mal-aime
24.03.11, 11:12
Czy kobiety, które pochodzą z niepełnych rodzin, cierpiały w dzieciństwie z powodu odrzucenia przez swoich biologicznych ojców i wciąż noszą w sobie wielki żal do nich ( nawet jeśli to ukrywają) , już w swoim dorosłym życiu mogą podświadomie obciążać wszystkich mężczyzn odpowiedzialnością za swoje swoje nieszczęśliwe dzieciństwo? A może taka kobieta wciąż nosi w sobie niezaspokojoną tęsknotę za ojcowską miłością, którą przenosi na swoich potencjalnych partnerów i oczekiwania względem nich. Jednym słowem czy i jak taka trauma z dzieciństwa zaburza relacje kobiety z facetami w jej dorosłym życiu? Może istnieje jakiś rozpoznawalny zespół zachowań i psychicznych objawów tej sytuacji.
Moje pytanie ma oczywiście tło osobiste. Nie powiodło mi się właśnie z taką kobietą. Do tej pory wyjaśnienia tego niepowodzenia szukałem wyłącznie w sobie, ale po pewnym namyśle doszedłem do wniosku, że tutaj musi jednak zachodzić jakaś współzależność, tzn. nie tylko moje wady i błędy skazały mnie na porażkę. Dodam, że ona po rozstaniu z poprzednim facetem, które przeżyła bardzo boleśnie, pogrążając się w głębokiej depresji, od 3 lat jest sama, od czasu do czasu podejmuje próby znalezienia sobie kogoś, ale jej się to nie udaje. Z boku wygląda to na szamotaninę, pomieszanie sprzecznych uczuć i pragnień, w które jednak nie mam wglądu, bo skrywa je za fasadą ironii, opanowania, dystansu i luzu, w czym jednak wyczuwam jakiś fałsz. Chciałbym ją zrozumieć, nawet jeśli jest już za późno na to, by dotrzeć do jej serca.