Dodaj do ulubionych

Życie obok siebie

28.01.11, 09:02
On: przed 40-stką, wyraźnie oddala sie od niej, zaczyna żyć we własnym świecie, zamykając sie na potrzeby rodziny. Schemat dnia : praca 8h, potem piwko, obiad w domu, znowu kilkugodzinne posiedzenia w barze z kolegami (stanu wolnego) z pracy lub gra on-line do późnych godzin nocnych (z tymi samymi osobami). Nawet wstajac do pracy przed 5.00 włącza kompa i sprawdza, czy ktos gra. To uzależnienie, bo nawet weekendy poświeca grom swój wolny czas. Zainteresowanie sprawami i naprawami domowymi -żadne. Zainteresowanie żoną i dorastajacym potomstwem-obecnie znikome. Kontakty z żoną ograniczaja się do krótkich rozmów- najczęsciej w obrębie domowych spraw. Czasami opowiada jakieś śmieszne wydarzenia z baru. Seks z żoną jest z różną częstotliwością ale on twierdzi, że bardzo udany i utwierdza ja w przekonaniu, że w małzenstwie jest szczęśliwy.

Ona: z wyglądu niczego sobie ale coraz mniej szczęśliwa. Ma czym zajać czas, lecz nadal czuje potrzebę bliskiego kontaktu z mężem, takiego zwyczajnego po prostu. Od czasu do czasu spotyka się z rodziną swoją, męża i koleżankami, jednak czegos brak. Kiedyś kontakty z Nim były bardzo dobre, ale teraz On zachowuje sie tak, jakby nie miał o czym z Nią rozmawiac, nawet na wakacjach był znudzony, chociaż Ona nie unika rozmów. Sprawiał wrazenie, że tesknił za kolegami, albo....... Wiele razy pytała Go, czy ma kogos ale kategorycznie zaprzecza. Może Ona powinna przestac zabiegać o uwagę męża i rozejrzeć się za inną bratnią duszą? Czy wszystkie długoletnie zwiazki dopada taka chęć izolacji? A moze to objaw uzależnienia od alkoholu i gier?

Jej ciągle zależy, ale czuje, że długo nie wytrzyma w tym coraz to dziwniejszym układzie.
Obserwuj wątek
    • soulshunter Re: Życie obok siebie 28.01.11, 09:07
      Czy to jest scenariusz do kolejnego odcinka "Barw Szcześcia"?
      • princess_yo_yo Re: Życie obok siebie 28.01.11, 10:21
        e chyba nie, byl taki odcinek simpsonow gdzie bart i pol springfield bylo uzaleznione od gry wiec marge postanowila sie wlaczyc i rozwalic ten pie...ik od srodka. jako ze madrosc kreskowek jest niezmierzona (tutaj akurat nie robie sobie zartow) wlasnie to rozwiazanie proponuje watkodawczyni.
    • hejterzyna Re: Życie obok siebie 28.01.11, 09:10
      a w co gra?
      • anabel7 Re: Życie obok siebie 28.01.11, 09:19
        Nie, to kadr z życia wziety. Za głupawe i niekonstruktywne komentarze z góry dziekuję.
        • hejterzyna Re: Życie obok siebie 28.01.11, 09:25
          hmm
          to nie byl komentarz tylko pytanie
          naprawde mnie to ciekawi
    • bijatyka Re: Życie obok siebie 28.01.11, 09:17
      Stawiałabym na wersję:
      Żonę kocha nadal, dzieci podobnie, nie ma kochanki. Życie rodzinno-zawodowe ułożone, wdziera się nuda oraz oklepany kryzys wieku średniego. Stwarza sobie swój świat knajpiano-komputerowy, a ponieważ sam wie, że to lipa, nie dopuszcza do niego żony. Nie ma pomysłu na inne aktywności.
      Rada:
      Ja bym zaryzykowała i nie odciągała go na siłę od tego. Proponując mu nadal wyjazdy, jakiś sport, wieczór z przyjaciólmi w knajpie pokazywałabym mu alternatywę. Jeśli nie jest typem samoniszczyciela, oderwie się od obecnego sposobu życia. On chciałby zmian, a pokoje gier i te same tematy w knajpie z kolegami też staną się schematem.
      • anabel7 Re: Życie obok siebie 28.01.11, 09:36
        bijatyka, to dobrze, ze zabrałas głos. Trochę mnie uspokoiłaś i na pewno skorzystam z twojej porady.
        Jednak jest jedno "ale" - wypady z przyjaciółmi chyba nie wypalą,ponieważ przyjazne nam małzeńswa albo rozsypały sie albo gdzies wyjechały w siną dal, albo też zaprzestały kontaktów. Obecnie kazde z nas ma swoją "ekipę"- ja damską, on meską i niestety on nie lubi mojej a ja jego kolegów tylko toleruję (ja mam powód - niedojrzali kawalerowie i zgorzkniali rozwodnicy bez szacunku dla innych kobiet). Wychodzi na to, ze lubimy przebywac w róznych srodowiskach. Coraz mniej nas łaczy.
        • bijatyka Re: Życie obok siebie 28.01.11, 09:52
          A co lubił dawniej ? Góry ? Rower ? Kino ? Pływanie ? Filmy ? Może podsuniesz mu pod nos opcję wspólnego rowerowania ? No wiesz, o co mi chodzi...
          • anabel7 Re: Życie obok siebie 28.01.11, 11:18
            Wysłałam odp ale jej jakś nie widac. Postaram sie mniej wiecej powtórzyc.
            Kiedyś tak było. Miał rózne zainteresowania, ciekawą osobowosć. Moglismy godzinami rozmawiać. Teraz nie ma nic do powiedzenia, nie potrafi sam od siebie znaleźć tematu do rozmowy. Nawet nie widac, żeby sie starał. Sprawia wrazenie, ze chce mieć świety spokój.

            Jak go gdzieś chce wyciagnać, ma zawsze wymówke, ze albo tyłek go boli (rower) albo za drogo (wyjazd w góry) albo cos innego. Kiedys na wędkowanie zabierał rodzine ale teraz nie zależy mu czy pojedziemy, najważniejsze zeby koledzy pojechali (wtedy widać ze sie nie nudzi). Na wycieczke krajoznawcza nie chce jechać, bo po co, ale na kilkudniowa , kosztowną majówke z kolegami, wedkami i skrzynkami piwka nie szkoda mu czasu ani pieniędzy.
            Kiedyś raz jedyny zaproponował od siebie wyjazd do Tatralandii oraz do aquaparku i wychodzi na to ,ze zależy mu poogladac sobie inne "widoki" .Ja natomiast nie lubie taplać sie w wodzie , wole zwiedzac, jeździć, chodzić i zachwycac sie widokami. Wiecej nie zaproponował i stwierdził, że nigdzie nie chce jeździć.
            Ostatnio o dziwo zaproponował synowi wyjazd na paintball (oczywiscie z wiecznie towarzyszącymi kolegami). Kiedy powiedziałam, ze chciałbym tez pojechac, bardzo sie zdziwił. Nie wiem, czy kobiety jeżdżą na coś takiego. Straszył mnie ,ze oberwanie kulką farby bardzo boli i bedę pewnie żałowała, że pojechałam. Czasami mam wrażenie, że on nie chce po prostu przebywać ze mną.
            • bijatyka Re: Życie obok siebie 28.01.11, 11:39
              Miał rózne zainteresowania, ciekawą osobowosć. Moglismy godzinami rozmawiać. Teraz nie ma nic do powiedzenia, nie potrafi sam od siebie znaleźć tematu do rozmowy.

              Czyli kryzys wieku średniego. Wtapia się w gorno młodszych od siebie. Do tego obrazu pasuje jeszcze po troszę syn na paintballu, ale cała, harmonijna rodzina już nie. Najbardziej szkoda, że nie macie, jak wcześniej pisałaś, podobnych rodzin w swoim otoczeniu, gdzie mógłby też korzystać z męskiego towarzystwa bez szkody dla reszty rodziny.
              Trudno mi coś doradzić. Na pewno nie frontalny atak na niego. Piszesz, że miał wiele zainteresowań i ciekawą osobowość. Powinien zatem dostrzegać, że jest w ślepym zaułku i że nie jest tym, kim chciałby obecnie być.
              A może ten stan ma jakiś związek z pracą ? Może tam ma jakieś niepowodzenia i odreagowuje w nowych "uzależnieniach" ?
    • berta-live Re: Życie obok siebie 28.01.11, 09:17
      Z moich obserwacji wynika, że najtrwalsze małżeństwa to te, w których małżonkowie żyją obok siebie a nie ze sobą. Im mniej kontaktów i wspólnych spraw tym mniejsze prawdopodobieństwo konfliktu. A im mniej konfliktów tym bardziej udany związek.
      • soulshunter Re: Życie obok siebie 28.01.11, 09:20
        https://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTQYNzKObpXzxeQLq7F9QKENA64iw8Xt8UTNQ5edqj8uCD6n0A&t=1&h=157&w=236&usg=__y19Pb7RyVlGCZKVbaJ44zzk-0os=
        • berta-live Re: Życie obok siebie 28.01.11, 09:25
          Pomyśl czasem logicznie zanim coś wkleisz. Te wszystkie pary, które szczęśliwie odbierają medale z okazji 50-lecia pożycia małżeńskiego raczej nie z powodu miłości aż po grób wytrwały w związku tak długo. Najtrwalsze związki to te, które de facto są fikcją a zostały zawarte jedynie z powodów zdroworozsądkowych.
          • soulshunter Re: Życie obok siebie 28.01.11, 09:27
            > Pomyśl czasem logicznie zanim coś wkleisz.
            jak najbardziej polecem to samo.
          • qw994 Re: Życie obok siebie 28.01.11, 09:27
            W Japonii to się świetnie sprawdza, w aranżowanych małżeństwach. Przez całe życie małżonkowie prowadzą właściwie oddzielne życia. Jedyny problem to emerytura męża, wtedy pojawiają się rozwody, bo zaczyna częściej bywać w domu :)
            • berta-live Re: Życie obok siebie 28.01.11, 09:42
              Nie tylko w Japonii. W Polsce też. Przyjrzyj się z bliska wszystkim parom, które uchodzą za przykładne małżeństwa. Zwłaszcza te ze starszego pokolenia, które mają spory staż. Dobrze jest też szczerze porozmawiać z tymi ludźmi, z ich dziećmi, wnukami, itp. Z moich prywatnych obserwacji i rozmów z ludźmi wychodzi, że zdecydowana większość tych trwałych i udanych związków to w rzeczywistości fikcja. Owszem, odstawią szopkę z chodzeniem do kościoła pod rękę, spędzaniem wspólnych świąt, wspólnym chodzeniem na przyjęcia do wspólnych znajomych, zapraszaniem gości do wspólnego domu, nawet z wyjazdem na wspólne wakacje. A w rzeczywistości to tylko mieszkają pod jednym dachem i nawet się do siebie nie odzywają na co dzień. Każde ma swoje życie, swoje zajęcia, swoich znajomych, swój pokój i często nawet gotują sobie oddzielnie. I żyją jak współlokatorzy.
          • sundry Re: Życie obok siebie 28.01.11, 11:23
            Miłość trwa dwa lata podobno. Co nie wyklucza posiadania nadal wspólnych tematów do rozmów, hobby i spędzania razem czasu. Wyobrażasz sobie bycie z kimś 50 lat, żyjąc obok siebie? To już lepiej samemu.
      • bijatyka Re: Życie obok siebie 28.01.11, 09:26
        Berta jak zwykle się nabija. Berciu, staramy się od lat, aby żyć obok siebie i ze sobą jednocześnie. Aby jedno drugiemu na garbie nie siedziało, ale żeby jednocześnie nie powiększyć dystansu. Wychodzi, ale trzeba trzymać rękę na pulsie.
    • sweet_pink Re: Życie obok siebie 28.01.11, 11:44
      Jak dla mnie typowy gamer addict. Obchodzi go tylko gra, koledzy są atrakcyjni bo związani z grą i pewnie alko też już weszło w krew.
      Co się robi z addicatmi nie wiem, nawet nie przychodzi mi do głowy co można by zrobić ze mną (ja jestem na granicy nałogu, przed popadnięciem w niego ratuje mnie posiadanie innych bardzo ważnych pasji). Może jakiś psycholog specjalista do nałogów by wiedział.
      Na Twoim miejscu znalazłabym sobie kolegę i poprosiła go z robienie tych domowych napraw, a w ramach podziękowanie uraczyła owego kolegę super obiadem...jak męża na to krew nie zaleje i go to nie otrzeźwi to ja rozwiązania nie widzę.
    • salma75 Re: Życie obok siebie 28.01.11, 11:58
      anabel7 napisała:

      > On: przed 40-stką, wyraźnie oddala sie od niej, zaczyna żyć we własnym świecie,
      > zamykając sie na potrzeby rodziny. Schemat dnia : praca 8h, potem piwko, obiad
      > w domu, znowu kilkugodzinne posiedzenia w barze z kolegami (stanu wolnego) z p
      > racy lub gra on-line do późnych godzin nocnych (z tymi samymi osobami). Nawet w
      > stajac do pracy przed 5.00 włącza kompa i sprawdza, czy ktos gra. To uzależnien
      > ie, bo nawet weekendy poświeca grom swój wolny czas. Zainteresowanie sprawami i
      > naprawami domowymi -żadne. Zainteresowanie żoną i dorastajacym potomstwem-obec
      > nie znikome. Kontakty z żoną ograniczaja się do krótkich rozmów- najczęsciej w
      > obrębie domowych spraw. Czasami opowiada jakieś śmieszne wydarzenia z baru. Sek
      > s z żoną jest z różną częstotliwością ale on twierdzi, że bardzo udany i utwier
      > dza ja w przekonaniu, że w małzenstwie jest szczęśliwy.


      Klasyczny kryzys wieku średniego.



      > .... Wiele razy pytała Go, czy ma kogos ale kategorycznie zaprzecza.


      Acha.
      A na co liczyłaś? Że się przyzna? :))))))

      Skończy się to tak:
      a). bez konsekwencji dla związku, facet jakiś czas będzie odczuwał "stany depresyjne, bezsens życia, niespełnienie, niezrozumienie itp.", a potem mu przejdzie. Nie narobi głupot bo resztek zdrowego rozsądku użyje.
      b). związek dostanie pod doopie, bo facet zacznie szaleć bardziej, "wylaszczy się", zacznie wyrywać młodsze, jak za kawalerskich czasów nocki będzie zarywał szlajając się z kumplami-kawalerami. Wróci po czasie skruszony, żona przygarnie.
      c).wsio się rozpadnie, bo małżonkiem zawładną do cna hormony i za nic będzie miał dom, żonę, dzieci. Liczył się będzie jego fun, tu i teraz, "bo mu się od życia coś należy" ;).

      Pogadaj z nim, zaproponuj terapię w poradni małżeńskiej.
      Zanim będzie za późno.
    • jack20 Re: Życie obok siebie 28.01.11, 12:12
      Dlaczego "obok siebie" ?
      Z jego strony jak najbardziej razem.
      Niektorzy tak maja : stabilizacja w uczuciach, staly plan dnia, poswiecenie sie hobby a raczej nalogowi, sex jak mowi udany, od czasu pogada jak tam w barze leci.
      Nie ma raczej wplanach zmiany UKLADU.
      Z jej strony ? niespelnienie ?? czego?
      ONA. Ma cza sie rozwijac , zawierac znajomosci itd.itp.
      Prawdopodobnie ON i tak tego nie zauwazy pochloniety compem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka