dimaaaa
07.11.10, 09:56
witam,
5 lat temu moja matka rozpoczela zwiazek z mezczyzna poznanym w sanatorium. Na początku to była istna sielanka, zapewnienia o wielkiej miłości, prezenty,itp. Po dwóch latach od tego czasu zaczęły się jednak pierwsze problemy. Przede wszystkim, na światło dzienne wyszło jego zamiłowanie do alkoholu i wplątywanie się w znajomości z podejrzanymi ludźmi. Zazwyczaj obracał się w kręgu ludzi z marginesu, drobnymi przestępcami, także nie stroniącymi od procentów. Znikał na całe noce, wracał upity i pełny agresji. Moja matka przez dośc długi czas pozwalała mu na takie wybryki i przyjmowała jego chwilową skruchę ze względu na to,że jeszcze jej zależało. Popełniła następne błędy. Z racji,że on nie potrafił utrzymać żadnej pracy na dłużej niż kilka miesięcy, wzięła na niego kredyt, później następny, które on oczywiście obiecał spłacać. Jego wypady powtarzały się średnio raz na miesiąc. Zawsze zaczynało się tym,że książę obudził się w złym humorze, z pretensjami o wszystko i po prostu pryskał z domu, nie odbierając telefonów i cwaniakując z koleżkami. Najgorsze, co można zrobić , moja matka zrobiła dwa lata temu. Sąsiadka z góry zalała nam całe mieszkanie, wszystko bylo do wymiany, praktycznie trzeba było odnowić pokoje od deski do deski. On, w ramach wielkiego gestu, wziął spory kredyt i pomagał matce w wyremontowaniu domu. Dorzucił się do niektórych sprzętów i jako że zajmuje się pracami budowlanymi, miał swój udział i w tym. Wszystko miałam pod kontrolą, kiedy byłam w domu. To znaczy, on znikał i wracał, ale czasem udało mi się przejąc nad nim władzę, sprowadzić go w skrusze do domu , w związku z czym unikał awanturowania się w mojej obecności. Natomiast to,co dzieje się teraz, kiedy jestem na studiach, jest już nie do opanowania. Jestem na etapie, w którym moja matka uciekła z domu, ponieważ on znalazł kolegów, którzy pozwalają mu u siebie nocować, co więcej-kibicują mu gorąco w jego poczynaniach i on upomina się dosłownie o wszystko. Jest bardzo pewny siebie i nie ma mowy o rozstaniu w pokoju, bo twierdzi, że wszystko w naszym mieszkaniu należy do niego. Jest non stop upity jak świnia i ciągle tylko wydzwania z pogróżkami. Nie jest to jednak nic, co mogłoby zainteresować policję a i tego nie chcę, gdyż policja, jak czytałam, w takich sprawach nawala jak w każdej innej. Nie mam pojęcia, co mogę zrobić, żeby z tym skończyć. Wiem,że on się mnie nie boi, straciłam już jakikolwiek wpływ na jego zachowanie. Błagam o pomoc