Dodaj do ulubionych

zdrada szansą na rozwój związku ???

16.04.04, 16:20
najpowszechniejszą reakcją na zdradę jest pragnienie odejścia, zemsty...

A może powinno się inaczej. Może trzeba się spytać co jest nie tak? Czy to
nie szansa na rozwój. Czy w takiej sytuacji nie powinniśmy przemyśleć
związku, a nie po prostu ciach i koniec?

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • monopri Re: zdrada szansą na rozwój związku ??? 16.04.04, 16:35
      Pierwsza reakcja to chęć odejścia,ale jeżeli jest szansa na odbudowę zwiazku to
      należy podjąć ten trud. Odrodzenie małżeństwa wiążę się jednak z olbrzymim
      wysiłkiem i ogromną pracą, zwłaszcza dla osoby zdradzonej.
    • Gość: mika Re: zdrada szansą na rozwój związku ??? IP: *.syscomp.pl / *.crowley.pl 16.04.04, 16:37
      Jak ludzie sa dojrzali i sie kochaja to na pewno przemysla wszystko i jest
      szansa na "rozwoj zwiazku".Niestety czasami jest tak,ze czlowiek wybaczy ake nie
      potrafi zapomniec i na to nic sie nie poradzi,wtedy pozostaje juz tylko rozlaka...

      • Gość: cafee Re: zdrada szansą na rozwój związku ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.04, 16:45

        > Jak ludzie sa dojrzali i sie kochaja to na pewno przemysla wszystko i jest
        > szansa na "rozwoj zwiazku

        Jezeli sie kochają to nigdy nie bedzie przeszkód.Wszystko,a właściwie prawie
        wszystko mozna wybaczyć....
        Potrzebna wiara i miłośc.
        • Gość: brr Re: zdrada szansą na rozwój związku ??? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.04, 19:55
          Gdy jest miłość to nie ma zdrady.

          Pozdrawiam
          • buffetka Re: zdrada szansą na rozwój związku ??? 18.04.04, 19:17
            Gość portalu: brr napisał(a):

            > Gdy jest miłość to nie ma zdrady.
            >
            > Pozdrawiam


            prawdziwa i szczęśliwa? owszem - zdrady nie ma... ale prawda jest taka, że są
            rózne rodzaje tego uczucia... być może miłość jest dalej, ale są inne
            problemy... i wtedy człowiek szuka ucieczki... nijakiej, jaką jest zdrada
            (niestety), ale jak ktoś ma problem tu nie dopuszcza do siebie myśli, że robi
            coś źle... i sie w ten sposób usprawiedliwia...
            niestety:( ale to naprawdę nie znaczy, że nie ma miłości...
    • Gość: aga Re: zdrada szansą na rozwój związku ??? IP: *.fastres.net 16.04.04, 17:49
      jezeli ludzie sa dojrzali i sie kochaja to sie nie zdradzaja
      • mejson.e5 Gówno nie szansa! 17.04.04, 00:04
        Gość portalu: aga napisał(a):

        > jezeli ludzie sa dojrzali i sie kochaja to sie nie zdradzaja

        I tu tkwi sedno sprawy!
        Jeśli była zdrada, to związek był do dupy.
        I darujcie sobie próby jego odbudowy.
    • aaricia23 Re: zdrada szansą na rozwój związku ??? 16.04.04, 18:03
      myśle że to zależy od tego kto zdradił, wiem że to takie stereotypowe ale
      wszystko zależy od tego czy zdradziła kobieta czy mężczyzna, chociaż sa
      oczywiście pewne wyjątki na pewno, upraszczając mozna jednak stwierdzić że
      męska zdrada ma wymiar bardziej hmmm... instynktowny? zdrada to rozładowanie
      napięcia bez mieszania do tego uczuć wyższych, natomiast zdrada kobieca - to
      już insza inszość, kobieta nie zdradza od tak, nie dla seksu jesli jest w
      związku i idzie z innym chłopem do łóżka prawdopodobnie szuka tam czegoś czego
      brakuje w jej związku, i to juz jest problem, bo jest to krok w strone zmiany
      partnera...
      • Gość: rusałka naprawdę tak myślisz? IP: *.one.pl 18.04.04, 13:46
        męska zdrada ma wymiar bardziej hmmm... instynktowny? zdrada to rozładowanie
        > napięcia bez mieszania do tego uczuć wyższych, natomiast zdrada kobieca - to
        > już insza inszość, kobieta nie zdradza od tak, nie dla seksu jesli jest w
        > związku i idzie z innym chłopem do łóżka prawdopodobnie szuka tam czegoś
        czego
        > brakuje w jej związku,

