ingeborg
09.03.11, 22:49
Ostatnio głośno jest o kwesti selekcji w Warszawskich klubach. Bo wpuszczono białych Polaków a Murzynom smutny kwadratowy pan na wejściu powiedział no pasaran.
Wszędzie, we wszystkich mediach wszyscy się strasznie boją powiedzieć słowo MURZYN i w związku z tym hodują jakieś stwory językowe typu Afropolacy. Język dąży do tego żeby dłuższe słowa zastępować krótszymi, więc 'Murzyn' powinien bić na głowę 'Afrykanina', 'czarnoskórego' a zwłaszcza tego nieszczęsnego 'Afropolaka'. Serio, nóż mi się w kieszeni otwiera jak słyszę takie bzdury.
Chociaż w Polsce etymologicznie pochodzi od słowa Maur, czyli człowiek z Północnej Afryki/Południowej Hiszpanii, (podobnie jak święty Maurycy, który -surprise surprise - był Murzynem, a jego włócznia stała się polskim średniowiecznym ubergadżetem).
Chociaż nijak się ma do angielskiego nigger, bo nigger ma jednoznacznie negatywne konotacje a Murzyn nie. Już prędzej odpowiednikiem 'niggera' jest 'czarnuch'
Potem tacy Murzyni przyjeżdżają do Polski i niedoedukowani znajomi mówią im, że 'Murzyn' to czarnuch, więc sami zainteresowani czują się obrażeni, kiedy to słowo gdzieś pada.
Cholera, czemu zamiast tabuizować kolejne słowa, nie moglibyśmy czasem popracować nad przywróceniem ich neutralnego znaczenia?