rashomon
26.02.02, 10:00
Wczoraj szedłem z moją ulubioną skórką chleba żytniego po Słowackiego. Pogoda
była pod psem, który dodatkowo zaciekle ujadał. Stojąc na czerwonym spojrzałem
w górę, by sprawdzić czy przypadkiem nie minie mnie pełnia. Świecił przez śnieg
jak mały neon. Gdy sięgnąłem do kieszeni, by pokazać mojej skórce tą
zjawiskowość - już jej tam nie było!
Jaka była moja rozpacz wie pani z budki z zapiekankami, która pomogła mi
szukać. Niestety nie znalazłem nawet śladu, a przecież skórki się kruszą i
zostawiają ślady. Może wpadła w błoto. Może ktoś ją porwał? Pies od pogody?
Przejrzały kochanek? Przejechał ją star? Pod ziemię się nie zapadla...
pomóżcie
widzę że pomagacie innym