        Moim skromnym zdaniem sportowa zdrada z nudów zdarza sie zarówn jednym jak i
        drugim, po prostu dla odmiany i wyobrażam sobie czysty sex dla przyjemnośći co
        nie przeszkadza mi w uczuciach do mojego faceta. Obecnie tego nie robię, bo nie
        czuję takiej potrzeby, ale zdarzyło mi się i wiem ze nie musi to mieć nic
        wspólnego z miłością.
        A co do konsekwencji... cóż, to zależy jakie się przyjmie zasady; grunt żeby
        obowiazywały one w obie strony...
        • Gość: mila Re: naprawdę tak myślisz? IP: *.icpnet.pl 18.04.04, 18:26
          sportowa zdrada = zwykłe kurestwo?
          nie przeszkadza mi w uczuciach do mojego faceta
          biedni ci rogacze z którymi byłaś... A poza tym to trzeba być strasznie
          zakłamanym i wyrachowanym, żeby coś takiego robić. I Ty im mogłaś w oczy
          spojrzeć?
          • Gość: rusałka Re: naprawdę tak myślisz? IP: *.one.pl 18.04.04, 19:13
            > sportowa zdrada = zwykłe kurestwo?
            w wykonaniu obu płci czy tylko jednej?
            cóż, można i tak, to zależy od systemu wartości... można mieć inny, niż twój,
            wiesz?;)

            I Ty im mogłaś w oczy
            > spojrzeć?
            mogłam tak samo jak np. setki niewiernych panów patrzących w oczy swych
            naokrągło ściemnianych żon codziennie przy śniadaniu i kolacji. Tylko że ja w
            przeciwieństwie do nich z nikim slubu nie brałam.
            • Gość: mila Re: naprawdę tak myślisz? IP: *.au.poznan.pl 19.04.04, 13:44
              Oczywiście że w wykonaniu obu płci.

              mogłam tak samo jak np. setki niewiernych panów patrzących w oczy swych
              > naokrągło ściemnianych żon codziennie przy śniadaniu i kolacji. Tylko że ja w
              > przeciwieństwie do nich z nikim slubu nie brałam.

              Nie tylko ślub zobowiązuje do uczciwości. Może po prostu zwykle
              człowieczeństwo... Czy fakt, że inni robią źle, upoważnia nas do tego samego?
              Czy czyjeś zło ma uspokoić nasze sumienie?

              Wiem, ze można miec inny system wartości. Próbuję tylko zrozumieć na czym
              polega Twój.
    • Gość: rob Re: zdrada szansą na rozwój związku ??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.04.04, 18:09
      Jest szansą .To jednak ruletka .Nigdy nie podjął bym takiego ryzyka.Chociaż..,
      nigdy nie mów nigdy;)
    • mary_ann Re: zdrada szansą na rozwój związku ??? 16.04.04, 18:22
      Na pewno w kazdym nieszczęściu jest jakiś pierwiastek, ktory może zaoowocowac
      czyms dobrym. Jednak potrzegać zdradę jako szansę na rozwój związku to dla mnie
      trochę tak, jakby nazywać wylądowanie na wózku inwalidzkim "szansą na
      przeczytanie wielu książek"...:-))) Już lepszych metod nie ma?
      • cafee Re: zdrada szansą na rozwój związku ??? 16.04.04, 23:28
        mary_ann napisała:

        > Na pewno w kazdym nieszczęściu jest jakiś pierwiastek, ktory może zaoowocowac
        > czyms dobrym. Jednak potrzegać zdradę jako szansę na rozwój związku to dla
        mnie
        >
        > trochę tak, jakby nazywać wylądowanie na wózku inwalidzkim "szansą na
        > przeczytanie wielu książek"...:-))) Już lepszych metod nie ma?

        Istnieje teoria ze problemy bardzo zbliżają.
        wszystko zależy od tego jak postrzegamy to co sie stalo.
    • Gość: rusałka link, koteczku IP: *.one.pl 16.04.04, 23:55
      do tych oświeconych hedonistów - to znacznie ciekawsze niż smętne reflexje o
      rogach.... wyciągnij wnioski
    • Gość: nabisa Re: zdrada szansą na rozwój związku ??? IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 18.04.04, 00:42
      zdrada i szansa, to jak wół i kareta
      • buffetka Re: zdrada szansą na rozwój związku ??? 18.04.04, 19:21
        Gość portalu: nabisa napisał(a):

        > zdrada i szansa, to jak wół i kareta


        dokładnie... wół do karety nie pasuje... ale jak będą chęci to ją pociągnie,
        prawda?...
    • pr0myczek Re: zdrada szansą na rozwój związku ??? 18.04.04, 10:43
      Szansa na rozwój...? Związek powinien opierać się na zaufaniu. Jaka może być tu
      szansa na rozwój, skoro w takim wypadku już zaufania zabrakło, a jak wiadomo
      bardzo ciężko jest odzyskać zawiedzione zaufanie.
      Pozdr.
    • chudyy_kot_bury miłość = brak zdrady 19.04.04, 10:38
      Najpowszechniejszą reakcją zdradzonych jest zranienie i chęć ukarania,
      odrzucenie sprawcy.

      Ale jeśli zdrada oznacza, że związek nie był dobry to czy nie wymaga to
      refleksji? Czy jeśli zostałem zdradzony to może jest w tym i moja wina? Jeśli
      jest w tym i moja wina i ją poznam to czy poznając samego siebie nie uzyskuję
      szansy na rozwój?

      Uważam, że bezrefleksyjnie przyjmujemy postawę: zdradził = winien / winna.

      Może to być rozwój tego, a jeśli to niemożliwe innego związku.

      Ja na przykład zdradziłem bo chciałem zakończyć długoletni związek, w którym
      nie czułem już miłości, zaufania, wsparcia. Chciałem zrobić coś co ostatecznie
      przetnie więzi.

      Czy się rozwinąłem. Tak sądzę. Teraz moja wierność jest bardziej refleksyjna.
      Mam okazje do zdrady ale nie chcę tego robić. Czuję, że nie.

      pozdrawiam
      • mary_ann Re: okradli ją, bo nie pilnowała torebki:-) 19.04.04, 11:26
        chudyy_kot_bury napisał:

        > Ale jeśli zdrada oznacza, że związek nie był dobry to czy nie wymaga to
        > refleksji? Czy jeśli zostałem zdradzony to może jest w tym i moja wina? Jeśli
        > jest w tym i moja wina i ją poznam to czy poznając samego siebie nie uzyskuję
        > szansy na rozwój?
        >
        > Uważam, że bezrefleksyjnie przyjmujemy postawę: zdradził = winien / winna.


        A ja uważam, że raczej zbyt często ostatnimi czasy stawiamy na równi złodzieja
        i okradzionego. To, że związek jest do kitu, nie zwalnia Cię z przestrzegania
        pewnych zasad. Zawsze możesz go zakończyć.


        >
        > Ja na przykład zdradziłem bo chciałem zakończyć długoletni związek, w którym
        > nie czułem już miłości, zaufania, wsparcia. Chciałem zrobić coś co
        ostatecznie
        > przetnie więzi.


        Elegantszej metody, rozumiem, nie było?
        A może raczej chodziło o to, żeby najpierw przetestować wariant alternatywny?:-)



        > Czy się rozwinąłem. Tak sądzę. Teraz moja wierność jest bardziej refleksyjna.
        > Mam okazje do zdrady ale nie chcę tego robić. Czuję, że nie.


        Do czasu, aż wybranka znowu sobie "zasłuży":-) ?
        • Gość: cafee Re: okradli ją, bo nie pilnowała torebki:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.04, 12:00

          > A ja uważam, że raczej zbyt często ostatnimi czasy stawiamy na równi
          złodzieja
          > i okradzionego. To, że związek jest do kitu, nie zwalnia Cię z przestrzegania
          > pewnych zasad. Zawsze możesz go zakończyć.

          ------
          • Gość: xyz Re: okradli ją, bo nie pilnowała torebki:-) IP: 80.48.238.* 19.04.04, 12:22
            Zdrada dla sportu i to w malzenstwie jest strasznym chamstwem, chociaz moze
            paradoksalnie latwiej ja wybaczyc. Co zrobic, gdy w gre wchodzi uczucie do
            innego? Gdy bedac w malzenstwie zakochamy sie w kims innym? To jest bol i
            cierpienie, szczegolnie, gdy strona zakochana tego nie chce, ale serce nie
            sluga. Jesli w takiej sytuacji uszanujemy nasze malzenstwo, naszego malzonka i
            nie zdradzimy, to jest wlasnie milosc. Uswiadomic sobie, jak bardzo
            skrzywdzilibysmy tego, komu slubowalismy. Bardzo trudno przezwyciezyc pokuse,
            kiedy w gre wchodzi uczucie, ale jest jeszcze lojalnosc wobec drugiego. Sama
            mam taka sytuacje i wiele bym dala, zeby sie odkochac w tym, w ktorym sie
            zakochalam. Co gorsza on we mnie tez, ale nie zdradze meza.
            • cafee Re: okradli ją, bo nie pilnowała torebki:-) 19.04.04, 12:47
              Gość portalu: xyz napisał(a):

              > Zdrada dla sportu i to w malzenstwie jest strasznym chamstwem, chociaz moze
              > paradoksalnie latwiej ja wybaczyc. Co zrobic, gdy w gre wchodzi uczucie do
              > innego? Gdy bedac w malzenstwie zakochamy sie w kims innym? To jest bol i
              > cierpienie, szczegolnie, gdy strona zakochana tego nie chce, ale serce nie
              > sluga. Jesli w takiej sytuacji uszanujemy nasze malzenstwo, naszego malzonka
              i
              > nie zdradzimy, to jest wlasnie milosc. Uswiadomic sobie, jak bardzo
              > skrzywdzilibysmy tego, komu slubowalismy. Bardzo trudno przezwyciezyc pokuse,
              > kiedy w gre wchodzi uczucie, ale jest jeszcze lojalnosc wobec drugiego. Sama
              > mam taka sytuacje i wiele bym dala, zeby sie odkochac w tym, w ktorym sie
              > zakochalam. Co gorsza on we mnie tez, ale nie zdradze meza.


              Bardzo smutne to co piszesz bo skazujesz sie na "wieczna męke".
              Trudno poradzić cos w twojej sytuacji ,jest trudna.Współczuję.
              Tylko,czy nie skazujesz tym sposobem na cierpienie swojego męza ,który
              chyba podejrzewa ,że kochasz kogos innego ( bo to sie wie),jest z toba
              i cierpi bo nie ma twojej miłości.Po co mu w takim wypadku twoja wiernośc
              skoro nie ma twojego zaangażowania w uczucie.
              To bardzo trudne (wiem)być z kimś ,kto tak naprawdę myslami jest gdzie
              indziej ,ciągle jest się gdzieś z tyłu i mozna jedynie marzyc o tym ,ze
              kiedys sie to zmieni.
      • Gość: xman Re: zdrada szanas na rozwoj? IP: *.kabel.telenet.be 19.04.04, 12:32
        pierd...lenie w basenie,co za glupota.
        • chudyy_kot_bury zdradzić by odejść 19.04.04, 14:09
          zdaję sobie sprawę, że wrzucanie wątków osobistych dla ilustracji analizy
          zależności najczęściej bywa traktowane jako zaproszenie do ataku na samego
          siebie... Trudno. Spróbuję jednak wyjaśnić. Mój krok był końcem kilkuletniej
          męczarni kiedy już sam nie wiedziałem co robić. Po latach widzę, że dobrze
          zrobiłem. Ciach.

          Uważam, że życie emocjonalne w świecie współczesnym robi się coraz trudniejsze.
          Przez całe tysiące lat my ludzie walczyliśmy o przeżycie. Wynalazek wolnego
          czasu jest b.świeży, a nasze kultury wyrosły w otoczeniu, które miało w nosie
          miłość. I co ciekawe miłość romantyczna powstała naprawdę jako miłość nie do
          żony czy męża, ale "zdradziecka" stety-niestety.

          Oczywiście zawsze możemy powiedzieć, że my jesteśmy lepsi od innych i szanujemy
          wartości. Jednakże problem narasta i będzie narastał.

          Polecam ekstra artykuł.

          wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?wid=5159188&ticket=6155057030428078MjrzP0FAbdHyYogaqdCeoBqwe6Pv2ZHa%
          2FFEaSSpzTer%2FRbV%
          2ByZWHFmmPqUHZqL3p24DehbOsGa184XhGmV5jrllmQahMsfbk9cLBtdBvyixRAOlh3wfN1O66jEj8bC
          i9

          pozdrawiam
    • Gość: ona Re: zdrada szansą na rozwój związku ??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.04, 14:33
      jasne ze to buduje ale obydwie strony zgodnie musza zdradzac
      • aska39 Re: zdrada szansą na rozwój związku ??? 20.04.04, 17:34
        Jednakże problem narasta i będzie narastał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka