rotkadorotka
14.11.10, 17:01
Hej!
W prawdzie mój wątek powinien trafić do forum Zdrowie - Ciąża, lecz forum to jest rzadko odwiedzane, a mnie zależy na szybką odpowiedź.
Od pewnego czasu leczę się na niedoczynność tarczycy i zmagam się z nadmiarem prolaktyny.
Od 2 miesięcy przyjmuję tabletki antykoncepcyjne.
Zanim jednak zaczęłam je zażywać, stosowałam metodę kalendarzyka.
Przy pierwszym opakowaniu bez przerwy miałam plamienia aż do właściwego krwawienia z odstawienia.
Drugie krwawienie z odstawienia nie wystąpiło. Zrobiłam test ciążowy paskowy. Wynik II.
Lekarz zalecił, bym nie rezygnowała z kolejnego opakowania, tłumacząc że zdarza się, by krwawienie z odstawiania nie wystąpiło i radził poczekać do następnego terminu krwawienia z odstawienia.
W tym czasie "siedziałam jak na szpilkach".
Zrobiłam test beta HCG. Wynik wskazywał 8 tydzień ciąży. Tego samego dnia zrobiłam też test paskowy i wynik I.
Po kilku dniach miałam gorączkę i ostre bóle brzucha. Na bieliźnie pojawił się nie duży skrzep krwi, potem różowy śluz.
Poszłam do ginekologa, by zrobić USG, po czym ten sam lekarz stwierdził, że nie jestem w ciąży. "Czyściutko! Nie ma płodu. Nie jest pani w ciąży."
Czy jest możliwe, aby wynik testu beta HCG był fałszywie dodatni?
A może jestem w ciąży tylko lekarz po prostu nie zauważył jeszcze zarodka?