ursyda
05.01.11, 08:06
Ponieważ znów się przestawiłam i nie mogłam spać całą noc to połaziłam sobie po obcych forach. No i trafiłam na jakieś gdzie ludzi pisali o związkach. Jakaś forowiczka opisywała sytuację, że porzuciła faceta bo się odkochała. I na to odpisał jej jakiś forowicz tak: to różnimy się bardzo od siebie, bo ja nigdy bym nie porzucił (rozwalił związku) dlatego, że przestałem kochać"
Dodam, że facet nie mówił o żonie.
Powiem Wam, że lekko mnie wycięło z japonek. I sama nie wiem dlaczego. Tzn. zaczęłam się zastanawiać jak to jest - czy jak juz przestajemy kochać to należy to jak najszybciej skończyć czy też co? Zostać i się "męczyć"? Czy zostać bo związek jest ok tylko nie ma miłości. Czy to ma sens? Nie pojmuję tego i nie potrafię w tej chwili odpowiedzieć na to pytanie.
No bo skoro przestaliśmy się kochać... ok ale "przestaliśmy" czyli oboje. A jak tylko jedno z nas?
Sama nie wiem dlaczego mi to tak zaprząta głowę ale jak już wkleicie jezuski, napiszecie co o tym myślicie.