Dodaj do ulubionych

Dziwna sprawa

05.01.11, 08:06
Ponieważ znów się przestawiłam i nie mogłam spać całą noc to połaziłam sobie po obcych forach. No i trafiłam na jakieś gdzie ludzi pisali o związkach. Jakaś forowiczka opisywała sytuację, że porzuciła faceta bo się odkochała. I na to odpisał jej jakiś forowicz tak: to różnimy się bardzo od siebie, bo ja nigdy bym nie porzucił (rozwalił związku) dlatego, że przestałem kochać"
Dodam, że facet nie mówił o żonie.
Powiem Wam, że lekko mnie wycięło z japonek. I sama nie wiem dlaczego. Tzn. zaczęłam się zastanawiać jak to jest - czy jak juz przestajemy kochać to należy to jak najszybciej skończyć czy też co? Zostać i się "męczyć"? Czy zostać bo związek jest ok tylko nie ma miłości. Czy to ma sens? Nie pojmuję tego i nie potrafię w tej chwili odpowiedzieć na to pytanie.
No bo skoro przestaliśmy się kochać... ok ale "przestaliśmy" czyli oboje. A jak tylko jedno z nas?
Sama nie wiem dlaczego mi to tak zaprząta głowę ale jak już wkleicie jezuski, napiszecie co o tym myślicie.
Obserwuj wątek
    • piotr_57 Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 08:25
      Nie widzę żadnego powodu do wklejania Jezusków.
      To bardzo ważne pytanie na które każdy z nas musi, wcześniej czy później, znaleźć odpowiedź.
      Ja twardo stoję po stronie tego forumowicza. Związek jest czymś zdecydowanie ważniejszym niż uczucie. Uczucie może ewoluować, na przykład w kierunku szacunku, przywiązania, itp.
      Ale poczekam i zobaczę w którym (jakim) kierunku pójdzie dyskusja.
      • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 08:41
        No ale kurcze Piotr... przestajesz kochać a dzielisz dalej życie. Seks, posiłki, imprezy, pranie... no sama nie wiem, nie wiem
        chyba jestem płytka
        • grassant Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 12:47
          ursyda napisała:

          > No ale kurcze Piotr... przestajesz kochać a dzielisz dalej życie. Seks, posiłki
          > , imprezy, pranie... no sama nie wiem, nie wiem
          > chyba jestem płytka

          seks? można uprawiać z niekochaną osobą, ba można pożądać z nienawiści. zaś można nie mieć seksu z ukochaną osobą. Posiłki? co ma miłość do nich??
          imprezy? można razem, można osobno.
          pranie??? to nie czasy gdy kobieta na tarze z miłością prała gacie faceta. :))
          • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 12:50
            grassant napisał:

            > seks? można uprawiać z niekochaną osobą, ba można pożądać z nienawiści.

            no to ja tak nie mam
            • grassant Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:01
              seks? można uprawiać z niekochaną osobą, ba można pożądać z nienawiści.
              >
              > no to ja tak nie mam

              :) być może łatwiej spotkać takie "zauroczenie" u facetów :)

              a wobec tego, że "tak nie masz" trudniej Ci pojąć postępowanie cytowanego faceta. (żal) ;)

              • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:03
                grassant napisał:

                > seks? można uprawiać z niekochaną osobą, ba można pożądać z nienawiści.
                > >
                > > no to ja tak nie mam
                >
                > :) być może łatwiej spotkać takie "zauroczenie" u facetów :)
                >
                > a wobec tego, że "tak nie masz" trudniej Ci pojąć postępowanie cytowanego facet
                > a. (żal) ;)
                >
                Nie żałuj:P
                • grassant Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:10
                  :) być może łatwiej spotkać takie "zauroczenie" u facetów :)

                  wobec tego, że "tak nie masz" trudniej Ci pojąć postępowanie cytowanego faceta. (żal) ;)
                  > >
                  Nie żałuj:P

                  przestałem :), optymistymizmem napawa Twoja chęć zgłębienia procesów życiowych ;)
                  • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:23
                    grassant napisał:

                    > :) być może łatwiej spotkać takie "zauroczenie" u facetów :)
                    >
                    > wobec tego, że "tak nie masz" trudniej Ci pojąć postępowanie cytowanego faceta.
                    > (żal) ;)
                    > > >
                    > Nie żałuj:P
                    >
                    > przestałem :), optymistymizmem napawa Twoja chęć zgłębienia procesów życiowych
                    > ;)

                    zawsze tak mam jak nie śpię od 28 godzin
                    • grassant Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:32
                      optymistymizmem napawa Twoja chęć zgłębienia procesów życiowych
                      >
                      > zawsze tak mam jak nie śpię od 28 godzin

                      pewnie jesteś powołana do intensywnej pracy naukowej. wykorzystaj daną Tobie właściwość
                      • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:34
                        Kolejny na świecie doktorat na gumowy temat : co z tą miłością?:)

                        grassant napisał:

                        > optymistymizmem napawa Twoja chęć zgłębienia procesów życiowych
                        > >
                        > > zawsze tak mam jak nie śpię od 28 godzin
                        >
                        > pewnie jesteś powołana do intensywnej pracy naukowej. wykorzystaj daną Tobie wł
                        > aściwość
                        • grassant Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:42
                          Z miłości nie sypiasz? :)

                          > Kolejny na świecie doktorat na gumowy temat : co z tą miłością?:)
                          >
                          optymistymizmem napawa Twoja chęć zgłębienia procesów życiowych
                          > > >
                          > > > zawsze tak mam jak nie śpię od 28 godzin
                          > >
                          > > pewnie jesteś powołana do intensywnej pracy naukowej. wykorzystaj daną To
                          > bie wł
                          > > aściwość
                          • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:49
                            z bezsenności:P
      • piataziuta Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 11:13
        Związek jest czymś zdecydowanie wa
        > żniejszym niż uczucie.
        Ale dlaczego? Podaj proszę argumenty.

        >Uczucie może ewoluować, na przykład w kierunku szacunku,
        > przywiązania, itp.
        Czy szacunek i przywiązanie nazywasz brakiem uczucia? Ja nazywam to kolejnym jego etapem.
        Brak uczucia wyobrażam sobie, że jest wtedy, kiedy ktoś przestaje się lubić i ciężko mu znosić drugą osobę. I nie wyobrażam sobie że ktoś zostaje wtedy z druga osobą "bo tak", "w imię związku"- a tak jest w przypadku moich rodziców.
        • repsss Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 12:31
          On prawdopodobnie przez uczucie rozumiał tak trudną do zdefiniowania miłość.
        • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 12:38
          i tu się z Tobą zgodzę
        • grassant Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 12:44
          I nie wyobrażam sobie że ktoś zostaje wtedy z druga osobą "bo tak", "w imię związku"- a tak jest w przypadku moich rodziców.

          sprzeczność logiczna.
          • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 12:45
            Dlatego zgięło mnie jak przeczytalam tamten post.
            • grassant Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 12:48
              ursyda napisała:

              > Dlatego zgięło mnie jak przeczytalam tamten post.

              reakcja właściwa, przyrodzona płci ;)
              • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 12:51
                A Ty dalej swoje Tato
                • grassant Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:20
                  Pragnę Twego szczęścia, Córko.
                  • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:24
                    Tylko Ty jeden mnie tu kochasz Tato.
                    • grassant Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:29
                      Tylko Ciebie tu mam Córko, tylko Ty jesteś do mnie podobna.
                      • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:32
                        grassant napisał:

                        > Tylko Ciebie tu mam Córko, tylko Ty jesteś do mnie podobna.

                        Dobrze nam razem, co? Prawie jak Stalińscy:))
                        • grassant Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:39
                          Tylko Ciebie tu mam Córko, tylko Ty jesteś do mnie podobna.
                          >
                          > Dobrze nam razem, co? Prawie jak Stalińscy:))

                          dobrze, spokojnie i cicho...:) widziałaś "Nic osobistego"?
                          godny polecenia jest końcowy mastershot.
                          :)
                          masz na myśli Stalińską i jej syna?
                          • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:50
                            Nie wiedziałam ale poszukam
                            Tak- ich miałam na myśli:)
                            • grassant Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 14:03
                              to przytul mnie Mamo ;)
                              • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 14:04
                                Jaka Mamo kurde!
                              • stedo Re: Dziwna sprawa 06.01.11, 15:13
                                :))))) No i zobacz jak Cię podszedł;))
    • a_nonima Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 08:31
      Podzielam zdanie Piotra. Związki ewoluują i z czasem zmierzają w kierunku szacunku, bezpieczeństwa, a miejsce wyjatkowej chemii zastępje ciepło i przywiązanie. Natomiast jeżeli ludzie przestają się kochać w takim sensie, że nie mogą już ze sobą przebywać to nie ma sensu kontynuować.
      • piotr_57 Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 08:38
        a_nonima napisała:

        > . Natomiast jeżeli ludzie przestają się kochać w takim sensie, że nie mogą już
        > ze sobą przebywać to nie ma sensu kontynuować.

        W takiej sytuacji, to ja bym mówił raczej nie o wygaśniecie miłości, a o narodzeniu się niechęci, czy wręcz nienawiści. Wtedy oczywiście nie ma żadnego sensu w kontynuacji.
      • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 08:42
        No właśnie, piszesz o dwojgu. A co z tymi gdzie tylko jedna strona nie może już przebywać z tą drugą? Chyba nie jestem za tym żeby zostawała...
      • chersona Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 10:27
        mam podobnie do Was - Piotra i Ciebie. A już nie wyobrażam sobie zwracać uwagi na jakieś niuanse typu miłość, nie miłość w sytuacji, kiedy jest dziecko - nasze ukochane dziecko, które kocha nas oboje, i nie posiada się z radości, kiedy jesteśmy wszyscy w komplecie. Tak jak Piotr mówi, uczucie ewoluuje. Jak nie ma już tej dawnej miłości, to potrafię się karmić tym wielkim uczuciem, jakie mąż żywi do dziecka. Rozwala mnie to kompletnie.
    • wacikowa Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 08:41
      Nie chciałabym by facet był ze mną z przywiązania. Jak pies przy budzie.
      Nie ma nic gorszego niż obojętność. Ani przez kredyty ani przez dzieci a tym bardziej przez szacunek nie byłabym na siłę z facetem.
      Gdyby przestał mnie kochać,tęsknić za mną i być szczęśliwym to sama zmusiłabym go do odejścia.
      Nawet gdyby miało mnie boleć to do końca życia. Ma takie samo prawo mój partner do szczęścia jak ja. Na siłę nikogo nie zmusimy do miłości. A być z kimś z litości? Chore.
      https://chce.to/content/roo/big.1940.B27967E2-92C9-472B-ABB4-D74F33C78153.jpg
      • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 08:47
        No właśnie dokładnie tak myslałam. I w swojej naiwności myślałam, że każdy tak sądzi. Ten facet mnie zaskoczył
        • wacikowa Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 08:55
          Mnie już nic nie jest w stanie zaskoczyć:)
          Ktoś tu niedawno pisał ,że rozumie jak ktoś ze sobą jest bo "dzieci i kredyty" ale jak "zdradza" to już nie. A dla mnie i bycie z kimś bo kasa łączy i dzieci to takie samo skur*** jak zdrada. Tylko w pierwszym wypadku dzieci żal,że mają takich rodziców.
      • piotr_57 Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 10:15
        wacikowa napisała:

        > Nie chciałabym by facet był ze mną z przywiązania. Jak pies przy budzie.
        > Nie ma nic gorszego niż obojętność. Ani przez kredyty ani przez dzieci a tym ba
        > rdziej przez szacunek nie byłabym na siłę z facetem.
        > Gdyby przestał mnie kochać,tęsknić za mną i być szczęśliwym to sama zmusiłabym
        > go do odejścia.
        > Nawet gdyby miało mnie boleć to do końca życia. Ma takie samo prawo mój partne
        > r do szczęścia jak ja. Na siłę nikogo nie zmusimy do miłości. A być z kimś z li
        > tości? Chore.

        Pięć zdań osiem ... głupstw.
        A gzie jest powiedziane, że człowiek niezakochany, nie może być szczęśliwym ??
        A gdzie jest powiedziane, że musiałabyś go zmuszać??
        A gdzie jest powiedziane, że synonimem "braku zakochania" jest obojętność ?


        Same jakieś dziwne twierdzenia, bez nawet śladu jakiegoś argumentu. :)
        Miłego dnia życzę :)
        • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 10:17
          Nie Piotr
          to nie tak
          ja lubię, szanuję, cenię wielu ale z nimi nie mogłabym być, dzielić smutków i spać w jedym łożku - to wyklucza szczęście
          I wiem jakbym się męczyła - i nie chciałabym by ktoś tak się męczył ze mną
          • piotr_57 Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 10:31
            ursyda napisała:


            > ja lubię, szanuję, cenię wielu ale z nimi nie mogłabym być, dzielić smutków i s
            > pać w jedym łożku

            Masz rację ,ale tylko wówczas gdy chodzi o obcych Ci ludzi. Natomiast jeżeli ten szacunek, to przywiązanie, ta wysoka ocena, pochodzi w ewolucji miłości, to sprawa wygląda już zupełnie inaczej.

            - to wyklucza szczęście

            Ależ skąd:) Wypalają się jedne pragnienia, pojawiają się nowe. Pragniesz zdrowia dla partnera, dla dzieci, cieszysz się ich osiągnięciami na studiach, w pracy i wiesz, że to wszystko masz tylko dzięki partnerowi. To rodzi zupełnie nowa więź. Inną, ale wcale nie mniej intrygującą niż pierwszy okres miłości, zauroczenia, czy "chemii".


            > I wiem jakbym się męczyła - i nie chciałabym by ktoś tak się męczył ze mną

            Nic nie wiesz. To nie wymaga żadnego poświęcenia, to cie nie męczy. Wręcz przeciwnie, zaczynają Cię męczyć, pochodzące z przeszłości, zachowania 20 latków, jakieś cmoki, jakiś poklepywania itp. Łagodnie przechodzisz do innego świata, świata ludzi dojrzałych, chociaz jeszcze nie starych. To wieloletni proces.
            • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 12:41
              piotr_57 napisał:

              >
              > Masz rację ,ale tylko wówczas gdy chodzi o obcych Ci ludzi. Natomiast jeżeli te
              > n szacunek, to przywiązanie, ta wysoka ocena, pochodzi w ewolucji miłości, to s
              > prawa wygląda już zupełnie inaczej.

              Nie mówię o obcych mi ludziach, a co jeśli ta miłość nie ewoluuje?
              >
              >
              > Ależ skąd:) Wypalają się jedne pragnienia, pojawiają się nowe. Pragniesz zdrow
              > ia dla partnera, dla dzieci, cieszysz się ich osiągnięciami na studiach, w prac
              > y i wiesz, że to wszystko masz tylko dzięki partnerowi. To rodzi zupełnie nowa
              > więź. Inną, ale wcale nie mniej intrygującą niż pierwszy okres miłości, zaurocz
              > enia, czy "chemii".

              Mówimy zupełnie o czymś innym. Ty mówisz o miłości, która przeradza się w to wszystko co napisałeś. Ja o tym jak miłość gaśnie. Możesz nazwać to chemią. Ale o tym, ze to była chemia dowiadujemy się jak wygaśnie, prawda? Co, jeśli po 3 latach? Po tym jak deklarowałeś być z kimś na dobre i złe? Nie mówię o małżeństwie
              >
              >
              >
              > Nic nie wiesz. To nie wymaga żadnego poświęcenia, to cie nie męczy. Wręcz przec
              > iwnie, zaczynają Cię męczyć, pochodzące z przeszłości, zachowania 20 latków, ja
              > kieś cmoki, jakiś poklepywania itp. Łagodnie przechodzisz do innego świata, świ
              > ata ludzi dojrzałych, chociaz jeszcze nie starych. To wieloletni proces.

              znów mówisz o miłości która idzie w górę nie w dół
        • wacikowa Re: Dziwna sprawa 06.01.11, 08:41
          piotr_57 napisał:

          > Pięć zdań osiem ... głupstw.
          > A gzie jest powiedziane, że człowiek niezakochany, nie może być szczęśliwym ??
          A gdzie ja połączyłam zakochanie ze szczęśliwością?
          > A gdzie jest powiedziane, że musiałabyś go zmuszać??
          A gdzie jest napisane,że nie?
          > A gdzie jest powiedziane, że synonimem "braku zakochania" jest obojętność ?
          A gdzie jest napisane,że synonimem "braku zakochania" nie jest obojętność?
          > Same jakieś dziwne twierdzenia, bez nawet śladu jakiegoś argumentu. :)
          Same jakieś odpowiedzi z dupy wzięte i nijak mają się do mojej odpowiedzi:)
          > Miłego dnia życzę :)
          Tobie również.
    • gobi05 Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 09:02
      > Jakaś forowiczka opisywała sytuację,
      > że porzuciła faceta bo się odkochała.

      Nic w tym dziwnego, to chyba jest taka reguła, że pierwsza miłość, pierwszy partner nie jest tym ostatnim, na całe życie. Lubimy kogoś, odczuwamy silne przyciąganie, dopasowujemy się.... i pojawiają się zgrzyty, a wtedy wiemy, że to jednak nie jest ta osoba "na całe życie". Odkochanie się zdarza się co dzień, to normalna sprawa. Dlatego właśnie nie pochwalam konkubinatu jako małżeństwo na próbę lub z braku kogoś lepszego.

      Nienormalne jest pochopne, niewybredne wiązanie się z osobą, która podoba się nam z pozoru, mimo iż nie wiemy jaka jest naprawdę. Wchodzimy w związek z kimś z naszych wyobrażeń raczej, niż prawdziwym człowiekiem. Wtedy odkochanie się ma bardzo wysokie prawdopodobieństwo, i co... Długie lata męczenia się, albo rozwód, przy tym są już nieraz dzieci którym najlepiej służy pełna rodzina. Bywają silne powiązania majątkowe albo towarzyskie. Okazuje się na przykład, że teściowie bardziej sobie cenią zięcia, niż własną córkę, która okazała się niedojrzałą osobą i ICH zawiodła.

      > Tzn. zaczęłam się zastanawiać jak to jest - czy jak juz
      > przestajemy kochać to należy to jak najszybciej skończyć
      > czy też co? Zostać i się "męczyć"? Czy zostać bo związek jest ok
      > tylko nie ma miłości.

      A co to jest miłość? Masz na myśli fascynację, pożądanie, zakochanie sprawiające iż świat wydaje nam się wspaniałym miejscem, a nasza przyszłość rysuje się świetliście? Czy raczej poczucie jedności, partnerstwo w którym nie musimy wcale walczyć o swoje ani ustępować, bo myślimy o wspólnym dobru? A może miłość rozumiesz jakoś inaczej?
      Mam tylko nadzieję, że miłość nie jest dla ciebie równoznaczna z pożądaniem, bo to kiedyś musi osłabnąć. Choćby dlatego, że kiedy masz jakiegoś dobra do syta, to są chwile kiedy nie pragniesz go już tak samo mocno.
      • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 09:12
        Gobi wybacz, ale za xuja nie zrozumiałaś mojego wątku. Przeczytaj odpowiedz Wacikowej - ona wszystko wyjaśnia
        • gobi05 Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 09:26
          > Gobi wybacz, ale za xuja nie zrozumiałaś

          Jak przestajesz kochać, to zachodzi pytanie, czy to na pewno była miłość? Może jakaś fascynacja, niczym u gimnazjalistki, może chcica - ale czy świadoma, dojrzała miłość? Nie.
          • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 09:36
            Ale my tu nie o tym, dlaczego przestajemy kochać. To co napisałaś to prawda i może zdarzyć się każdemu bo każdy ma prawo do pomyłki. Kwestia jest taka, czy zostaniesz jak przestaniesz kochać? Bo ta druga osoba kocha? Bo uważasz, że da się kochać za dwoje? Czy się poświęcisz? Czy chcesz by ktoś Tobie się poświęcił? I jak to powinno być?
            • gobi05 Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 09:39
              > oże zdarzyć się każdemu bo każdy ma prawo do pomyłki. Kwestia jest taka, czy zo
              > staniesz jak przestaniesz kochać?

              Jak chcica zeszła, to majtki na d.pę i idę do domu. To tyle na temat takiej miłości.
              • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 09:43
                A jak związek trwał na przykład dwa lata. Patrzysz na faceta i już wiesz, że jesteś dalej niż on. On jest w tym samym miejscu. Co robisz? Odchodzisz bo się odkochałaś, czy zostajesz bo to nie powód by odejść. I postaw się też na drugim miejscu. Czego chciałabyś będąc tą kochającą dalej?
                • gobi05 Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 10:00
                  > A jak związek trwał na przykład dwa lata. Patrzysz na faceta i już wiesz, że je
                  > steś dalej niż on. On jest w tym samym miejscu. Co robisz?

                  Ale jaki konkretnie związek? Narzeczeństwo - wygasło po roku. Konkubinat - pieprzę i idę własną drogą. Małżeństwo - to pragnienie i zobowiązanie, wtedy staram się i robię wszystko, co w mojej mocy by je utrzymać.

                  > kochałaś, czy zostajesz bo to nie powód by odejść. I postaw się też na drugim m
                  > iejscu. Czego chciałabyś będąc tą kochającą dalej?

                  Oczekuję zrozumienia i akceptacji wszystkich moich ułomności. Staram się ze wszystkich sił, ale nie nauczę się latać, nie mówię w suahili, nie zostanę światowej sławy dyrygentem... Chyba nie byłaś taka głupia, że chciałaś dyrygenta za chłopa, a wzięłaś zwykłego szarpidruta, i teraz nagle ci się odwidziało? Dzieci będą mnie odwiedzać w wakacje, budowę domu spieniężymy w stanie półsurowym, nigdy nie ożenię się z normalną, praktykującą katoliczką (jako rozwodnik) bo TOBIE przeszło?? Nie mogłaś myśleć głową przed ślubem??? Czy ty jesteś dorosła?
                  • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 10:11
                    Nie no, pisanie z Tobą przypomina kopanie się z koniem. No to po kolei. Po pierwsze - nie o mnie tu mowa tylko o forowiczach z innego forum po drugie: w pierwszym poście zaznaczyłam, że nie chodzilo o małżeństwo po trzecie: moje pytanie brzmi - przestałeś czuć cokolwiek do innej osoby - co robisz. I na odwrót - wiesz, że osoba przestała cokolwiek czuć do Ciebie ale deklaruje, że z Tobą zostanie a Ty sobie zdajesz sprawę, że jest z Tobą z litości bo wie, że kochasz naprawdę. Chcesz tak?


                    Czy ty jesteś dorosła?

                    To zerknij w wizytówkę.
                    • gobi05 Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 11:01
                      > No to po kolei. Po pierwsze - nie o mnie tu mowa tylko o forowiczach
                      > z innego forum po drugie: w pierwszym poście zaznaczyłam, że nie chodzilo
                      > o małżeństwo po trzecie: moje pytanie brzmi - przestałeś czuć cokolwiek
                      > do innej osoby - co robisz.

                      Po pierwsze - wiem, czytałem.
                      Po drugie - j.w.
                      Po trzecie - pisałaś o odkochaniu, a ja nie wiem, jak można kochać i się odkochać, i o tym pisałem w pierwszej mojej tu wypowiedzi. Delikatnie wymigałaś się od odpowiedzi na to pytanie.

                      > I na odwrót - wiesz, że osoba przestała cokolwiek czuć do Ciebie
                      > ale deklaruje, że z Tobą zostanie a Ty sobie zdajesz sprawę,
                      > że jest z Tobą z litości bo wie, że kochasz naprawdę.
                      > Chcesz tak?

                      Czy chcę być z kimś, kogo naprawdę kocham? Tak, chcę, za wszelką cenę. To nie jest tak, że wpuszczam ją do swojego łóżka albo do swojego życia, ale że oddaję jej swoje łóżko i swoje życie.
                      Zresztą, może jednak nie chodzi o litość, ale o jakieś inne przyczyny? Wygoda (wygodnictwo), bezpieczeństwo, odpowiedzialność (za dzieci na przykład), rodzinne ciepełko z osobą która może nie budzi już namiętności ale nadal jest przyjacielem... Dopóki nie przyprawia mi rogów, to uważam że związek nadal trwa, przekształca się ale żyje.

                      I jeszcze jedno - po ślubie. Nie było przysięgi - nie ma sobie czym głowy zawracać.
                      • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 12:37
                        gobi05 napisał:

                        > Po trzecie - pisałaś o odkochaniu, a ja nie wiem, jak można kochać i się odkoch
                        > ać, i o tym pisałem w pierwszej mojej tu wypowiedzi. Delikatnie wymigałaś się o
                        > d odpowiedzi na to pytanie.

                        Nie wiem na czym polega zakochiwanie się i odkochiwanie ale tak się zdarza i nie my pierwsi i nie ostatni. Owszem, można powiedziec wtedy, ze to nie była prawdziwa miłość, ale o tym się wie już po fakcie. Tez bywałam zakochana i mi przechodziło i potem stwierdziałam - to nie była miłość niemniej nie zmienia to faktu. Zostałam też raz porzucona kiedy byłam jeszcze na etapie "kocham bardzo" a on już mniej lub wcale. I tak naprawdę wtedy dopiero zrozumiałam jaki ból sprawiałam. Czy bym zrobiła tak samo gdybym mogła cofnąć czas? Pewnie tak. Ja po prostu już nie mogłam z nimi być. Ale gdybym mogla cofnąć czas nie wchodziłabym w te związki.
                        >
                        >
                        >
                        > Czy chcę być z kimś, kogo naprawdę kocham? Tak, chcę, za wszelką cenę. To nie j
                        > est tak, że wpuszczam ją do swojego łóżka albo do swojego życia, ale że oddaję
                        > jej swoje łóżko i swoje życie.

                        ok, a gdybyś został z osob do której nic nie czujesz i szedł z nim do łożka? No ale z tego co się orientuję dla facetów to nie problem. (Absolutnie nie zarzucam) Dla mnie tak.

                        > Zresztą, może jednak nie chodzi o litość, ale o jakieś inne przyczyny? Wygoda (
                        > wygodnictwo), bezpieczeństwo, odpowiedzialność (za dzieci na przykład), rodzinn
                        > e ciepełko z osobą która może nie budzi już namiętności ale nadal jest przyjaci
                        > elem... Dopóki nie przyprawia mi rogów, to uważam że związek nadal trwa, przeks
                        > ztałca się ale żyje.

                        Ale w takiej sytuacji wczesniej czy pozniej moze przyprawić rogi. Poza tym nie mówimy o małżeństwach bo to faktycznie może być inna sprawa dla niektórych

                        >
                        > I jeszcze jedno - po ślubie. Nie było przysięgi - nie ma sobie czym głowy zawra
                        > cać.

                        Slub to nic innego jak obietnica i przysięga a przysięgamy sobie. W związku nieformalnym nie można rzucać słow na wiatr i deklarować miłości do końca życia bo rozczarowanie jest takie samo.

                        Widzisz, założyłam wątek bo sama się pogubiłam jak to przeczytałam. Serio.
            • jack20 Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:22
              A c o nastepuje po tym"jak przestaniesz kochac" ? i dlaczego przestajesz? Czy wiaze cie z ta osoba inne uczucia jeszcze niz "milosc" (nie wiem jak ty pojmujesz milosc? sex?, zauroczenie? cos do czego to uczucie zobowizuje jeszcze gdy wygasnie??
              tzn. konczy sie jedna milosc -kopa w d.. partnerowi ?, zaczynasz nowa - sytuacja sie powtarza? . Jak dlugo mozna sie tak bujac ??
              Milosc najczesciej przeksztalca sie w inne uczucia np. przyjazn. I tu masz nowy problem do rozwiazania
              • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:26
                jack20 napisał:

                > A c o nastepuje po tym"jak przestaniesz kochac" ?
                niekochanie

                i dlaczego przestajesz? Czy w
                > iaze cie z ta osoba inne uczucia jeszcze niz "milosc" (nie wiem jak ty pojmujes
                > z milosc? sex?, zauroczenie? cos do czego to uczucie zobowizuje jeszcze gdy wy
                > gasnie??

                nie o mnie tu mowa

                > tzn. konczy sie jedna milosc -kopa w d.. partnerowi ?, zaczynasz nowa - sytuac
                > ja sie powtarza? . Jak dlugo mozna sie tak bujac ??

                to zależy do ilu razy sztuka - szczęsliw ten u ktorego do trzech na przyklad

                > Milosc najczesciej przeksztalca sie w inne uczucia np. przyjazn. I tu masz nowy
                > problem do rozwiazania

                Jeśli przyjazn to ok a jeśli nie?
                • jack20 Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:43
                  "..a jeśli nie?"
                  tzn : przed miloscia NIC nas oprocz seksu nie laczylo , nie mielismy sobie nic do powiedzenia , zero wspolnego. klamstwo gonilo klamstwo.
                  byla to milosc? czy raczej tylko pozadanie?
                  Punkt . Wezel przeciac jak najszybciej.
                  Ale srednio inteligentny osobnik zorientuje sie o tym po kilku najwyzej miesiacach
                  problem wlasciwy powstaje wtedy gdy taka niby-milosc trwa latami i pociaga konsekwencje.
                  moze zaufac wtedy wlasnej intuicji?

      • bimota Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:15
        > Nic w tym dziwnego, to chyba jest taka reguła, że pierwsza miłość, pierwszy par
        > tner nie jest tym ostatnim, na całe życie.

        To najwyrazniej obracamy sie w innych srodowiskach. Wsrod moich najblizszych znajomych jest welu takich, ktorych pierwsza milosc okazywala sie ostania. I tak mi jakos wychodzi, ze takie zwiazki czesciej okazuja sie szczesliwe niz te "regularne".

    • sweet_pink Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 10:21
      Moim zdaniem to jest tak, że jeśli związek budujemy a nie wskakujemy w niego na ura z powodu zauroczenia to miłość w nim nie umiera ot tak. Mamy na taką miłość masę wpływu, możemy ją pielęgnować, budować i jeśli okażemy jej uwagę i troskę to ona będzie. Jeśli czujemy że miłość odeszła to są dwie opcje:
      - albo odeszła tylko dlatego że ją zaniedbaliśmy i tu uważam, że zmycie ze związku bez próby odbudowy uczucia to zwyczajne emocjonalne wygodnictwo.
      - albo odeszła bo została zabita w nas przez różne bolesne sytuacje..np przemoc psychiczną, zdradę...w tej sytuacji uważam, że lepiej odejść, bo nasz psychika podświadomie będzie się buntować przed odbudowaniem uczucia..no i ja uważam że nie warto budować z kimś kto "bije".
      Niestety te dwie sytuacje bywają trudne do rozróżnienia.

      Podejrzewam, że facet który napisał tamten wpis jest człowiekiem, który nie doświaczył w życiu przemocy, czy poważnych zranień ze strony bliskiej osoby i może dlatego dla niego każda milość jest do odnowienia.
      • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 10:26
        Ok. Jest związek, budujemy go, jest oparty na szacunku i miłości, robimy dla siebie wszystko i nagle jednej stronie przestaje się chciec choć naprawdę myślał, że to własnie to. Ale okazuje się, że nie i nie wynika to z tego, że ta druga osoba go skrzywdziła. Ta druga osoba nadal kocha i zrobiłaby wszystko by ratować związek. Ale on/ona już nie chce. Bo przestaje czuć, bo cokolwiek a przez to że zostaje z litości czy dlatego bo nie zostać zwyczajną świnią to zaczyna czuć niechęć do drugiej osoby. Świat pełen jest takich przykładów. I co wtedy?

        sweet_pink napisała:

        > Moim zdaniem to jest tak, że jeśli związek budujemy a nie wskakujemy w niego na
        > ura z powodu zauroczenia to miłość w nim nie umiera ot tak. Mamy na taką miłoś
        > ć masę wpływu, możemy ją pielęgnować, budować i jeśli okażemy jej uwagę i trosk
        > ę to ona będzie. Jeśli czujemy że miłość odeszła to są dwie opcje:
        > - albo odeszła tylko dlatego że ją zaniedbaliśmy i tu uważam, że zmycie ze zwią
        > zku bez próby odbudowy uczucia to zwyczajne emocjonalne wygodnictwo.
        > - albo odeszła bo została zabita w nas przez różne bolesne sytuacje..np przemoc
        > psychiczną, zdradę...w tej sytuacji uważam, że lepiej odejść, bo nasz psychika
        > podświadomie będzie się buntować przed odbudowaniem uczucia..no i ja uważam że
        > nie warto budować z kimś kto "bije".
        > Niestety te dwie sytuacje bywają trudne do rozróżnienia.
        >
        > Podejrzewam, że facet który napisał tamten wpis jest człowiekiem, który nie doś
        > wiaczył w życiu przemocy, czy poważnych zranień ze strony bliskiej osoby i może
        > dlatego dla niego każda milość jest do odnowienia.
        >
        • piotr_57 Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 10:46
          ursyda napisała:

          .. i nagle jednej stronie przestaje się chciec choć naprawdę myślał,
          > że to własnie to. Ale okazuje się, że nie i nie wynika to z tego, że ta druga
          > osoba go skrzywdziła. Ta druga osoba nadal kocha i zrobiłaby wszystko by ratowa
          > ć związek. Ale on/ona już nie chce. Bo przestaje czuć,..

          To świadczy tylko o tym, że jest to osoba mająca jakieś braki w psychice. To nie jest normalny objaw i raczej problem do diagnozowania niż dyskutowania.
          • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 12:42
            Ok ,może to problem w psychice ale to wiadomo już po fakcie, więc dalej pytam - co wtedy?
        • sweet_pink Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 10:53
          Otóż ja uważam wystąpienie takiej sytuacji u naprawdę dojrzałych ludzi za wysoce mało prawdopodobną...jak ktoś sobie ot tak kochać przestaje (cofa swoją decyzje o kochaniu mnie...tak tak ja uważam, że miłość to swego rodzaju decyzja, bo uczucia to nie jest coś co po prostu jest, a coś na co mamy ogromny wpływ) to jest osobą bez kontroli nad własnymi emocjami nad którymi mu sie pracować nie chce (czemu? z wygodnictwa, bo tak łatwiej) to niech sobie idzie precz...ja sobie swoje przepłaczę (choć w sumie nie bardzo w tej sytuacji jest za czym płakać, za gó...arstwem emocjonalnym?), a później ułożę życie z kimś bardziej odpowiedzialnym i świadomym.
          • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 12:43
            Ano właśnie. Niech idzie precz. A on nie idzie, chciał zostać.
            • sweet_pink Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:18
              Ale co zostać po prostu tak w tej całej obojętności? Synsu byz, przecież ukochana i tak się pokapuje i co jej po tym... zawsze lepiej by miłość była (nawet jak trzeba popracować) niż żeby jej nie było. zostać i pracować to rozumiem...zostać bo...nie wiem co...dobra idę wyskoczyć z japonek
              • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:28
                sweet_pink napisała:

                > Ale co zostać po prostu tak w tej całej obojętności? Synsu byz, przecież ukocha
                > na i tak się pokapuje i co jej po tym... zawsze lepiej by miłość była (nawet ja
                > k trzeba popracować) niż żeby jej nie było. zostać i pracować to rozumiem...zos
                > tać bo...nie wiem co...

                i w tym caly jest ambara

                dobra idę wyskoczyć z japonek

                :)
        • salma75 Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 10:59
          ursyda napisała:

          > Ok. Jest związek, budujemy go, jest oparty na szacunku i miłości, robimy dla si
          > ebie wszystko i nagle jednej stronie przestaje się chciec choć naprawdę myślał,
          > że to własnie to. Ale okazuje się, że nie i nie wynika to z tego, że ta druga
          > osoba go skrzywdziła.

          Nie wierzę w coś takiego.
          Zawsze jest jakiś powód, że już się nie chce. Nie ma "przestałam kochać, bo tak...". Chyba, że to od samego początku nie była miłość...
          • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 12:44
            salma75 napisała:

            > Nie wierzę w coś takiego.
            > Zawsze jest jakiś powód, że już się nie chce. Nie ma "przestałam kochać, bo tak
            > ...". Chyba, że to od samego początku nie była miłość...
            >

            Ano właśnie. A jednak się zdarzyło i stąd moje pytanie- co dalej. I nagle czytam, ze facet został by pomimo.
            >
            >
            >
    • raknor Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 10:37

      odkochiwanie się zdarza, czasem idzie nie tak i ludzie nie traktują się jak kiedyś

      było by trochę nie w porządku, zarówno w stosunku do siebie jak i kogoś trwać w takiej relacji, gdzie nie ma już zaangażowania, nawet jak drugiej stronie zależy, to oszukiwanie kogoś
      • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 12:53
        Dlatego tak mnie zaskoczył ten post
    • hildegarda-z-plocka Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 10:46
      nie mam nic przeciwko trwaniu zwiazkow, w ktorych milosc juz wygasla, w koncu kazdy uklada sobie zycie tak, jak mu wygodnie. ale uwazam, ze osoba, ktora pozostaje ze mna w zwiazku i czuje do mnie jedynie przywiazanie oraz szacunek a nie milosc, powinna mnie o tym poinformowac, bym mogla podjac decyzje majac wszystkie dane. jezeli pomimo tego zgodze sie w tym tkwic (bo szacunek/przywiazanie/bo dzieci/ i spoly kredyt) to ok. mam jednak prawo wiedziec. oklamywanie co do uczuc z ww powodow to zwykle tchorzostwo i sku...synstwo gorsze o wiele niz zdrada.

      "- Masz coś przeciwko czarnym ?
      - Mam coś przeciwko wszystkim. "
      • piotr_57 Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 10:48
        hildegarda-z-plocka napisała:

        powinna mnie o tym poinformowac,
        >
        :) Gdy cie to spotka, gdy twój związek do tego "dojrzeje", będziesz o tym wiedziała bez ani jednego słówka :)
        • hildegarda-z-plocka Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 10:53
          och no nie wiem, nie zawsze tak jest. czasami uczucie wygasa po jednej stronie tylko. a jezeli wciaz jest szacunek i przywiazanie po tej drugiej, i jezeli ta druga z wlasnej woli decyduje sie pozostac, to osoba ktora wciaz kocha moze zakladac, ze patner czuje podobnie.

          mam nadzieje, ze mnie to nie spotka.na razie nie mam zadnego zwiazku, wiec nie mam takze czym sie martwic:P
          • piotr_57 Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 11:27
            hildegarda-z-plocka napisała:

            > och no nie wiem, nie zawsze tak jest. czasami uczucie wygasa po jednej stronie
            > tylko. a jezeli wciaz jest szacunek i przywiazanie po tej drugiej, i jezeli ta
            > druga z wlasnej woli decyduje sie pozostac, to osoba ktora wciaz kocha moze zak
            > ladac, ze patner czuje podobnie.

            Musiałaby być ślepa i głupia:); uwierz mi, tego nawet nie musisz wiedzieć, to się czuje, czuje się całym sobą, wszystkimi zmysłami i nie można się pomylić.
            >
            > mam nadzieje, ze mnie to nie spotka.

            Szczerze Ci tego życzę:), ale w to nie wierzę.

            na razie nie mam zadnego zwiazku, wiec nie
            > mam takze czym sie martwic:P

            No to co się "smarkate" wtrąca w rozmowy dorosłych ? :D
      • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 12:56
        i pod tym się podpiszę chociaż nie jestem z Płocka:)
    • real_mayer Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 10:55
      Jeszcze jedna sprawa mi się nasunęła. Pakując się z związek bierze się w jakiś sposób odpowiedzialność za drugiego człowieka. I teraz nagle kopnąć w dupę tą odpowiedzialność dlatego, że się "odkochało" wydaje mi się jakieś takie niesmaczne.
      • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 12:54
        real_mayer napisała:

        > Jeszcze jedna sprawa mi się nasunęła. Pakując się z związek bierze się w jakiś
        > sposób odpowiedzialność za drugiego człowieka. I teraz nagle kopnąć w dupę tą o
        > dpowiedzialność dlatego, że się "odkochało" wydaje mi się jakieś takie niesmac
        > zne.
        >
        tego samego zdania był właśnie ten chłopak, tylko teraz pytanie-czy to fair w stosunku do drugiej osoby?
        • real_mayer Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:21
          Moim zdaniem tak. Nie fair wydaje mi się takie "odchodzę, bo Cię nie kocham" rzucone jak grom z jasnego nieba.

          ursyda napisała:
          tylko teraz pytanie-czy to fair w stosunku do drugiej osoby?


          Nawet zaczęłam się zastanawiać w sensie swojego związku i jak to widzę. Oczywiście cały czas zakładam, że to "nie-kochanie" nie jest "nie-lubieniem".
          Gdyby mąż mnie nie kochał, ale jednak dbałby o mnie, lubił mnie, szanował to ja mogę pozostać w takim układzie bez szkody dla mojego ego.
          • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:29
            Masz rację, chodzi o to, że to nie był mąz niczyj:)
      • puszysta_gimnazjalistka Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:05
        Przed składaniem nierealnych deklaracji należy chwilę pomyśleć. Zanim się powie "Będę cię kochał aż do śmierci" warto zdać sobie sprawę z absurdalności takiego stwierdzenia i wypowiedzieć to z należytym dystansem :)
        • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:07
          Wiem chyba co mnie zdziwiło. Chyba to, że to powiedział facet, bo to raczej kobiety są bardziej "chętne" do poświęceń, częściej to jednak facetowi przechodzi i łapie się innej gałęzi. I wtedy nie ma sentymentów.
          • puszysta_gimnazjalistka Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:09
            Właśnie, bo faceci, w przeciwieństwie do kobiet mają tendencję do robienia sobie dobrze :)
            • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:30
              Nie pisz tak do mnie bo ja jestem zboczona i wszystko mi się kojarzy:)
              • puszysta_gimnazjalistka Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:41
                Mi też wszystko się kojarzy, ale mimo to uważam, że jestem normalny :)
    • gocha033 Milosc ? - A Ilez Ty masz lat ? 05.01.11, 10:58
      Swiat (szczegolnie trzeci Swiat - a podobno podrozujesz) jest pelen takich przykladow. To tylko na "Zachodzie" jak sie przestaje kochac, to mozna odejsc (chociaz tez nie zawsze ma to sens).
      W pozostalej czesci Swiata, malzenstwo jest kontraktem,
      czyli wzajemnym swiadczeniem sobie uslug.
      Gdy sie przy tym trafi jeszcze uczucie - to jak los na loterii.
      A gdy nie - to sie pcha ten wozek (albo go ciagnie) i tez jest dobrze.

      Tylko poeci uwazaja, ze do zycia niezbedna jest Milosc.
      • real_mayer Re: Milosc ? - A Ilez Ty masz lat ? 05.01.11, 11:01
        gocha033 napisała:
        > Tylko poeci uwazaja, ze do zycia niezbedna jest Milosc.


        No jednak nie tylko poeci, jak widać po wpisach.
        • ursyda Re: Milosc ? - A Ilez Ty masz lat ? 05.01.11, 12:55
          real_mayer napisała:

          > gocha033 napisała:
          > > Tylko poeci uwazaja, ze do zycia niezbedna jest Milosc.

          >
          > No jednak nie tylko poeci, jak widać po wpisach.

          chyba,że u jakieś kółko literackie działa:)
      • ursyda Re: Milosc ? - A Ilez Ty masz lat ? 05.01.11, 12:48
        Po pierwsze gocha - zejdź z tej ambony. Po drugie jak mnie już tak wnikliwie czytasz to wielokrotnie pisałam o swoim wieku. Po trzecie chłopak, ktory opisał tam swoją historię nie chciał z nią zostawać bo mu tak wygodniej tylko dlatego, że coś zadeklarował i nie zmienił tego tylko dlatego, że przestał kochać.
        A ja tam ani ciągnąć ani pchać wózka nie zamierzam.
        • gocha033 Re: Milosc ? - A Ilez Ty masz lat ? 05.01.11, 13:10

          Kobieta
          Autor:
          gocha033@gazeta.pl korzysta z IP: (10.147.32.21)
          Temat:
          Treść:

          * Pogrubienie
          * Kursywa
          * Podkreslenie
          * Obrazek
          * Link

          Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.
          Podglad
          Edytuj
          Odpowiadasz na:
          ursyda napisała:

          > Po pierwsze gocha - zejdź z tej ambony. Po drugie jak mnie już tak wnikliwie czytasz to wielokrotnie pisałam o swoim wieku.

          - nie czytam wnikliwie, wiec nie wiem.
          zapodaj :)

          A ja tam ani ciągnąć ani pchać wózka nie zamierzam.

          - toc przecie mowie, ze kazdy by tak chcial
          ja tez.
          lecz tak naprawde, poza tkzw. "Zachodnia Cywilizacja
          nielicznym to dane.

          • ursyda Re: Milosc ? - A Ilez Ty masz lat ? 05.01.11, 13:19
            A coś Ty kobieto narozrabiała w tym poście, że Ci się wszystko przeniosło?
            37
            i też bym tak chciała:)

            • gocha033 Re: Milosc ? - A Ilez Ty masz lat ? 05.01.11, 13:27
              ursyda napisała:

              > A coś Ty kobieto narozrabiała w tym poście, że Ci się wszystko przeniosło?

              - nie mam pojecia. chyba zadzwonie do inspektora d/s ochrony danych osobowych :)

              > 37
              > i też bym tak chciała:)

              - 37 ?
              chcesz , to masz :)
              • ursyda Re: Milosc ? - A Ilez Ty masz lat ? 05.01.11, 13:35
                Już Ty dobrze wiesz o co mi chodzi:P
          • puszysta_gimnazjalistka Re: Milosc ? - A Ilez Ty masz lat ? 05.01.11, 13:22
            Ale można postawić śmiałe założenie, że poruszamy się w naszym kontekście kulturowym.

            Ja wiem, że w Afryce głodują, ale szczerze mówiąc mam to gdzieś, mają taki świat jaki sobie zbudowali. My sobie zbudowaliśmy inny. I tu prosta analogia z życiem w związku, mamy taki jaki sobie zbudujemy. Jak ktoś chce tkwić w związku w którym czegoś mu brak, to niech sobie tkwi, ale niech nie marudzi, że mu czegoś brak.
            • gocha033 Re: Milosc ? - A Ilez Ty masz lat ? 05.01.11, 13:25
              pojezdzij troche po Swiecie

              Te kobiety w Afryce i sporej czesci Azji
              wyboru nie maja.
              • puszysta_gimnazjalistka Re: Milosc ? - A Ilez Ty masz lat ? 05.01.11, 13:40
                Fatalizm to przekleństwo :)
                • ursyda Re: Milosc ? - A Ilez Ty masz lat ? 05.01.11, 14:14
                  Ty stary, weź już zmień tę sygnaturkę bo dołuje:)
                  • puszysta_gimnazjalistka Re: Milosc ? - A Ilez Ty masz lat ? 05.01.11, 14:58
                    Nie da się :)
                    • ursyda Re: Milosc ? - A Ilez Ty masz lat ? 05.01.11, 15:04
                      osłodkijezu
                      zamienił stryjek siekierkę na ekierkę
            • jack20 Re: Milosc ? - A Ilez Ty masz lat ? 05.01.11, 13:29
              Naprawde murzynki sobie same ten swiat zbudowaly jaki maja ??
              A moz MY im taki swiat zbudowalismy ??
              Sadzac po wypowiedzi jestes naprawde glupia puszysta blondynka , wcale nie gimnazjalistka.
              • puszysta_gimnazjalistka Re: Milosc ? - A Ilez Ty masz lat ? 05.01.11, 13:39
                A co robią żeby było im lepiej ? Strzelają do siebie, mordują, gwałcą, a jak braknie im kul to używają maczet. Oczywiście, że mogą w tym tkwić i za wszystko winić złego białego człowieka. Japonia przed II wojną światową miała praktycznie ustrój feudalny, a teraz gdzie jest ? Jak ktoś chce to da radę pójść do przodu, ale marudzeniem i szukaniem winnych jeszcze nikt nic sensownego nie zbudował.
                • jack20 Re: Milosc ? - A Ilez Ty masz lat ? 05.01.11, 13:47
                  to ze afryka ginie nie podllega dyskusji .. tylko, ze jej winny zagladzie jest TYLKO bialy czlowiek. przynajmniej moze kilku tak mysli.
                  • puszysta_gimnazjalistka Re: Milosc ? - A Ilez Ty masz lat ? 05.01.11, 13:55
                    A ja myślę, że jest dokładnie odwrotnie. Nie jestem rasistą i nie uważam murzynów za małpy. Jeżeli się mordują to dlatego, że odczuwają taką potrzebę a nie dlatego, ze 100 lat temu byli tam biali.
                    • ursyda Re: Milosc ? - A Ilez Ty masz lat ? 05.01.11, 14:27
                      Zaraz przyjdzie Hotally i Ci wyłuszczy sprawę czarnych:D
    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 11:25
      No ja jestem z tych, którzy w miłość wierzą i miłość dla mnie jest bardzo ważna. I wiem, że są pary, które pomimo długiego stażu nadal bardzo się kochają.
      Na dziś myślę, że nie mogłabym dzielić życia z kimś kogo przestałabym już kochać. Oczywiście rozumiem, że miłość po latach się zmienia ale jeśli nie czułabym nawet trochę takiej tęsknoty czy wewnętrznego drżenia(hehe, poetka:P) wynikającego z miłości to w sumie byłoby to życie jak z bratem, przyjacielem a nie ukochanym mężczyzną.
      I nie do końca trafiają do mnie tłumaczenia o pozostaniu ze sobą dla dobra dzieci czy ze względu na kredyty, przyzwyczajenie, itd.
      To jest tak naprawdę upokarzające a tym wspomnianym dzieciom wcale na dobre nie wychodzi.
      I myślę też, że warto życie przeżyć szczęśliwie więc jeśli ktoś przestał kochać i nie czuje się szczęśliwy to nie widzę w sumie żadnego powodu, żeby się poświęcać.
      • grassant Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 12:52
        I myślę też, że warto życie przeżyć szczęśliwie więc jeśli ktoś przestał kochać i nie czuje się szczęśliwy to nie widzę w sumie żadnego powodu, żeby się poświęcać.

        poświęcać się nie, ale wyjście ze związku, nie znaczy, skoku że w otchłań szcżęścia.
        • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 12:59
          Ale tego się nie wie, wie się natomiast to co będzie jeśli się w takim związku pozostanie.
          • simply_z Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:20
            a czytacie czasem forum brak seksu w małżeństwie?
            tam to dopiero czytalam dziwne historie. np ,kobieta ,ktora nie sypia z mężem od 10 lat ,bo on nie chce ,nic ich nie łączy ,źle się czuje w tym związku ,nie mają dzieci i....nadal przy nim tkwi .
            dla mnie to zdumiewajace ...
            • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:38
              Nie czytam ale widziałam ich zlot w Warszawie:D Sąsiedni stolik mieli
              • simply_z Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:44
                :D wyobrazasz sobie takie pytanie?-mamo mamo gdzie jedziesz? .-ah na takie male spotkanie mojej forumowej grupy"brak seksu w małżeństwie"
                • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:59
                  "wrócę rano"
                  "jak to, dopiero rano?"
                  "no przecież nie będę po nocy wracać"
                  ;)
          • grassant Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:43
            można przewidywać, ale można także mieć nadzieję :)

            > Ale tego się nie wie, wie się natomiast to co będzie jeśli się w takim związku
            > pozostanie.
            • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 14:06
              Za dużo już tych zawiedzionych nadziei na tym świecie
              • grassant Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 14:13
                Nadzieja umiera ostatnia :)
                • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 14:17
                  A beznadzieja pije szampana
    • kookardka Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:19
      Ludzie często mylą stan zakochania z miłością. Szał ciał, namiętność i potrzeba obcowania są charakterystyczne dla stanu zakochania, który wynika bardziej z burzy hormonów niż z racjonalnego podejścia. Miłość jest dla mnie bardziej racjonalna i z czasem ewoluuje w stronę przyjaźni, często przywiązania, intymności na wyżym pułapie świadomości partnera. Jeśli jest życzliwość i sympatia a żadna ze stron w tym związku nie męczy się i nie ma dość obcowania z partnerem to czemu przekreślać wspólnie spędzone lata i się rozstawać ? To inna, dojrzalsza miłość po prostu ... no ale jak ktoś szuka szału pał i wiecznej adrenalinki to znaczy, że nie dorósł do bliskiej relacji i lepiej jak sobie pójdzie w swoją stronę :)
      • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:39
        No ale na początku nie wiadomo czy to hormony czy uczucie wyższe . I nie gadaj mi tu o dojrzałości bo sama się parę razy pomylilam:P)
        • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:56
          ursyda napisała:

          > No ale na początku nie wiadomo czy to hormony czy uczucie wyższe . I nie gadaj
          > mi tu o dojrzałości bo sama się parę razy pomylilam:P)

          Wydaje mi się, że wiem o czym pisze kookardka.
          Chodzi chyba o to, że niektórym niedojrzałym osobnikom się wydaje, że stan zakochania będzie trwał zawsze. A jak nie trwa to wtedy odchodzą i powtarzają ten sam schemat. Jest troche takich ludzi na świecie-są w stanie wytrzymać w związku pare lat i koniec.
          Tylko, że tutaj była mowa o kimś kto nie kocha i zostaje w związku nie wiadomo po co. Nie to, że kocha spokojnie i dojrzale ale nie kocha w ogóle.
          Poza tym ludziom się też często wydaje, że po paru latach to musi być nudno i szaro. To jest nieprawda. To od nas zależy jak będzie wygladała nasza relacja i można nią tak 'sterować', żeby było w niej też trochę elementów z tego zakochania w drugim człowieku.
        • kookardka Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 15:49
          Nie mnie to oceniać ;) Rozróżniam pomyłkę od niedojrzałości. Jeśli ktoś rezygnuje z relacji, bo nie może znieść obecności drugiej osoby, czar prysł, trudno ze sobą wytrzymać, brak życzliwości, chęci i potrzeby ciągnięcia tego dalej to pomyłka, a jak z powodu braku adrenaliny i szału pał to znaczy, że nie dorósł do dojrzałej miłości ...
          • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 16:02
            Ale sama znasz pewnie ludzi, ktorzy wchodzili w związek mówiąc drugiej stronie banały typu: w koncu cię znalazłem, moje życie bez ciebie nie ma sensu, nie mogę uwierzyc, ze w końcu jesteśmy razem i tak dalej, przy czym po jakimś czasie stwierdzali, że im nie zależy, prawda?
            • kookardka Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 16:32
              no oczywiście, że tak , ale nie mnie oceniać co się kryje pod tym " nie zależy mi", czy pomyłka czy niedojrzałość , to już każdy sam wie jakie były jego motywacje, gdy czar prysł i spadły różowe okulary ;)
              • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 17:09
                no, dokładnie
                ale to się niestety wie dopiero "potem";)
      • ckm1 Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 14:53
        Wielkie gratulacje kookardko ! :) Właśnie wyłożyłaś w sposób jasny, czym jest zakochanie vel zauroczenie a czym jest miłość. Od siebie dodam, że stan zauroczenia może czasem minąć jak sen złoty po 2 latach właśnie dlatego że reakcje chemiczne w mózgu i te rzeczy ( tak przynajmniej podają niektóre uczone knigi, kto chce to sobie niech poczyta na ten temat ), albo wejść w fazę miłości dojrzałej ... opartej na przywiązaniu, przyjaźni, intymności na wyższym pułapie świadomości..., zresztą ja bym lepiej tego nie ujęła jak zrobiłaś to w swoim wpisie. : )
      • bimota Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 22:37
        Ja ta wasza "racjonalnosc" nazywam wyrachowaniem...
      • coelka Re: Dziwna sprawa 06.01.11, 01:52
        kookardka napisała:

        > Ludzie często mylą stan zakochania z miłością. Szał ciał, namiętność i potrzeba
        > obcowania są charakterystyczne dla stanu zakochania, który wynika bardziej z
        > burzy hormonów niż z racjonalnego podejścia. Miłość jest dla mnie bardziej racj
        > onalna i z czasem ewoluuje w stronę przyjaźni, często przywiązania, intymności
        > na wyżym pułapie świadomości partnera. Jeśli jest życzliwość i sympatia a żadna
        > ze stron w tym związku nie męczy się i nie ma dość obcowania z partnerem to cz
        > emu przekreślać wspólnie spędzone lata i się rozstawać ? To inna, dojrzalsza mi
        > łość po prostu ... no ale jak ktoś szuka szału pał i wiecznej adrenalinki to zn
        > aczy, że nie dorósł do bliskiej relacji i lepiej jak sobie pójdzie w swoją stro
        > nę :)
        Zgadzam sie jakbym czytała własne słowa więc ja juz nie bede pisac , dodamtylko, ze szał ciał i uniesienie musi byc na poczatku i musi byc teź więź intelektualna, jeżeli jest sam seks to po paru latach jak on upada nie zostaje nic, zero wspólnych rozmow na bazie wspolnych zainteresowań, zostaje dwoje obcych ludzi, dlatego musi gac też w potrzebach psychicznych, te same ksiązki, filmypase np. góry czy lywanie bo to daje przynajmniej szanse na miłosc , miłoś przychodzi z czasem i musi byc wypracowana, zakochanie przychodzi samo i szybko mija.
        • coelka Re: Dziwna sprawa 06.01.11, 01:53
          sory za takie głupie błedy, ale jestem juz chyba zmęczona bo późno
    • bimota Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 13:57
      1. Chyba najlepiej znalezc osobe, ktorej nie przestaniemy kochac. Wierze, ze sie da, choc mi sie nie udalo. No i czym jest ta mmilosc ? Najprostsza def. jest taka, ze jest wtedy, gdy chce sie z kims byc. Wg mnie prawdziwa milosc jest na cale zycie. U mnie jest raczej tak, ze w ciagu miesiaca spotykania sie z kims wiem czy to tylko zauroczenie. Nie uwazam, ze o milosc trzeba dbac i sie starac. Kocha sie za to, ze ktos jest, nie za to, ze sie stara. Nie widze bycia z kims na stale bez milosci, ale tez nie jest tak, ze jak jest milosc to trzeba byc razem. Jesli sa rzeczy, co do ktorych jestem pewien, ze sa nie do zaakceptowania i nie ma widokow by problem rozwiazac - odchodze nawet jak kocham, ale nie odchodze z powodu byle pierdoly, to naprawde musi byc COS.

      2. Zdrada. Nie rozumiem tekstow w stylu "zniose wszystko procz zdrady". Znam duzo gorsze rzeczy. Wg mnie zdrada nie musi automatycznie oznaczac rozstania.

      3. Slub. Nie ma dla mnie roznicy czy skladam przysiege czy najzwyczajniej w swiecie mowie partnerce, ze chce z nia byc. Jedno i drugie jest dla mnie tak samo wiazace. Slow sie nie rzuca na wiatr. Jak jestem pewien - mowie, ze chce byc na zawsze, jak nie - mowie, ze chce sie spotykac ale jeszcze nie jestem pewien. Obie strony musza wiedziec na czym stoja.

      Najtrudniej jest rozpozanc czy to milosc... Czy jak jestem z kims miesiac, dwa, trzy i chce nadal to to juz milosc ?
      • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 14:08
        bimota napisał:

        > 1. Chyba najlepiej znalezc osobe, ktorej nie przestaniemy kochac. Wierze, ze s
        > ie da, choc mi sie nie udalo.

        to się tylko ciesz
        i mówię całkiem serio

        No i czym jest ta mmilosc ? Najprostsza def. jest
        > taka, ze jest wtedy, gdy chce sie z kims byc. Wg mnie prawdziwa milosc jest na
        > cale zycie. U mnie jest raczej tak, ze w ciagu miesiaca spotykania sie z kims
        > wiem czy to tylko zauroczenie. Nie uwazam, ze o milosc trzeba dbac i sie starac
        > . Kocha sie za to, ze ktos jest, nie za to, ze sie stara. Nie widze bycia z kim
        > s na stale bez milosci, ale tez nie jest tak, ze jak jest milosc to trzeba byc
        > razem. Jesli sa rzeczy, co do ktorych jestem pewien, ze sa nie do zaakceptowani
        > a i nie ma widokow by problem rozwiazac - odchodze nawet jak kocham, ale nie od
        > chodze z powodu byle pierdoly, to naprawde musi byc COS.

        to ciekawe co piszesz, serio
        >
        > 2. Zdrada. Nie rozumiem tekstow w stylu "zniose wszystko procz zdrady". Znam du
        > zo gorsze rzeczy. Wg mnie zdrada nie musi automatycznie oznaczac rozstania.
        >
        > 3. Slub. Nie ma dla mnie roznicy czy skladam przysiege czy najzwyczajniej w sw
        > iecie mowie partnerce, ze chce z nia byc. Jedno i drugie jest dla mnie tak samo
        > wiazace. Slow sie nie rzuca na wiatr. Jak jestem pewien - mowie, ze chce byc n
        > a zawsze, jak nie - mowie, ze chce sie spotykac ale jeszcze nie jestem pewien.
        > Obie strony musza wiedziec na czym stoja.
        >
        > Najtrudniej jest rozpozanc czy to milosc... Czy jak jestem z kims miesiac, dwa,
        > trzy i chce nadal to to juz milosc ?
        • bimota Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 14:34
          Mam sie cieszyc, ze nie udalo mi sie znalezc kobiety odpowiedniej ?
          • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 14:44
            tak
            bo ta odpowiedznia wg ciebie kobieta mogłaby nie myśleć tego samego o tobie
            albo się okreslić po 2 latach, że jednak to nie było to
            • bimota Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 14:53
              Tez jestes sama i sie z tego cieszysz ?

              Poki co moge sie cieszyc, ze one tez sie zwykle okreslaja wczesniej...
              • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 15:08
                Byłam w sytuacji gdzie mnie przechodziło i nie wydusiłabym z siebie słow, ze już cię nie kocham ale z tobą zostanę
                Byłam też po drugiej stronie gdy komuś przeszło wczesniej niż mi i nikomu nie życzę.
                • bimota Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 15:13
                  Ja tez nie zycze, ale czy lepiej zyc w samotnosci... ?
                  • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 15:16
                    Po prostu nic na siłę
                    • bimota Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 15:22
                      Pytanie co to znaczy...

                      Raz slysze, ze w w zwiazku trzeba sie starac, a raz, ze nic na sile... Jak facet chce, to zle, bo "desperat", jak sie "nie stara" to niech spada - "nic na sile"... PEwnie lepiej byc samemu, ale te hormony...
                      • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 15:26
                        Nie szukać na siłę zwiazku, wtedy samo przychodzi. Co do starania się to nie mam recepty ale zawsze wychodziłam lepiej jak się nie starałam, jak się raz postarałam to zostałam w miejscu a on poszedł dalej:)
                        • bimota Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 15:29
                          Ok, bede siedzial przed TV i czekal, az zaczna pukac kandydatki... ;)
                          • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 15:30
                            to mogą być świadkowie Jehowy:)
                            • bimota Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 15:34
                              No ostatnio mnie czesto naiwedzjaa w lokalu, w ktorym rzadko bywam. Nie wiem jak one to robia, ale stare baby... :P
                              • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 15:37
                                niech zgadnę, takie pod czterdziestkę?
                                • bimota Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 16:15
                                  At, cwana... :P

                                  To bym byl hipokryta... :P Raczej po 50...
                                  • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 16:19
                                    no! Masz szczęście:))
                                    • bimota Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 22:38
                                      To juz dzis 2 szczescia... a mialem sie za pechowca. :P No ale goladam i olgadam, a ty cos nie pukasz... :P
                                      • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 22:41
                                        bo nie wiem co ty oglądasz i gdzie ja nie pukam:)
                                        • bimota Re: Dziwna sprawa 06.01.11, 01:33
                                          TV do mych drzwi :P
      • simply_z Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 14:41
        nie sądziłam ,że to powiem ale jestes romantykiem Bimoto.
        • bimota Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 14:59
          Nie jestem zadnym romantykiem. Bog pokaral mnie uczuciami, nie wiem co ja mu takiego zrobilem...
          • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 15:10
            mówią, ze zbierasz dwa razy tyle ile wyrzuciłeś
            jeśli to prawda to u mnie dopiero początke drogi:/
            • bimota Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 15:17
              Nie rozumiem...
              • simply_z Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 15:27
                związek albo poznanie tej wlasciwej osoby to tak naprawdę kwestia szczęścia i mysle ,że ciezko stosowac jakies reguły.
                • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 15:29
                  I dlatego Hinduski mają lepiej;))
              • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 15:28
                Chodzi o to, że każdy Twój zły uczynek do Ciebie wróci podwójnie. I do mnie wróciło. Mówię tutaj tylko w kontekście związków bo ogólnie to anioł jestem więc się nie obawiam powrotu zła wyrządzonego:)
                • bimota Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 15:33
                  Rozumiem,z e to tylko te zle uczynki wracaja... ale wtedy to by chyba zadnych zwiazkow nie bylo... :)
                  • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 15:41
                    Dobre oczywiście też. Inaczej by się naturze nie opłacało:))
                    osobiście znam kobiety, które były wielokrotnie porzucane
                    osobiście znam kobiety, które wielokrotnie porzucają
                    gdzieś tam się to wyrównuje:)
                    Pod tym względem dobrocią nie grzeszyłam, jak był koniec to koniec-fakt, że zawsze wiązało się to z czymś tam ale inne na moim miejscu próbowały coś wypracować a mnie się nie chciało, wychodziłam z założenia, że to jak gangrena - trzeba szybciutko amputować. Amputowano i mnie:))
                    • bimota Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 16:14
                      Ale czy to zly uczynek ? Zly to sciemnianie.
                      • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 16:21
                        Wiesz co? Sama nie wiem. Wtedy wydawało mi się to jak najbardziej fair. Stawiałam sprawę jasno i nie oglądałam się za siebie. Na zasadzie "czego nie rozumiesz w zdaniu- nie kocham cię?"
                        Ale jak się już znalazłam po drugiej stronie to mi się z deka światopogląd zachwiał
                        • bimota Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 17:31
                          To sie chyba po babsku empatia nazywa... ;)
                          • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 17:42
                            której mi brakowało?
                            • bimota Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 22:40
                              Baby zawsze wymyslaja wzniosle hasla, do ktorych sie nie stosuja. :P
      • jack20 Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 14:48
        Ad.1 Chyba tak, tylko jak?
        Ad.2 Chyba nie. Zdrada to definitywny koniec.
        Ad.3 Gdyby kosciuszko nie przysiegal narodowi na krakowskim rymku tylko w knajpie po pijaku mialoby to inny wydzwiek jak to ma.
        • bimota Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 14:57
          1. No podalem propozycje... Jesli po 3 miesiacach nadal czujesz to COS i naprawde chcesz to moze sie uda... ? Jesli sa wtpliwosci to... sa watpliwoasci.

          2. Tego nie rozumiem, ale nie musze wszystkiego rozumiec...

          3. Po pijaku to pewnie tak... Ja chyba pisalem o czyms innym...
    • mrs.g Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 16:09
      w zwiazku oprocz milosci jest jeszcze szacunek, mysle, ze jak jest to drugie to wszystko ma szanse przetrwac...ponoc nie ma czegos tkiego jak milosc, jest tylko chemia i zauroczenie
      • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 16:14
        no i jakoś tak smutno się zrobiło
    • bimota Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 16:19
      Moze niech sie wypowiedza osoby, ktore sa w wieloletnich zwiazkach i nadal kochaja. Ale tak serio, nie "kocham" bo tak wygodnie... Po jakim czasie wiedzieliscie, ze to jest TO ?

      Zapomnialem dodac, ze milosc jest od 1 wejrzenia, oczywiscie... :P
      • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 16:23
        Bimot, załóż osobny wątek, tu jest dużo wpisów i już raczej nikt nie zajrzy:)
      • simply_z Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 16:30
        a mozna mowic o miłości niespelnionej?;)
        chyba się nie liczy;(
        • ursyda Re: Dziwna sprawa 05.01.11, 17:06
          liczy
          chciałabym poczytać
    • krzywelustro To zależy, jak traktuje się miłość. 06.01.11, 00:47
      Można ją traktować jako zadanie wynikające z najróżniejszych podstaw: sentymentu, planów, wygody, wzajemnych zobowiązań ("oraz że cię nie opuszczę..."), wspólnych zobowiązań (kredyt, dzieci)... Sam wiem, że jeśli miłość poważnie potraktuje się jako zadanie, zakasując łokcie i z autentycznym zangażowaniem poświęcając swój czas i uwagę, bardziej się ją szanuje i skuteczniej o nią dba, łatwiej wówczas o szczere dobre chęci.

      Miłość można też potraktować jako coś, co przychodzi do nas niezależnie od nas. Przychodzi i odchodzi. Kiedy przychodzi - wiele z tego wynika (także zobowiązania), kiedy odchodzi - człowiek ma pretekst, aby to wszystko przestało wynikać.

      Na ogół jest tak, że na początku związku jest ten drugi wariant, a z czasem, jeśli związek nadal trwa, przechodzi w ten pierwszy.

      Jedna i druga postawa jest do zaakceptowania, ale pod jednym warunkiem: że obydwie strony jawnie "wyznają" tę samą koncepcję (lub wzajemnie akceptują odmienność, co jednak wydaje mi się tylko nieżyciową teorią). Tu nie ma miejsca na niedopowiedzenia, a wprowadzanie drugiej strony w błąd oraz utwierdzanie jej w tym błędzie jest najpodlejszym oszustwem.
    • 0ffka Re: Dziwna sprawa 06.01.11, 03:27
      ursyda napisała:

      > ....I na to odp
      > isał jej jakiś forowicz tak: to różnimy się bardzo od siebie, bo ja nigdy bym n
      > ie porzucił (rozwalił związku) dlatego, że przestałem kochać"

      Są takie wuje. Sama znam takiego fagasa. Złamas jest z laską od prawie 10 lat, nie odchodzi od niej chociaż twierdzi, że jej już nie kocha, nie kręci go, etc. Może boi się, że drugiej takiej idiotki nie znajdzie, która go pokocha? Biedaczek bredzi, że jest z nią dlatego, ponieważ ona zabiłaby się, gdyby odszedł od niej co jest według mnie nieprawdą. Laska miałaby jasną sytuację i mogła założyć rodzinę a nie tkwić w zawieszeniu z kimś kto jej nie kocha.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka