madmonster
14.09.10, 00:41
Otóż na wstępie zaznaczam że czasami czytam to forum, ale nigdy nic tutaj nie pisałem i dlatego chcę od razu prosić o to abyście nie traktowali mnie jako trola lub po prostu wyśmiewali, jeśli nie macie nic normalnego do powiedzenia to może odpuście sobie ....bardzo proszę.
Jestem facetem 26 lat, pracuję w dość wielkiej firmie w której mam do czynienia z wieloma ludźmi i problem mój jest po trosze związany właśnie z pracą.
Otóż chodzi o to że w pracy poznałem bardzo wporzo kobietę (23 l.) tyle że ona mnie zna tylko z pracy gdzie jestem jej tak jak by trochę szefem (ona od niedawna pracuje, i nie jest jakąs tam super kobietą jeśli chodzi o wygląd taka normalna kobieta, chuda, blada pali papierosy i takie tam), no ale mnie naprawdę bardzo kręci i chciałby się z nią umówić.
Pewnie napiszecie że co za problem...otóż jest problem bo ja w pracy znany jestem jako całkiem spoko gościu, który z każdym porozmawia no i raczej odczuwam to ze ludzie mnie lubią i szanują już nie wspomnę że, szef podobnie umotywował mój awans, że potrafię każdego ponoć super wprowadzić w temat. Tyle że ja taki jestem tylko w pracy i w ogóle moje życie kręci się tylko w jej okolicach, znajomych mam tyle co na lekarstwo w skutek tego że przed studiami przeszedłem dwie poważne operacje i jakoś tak straciłem kontakt ze znajomymi z moich okolic, oni sobie kobiety poznajdowali i takie tam, a wyjść gdzieś tak samemu to wolę zostać w domu, tylko naprawdę od święta gdzieś wychodzę poimprezować.
Ogólnie zrobiłem się taki odludek, wszędzie sam., mi osobiście to strasznie dokucza i chciałbym przerwać to obłędne koło w którym jestem. W pracy kłamię ludziom, jestem zupełnie innym człowiekiem niż w rzeczywistości aż dziw mnie bierze że łapię się w tych wszystkich kłamstwach i nikt się jeszcze nie pokapował jak to ze mną naprawdę jest.
W pracy zabawny rozgadany człowiek poza praca zupełnie na odwrót, mógłbym się w sumie z ludźmi z pracy zakumplować bo jest parę spoko osób, ale wtedy wydało by się że jestem zupełnie innym człowiekiem no i znajomi wzięli by mnie za kłamcę.
Jestem w tym kole od ponad 4ech lat tyle że teraz pojawiła się właśnie ta nieszczęsna Magdalena która mi się strasznie spodobała, głównie ze względu na charakter, bo tak jak pisałem wcześniej nie jest jakąś tam super kobietą...ot zwykła zwyczajna kobieta.
No i wiem od jej koleżanki z pracy że ja też jej się ponoć podobam tyle że ona czeka na mój ruch, no już nie wspomnę że ta jej koleżanka kiedyś wyzwała mnie od trąby i miała rację "że spoko laska leci na ciebie" a ty nawet nie zareagujesz...gdy tymczasem ona mi dzień i noc z głowy nie schodzi.
Tylko własnie ona zna mnie tylko z pracy i pojęcia nie mam jak zareaguje na to jaki jestem poza i zapyta się kiedyś czemu nie mam żadnych przyjaciół/znajomych poza pracą i że wyjdą na jaw te kłamstwa wszystkie.
Osobiście lubiany jestem przez kobiety (tylko te które mnie nie znają), bo w sumie naprawdę miły jestem dla nich i w życiu nie pozwoliłbym aby mojej kobiecie stała się kiedyś jakaś krzywda, a już na pewno sam starałbym się nie skrzywdzić kobiety. Kiedyś przed tymi nieszczęsnymi operacjami miałem dziewczynę blisko 3 lata i zaczynałem wiązać z nią plany....jednak gdy usłyszała co mi grozi to nie wytrzymała tego że może mieć kalekę w przyszłości i dała dyla...na szczęście wszystko sie powiodło...potem skończyłem studia, w międzyczasie znalazłem tą pracę, awansowałem, ale ostatnie 2lata to dosłownie dla mnie jest koszmar....maj już do cholery dość bycia samemu i wymyślania tych historyjek wiarygodnych jak to weekend spędziłem i takie tam.
Pewnie napiszecie ze jestem jakimś użalającym się nad sobą grubasem w czy coś i was też kłamię....otóż nie uprawiam od czasów operacji aktywnie sport (biegam, jeżdżę na rowerze, chodzę czasami na siłownię i wszystko SAM!!!), a ten tekst który napisałem jest po raz pierwszy swego rodzaju moją spowiedzią i przyznaniem sie do tego jaki fajfus ze mnie jest i po co to wszystko mi było...na początku chciałem trochę przyszpanować przed znajomymi właśnie z tej nieszczęsnej pracy i tak z miesiąca na miesiąc kółko zaczęło się zakręcać...jedno kłamstwo musiało rodzić następne. W sumie to teraz nie wiem czy się nie wybrać do jakiegoś psychoterapeuty czy coś bo czuję ze sam sobie z tym nie poradzę...a na tej Magdalenie naprawdę mi zależy i boje się aby ktoś mi jej wcześniej nie sprzątnął...bo już raz sytuacje zmaściłem i to porządnie i teraz muszę patrzeć dzień w dzień jak pewna koleżanka się całuje z mężem. Jestem dupek ale samo mówienie sobie tego nic nie pomoże.
Teraz pytanie do was jak byście zareagowały gdybyście poznały takiego faceta i poznały jaki jest naprawdę. W sumie to nie wiem czy ja jestem autentyczny w pracy czy poza pracą...wiem że potrafię zagadać kobietę i naprawdę potrafię podyskutować na bardzo wiele tematów.
Proszę jesli nie macie nic sensownego do napisania to darujcie sobie ja i tak już jestem bliski załamania, będę musiał wypić to co sobie nawarzyłem lub po prostu zostać taką fujarą do grobowej deski.
Ps. ostatnio w pracy własnie ta znajoma tej Magdaleny zaczęła coś podejrzewać, bo same pomyślcie normalny facet, dobrze zarabiający 26 prawie 27 lat, do tego wysoki:) (to ponoc atut) po studiach, ponoć wygadany to albo jakiś pedał albo ma jakąś wadę ukrytą że żadna do tej pory się nim nie zainteresowała....no nic dziwnego bo sam muszę dać takowej szanse