy prawo - per analogiam - wnosic, ze to TY nie piszesz prawdy, jakby
                    z zalozenia, no bo skoro 'obie wiemy'... Niby skad mialybysmy to 'wiedziec'? I
                    do tego 'obie'?
                    Nie uwazasz, ze to wlasnie automatycznie podwaza Twoja - dla odmiany -
                    wiarygodnosc? Hm, kto mieczem walczy...

                    A jak chodzi o Twoje pytanie... I owszem, ktos mnie PROBOWAL bardzo skrzywdzic,
                    i poniekad z tym sie wadze przez cale zycie. Tym kims jest moj biologiczny
                    ojciec, ktory bardzo nie zyczyl sobie 'zostac' moim biologicznym ojcem i
                    dlatego nalegal ogromnie na rozwiazanie, ktore rowniez Twoim zdaniem, jest
                    najlepsze, znaczy na skrobanke... Tylko zdecydowanej postawie mojej mamy
                    zawdzieczam istnienie, zycie po prostu. Dosc szybko, bo juz jako 10letnia
                    dziewczynka, zrozumialam to wszystko... a to dlatego, ze gdybym nie zrozumiala,
                    nie bylabym w stanie sie ocalic. Jesli rozumiesz, co mam na mysli...
                    Jesli dasz rade wysilic wyobraznie i wstawic sie nie w sytuacje biednej kobiety,
                    ktorej ktos 'odmawia prawa do decyzji' (moj ojciec tez mamie 'odmawial prawa do
                    decyzji', tak na marginesie... tylko jakby... w druga strone...), tylko w
                    sytuacje dziecka, ktoremu wlasna matka odmawia prawa do zycia.

                    A teraz zgadnij, czy napisalam 'prawde'...

                    Milego dnia
                    j.
                    • lee.miller czy Ty nie widzisz, że qwerty 31.03.04, 15:03
                      pokazuje Ci lustro? Parodiuje Twój sposób pisania? Hm, kto mieczem walczy...

                      Biedny Twój ojciec...Myślałaś kiedyś o sytuacji człowieka, którego przemocą
                      uczyniono ojcem? Ten aspekt sprawy przychodzi Ci czasem do głowy? Podobnie jak
                      to, że gdyby Cię nie było, nie mogłabyś żałować, że Cię nie ma...Oj, ludzie,
                      ludzie...jakiś kursik myślenia by się przydał.
                      • Gość: qwerty Re: czy Ty nie widzisz, że qwerty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.04, 15:34
                        Dokładnie.

                        Ja troszkę nie rozumiem: (zakładając, że ona nie ściemnia) to czy ten ojciec
                        dziesięciolatke chciał usuwać skrobanką??
                        A jeśli matka by ją wyskrobała w pierwszych miesiącach ciąży, to raczej niggdy
                        by się o tym nasza rozmówczyni nie dowiedziała... ;-)
                        To jest właśnie idiotyzm ich argumentacji.
                        Płód nie "wie", że "odbiera" mu się jakiekolwiek prawa.
                        Wyobraźnia "obrońców" podpowiada im dizdziusia kóry trzęsię się ze strachu żeby
                        go matka przypadkiem nie usunęła... paranoja jakaś.
                        a nikt z nich nie pomyśli o dorosłej, czującje, myślącej i inteligentnej
                        kobiecie, która zmuszana jest do noszenia obcego sobie brzucha. Ona się nie
                        liczy, jest tylko dodatkiem do macicy... ;-)

                        Jeśli millerówna naprawdę się kiedyś dowiedziała, że ojciec jej nie chciał, to
                        niech idzie z tym do psychiatry. A nie próbuje namawiać inne dziewczyny do
                        złamania sobie życia.

                        Ja, jeśli kiedyś zdecyduje się rozmnożyć, to nie będe robiła problemów i kiedy
                        przyjdzie czas powiem dziecku, że można w życiu dokonywać wyborów i ja takiego
                        kiedyś dokonałam.
                        A jak ktoś ma z tmy jakieś problemy, to nie moja sprawa.

                        Ja jedneog nie mogę najbardziej zrozumieć: dlaczego oninie tolerują, że ktoś
                        może myśleć inaczje? że ktoś może mieć inne w życiu priorytety?
                        Jak tkoś nie chce, to sobie ciąży nie usunieżeby nie wiem jak żle przyszłej
                        mamusi było - i ok, to jej prawo. Jak chce, to dziewczyna może sobie marnować
                        życia na własną odpowiedzialność.
                        A tylko jeśli nie chce, jeśli potrafi zdecydować że to jeszcze nie czas na
                        dziecko, to też niech ma prawo do postapienia zgodnie z własną wolą i usinięcia
                        płodu!

                        A BTW, nie zauważyliście, jaka ta cała dyskusja ejst jałowa?
                        Na szczęście w praktyce i tak ejst dokładnie tak, jak ja wyżej napisałam.
                        Kto cche, usuwa ciążę, a kto nie chce - rodzi. I żadna ustawa tego nie zmieni.
                        Piskliwe głosiki różnych fanatycnzych dewotó i innej maści przeciwników praw
                        kobiet na szczęście nie wpływają na liczbę gabinetów, gdzie można przperowadzić
                        zabieg.
                        Może tylko, jakby było legalnie, to by było taniej i łatwiej znaleźć
                        odpowiednie miejsce, a nie szukać w stresie... (to niby zatrzęsienie
                        aborcyjnych ogłoszeń w prasie to fikcja, nie ma ich tak wiele, a jak są to
                        jakies obrzydliwe spelunki gdzie nie dałabmy sobie nawet skleczenia
                        opatrzyć... znaleźć naprawdę rpzyzwoity gabinet nie jest łatwo nawet w W-awie)

                      • Gość: jendza Re: czy Ty nie widzisz, że qwerty IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 31.03.04, 17:34
                        lee.miller napisała:

                        > pokazuje Ci lustro? Parodiuje Twój sposób pisania? Hm, kto mieczem walczy...
                        >
                        > Biedny Twój ojciec...Myślałaś kiedyś o sytuacji człowieka, którego przemocą
                        > uczyniono ojcem? Ten aspekt sprawy przychodzi Ci czasem do głowy? Podobnie
                        jak
                        > to, że gdyby Cię nie było, nie mogłabyś żałować, że Cię nie ma...Oj, ludzie,
                        > ludzie...jakiś kursik myślenia by się przydał.


                        Nie wydaje ci sie, ze panna, która zaczyna post od oceny tego, co ktoś napisał
                        do kogoś innego, moze sie spotkac z faktem, ze ktos wytknie jej się niezbyt
                        dużą grzeczność?
                        A ja ci...
                        ...jej nie wytkne... bo to widzisz forum jest...:))
                        Malo tego, ja ci przyznam racje:))!
                        Tak, biedny moj ojciec, he, he...
                        Biedny twoj ojciec...
                        Biedny jej, jego ojciec
                        Biedni nasi, wasi i ich ojcowie...:))
                        Biedna lee.miller i biedna jendza,
                        bo zyja,
                        i biedni wszyscy pozostali forumowicze,
                        bo zyja i tu sie tego dowiedzieli...:)),
                        i zycie ich czyni to tym, to tamtym...
                        tu akurat czytaczami... (ups, nie ma w slowniku...:))
                        Jak absurd, to absurd, a co:)!

                        pa, pa...
                        Lece zajac sie zyciem:)))
                        czego i Wam zycze:))
                        j
                        • lee.miller Re: czy Ty nie widzisz, że qwerty 31.03.04, 18:31
                          Leć, leć. Jeszcze dziś przecież lojca derektora nie słuchałaś :))
        • Gość: mika Re: dziecko nie jest częścią ciała kobiety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 21:47
          > tylko czasowo, do dnia porodu, w nim przebywa.
          Kobieta nie jest zywym inkubatorem do ktoergo wkalda sie komorke jajowa az
          podrosnie i ktory nie ma nic do powiedzenia.
          • titus_flavius Re: dziecko nie jest częścią ciała kobiety 29.03.04, 21:49
            Gość portalu: mika napisał(a):

            > > tylko czasowo, do dnia porodu, w nim przebywa.
            > Kobieta nie jest zywym inkubatorem do ktoergo wkalda sie komorke jajowa az
            > podrosnie i ktory nie ma nic do powiedzenia.

            Chaire,
            jak podjęła się ryzyka poczęcia dziecka trzeba ponosić tego konsekwencje.
            T.
            • lee.miller Re: dziecko nie jest częścią ciała kobiety 30.03.04, 14:24
              Nie, kobieta, która jest w ciąży mogła zostać zgwałcona.
              • titus_flavius Re: dziecko nie jest częścią ciała kobiety 30.03.04, 15:33
                lee.miller napisała:

                > Nie, kobieta, która jest w ciąży mogła zostać zgwałcona.

                Chaire,
                i chcesz za to ukarać dziecko?
                T.
                • lee.miller Re: dziecko nie jest częścią ciała kobiety 30.03.04, 15:46
                  titus_flavius napisał:

                  > lee.miller napisała:
                  >
                  > > Nie, kobieta, która jest w ciąży mogła zostać zgwałcona.
                  >
                  > Chaire,
                  > i chcesz za to ukarać dziecko?
                  > T.


                  A dlaczego ukarana ma być kobieta?

                  Pozwól jednak, że zatrzymam się przy Twojej nieuczciwości.Dlaczego posługujesz
                  się, jako argumentem za zakazem aborcji, koniecznością ponoszenia konsekwencji
                  decyzji o podjęciu współżycia, skoro jest rzeczą jasną, że ciąża często nie
                  jest konsekwencją takiej decyzji? Czy dlatego, że cel uświęca środki?
                  • titus_flavius Re: dziecko nie jest częścią ciała kobiety 30.03.04, 16:47
                    lee.miller napisała:

                    > titus_flavius napisał:
                    >
                    > > lee.miller napisała:
                    > >
                    > > > Nie, kobieta, która jest w ciąży mogła zostać zgwałcona.
                    > >
                    > > Chaire,
                    > > i chcesz za to ukarać dziecko?
                    > > T.
                    >
                    >
                    > A dlaczego ukarana ma być kobieta?
                    >
                    > Pozwól jednak, że zatrzymam się przy Twojej nieuczciwości.Dlaczego
                    posługujesz
                    > się, jako argumentem za zakazem aborcji, koniecznością ponoszenia
                    konsekwencji
                    > decyzji o podjęciu współżycia, skoro jest rzeczą jasną, że ciąża często nie
                    > jest konsekwencją takiej decyzji? Czy dlatego, że cel uświęca środki?

                    Chaire,
                    co znaczy często? Większosć ciąż jest bez współżycia?
                    T.
                    • lee.miller Re: dziecko nie jest częścią ciała kobiety 30.03.04, 17:02
                      Nie ladnie tak manipulować. To znaczy: tak słabo...

                      Pisałeś, że ciąża to efekt podjęcia przez kobietę decyzji o współżyciu, a wiec
                      powinna ona ponieść konsekwencję tejże. "Często nie" oznacza, że istnieje wiele
                      ciąż pochodzacych z gwałtu, a więc powstałych bez podjęcia przez kobietę
                      decyzji o współżyciu.

                      Dlaczego więc posługujesz się, jako argumentem za zakazem aborcji,
                      koniecznością ponoszenia konsekwencji decyzji o podjęciu współżycia, skoro jest
                      rzeczą jasną, że ciąża często nie jest konsekwencją takiej decyzji? Czy
                      dlatego, że cel uświęca środki?

            • Gość: mika Re: dziecko nie jest częścią ciała kobiety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.04, 18:05
              Taką konsekwnecją moze być też udanie się do gabinetu na zabieg - niekonicznie
              ciąża i poród.
    • 0.1ml Do titusa 29.03.04, 11:05
      Prosimy o więcej takich dających do myślenia tekstów !
      • Gość: Messa Re: Do titusa IP: *.zapora / 212.160.172.* 29.03.04, 16:36
        > Prosimy o więcej takich dających do myślenia tekstów !
        Zawsze mozesz sobie zaprenumerować Nasz Dziennik czy Niedzielę a tam podobnych
        tekstów dostatek :)

        Przykład z nerką jest bardzo dobry. Przecież z jedną można żyć długo i
        szczęśliwie (do rt23: i jakie ma tu znaczenie że jest w układzie moczopędnym ?)
        a są chorzy umierajacy z powodu braku dawcy. Jednak nikt od nikogo nie
        oczekuje - a tym bardziej nie probuje wymusić - jej oddania. Przyznaje to
        nawet Titus; przy czym przy tej jego wypowiedzi widać całą jego hipokryzję. W
        innym watku domagał się przecież aby nawet kobieta ktorej porod grozi utratą
        zdrowia i zycia rodziła - tutaj z kolei życie chorego oczekujacego na
        przeszczep się nie liczy. No, ale w końcu "narodzony" to zupelnie coś innego.
        Poza tym Titus macicy nie ma, ale nerki jak najbardziej; a to też może wpływać
        na percepcję.
        Prawdziwy tzw. "Obrońca Życia" powinien zakrzyknąć że oczywiście, wiele osób co
        roku umiera z powodu braku krwi, szpiku kostnego i nerek i wobec tego ich
        oddawanie powinno być przymusowe, a oporni traktowani jak mordercy (no,
        kompromisowo skazywani na 10 lat). Oczywiście pogladu tego nie popieram, ale
        przynajmniej bylibyscie konsekwentni.
        Mika podala i tak najbardziej drastyczny przykład: swego czasu został wytępiony
        zwyczaj wymuszania przez niektóre szpitale oddawania krwi od rodzin pacjentów;
        a wsprawie żołnierzy maszerujących niegdyś przymusowo do stacji krwiodastwa
        interweniował RPO. Jak widać każdy ma prawo do decydowania o sobie.
        Według niektórych - poza kobietami w ciązy, rzecz jasna.
      • lee.miller poczytaj sobie jego teksty na FŚwiat 29.03.04, 17:08
        Poczytaj o antysemityzmie, o radości, kiedy umierają żołnierze, o tym, jak
        organizacje uznawane przez cywilizowany świat za terrorystyczne nazywa
        partyzantami. Miłej lektury. A następnie pomyśl w wolnej chwili, o co tu
        chodzi.
      • titus_flavius Re: Do titusa 29.03.04, 21:46
        0.1ml napisał:

        > Prosimy o więcej takich dających do myślenia tekstów !

        Chaire,
        staram się.
        T.
        • lee.miller Re: Do titusa 29.03.04, 21:58
          titus_flavius napisał:

          > 0.1ml napisał:
          >
          > > Prosimy o więcej takich dających do myślenia tekstów !
          >
          > Chaire,
          > staram się.


          Fakt, musisz się starać. Skoro co drugi twój post wycinają admini...
          > T.
          • titus_flavius Re: Do titusa 29.03.04, 22:04
            lee.miller napisała:

            > titus_flavius napisał:
            >
            > > 0.1ml napisał:
            > >
            > > > Prosimy o więcej takich dających do myślenia tekstów !
            > >
            > > Chaire,
            > > staram się.
            >
            >
            > Fakt, musisz się starać. Skoro co drugi twój post wycinają admini...
            > > T.

            Chaire,
            w tym roku napisałem 1200 postów. Wycięto 15 - sprawdziłem na Oślej Ławce.
            T.

            • lee.miller Re: Do titusa 29.03.04, 22:07
              :)))))

              Na oślej ławce ląduje tylko część postów :D
              Akurat Ty powinieneś o tym wiedzieć :DDD
    • mantaux Do millerówny. 30.03.04, 09:27
      Oto kilka spostrzeżeń po przeczytaniu powyższych wypowiedzi (0 - 5):

      Kultura - 1
      Logika myślenia - 0
      Powtarzanie zasłyszanych sloganów - 5
      Umiejętność prowadzenia spokojnej dyskusji - 0
      Umiejętność odniesienia się do meritum - 2

      Ogólna ocena: 0,6

      WNIOSEK: Apeluję do wszystkich o niepodejmowanie dyskusji z millerówną. To nie
      ma sensu, a przeszkadza w percepcji pozostałych opinii. Jej wypowiedzi to
      zwykły spam. Pewnie taki jest jej cel. Pozdrawiam wszystkich internautów.

      • anja0 Re: Do millerówny. 30.03.04, 09:36
        Generalnie zgadzam się z Tobą, chociaż podoba mi się jej dziewczęca
        zapalczywość.
        Przyłączam się do apelu.
      • eweczka0 Zgoda 30.03.04, 09:40
        Zgadzam się.
      • apetyt_na_zycie Re: Do millerówny. 30.03.04, 09:53
        Bardzo piękna ocena. Tylko, że moim zdaniem pasuje ona dokładnie do titusa.
        Akurat "millerówna" jest kulturalna i prowadzi bardzo spokojną dyskusję. Fakt,
        że tytus zaczyna kazdy post swoim "chaire" nie świadczy o jego kulturze... Poza
        tym, titus traktuje kobiety niezwykle przedmiotowo, nie jestem więc w stanie
        zrozumieć, dlaczego neiktóre kboiety tak go bronią... A obrońcom zygoty, którzy
        uważają, że kobieta ma obowiązek służyc za inkubator - proponuję w
        ramach "obrony życia poczętego" wychowanie zygoty - chętnie oddam, choćby 10
        min. po zapłodnieniu - przecież to już podobno dziecko?... Titusie,
        reflektujesz?
        • lkj.mnb6 Re: Do millerówny. 30.03.04, 11:04
          > nie jestem więc w stanie
          > zrozumieć, dlaczego neiktóre kboiety tak go bronią...

          Droga Pani,

          Wystarczy szczypta wysiłku i odrobina obiektywizmu. Wtedy można zrozumieć wiele
          rzeczy, pozornie trudnych do zrozumienia. Życzę powodzenia.

          lkj
        • Gość: a Dobry żart IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.04, 12:29
          > Akurat "millerówna" jest kulturalna i prowadzi bardzo spokojną dyskusję.

          Jak widać definicje "kultury" i "spokojnej dyskusji" mogą być różne. Często
          defnicja zależy od poglądów, czyż nie ?
        • Gość: mika Re: Do millerówny. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.04, 17:36
          > Poza
          > tym, titus traktuje kobiety niezwykle przedmiotowo, nie jestem więc w stanie
          > zrozumieć, dlaczego neiktóre kboiety tak go bronią...

          Kobiety są traktowane przedmiotowo przede wszystkim przez liderki feministek. W
          celu zdobycia władzy, zrobienia kariery itd.
          Tylko w swojej masie nie zdają sobie sprawy z faktu, że są manipulowane.
          Pozdrawiam.
      • lkj.mnb6 Przyłączam się. 30.03.04, 11:02
        Do tego jeszcze brak obiektywizmu i zacietrzewienie.
        Przyłączam się.
      • lee.miller do mantaux czyli a, anji, eweczki i lkj.mnb6 30.03.04, 14:41
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=11690635
      • Gość: mika Re: Do millerówny. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.04, 17:32
        Zgadzam się z wyjątkiem sloganów, które powtarza jak papuga. Ona nie rozumie
        ich treści. Dlatego:

        Powtarzanie zasłyszanych sloganów - 2 (maksymalnie)
        • Gość: mika Do: a/c/brr/zztop/aaa/a i paru innych zapewne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.04, 18:02
          Uzywając mojego nicka pokazujesz tylko swoją klasę, a raczej jej brak. jescze
          do ciebie nie dotrało ze kto skad pisze widać po IP? tylko skoczony kretyn
          moglby narbrac sie na twoja podróbki
          • lee.miller przecież to lep7, anjaO, mantax, eweczka, a oraz 30.03.04, 18:05
            ckj.mnb6 w jednej osobie...

            czy to jakaś - przepraszam za szczerość - niezrównaważona osoba? to by
            tłumaczyło jej poglądy :))))
      • lep_7 Re: Do millerówny. 30.03.04, 18:00
        I do tego jeszcze te wtrącane "od niechcenia" angielskie słowa. Pewnie chce
        dowieść, że zna języki obce. I ta rzadka umiejętność przyznania się do błędu !

        Jednym słowem strata czasu.
        • lee.miller dlaczego uzywasz tylu nicków? 30.03.04, 18:03
          desperacja?
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=11690635&a=11690635
          • Gość: mika Re: dlaczego uzywasz tylu nicków? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.04, 18:14
            Lee, ja to już zauważyłam - spójrz na wątek o grzechach feministek.
            Nasza krakowianka podaje rózne nicki nie tylko na tym wątku ...
            A zauważyłaś ze jest tu nadreprezetnacja osób - znowu o identycznych pogladach
            i sposobie pisania - które logują się na nicki nigdy wczesniej nie używane i
            nigdzie indziej nie wystepujace ... ;))
            I myśli ze jej chamskiego podszywania się pode mnie też nie zauważę
            • lee.miller Re: dlaczego uzywasz tylu nicków? 30.03.04, 18:19
              Tknął mnie dziwnie podobny język i wrzuciłam w wyszukiwarkę :))

              Stąd wiem, że krakowianka ma tylko w tym wątku co najmniej 7 nicków, które
              wcześniej w przyrodzie nie wystapiły, założone w podejrzanie bliskim odstępie
              czasu :D Chyba coś z nią nie tak :)))))
      • lep_7 Oj, przydałaby sie packa na muchy. 30.03.04, 18:09
        Oj, przydałaby się packa na muchy. Może informatycy Agory mogliby pomóc ?
        • lee.miller dlaczego się mnożysz? 30.03.04, 18:13
          Dlaczego zakładasz wciąż nowe nicki i to w takich ilosciach? Z powodu
          desperacji?
      • Gość: a Re: Do millerówny. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.04, 18:23
        Panna millerówna w ramach obrony stara się połączyć wszystkich oponentów w
        jeden byt. (!?!) O czym to świadczy drodzy internauci ? Fachowo można byłoby
        ten sydrom nazwać schizofrenią paranoidalną.

        Używa kilku nicków i jednocześnie usiłuje sprawić wrażenie że inni tak czynią.
        Życzmy jej powodzenia.
      • Gość: mika Re: Do millerówny. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.04, 18:27
        Ona udaje moją osobę ! To już przesada. Zauważyłam też, że ostatnio głównie
        sama ze sobą dyskutuje. Uważajcie na nią.
        • Gość: mika Do krakowianki (a/c/antry itd.) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.04, 22:15
          Wiedz ze uzywanie nicka ktory juz ktos w danym watku podał i podszywanie sie
          pod niego nie tlyko jest szczytem netowego chamstwa, ale proby takie maja
          bardzo krotkie nozki, Zwlaszcza jesli podszywająca sie jest na tyle glupia ze
          probuje to robic z innego adresu.
          Ja piszę od początku tego watku z neoplusa, ty od tego wieczora z
          krakow.cvx.ppp.tpnet.pl. Ładnie poakzuje to IP (takie małe szare literki
          których jeszcze nie zawuazylas).
          Przy czym probujac ukraśż mi nick pokazujesz tylko dwie rzeczy: primo
          rzeczywićie lubisz pisac pod rózncymi nickami (co było do udowodniania),
          secundo osoby wycierające sobie gębę Prawdą chętnie uciekają się do - żenujaccyh
          w twoim przyapdku - kłamstewek i manipulacji. Co też było do udowodnienia.
    • titus_flavius wróćmy do tematu 30.03.04, 17:10
      Chaire,
      a jest nim pytanie, dlaczego aborcjonistki wprowadzają w błąd opinię publiczną?
      Nie wystarczy im zabijanie włąsnych dzieci i chcą zachęcić inne?
      T.
      • Gość: mika Re: wróćmy do tematu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.04, 18:08
        ?!?!?!
        czyzby watek nie zaczal się od artykułu zwolennikow niechcianych ciaz i
        znajdowania nwoowrodkow nasmietnikach?
        W pierwszych postach wykazalam juz wynikajce z niego manipulacje i nie bede sie
        powtarzac.
      • lee.miller dlaczego nie piszesz o mężczyznach? 30.03.04, 18:17
        Dlaczego napisałeś "aborcjonistki wprowadzają w błąd opinię publiczną. Nie
        wystarczy im zabijanie włąsnych dzieci i chcą zachęcić inne?" sugerując, że
        tylko kobiety są zwolenniczkami dopuszczalnosci aborcji? Czy dlatego, że tylko
        kobietom da się wmówić, że usunęły ciążę, skoro chcą dopuszczalności aborcji?

        Czy cel uświęca środki Twoim zdaniem?
      • Gość: baf Re: wróćmy do tematu IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 31.03.04, 14:13
        Dane... mają to do siebie, że wyglądają inaczej w zależności od tego, kto
        przeprowadzi badania... Przykład Czech jest piękny...skoro go podajesz,
        dlaczego jesteś przeciwny legalności aborcji, która - jak widać wcale nie
        wpłynęła na zwiększenie ilości wykonywanych zabiegów.
        Obrzydliwe kłamstwo w stwierdzeniu o zabijaniu własnych dzieci. Nie mam dzieci,
        mieć nie zamierzam, nie poddałam się aborcji. I wcale nie jestem jej
        zwolenniczką. jestem natomiast gorącą zwolenniczką PRAWA DO WOLNEGO WYBORU dla
        kobiet. To zupełnie zmienia postąc rzeczy. Znaczna większość osó, któe Ty
        nazwyasz "zabijającymi własne dzieci", prezentuje taki własnie pogląd.
        Może nawet zdajesz sobie z tego sprawę, ale o ileż prościej jest szafować
        sloganami, prawda?
        Ominąłeś pytanie, czy reflektujesz na zygotę do wychowania... Skroo jest to
        dziecko, i nie należy do ciała kobiety...dlaczego nei chcesz? Może zrób coś dla
        dzieci narodzonych, przestaneisz krzyczeć o "obronie nienarodzonych". A propos -
        ile sam amsz dzieci i ilu niechcianym pomogłes?
        • Gość: a Re: wróćmy do tematu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 31.03.04, 16:49
          Uważasz, że płód nie jest człowiekiem ? Czy akceptujesz zabijanie ludzi dla
          własnej wygody ?
          • Gość: baf Re: wróćmy do tematu IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.04, 07:26
            Uważam, że płód jest płodem. Dlaczego w ogóle nie odpowiadasz na moje pytania?
            To wygodne, zrobić z kogoś mordercę i to jeszcze tak obrzydliwego, że zabija z
            wygodnictwa... Widzę, że Twoją taktyką jest próba wmówienia wszystkim na tym
            forum, że zwolennicy wolnego wyboru sa takimi własnie ludźmi. A to obrzydliwa
            manipulacja. Zapewne znowu dostanę jakieś pytanie zamiast odpowiedzi?
            • Gość: a Re: wróćmy do tematu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.04, 08:38
              By oczymkolwiek sensownie dyskutować trzeba wcześniej ustalić wyjściowe
              stanowiska. To jest typowe: nie odpowiadać na trudne pytania. Tak łatwiej
              uniknąć rzeczowej dyskusji. Lepiej od razu przejść na poziom emocji.

              A teraz meritum: Odpowiedź na moje pytanie jest istotna. Bądź uprzejma na nie
              odpowiedzieć. Zdanie:

              > Uważam, że płód jest płodem.

              nie jest odpowiedzią. Np. mówiąc "dziecko" zazwyczaj myślimy (mały) człowiek ...
              Tak też niektórzy myślą, czytając słowo "płód" ...
              • Gość: baf Re: wróćmy do tematu IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.04, 09:14
                Dziękuję za wyjaśnienie. Tak własnie Cię odbieram - nie odpowiadasz na pytania,
                tylko przechodzisz na poziom emocji..
                Po co więc udawać, że chce się dyskusji?
                Myślę, że czytając słowo "płód", ludzie myślą "płód". Żeby więc wzbudzić w nich
                poczucie winy, używa się określenia "dziecko nienarodzone". I wtedy właśnie
                myślą "dziecko". To jest pierwsza, główna manipulacja tzw. obrońców życia
                (oczywiście tylko życia nienarodzonego, narodzone już ich nie interesuje, że
                nie wspomnę o życiu feministek albo kobiet decydujących się na aborcję...)
                • Gość: a Re: wróćmy do tematu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.04, 10:13
                  Widzisz, wiele ludzi czytając "płód" myśli człowiek. Ale Ty temu zaprzeczasz.
                  Ty wiesz lepiej co wszyscy ludzie myślą. Ech, zupełnie jak feministki.
                  • Gość: baf Re: wróćmy do tematu IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.04, 12:27
                    Ech, jestem feministką :)
                    Ale znowu uciekłaś od odpowiedzi na moje pytania...
                    Ciekawy sposób "dyskusji"...
                    • Gość: a Re: wróćmy do tematu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.04, 19:44
                      Cóż, ja pierwsza zadałam pytanie. Ale rozumiem: to trudne pytanie dla
                      feministki. Po co psuć sobie dobry nastrój ?
                    • Gość: a Re: wróćmy do tematu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.04, 19:48
                      Są jeszcze dwie możliwości:
                      - mylisz mnie z kimś (z titusem (?) - jemu też zadajesz pytanie dlaczego Ci
                      nie odpowiedział)
                      - to Twój sposób na dyskusję...
                      Więc cześć
                      • Gość: baf Re: wróćmy do tematu IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 02.04.04, 07:15
                        Tak się składa, że titus tez nie odpowiada na moje pytania. A ja na Twoje
                        odpowiedizałam. Jesli odpowiedź była dla Ciebie za trudna - nic na to nie
                        poradzę.
                        • Gość: a Re: wróćmy do tematu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.04.04, 08:21
                          Widzę, że masz wielką trudność z napisaniem zdania:

                          Tak, płód to nie człowiek. Płód to po prostu grupa komórek.

                          Wątpliwości te świadczą o skrywanych gdzieś głęboko resztkach przyzwoitości.
                          Przydałoby się kilka szkoleń feministycznych. Tam wypalają gorącym żelazem
                          takie wątpliwości.

                          Pa
                          • Gość: baf Re: wróćmy do tematu IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 02.04.04, 13:32
                            Nie mam żadnej potrzeby napisania takiego zdania.
                            Myślę, że za mało o mnie wiesz, żeby wypowiadać się na temat mojej
                            przyzwoitości. Masz skłonność do uogólnień i zdecydowanie zbyt szybkich ocen i
                            osądów, co świadczy o tym, że życie jeszcze nie nauczyło Cię pokory...
                            Na ilu i jakich szkoleniach feministycznych byłaś? Tak się składa, ze od kilku
                            lat działam w organizacji kobiecej i współpracuję albo przynajmniej śledzę
                            działalność kilku organizacji feministycznych i nie zauważyłam wypalania
                            czymkolwiek jakichkolwiek moich wątpliwości.
                            Może po prostu nie znasz feministek i masz trochę niewłaściwe pojęcie o
                            feminizmie? To wyjaśniałoby ten irracjonalny atak wszystkiego, co się według
                            Ciebie z feminizmem wiąże.
                            Pozdrawiam
                            • Gość: a Re: wróćmy do tematu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.04.04, 19:57
                              Byłam na kilku spotkaniach feministycznych. W Warszawie i Krakowie.

                              Wersja na codzień:
                              Aktywistki tam często zieją agresją i nienawiścią. Chociaż wszystko jest ładnie
                              opakowane. Trzeba przyznać są profesjonalistkami.

                              Wersja odświętna:
                              Liderki w sposób profesjonalny i sympatyczny starają się zmienić sposób
                              postrzegania świata. Atmosfera najczęściej jest serdeczna.


                              Tak, większość Pań jest zachwycona.

                              Skłonność do uogólnień ? A skąd ta trudność ?
                            • Gość: a Re: wróćmy do tematu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.04.04, 20:01
                              I Ty wciąż zarzucasz Titusowi, że jest wygodnicki i nie chce odpowiadać na
                              pytania ? Uparta jesteś. To też cecha feministek. (no zgoda, znacznej
                              większości feministek).

                              Pozdrawiam
                              • Gość: baf Re: wróćmy do tematu IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.04, 08:08
                                Tak, skłonność do uogólnień. Ale do jakiej trudności się odnosisz, bo nie
                                bardzo Cię rozumiem?
                                Oczywiście do tematu mojej "przyzwoitości" i wypalania na spotkaniach
                                feministek się nie odniosłaś. Ale podobno to ja nie odpowiadam na pytania? ;)
                                W kwestii Titusa - nie zarzucam, stwierdzam po prostu. Titus "dyskutuje" z
                                samym sobą. Dla mnie dyskusja to rozmowa dwóch osób, z wymianą poglądów
                                włącznie.
                                Tak, jestem uparta. Żadne odkrycie;) Zdrowy upór, powiązany z konsekwencją, to
                                wielka zaleta moim zdaniem. Pracuje nad tym, żeby mój upór taki właśnie był.
                                Czego i Tobie życzę:))
                                Zapewne upór cechuje większość feministek, podobnie jak większość ludzi
                                zaangażowanych w cokolwiek. Bo żeby coś osiągnąć - trzeba być upartym i
                                konsekwentnym.

                                Pozdrawiam
                                • Gość: a Re: wróćmy do tematu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.04, 08:15
                                  Upór to jednak zdecydowanie nie jest dobra cecha. Być może mylisz go z
                                  konsekwencją... Tak, feministki są uparte, a nie konsekwentne.

                                  Napisałam o Twojej trudności wyrażania uczuć na temat relacji komórka - płód -
                                  człowiek.

                                  Jeśli masz ochotę dyskutować na temat feministek możemy przejść do wątku temu
                                  poświęconemu. Ten wątek jest o zabijaniu dzieci. Nie zapominaj o tym...
                                  • Gość: baf Re: wróćmy do tematu IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.04, 12:11
                                    Po raz kolejny uogólniasz....chyba, że znasz wszystkie feministki.

                                    Jesteś uparta - ciągle mi wmawiasz jakieś trudności, których nie mam :)

                                    Ten wątek jest o aborcji, a nie o zabijaniu dzieci. To zasadnicza róznica!
                                    • Gość: a A co to jest aborcja ? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.04, 18:23
                                      Aborcja to nie jest zabijanie dzieci ?

                                      Jeśli nie masz trudności, dlaczego nie odpowiadasz na pytanie: płód to człowiek
                                      (dziecko) czy grupa komórek ?

                                      Jak wspólnie ustaliłyśmy uparta jesteś Ty. Jak wszystkie feministki.

                                      Pozdrawiam.
                                      • Gość: baf Re: A co to jest aborcja ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.04, 19:59
                                        Cóz, podziwiam Twój upór - nie upór. Może z tymi trudnościami nie jestem
                                        odosobniona? ;)) Dlaczego tak bardzo boisz się wszystkiego, co według Ciebie
                                        feministyczne? Przecież oczekujesz, że napiszę to, co chciaąłbyś zobaczyć, z
                                        uporem godnym lepszej sprawy...
                                        Aborcja jest usunięciem płodu, nie zabiciem dziecka. Odsyłam do podręczników
                                        medycznych.
                                        Pozdrawiam

                                        • Gość: a Re: A co to jest aborcja ? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.04.04, 08:24
                                          A jednak przyznałaś sie do trudności ! Teraz zastanów się skąd je masz.

                                          > Aborcja jest usunięciem płodu,

                                          Czyli zabiciem dziecka. Przecież płód to po prostu dziecko, prawda ?
        • titus_flavius Re: wróćmy do tematu 01.04.04, 10:38
          Gość portalu: baf napisał(a):

          > Dane... mają to do siebie, że wyglądają inaczej w zależności od tego, kto
          > przeprowadzi badania... Przykład Czech jest piękny...skoro go podajesz,
          > dlaczego jesteś przeciwny legalności aborcji, która - jak widać wcale nie
          > wpłynęła na zwiększenie ilości wykonywanych zabiegów.
          > Obrzydliwe kłamstwo w stwierdzeniu o zabijaniu własnych dzieci. Nie mam
          dzieci,
          >
          > mieć nie zamierzam, nie poddałam się aborcji. I wcale nie jestem jej
          > zwolenniczką. jestem natomiast gorącą zwolenniczką PRAWA DO WOLNEGO WYBORU
          dla
          > kobiet. To zupełnie zmienia postąc rzeczy. Znaczna większość osó, któe Ty
          > nazwyasz "zabijającymi własne dzieci", prezentuje taki własnie pogląd.
          > Może nawet zdajesz sobie z tego sprawę, ale o ileż prościej jest szafować
          > sloganami, prawda?
          > Ominąłeś pytanie, czy reflektujesz na zygotę do wychowania... Skroo jest to
          > dziecko, i nie należy do ciała kobiety...dlaczego nei chcesz? Może zrób coś
          dla
          >
          > dzieci narodzonych, przestaneisz krzyczeć o "obronie nienarodzonych". A
          propos
          > -
          > ile sam amsz dzieci i ilu niechcianym pomogłes?

          Chaire,
          jaki związek z wychowywaniem dzieci ma wg Ciebie kwestia aborcji? Jeżeli ktoś
          nie chce wychowywać dziecka, które urodziła, może je w szpitalu bez żadnych
          konsekwencji oddać do adopcji. Nie musi go zabijać. Na takie maluchy jest wielu
          chętnych. Matka powinna jedynie wstrzymac się do dnia porodu z pozbyciem się
          dziecka.
          Dane z Czech wskazują, że polskie feministki kłamią i świadomie zawyżają liczbę
          nielegalnych aborcji w Polsce. Ale i tak w Czechach zabija się 40.000 dzieci
          rocznie.
          T.
          • lee.miller Re: wróćmy do tematu 01.04.04, 12:14
            > Dane z Czech wskazują, że polskie feministki kłamią

            taa...
            zaiste fenomenalna logika....
          • Gość: baf Re: wróćmy do tematu IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.04, 12:34
            Związek ma wielki, bo łatwo się krzyczy teoretyzując. Jeszcze łatwiej ocenia
            się ludzi, nie mając problemów takich, jak oni. Oddanie dziecka do adopcji
            wcale nie jest takie łatwe... Poza tym ciągle sprowadzasz kobietę do roli
            inkubatora...
            Myślę, że miałbyś inne zdanie, gdyby istniała ewentualność, że to Ty, wbrew
            swojej woli, miałbyś być "inkubatorem" przez 9 m-cy...
            Dane, które podajesz, dotyczą najprawdopodobniej ilości dokonywanych aborcji, a
            nie ilości zabijanych dzieci. To różnica.
            Po raz kolejny uciekasz od odpowiedzi na moje pytania. Rozumiem - tak jest
            prościej.
            Raz jeszcze pytam - skoro podajesz przykłąd Czech, dlaczego nie jesteś za
            wprowadzeniem w Polsce takiego prawa w kwestii aborcji, jak w Czechach?
            • titus_flavius Re: wróćmy do tematu 01.04.04, 18:44
              Gość portalu: baf napisał(a):

              > Raz jeszcze pytam - skoro podajesz przykłąd Czech, dlaczego nie jesteś za
              > wprowadzeniem w Polsce takiego prawa w kwestii aborcji, jak w Czechach?

              Chaire,
              feministki szacują liczbę aborcji w Polsce sięgając do danych o legalnych
              aborcjach w POlsce sprzed wielu lat, oraz do danych z innych krajów.
              Tymczasem przykład czeski wskazuje, że nie ma stałej liczby aborcji w danym
              kraju. Tam zmalała w ciągu ostatnich lat trzykrotnie.
              Nadto w naszym kraju przetoczyła się ożywiona dyskusja, która wielu
              poptencjalnym dzieciobójczyniom wskazała, że źle by uczyniły.
              T.
              • Gość: baf Re: wróćmy do tematu IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 02.04.04, 07:18
                Charakterystyczne dla Ciebie jest wycinanie fragmentów moich wypowiedzi,
                odpowiedź nie na moje pytania i oczywiście brak odpowiedzi na pytania, które ja
                Tobie zadałam. Próba dyskusji z Tobą chba mija się z samą definicją dyskusji...
                • titus_flavius Re: wróćmy do tematu 02.04.04, 13:43
                  Gość portalu: baf napisał(a):

                  > Charakterystyczne dla Ciebie jest wycinanie fragmentów moich wypowiedzi,
                  > odpowiedź nie na moje pytania i oczywiście brak odpowiedzi na pytania, które
                  ja
                  >
                  > Tobie zadałam. Próba dyskusji z Tobą chba mija się z samą definicją
                  dyskusji...

                  Chaire,
                  pozwól, że to ja będę decydował o czym ja piszę. Odpowiedziałem Ci to, co
                  uznałem za słuszne. Z pewnoscią nie będę pisać na kwestie niezwiązane z tematem
                  przewodnim wątku.
                  T.
                  • Gość: baf Re: wróćmy do tematu IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 02.04.04, 14:53
                    Oczywiście, że pozwolę. Zdecydowanie jestem zwolenniczką wolności, zarówno
                    wyboru, jak i wypowiedzi. Tyle tylko, że to już nie jest dyskusja ani choćby
                    wymiana poglądów. Jeśłi zależało Ci tylko na głosach ludzi myślących podobnie,
                    jak Ty, trzeba było ten "temat przewodni" rzucić na jakieś inne forum -
                    może "LPR" albo "pro-life" albo "obrona życia poczętego", a nie na "feminizm"...
                    Po raz kolejny stwierdzam, że jesteś wygodnicki i unikasz odpowiedzi na
                    pytania, które nie są czarno-białe...
                    • titus_flavius Re: wróćmy do tematu 03.04.04, 11:49
                      Gość portalu: baf napisał(a):

                      > Oczywiście, że pozwolę. Zdecydowanie jestem zwolenniczką wolności, zarówno
                      > wyboru, jak i wypowiedzi. Tyle tylko, że to już nie jest dyskusja ani choćby
                      > wymiana poglądów. Jeśłi zależało Ci tylko na głosach ludzi myślących
                      podobnie,
                      > jak Ty, trzeba było ten "temat przewodni" rzucić na jakieś inne forum -
                      > może "LPR" albo "pro-life" albo "obrona życia poczętego", a nie
                      na "feminizm"..
                      > .
                      > Po raz kolejny stwierdzam, że jesteś wygodnicki i unikasz odpowiedzi na
                      > pytania, które nie są czarno-białe...

                      Chaire,
                      jeżeli nie odpowiada Ci mój sposób dyskusji, to nie musisz odpisywać na moje
                      posty ...
                      T.
                      • Gość: baf Re: wróćmy do tematu IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.04, 08:12
                        To prawda. Generalnie, na moje szczęście, niczego nie musżę (póki co
                        przynajmniej).
                        Ale zakładając temat na forum "feminizm" powinieneś się liczyć, że również
                        feministki się odezwą (wiem, to neizwykle zaskakujące). Dlaczego więc jednak
                        tutaj piszesz? Może chociaż raz odpowiesz na moje pytanie?
    • f.345 Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty 30.03.04, 17:53
      > Dane feministek całkowicie niewiarygodne.

      Titusie,

      Problemem nie jest (w każdym razie nie podstawowym) posiadanie nieprawdziwych
      danych. Prawdziwym problemem jest cyniczne fałszowanie tych danych.
    • titus_flavius dane z Czech 30.03.04, 20:07
      Chaire,
      z poniższych danych wynika, że w ciągu 15 ostatnich liczba aborcji w Czechach
      spadła 3-krotnie.
      Tak więc wg feministek, tylko Polska jest krajem, gdzie liczba aborcjin ma być
      stała od 10 lat.
      T.


      Aborcja w Czechach nadal legalna
      PAP 19:20

      (...)
      Liczba zabiegów aborcyjnych w 10-milionowych Czechach ciągle spada. Podczas gdy
      w roku 1990 było ich niemal 124 tys., obecnie liczba ta ustaliła się na
      poziomie 40 tys. rocznie. W roku 2003 liczba zabiegów aborcyjnych w Czechach
      (ok. 38 tys.) była najniższa od roku 1958, kiedy przerwanie ciąży zostało
      zalegalizowane.

      Czeskie media przypomniały, że w Europie do krajów o najbardziej rygorystycznej
      regulacji antyaborcyjnej należą Irlandia, Polska i Portugalia. (jask)
      • Gość: mika Re: dane z Czech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.04, 23:58
        w trzykrotny spadek w ciagu 15 lat moge uwierzyć - w 25-krotny spadek w ciagu
        pięciu jakoś nie.
        Jak pisałam - edukacja i antykoncepcja (a nie ustawy i wychowanie według
        kościelnych przepisów) dają rezultaty. Co przykład Czech pięknie pokazuje.
        • titus_flavius Re: dane z Czech 31.03.04, 17:51
          Gość portalu: mika napisał(a):

          > w trzykrotny spadek w ciagu 15 lat moge uwierzyć - w 25-krotny spadek w ciagu
          > pięciu jakoś nie.
          > Jak pisałam - edukacja i antykoncepcja (a nie ustawy i wychowanie według
          > kościelnych przepisów) dają rezultaty. Co przykład Czech pięknie pokazuje.

          Chaire,
          w Czechach nie było takiej dyskusji, jak u nas. Nie ma tam także prawnego
          zakazu aborcji.
          T.
          • veritas dane z Czech 31.03.04, 18:18
            titus_flavius napisał:

            > Nie ma tam także prawnego zakazu aborcji.
            Titusie, dokładnie o to chodzi. Nie ma prawnego zakazu, jest natomiast edukacja
            seksualna w szkołach i tanie środki antykoncepcyjne (a także dopłaty do
            zapłodnienia in vitro, zupełnie na marginesie pisząc).
            Dyskusja na ten temat była i nawet ostatnio, o czym powinieneś wiedzieć, bo
            przytoczony fragment z relacji o dyskusji w czeskim Sejmie pochodzi. Czesi to
            naród, w którym ideologia ma mniejszą siłe rażenia niż rozsądek. Stąd wybierają
            rozwiązania przynoszące -jak widać - pozytywne, rzeczywiste rezultaty.
            • titus_flavius Re: dane z Czech 01.04.04, 10:39
              veritas napisała:
              > Dyskusja na ten temat była i nawet ostatnio, o czym powinieneś wiedzieć, bo
              > przytoczony fragment z relacji o dyskusji w czeskim Sejmie pochodzi. Czesi to

              Chaire,
              krótka i niemrawa dyskusja była tylko w czeskim parlamencie. Czechów ta sprawa
              nie interesuje.
              T.
    • macombo Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty 01.04.04, 04:06
      Gość portalu: jendza napisał(a):

      > WIesz, dyskutowac mozna z kims, kto dyskutowac umie...
      > Moze kiedys znow sprobuje z Toba podyskutowac,
      > ale (uzywajac twojej stylistyki) duzo sie przedtem musisz nauczyc,
      > zarowno w zakresie techniki, jak i kultury dyskusji.
      > Jesli chcesz poznac rzeczywiscie moje poglady na temat aborcji,
      > wpisz moj nick w wyszukiwarke. Znajdziesz wszystko.
      > Z WYRAZENIEM UCZUC wlacznie...
      >
      > Tymczasem do nauki, droga 'panno' (znow cytat, jesli bys nie zauwazyla...):))!
      >

      Twoje poglady wszyscy znaja,sa nie tylko nierealne ale nielogiczne.
      A zatem,nie wypowiadaj sie tutaj ze "swoich sfer" wyzszosci,
      bo masz do tego takie same prawo jak inni;a moze nawet mniejsze.
      :(

      • Gość: jurek Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty IP: *.dyn.optonline.net 01.04.04, 07:47
        lee.miller napisała:

        > W wielu przypadkach aborcja jest nie tylko wskazana ze względu na dobro
        > społeczne, ale też powinna być obowiązkowa. W przeciwnym bowiem razie rodzą
        się
        >
        > tacy socjopaci jak Ty, co jest - rzecz jasna - ogólnie szkodliwe :)


        Moja Droga,

        Zakladam,ze ten post jest zartem lub ironia,w przeciwnym wypadku moglby
        byc zrozumiany dosc niestosownie do Twoich tutaj dosyc rozsadnych wypowiedzi.
        Wogole,to Twoj stosunek do tego problemu (na podstawie tych kilku postow)
        jest dosc chwiejny i krotko mowiac "nieskoordynowany",co moze swiadczyc tylko
        o tym,ze zamierzasz robic tutaj piane,po to tylko aby ja robic,tak jak
        przypuszczalnie robisz ja gdzie indziej.
        Niestey,moja droga ja sie znam na ludziach,i wiem w przeciwienstwie do wielu
        tu obecnych kim jestes i jakie sa Twoje marzenia.
        Niestety,zanamy sie dobrze;a zatem rob swoja robote dalej,bo to dla Ciebie
        jedyna rzecz,ktora Cie jeszcze trzyma.
        Powodzenia.

        :)






        • macombo Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty 01.04.04, 08:40
          Gość portalu: jurek napisał(a):

          > lee.miller napisała:
          >
          > > W wielu przypadkach aborcja jest nie tylko wskazana ze względu na dobro
          > > społeczne, ale też powinna być obowiązkowa. W przeciwnym bowiem razie rodz
          > ą
          > się
          > >
          > > tacy socjopaci jak Ty, co jest - rzecz jasna - ogólnie szkodliwe :)
          >
          >
          > Moja Droga,
          >
          > Zakladam,ze ten post jest zartem lub ironia,w przeciwnym wypadku moglby
          > byc zrozumiany dosc niestosownie do Twoich tutaj dosyc rozsadnych wypowiedzi.
          > Wogole,to Twoj stosunek do tego problemu (na podstawie tych kilku postow)
          > jest dosc chwiejny i krotko mowiac "nieskoordynowany",co moze swiadczyc tylko
          > o tym,ze zamierzasz robic tutaj piane,po to tylko aby ja robic,tak jak
          > przypuszczalnie robisz ja gdzie indziej.
          > Niestey,moja droga ja sie znam na ludziach,i wiem w przeciwienstwie do wielu
          > tu obecnych kim jestes i jakie sa Twoje marzenia.
          > Niestety,zanamy sie dobrze;a zatem rob swoja robote dalej,bo to dla Ciebie
          > jedyna rzecz,ktora Cie jeszcze trzyma.
          > Powodzenia.
          >
          > :)
          >
          A coz Ty Jurku mozesz wiedziec o tej osobie?
          Moim zdaniem,a czytalem jej wiele tutaj postow,jest ona kobieta,
          ktora mowi o problemie aborcji bardzo dojrzale,i co wiecej bardzo
          zdecydowanie,skad moze wynikac jej pozorna "agresja" w stosunku do tych,
          ktorzy nie za bardzo wiedza o czym mowia.
          A zatem wyluzuj troche i poczytaj wiecej jej postow,bo mysle,ze nie czytales
          zbyt wiele?
          Pozdrowienia sle,i zycze Ci dobrej nocki :))




        • Gość: a Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.04, 08:41
          1. To nie żart.

          2. Tak właśnie myślałam.
        • Gość: a Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.04, 08:44
          Gratuluję. macombo został stworzony by w tym wątku poprzeć mike/lee.miller.
          Ciekawe ile jeszcze innych nicków używa w tym wątku ?
          • macombo Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty 01.04.04, 09:08
            Gość portalu: a napisał(a):

            > Gratuluję. macombo został stworzony by w tym wątku poprzeć mike/lee.miller.
            > Ciekawe ile jeszcze innych nicków używa w tym wątku ?

            Nie badz taka smart.Ja nie uzywam zadnych nickow,oprocz tych
            ktore sa mi potrzebne.
            A niejak lee.miller jest kobieta,ktora odpowiada mi pod wzdledem ideologii,
            jak i myslowym.jak rozniez i inteligencji.ktora pobija was wszystkich na leb
            i szyje,jak to sie po polsku mowi.
            Jest kobieta zdecydowana w tym co mowi,i wie co mowi,w przeciwienstwie do
            tych wszystkich,ktorych rozwazania oparte sa nie tylko o uczucia,ale rowniez
            o bardzo chwiejna logike wypowiedzi,nie mowiac juz o przwdziwej logice.
            pozdrowka
            • lee.miller Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty 01.04.04, 12:12
              speakless ;))

              pzdr :)
        • lee.miller Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty 01.04.04, 12:10
          Mój Drogi ;)

          Bardzo słusznie zakładasz w kwestii żartu do Tufusa.

          > Wogole,to Twoj stosunek do tego problemu (na podstawie tych kilku postow)
          > jest dosc chwiejny i krotko mowiac "nieskoordynowany",co moze swiadczyc tylko
          > o tym,ze zamierzasz robic tutaj piane,po to tylko aby ja robic,tak jak
          > przypuszczalnie robisz ja gdzie indziej.

          Bardzo chetnie dowiedziałabym się na czym owo "nieskoordynownie" i chwiejność
          polegają.

          Otóż mój stosunek do problemu jest jasny, klarowny i dobrze przemyślany.
          Nie zajmuję się tu dyskutowaniem mojego stosunku do problemu, ponieważ nie
          widzę ku temu powodu. Z samego faktu, że ktoś chciałby ze mna na ten temat
          dyskutować, nie wynika oczywiście nic :)

          Jestem w pełni świadoma motywów, które kierują osobami takimi jak Tyfus i dość
          rada, że przy niewielkim wysiłku udaje się ową "nieciągłość logiczną" odsłonić.


          p.s.dobrze, że podparłeś się autorekleksją nt swoich talentów, bo diagnoza
          moich postów jest raczej licha i sam asię nie broni ;)
          • Gość: Jola Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 21:00
            Dopóki nie będzie porządnej edukacji seksualnej, tanich środków
            antykoncepcyjnych, sterylizacji na życzenie, a także ułatwienia adopcji (bez
            kilkumiesięcznej "kwarantanny" noworodka w domu dziecka nie uwierzę w szczere
            chęci obrońców życia.
            Najlepiej zakazać, zostawić kobietę (bo o tatusiu cicho) samą i pouczać, że
            dwunastotygodniowy płód to człowiek i popełni morderstwo. Tylko to potrafią
            ideolodzy z ruchu Pro Life.
            Ostatnio Giertych zaproponował płacenie kobietom za zrzeczenie się praw do
            niechcianego dziecka i jak na razie była to jedyna propozycja LPR dla dobra
            dziecka, może jeszcze nie dopracowana, ale jakiś sens miała. Mam nadzieję, że
            wreszcie zacznie się więcej mówić o niechcianych narodzonych, o adopcji, o
            rodzinach zastępczych i zlikwidowaniu domów dziecka.
            • mary_ann Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty 01.04.04, 23:12
              Gość portalu: Jola napisał(a):

              > Dopóki nie będzie porządnej edukacji seksualnej, tanich środków
              > antykoncepcyjnych, sterylizacji na życzenie, a także ułatwienia adopcji (bez
              > kilkumiesięcznej "kwarantanny" noworodka w domu dziecka nie uwierzę w szczere
              > chęci obrońców życia.

              Wiesz co, nijak z KK ani żadnym innym kosciolem nie jestem związana, ale
              powyższe stwierdzenie wydaje mi się ciut nie fair. To własnie niespecjalnie
              przeze mnie ubóstwiany KK buduje domy dla samotnych matek. Nie słyszałam
              natomiast o żadnej tego typu placówce wzniesionej z iniocjatywy Federacji na
              Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny i innych tego typu organizacji- może
              istnieje, wtedy mnie popraw.

              > Najlepiej zakazać, zostawić kobietę (bo o tatusiu cicho) samą i pouczać, że
              > dwunastotygodniowy płód to człowiek i popełni morderstwo. Tylko to potrafią
              > ideolodzy z ruchu Pro Life.
              > Ostatnio Giertych zaproponował płacenie kobietom za zrzeczenie się praw do
              > niechcianego dziecka i jak na razie była to jedyna propozycja LPR dla dobra
              > dziecka, może jeszcze nie dopracowana, ale jakiś sens miała. Mam nadzieję, że
              > wreszcie zacznie się więcej mówić o niechcianych narodzonych, o adopcji, o
              > rodzinach zastępczych i zlikwidowaniu domów dziecka.


              Co do reszty - pełna zgoda.
    • Gość: a Drogi Titusie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.04, 19:39
      A co sądzisz o przerywaniu ciąży powstałej w wyniku przestępstwa ?
      • titus_flavius Re: Drogi Titusie 03.04.04, 21:10
        Gość portalu: a napisał(a):

        > A co sądzisz o przerywaniu ciąży powstałej w wyniku przestępstwa ?

        Chaire,
        tak, to jest sytuacja wyjątkowa, gdy matka nie podejmowała decyzji o poczęciu
        dziecka. Ale jednocześnie jest to sytuacja występująca tak rzadka, że powstaje
        pytanie, czy jest sens, aby dla tak incydentalnych przypadków tworzyć odrębne
        reguły. Przecież oczywiste jest, że zezwolenie ma aborcję w takiej sytuacji by
        było nadużywane przez matki, które by nie miały ku temu podstaw, a chciałyby
        zabić swoje dzieci.
        Tak więc zastanawiając się nad zgodą na aborcję w przypadku gwałtu trzeba
        porównać dwa ważne dobra: komfort życie przez 9 miesięcy matki, która nie chce
        urodzić dziecka, oraz życie dzieci, które zostaną zabite dlatego, że ich matki
        oszukańczo zeznają, że były zgwałcone. CZy poświęcić życie niewinnych dzieci,
        aby zgwałcone matki uniknęły trudów ciąży, czy też zmusić do zakończenia ciąży
        matki, aby ratować dzieci? Co jest ważniejsze, wygoda, czy życie? Nie mają tu
        znaczenia proporcje, bo chociażby było 10 matek zgwałconych i jedna, która
        oszukuje, to co jest ważniejsze, wygoda tych dziesięciu, czy życie jednego
        dziecka, które nuiesłusznie umrze?
        Tak wiec odpowiedź na Twoje pytanie jest oczywista.
        T.
        • Gość: a 100 % satysfakcji IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.04, 08:33
          Jestem w pełni usatysfakcjonowana.

          Pozdrawiam.
    • krotki Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty 04.04.04, 11:13
      Przeczytałem cały ten wątek - de facto Twój. Zastanawia mnie co chcesz w nim osiągnąć. Kogo przekonać?. Jak wynika z tekstów jesteś mężczyzną, ja też . Czy naprawdę jesteś zdania, że to akurat mężczyźni mają dawać rady kobietom a właściwie maja za nie decydować o ciąży? Przecież to one a nie my je przeżywają, jej trudy. To one przechodzą burzę hormonów, to one w końcu rodzą. I Ty uważasz, że masz prawo mówić im czy i kiedy mają rodzi- czy kochać mają swe dzieci czy oddawać je do aborcji?? Czy nie widzisz różnicy w tym że dziecka nie ma z tym że jest i inna kobieta je wychowuje ! czy słyszałeś o miłości wyłączające albo ja albo nikt?
      Tak naprawdę nie napisałbym nic - bo nie ma sensu Ciebie przekonywać ? masz takie zdanie i już. Ale rozbawił mnie Twój wywód dotyczący ciąży pochodzącej z gwałtu ? rozbawił bo jest delikatnie mówiąc - niezbyt mądry. I obraca się przeciwko Tobie! Bo oto stwierdzasz, że przepisy mogłyby być użyte przez kobiety "tylko" chcące aborcji a wcale nie zgwałcone. W ten sposób stwierdzasz, że nie ma sensu wprowadzać jakiegoś prawa bo ludzie będą je wykorzystywać niezgodnie z przeznaczeniem czyli będą je omijać. Zatem po co w ogóle stanowić takie prawo? Ty postulujesz to w przyzwoleniu prawnym ale jaki jest problem by Twe argumenty wykorzystać przy zakazie prawnym ??? Wpadłeś we własne sidła. Z Twego rozumowania wynika zatem ?nie stanówmy zakazów bo będą łamane przez życie? no właśnie nie stanówmy zakazu. !!!!!
      A teraz skoro już tu jestem to parę słów na temat mego poglądu ? dodam, że przez wiele lat z żoną mieliśmy problem, - obumierały nam ciąże sporo ich było. Mam zatem wysoce emocjonalny stosunek do kwestii dziecka.
      Jednak uważam, że to kobieta decyduje czy chce dziecko urodzić czy nie. Jeśli będzie nosić z nienawiść w brzuchu dziecko, to nie wróżę temu dziecku zdrowia i szczęścia. Ciąża to okres szczęścia i oczekiwania na dziecko a nie okres zgryzoty, wstydu, chowania się przed oczami innych. Rodzi się życie ale o tym jakie będzie również decydują chwile w łonie matki. Matka przelewa na dziecko swe emocje i złe i dobre. Padło tu pytanie od kiedy komórki przekształcają się w człowieka jest wiele definicji; najpopularniejsza mówi o momencie kształtowania się rdzenia, niektóre serca ? lecz co to za człowiek skoro zdrowie i życie ?nosicielki? ? matki decyduje o wszystkim ? gdy matka przed porodem umrze, dziecko umiera razem z nią ( oczywiście są przypadki gdzie da się uratować dziecko ale to wyjątki). Tak naprawdę dziecko ? człowiek pojawia się wówczas gdy może poza łonem! To wcale nie moment urodzin po całej 40 tygodniowej ciąży!! To obecnie ok 24-26 tygodnia plus cuda medycyny. Kiedyś może 20 tygodni a może jeszcze mniej!. Oby, bo uratuje się wiele istnień na które rodzice z wytęskniem czekają. Na swój użytek mam taką definicje wiem od kiedy jest na pewno człowiek ? opisałem to powyżej a wcześniej nie wiem.!
      Co do obrońców życia poczętego to mam skojarzenie wywodzące się z ?socjalistycznej lokomotywy? w której więcej pary szło gwizdek a mniej w koła i pociąg w efekcie stał. Podobnie jest z tzw. Obrońcami życia poczętego. Cóż za dwulicowość, ci co chcą ratować za wszelką cenę życie ograniczają się tylko do wąskiego fragmentu - ciąży. A co dalej z takim dzieckiem, wychowywanym nawet po adopcji w normalnej rodzinie, z jego psychiką. Ale nie bądźmy naiwni to są wyjątki najczęściej niechciane dzieci rodzą się i zostają w patologicznych rodzinach albo po prostu biednych. Co je czeka ? Odpowiedź chyba oczywista. Odtwarzanie drogi rodziców, patologia ulica przestępstwa, bieda brak wykształcenia. Zatem proponuję tym działaczom zamiast tracić czas i energie na walkę z aborcja zrobić coś dla już żywych! Popatrzcie ile biedy dookoła - pomóżcie!. Wiem, że to nie jest efektowne. Wy wolcie zebrać się pod flagą i pójść tam gdzie Was telewizja nakręci.
      Podobnie z tymi akcjami humanitarnymi - całe konwoje jadą, a to do Afganistanu, Bośni, Karabchu, telewizja podziwia ludzie mówią . A za te pieniądze -choćby za sam transport - wyżywiłby setki dzieci w Bieszczadach - bliżej i taniej. Ale mniej efektownie.
      Dlatego antyaborcjoniści zarzucam wam wręcz chęć do zaistnienia a nie faktyczne poglądy. Jeżeli je macie takie jak głosicie to udowodnijcie to robiąc cokolwiek konkretnego - zasponsorujcie jakieś biedne dziecko, wyciągnijcie kogoś z patologicznej rodziny. A dopiero wówczas się wypowiadajcie

      Pozdrawiam
      • titus_flavius Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty 04.04.04, 15:14
        Chaire,
        nie podzielam Twojego stanowiska. Wypowiadałem się nie jak meżczyzna, ale jako
        członek społeczeństwa, na którą składają się kobiety, mężczyźni, dzieci, młodzi
        i starcy itp. Chodzi mi harmonię w społeczeńśtwie, aby każdy był w miarę
        możliwości chroniony, a jego prawa zabezpieczone
        Uważam, że nikt nie może decydować o zabijaniu innych, a życie wszytskich
        powinno być pod ochroną spoęłczeństwa.
        Owszem, kobiecie jest niewygodnie w ciąży. Ale czy ta wygoda jest ważniejsze od
        życia dziecka?
        Dalej, pisałem, że przy przyzwoleniu na aborcję przy gwałcie znowu pewnym jest,
        że z aborcji tej korzystać będą osoby nieuprawnione, kobiety które kłamliwie
        zeznały o rzekomym gwałcie. I znowu chodzi o ocenę, co jest ważniejsze:
        zadowolenie i wygoda kobiet, które były zgwałcone, czy życie jednego dziecka,
        które ma umrzeć niewinnie?
        Dalej, sprowadzasz szczście do spraw materialnych. Tak, wg Ciebie tylko bogacz
        jest szcęśliwy. Biedni są z założenia nieszczęśliwi i powinno się było im
        oszczędzić cierpień zabijając ich w kołysce.
        Tymczasem tak nie jest. Biedni także mogą być szczęśliwi.
        Peinięzy publicznych na utrzymanie "niechcianych" dzieci starcza. Od pieniędzy
        ważniejsze jest otaczanie tych dzieci, ale także innych biednych szacunkiem i
        chrześcijańską miłością. Tego najbardziej brakuje aborcjonistom. Gdy słyszą:
        biedna kobieta jest w niechcianej ciąży mówią: pomożemy ci zabić dziecko. Nie
        myślą o tym, aby ją wesprzeć, pocieszyć, pomóc w jej strapieniu.
        T.

        • zalotnica Re: Pytanie... 04.04.04, 15:52
          Jesli zostane zgwalcona, czy zaadoptujesz to dziecko...?
        • Gość: krotki Zażenowanie IP: *.torun.mm.pl 04.04.04, 16:35
          Oto otrzymałem Twą odpowiedź - spodziewałem się takiej, chociaż jedno mnie zaskoczyło, mianowicie po co do tego wszystkiego mieszasz religie piszesz:
          Od pieniędzy > ważniejsze jest otaczanie tych dzieci, ale także innych biednych szacunkiem i chrześcijańską miłością"

          To poraża mnie a co to miłośc jest zarezerwowana tylko dla chrześcian??? Człowieku opanuj się i czasem pomyśl co piszesz!~!!

          Odnośnie tego co napisałem o tym byście wzięli się i zrobili coś konkretnego milczysz cóż typowa "katolicka" dwulicowość - sex to wstyd, narządy płciowe wstyd. Ale już nie wstyd, że 80 % panien idących do ołtarza jest w ciąży.

          Piszesz: aby każdy był w miarę > możliwości chroniony, a jego prawa zabezpieczone> Uważam, że nikt nie może decydować o zabijaniu innych, a życie wszytskich > powinno być pod ochroną spoęłczeństwa.


          To przypomnij sobie ile ludzi wymordował Twój "chrześcianski" koścół katolicki w imie szaleństwa religijnego. Zajrzyj do Prawa kanonicznego i dowiedz sie że w ciągu ostatnich 7 lat 3 razy zmieniano zapis o karze śmierci. Kiedys była dobra bo służyła kościołowi, a dziś juz jest zła - bo mu nie służy. Ponadto paśc musi pytanie czy aborcja to zabijanie? Ale też i czy szaleństwo koscielnych konserwatystów w kwestii prezerwatych czemu ma służyć? Płodzeniu niechcianych dzieci (prezerwatywe używa się by nie miec dziecka!! - zatem nie będzie życia) Dlaczego KK zmusza do płodzenia, na szczęście tych szaleńców coraz mniej ludzi słucha, nawet wewnątrz hierarchi ( Ameryka poł - wydawanie prezerwatay wiernym - ochrona przez AidS).

          Natomiast o Twojej absolutnej hipokryzji świadczy ;
          Owszem, kobiecie jest niewygodnie w ciąży. Ale czy ta wygoda jest ważniejsze od życia dziecka"


          Człowieku jak łatwo cudzym koszem głosić szczyte ideały. Powtarzam idż i zrób sam cos dla bliźnich zajmij sie konkretnym człowiekiem pomóż mu. I przestań się czepiać kobiet, które na pewno nie bezbolesnie podejmuja taką decyzję ale mają do niej prawo.

          Jeszcze jedno Ci powiem tak sprowadzam w dużej mierze te kwestie do strony materialnej - bo takie jest życie, I aby Cie bardziej zenerwowac to Ci powiem że aby dziecko chciane! się urodzilo to trzeba nieraz wielkich pieniedzy - a wiesz na co na ...... in vito. Aby mieć dziecko przeszliśmy i to, niestey bez efektu. Ale innym się udało !!! I ci byli wówczas szczęśliwi!!! Twój zakłamany KK zabrania ludziom in vitro, To musi byc jakaś choroba.


          Pozdrawiam
          • titus_flavius Re: Zażenowanie 04.04.04, 20:28
            Chaire,
            tak, uważam "miłość chrześcijańską" za coś wyjątkowego i specyficznego, co nie
            jest do pojęcia dla niechrześcijan. Pod tym pojęciem kryje się myśl, troska i
            dbałość o innych, która nie sprowadza się do rzucenia grosza żebrakowi.
            NIe rozumiem, co jest nagannego w tym, że panny idące do ślubu są w ciąży?
            Stawiasz na równi zajście w ciążę i zabicie własnego dziecka?
            Kościół nikogo nie mordował .... Co więcej, Kościół nigdy nie zalecał
            zabójstwa. Owszem, Kościół wskazywał, że w pewnych wypadkach państwo świeckie
            może skazywać przestępców na śmierć, podobnie jak może toczyć wojny, co jest
            konieczne z uwagi na konieczność ochrony wartości nadrzędnej w postaci
            porządku i prawa.
            Nie zgadzam się z Tobą, że tylko dzieci chciane mają prawo dożycia. Dlaczego
            bowiem ich odebranie życia ma zależeć od zachcianki i zmiennej woli innych
            osób? Ponownie akcentuję, że jestem nie tylko katolikiem, ale i obywatelem. Do
            mnie m.in. należy więc ustalanie prawa w państwie. Dlatego mogę pisac dlaczego
            uważam, że należy ograniczać wolność ludzi. Ta kończy sie zawsze tam, gdy
            chodzi o życie i wolność innych ludzi.
            T.


            • zalotnica Re: dobre... 04.04.04, 20:51
              titus_flavius napisał:
              > Pod tym pojęciem kryje się myśl, troska i
              > dbałość o innych, która nie sprowadza się do rzucenia grosza żebrakowi.


              troska ???
              to moze tak jeszcze wskazesz palcem kto ma wychowywac dzieci gwalcicieli
              skoro sam w tatusia nie chcesz sie zabawic...?
              • zalotnica Re: dobre...i jeszcze jedno.... 04.04.04, 21:42
                a czy wiesz rowniez, co mowic "takiemu" czlowiekowi,
                na pytanie o swoje korzenie : nic, prawde czy klamac...?
                • Gość: Jola Re: dobre...i jeszcze jedno.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 21:58
                  Dzięki Krotki.
                  Powiedziałeś wszystko.
                  I tak nic nie zrozumie. "Jedyny sprawiedliwy".

                  Aborcjonistka marząca o wystrychnięciu na dudka prawa i zrobieniu sobie
                  upragnionej, wspaniałej aborcji.
              • titus_flavius Re: dobre... 04.04.04, 22:07
                zalotnica napisała:

                > titus_flavius napisał:
                > > Pod tym pojęciem kryje się myśl, troska i
                > > dbałość o innych, która nie sprowadza się do rzucenia grosza żebrakowi.
                >
                >
                > troska ???
                > to moze tak jeszcze wskazesz palcem kto ma wychowywac dzieci gwalcicieli
                > skoro sam w tatusia nie chcesz sie zabawic...?

                Chaire,
                po porodzie, w szpitalu można zostawić dziecko do anonimowej adopcji. Dziecko
                to jest przekazywane chętnym, a na takie niemowlęta są chętni. Pomiędzy
                rodzicami biologicznymi i dzieckiem zostają zerwane wszelkie więzi prawne, a
                wzmianki o rodzicach biologicznych są utajniane w aktach u.s.c.
                W ostateczności pozostaje dom dziecka.
                Dziecko nie ma zaś wypisane na czole, że jego ojcem jest gwałciciel i nigdy
                nikt się o tym niedowie.
                T.
                • zalotnica Re: dobre... 04.04.04, 22:29
                  titus_flavius napisał:
                  > po porodzie, w szpitalu można zostawić dziecko do anonimowej adopcji. Dziecko
                  > to jest przekazywane chętnym, a na takie niemowlęta są chętni...

                  a dlaczego Ty nie chcesz wychowywac TAKIEGO dziecka, glosisz przeciez
                  takie szczytne tezy...Aby wywrzec dobre wrazenie, dobrze jest dac samemu
                  przyklad, a tak , to sa tylko puste, smieszne slowa...
                  • Gość: krotki Re: dobre... IP: *.torun.mm.pl 04.04.04, 22:44
                    bo jest pusty, i do tego hipokryta a na dodatek nie zna histori

                    Pozdrawiam
                    • titus_flavius Re: dobre... 04.04.04, 23:12
                      Gość portalu: krotki napisał(a):

                      > a na dodatek nie zna histori

                      Chaire,
                      udowodnij prawdziwość powyższego zarzutu, albo zaprzestań gołosłownych pomówień.
                      T.
                      • Gość: krotki Re: dobre... IP: *.torun.mm.pl 05.04.04, 16:05
                        napisałeś:
                        "Kościół nikogo nie mordował .... Co więcej, Kościół nigdy nie zalecał
                        zabójstwa."

                        Na jakim Ty świecie żyjesz naprawde nic nie wiesz o; wojnach krzyżowych,Inkwizycji, stosach, nawracaniu pogan, misjach kolonialnych, a współcześnie kto mial największe pakiety akcji w RPA?


                        Pozdrawiam

                        PS na temat wiodący nie zamierzam z Toba dyskutowac bo dyskusja to przekonywanie innych do swych racji - ale druga strona musi byc gotowa do przyjećia racji kogos innego. Ty wiesz wszystko i masz dla inych świetne rady - zastosuj je w praktyce do siebie a później każ innym stosowac się do tego. Wówczas pogadamy.
                        • titus_flavius Re: dobre... 05.04.04, 18:00
                          Gość portalu: krotki napisał(a):

                          > napisałeś:
                          > "Kościół nikogo nie mordował .... Co więcej, Kościół nigdy nie zalecał
                          > zabójstwa."
                          >
                          > Na jakim Ty świecie żyjesz naprawde nic nie wiesz o; wojnach
                          krzyżowych,Inkwizy
                          > cji, stosach, nawracaniu pogan, misjach kolonialnych, a współcześnie kto mial
                          n
                          > ajwiększe pakiety akcji w RPA?
                          >

                          Chaire,
                          powtarzam Ci, Kościół nigdy nie zalecał zabójstw.
                          T.
                          • Gość: krotki to się nazywa "beton". - Pozdrawiam IP: *.torun.mm.pl 05.04.04, 18:50
                          • Gość: mika Re: dobre... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.04, 19:02
                            Jak widać titus to taki czlwoiek ktoremu (takze historyczne!) fakty nie
                            przszkadzaja w pogladach
                        • titus_flavius Re: dobre... 05.04.04, 19:12
                          Gość portalu: krotki napisał(a):

                          > napisałeś:
                          > "Kościół nikogo nie mordował .... Co więcej, Kościół nigdy nie zalecał
                          > zabójstwa."
                          >
                          > Na jakim Ty świecie żyjesz naprawde nic nie wiesz o; wojnach
                          krzyżowych,Inkwizy
                          > cji, stosach, nawracaniu pogan, misjach kolonialnych, a współcześnie kto mial
                          n
                          > ajwiększe pakiety akcji w RPA?
                          >

                          Chaire,
                          celem wypraw krzyżowych było uwolnienie miejsc świętych spod władzy muzułmanów.
                          Celem ich nie było zabijanie ludzi. Podobnie nawracanie pogan nie było tożsame
                          z ich zabijaniem. Podobnie z misjami kolonialnymi. Inkwizycja decydowała
                          jedynie o tym, czy ktoś głosi poglądy heretyckie, czy nie. To władza świecka
                          przyjęła, że za heretyckie poglądy są takie, czy inne kary, ustanawiając dane
                          prawa.
                          I co z tym wszystkim mają wspólne akcje w RPA? Tamtejsze firmy zajmowały się
                          mordowaniem ludzi?
                          T.
                          • Gość: krotki SAM SOBE??? ODPOWIADASZ??? IP: *.torun.mm.pl 05.04.04, 22:08
                            facet hipokryzja to Twój żywioł piszesz "kościół nie zalecał" ale bracie robił!!!!! co znaczy gadanie już wuiemy z Twuch wypowiedzi liczą sie konkrety!! Ale Ty i tak tego nie zrozumiesz. bywaj.

                            Pozdrawiam

                            PS


                            > I co z tym wszystkim mają wspólne akcje w RPA? Tamtejsze firmy zajmowały się
                            > mordowaniem ludzi?


                            WSPÓLNE z kim?????????

                            facet lecz sie!!!

                            • titus_flavius Re: SAM SOBE??? ODPOWIADASZ??? 05.04.04, 22:33
                              Gość portalu: krotki napisał(a):

                              > facet hipokryzja to Twój żywioł piszesz "kościół nie zalecał" ale bracie
                              robił!

                              Chaire,
                              Kościół to jest instytucja religijna, która przedstawia ludziom pewne prawdy o
                              wierze za pośrednictwem soborów i papieży. CZy znasz jakiś katolicki dogmat
                              religijny zalecający mordowanie ludzi?
                              Odnośnie zaś RPA, wymieniłeś nabywanie akcji tamtejszych firm jako przykład
                              mordowania ludzi przez Kościół. Dlatego poprosiłem Cię o szczegóły.
                              I wreszcie, powiedz mi, po co używasz w dyskusji obelg? Zdanie o Tobie i tak
                              mam już ustalone.
                              T.

                              > !!!! co znaczy gadanie już wuiemy z Twuch wypowiedzi liczą sie konkrety!! Ale
                              T
                              > y i tak tego nie zrozumiesz. bywaj.
                              >
                              > Pozdrawiam
                              >
                              > PS
                              >
                              >
                              > > I co z tym wszystkim mają wspólne akcje w RPA? Tamtejsze firmy zajmowały s
                              > ię
                              > > mordowaniem ludzi?
                              >
                              >
                              > WSPÓLNE z kim?????????
                              >
                              > facet lecz sie!!!
                              >
                              • Gość: krotki Re: SAM SOBE??? ODPOWIADASZ??? IP: *.torun.mm.pl 05.04.04, 23:05
                                Zdanie o Tobie i tak
                                > mam już ustalone.
                                > T.

                                to po co się odzywasz???


                                Pozdrawiam

                                Życzę zdrowia!!!
                  • titus_flavius Re: dobre... 04.04.04, 23:09
                    zalotnica napisała:

                    > titus_flavius napisał:
                    > > po porodzie, w szpitalu można zostawić dziecko do anonimowej adopcji. Dzie
                    > cko
                    > > to jest przekazywane chętnym, a na takie niemowlęta są chętni...
                    >
                    > a dlaczego Ty nie chcesz wychowywac TAKIEGO dziecka, glosisz przeciez
                    > takie szczytne tezy...Aby wywrzec dobre wrazenie, dobrze jest dac samemu
                    > przyklad, a tak , to sa tylko puste, smieszne slowa...

                    Chaire,
                    pierwszeństwo niech mają ci, którzy wogóle nie mogą mieć dzieci. Zresztą nie
                    widzę sensu w Twoich zarzutach. Skoro i tak są kolejki po dzieci z anonimowej
                    adopcji, po co powiększać je jeszcze bardziej?
                    T.
                    • zalotnica Re: dobre...i przykre... 04.04.04, 23:21
                      titus_flavius napisał:

                      > Chaire,
                      > pierwszeństwo niech mają ci, którzy wogóle nie mogą mieć dzieci. Zresztą nie
                      > widzę sensu w Twoich zarzutach. Skoro i tak są kolejki po dzieci z anonimowej
                      > adopcji, po co powiększać je jeszcze bardziej?

                      I niby uwazasz, ze sie bardzo madrze wytlumaczyles...?
                      Osobiscie, nigdy nie slucham tych co rzucaja slowami na wiatr
                      obawiajac sie je wprowadzic w zycie...

                      1ps. Nie tak dawno byl watek kobiety, ktora chciala oddac dziecko
                      do adopcji (niemowlak) i wyobraz sobie, ze nikt sie nie zglosil...
                      wybierz sie rowniez na wycieczke po domach dziecka moze Ci sie
                      przejasni...
                      2ps. a czy masz juz rowniez odpowiedz na moje drugie pytanie...?
                      • titus_flavius Re: dobre...i przykre... 04.04.04, 23:29
                        zalotnica napisała:

                        > 2ps. a czy masz juz rowniez odpowiedz na moje drugie pytanie...?

                        Chaire,
                        jak napisałem wyżej, przy anonimowej adopcji, dane o rodzicach biologicznych z
                        u.s.c. są utajniane, a nikt nie ma wypisane na twarzy w jakich okolicznościach
                        został poczęty.
                        T.
                        • zalotnica Re: dobre...i przykre... 04.04.04, 23:36
                          titus_flavius napisał:

                          >jak napisałem wyżej, przy anonimowej adopcji, dane o rodzicach biologicznych z
                          >u.s.c. są utajniane, a nikt nie ma wypisane na twarzy w jakich okolicznościach
                          >został poczęty.

                          niby sa utajniane, ale Ci dociekliwi znajduja odpowiedz...
                          Jaka jest wiec Twoja...?
                          • titus_flavius Re: dobre...i przykre... 04.04.04, 23:50
                            zalotnica napisała:

                            > titus_flavius napisał:
                            >
                            > >jak napisałem wyżej, przy anonimowej adopcji, dane o rodzicach biologicznyc
                            > h z
                            > >u.s.c. są utajniane, a nikt nie ma wypisane na twarzy w jakich okoliczności
                            > ach
                            > >został poczęty.
                            >
                            > niby sa utajniane, ale Ci dociekliwi znajduja odpowiedz...

                            Chaire,
                            czyż nie napisałem jasno, że dane te są tajne i nie ma do nich dostępu? Napisz
                            więc, bo jestem ciekaw, kim są ci dociekliwi i jak znajdują "odpowiedź".
                            T.
                            • zalotnica Re: dobre...i przykre... 05.04.04, 00:36
                              titus_flavius napisał:
                              >czyż nie napisałem jasno, że dane te są tajne i nie ma do nich dostępu? Napisz
                              >więc, bo jestem ciekaw, kim są ci dociekliwi i jak znajdują "odpowiedź".

                              ...to ja czekam na twoja odpowiedz ?????

                              ps. osobiscie znam 2 przypadki, gdzie adopcyjni rodzice
                              "znaja" biologiczne matki swoich pociech.
                              kiedys w tv. byl nawet program jak szukac swoich rodzicow,
                              blizej mnie to nie interesowalo, wiec dokladnie nie powiem,
                              ale bylo to poparte przykladami, rowniez odnajduja swoje rodzenstwo...
                              Matki tez sa ciekawe swoich pociech, w koncu to jest takze
                              ich krew.
                              • Gość: agent Re: dobre...i przykre... IP: *.dyn.optonline.net 05.04.04, 04:40

                                Widze,ze dyskusja na tym watku jest bardzo ciekawa.
                                Tak, jak gadal chlop babie a baba chlopu, odczep sie od
                                mojego plotu.
                                :))
                              • Gość: baf Zalotnico, Jolu, krótki.... IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.04, 08:28
                                ...i inni myślący i oczekujący odpowiedzi na swoje pytania... Odrobinę "wyżej"
                                przekonałam się, że Titus już tak ma, że nie odpowiada na zadane pytania. Też
                                już pytałam o to, ile ma swoich dzieci, ilu dzieciom narodzonym pomógł itd. W
                                najlepszym wypadku usłyszycie, że możecie nie odpowiadać na jego posty, jesli
                                nie odpowiada Wam jego sposób prowadzenia dyskusji... Bez komentarza.
                                W skrócie wygląda to tak, że nie liczy się kobieta, Jej odczucia, przeżycia,
                                nawet koszmar związany z gwałtem. Wszakże zgwałcona kobieta myśi tylko o swoim
                                wygodnictwie... Na wszelki wypadek faceta w ogóle w myśleniu Titusa nie
                                ma..nawet tego gwałciciela...
                                Może Titus został odrzucony przez kboietę, którą bardzo kochał, albo ma jakieś
                                okrutne kompleksy, bo nie wiem, co innego może tłumaczyć tego rodzaju
                                wypowiedzi (nie wiem, czy można nazwać o myśleniem).
                                Pozdrawiam i dziękuję za mądre i przemyślane słowa...
                                • titus_flavius Re: Zalotnico, Jolu, krótki.... 05.04.04, 08:48
                                  Gość portalu: baf napisał(a):

                                  > ...i inni myślący i oczekujący odpowiedzi na swoje pytania...
                                  Odrobinę "wyżej"
                                  > przekonałam się, że Titus już tak ma, że nie odpowiada na zadane pytania. Też
                                  > już pytałam o to, ile ma swoich dzieci, ilu dzieciom narodzonym pomógł itd.

                                  Chaire,
                                  nie odpowiedziałem Ci z oczywistych względów. Te pytania nie mają nic wspólnego
                                  z tezą niniejszego wątku!
                                  Forum nie służy zresztą zwierzeniom na tematy osobiste - na co usiłujesz mnie
                                  naciągnąć, tylko przedstawieniu swoich poglądów. Te zaś chyba przedstawiłem Ci
                                  klarownie?
                                  T.
                                  • Gość: baf Re: Zalotnico, Jolu, krótki.... IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.04, 12:22
                                    Przedstawiłeś je niezwykle klarownie - kobieta jest przedmiotem, jej wola się
                                    zupełnie nie liczy, gwałt to drobiazg i niech kobieta nie udaje, że to szok
                                    jakiś, zdecydowanie ważniejszy jest los płodu, niż kobiety. To tak w skrócie
                                    twoje poglądy, titusie.
                                    nie dziw się jednak, że takie poglądy są dla mnie nie do zrozumienia i że chcę
                                    dyskutować.
                                    Nie usiłuję cię na nic naciągnąć. Guzik mnie obchodzi twoje życie osobiste -
                                    moje mi w pełni wystarczy - na szczęście się nie zazębiają :) Stwierdzam tylko,
                                    że łatwo się gada. Tobie - widzę, szczególnie łatwo.
                                    Mam nadzieję, że nigdy nie będziesz stanowił władzy w tym kraju.

                                    PS. Daruj sobie to "chaire" - jest żałosne...
                                • Gość: jendza Re: Zalotnico, Jolu, krótki.... IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 05.04.04, 08:53
                                  W dyskusji z Tytusem stosujesz argumenta ad personam:((((,
                                  gdybania i przypuszczenia na temat jego osoby zalosne zupelnie.
                                  Mniej wiecej analogicznie on powinien CI napisac cos w stylu,
                                  ze pewno sobie 'pohulalas' na imprezce bezmyslnie, jako ze
                                  nikt CIe nie chcial, a brak Ci bylo seksu, zaszlas w ciaze sama pewno
                                  nie wiedzac, z kim za bardzo, i bez skrupulow ja usunelas, bo tak CI bylo
                                  wygodniej... a teraz dorabiasz do tego ideologie... I jak CI teraz?

                                  Argument o pomocy dzieciom juz urodzonym jest ZADNYM ARGUMENTEM
                                  w niniejszej dyskusji.
                                  Forum (anonimowe) jest od tego, zeby wymieniac mysli na poruszone tu tematy,
                                  a nie po to, by sie chwalic, co,kto, gdzie i w jakiej sprawie 'fizycznie'
                                  zrobil... A moze Tytus cos robi dla tych dzieci, tylko ze napisanie
                                  o tym tu by go 'odtajnilo'...?
                                  Inna rzecz, ze 'odsylajac' go do takiej dzialalnosci zachowujesz sie
                                  tak, jakbys np. caly parlament delegowala do... usuwania skutkow przestepstw
                                  na przyklad... Co beda po proznicy geby strzepic, niech sie wezma do roboty,
                                  prawda?

                                  Eh, RECE OPADAJA....
                                  • Gość: baf Re: Zalotnico, Jolu, krótki.... IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.04, 12:16
                                    Ano własnie, ręce opadają.

                                    Jest mi teraz tak, jak rpzed rpzeczytaniem Twojego postu, bo jasno napisałam
                                    wcześniej, dlaczego interesuje mnie ten temat i wcale nie z pobudek osobistych.

                                    Dla mnie "zrobienie czegoś" dla dzieci już narodzonych jest wielkim argumentem
                                    w tej sprawie, bo teksty Titusa są właśnie jednym wielkim gdybaniem i próbą
                                    uprzedmiotowienia kobiet. Czy naprawdę myślisz, jendzo, że takie proste byłoby
                                    dla Ciebie przyjęcie roli "inkubatora" po zgwałceniu? Titusowe podejście do
                                    gwałtu jest przerażające!

                                    • Gość: jendza Baf IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 05.04.04, 20:40
                                      Widzisz, jest pare rzeczy na swiecie, albo nawet wiecej,niz pare, ktore mnie
                                      przerazaja zdecydowanie bardziej, niz 'Titusowe podejscie do gwaltu'. Na
                                      przyklad przeraza mnie fakt uprzedmiotowienia kobiety, ktorej sie wmawia, ze
                                      aborcja to tylko 'zabieg', 'usuniecie plodu', 'skrobanka'... a to po to, zeby
                                      ta kobieta niszczyla zycie, do ktorego to zycia ochrony i pielegnacji jest
                                      powolana z natury... Jesli bowiem nie ma perspektywy 'niepozadanej ciazy',
                                      ktora to 'niepozadana ciaze' mozna bez problemu usunac, wowczas mozna kobiety
                                      UZYWAC, jak sie chce i kiedy sie chce. To jest w rzeczy samej UPRZEDMIOTOWIENIE:
                                      (((.

                                      Jak chodzi o Twoje pytanie.... Hm, trudno mi powiedziec, czy przyjecie
                                      ewenetualne przeze mnie roli 'inkubatora' po gwalcie byloby 'proste' dla
                                      mnie.... Malo tego, trudno mi przewidziec w ogole, czy bylabym sie w stanie po
                                      gwalcie jakkolwiek psychicznie podniesc, skoro nie potrafie nawet sobie
                                      wyobrazic siebie jako kobiety 'uzywanej' po prostu przez mezczyzne
                                      do 'spolkowania'? Jednak obowiazujaca ustawa daje kobiecie zgwalconej prawo do
                                      podjecia decyzji o aborcji... jesli ta kobieta sie na to zdecyduje... a
                                      zdecydowac sie NIE MUSI... Ponadto - sytuacje gwaltu sa statystycznie bardzo
                                      rzadkie i NIE MOGA STANOWIC ARGUMENTU za aborcja 'na zyczenie', a o tym tu
                                      glownie rozmawiamy.

                                      Jesli chcesz sie wypowiedziec w sprawie aborcji - polecam watki na forum
                                      Feminizm. Jest tam jeden taki, ponad 400 postow liczacy pt. 'z okazji dnia
                                      kobiet', a potem podsumowania tego watku - w dwoch oddzielnych grupach.

                                      Uwaga techniczna: radze uwazac na insynuacje w stylu: 'przyjecie przez Ciebie
                                      roli po zgwalceniu'... Nie mozesz wiedziec, co mi sie w zyciu wydarzylo... A
                                      jesli zostalam zgwalcona? Szukaj argumentow nie uderzajacych w osobe
                                      interlokutora. Zreszta na to glownie chcialam CI zwrocic uwage moim poprzednim
                                      postem...

                                      pozdrawiam
                                      j.
                                      • Gość: baf Re: Baf IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 06.04.04, 08:27
                                        Powołanie kobiety "z natury" też jest wmówieniem jej czegoś-tam... Różne
                                        kobiety sa powołane do różnych rzeczy. Używanie kobiety jest patrzeniem z
                                        perspektywy faceta, żadna kobieta nie usuwa ciąży po to, żeby móc
                                        być "użyteczna" bez problemów. Takie podejście jest faktycznie koszmarnym
                                        uprzedmiotowieniem. Ale równie koszmarnym jest sprowadzenie jej do
                                        roli "inkubatora" bez pytania jej o zdanie.

                                        Myślę, że gwałt jest koszmarem. Mam kolezankę, która w wieku 16 lat została
                                        zgwałcona przez sąsiada... Zbierała się wiele lat i myślę, że do dziś tak
                                        naprawdę nie pozbierała się do końca, czemu zresztą trudno się dziwić. Dlatego
                                        tak przeraż mnie lekkie stwierdzenie titusa, że kobiety bedą wykorzystywać
                                        dopuszczalność aborcji po gwałcie... Dziś jest to możliwe, ale jakoś nie
                                        wykorzystują. Mówisz, że obecna ustawa daje prawo...owszem, daje, tylko,
                                        że "nawiedzeni" lekarze robią wszystko, żeby "pozwolenie" odwlec do momentu,
                                        kiedy już będzie na zabieg za późno... Stwierdzenie, że sa to przypadki
                                        statystycznie rzadkie jest okrutne...każdy "przypadek" jest dramatem bardzo
                                        konkretnej kobiety i jej najbliższych...
                                        Owszem, kobieta NIGDY NIE MUSI podejmować decyzji o zabiegu. W przypadku
                                        obowiązywania ustawy dopuszczającej aborcję ze względów społecznych TEŻ NIE
                                        BĘDZEI MUSIAŁA. Dlaczego tak bardzo się obawiasz oddania kobietom prawa do
                                        decyzji? Myślę, że nie zdecydowałabym się na usunięcie ciąży, chociaż ten temat
                                        mnie tak naprawdę bezpośrednio nie dotyczy (chyba, że ciąża byłaby wynikiem
                                        gwąłtu, co - mam nadzieję - nigdy mnie nie spotka...) Jednak uważam, że kobiety
                                        mają prawo do decydowania. Tak naprawdę nie ma "zwolenników aborcji"...są
                                        zwolennicy WOLNEGO WYBORU.

                                        Regularnie odwiedzam forum feminizm :)

                                        Dziękuję za znacznie życzliwszy ton, niż w poprzednim poście :) Dziękuję też za
                                        uwagę techniczną. Masz zupełną rację - nie powinnam pisać w ten sposób, bo nie
                                        wiem, co Cię w życiu spotkało... Nie chciałam też "uderzać w osobę". Za to
                                        zdecydowanie przepraszam. Najprawdopodobniej wynikło to z faktu, że ja zazwyzaj
                                        próbuję się "wczuć w rolę" osoby, której dotyczy konkretny temat. To wiele
                                        zmienia...

                                        Pozdrawiam
                                        • Gość: jendza Re: Baf IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 06.04.04, 09:38
                                          Krotko bedzie - a zatem o najwazniejszym, bo mam malo czasu:(.
                                          Bledem jest stawianie 'wolnosci' na najwyzszym miejscu w hierarchii wartosci.
                                          CHocby dlatego, ze wolnosc kazdego z nas ograniczona jest wolnoscia drugiego.
                                          NIe moge zabrac Kowalskiej z naprzeciwka futra z soboli w sposob 'wolny', zeby
                                          mi sie nie wiem,jak podobalo i jak mi bylo potrzebne, bo to futro Kowalskiej po
                                          prostu. Zabierajac futro Kowalskiej ograniczylabym jej 'wolnosc', delikatnie
                                          rzecz ujmujac.
                                          'Wolnosc decyzji' w sprawie aborcji to uzurpacja, a to dlatego, ze owa 'wolna'
                                          kobieta podejmuje owa decyzje w sprawie zycia i smierci... kogos drugiego
                                          wlasnie. I tyle. I nie jest tak, ze 'żadna kobieta nie usuwa ciąży po to, żeby
                                          móc > być "użyteczna" bez problemów'... Robi tak nadspodziewanie wiele kobiet:
                                          (((.
                                          Prawo w panstwie prawa ma sluzyc ochronie interesow kazdego obywatela.Takim
                                          wlasnie obywatelem jest tez poczete dziecko. To wszystko.
                                          Do 'wolnej decyzji' w sprawie istnienia dziecka kobieta i mezczyzna maja prawo,
                                          zanim je poczna. Jak je juz poczeli, to jest juz 'po sprawie'.

                                          pozdrawiam i swiat dobrych zycze.
                                          j.
                                          • Gość: krotki Re: Baf IP: *.torun.mm.pl 06.04.04, 11:15
                                            przepraszam że sie wtącę piszesz:
                                            Do 'wolnej decyzji' w sprawie istnienia dziecka kobieta i mezczyzna maja prawo, zanim je poczna. Jak je juz poczeli, to jest juz 'po sprawie'.

                                            Czyli pozwalasz na "planowanie" czyli pozwalasz na prezerwatywe???
                                            Pozdrawiam
                                            • Gość: jendza Re: Baf IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 06.04.04, 15:55
                                              Gość portalu: krotki napisał(a):

                                              >
                                              > Czyli pozwalasz na "planowanie" czyli pozwalasz na prezerwatywe???
                                              > Pozdrawiam

                                              Komu mam 'pozwalac'?
                                              A Ty 'pozwalasz'?

                                              pzdr
                                              • Gość: krotki Re: Baf IP: *.torun.mm.pl 06.04.04, 16:20
                                                w ogóle!!
                                                po prostu czy wg Ciebie wolno używac prezerwatyw czy nie?
                                                Tak to trudno zrozumieć czy trudno odpowiedzieć?
                                                Pozdrawiam
                                                • titus_flavius Re: Baf 06.04.04, 18:06
                                                  Gość portalu: krotki napisał(a):

                                                  > w ogóle!!
                                                  > po prostu czy wg Ciebie wolno używac prezerwatyw czy nie?

                                                  Chaire,
                                                  co ma piernik do wiatraka? Znowu pytasz się od rzeczy? Tu nie jest miejsce na
                                                  prezerwatywy, tylko na aborcję. Gdyvyś używał prezerwatyw, to byś nie musiał
                                                  walczyć o aborcje.
                                                  T.
                                                  • Gość: krotki Re: Baf IP: *.torun.mm.pl 06.04.04, 22:06
                                                    po pierwsze nie do Ciebie pisałem -
                                                    po drugie jako katolik powinienes wiedziec że KK zabrania używania prezerwatyw czyli powinienes byc ich przeciwnikiem
                                                    po trzecie - cóż za maniery, pozwalasz tylko wypowiadac się na temat przez Ciebie ograniczony o jednej kwesti?? I sadzisz że jest to rozsądne? KAŻDA kwestia jest osadzona w większej całości nie mozna rozpatrywac tak jak Ty chcesz tylko aborcji - w oderwaniu od etapów wcześniejszych ( antykoncepcja) i po - życia (po urodzeniu się). To tak jakbys chciał oglądac obraz tylko w lewym narożniku!!!
                                                    po czwarte - czy potrafisz dyskutowac bez obrażania rozmówcy? Wątpię - zreszta sądzę, że to jedyny argument jakim dysponujesz -
                                                    po piate - takie sposób zwracanie się per Chaire - czyli ex Catedra - ustawiając rozmówcę odrazu poniżej siebie jest po pierwsze niekulturalne ( ale sądze że to Tw immanentna cech) i po drugie dośc żałosne - bowiem ma sasugerowac kompetencje wypowiadającego się ( czyli Ciebie) a przecież oczywiste jest że jestes ignorantem w tym w czym się wypowiadasz.

                                                    Pozdrawiam
                                                • Gość: jendza Re: Baf IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 06.04.04, 21:54
                                                  Widzisz, jesli mam powaznie traktowac Twoje pytanie,
                                                  to chcialabym wiedziec, o co CI naprawde chodzi.
                                                  Bo jesli nie wiem i tylko 'zgaduje', to wowczas
                                                  dyskutuje sama ze soba w efekcie, a - jak 'zgaduje' ponownie -
                                                  przeciez nie taki jest Twoj cel... czy cel 'rozmowy' w ogolnosci.
                                                  Wybacz, ale inaczej brzmi i czego innego dotyczy
                                                  pytanie: 'czy pozwalam na p.', od pytania 'czy wolno uzywac p.'.
                                                  To dwie zupelnie rozne sprawy... POnadto - ma racje Autor
                                                  watku - obie NIE DOTYCZA tematu tu poruszanego.
                                                  Ale CI odpowiem, choc mysle, ze to mial byc rodzaj... nie wiem, prowokacji?
                                                  Wskazania na spiskowa teorie (moja?, he, he... 'jendza autorytetem moralnym lub
                                                  lepiej... ustawodawca'...:)))), na skutek ktorej ma sie nas rodzic coraz
                                                  wiecej...

                                                  Otoz ludzie na swiecie zuzywaja miliardy prezerwatyw i miliardy tabletek
                                                  antykoncepcyjnych. Obydwa srodki sa dopuszczone do obrotu wlasciwie na calym
                                                  globie - w swietle prawa (niech mnie poprawi ktos, kto wie o
                                                  jakichs 'prohibicjach'....).
                                                  I tyle.
                                                  KOsciol katolicki jest przeciwny uzywaniu prezerwatywy.I tu UWAGA: w
                                                  MALZENSTWIE. I to ma swoja logike - w obrebie tej religii.Jesli zatem
                                                  ktos jest malzonkiem i katolikiem, to Kosciol mu zabrania uzywania prezerwatywy.

                                                  Jesli zatem jestem zona w malzenstwie katolickim, mam 'zakaz' uzywania
                                                  prezerwatywy... ALe tez mam wolna wole i to ja decyduje, co czynie, a czego
                                                  nie czynie. Oraz - dlaczego. I to ja ponosze ODPOWIEDZIALNOSC za moje czyny.
                                                  Tego mnie wlasnie nauczyl katolicyzm. Jestem wolna. ALe WOLNOSC to swiadomosc
                                                  KONIECZNOSCI... A milosc to takze ODPOWIEDZIALNOSC. To jednak temat na zupelnie
                                                  inny watek...

                                                  Zatem - nie jestem wladna komukolwiek 'pozwolic' na uzywanie lub nie
                                                  prezerwatywy. Z wyjatkiem samej siebie.
                                                  Czy 'wolno' ich uzywac? NIekatolikom wolno oczywiscie..., chyba ze 'zabrania'
                                                  im tego lekarz, ich Bog, partner i niewiemjeszczeco/kto.
                                                  Katolikom takze wolno, tylko musza miec swiadomosc, jak te sprawe porzadkuje
                                                  ich religia... Jesli katolicy wspolzyja bez slubu to i tak 'grzesza', jaka
                                                  zatem jest roznica: z prezerwatywa, czy bez?

                                                  Zrozum, nie jestesmy w podstawowce:). Nie skarzymy sie wychowawczyni, ze Kaska
                                                  gadala na matematyce... i niech nam pani 'pozwoli' zwrocic Kasce uwage.

                                                  Rozwazamy tu co jest dobre, a co zle.
                                                  Kwestia 'pozwalania' sobie nawzajem to zupelnie 'inna bajka'...

                                                  pozdrawiam
                                                  j.
                                                  • Gość: krotki Re: Baf IP: *.torun.mm.pl 06.04.04, 22:42
                                                    Gość portalu: jendza napisał(a):

                                                    > Widzisz, jesli mam powaznie traktowac Twoje pytanie,
                                                    > to chcialabym wiedziec, o co CI naprawde chodzi.
                                                    > Bo jesli nie wiem i tylko 'zgaduje', to wowczas
                                                    > dyskutuje sama ze soba w efekcie, a - jak 'zgaduje' ponownie -
                                                    > przeciez nie taki jest Twoj cel... czy cel 'rozmowy' w ogolnosci.
                                                    > Wybacz, ale inaczej brzmi i czego innego dotyczy
                                                    > pytanie: 'czy pozwalam na p.', od pytania 'czy wolno uzywac p.'.
                                                    > To dwie zupelnie rozne sprawy...


                                                    słusznie

                                                    POnadto - ma racje Autor
                                                    > watku - obie NIE DOTYCZA tematu tu poruszanego.


                                                    nie ma racji dotyczą szerej odpowiedziałem mu dlaczego w poscie do niego!


                                                    > Ale CI odpowiem, choc mysle, ze to mial byc rodzaj... nie wiem, prowokacji?
                                                    > Wskazania na spiskowa teorie (moja?, he, he... 'jendza autorytetem moralnym lub
                                                    >
                                                    > lepiej... ustawodawca'...:)))), na skutek ktorej ma sie nas rodzic coraz
                                                    > wiecej...
                                                    >
                                                    > Otoz ludzie na swiecie zuzywaja miliardy prezerwatyw i miliardy tabletek
                                                    > antykoncepcyjnych. Obydwa srodki sa dopuszczone do obrotu wlasciwie na calym
                                                    > globie - w swietle prawa (niech mnie poprawi ktos, kto wie o
                                                    > jakichs 'prohibicjach'....).

                                                    również na świecie dokonuje się milionów aborcji, chyba wpadłaś we włąsne sidła


                                                    yle.
                                                    > KOsciol katolicki jest przeciwny uzywaniu prezerwatywy.I tu UWAGA: w
                                                    > MALZENSTWIE. I to ma swoja logike - w obrebie tej religii.Jesli zatem
                                                    > ktos jest malzonkiem i katolikiem, to Kosciol mu zabrania uzywania prezerwatywy

                                                    Skąd to wiesz ?? Możesz podać żódło - bowiem jest to raczej rewelacja na skale światową.

                                                    >
                                                    > Jesli zatem jestem zona w malzenstwie katolickim, mam 'zakaz' uzywania
                                                    > prezerwatywy... ALe tez mam wolna wole i to ja decyduje, co czynie, a czego
                                                    > nie czynie. Oraz - dlaczego. I to ja ponosze ODPOWIEDZIALNOSC za moje czyny.
                                                    > Tego mnie wlasnie nauczyl katolicyzm.


                                                    jesteś tego pewna????


                                                    Jestem wolna. ALe WOLNOSC to swiadomosc
                                                    > KONIECZNOSCI... A milosc to takze ODPOWIEDZIALNOSC. To jednak temat na zupelnie
                                                    >
                                                    > inny watek...


                                                    >
                                                    > Zatem - nie jestem wladna komukolwiek 'pozwolic' na uzywanie lub nie
                                                    > prezerwatywy. Z wyjatkiem samej siebie.
                                                    > Czy 'wolno' ich uzywac? NIekatolikom wolno oczywiscie..., chyba ze 'zabrania'
                                                    > im tego lekarz, ich Bog, partner i niewiemjeszczeco/kto.
                                                    > Katolikom takze wolno, tylko musza miec swiadomosc, jak te sprawe porzadkuje
                                                    > ich religia... Jesli katolicy wspolzyja bez slubu to i tak 'grzesza', jaka
                                                    > zatem jest roznica: z prezerwatywa, czy bez?

                                                    Wspaniała hipokryzja!!! gratuluję


                                                    > Zrozum, nie jestesmy w podstawowce:). Nie skarzymy sie wychowawczyni, ze Kaska
                                                    > gadala na matematyce... i niech nam pani 'pozwoli' zwrocic Kasce uwage.
                                                    >
                                                    > Rozwazamy tu co jest dobre, a co zle.


                                                    Uważasz, że jeśłi Ty coś traktujesz jako zło to inni też tak postęowac powinni, Zatem wegetarianie powinni zażądc by wszyscy!!! przestali jejśc mieso a weganie nawet kiełki??? I tak dalej, Powtarzam wiem kiedy jest zycie ale nie wiem kiedy się zaczyna zatem nie mogę traktowac równoważnie płodu 5 dniowego ( po implantacji) i 40 tygodniowego!!! Co wsrodku tociężki prblem - nie wiem niczego na pewno dlatego nikomu niczego nie narzucam. W odróznieniu ;)

                                                    Pozdrawiam

                                                  • Gość: jendza Re: Baf IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 07.04.04, 10:22
                                                    Gość portalu: krotki napisał(a):

                                                    > Gość portalu: jendza napisał(a):
                                                    > > Otoz ludzie na swiecie zuzywaja miliardy prezerwatyw i miliardy tabletek
                                                    > > antykoncepcyjnych. Obydwa srodki sa dopuszczone do obrotu wlasciwie na cal
                                                    > ym
                                                    > > globie - w swietle prawa (niech mnie poprawi ktos, kto wie o
                                                    > > jakichs 'prohibicjach'....).
                                                    >
                                                    > również na świecie dokonuje się milionów aborcji, chyba wpadłaś we włąsne
                                                    sidła

                                                    Czytaj ze zrozumieniem,prosze:). Napisalam 'w swietle prawa', czego nie da sie
                                                    powiedziec o aborcji...

                                                    > > KOsciol katolicki jest przeciwny uzywaniu prezerwatywy.I tu UWAGA: w
                                                    > > MALZENSTWIE. I to ma swoja logike - w obrebie tej religii.Jesli zatem
                                                    > > ktos jest malzonkiem i katolikiem, to Kosciol mu zabrania uzywania prezerw
                                                    > atywy
                                                    >
                                                    > Skąd to wiesz ?? Możesz podać żódło - bowiem jest to raczej rewelacja na
                                                    skale
                                                    > światową.

                                                    To ciekawe:),he,he... Odsylam CIe zatem.. do katechizmu Kosciola katolickiego..
                                                    Chcesz opis bibliograficzny?

                                                    > >
                                                    > > Jesli zatem jestem zona w malzenstwie katolickim, mam 'zakaz' uzywania
                                                    > > prezerwatywy... ALe tez mam wolna wole i to ja decyduje, co czynie, a czeg
                                                    > o
                                                    > > nie czynie. Oraz - dlaczego. I to ja ponosze ODPOWIEDZIALNOSC za moje czyn
                                                    > y.
                                                    > > Tego mnie wlasnie nauczyl katolicyzm.
                                                    >
                                                    >
                                                    > jesteś tego pewna????

                                                    Alez oczywiscie: BARDZO jestem pewna, czego MNie nauczyl katolicyzm:))

                                                    > >
                                                    > > Zatem - nie jestem wladna komukolwiek 'pozwolic' na uzywanie lub nie
                                                    > > prezerwatywy. Z wyjatkiem samej siebie.
                                                    > > Czy 'wolno' ich uzywac? NIekatolikom wolno oczywiscie..., chyba ze 'zabran
                                                    > ia'
                                                    > > im tego lekarz, ich Bog, partner i niewiemjeszczeco/kto.
                                                    > > Katolikom takze wolno, tylko musza miec swiadomosc, jak te sprawe porzadku
                                                    > je
                                                    > > ich religia... Jesli katolicy wspolzyja bez slubu to i tak 'grzesza', jaka
                                                    >
                                                    > > zatem jest roznica: z prezerwatywa, czy bez?
                                                    >
                                                    > Wspaniała hipokryzja!!! gratuluję

                                                    Powtarzam CI po raz kolejny, uwazaj na slowa, bo sam sie tym brakiem uwagi
                                                    osmieszasz...:( Gdzie tu dostrzegasz hipokryzje? A w ogole wiesz, co to
                                                    jest 'hipokryzja'?
                                                    A jak bys okreslil nastepujace rozumowanie 'katolika': spolkuje byle jak i byle
                                                    gdzie, bo to lubie, doprowadzam do poczecia, bo to przyjemne, usuwam ciaze,
                                                    bo 'moj brzuch, moja sprawa', ale nie stosuje prezerwatywy, 'bo zabrania mi
                                                    tego moja religia'? Najpierw jednak poczytaj sobie troche chocby ow
                                                    katechizm..., coby sie ponownie nie osmieszyc...

                                                    > > Rozwazamy tu co jest dobre, a co zle.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Uważasz, że jeśłi Ty coś traktujesz jako zło to inni też tak postęowac
                                                    powinni,

                                                    A z czego niby taki wniosek, ze ja tak 'uwazam'? Podaj cytat z mojej
                                                    wypowiedzi, albo 'odszczekaj'.
                                                    Nadto, zadeklarowalam sie ideowo WPROST - WRECZ ODWROTNIE, tlumaczac CI
                                                    cierpliwie, dlaczego nikomu niczego nie moge 'pozwalac'...
                                                    Co, pulapka Ci sie nie udala?


                                                    > Zatem wegetarianie powinni zażądc by wszyscy!!! przestali jejśc mieso a wega
                                                    > nie nawet kiełki??? I tak dalej, Powtarzam wiem kiedy jest zycie ale nie wiem
                                                    > kiedy się zaczyna zatem nie mogę traktowac równoważnie płodu 5 dniowego ( po
                                                    > implantacji) i 40 tygodniowego!!! Co wsrodku tociężki prblem - nie wiem
                                                    niczego
                                                    > na pewno

                                                    Jesli nie wiesz, nie wiem i inni tez 'nie wiedza tego na pewno', to nalezaloby
                                                    zastosowac zasade 'watpliwosci przemawiaja na korzysc... ofiary/potencjalnej
                                                    ofiary', nie uwazasz? Lepiej bowiem nie usunac czegos, o czym nie wiem, czy
                                                    jest dzieckiem, niz zabic czlowieka. Proste.

                                                    dlatego nikomu niczego nie narzucam.W odróznieniu ;)
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam

                                                    pzdr
                                                    j.
                                                  • Gość: krotki do jendza IP: *.torun.mm.pl 07.04.04, 12:00
                                                    Gość portalu: jendza napisał(a):

                                                    > Czytaj ze zrozumieniem,prosze:). Napisalam 'w swietle prawa', czego nie da sie> powiedziec o aborcji...

                                                    Na pewno?????? Zaskoczę Cię ale znam sporo krajów gdzie aborcja jest apouszczalna, jeśli o tym nie wiedziałaś ............ hmmmmmmmmmm


                                                    >
                                                    > > > KOsciol katolicki jest przeciwny uzywaniu prezerwatywy.I tu UWAGA: w
                                                    > > > MALZENSTWIE. I to ma swoja logike - w obrebie tej religii.Jesli zatem
                                                    > > > ktos jest malzonkiem i katolikiem, to Kosciol mu zabrania uzywania pr
                                                    > ezerw atywy> >
                                                    > > Skąd to wiesz ?? Możesz podać żódło - bowiem jest to raczej rewelacja na
                                                    > skale > > światową.
                                                    >
                                                    > To ciekawe:),he,he... Odsylam CIe zatem.. do katechizmu Kosciola katolickiego..
                                                    > Chcesz opis bibliograficzny?


                                                    Tak!! wskaż konkretny zapis gdzie KK zezwala poza młażeństwem stosowania antykoncepcji - konkretnie prezerwatywy
                                                    Acha prosze nie zbywaj mnie kalamburem nie zezwala na sex przedmałażeński zatem nie musi zabraniac prezerwatywy bo jeden grzech wiecej -
                                                  • jendza1 krotka 07.04.04, 14:29
                                                    Ups, krzyczysz... no, no...
                                                    Przestan krzyczec, zacznij myslec...:)

                                                    Gość portalu: krotki napisał(a):



                                                    > Gość portalu: jendza napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Czytaj ze zrozumieniem,prosze:). Napisalam 'w swietle prawa', czego nie da
                                                    > sie> powiedziec o aborcji...
                                                    >
                                                    > Na pewno?????? Zaskoczę Cię ale znam sporo krajów gdzie aborcja jest
                                                    apouszcza
                                                    > lna, jeśli o tym nie wiedziałaś ............

                                                    A znasz moze pare krajow, gdzie jest zabroniona? A znasz moze jakies inne
                                                    religie, poza katolicka, ktore by sie podobnie do katolickiej w tym temacie
                                                    wypowiadaly? A jak to jest w prawie naturalnym...?Hmmm, oswiec mnie, prosze, bo
                                                    skoro tak nie wiem niczego, to... sprawdz w stosownych zrodlach i najlepiej
                                                    mnie do nich bezposrednio odeslij:) ze stosowna notka bibliograficzna, no
                                                    wiesz, autor, tytul dziela, edycja/rok wydania, numer strony..., czym
                                                    niewatpliwie zyskasz wielki szacunek na forum:). Moze nawet status eksperta?

                                                    > > > MALZENSTWIE. I to ma swoja logike - w obrebie tej religii.Jesli
                                                    > z> > > > KOsciol katolicki jest przeciwny uzywaniu prezerwatywy.I tu UWAG
                                                    > A: w
                                                    > atem
                                                    > > > > ktos jest malzonkiem i katolikiem, to Kosciol mu zabrania uzywan
                                                    > ia pr
                                                    > > ezerw atywy> >
                                                    > > > Skąd to wiesz ?? Możesz podać żódło - bowiem jest to raczej rewelacja
                                                    > na
                                                    > > skale > > światową.
                                                    > >
                                                    > > To ciekawe:),he,he... Odsylam CIe zatem.. do katechizmu Kosciola katolicki
                                                    > ego..
                                                    > > Chcesz opis bibliograficzny?
                                                    >
                                                    >
                                                    > Tak!! wskaż konkretny zapis gdzie KK zezwala poza młażeństwem stosowania
                                                    antyko
                                                    > ncepcji - konkretnie prezerwatywy
                                                    > Acha prosze nie zbywaj mnie kalamburem nie zezwala na sex przedmałażeński
                                                    zatem
                                                    > nie musi zabraniac prezerwatywy bo jeden grzech wiecej -
                                                  • Gość: krotki Re: krotka IP: *.torun.mm.pl 07.04.04, 18:21
                                                    Widze że mamy kłopoty z nerwami piszesz że krzyczę ale w necie krzyk to DUŻE litery a ja ihc prawie nie używam

                                                    a terazpo kolei

                                                    jendza1 napisała:

                                                    zacznij myslec...:)


                                                    Czy to objaw Twej kultury osobistej - czy ja kiedykolwiek wzywałem Cie bys poszła po rozum do głowy?
                                                    Szanuję Cie i dyskutuję, ale skoro nerwy Ci puszczają bo merytoryncnie nie dajesz sobie rady cóz...
                                                    >



                                                    > A znasz moze pare krajow, gdzie jest (oczywiście) zabroniona? A znasz moze jakies inne > religie, poza katolicka, ktore by sie podobnie do katolickiej w tym temacie > wypowiadaly?

                                                    Oczywiście np. Islam
                                                    zajrzyj
                                                    www.planetaislam.com/kobiety/aborcja.html
                                                    Popatrz też sobie na inne odłamy wiary chrześciańskiej
                                                    to proste -serwisów jest multum i to sporop po polsku


                                                    A jak to jest w prawie naturalnym...?Hmmm, oswiec mnie, prosze, bo
                                                    >


                                                    Wybacz ale co to jest "prawo naturalne" - kto decyduje co w jego skład wchodzi ?


                                                    > skoro tak nie wiem niczego, to... sprawdz w stosownych zrodlach i najlepiej
                                                    > mnie do nich bezposrednio odeslij:) ze stosowna notka bibliograficzna, no
                                                    > wiesz, autor, tytul dziela, edycja/rok wydania, numer strony..., czym
                                                    > niewatpliwie zyskasz wielki szacunek na forum:). Moze nawet status eksperta?
                                                    >


                                                    żaden problem ale co mam Ci wykazywać?? to że są rózne poglądy? czy to że w KK jest tak jak pisze ? czy

                                                    > >To ciekawe:),he,he... Odsylam CIe zatem.. do katechizmu Kosciola kato
                                                    > lickiego..
                                                    > > > Chcesz opis bibliograficzny?
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > Tak!! wskaż konkretny zapis gdzie KK zezwala poza młażeństwem stosowania
                                                    > antykoncepcji - konkretnie prezerwatywy
                                                    > > Acha prosze nie zbywaj mnie kalamburem nie zezwala na sex przedmałażeński
                                                    > zatem nie musi zabraniac prezerwatywy bo jeden grzech wiecej -
                                                  • Gość: jendza krocjata krotkiej IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 07.04.04, 18:37
                                                    polegla smiercia naturalna?
                                                    Jak narazie niczego mi tu nie udowodniles/las,
                                                    wykazales/las sie za to nieuczciwoscia w dyskusji, brakiem konsekwencji,
                                                    insynuacjami pod moim adresem oraz brakiem elementarnej wiedzy o katolicyzmie:(.
                                                    Starales/las sie zaciemnic sytuacje, piszac bardzo duzo slow o niczym,
                                                    nastepnie chcesz sie 'zgrabnie' wycofac z dyskusji, piszac

                                                    > Proponuje zakończyć ta pseudodyskusję- pozostańmy przy swych poglądach nie
                                                    mam
                                                    > zamiaru przekonania kogokolwiek do moich poglądów, to byłoby zaprzeczeniem
                                                    wyzn
                                                    > awanych przezemnie zasad wolności. Mam tylko prośbę na ograniczaj innych
                                                    wolnoś
                                                    > ci!! w imie swej wolności,Pozatym jesli pozwalasz by pan X napadał ale
                                                    ponosił
                                                    > konsekwencje po pozwól kobietom tez tak postępować!!!!

                                                    Tyle tylko, ze forumowicze to narod bystry, ktory czytac umie...:).
                                                    Wie tez, ze 'krotki' to byt krotki, wymyslony jako tuba okreslonych
                                                    pogladow li i jedynie. ZNiknie tak, jak zniknela lee.miller, wiele innych przed
                                                    nia i po niej...

                                                    Milej zabawy, krotki/krotka,
                                                    a ja wracam do przygotowan swiatecznych (swieta jak najbardziej katolickie...:)

                                                    pozdrawiam
                                                    j.
                                                  • Gość: jendza UPSSS:)) mialo byc krucjata sorrrry ntxt IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 07.04.04, 18:39
                                                  • Gość: krotki piana na ustach i nic więcej???????? IP: *.torun.mm.pl 07.04.04, 21:57
                                                    Gość portalu: jendza napisał(a):

                                                    > polegla smiercia naturalna?
                                                    > Jak narazie niczego mi tu nie udowodniles/las,
                                                    > wykazales/las sie za to nieuczciwoscia w dyskusji, brakiem konsekwencji,
                                                    > insynuacjami pod moim adresem oraz brakiem elementarnej wiedzy o katolicyzmie:(




                                                    haahahaha, bidulo to przeciez moje zarzuty, miałas podac informcję skąd wiesz że w kk prezerwatywa jest dozwolona dla nie małżeństw i co???????
                                                    To Ty nie masz pojacia o czym piszesz sądzisz, że Twa wiara w to co wymyśłilas jest nauka Kościoła powszechnego a tak nie jest. Niczego Ci nie insynułuje po prostu kłamiesz tak jak w kwestiach katechizmu , niestety. A kłamsto ma krótkie nózki. Na żadne pytanie nie opowiedzałas a tylko żółć wylewałaś a wdyskusji to mało..

                                                    > .
                                                    > Starales/las sie zaciemnic sytuacje, piszac bardzo duzo slow o niczym,
                                                    > nastepnie chcesz sie 'zgrabnie' wycofac z dyskusji, piszac (...)
                                                    > > > Tyle tylko, ze forumowicze to narod bystry, ktory czytac umie...:).


                                                    własnie
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=11596196&a=11841908


                                                    > Wie tez, ze 'krotki' to byt krotki, wymyslony jako tuba okreslonych
                                                    > pogladow li i jedynie. ZNiknie tak, jak zniknela lee.miller, wiele innych prze> nia i po niej...


                                                    polecam taki patent jak wyszukiwarka wpisz krotki i rok 2001 a dowiesz się że jestem tu od 31 maja 2001 roku!!! Ty od 17 kwietnia 2002 . Radziłbym sprawdzac najpierw co sie pisze!!! Nie tylko w tej kwestii.

                                                    szukaj.gazeta.pl/szukaj/0,52001.html?t=&tag=&VE_szukaj_a=krotki&zywe=999&ile=10&tablicaSzukaj=forum_autor&spojnik=and&dod=200101010000&orderby=trafnosc%20desc%2Cdata_od%20desc&ktory=18



                                                    > Milej zabawy, krotki/krotka,
                                                    > a ja wracam do przygotowan swiatecznych (swieta jak najbardziej katolickie...:)
                                                    >
                                                    > pozdrawiam


                                                    moje też.

                                                    Pozdrawiam

                                                  • Gość: jendza Piana na ustach to argument krotkiego/krotkiej, IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 08.04.04, 00:22
                                                    ktory/ktora to dyskutuje sam/sama ze soba.

                                                    Napisal/a miedzy innymi (bzdurami):
                                                    haahahaha, bidulo to przeciez moje zarzuty, miałas podac informcję skąd wiesz
                                                    że w kk prezerwatywa jest dozwolona dla nie
                                                    małżeństw i co???????

                                                    Smiej sie, smiech to zdrowie, zwlaszcza gdy sie sam/sama z siebie smiejesz...
                                                    'Biduli' nie skomentuje.
                                                    Pozwol, ze to ja bede decydowac, co mam 'podac'. A jak chodzi o informacje,
                                                    ze 'w KOsciele (nie w 'kk', jak zechciales napisac...;mi mozesz nie okazywac
                                                    szacunku, Twoja sprawa i sprawa Twojego braku kultury; jednak okazywanie braku
                                                    szacunku Kosciolowi to juz rzecz zupelnie inna...:((, hm, a moze Ty po prostu
                                                    nie wiesz, ze 'kk' to - poza wszystkim - blad jezykowy?) prezerwatywa jest
                                                    dozwolona dla nie malzenstw', to Ty wlasnie sie od poczatku upierasz, ze tak
                                                    jest, i Ty od poczatku odmawiasz przyjecia do wiadomosci, ze to, co TY
                                                    twierdzisz, jest bzdura. I to TY poszukaj sobie potwierdzenia tegoz w stosownym
                                                    fragmencie katechizmu. Juz pytalam, czy Ci podac opis bibliograficzny? NIe
                                                    raczyles/las udzielic odpowiedzi...

                                                    Mam zasade zelazna: nie dyskutowac z ludzmi, ktorzy nie umieja/nie chca tego
                                                    robic uczciwie. I tej zasady przestrzegam... Hm, wiesz, tak sie wyraza
                                                    moja 'wolnosc':). Miedzy innymi...:)
                                                    Nie zdziw sie zatem, jesli juz wiecej nie bede tracic czasu na Twoje bzdury...
                                                    pozdrawiam
                                                    j
                                                  • Gość: baf Jestem zawiedziona..... IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.04, 07:53
                                                    Jendza, która w pięknych słowach przedstawiła mi, dlaczego nie powinnam używać
                                                    argumentów ad personam w stosunku do titusa, sama zaczęła używac takich
                                                    argumentów w rozmowie z krótkim...
                                                    Poza tym...zaplątała się, niestety w swoich stwierdzeniach, które miały być
                                                    klarowne i przestała odpowiadać na zadane pytania, a zaczęła dyskutować sama ze
                                                    sobą...
                                                    Krótki wykazal się zdrowym rozsądkiem, spokojem i kulturą osobistą. Jendza,
                                                    niestety - poza stwierdzeniam, że to, co według niej jest prawdą, powinno być
                                                    prawdą ogólna i że kobiety nie powinny mieć prawa decydowania o sobie, bo nie
                                                    będą umiały z niego korzystać, nic już do tej dyskusji nie wnosi...
                                                    Pozdrawiam i życzę miłych świąt, bez względu na to, czy będą katolickie, czy
                                                    jakiekolwiek inne.
                                                  • jendza1 Baf 2 08.04.04, 09:00
                                                    Baf,

                                                    przytocze Ci Twoje stwierdzenie:

                                                    'Poza tym (jendza)...zaplątała się, niestety w swoich stwierdzeniach, które
                                                    miały być
                                                    klarowne i przestała odpowiadać na zadane pytania, a zaczęła dyskutować sama ze
                                                    sobą...
                                                    Krótki wykazal się zdrowym rozsądkiem, spokojem i kulturą osobistą. Jendza,
                                                    niestety - poza stwierdzeniam, że to, co według niej jest prawdą, powinno być
                                                    prawdą ogólna i że kobiety nie powinny mieć prawa decydowania o sobie, bo nie
                                                    będą umiały z niego korzystać, nic już do tej dyskusji nie wnosi...'

                                                    Napisalas, co napisalas.
                                                    A teraz wez odpowiedzialnosc za swoje stwierdzenia i je udowodnij.
                                                    Po prostu. Przesledz ponownie moje stwierdzenia, pytania, jakie byly mi
                                                    zadawane, moje odpowiedzi i udowodnij, powtorze, lub odszczekaj.
                                                    Ciekawa jestem na przyklad, gdzie to stwierdzilam iz 'co według (mnie) jest
                                                    prawdą, powinno być prawdą ogólna' itd, itp.

                                                    pozdrawiam
                                                    j.
                                                  • Gość: baf Oj, jendzo, jendzo... IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.04, 09:32
                                                    To, co napisałam, wynika po prostu z Twojej "dyskusji" z krótkim. Wybacz, ale
                                                    nie widzę celowości przepisywania tych wypowiedzi.
                                                    Biorę pełną odpowiedzialność za swoje stwierdzenia i dlatego własnie nie
                                                    zamierzam ich "odszczekiwać".
                                                    Oczywiście, że nigdzie nie napisałaś dosłownie "Moja prawda powinna być prawdą
                                                    jedyną, a kobiety nie mogą decydować o sobie". Musiałabyś być głupia, żeby tak
                                                    napisać. A myślę, że nie jesteś. Jesteś tylko źle nastawiona do kobiet, a
                                                    szkoda.
                                                    Chciałam też zauważyć, ze bez odpowiedzi została moja prośba o pokazanie mi, co
                                                    i po kim powtarzam... Dlaczego oczekujesz ode mnie czegoś, z czego sama nie
                                                    próbujesz nawet się wywiązać?
                                                  • Gość: Oj, baf, baf Re: Oj, jendzo, jendzo... IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 08.04.04, 10:57
                                                    To, co napisałam, wynika po prostu z Twoich tekstow. Wybacz, ale
                                                    nie widzę celowości przepisywania tych wypowiedzi.
                                                    > Chciałam też zauważyć, ze bez odpowiedzi została moja prośba o pokazanie mi,
                                                    gdzie tez 'zaplątała się, (jendza),niestety w swoich stwierdzeniach, które
                                                    miały być
                                                    klarowne i przestała odpowiadać na zadane pytania, a zaczęła dyskutować sama ze
                                                    sobą...'
                                                    Dlaczego oczekujesz ode mnie czegoś, z czego sama nie
                                                    > próbujesz nawet się wywiązać?
                                                  • Gość: jendza Oj, baf, baf - tak oczywiscie mialo wygladac IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 08.04.04, 10:58
                                                    powyzej:)
                                                  • Gość: baf Cóż... IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.04, 11:27
                                                    Widzę, ze moje pytania nie mają szansy na odpowiedź...
                                                    Szkoda...
                                                    Jestem uparta, ale nie aż tak, żeby po raz trzeci prosić o tę
                                                    odpowiedź...zwłaszcza, że Twoja niezwykle konsekwentna ucieczka od odpowiedzi,
                                                    wraz z oczekiwaniem, ze ja jednak odpowiada będę, jest brakiem chęci do
                                                    dyskusji. Ja "dyskutować" sama ze sobą nie chcę. Zbyt dobrze znam swoje własne
                                                    poglądy, nie muszę sobie niczego wyjaśniać.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: jendza Re: Cóż... IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 08.04.04, 20:59
                                                    Widzę, ze moje pytania nie mają szansy na odpowiedź...
                                                    > Szkoda...
                                                    > Jestem uparta, ale nie aż tak, żeby po raz trzeci prosić o tę
                                                    > odpowiedź...zwłaszcza, że Twoja niezwykle konsekwentna ucieczka od
                                                    odpowiedzi,
                                                    > wraz z oczekiwaniem, ze ja jednak odpowiada będę, jest brakiem chęci do
                                                    > dyskusji. Ja "dyskutować" sama ze sobą nie chcę. Zbyt dobrze znam swoje
                                                    własne
                                                    > poglądy, nie muszę sobie niczego wyjaśniać.
                                                    > Pozdrawiam
                                                    j.
                                                  • Gość: baf Re: Cóż... IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.04, 08:59
                                                    Jendzo?........ A co to miało byc? Naprawdę nie stac Cię już na NIC od siebie?
                                                    Ja naprawde wiem, co piszę, nie musisz mi tego powtarzać...
                                                  • Gość: jendza Re: Cóż... IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 09.04.04, 19:54
                                                    Nie wyglada na to, zebys 'wiedziala, co piszesz':(, dlatego probowalam
                                                    przemawiac do Ciebie Twoim wlasnym jezykiem, majac nadzieje, ze pojmiesz...,
                                                    gdy bedziesz sie musiala zmierzyc z wlasnym tekstem, ale w odniesieniu do
                                                    siebie.
                                                    NIe pojelas:((, to sprobuje inaczej.

                                                    Wezmy na tapete na przyklad jedno Twoje zdanie, oczywiscie skierowane pod moim
                                                    adresem:
                                                    'Jesteś tylko źle nastawiona do kobiet'

                                                    I jak mam z tym zdaniem dyskutowac, wg Twojej opinii?
                                                    Powiedziec na przyklad: 'alez skadze:)), bardzo jestem swietnie nastawiona do
                                                    kobiet, ogromnie je lubie, w dodatku, dodam dla wyjasnienia, sama jestem
                                                    kobieta i tym bardziej wiec... A zeby CIe przekonac to sie pochwale, ze pracuje
                                                    w stowarzyszeniu na rzecz walki o prawa kobiet...' itd, itp?
                                                    I co to da, zwlaszcza w dyskusji o aborcji? CO to za argument w tej dyskusji,
                                                    ze ja 'nie lubie...', albo ze ja 'lubie'?
                                                    I na jakiej w ogole podstawie twierdzisz, ze ja tych biednych kobiet nie lubie?
                                                    I tak by mozna w nieskonczonosc, tylko PO CO?
                                                    Hm, moglabym tez dodac, skoro juz o takich osobistych 'sympatiach i
                                                    antypatiach' rozmawiamy, ze bardzo lubie kobiety, bo jestem w skorze jednej z
                                                    nich, a moj stosunek do aborcji wynika z przemyslen oraz z faktu, ze umiem sie
                                                    tez wstawic w sytuacje dziecka... Ktorym to dzieckiem jest kazda kobieta, zanim
                                                    sie staje kobieta... I co to da?
                                                    Jakim argumentem w dyskusji o aborcji jest fakt, ze wstawiam sie w sytuacje
                                                    dziecka i 'czuje' jak ono?
                                                    Zadnym.
                                                    Rozumiesz?

                                                    I powiedz mi teraz, o czym i po co mam z Toba dyskutowac?
                                                    Powtarzasz jak mantre argumenty strony pro-choice, te tam o wolnosci kobiety i
                                                    odbieraniu kobiecie tej wolnosci... itd itp
                                                    A zastanowilas sie nad tym, czym w ogole jest wolnosc?
                                                    Potrafisz zdefiniowac pojecie... ale sama, bez slownika... A jesli ze
                                                    slownikiem, to rozumiesz wszystkie aspekty definicji?
                                                    Jesli nie potrafisz, to nie wiesz, czym jest odebranie czlowiekowi jego
                                                    wolnosci... ergo: powtarzasz jak mantre terminy, ktorych znaczenia nie
                                                    rozumiesz... Itd, itp... Mam CI juz teraz, bez tego budowania przez Ciebie
                                                    wspomnianej definicji udowadniac, ze nie wiesz? I co, tego ode mnie oczekujesz?

                                                    A ja nie jestem upowazniona do dawania Ci dobrych rad starej ciotki na temat
                                                    sposobu, w jaki uczestniczysz w rozmowie i traktujesz rozmowcow przy okazji
                                                    watku o aborcji, bo to...nie na temat.
                                                    po prostu.

                                                    Daruj sobie zatem wszelkie zlosliwosci, bo juz mnie z 'budy' nie wynecisz.

                                                    Pozdrawiam
                                                    j.
                                                  • Gość: baf Re: Cóż... IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.04, 07:50
                                                    Skad tyle emocji?
                                                    Ja wcale nie jestem złośliwa.
                                                    Moje argumenty, które dla Ciebie argumentami nie są, mają dokładnie tyle
                                                    wartości, ile Twoje "argumenty", które argumentami nie są dla mnie.
                                                  • krotki Re: Piana na ustach to argument krotkiego/krotkie 08.04.04, 09:44
                                                    Gość portalu: jendza napisał(a):

                                                    >
                                                    > Smiej sie, smiech to zdrowie, zwlaszcza gdy sie sam/sama z siebie smiejesz...

                                                    nie śmieję sie z nikogo bowiem rozmumiem Twa bezsilość, chlaplęłaś i nie potrafisz teraz tego udowodnić!!

                                                    > 'Biduli' nie skomentuje.
                                                    > Pozwol, ze to ja bede decydowac, co mam 'podac'. A jak chodzi o informacje,
                                                    > ze 'w KOsciele (nie w 'kk', jak zechciales napisac...;mi mozesz nie okazywac
                                                    > szacunku, Twoja sprawa i sprawa Twojego braku kultury; jednak okazywanie braku > szacunku Kosciolowi to juz rzecz zupelnie inna...:((, hm, a moze Ty po prostu> nie wiesz, ze 'kk' to - poza wszystkim - blad jezykowy?) prezerwatywa jest > dozwolona dla nie malzenstw', to Ty wlasnie sie od poczatku upierasz, ze tak > jest, i Ty od poczatku odmawiasz przyjecia do wiadomosci, ze to, co TY
                                                    > twierdzisz, jest bzdura. I to TY poszukaj sobie potwierdzenia tegoz w stosownym> fragmencie katechizmu. Juz pytalam, czy Ci podac opis ibliograficzny? NIe > raczyles/las udzielic odpowiedzi...
                                                    >

                                                    naprawde masz kłopoty z rozumieniem tekstu piszesz

                                                    ?KOsciol katolicki jest przeciwny uzywaniu prezerwatywy.I tu UWAGA: w
                                                    MALZENSTWIE. I to ma swoja logike - w obrebie tej religii.Jesli zatem
                                                    ktos jest malzonkiem i katolikiem, to Kosciol mu zabrania uzywania prezerwatywy. ?

                                                    juz chyba czterokrotnie poroszę o podanie żódla takiego stanowiska to Ty je tu sforumłowałąs i Ty masz je udowodnic, a nie ja mam ci udowodnic że nie ma takiego stanowiska w KK ( nawiasem mówiąc to nie bład tylko skrót powszechnie używany szczwególnie w necie np, na forum google - ale jak juz argumentów brak wszystkiego sie bedziesz czepiać - czekam aż zaczniesz czepiać się mego nicku - to pewnie juz niedługo)- Powtarsza takie stanoisko jest wynikiem Twej wiary w to co mówisz nie ma absolutnie żadnego poparcia w Katechiźmie na który sie powołujes - podaj wreszcie ten przypis a staniesz się wiarygodna. A tak......



                                                    > Mam zasade zelazna: nie dyskutowac z ludzmi, ktorzy nie umieja/nie chca tego
                                                    > robic uczciwie. I tej zasady przestrzegam... Hm, wiesz, tak sie wyraza
                                                    > moja 'wolnosc':). Miedzy innymi...:)

                                                    Fakt gołosłowne formułowanie cudzch - kościoła- stanowisk jest super niuczciwe jest po prostu zmyślaniem Ty to robisz - Jeśli nie to udowodnij własne słowa !!!


                                                    > Nie zdziw sie zatem, jesli juz wiecej nie bede tracic czasu na Twoje bzdury..


                                                    Jeśli już to na pisanie bzdur przez Ciebie i zmyślanie tego co jest katolickie a co nie . Zreszta w poście poniżej gdzie przedstawiłem Ci Twój błąd w pozornym rozumowaniu a fortiori - juz nie odpowiedzałas i słusznie,
                                                    Pozatym chwytasz się naprawdę nieetycznych metod dyskusji; piszesz że ktos jest jednorazowym nickiem - gdy sie okazuje że strszym o rok od Ciebie - milczysz, Powołujesz się na innych, że są myślący i mnie ocenią negatywnie, a tymczasem to Ciebie tak oceniono - poległas własną bronią.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: jendza Re: Piana na ustach to argument krotkiego/krotkie IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 08.04.04, 11:19
                                                    przed chwila zezarlo mi post, nie mam czasu na odtwarzanie.
                                                    Zrobie to wieczorem - drzyj:))
                                                  • Gość: krotki zdarza sie!1 IP: *.torun.mm.pl 08.04.04, 11:51
                                                    ok czekam

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: jendza Re: Piana na ustach to argument krotkiego/krotkie IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 08.04.04, 21:20
                                                    krotki napisał:
                                                    > naprawde masz kłopoty z rozumieniem tekstu piszesz
                                                    >
                                                    > ?KOsciol katolicki jest przeciwny uzywaniu prezerwatywy.I tu UWAGA: w
                                                    > MALZENSTWIE. I to ma swoja logike - w obrebie tej religii.Jesli zatem
                                                    > ktos jest malzonkiem i katolikiem, to Kosciol mu zabrania uzywania
                                                    prezerwatywy
                                                    > . ?
                                                    >
                                                    > juz chyba czterokrotnie poroszę o podanie żódla takiego stanowiska to Ty je
                                                    tu
                                                    > sforumłowałąs i Ty masz je udowodnic, a nie ja mam ci udowodnic że nie ma
                                                    takie
                                                    > go stanowiska w KK

                                                    Podalam CI zrodlo. Od razu. To katechizm po prostu. Spytalam tez grzecznie, czy
                                                    zyczysz sobie opis bibliograficzny. Na to nie odpowiedziales.

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=11596196&a=11845710
                                                    Za to zadales mi nAsTePne pytanie:
                                                    'Tak!! wskaż konkretny zapis gdzie KK zezwala poza młażeństwem stosowania
                                                    antykoncepcji - konkretnie prezerwatywy'
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=11596196&a=11848245
                                                    A to juz jest pytanie ZUPELNIE INNE.
                                                    I na nie jednak Ci odpowiedzialam. Parokrotnie zreszta.
                                                    Albo nie rozumiesz, co dowodziloby, ze, jak sam stwierdzasz, 'naprawde masz
                                                    kłopoty z rozumieniem tekstu', albo tez... udajesz, ze nie rozumiesz... a to
                                                    zapewne... w celu manipulacyjnym:(

                                                    I tak by mozna dalej, dlugo i namietnie, ale... po co?

                                                    Hm, i jeszcze jedno.
                                                    Czesto dziwi mnie nieuczciwosc w wypowiedziach ludzi, ktorzy sa zwolennikami
                                                    aborcji. Tymczasem wlasciwie... czemu tu sie dziwic?
                                                    Jesli stac czlowieka na takie samozaklamanie, ze morduje wlasne dziecko z
                                                    najglebszym przekonaniem, iz ma do tego swiete prawo..., i czuje sie gleboko
                                                    osobiscie pokrzywdzony, gdy ktos choc osmieli sie wyrazic inna opinie o rzeczy,
                                                    bez tykania osoby...... wobec czegos takiego wymaganie uczciwosci chociazby w
                                                    dyskusji jest... nierealne, delikatnie rzecz ujmujac... BO czymze jest takie
                                                    malenkie retoryczne klamstewko w smiesznej dyskusji na forum wobec
                                                    dzieciobojstwa?

                                                    pozdrawiam
                                                    j.
                                                  • Gość: krotki żałosny beton jak zwykle bez odpowiedzi IP: *.torun.mm.pl 08.04.04, 22:46
                                                    Nie zdarżałem a jedynie ogarnał mnie pusty śmiech
                                                    pioszesz
                                                    > Podalam CI zrodlo. Od razu. To katechizm po prostu. Spytalam tez grzecznie, czy> zyczysz sobie opis bibliograficzny. Na to nie odpowiedziales.

                                                    Znowu na nic nie odpowiadasz miałas wskazac konkretny zapis w katechiźmie mówiący o możliwości stosowania prezerwatywy poza małżeństwem I co jak zykle nic !!!!!! Zastem formułuje to tak podaj "opis bibliograficzny" biore to w códzysłów bo opis bibliograficzny to znaczy zupełnie cos innego - ale widac nie masz o tym pojęcia. Podaj gdzie tak pisze WRESZCIE!!!


                                                    Piszesz w kólko, że odpowiadasz a nigdy!!!! nie odpowiadasz zaczynam się obawiąc że nie rozumiesz tego co się do Ciebie pisze - albo udajesz!! Odsyłasz mnie do mych własnych postów - po co jendza miej choc trochę godności osobistej i przyznaj się że nie masz nic do napisania nie pisz do mnie jak do baf - kopiując jej słowa i dodając jedna literę "j. " tylko po to by stworzyc wrażenie że odpowiedzialas na post !!!To jest naprawdę żałosne

                                                    A juz poniżej poziomu jest
                                                    > Hm, i jeszcze jedno.
                                                    > Czesto dziwi mnie nieuczciwosc w wypowiedziach ludzi, ktorzy sa zwolennikami
                                                    > aborcji. Tymczasem wlasciwie... czemu tu sie dziwic?

                                                    Kto jtu jest nieucciwy Ty po prostu KŁAMIESZ nie odpowiadasz na pytania i posługujesz się kłamliwymi argumentami i co najgoresz powołujesz się na Katechuzm którego w ogóle nie znasz.


                                                    > Jesli stac czlowieka na takie samozaklamanie, ze morduje wlasne dziecko z
                                                    > najglebszym przekonaniem, iz ma do tego swiete prawo..., i czuje sie gleboko
                                                    > osobiscie pokrzywdzony, gdy ktos choc osmieli sie wyrazic inna opinie o rzeczy,> bez tykania osoby...... wobec czegos takiego wymaganie uczciwosci chociazby w > dyskusji jest... nierealne, delikatnie rzecz ujmujac... BO czymze jest takie > malenkie retoryczne klamstewko w smiesznej dyskusji na forum wobec
                                                    > dzieciobojstwa?

                                                    To juz jest objaw paranoi bełkoczesz coś sugerując mnie dzieciobójstwo - kobieto jesteś chopra z nienawiści do samej siebie!! Obawiam się że przez Ciebie przemawia Twoja własna przeszłość!!!! I osiągnęłas stan bliski schozofernii!!
                                                    Chętnie z Toba dalej popiszę bo jestes ewidentne chora na koniecznośc odpowadania na posty pomimo że nie masz nic do powiedzenia, jeśłi to choraba służe sobą!!!

                                                    Pozdrawiam

                                                    >
                                                    > pozdrawiam
                                                  • Gość: jendza No to trzeba tak bylo od razu...:) IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 09.04.04, 19:33
                                                    skoro tak chetnie sluzysz soba, a do tego potrzebna CI zgoda na prezerwatywe,
                                                    to ja... CI na nia POZWALAM:))

                                                    Teraz juz CI lzej? :)))
                                                    Moze przestaniesz sie tak denerwowac?:))

                                                    Przy okazji PONOWNIE CIe informuje, ze zasady wiary katolickiej dotycza
                                                    czlonkow KOSCIOLA KATOLICKIEGO. Czlonkowie Kosciola katolickiego wspolzyc
                                                    seksualnie moga i powinni tylko w malzenstwie. Skoro nie ma zgody na seks
                                                    pozamalzenski w KOsciele katolickim, powtarzam dla wiekszej jasnosci, to tym
                                                    samym traci racje bytu problem mozliwosci stosowania prezerwatywy poza
                                                    malzenstwem w Kosciele katolickim (powtarzam dla wiekszej jasnosci) jako
                                                    bezprzedmiotowy. CHyba,ze ktos bardzo chce zastosowac owa prezerwatywe poza
                                                    malzenstwem, na przyklad do ozdoby sali balowej w zastepstwie balonika... Ale
                                                    wtedy 'zgoda' na to Kosciola jest niepotrzebna. Zapewniam Cie:)).

                                                    Nie zyczyles sobie wprawdzie dokladnych danych bibliograficznych, ale co
                                                    tam...:))
                                                    Katechizm Kosciola Katolickiego wypowiada sie na temat Sakramentu Malzenstwa
                                                    glownie w punktach 1601-1666. W wydaniu Pallotinum z 1994 roku na przyklad
                                                    znajdziesz je na stronach 379-393. Jesli to Ci nie wystarczy, radze czytac
                                                    odsylacze bezposrednio na tych stronach i poszerzac zakres wiedzy na temat;
                                                    pomocnym tez moze sie dla CIebie okazac ideks, gdzie szukajac
                                                    przez 'malzenstwo', ale tez przez 'slub' na przyklad - znajdziesz pare
                                                    dodatkowych uscislen, nie uwzglednionych w glownej partii tekstu, poswieconej
                                                    Sakramentowi Malzenstwa, ale czesto bardzo pomocnych.
                                                    Zycze milej lektury.

                                                    A teraz pobiegne sobie na wieczorny spacer, bom sie spracowala okrutnie.
                                                    NIe naloze czadoru i zrobie to - wyobraz sobie - bez pozwolenia... islamskiej
                                                    zwierzchnosci...
                                                    A Tobie zycze, analogicznie, bys - skoro tak CI to niezbedne - mial odwage
                                                    uzywac prezerwatywy gdzie chcesz:) i kiedy chcesz... nie czekajac na zezwolenie
                                                    na to KOsciola, ktorego -jak rozumiem - nie jestes czlonkiem.

                                                    Milego wieczoru:)! (z prezerwatywa, czy bez:))
                                                    j.
                                                  • Gość: krotki Nie dość że nie na temat to jeszcze żle!!! IP: *.torun.mm.pl 09.04.04, 21:37
                                                    Przy okazji PONOWNIE CIe informuje, ze zasady wiary katolickiej dotycza
                                                    > czlonkow KOSCIOLA KATOLICKIEGO. Czlonkowie Kosciola katolickiego wspolzyc
                                                    > seksualnie moga i powinni tylko w malzenstwie. Skoro nie ma zgody na seks
                                                    > pozamalzenski w KOsciele katolickim, powtarzam dla wiekszej jasnosci, to tym
                                                    > samym traci racje bytu problem mozliwosci stosowania prezerwatywy poza
                                                    > malzenstwem w Kosciele katolickim (powtarzam dla wiekszej jasnosci) jako
                                                    > bezprzedmiotowy.

                                                    Byłem pewien tego kalamburu - zreszta był to jedyny możliwy zreszta opiałem go powyżej cytacik ze mnie samego
                                                    "Tak!! wskaż konkretny zapis gdzie KK zezwala poza młażeństwem stosowania
                                                    antykoncepcji - konkretnie prezerwatywy
                                                    Acha prosze nie zbywaj mnie kalamburem nie zezwala na sex przedmałażeński zatem
                                                    nie musi zabraniac prezerwatywy bo jeden grzech wiecej -
                                                  • Gość: jendza Jak dotad IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 09.04.04, 22:59
                                                    zadnego mego slowa ani argumentu 'nie zbiles'.
                                                    Jak na razie tylko na mnie krzyczysz,
                                                    probujesz mnie obrazic i zdyskredytowac, uzywajac 'niewyszukanych'
                                                    epitetow pod moim adresem,
                                                    probujesz rozmaitych chwytow retorycznych,
                                                    do tego jeszcze wykazujesz sie kompletna ignorancja
                                                    w sprawach, o ktorych sie wypowiadasz, a konkretnie
                                                    w kwestii doktryny katolickiej, krecisz nawet referujac
                                                    przebieg naszej - pozal sie swiecie - pyskowki, co jest
                                                    wszakze do konfrontacji latwe...
                                                    Wszystko CI sie pomylilo:(
                                                    Jak jednak twierdzisz arcyslusznie: nie moj problem.

                                                    Nie licz na to, ze czytajacy nie sprawdza Twoich
                                                    'rewelacji'na temat katolicyzmu. Sprawdza. CI, ktorzy
                                                    naprawde chca wiedziec. A ci, ktorzy chca wierzyc, w co im wygodnie...
                                                    i tak beda 'wierzyc', ze bronia 'wolnosci' kobiety, postulujac aborcje...
                                                    Itd,itp...
                                                    Wiecej juz oczywistosci tlumaczyc CI nie bede.
                                                    Pluj zatem swoim jadem w kogos innego.

                                                    pozdrawiam
                                                    j.
                                                  • lee.miller Re: Jak dotad 10.04.04, 01:21
                                                    > Jak na razie tylko na mnie krzyczysz,
                                                    (...)
                                                    > Pluj zatem swoim jadem w kogos innego.


                                                    Nie chcę być niegrzeczna, ale to mi wygląda na początki manii prześladowczej...
                                                    Naprawdę tak postrzegasz rzeczywistość?
                                                  • Gość: baf Re: Jak dotad IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.04, 07:53
                                                    To jest mania prześladowcza i początki teorii spisku dziejowego;)
                                                  • Gość: jendza Re: Jak dotad - ps IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 10.04.04, 08:19
                                                    Jesli zas chodzi o Humanae vitae (zgadnij, do kogo skierowana?)
                                                    to rzuc sobie okiem
                                                    www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pawel_vi/encykliki/humane.html
                                                    i tu
                                                    www.lmm.pl/czytelnia/dokumenty/hv/gasidlo.html
                                                    skoro wolisz zrodla netowe od drukowanych.
                                                    Najpierw zatem poczytaj katechizm, potem encyklike (wypadaloby, skoro sie na
                                                    nia powolujesz).... Pare komentarzy do tej encykliki tez nie zaszkodzi...:),
                                                    podalam link do... pierwszego z brzegu.
                                                    I zacznij myslec, dobrze CI to zrobi...:)

                                                    pozdrawiam
                                                    j.
                                                  • Gość: baf Re: Jak dotad - ps IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.04, 07:59
                                                    Jakie to piękne - do (...) członków kościoła i inncyh ludzi DOBREJ WOLI. Krótko
                                                    mówiąc, jesli ktoś ma inny pogląd - to pewnie jest złej woli feministką? Typowe
                                                    da "sztywnej władzy" KK - jesli myślisz inaczej niż my, zrobimy wszystko, żeby
                                                    Cię odsądzić od czci i wiary... Tak, jakby nie moglu istnieć ludzie "dobrej
                                                    woli", którzy się nie zgodzą z encykliką...
                                                    Poza tym, KK ma to do siebie, że zmienia zdanie dość często. Ale trudno się
                                                    dziwić - skoro prawa stanowią ludzie...nawet nieomylny papież jest wszakże
                                                    omylny...
                                                    Poza tym - nie zauważyłam jakoś, żeby ktokolwiek z proaborcjonistów (nawet Ty)
                                                    mówił gdziekolwiek, że restrykcyjna ustawa ma dotyczyć tylko katolików, a
                                                    wolność niekatolików was nie interesuje...
                                                  • Gość: dziki Re: Jak dotad - ps IP: *.dyn.optonline.net 13.04.04, 08:29
                                                    Gość portalu: baf napisał(a):

                                                    > Jakie to piękne - do (...) członków kościoła i inncyh ludzi DOBREJ WOLI.
                                                    Krótko
                                                    >
                                                    > mówiąc, jesli ktoś ma inny pogląd - to pewnie jest złej woli feministką?
                                                    Typowe
                                                    >
                                                    > da "sztywnej władzy" KK - jesli myślisz inaczej niż my, zrobimy wszystko,
                                                    żeby
                                                    > Cię odsądzić od czci i wiary... Tak, jakby nie moglu istnieć ludzie "dobrej
                                                    > woli", którzy się nie zgodzą z encykliką...
                                                    > Poza tym, KK ma to do siebie, że zmienia zdanie dość często. Ale trudno się
                                                    > dziwić - skoro prawa stanowią ludzie...nawet nieomylny papież jest wszakże
                                                    > omylny...
                                                    > Poza tym - nie zauważyłam jakoś, żeby ktokolwiek z proaborcjonistów (nawet
                                                    Ty)
                                                    > mówił gdziekolwiek, że restrykcyjna ustawa ma dotyczyć tylko katolików, a
                                                    > wolność niekatolików was nie interesuje...

                                                    Dzisiaj ja tutaj rzadze Kaganowa Suko!
                                                    :)))

                                                  • apetyt_na_zycie Re: Jak dotad - ps 13.04.04, 08:44
                                                    Argumenty merytoryczne - porażające.
                                                    Jesteś przemęczony, chłopcze. Idź się wyspać...może obudzisz się
                                                    kulturalniejszy.
                                                  • Gość: krotki Re: Jak dotad IP: *.torun.mm.pl 10.04.04, 11:26
                                                    Ja pluje jadem??? ? ależ ja tylko grzecznie przez kilkanaście ? chyba ? postów- domagam się bys udowodniła że mają Twe słowa pokrycie.

                                                    Pozwolisz ze przypomnę Ci o co chodzi napisałaś:
                                                    1/ ?Do 'wolnej decyzji' w sprawie istnienia dziecka kobieta i mężczyzna maja prawo, zanim
                                                    je poczną. Jak je już poczęli, to jest już 'po sprawie'.?

                                                    Zdziwiłem się i zapytałem:
                                                    2/ Czyli pozwalasz na "planowanie" czyli pozwalasz na prezerwatywę???

                                                    Odparłaś
                                                    3/ ?Kościół katolicki jest przeciwny używaniu prezerwatywy tu UWAGA: w
                                                    MAŁŻEŃSTWIE. I to ma swoja logikę - w obrębie tej religii zatem
                                                    ktoś jest małżonkiem i katolikiem, to Kościół mu zabrania używania prezerwatywy.

                                                    Jeśli zatem jestem żona w małżeństwie katolickim, mam 'zakaz' używania
                                                    prezerwatywy... Ale tez mam wolna wole i to ja decyduje, co czynie, a czego
                                                    nie czynie. ?


                                                    Długo prosiłem Cię o podanie źródła takiego stanowiska w naukach KK zamiast tego rozpaczliwie próbowałaś odwrócić uwagę od tego i wielokrotnie pisałaś pytałaś


                                                    4/ ?To ciekawe:),he,he... Odsyłam Cię zatem.. do katechizmu Kościoła katolickiego..
                                                    Chcesz opis bibliograficzny??

                                                    Jasno tego żądałem po ti by uznać twa rację;

                                                    5/ ?Tak!! wskaż konkretny zapis gdzie KK zezwala poza małżeństwem stosowania
                                                    antykoncepcji - konkretnie prezerwatywy?


                                                    Nigdy nie odpowiedziałaś Ale próbowałaś mnie ustawić w kącie przez ;


                                                    ?6/ A znasz może jakieś inne religie, poza katolicka, które by się podobnie do katolickiej w tym temacie
                                                    wypowiadały? A jak to jest w prawie naturalnym...?

                                                    7/?Tyle tylko, ze forumowicze to naród bystry, który czytać umie...:).

                                                    8/Wie tez, ze 'krotki' to byt krotki, wymyslony jako tuba okreslonych
                                                    poglądów li i jedynie. ZNiknie tak, jak zniknela lee.miller, wiele innych przed
                                                    nia i po niej...


                                                    9/, hm, a moze Ty po prostu
                                                    nie wiesz, ze 'kk' to - poza wszystkim - blad jezykow

                                                    Gdy zbiłem wszystkie twe insynuacje napisałaś ?

                                                    10/ BO czymze jest takie malenkie retoryczne klamstewko w smiesznej dyskusji na forum wobec
                                                    dzieciobojstwa?

                                                    Ukazałaś swe dno moralne sugerując mi coś takiego.

                                                    Na kopcu piszesz kłamiąc ewidentnie

                                                    11/ Nie zyczyles sobie wprawdzie dokladnych danych bibliograficznych, ale co
                                                    tam...:))

                                                    Na końcu uzywąjc mego kalamburu -
                                                    12/ Acha prośże nie zbywaj mnie kalamburem nie zezwala na sex przedmałżeński zatem
                                                    nie musi zabraniać prezerwatywy bo jeden grzech więcej -
                                                  • Gość: jendza Re: Jak dotad IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 10.04.04, 13:40
                                                    doczytalam do punktu 3. Juz w punkcie drugim byla manipulacja, bo nie tak
                                                    spytales, jesli chodzi o scislosc. Odeslac CIe do TWOICH wlasnych postow? Punkt
                                                    3 jednak jest juz nie do przyjecia:(
                                                    Reszty zatem nie czytam nawet, bo skoro jest konsekwencja pospolitego lgarstwa
                                                    z punktu 3 - szkoda na nia czasu.
                                                    Jesli chcesz ze mna rozmawiac,choc probuj robic to uczciwie. Poprawisz rzecz od
                                                    punktu 2 - wroce tu. NIe - zostaniesz na placu 'boju' sam.

                                                    Wybor nalezy do Ciebie
                                                    pozdrawiam
                                                    j.
                                                  • Gość: krotki jak zwykle kłamiesz!!!! IP: *.torun.mm.pl 10.04.04, 14:40
                                                    To typowe dla Ciebie zaprzeczać oczywistym faktom. Zaznaczam WSZYSTKIE punkty są ścisłymi cytatami z Twych i moich postów przeniesione blokami!!!! zatem nie ma mowy o przeinaczeniach. Po prostu nie dałas rady czytac bo powaliła Cie siła argumentów oraz dostrzegłaś wreszcie jak bezmyślne było to co pisałaś!

                                                    jeśli chodzi o konkretnie pkt 2 i 3 to prosze bardzo wskazuję konkretne
                                                    posty lecz wydaje mi sie to śmiesznym bowiem możesz kliknąc u góry strony na "pokaz treść wszystkich" i wyświetli Ci się cała "chistoria choroby" i dlaej tylko czytać!! a jeśli masz kłopoty to jest rada jeszcze inna CTL i a (czyli blok - przenisci np. do Worda i tam wstawic ctl = alt i dalej wyszukiwarka!! WSZYSTKO znajdziejsz!!!!!


                                                    pkt2
                                                    2/ Czyli pozwalasz na "planowanie" czyli pozwalasz na prezerwatywę???

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=11596196&a=11825460

                                                    No i 3 - kluczowa!!!

                                                    "Kościół katolicki jest przeciwny używaniu prezerwatywy tu UWAGA: w
                                                    MAŁŻEŃSTWIE. I to ma swoja logikę - w obrębie tej religii zatem
                                                    ktoś jest małżonkiem i katolikiem, to Kościół mu zabrania używania prezerwatywy.

                                                    Jeśli zatem jestem żona w małżeństwie katolickim, mam 'zakaz' używania
                                                    prezerwatywy... Ale tez mam wolna wole i to ja decyduje, co czynie, a czego
                                                    nie czynie. "

                                                    to jest w Twym poście linijakch 20 - 26 od góry!!!!

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=11596196&a=11837936
                                                    Piszesz dalej w poscie::

                                                    > Punkt 3 jednak jest juz nie do przyjecia:(

                                                    Masz rację dlatego polemizuje z Tobą!!!!! sama widzisz jakie brednie pisałaś!!!

                                                    > Reszty zatem nie czytam nawet, bo skoro jest konsekwencja pospolitego lgarstwa > z punktu 3 - szkoda na nia czasu.

                                                    Niestey nie łgam tylko cytuje Twoje słowa, taka jest prawda niestety!

                                                    > Jesli chcesz ze mna rozmawiac,choc probuj robic to uczciwie. Poprawisz rzecz od> punktu 2 - wroce tu. NIe - zostaniesz na placu 'boju' sam.

                                                    Nie moge przekrecać choc wiem że dla Ciebie to fraszka

                                                    hahahahahahahahahahahahahahahahahahahah


                                                    WSZYSTKO jest uczciwie cytowane - ja inaczej nie robię!!!! - w odróznieniu


                                                    Pozdrawiam

                                                  • Gość: jendza Tym razem IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 10.04.04, 15:49
                                                    przeczytalam tylko pierwsza linijke twego postu:((.
                                                    Cytaty bowiem, scisle cytaty rowniez, mozna sobie bardzo ladnie ukladac - bez
                                                    troski o to, by byly to wszystkie cytaty i we wlasciwym porzadku...
                                                    A jesli sie omija spore partie dyskusji, co czynisz pasjami, zyskuje sie sila
                                                    faktu - zupelnie nieprawdziwy jej ksztalt.
                                                    CO usilujesz uczynic. Bez powodzenia zreszta.
                                                    Zatem - wracam do poprzedniego postulatu:
                                                    albo przestaniesz oszukiwac, albo nie ma rozmowy.

                                                    pozdrawiam
                                                    j.
                                                  • Gość: krotki żałosne IP: *.torun.mm.pl 10.04.04, 22:15
                                                    hahahahahahahahhahahahahahha

                                                    Pozdrawiam
                                                    i żegnam
                                                    PS zadnych szns na rozmumienie tekstu pisanego!! Powoływałas sie na inne osoby z forumum nikt!!! Cie nie poparł
                                                    Cytaty Ci nie pasuja bo bredziłas nic Ci nie pasuje
                                                    bredź dajej
                                                    hahahaaaaahahahahahahahahahahahahahahahahahhqah
                                                  • pajak1 Re: żałosne 11.04.04, 04:52
                                                    Gość portalu: krotki napisał(a):

                                                    > hahahahahahahahhahahahahahha
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam
                                                    > i żegnam
                                                    > PS zadnych szns na rozmumienie tekstu pisanego!! Powoływałas sie na inne
                                                    osoby
                                                    > z forumum nikt!!! Cie nie poparł
                                                    > Cytaty Ci nie pasuja bo bredziłas nic Ci nie pasuje
                                                    > bredź dajej
                                                    > hahahaaaaahahahahahahahahahahahahahahahahahhqah

                                                    Tak przypadkiem po latach (dzis swieta,wieczor Wielkiej Soboty),zajrzalem
                                                    na rozne fora tutaj i zatrzymalem sie na tym,wlasnie watku i w dodatku na
                                                    tym poscie,bo wybieram ostanie.Zainteresowal on mnie szyderczoscia wypowiedzi,
                                                    a wiec siegnalem dalej i dalej.
                                                    Ty gosciu "krotki" w porownaniu z niejaka "jendza" nie masz szans dyskusji,
                                                    a to dlatego,ze roznicie sie pod jedym dosc waznym wzgledem,mianowicie Wiary.
                                                    I tak jak "jendza" jest jak mi sie wydaje czlowiekiem wierzacym,to Ty niestety,
                                                    ale nie.
                                                    Stad tez dyskusje Twoje i dywagacje,jakbys chcial sobie samemu udowodnic, ze
                                                    masz racje.Nie znam Twojego zycia niestety,ale wydaje mi sie,ze kiedys byles
                                                    blisko Kosciola a dzis jestes juz tak daleko,ze trudno jest znalesc droge
                                                    powrotna.
                                                    A zatem niejaka "jendza" przewyzsza Cie swoja "inteligencja wiary",ktorej
                                                    Ty nie posiadasz,i probujesz roznych manewrow,aby to udowodnic.
                                                    Niestety,ale to nie podlega dowodzeniu,ale moze byc tylko rozwazane pomiedzy
                                                    ludzmi na tym samym lub podobnym poziomie zaawansowania w wierze.
                                                    To nie jest matematyka,gdzie logika jest jedyna wykladnia dowodu,w koncu
                                                    jest to logika tylko matematyczna,a nie zyciowa.
                                                    Dlatego,jak zauwazylem takie tutaj postacie jak "lee.miller",TY,czy wreszcie
                                                    wiele innych juz mniej znaczacych chociaz o wiele wrazliwszych od was ludzi,
                                                    ale manipulowanych,nie sa wstanie zaprzeczyc temu co mowi niejaka "jendza"
                                                    i "condor44",bo ich mysli sa jak mi sie wydaje dosc podobne.
                                                    Rowniez autor tego watku,wydaje mi sie troche "podejrzany",jesli chodzi o
                                                    Jego sposob widzenia,gdyz jest on zbyt skrajny poprzez manipulacje slowem.
                                                    Jedyne czyste slowa znajduje w wypowiedziach "condora44",ktory w koncu ulegl
                                                    wam,ponizajac sie przed takim rynsztokiem;ale to samo zrobil wczoraj Chrystus.
                                                    "jendza" zas nie chce tego robic i ma do tego prawo,bo jest tylko czlowiekiem.
                                                    Nie pisze tego do niejakiej "lee.miller",bo to jak mi sie wydaje skonczona
                                                    kurka.
                                                    Ty zas wez pod uwage to,ze to co tak najbardziej Cie zabolalo w wypowiedzi
                                                    "jendzy" ,(cytuje swobodnie,bo mi sie nie chce tam wracac)
                                                    "Tego nauczyl mnie Katolizm.Nauczyl mnie wolnosci,ktora polega na
                                                    swiadomosci Koniecznosci", nie jest jakims tam "komunistycznym" spojrzeniem
                                                    ale jak najbardziej katolickim.
                                                    Jezeli nie rozumiesz tych slow (czego sie nie dziwie),to nie zawracaj tutaj
                                                    swojej pupy,i usiadz nia tam gdzie jest jej miejsce.

                                                    adios.




                                                  • Gość: jendza na marginesie... swiadomosc koniecznosci.. IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 11.04.04, 08:22
                                                    "Tego nauczyl mnie Katolizm.Nauczyl mnie wolnosci,ktora polega na
                                                    swiadomosci Koniecznosci", nie jest jakims tam "komunistycznym" spojrzeniem
                                                    ale jak najbardziej katolickim.

                                                    Brawo, Pajaku:)! Dodam nawet, ze to nie 'Marks', tylko sw. Augustyn...
                                                    I tak jest ze wszystkim niemal w tych postach krotkiego do mnie:(. Dosc juz
                                                    jednak o nim, to nudne...

                                                    Przede wszystkim chcialabym ta droga zlozyc Ci zyczenia swiateczne.
                                                    NIech wiara, nadzieja i milosc opromieniaja kazda Twoja chwile; nie tylko
                                                    w te Wielkanoc..., ale ZAWSZE:))!

                                                    'Dobrze, ze jestes:)', pamietasz...?
                                                    Serdecznie pozdrawia
                                                    j.

                                                  • krotki oooooooooo.. 11.04.04, 09:25
                                                    Gość portalu: jendza napisał(a):
                                                    Do pajak1:

                                                    > 'Dobrze, ze jestes:)', pamietasz...?
                                                    > Serdecznie pozdrawia
                                                    > j.


                                                    oooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: jendza z dobrych rzeczy IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 11.04.04, 11:00
                                                    od krotkiego mozna sie nauczyc, jak...
                                                    krzyczec minuskula...

                                                    pozdrawia
                                                    j.
                                                  • Gość: krotki o 11 zamiast przy świątecznym sniadaniu piszesz??? IP: *.torun.mm.pl 11.04.04, 13:00
                                                    Pozdrawiam
                                                    PS Dziwne.
                                                  • krotki pajak1 - pacynko! 11.04.04, 09:20
                                                    pajak1 napisał:

                                                    > Tak przypadkiem po latach (dzis swieta,wieczor Wielkiej Soboty),zajrzalem
                                                    > na rozne fora tutaj i zatrzymalem sie na tym,wlasnie watku i w dodatku na
                                                    > tym poscie,bo wybieram ostanie.Zainteresowal on mnie szyderczoscia wypowiedzi,> a wiec siegnalem dalej i dalej.

                                                    Myślę Pajaku1 iz nie jest tak odzywasz się kilka razy do roku zawsze w określonych watkach zawsze logowany i znikasz - moim zdaniem jestes pacynka kogos z forum - taki zamek napisałby alter ego, ale to i tak pacynka

                                                    > Ty gosciu "krotki" w porownaniu z niejaka "jendza" nie masz szans dyskusji,
                                                    > a to dlatego,ze roznicie sie pod jedym dosc waznym wzgledem,mianowicie Wiary.> I tak jak "jendza" jest jak mi sie wydaje czlowiekiem wierzacym,to Ty niestety> ,> ale nie.


                                                    Oczywisty wniosek ale pod warunkiem że Wiara = KK , nie chce drwić ale nie słyszałes i innych Wiarach sądzisz że Wiara jest depozytem TYLKO KK?? A co 5/7 ludzkosci świata -m nie ma miejsca dla nich?? Dlatgo musze sprostwować jestem wierzący!!! ale akurat KK nie jest dla mnie autorytetem - szczególnie KK. Ale zostawny to.

                                                    > Stad tez dyskusje Twoje i dywagacje,jakbys chcial sobie samemu udowodnic, ze
                                                    > masz racje.Nie znam Twojego zycia niestety,ale wydaje mi sie,ze kiedys byles
                                                    > blisko Kosciola a dzis jestes juz tak daleko,ze trudno jest znalesc droge
                                                    > powrotna.

                                                    Nie szukam jej -

                                                    > A zatem niejaka "jendza" przewyzsza Cie swoja "inteligencja wiary",ktorej
                                                    > Ty nie posiadasz,i probujesz roznych manewrow,aby to udowodnic.


                                                    Tu mam kłopot z rozumieniem mianowicie co chcę udowodnić>> i co ma do tego "inteligiencja wiary" -zresztą co to znaczy "inteligiencja wiary" i czy fakt, że ktoś wierzy w KK a ktoś inny w Chrystusa świadczy że przewyższa ten pierwszy tego drugiego. Rewelacyjne. Czy to nie ty piszesz "jendzo" ? Bo znowu komopletny brak odpowiedzialnosci za to co się pisze. Słowa leca jak z rękawa a później jak ktos żada rozliczenia sie z nich - obraza, manipulacja itp.itd.

                                                    > Niestety,ale to nie podlega dowodzeniu,ale moze byc tylko rozwazane pomiedzy
                                                    > ludzmi na tym samym lub podobnym poziomie zaawansowania w wierze.
                                                    > To nie jest matematyka,gdzie logika jest jedyna wykladnia dowodu,w koncu
                                                    > jest to logika tylko matematyczna,a nie zyciowa.

                                                    Co nie podlega dowodzeniu i moze być rozważane przez ludzi na tym samym poziomie zaawansowania w wierze. ???? I do tego co jest logika matematczyna a nie życiową.? Prezerwatywa?? I prawo jej używania poza małżeństwem??


                                                    Dlatego,jak zauwazylem takie tutaj postacie jak "lee.miller",TY,czy wreszcie
                                                    > wiele innych juz mniej znaczacych chociaz o wiele wrazliwszych od was ludzi,
                                                    > ale manipulowanych,nie sa wstanie zaprzeczyc temu co mowi niejaka "jendza"
                                                    > i "condor44",bo ich mysli sa jak mi sie wydaje dosc podobne.
                                                    > Rowniez autor tego watku,wydaje mi sie troche "podejrzany",jesli chodzi o
                                                    > Jego sposob widzenia,gdyz jest on zbyt skrajny poprzez manipulacje slowem.
                                                    > Jedyne czyste slowa znajduje w wypowiedziach "condora44",ktory w koncu ulegl
                                                    > wam,ponizajac sie przed takim rynsztokiem;ale to samo zrobil wczoraj Chrystus.

                                                    " Rysztokiem" a nie przesadzasz???? bo jeśłi to rynsztok to po co się do niego pchasz?? Zasz dowcip o wróbelku co siedzał w końskim łajnie i wesoło ćwierkał??? pasuje tu ;)

                                                    > "jendza" zas nie chce tego robic i ma do tego prawo,bo jest tylko czlowiekiem.> Nie pisze tego do niejakiej "lee.miller",bo to jak mi sie wydaje skonczona> kurka.

                                                    Jak to nie robi jak juz nie ma co do napisania to kopiuje cudze teksy i udaje że udzielila odpowiodzi - a w stosunku do mnie odmawia przyznania się do swych własnychsłów a jak jej się to udowodni to twierdzi ze to było inaczej I dodatkowo KAŻDA wypowieź jejnie pasujaca jest -
                                                  • camel44 Re: pajak1 - pacynko! 17.04.04, 20:42

                                                    Obluda i zaklamanie Jendzy jest widoczne w sposob oczywisty.
                                                    Zachowuje sie ona jak oszolomione zwierze.
                                                    Dziwie sie ze niejaki Pajak1 tego nie widzi.
                                                  • Gość: krotki Re: pajak1 - pacynko! IP: *.torun.mm.pl 17.04.04, 21:27
                                                    bo pajak1 to prawdopodobnie pacynka jendzy - czyli ona sama pisze wskazuje na to iż pajak1 pisze zawsze logowany - czyli po Ip nic nie ustalisz i bardzo rzadko!!

                                                    Pozdrawiam
                                                  • lee.miller Jendzo, czy Ty może jesteś pro choice? 09.04.04, 00:29
                                                    > Czesto dziwi mnie nieuczciwosc w wypowiedziach ludzi, ktorzy sa zwolennikami
                                                    > aborcji. Tymczasem wlasciwie... czemu tu sie dziwic?
                                                    > Jesli stac czlowieka na takie samozaklamanie, ze morduje wlasne dziecko z
                                                    > najglebszym przekonaniem, iz ma do tego swiete prawo...,

                                                    Bo to chyba niemozliwe, żeby napisać powyższe serio. Może Ty jestes piąta
                                                    kolumna, co?
                                                    Przyznaj się - zajmujesz się ośmieszaniem tzw.antyaborcjonistów, tak?
                                          • Gość: baf Re: Baf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.04, 20:12
                                            Jednak nadal nie do przyjęcia jest dla mnie to, że chcesz wolności dla płodu, a
                                            odmawiasz wolności kobiecie. Napraw euważasz, ze kobiety nie potrafią myśleć?
                                            Jako kobieta powinnaś może mieć do innych kobiet trochę więcej zaufania?
                                            • Gość: jendza Re: Baf IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 06.04.04, 21:22
                                              Nie chodzi o to, czego ja 'chce dla plodu'... chodzi o to, do
                                              czego ten 'plod' ma prawo obiektwynie z racji faktu po prostu, ze
                                              JEST.
                                              Kimze jestem ponadto, by 'odmawiac wolnosci kobiecie'?
                                              Kobieta ja ma zagwarantowana... ontologicznie, prawnie i jak tam sobie
                                              jeszcze chcesz... Ja moge to tylko dostrzegac lub nie.

                                              Kobieta jest wolna przeciez. Ma wolna wole. Malo tego, mezczyzna
                                              ma ja rowniez. I kiedy ze soba wspolzyja - dochodzi do poczecia.
                                              Takze w sposob wolny.
                                              Poczyna sie w ten sposob kolejny czlowiek, mezczyzna lub kobieta.
                                              Moze byc tez wiecej tych nowych ludzi - w przypadku ciazy mnogich.
                                              I te nowe zycia tez sa 'wolne', tak samo, jak zycia ich rodzicow,
                                              i maja swoje prawa, jak i rodzice. ...

                                              To wszystko.
                                              To naprawde tak trudno pojac?

                                              pozdrawiam
                                              j.
                                              • Gość: baf Re: Baf IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 07.04.04, 10:48
                                                O obiektywiźmie w sprawie aborcji w ogóle trudno mówić...
                                                A Ty zdecydowanie odmawiasz wolności kobiecie. W kwestii aborcji kobieta w
                                                Polsce nie ma wolności. A jeśli zabezpieczyli się, a zabezpieczenie zawiodło?
                                                Przecież kobiety nie traktują aborcji jako środka antykoncepcyjnego, tylko jako
                                                ostatecznośc. Być może są wyjątki, ale wyjątki zdarzają się wszędzie.
                                                Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego chcesz decydować za kogoś. Przecież
                                                żadna ustawa dopuszczająca aborcję ze względów społecznych nikomu tej aborcji
                                                nie NAKAŻE. Ale Ty wolisz ZABRANIAĆ....
                                                • Gość: jendza Re: Baf IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 07.04.04, 11:00
                                                  Nie Baf, ja nie 'odmawiam wolnosci kobiecie'.
                                                  Wrecz odwrotnie. Prawdziwie wolna osoba jest wtedy, gdy jej akty
                                                  podejmowane sa w sposob wolny i przyjmuje ona za nie na siebie pelna
                                                  odpowiedzialnosc. Innymi slowy: swiadoma naprawde swojej wolnosci
                                                  osoba przed podjeciem wspolzycia zabezpiecza sie, jesli nie chce dziecka,
                                                  ale wraz wspolzyje ze swiadomoscia, ze wszelkie zabezpieczenia zawiesc
                                                  moga. I wowczas trzeba bedzie przyjac tego konsekwencje.
                                                  Jesli ludzie uprawiaja seks liczac, ze sie 'uda', a w razie czego
                                                  sie 'wyskrobia', to zachowuja sie tak troche (przyklad bedzie bardzo
                                                  lagodny) jak pieciolatka, co to wbrew mamie idzie na slizgawke, stlucze
                                                  sobie kolanko i podrze sukienke, a potem biegnie do mamusi, zeby mama
                                                  zakleila kolanko i kupila nowa sukienke... Coz, pieciolatka 'wolna' nie
                                                  jest...
                                                  Nie podoba mi sie Twoja stylistyka. Wyglada mi,ze nie myslisz, tylko
                                                  jak mantre powtarzasz teksty innych. CO to znaczy, ze ja chce 'decydowac za
                                                  kogos'? Czy ja tu gdziekolwiek cos takiego napisalam? I czemu krzyczysz,
                                                  ze ja 'ZABRANIAM'? Komu, czego i gdzie?...
                                                  Oj, Baf, Baf...
                                                  Ja powtarzam do znudzenia pare rzeczy, mowiac, jakie SA.Po prostu.
                                                  Jesli charakteryzuje, czym jest wolnosc, to przeciez tym samym nie ZABRANIAM CI
                                                  niczego, ani nie NAKAZUJE... Hm, dlaczego moje stwierdzenia o rzeczywistosci
                                                  tak bardzo bierzesz do siebie?

                                                  pozdrawiam
                                                  j.

                                                  • Gość: Jola Re: Baf IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.04, 11:33
                                                    Antykoncepcja to nie sprawa "uda się nie uda". To mój wybór nie chcę dziecka,
                                                    więc stosuję antykoncepcję.
                                                    A co z konsekwencjami, "gdy wszelkie zabezpieczenia zawiodą"?
                                                    I tu koniec wszelkich dywagacji i dobrych rad to jest decyzja WYŁĄCZNIE kobiety
                                                    (z lekką lub większą domieszką tatusia).
                                                    Polskie prawo aborcyjne zdominowane przez KK jako jedno z niewielu w Europie
                                                    zakazuje – nie dając nic w zamian.
                                                  • Gość: baf Re: Baf IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 07.04.04, 12:46
                                                    Rzeczywistość jest taka WEDŁUG CIEBIE. Z takiego toku myślenia wynika, że
                                                    ludzie, którzy nie chcą mieć więcej dzieci, nie powinni współżyć do końca
                                                    swoich dni. Chyba, że są bezpłodni albo homoseksualni.
                                                    Nie mówię, że zabraniasz MI. Zabraniasz po prostu. Odbierasz prawo wyboru
                                                    obawiając się - moim zdaniem niesłusznie - że będzie nadużywane... Chcesz
                                                    prawnie decydować o płodności kobiet. Nie mogę tylko zrozumieć, w jakim celu.
                                                    Przecież nie pomożesz potem w wychowywaniu tych dzieci, które się urodzą
                                                    niechciane.
                                                    Przepraszam...jakie teksty i po kim powtórzyłam?

                                                    Pozdrawiam
                                                  • lee.miller do jendzy 08.04.04, 16:33
                                                    > Innymi slowy: swiadoma naprawde swojej wolnosci
                                                    > osoba przed podjeciem wspolzycia zabezpiecza sie, jesli nie chce dziecka,
                                                    > ale wraz wspolzyje ze swiadomoscia, ze wszelkie zabezpieczenia zawiesc
                                                    > moga. I wowczas trzeba bedzie przyjac tego konsekwencje

                                                    Bzdura oczywiście.

                                                    Przedstawiłaś sposób rozumowania wynikający z czegoś, co mozna roboczo nazwać
                                                    katolicką filozofią seksu. I bardzo dobrze - jesteś katoliczką, masz do tego
                                                    pełne prawo.

                                                    Tylko że mieszanie do tego instytucji wolności jest nielogiczne i nieuczciwe.

                                                    Napewno nie można nazwać rodzenia dziecka bezpośrednią, naturalną czy konieczną
                                                    konsekwencja seksu. Dzieci są tylko jednym z powodów uprawiania seksu, wcale
                                                    nie najczęstszym ani najważniejszym. Zresztą moje zdanie podziela i KK, ktory w
                                                    przeciwnym razie gromiłby tzw.naturalne metody. A jak wiadomo dawno wycofał się
                                                    z nauczania o wyłącznie prokreacyjnej funkcji współżycia.

                                                    Istnieją rozmaite konsekwencje rozmaitych czynów. Np. złamana noga moze być
                                                    konsekwencją jeżdżenia na nartach. A jednak nikt przy zdrowych zmysłach nie
                                                    postuluje nieleczenia tej nogi, bo przecież narciarz był swiadomy ryzyka i ma
                                                    teraz ponosić konsekwencje. I nie nazywa tego wolnością :D

                                                    Rozumiem, że cała dyskusja jest jedynie swego rodzaju szermierką (angażującą,
                                                    jak widzę, emocje) bo dotyczy tak fundamentalnych róznic etycznych, że o
                                                    porozumieniu nie może być mowy.

                                                    Jedna strona uznaje prymat pelnego prawa jednostki do decydowania o swoim ciele
                                                    (w tym do nieużyczania go w roli inkubatora), druga - prymat prawa płodu do
                                                    korzystania z ciała człowieka, co jest warunkiem sine qua non egzystencji tego
                                                    płodu. Jest to spór nierozstrzygalny, pozwlę sobie zauważyć.

                                                    Dodam tylko, że uczciwy i konsekwentny prolajfowiec postuluje całkowity zakaz
                                                    aborcji - w tym w przypadku zagrożenia życia kobiety. Cała reszta
                                                    antyaborcyjnych postaw jest podyktywona czymś zgoła innym niż deklarowana wiara
                                                    w to, że płód jest człowiekiem.

                                                    p.s.że też Wam się chce...
                                                  • Gość: jendza hm, no wlasnie... IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 08.04.04, 20:54
                                                    nie chce mi sie...

                                                    Dodam tylko, ze bzdury gadasz:))

                                                    pozdrawiam swiatecznie
                                                    j.
                                                  • lee.miller Re: hm, no wlasnie... 09.04.04, 00:32
                                                    > Dodam tylko, ze bzdury gadasz:))
                                                    >

                                                    Nie obawiaj się - jesteś bezkonkurencyjna :))

                                                    pzdr
                                                  • condor44 Re: do jendzy 09.04.04, 03:50

                                                    Przykro mi,jezeli bedziesz mi miec to za zle,ale poniewaz
                                                    niejaka "jendza" nie odpowiada Ci,zapewne z powodu obowiazkow
                                                    swiatecznych,to ja to sprobuje zrobic,chociaz to juz nie to;
                                                    mysle,ze "jendza' w koncu kiedys odpowie.

                                                    A wiec,zaczynamy ten bal:


                                                    lee.miller napisała:

                                                    > > Innymi slowy: swiadoma naprawde swojej wolnosci
                                                    > > osoba przed podjeciem wspolzycia zabezpiecza sie, jesli nie chce dziecka,
                                                    > > ale wraz wspolzyje ze swiadomoscia, ze wszelkie zabezpieczenia zawiesc
                                                    > > moga. I wowczas trzeba bedzie przyjac tego konsekwencje
                                                    >
                                                    > Bzdura oczywiście.
                                                    >

                                                    A to niby bzdura dla Ciebie?
                                                    Tam poprostu jest tylko powiedziane tyle,ze ten kto wspolzyje seksulanie
                                                    jest za to odpowiedzialny;czyzby to mialo byc bzdura?w jakim sensie?
                                                    chyba tzw.wolnej amerykanki,gdzie wszystkie chwyty,czyli pozycje sa dozwolone?

                                                    > Przedstawiłaś sposób rozumowania wynikający z czegoś, co mozna roboczo nazwać
                                                    > katolicką filozofią seksu. I bardzo dobrze - jesteś katoliczką, masz do tego
                                                    > pełne prawo.
                                                    >

                                                    Niejaka "jendza" nic takiego nie przedstawila.Watpie czy wogole ma o tym
                                                    jakies pojecie,poza malym wyblaklym katechizmem.


                                                    > Tylko że mieszanie do tego instytucji wolności jest nielogiczne i nieuczciwe.
                                                    >
                                                    A to dlaczego? I co to sa te Instytucje Wolnosci?
                                                    Moze ta TY jestes jedna z nich?

                                                    > Napewno nie można nazwać rodzenia dziecka bezpośrednią, naturalną czy
                                                    konieczną
                                                    > konsekwencja seksu. Dzieci są tylko jednym z powodów uprawiania seksu, wcale
                                                    > nie najczęstszym ani najważniejszym. Zresztą moje zdanie podziela i KK, ktory
                                                    w
                                                    >
                                                    > przeciwnym razie gromiłby tzw.naturalne metody. A jak wiadomo dawno wycofał
                                                    się
                                                    >
                                                    > z nauczania o wyłącznie prokreacyjnej funkcji współżycia.
                                                    >

                                                    O,tak KK juz dawno zrozumial ze trzeba sie grzac aby byc razem wedlug ciebie,
                                                    ale to kompletna bzdura,KK nigdy takich rzeczy nie mowil nie mowi,bo
                                                    jest zbyt powazna Instytucja aby mowic o tym.

                                                    > Istnieją rozmaite konsekwencje rozmaitych czynów. Np. złamana noga moze być
                                                    > konsekwencją jeżdżenia na nartach. A jednak nikt przy zdrowych zmysłach nie
                                                    > postuluje nieleczenia tej nogi, bo przecież narciarz był swiadomy ryzyka i ma
                                                    > teraz ponosić konsekwencje. I nie nazywa tego wolnością :D
                                                    >
                                                    Tak,narciaz byl swiadomy ryzyka i teraz musi!! przyjac jego konsekwencje.
                                                    A jak nie chce to jego sprawa.

                                                    > Rozumiem, że cała dyskusja jest jedynie swego rodzaju szermierką (angażującą,
                                                    > jak widzę, emocje) bo dotyczy tak fundamentalnych róznic etycznych, że o
                                                    > porozumieniu nie może być mowy.
                                                    >

                                                    A czy ty wiesz co to znaczy slowo "etyka",bo z tego wynika ze nie.

                                                    > Jedna strona uznaje prymat pelnego prawa jednostki do decydowania o swoim
                                                    ciele
                                                    >
                                                    > (w tym do nieużyczania go w roli inkubatora), druga - prymat prawa płodu do
                                                    > korzystania z ciała człowieka, co jest warunkiem sine qua non egzystencji
                                                    tego
                                                    > płodu. Jest to spór nierozstrzygalny, pozwlę sobie zauważyć.
                                                    >

                                                    Mylisz sie,moja droga , jest rostrzygalny ale nie na twoim poziomie myslenia,
                                                    jest on dosc prymitywny,nie lapiesz poprostu pewnych rzeczy.

                                                    > Dodam tylko, że uczciwy i konsekwentny prolajfowiec postuluje całkowity zakaz
                                                    > aborcji - w tym w przypadku zagrożenia życia kobiety. Cała reszta
                                                    > antyaborcyjnych postaw jest podyktywona czymś zgoła innym niż deklarowana
                                                    wiara
                                                    >

                                                    I znowu,twoje logiczne myslenie pozostawia wiele do zyczenia;
                                                    widzisz tylko biale lub czarne,podczas gdy swiat ma nie tylko rozne
                                                    odcienie szarosci,ale nawet kolory.

                                                    > w to, że płód jest człowiekiem.
                                                    >
                                                    Ano,wlasnie jest!!!

                                                    > p.s.że też Wam się chce...

                                                    A tobie nie?
                                                    szkoda.

                                                    pozdrowienia,

                                                    condor

                                                  • lee.miller do condor 09.04.04, 15:03
                                                    Przykro mi, ale ewidentnie nie zrozumiałaś, co napisałam. A dyskusja z kimś,
                                                    kto - przepraszam za szczerość - reprezentuje inny poziom jarzenia (oraz ma
                                                    skłonność do zaczynania od a.ad personam) jest po prostu nudna. Nie to, że bez
                                                    sensu, tylko nudna.

                                                    Więc baluj sama :)
                                                    pozdrawiam
                                                  • condor44 Re: do condor 09.04.04, 21:25
                                                    lee.miller napisała:

                                                    > Przykro mi, ale ewidentnie nie zrozumiałaś, co napisałam. A dyskusja z kimś,
                                                    > kto - przepraszam za szczerość - reprezentuje inny poziom jarzenia (oraz ma
                                                    > skłonność do zaczynania od a.ad personam) jest po prostu nudna. Nie to, że
                                                    bez
                                                    > sensu, tylko nudna.
                                                    >
                                                    > Więc baluj sama :)
                                                    > pozdrawiam

                                                    Przepraszam,jezeli sie poczulas urazona w jakis sposob.
                                                    To moja wina,bo nie dostosowalem sie do jednego z podstawowych warunkow
                                                    regulaminu forum "uwazaj z homorem i ironia".
                                                    To co napisalem bylo "ironiczna parodja" dyskusji na forum.
                                                    Przepraszam rowniez Jendze,ze to akurat na Nia padlo.
                                                    Taki juz jestem glupkowaty dziwak.

                                                    pozdrowienia,

                                                    condor

                                                  • lee.miller :-))) 10.04.04, 01:19
                                                    condor44 napisał:

                                                    > lee.miller napisała:
                                                    >
                                                    > > Przykro mi, ale ewidentnie nie zrozumiałaś, co napisałam. A dyskusja z kim
                                                    > ś,
                                                    > > kto - przepraszam za szczerość - reprezentuje inny poziom jarzenia (oraz m
                                                    > a
                                                    > > skłonność do zaczynania od a.ad personam) jest po prostu nudna. Nie to, że
                                                    >
                                                    > bez
                                                    > > sensu, tylko nudna.
                                                    > >
                                                    > > Więc baluj sama :)
                                                    > > pozdrawiam
                                                    >
                                                    > Przepraszam,jezeli sie poczulas urazona w jakis sposob.
                                                    > To moja wina,bo nie dostosowalem sie do jednego z podstawowych warunkow
                                                    > regulaminu forum "uwazaj z homorem i ironia".
                                                    > To co napisalem bylo "ironiczna parodja" dyskusji na forum.
                                                    > Przepraszam rowniez Jendze,ze to akurat na Nia padlo.
                                                    > Taki juz jestem glupkowaty dziwak.
                                                    >
                                                    > pozdrowienia,
                                                    >
                                                    > condor

                                                    punkt! ;)

                                                    pzdr :)
                                                  • Gość: baf Re: do jendzy IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.04, 09:06
                                                    Mnie się już nie chce...
                                                    Pozdrawiam
                                  • Gość: krotki Re: Zalotnico, Jolu, krótki.... IP: *.torun.mm.pl 05.04.04, 16:07
                                    Gość portalu: jendza napisał(a):

                                    >
                                    > Argument o pomocy dzieciom juz urodzonym jest ZADNYM ARGUMENTEM
                                    > w niniejszej dyskusji.

                                    UCHHAAAAAAAAA zatem ciża czym się wg Ciebie kończy - rowerem??? hahahahajhahahah



                                    > Forum (anonimowe) jest od tego, zeby wymieniac mysli na poruszone tu tematy,
                                    > a nie po to, by sie chwalic, co,kto, gdzie i w jakiej sprawie 'fizycznie'
                                    > zrobil... A moze Tytus cos robi dla tych dzieci, tylko ze napisanie
                                    > o tym tu by go 'odtajnilo'...?



                                    może!!!!

                                    > Inna rzecz, ze 'odsylajac' go do takiej dzialalnosci zachowujesz sie
                                    > tak, jakbys np. caly parlament delegowala do... usuwania skutkow przestepstw
                                    > na przyklad... Co beda po proznicy geby strzepic, niech sie wezma do roboty,
                                    > prawda?
                                    >
                                    > Eh, RECE OPADAJA....

                                    fakt


                                    Pozdrawiam



                                    Poleć ten adres swoim znajomym | Ustaw ten serwis jako Stronę Startow
                                    • Gość: jendza Re: Zalotnico, Jolu, krótki.... IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 05.04.04, 20:42
                                      Gość portalu: krotki napisał(a):

                                      > Gość portalu: jendza napisał(a):
                                      >
                                      > >
                                      > > Argument o pomocy dzieciom juz urodzonym jest ZADNYM ARGUMENTEM
                                      > > w niniejszej dyskusji.
                                      >
                                      > UCHHAAAAAAAAA zatem ciża czym się wg Ciebie kończy - rowerem??? hahahahajhahah
                                      > ah

                                      Aha, znaczy rozumiem, ze 'ciaza' to jednak 'dziecko', skoro nie 'rower' jak
                                      zechcialas zauwazyc. Czyli nie mozna sie 'skrobac' bo w ten sposob morduje sie
                                      dziecko....

                                      czego nie trzeba,jak sie okazuje, udowadniac...

                                      pozdrawiam rowniez
                                      j.
                                      • Gość: krotki Re: Zalotnico, Jolu, krótki.... IP: *.torun.mm.pl 05.04.04, 23:22
                                        Gość portalu: jendza napisał(a):

                                        > Aha, znaczy rozumiem, ze 'ciaza' to jednak 'dziecko', skoro nie 'rower' jak
                                        > zechcialas zauwazyc. Czyli nie mozna sie 'skrobac' bo w ten sposob morduje sie
                                        > dziecko....

                                        > czego nie trzeba,jak sie okazuje, udowadniac...

                                        ciąza na pewno!!!! kończy się dzieckiem natomiast czy ciąza 12 tygodniowa jest dzieckiem nie wiem!!




                                        pozdrawiam rowniez

                                        dzieki zawsze cenie kulture

                                        Pozdrawiam
                                        • Gość: jendza Re: Zalotnico, Jolu, krótki.... IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 06.04.04, 09:48
                                          Gość portalu: krotki napisał(a):

                                          > ciąza na pewno!!!! kończy się dzieckiem natomiast czy ciąza 12 tygodniowa
                                          jest
                                          > dzieckiem nie wiem!!

                                          przyjrzyj sie zdaniom:
                                          1ciaza konczy sie dzieckiem
                                          2ciaza 12 tygodniowa konczy sie dzieckiem
                                          3ciaza 7 tygodniowa konczy sie dzieckiem
                                          4ciaza 25 tygodniowa konczy sie dzieckiem.

                                          skoro tak skonstruowales/las zdanie 1 i 2, czemu analogicznie nie zbudowac zdan
                                          3, 4 itd.?
                                          Dostrzegasz, ze zdania 2, 3, 4 zawieraja sie w zdaniu 1? Niezaleznie od faktu,
                                          ile tygodni 'ma' ciaza, zawsze 'skonczy' sie 'dzieckiem'...
                                          A to dziecko przeciez nie wyskakuje jak 'diabel z pudelka'..., wykreowane w
                                          ostatnim momencie z jakiejs abstrakcjnej 'ciazy'...
                                          Ciaza tym 'dzieckiem' sie nie 'skonczy' w przypadku, gdy usuniemy 'ciaze'...
                                          ergo: usuniemy dziecko... nie wazne, ilu-tygodniowe...

                                          pozdrawiam przedswiatecznie
                                          j.
                                          • Gość: krotki do jendza.... IP: *.torun.mm.pl 06.04.04, 11:10
                                            Gość portalu: jendza napisał(a):

                                            > 1ciaza konczy sie dzieckiem
                                            > 2ciaza 12 tygodniowa konczy sie dzieckiem
                                            > 3ciaza 7 tygodniowa konczy sie dzieckiem
                                            > 4ciaza 25 tygodniowa konczy sie dzieckiem.
                                            >
                                            > skoro tak skonstruowales/las zdanie 1 i 2, czemu analogicznie nie zbudowac zdan
                                            >
                                            > 3, 4 itd.?
                                            > Dostrzegasz, ze zdania 2, 3, 4 zawieraja sie w zdaniu 1? Niezaleznie od faktu,
                                            > ile tygodni 'ma' ciaza, zawsze 'skonczy' sie 'dzieckiem'...
                                            > A to dziecko przeciez nie wyskakuje jak 'diabel z pudelka'..., wykreowane w
                                            > ostatnim momencie z jakiejs abstrakcjnej 'ciazy'...
                                            > Ciaza tym 'dzieckiem' sie nie 'skonczy' w przypadku, gdy usuniemy 'ciaze'...
                                            > ergo: usuniemy dziecko... nie wazne, ilu-tygodniowe...
                                            >
                                            > pozdrawiam przedswiatecznie
                                            > j.



                                            To rozumowanie należy to grupy rozumowań a fortiori, w tym wypadku z mniejszego na wieksze - a minori ad maius - jeżeli jest coś mniej to tym bardiej wiećej, wszystko byłoby dobrze gdyby ..... logika nie znała innych rozumowań. Własnie wiem, że jest dziecko jak zyje wiem, że jest dziecko jak ma np. 25 tygodni bo mozna utrzymac je przy zyciu, zgodze się że dzieckiem może być nawet 15 tygodniowa ciąża ale czy 1 tygodniowy zarodek ? wątpie? a czy 10 tygodniowy hmmm tu mam problem----stąd me nie wiem.
                                            Podobny jest problem ze słowem młodzieniec, do kiedy sie jest młodzieńcem, czy do 18 roku czy do 12 czy tez 24 ??? Ta granica jest płynna tak, że właściwie nikt nie wie gdzie. Ale wiemy NA PEWNO ze 40 letni nie jest młodzieńcem a na pewno nie 70 letni!!!. przełóż to na rozumowanie o ciąży- wiem kiedy jest na pewno reszta to contiuum o którym nie wiem. Zważ ja nie kłócę sie że coś wiem ta tylko tłumaczęże nie wiem!!!.
                                            A jak czegoś nie wiem to nie moge na niewiedzy budowac odpowiedzialności!!!!!!! Moge ją budowac na wiedzy!. Zatem jak nie wiem czy to dziecko to nie mogę KAZAC.

                                            Ale jedno wiem na pewno, że decyduje o ciązy kobieta i tylko jej sumieniu powierzam odpowiedzalnośc za ciąże. Nie widze powodu by za nia decydowali - hipkryci z RM , czy oszalałe 80 letnie babcie (czesto i gęsto po kilku skrobankach - ten sposób zagłuszajacych swe sumienie). Prawo do przerwania ciązy to nie obowiązek przerwania, a tego jakoś tu się nie dostrzega.

                                            Pozdrawiam
                                      • Gość: baf Re: Zalotnico, Jolu, krótki.... IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 06.04.04, 08:30
                                        Hm...ciekawy tok myślenia...

                                        To oczywiste, że donoszona, pełna ciąża kończy się urodzeniem dziecka. Tak, jak
                                        oczywiste jest, że jeśli zapewnić odpowiednie warunki zapłodnionemu jaju kury,
                                        wykluje się kurczak. Czy to oznacza, że jajo jest kurczakiem? Zbyt często daje
                                        się zauważyć, niestety, że tzw. "obrońcy życia poczętego" zupełnie nie
                                        interesują się życiem urodzonym. To chyba chciał zauważyć krótki...

                                        Pozdrawiam
                                        • condor44 Re: Zalotnico, Jolu, krótki.... 07.04.04, 03:36

                                          Jak zdarzylem zauwazyc niejaki "krotki" bije was tutaj
                                          na leb i szyje.Jego wypowiedzi czytalem troche i czasami odnosze
                                          wrazenie jakby sie kryl ze swoim wyksztalceniem,niezdarnie dobierajac
                                          inne sformulowania,podczas gdy czasami mowi jak ktos kto wie o czym mowi.
                                          Wy,zas Jego oponeci jestescie poprostu denni,i coraz bardziej odslaniacie
                                          swoja slabosc.
                                          Problem aborcji zawsze na forum polskim jest dyskutowanany w ten sposob,
                                          ze jej przeciwnicy to katolicy,a zwolennicy to ateisci.
                                          Tymaczasem problem ten nie ma nic wspolnego z zadna religia,dlatego tez
                                          ateisci sa i beda tu zawsze gora,bo trzeba rozpatrywac go z punktu widzenia
                                          ludzkiego (humanitarnego),bo do czego prowadzi religia jakakolwiek zreszta
                                          to widzielismy dzis w Iraku!!!!
                                          Katolicyzm,jesli chodzi o KK nie ustepowal temu i dalej "wspolzawodniczy"
                                          z nimi!!!!
                                          A zatem serdeczne pozdrowienia dla "krotkiego".

                                          condor

                                          • condor44 Re: Zalotnico, Jolu, krótki.... 08.04.04, 23:56

                                            Czytajac to wszystko mozna dostac poprostu pomieszania z poplataniem.
                                            Widze,ze tutaj niejaka "lee.miller" probuje to wszystko sprowadzic ze
                                            sie tak wyraze na ziemie,bo rzeczywiscie emocje zaczely odgrywac tutaj
                                            role i to niemala.
                                            Zatem ja postepujac za innymi,tyle ze juz bez emocji,jescze raz powtarzam
                                            ze problem aborcji nie ma nic wspolnego z zadna religia.
                                            Oczywiscie,ze jesli ktos jest katolikiem,to powinien jakby sie wydawalo
                                            reprezentowac punkt widzenia tej religii;chociaz pomiedzy tzw.religia
                                            katolicka a doktryna Kosciola Katolickiego zawsze byly i sa pewne rozbieznosci
                                            a to dlatego,ze KK jest instytuscja,religia zas jest oparta o wiare w Boga,
                                            w tym przypadku Jezusa Chrystusa jako Syna Bozego i Przenajswietsza Maryje,
                                            ktora w tej religii pelni role nadrzedna,tzn. w stosunku do czlowieka.
                                            Kult Matki Chrystusa pociaga za soba pewne konsekwencje jezeli chodzi wlasnie
                                            o problem wspolzycia seksualnego, a wiec i aborcji rowniez.
                                            Zreszta aborcja jest tu w tej religii rozumiana jako zlo,czyli czlowiekiem
                                            jest ten,ktory sie juz poczal,i wszystko inne jest morderstwem,chocby plod
                                            mial tylko jedna sekunde zycia.
                                            Jest to zwiazane z wiara,ze w chwili poczecia Bog kreuje nowego czlowieka,
                                            ktory oprocz ciala ktore bedzie sie rozwijac zgodnie z kodami biochemii ma
                                            rowniez i "dusze",czyli Bog jest w nim obecny.A zatem zabicie plodu to zabicie
                                            Boga,tego samego,ktory jest w czlowieku 80-letnim pochodzacym z tego.
                                            W tej sytuacji,nie dziwie sie ze niezrozumialym sa dla ateistow spojrzenia
                                            ludzi wierzacych na ten problem,i dlatego zawsze bedzie tutaj niezrozumienie,
                                            bo winika ono wlasnie z braku wiary u ateistoe i oparciu sie li tylko o wiedze
                                            naukowa,ktora z gruntu rzeczy zawsze bedzie ustanawiac jakis minimalny prog
                                            dla uznania plodu za czlowieka,w miare swoich mozliwosci,ale nigdy nie bedzie
                                            to chwila poczecia.
                                            Nie twierdze,ze KK czsami naduzywa tej interpretacji dla wlassnych potrzeb,
                                            i z czasem zmieniaja sie encykliki,tak aby dostosowac sie do wspolczesnosci.
                                            Niemniej jednak z czysto katolickiego punktu widzenia a nie KK (bo ten sie
                                            zmienia,a to dlatego ze KK jest instytucja i jak kazda inna prowadzi tu
                                            na naszej ziemii wlasna polityke,czasami odbiegajaca od prawd wiary,a to
                                            po to aby je zachowac (to nie moje myslenie lecz KK)) plod zawsze jest
                                            pelnowartosciowym czlowiekiem,tzn.czlowiekiem w ktorym jest zawarty Bog.
                                            Dlatego jeszcze raz powtarzam,ze zabijac plod w jakimkolwiek okresie po
                                            poczeciu zabijamy w nim Boga,czyli dokonujemy tego samego co na czlowieku
                                            doroslym,czyli morderstwa. Kiedy to spojrzenie odwrocimy,wtedy zabicie
                                            czlowieka doroslego nie bedzie rowniez morderstwem,o ile tylko srodki
                                            zabijania beda dosc wyrafinowane (a dzis operujemy dosc znacznym spectrum
                                            srodkow zabijania bezpolesnego);a zatem w tym kontekscie eutanazja nie
                                            jest zbrodnia,co wiecej nie jest nia zabicie zadnego czlowieka,o ile tylko
                                            nie ma on rodziny zadnej i przyjaciol i sam na te smierc zezwala bez wzgledu
                                            na jego kondycje zdrowotna (pomoc dla samobojcow).
                                            A zatem, widzimy do czego prowadzi tego typu sposob myslenia.
                                            Prowadzi on do kultury smierci poprzez filozofie smierci.
                                            Dlatego przyjalem nick "condor",bo jest to ptak (juz wlasciwie ginacy)
                                            ktory nie respektuje zadnej okolicznosci zabijajac,lub tez zerujac na
                                            zabijaniu.
                                            pozdrowienia,

                                            condor


                                            • Gość: krotki do Condora. IP: *.torun.mm.pl 09.04.04, 00:37
                                              Najpierw podziekuje za słowa otuchy - przyznam sie czasem coś mi się wymsknie:)

                                              A odnośnie do twego rozumowania jest moim zdaniem bez zarzutu, ustawiasz sprawę poprzez wartościowanie wtórne - z czym sie całkowice zgadzam - przyjmujesz punkt wspólczesny widzenia KK rózny od tradycji KK i oczywiście od Ojców założycieli a co najistotniejsze odmienny od NT z za czym idzie Starego. Masz rację, iż to walka o przetrwanie ale ....... czynina metodami z poprzednich epok w tym problem. Wielokrotne nawoływania do powrotu do NT w KK sa skutecznie głuszone - wg niektórych z ekonomicznego punktu widzenia - wyobraż sobie likwidacje wszystkich miejsć cudow - kultu itp.

                                              Natomias spojrzenie iz problem aborcji nie ma nic wspólnego z żadna religia zastąpil bym pytanie czy religie mają coś wspólnego z aborcja, i tu okaże się że one sa chętne bo.... to rząd dusz!1 a to kusząca propozycja dla władcy sumienia i tu wykaze swą władzę. Dlatego religie nie moga i nie chcą omijac tego tematu ale wiele (poza KK) okazuje daleko idąca tolerancję i do tego dystans i chwala im za to.

                                              Problem jest z seri kwadratury koła bo jak pojawia się ktos z wartościowanie pierwotnym w którym zawarto zakaz dyskusja sie kończy, argumenty stają sie nie istotne w tym starciu wygrywa.... wiara. I niech wygrywa ale dla wyznawców a nbie dla wszystkich, Już boje sie najazdu Chińczyków, ilęz oni bym nam musieli zmienic ! ;)))

                                              Pozdrawiam
                                              • condor44 Re: do Condora. 09.04.04, 00:46

                                                Dziekuje za odpowiedz.
                                                Oczywiscie,ze moja wypowiedz pisana na zywo nie jest zbyt precezyjna.
                                                I duzo by tu trzeba bylo uzupelniac czy poprawiac.
                                                Cieszy mnie,ze zrozumialismy sie w glownym problemie,a to najwazniejsze.
                                                pozdrowienia,

                                                condor
                                                • Gość: krotki Re: do Condora. IP: *.torun.mm.pl 09.04.04, 09:05
                                                  jest jeden problem słownictwa ,gdzies powyżej komus zarzucasz że nie rozumiesłowa "etyka" obecnie ścisłe rozgraniczenie moralnosci i etylki jako metamoralności uległo zatarciu - ma to wyraz także i w nazewnictwie Katedr (niestey) ale też i jest inna strona tego medalu używane terminy zminiają swe znaczenie dośc dawno przeżywałem to gdy ja używałem znaaczenia z lat 60-7- a wsłwniku z 1990 było diametralnie inne znaczenie. Dlatego warto pomijac takie de facto lapsusy jak np. "opis bibliograficzny" wiadomo, że chodzi o źródła.
                                                  Zreszta większosc dyskusji toczy się gdyż jest wiecej różnic werbalnych niz merytorycznych gdyby oczyścić "przedpole" i jasno określić zakresy nazw , a natępnie terminów iściśle się ich trzymac większość dyskusji byłaby zbędna. Ba ale kiedy dawno temu spróbowaliśmy w pewnej grupioe zdefiniowac w sumie oczywisty termin to uzyskaliśmy kilka równoprawnych znaczań (zresztą jak Ch.Perelman - sprawiedliwosci).
                                                  Acha napisałeś do kogoś, że problem jest rozwiązywalny. Zgadam się ale rodzi się pytanie na jakiej płaszczyźnie?? Temu komus zarzuciłes,
                                                  "Mylisz sie,moja droga , jest rostrzygalny ale nie na twoim poziomie myslenia,
                                                  jest on dosc prymitywny,nie lapiesz poprostu pewnych rzeczy".
                                                  - o i z tym wreszcie się z toba nie zgodżę!! ;))) -
                                                  jest jeszcze modne obecnie ( co wcale mnie nie cieszy) pojmowanie postmodernistyczne a ono może być dostęne każdemu.

                                                  Ciekawi mnie jeszcze jedno, ale jak nie chcesz nie odpowiadaj. Logujesz się od 1 kwietnia, piszesz najczęściej naszego czasu noca, nie używsz znaków diakrytycznych - a to odruch - zatem nie msz ich na klawiaturze, pisałes o "Bestii" ale to mi za blisko, wypowiadasz bardzo kategoryczne sądy - w kilku kwestiach - widać tam gdzie mieszkasz temat jest żywy, zatem ciekawi mnie skąd.
                                                  Pozdejrzewam, że za wielką wodą . Ale jak nie chcesz to nie odpowiadaj, to zwykła ciekawość - chociaż gdybym miał rację to może miałbym kilka pytań na zupełnie inny temat, ale to tęż nie takie ważne.
                                                  Pozdrawiam świątecznie i postnie :)
    • titus_flavius Ponownie apeluję o powrót do tematu 12.04.04, 17:19
      Chaire,
      przypominam, że na początku wątku przesdstawiłem tezę, ze polskie aborcjonistki
      z przyczyn ideologicznych prezentuja opinii publicznej fałszywe informacje.
      Proszę, abyście skupili się na tej właśnie kwestii.
      T.



      titus_flavius napisał:

      ) Dane feministek całkowicie niewiarygodne
      ) Podziemie aborcyjne
      )
      ) Mity i fakty
      )
      )
      ) Stan prawny
      )
      )
      ) Powiększ zdjęcie
      )
      ) Każdy człowiek ma prawo do życia, poczęte dziecko także!
      ) Zapraszamy na stronę Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka:
      ) www.life.net.pl
      )
      ) Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach
      ) dopuszczalności przerywania ciąży została uchwalona 7 stycznia 1993 r. Ustawa
      ) delegalizuje aborcję poza 3 przypadkami (zagrożenia życia lub zdrowia matki,
      ) nieodwracalnego ciężkiego uszkodzenia płodu oraz gdy istnieje podejrzenie, że
      ) ciąża jest wynikiem czynu zabronionego). Ustawa nie przewiduje żadnych kar
      ) dla kobiet poddających się aborcji, lecz jedynie dla lekarza.
      )
      ) Oficjalne rządowe statystyki
      )
      ) Ustawa zobowiązuje rząd do sporządzania corocznych raportów z jej
      ) wykonywania. Według statystyk rządowych, liczba nielegalnych zabiegów
      ) przerywania ciąży jest niewielka (52 – w 1997 r., 55 – w 1998 r., 6
      ) 2 – w 1999
      ) r., 83 – w 2000 r., 60 – w 2001 r.)1.
      ) Wszelkie szacunki na temat skali podziemia aborcyjnego w Polsce obarczone są
      ) poważnym ryzykiem błędu. Policja i prokuratura zajmują się zaledwie kilkoma
      ) przypadkami nielegalnej aborcji rocznie. Organy ścigania, które zostały
      ) utworzone do wykrywania przestępstw, są mało aktywne w przypadku ścigania
      ) przestępstwa nielegalnej aborcji. Zestawienie ilości ogłoszeń prasowych
      ) (mówiących o „regulacji miesiączki”, „zabiegach tanio”)
      ) z ilością przestępstw
      ) zgłoszonych do prokuratury daje obraz opieszałości organów ścigania. Sytuacja
      ) tym bardziej budzi zdziwienie, że policja, według polskiego prawa, może
      ) posłużyć się narzędziem kontrolowanej prowokacji.
      )
      ) Skala zjawiska w Polsce: ok. 10 tys. rocznie
      )
      ) Najrzetelniejszym źródłem szacunków skali zjawiska w Polsce są dane z roku
      ) 1997 (podczas rocznego obowiązywania nowelizacji ustawy, dokonanej 30
      ) sierpnia 1996 r., dopuszczającej tzw. aborcję na życzenie)2. Liczba
      ) dokonanych w 1997 r. zabiegów przerywania ciąży wyniosła 3047. Podkreślamy: w
      ) warunkach legalności, także na życzenie, w dobrych warunkach sanitarnych i
      ) bezpłatnie.
      ) Nie ulega dyskusji, że oficjalne dane dotyczące liczby aborcji (nawet w
      ) warunkach jej legalności) odbiegają od stanu faktycznego. Nie wszystkie
      ) dokonane aborcje są rejestrowane (z pobudek osobistych kobiet bądź w celu
      ) uniknięcia uiszczenia podatku przez lekarza). Mając na uwadze powyższe fakty,
      ) szacujemy liczbę nielegalnych aborcji w przedziale 7-13 tys. rocznie.
      )
      ) Jak uzyskano tę liczbę?
      )
      ) Najbardziej aktualne dane nt. ilości legalnych aborcji w 1997 r. (kiedy
      ) aborcja była przez rok legalna z tzw. wskazań społecznych) pomnożono przez
      ) opracowany przez demografów wskaźnik stosunku ilości legalnych aborcji do
      ) ilości nielegalnych aborcji w warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.
      ) Został on opracowany przez prof. dr. hab. Marka Okólskiego, demografa, który
      ) stwierdził, że stosunek ten wynosi około 1:23. Niezależny badacz, dr med.
      ) Karol Meissner, oszacował ten wskaźnik na 1:44.
      ) Tak więc przyjmując najgorszy wariant, dr. K. Meissnera, i mnożąc liczbę
      ) aborcji w 1997 r. – 3047 przez wskaźnik 4, otrzymujemy szacunek rzędu 13
      ) tys.
      ) nielegalnych aborcji. Natomiast przyjmując wskaźnik prof. Okólskiego,
      ) otrzymujemy 7 tys. nielegalnych aborcji rocznie.
      )
      ) Prawo chroni życie człowieka:
      )
      ) Z Konwencji Praw Dziecka Narodów Zjednoczonych (1989 r.):
      ) „Dziecko, z uwagi na swoją niedojrzałość psychiczną oraz umysłową, wymaga
      )
      ) szczególnej opieki i troski, w tym właściwej ochrony prawnej zarówno przed,
      ) jak i po urodzeniu”.
      )
      ) Z Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka Narodów Zjednoczonych (1948 r.):
      ) „Każdy człowiek ma prawo do życia, wolności i bezpieczeństwa swej osoby&#
      ) 8221;
      ) (art. III).
      )
      ) Z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej (1997 r.):
      ) „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia&
      ) #8221;
      ) (art. 38).
      )
      ) Drastycznie zawyżane dane środowisk proaborcyjnych
      )
      ) Nagłaśniana w mediach liczba 200 tys. nielegalnych aborcji rocznie ma swe
      ) źródło w raporcie Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny „Ustawa
      ) antyaborcyjna w Polsce – funkcjonowanie, skutki społeczne, postawy i
      ) zachowania” z roku 20005. Raport ten jest nierzetelny na wielu płaszczyzn
      ) ach.
      ) Przykładowo: w rozdziale Postawy środowiska medycznego wobec aborcji wnioski
      ) na ten temat wysnuto z ankiet przeprowadzonych wśród 10 (słownie: dziesięciu)
      ) osób: 6 lekarzy i 4 położnych i pielęgniarek.
      ) Przeanalizujmy sposób, w jaki oszacowano ilość nielegalnych aborcji na 80-200
      ) tys. rocznie.
      ) 1. O masowej skali podziemia aborcyjnego, według autorek raportu, ma
      ) świadczyć zmniejszająca się liczba urodzeń w Polsce. Tymczasem spadek
      ) przyrostu naturalnego jest obserwowanym przez socjologów od kilkudziesięciu
      ) lat trendem ogólnoeuropejskim. Zmiana struktury rodziny, przesunięcie wieku
      ) zawierania małżeństw, zwiększające się stosowanie środków i metod planowania
      ) rodziny, zmniejszanie się liczby kobiet w wieku rozrodczym (a w Polsce
      ) ponadto wysokie bezrobocie, brak polityki prorodzinnej państwa oraz
      ) lansowanie konsumpcyjnego stylu życia) to obiektywne przyczyny spadku
      ) przyrostu naturalnego. Dostępność aborcji jest zaledwie jednym z wielu –
      ) i to
      ) nie najważniejszym – czynnikiem kształtującym ten trend.
      ) 2. Autorki raportu szacują skalę podziemia aborcyjnego na podstawie porównań
      ) z takimi krajami, jak Litwa, Czechy czy Łotwa. Szacowanie ilości nielegalnych
      ) aborcji na podstawie odniesienia do innych krajów europejskich jest
      ) niemiarodajne. „Porównania z krajami nadbałtyckimi i innymi sąsiadami nie
      )
      ) mogą być uzasadnieniem dla oceny liczby aborcji w Polsce. Częstość chorób
      ) przenoszonych drogą płciową (w tym HIV), zgonów kobiet w związku z ciążą,
      ) porodem i połogiem, umieralność płodów i noworodków są w tych krajach dużo
      ) wyższe niż w Polsce. Jedną z przyczyn jest duża liczba aborcji, która wtórnie
      ) prowadzi do tych powikłań. (...) Sytuacja społeczna, zdrowotna tych krajów i
      ) Polski nie jest porównywalna”6.
      )
      ) Człowiek od poczęcia - wypowiedzi naukowców:
      )
      ) „Komórkę jajową od momentu zapłodnienia nazywamy zarodkiem, ale nie ulega
      )
      ) wątpliwości, że jest to człowiek” - prof. dr hab. med. B. Chazan (za: Słu
      ) żba
      ) Życiu, nr 2-3, 7-8, 1999).
      )
      ) „Żywot człowieka rozpoczyna się w momencie poczęcia, tj. zapłodnienia, i
      ) kończy się w momencie śmierci” - prof. dr hab. med. R. Klimek, członek
      ) Królewskiego Towarzystwa Lekarskiego w Londynie, członek Komitetu Naukowego
      ) Światowej Federacji Ginekologów (za: Prawo i Życie nr 3/2000).
      )
      ) „Szacunek dla nowego życia od samego poczęcia i uznanie dziecka za partne
      ) ra w
      ) dialogu są bardzo ważne. Ten dialog rozpoczyna się w momencie poczęcia” -
      )
      ) prof. dr hab. Peter G. Fedor-Freybergh (za: Menopauza, Zeszyt 1/2002).
      )
      ) Argumenty świadczące o nieprawdziwości szacunków środowisk proaborcyjnych
      )
      ) 1. Polki w ciągu ostatnich 20 lat przestały uważać aborcję za „zabieg
      ) medyczny” bądź „metodę kontroli urodzeń”. Jeszcze przed uchwa
      ) leniem ustawy
      ) chroniącej życie nastąpił bardzo wyraźny spadek liczby aborcji (por.
      ) odpowiedni wykres). Również w ostatnich 20 latach znacznie wzrosło w po
      • Gość: krotki Re: Ponownie apeluję o powrót do tematu IP: *.torun.mm.pl 12.04.04, 22:01
        dyskusja o oralności nie może byc zawężona do dyskusji tylko o jednej kwestii, subtelności moga decydowac!!!. Zatem nie wymagaj bym dostosowywał dyskusję do Twch oczekiwań!. Pi prostu jest wolonośc - choć wiem że Ci się to nie podoba. Wszyscy winni miec Twe poglądy!! - ale czy tego juz nbie było???

        Pozdrawiam
        • Gość: krotki oto mój problem lierówki!! oczywoście moralności IP: *.torun.mm.pl 12.04.04, 22:10
      • Gość: tre Drogi Titusie IP: *.bas2.prp.dublin.eircom.net 25.05.04, 14:17
        Co myslisz o kobietach, które zabijaja dla wygody ?
        • Gość: ufo To morderczynie IP: *.psych.lsu / *.psych.cm-uj.krakow.pl 11.06.04, 18:21
          To po prostu morderczynie.
    • Gość: sympatyczka SdPl KK nie wie czy PŁÓD można uznać za ISTOTĘ LUDZKĄ!! IP: *.tpsa.techsys.pl 17.10.04, 19:58
      www.catholicsforchoice.org/spanish/International/Polish/ABORTION.pdf
      Kobieta kontra płód
      Ci, którzy - podobnie jak Szczuka - skupiają się na kobiecym cierpieniu,
      przeważnie nie robią następnego kroku. Nie mówią jasno, wyraźnie i otwarcie, że
      płód nie cierpi. Na tym etapie życia płodowego, kiedy dokonywana jest aborcja,
      płód nie ma jeszcze dostatecznie rozwiniętego systemu nerwowego, aby móc
      odczuwać fizyczne cierpienia. Nie ma również ani świadomości, ani wyobraźni,
      aby móc cierpieć psychicznie.

      W takim sensie, w jakim współczucie jest współodczuwaniem, jest ono więc czymś
      bezpodstawnym wobec płodu. A wywoływanie w nas takiego uczucia jest zabiegiem
      sztucznym i ostentacyjnie ideologicznym. Okrutną manipulacją dokonywaną na
      naszych emocjach. Naprawdę i realnie cierpią kobiety. Oczywiście rozmaite
      przeżycia związane z poczęciem, ciążą i aborcją mogą towarzyszyć także innym
      osobom. Zapewne również obrońcom życia, których boli, że ich wiara w to, iż
      człowiek zaczyna się w momencie zapłodnienia, nie jest powszechnie podzielana.
      Płód natomiast nie cierpi. I dobrze jest o tym pamiętać, kiedy dokonuje się
      haniebnego porównania aborcji z Holocaustem, który był realnym cierpieniem
      realnych milionów ludzi.
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2340297.html
      KK nie wie czy płód można uznać za istotę ludzką!!

      „Prawo nie powiada, ze czyn ten [aborcja] równa sie zabójstwu, jako ze nie
      mozna jeszcze
      mówic o zywej duszy w ciele, które nie odczuwa, nie jest jeszcze uformowane i
      nie posiada zmyslów - pisal Augustyn. - Któz nie sklania sie raczej ku mysleniu,
      ze nieuksztaltowane plody wiedna jak ziarna, które nie wykielkowaly.”

      W 1140 roku Gracjan sporzadzil
      pierwsze zestawienie prawa kanonicznego, które zostalo przyjete przez Kosciól.
      Kodeks Gracjana zawieral kanon Aliquando, stwierdzajacy ze „aborcja jest
      zabójstwem tylko gdy plód jest uksztaltowany”. Jezeli plód nie byl
      uksztaltowany, dokonanie aborcji nie stanowilo zabójstwa.

      Sw. Tomasz utrzymywal, ze aborcja nie jest zabójstwem dopóki plód nie otrzymal
      duszy i nie
      stal sie w ten sposób osoba ludzka.

      W encyklice zatytulowanej Evangelium Vitae
      (Ewangelia zycia) papiez Jan Pawel II potwierdzil opinie Kosciola, przyznajac
      ze nie wiemy, kiedy plód staje sie osoba ludzka

      Katolicy na rzecz Wolnego Wyboru
      Organizacja na rzecz Sprawiedliwosci Spolecznej
      www.catholicsforchoice.org/spanish/International/Polish/ABORTION.pdf
      www.catholicsforchoice.org/lowbandwidth/howtotalk.htm
      "w 1974 roku Kościół katolicki w wydanej przez Swiętą Kongregacje Doktryny
      Wiary "Deklaracji o wykonywaniu aborcji", przyznał, iż nie jest jeszcze do
      końca jasne od którego momentu można uznać płód za istotę ludzką. Ponieważ
      jednak powszechnie przyjmuje się, że kobiety są istotami ludzkimi i w związku z
      tym posiadają pełnię praw do działania wedle własnych przekonań, dlatego jest
      całkowicie uzasadnione aby katolicy, bez względu na swoje osobiste przekonania
      na temat moralnego wymiaru aborcji, popierali prawa, które pozwalają kobietom
      chronić własne życie, zdrowie i przekonania. Z tego oraz szeregu innych
      powodów, politycy katoliccy na całym świecie popierają takie ustawodawstwo,
      ktróre gwarantuje bezpieczną, legalną i powszechnie dostępną aborcję."
      www.federa.org.pl/aktualnosci/listy/list_do_prezydenta.htm
      www.federa.org.pl
      „Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny”:
      „”Syndrom postaborcyjny" w świetle badań”
      www.federa.org.pl/publikacje/biuletyn/dodatki/dodatkowe1.htm#2
      „Krytyka ideologicznego używania terminu "syndrom poaborcyjny"”
      www.federa.org.pl/publikacje/biuletyn/biuletyn21/biuletyn21_2.htm
      61% Polaków jest za zlagodzeniem ustawy antyaborcyjnej
      Większość ankietowanych (61%) opowiada się za złagodzeniem
      przepisów dotyczących aborcji. Zwolennicy zaostrzenia prawa
      o przerywaniu ciąży stanowią jedną piątą badanych (20%),
      a niemal taka sama liczebnie grupa (19%) nie ma
      wykrystalizowanej opinii w tej sprawie.

      Ponad połowa respondentów (56%) uważa, że kobiety powinny
      mieć możliwość przerywania ciąży ze względu na szczególnie
      ciężkie warunki materialne lub trudną sytuację osobistą.

      Im badani są lepiej wykształceni, tym większy ich odsetek uważa, że prawo
      o przerywaniu ciąży należy zmienić, a im gorzej - tym więcej przeciwników
      zmiany, ale
      także tym więcej osób niemających zdania w tej sprawie.

      Opinie ankietowanych w tej
      sprawie silnie związane są z ich wykształceniem: im ono niższe, tym więcej
      zwolenników
      zaostrzenia prawa, a im wyższe, tym więcej pragnących jego liberalizacji.


      www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2003/K_139_03.PDF
      JAJO NIE JEST KURĄ, KURA NIE JEST JAJEM,GĄSIENICA-MOTYLEM
      Czy jak zbieramy kasztany, czy tez żołędzie to wycinamy drzewa?
      Czy jedzac jajecznice jemy kurczaki?
      Czlowiek nie jest zygota, zygota nie jest Czlowiekiem.

      A może w takim razie pokusić o sformułowanie utylitarnej definicji ludzkiego
      życia poprzez odwrócenie definicji śmierci człowieka? Skoro obecnie medycyna za
      bezsporny dowód zgonu uznaje ustanie aktywności mózgu (tzw. płaski eeg) i czas
      ustania tej aktywności wpisuje sie w akcie zgonu (o ile umierająca osoba była
      podłączona do monitora), to tak samo można uznać, że nie może być mowy o
      ludzkim życiu dopóki u rozwijającego się zarodka nie wystąpi aktywność mózgu.

      www.antykoncepcja.com.pl/index.htm
      www.antykoncepcja.com.pl/Antykoncepcja_po2.htm
    • aagn Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty 17.10.04, 20:49
      NIE ROZUMIEM PO CO TA DYSKUSJA?? CZY LEGALNA, CZY NIE ABORCJA I TAK BĘDZIE
      ISTNIEĆ. NIE NAM (SPOŁECZEŃSTWU) OCENIAC I COKOLWIEK NARZUCAĆ. NIE SĄDZE, ABY
      KOBIETA DOKONUJĄCA ABORCJI ROBIŁA TO DLA PRZYJEMNOŚCI I W NASTĘPSTWIE NIE
      PSYCHICZNIE NIE CIERPIAŁA. ABORCJA TO NIE JEST PRZYJEMNOŚĆ. JEST TO ZŁO
      KONIECZNE, KTÓRE CZASAMI TRZEBA WYBRAĆ. TO KOBIETA DOKONUJĄCA ABORCJI MUSI
      POŹNIEJ Z TYM ŻYĆ.JAK ZYĆ??? NA TO PYTANIE CHYBA KAŻDA Z NAS MOZE SAMA SOBIE
      ODPOWIEDZIEĆ.
      • anna_deszczowa Re: Podziemie aborcyjne - mity i fakty 13.04.05, 23:17
        kobieta dokonujaca aborcji jest do niej zmuszona pewnymi okolicznosciami, nikt
        nie robi tego dla przyjemnosci. a w ciezkich okolicznosciach fakt,ze mysli ona
        o sobie a nie o kilkutygodniowym plodzie jest calkowicie uzasadniony. w tym
        momencie dla niej bardziej liczy sie jej dobro. jestem w stanie to zrozumiec
        dlatego liberalnie podchodze do kwestii aborcji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka