zigi-zyg
21.01.11, 00:02
Witam!
Zapewne nie powinnam zakładać tego wątku w tym dziale, ale zależy na obiektywnej odpowiedzi.
Mój brat ma bardzo zazdrosną żonę, która non stop sprawdza go, a także jego rzeczy, szczególnie telefon, wierząc, że znajdzie w nich dowód urojonej przez nią niewierności. Pewnego wieczoru kiedy wrócił do domu z piwa z kolegami, zaczęła przeszukiwać jego kurtkę. Znalazła w niej telefon, który był wyłączony. To było dla niej pretekstem, żeby wszcząć awanturę. Zaczęła rzucać jego telefonem i okładać go pięściami. Była wypita, on też. Do kłótni dołączyły prawie dorosłe dzieci. Mój brat uderzył swoją żonę tak, że pojawiło się limo pod jej okiem. Dzieci odniosły drobne zadrapania.
Brat wyprowadził się na kilka dni z domu do mnie.
Tego samego wieczora szwagierka zadzwoniła po policję i została sporządzona Niebieska Karta. Kiedy mój brat wrócił do domu, zastał w nim panią z pomocy społecznej. Kilka dni później pojawił się kurator, grożąc mojemu bratu, ale i też szwagierce możliwością utraty praw rodzicielskich.
Czy jest to w ogóle możliwe, aby w tak szybkim czasie w/w instytucje zaczęły się interesować tą rodziną? Rozumiem, że małżeńska awantura nie wpływa zdrowo na dzieci, ale taka sytuacja zdarzyła się pierwszy raz, zwłaszcza, że wszczęła ją moja szwagierka robiąc z mojego brata oprawcę nie z tej ziemi.
Skoro pojawił się kurator, tzn., że sprawą zainteresował się sąd, czy jego celem był wyłącznie wywiad?