cafem
03.01.11, 15:23
Osoba A pracuje w firmie oferujacej uslugi finansowe; A jest bezposrednio odpowiedzialna za zdobywanie klientow.
Do osoby A zwraca sie duza firma (klient) i chce zawrzec bardzo duzy kontrakt na te usluge finansowa.
Zupelnym przypadkiem A wie, ze firma klient robi ogromne przekrety finansowe i ten kontrakt nie wyjdzie jej firmie na dobre. Wie stad, ze bliska osoba z jej rodziny, B, pracuje w firmie klienta. Poza powolaniem sie na opinie B, A nie jest w stanie wytlumaczyc swoim managerom, dlaczego kontrakt jest obarczony ryzykiem.
Jesli z kolei powola sie na B, managerowie moga zareagowac w taki sposob, ze skonczy sie to bardzo zle dla firmy klienta, a co za tym idzie - utrata pracy przez B (B nie jest bezposrednio zamieszana w przekrety, wie o nich z trzeciej reki - ksiegowosci, ale jesli firma upadnie, straci dobrze platna posade w momencie, gdy jest utopiona w kredytach).
Co robic?
Wygadac sie managerom i prawdopodobnie pograzyc firme, w ktorej pracuje B? Ewentualnie liczyc na to, ze managerowie nie zareaguja poza odmowieniem kontraktu?
Zignorowac klienta i udawac, jakby go nie bylo i ryzykowac narazenie sie managerom, jesli sprawa wyjdzie na jaw?
Podpisac kontrakt z firma klientem, zebrac od kontraktu spora prowizje i narazic firme na straty? (poza sprawdzona ustna informacja zadna standardowa firmowa procedura nie jest w stanie wykryc nierzetelnosci klienta)