Dodaj do ulubionych

syndrom braku ojca

24.03.11, 11:12
Czy kobiety, które pochodzą z niepełnych rodzin, cierpiały w dzieciństwie z powodu odrzucenia przez swoich biologicznych ojców i wciąż noszą w sobie wielki żal do nich ( nawet jeśli to ukrywają) , już w swoim dorosłym życiu mogą podświadomie obciążać wszystkich mężczyzn odpowiedzialnością za swoje swoje nieszczęśliwe dzieciństwo? A może taka kobieta wciąż nosi w sobie niezaspokojoną tęsknotę za ojcowską miłością, którą przenosi na swoich potencjalnych partnerów i oczekiwania względem nich. Jednym słowem czy i jak taka trauma z dzieciństwa zaburza relacje kobiety z facetami w jej dorosłym życiu? Może istnieje jakiś rozpoznawalny zespół zachowań i psychicznych objawów tej sytuacji.

Moje pytanie ma oczywiście tło osobiste. Nie powiodło mi się właśnie z taką kobietą. Do tej pory wyjaśnienia tego niepowodzenia szukałem wyłącznie w sobie, ale po pewnym namyśle doszedłem do wniosku, że tutaj musi jednak zachodzić jakaś współzależność, tzn. nie tylko moje wady i błędy skazały mnie na porażkę. Dodam, że ona po rozstaniu z poprzednim facetem, które przeżyła bardzo boleśnie, pogrążając się w głębokiej depresji, od 3 lat jest sama, od czasu do czasu podejmuje próby znalezienia sobie kogoś, ale jej się to nie udaje. Z boku wygląda to na szamotaninę, pomieszanie sprzecznych uczuć i pragnień, w które jednak nie mam wglądu, bo skrywa je za fasadą ironii, opanowania, dystansu i luzu, w czym jednak wyczuwam jakiś fałsz. Chciałbym ją zrozumieć, nawet jeśli jest już za późno na to, by dotrzeć do jej serca.
Obserwuj wątek
    • urko70 Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 11:33
      mal-aime napisał:

      > Czy kobiety, które pochodzą z niepełnych rodzin, cierpiały w dzieciństwie z pow
      > odu odrzucenia przez swoich biologicznych ojców i wciąż noszą w sobie wielki ża
      > l do nich ( nawet jeśli to ukrywają) , już w swoim dorosłym życiu mogą podświad
      > omie obciążać wszystkich mężczyzn odpowiedzialnością za swoje swoje nieszczęśli
      > we dzieciństwo?

      Jak każda inna

      > A może taka kobieta wciąż nosi w sobie niezaspokojoną tęsknotę
      > za ojcowską miłością, którą przenosi na swoich potencjalnych partnerów i oczeki
      > wania względem nich. Jednym słowem czy i jak taka trauma z dzieciństwa zaburza
      > relacje kobiety z facetami w jej dorosłym życiu? Może istnieje jakiś rozpoznawa
      > lny zespół zachowań i psychicznych objawów tej sytuacji.

      Było z nią porozmwiać jak byliscie razem a nie teraz gdybać, przecież to bardzo indywidualne.
      Ja zauważyłem pewną prawidłowość u ludzi którzy jako dzieci wychowywali się bez ojca ale te zachowania tu nie pasują. W przypadku kobiet to w zyciu dorosłym szukają w mężczyźnie opiekuna, wybierają starszych partnerów.

      Może jej potrzebna terapia?
    • berta-live Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 12:25
      Ten brak ojca jako przyczyna wszystkich nieszczęść tego świata to wymysł ostatnich lat. Nie poparty żadnymi badaniami.
      Przez całe tysiąclecia istnienia ludzkości ojcowie nie uczestniczyli w wychowaniu i życiu swoich dzieci, a zwłaszcza córek. Ich rolą było jedynie zaspokojenie materialnych potrzeb rodziny i ewentualnie zapewnienie jej jakiejś pozycji społecznej. I jakoś przez te tysiąclecia ludzie częściej nie cierpieli ani na depresje ani na jakieś zaburzenia w kontaktach społecznych ani na nic innego. Nikt też nie miał żadnej traumy z tego tytułu.
      • urko70 Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 12:33
        berta-live napisała:

        > Ten brak ojca jako przyczyna wszystkich nieszczęść tego świata to wymysł ostatn
        > ich lat. Nie poparty żadnymi badaniami.

        Słusznie.

        > Przez całe tysiąclecia istnienia ludzkości ojcowie nie uczestniczyli w wychowan
        > iu i życiu swoich dzieci, a zwłaszcza córek. Ich rolą było jedynie zaspokojenie
        > materialnych potrzeb rodziny i ewentualnie zapewnienie jej jakiejś pozycji spo
        > łecznej. I jakoś przez te tysiąclecia ludzie częściej nie cierpieli ani na depr
        > esje ani na jakieś zaburzenia w kontaktach społecznych ani na nic innego. Nikt
        > też nie miał żadnej traumy z tego tytułu.

        Zapewniali opiekę, stabilność, pewność jutra. Często kobiety, które w dzieciństwie nie miały ojca szukają starszych partnerów, szukają w partnerach opiekuna a nie partnera.
        Poza tym
        • berta-live Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 12:48
          > Zapewniali opiekę, stabilność, pewność jutra.

          W zasadzie to nie oni zapewniali tylko pieniądze, które zarabiali. Dla przeciętnego dziecka ojciec to był tylko jakiś facet przyczepiony do skarbonki. A to ta skarbonka dawała poczucie stabilizacji i pewność jutra. I na dobrą sprawę dla dziecka nie ma większego znaczenia skąd pieniądze w domu się znajdują, ważne, że się znajdują.
          • urko70 Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 13:56
            berta-live napisała:

            > > Zapewniali opiekę, stabilność, pewność jutra.
            >
            > W zasadzie to nie oni zapewniali tylko pieniądze, które zarabiali.

            Te pieniądze, ta zwierzyna same się nie znajdowały w domu.


            > Dla przecięt
            > nego dziecka ojciec to był tylko jakiś facet przyczepiony do skarbonki.

            Brzmi to jak wypowiedź kogoś mocno skrzywdzonego i wylewającego wszystkie swoje żale na mężczyzn, na wszystkich mężczyzn. Przyrównywać do mebla....

            > I na dobrą sprawę dla
            > dziecka nie ma większego znaczenia skąd pieniądze w domu się znajdują, ważne, ż
            > e się znajdują.

            To chore fantazje spaczonej osobowości.
            • berta-live Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 14:29
              Ale taka jest prawda. Ojciec w dawnych czasach nie zajmował się sprawowaniem bezpośredniej pieczy nad potomstwem. I na dobrą sprawę wszyscy mieli syndrom braku ojca. Zarówno ci, którzy formalnie ojców nie mieli, bo byli dziećmi nieślubnymi, albo ci których matki były wdowami, jak i ci, których ojcowie zajmowali się jedynie zapewnianiem bytu rodzinie.
              I nikt nie miał z tego powodu żadnej traumy, chyba że chcesz stwierdzić, że wszystkie osoby, które urodziły się wcześniej niż 40-50 lat temu to dewianci.
              • urko70 Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 14:48
                Wybiórcza ta Twoja prawda. Już ktoś o tym pisał także pewnie troszkę powtórzę: w tamtych czasach i ojciec i matka zupelnie inaczej niz dziś zajmowali się dziećmi, także mówienie, że ojca mogloby nie być, przyrownywanie go do mebli z pominieciem opisu roli matki jest delikatnie mówiąc nieuczciwe. Analogicznie matka: urodziła i potem sie chowało z wieloma innymi (czy rodzenstwem czy sąsiadami).
                Ojciec przynosil zwierzyne, a matka ją przygotowywala. Kwestia czy umieliby się zastąpić czyli ojciec umialby przygotować jadło i czy matka umiałaby zdobyc zwierzynę (?) I mamy odpowiedź kto wazniejszy - JEŚLI w ogóle wartościować kto ważniejszy potrzebniejszy - do czego się właśnie posunęłaś.

                A kto brał syna po postrzyżynach?
                A jeśli chodzi o córki (synów też) to dawał (dobry czy zły) przykład postawy mężczyzny w związku. Jest to niesamowicie istotne w przyszłym dorosłym życiu dziewczynki. Nie trzeba chyba tłumaczyć jak istiotną rolę odgrywają wzorce zachowań obserwowane przez dzieci głównie w swojej rodzinie.
                • berta-live Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 15:12
                  Coś takiego jak przyuczanie się do pełnienia przyszłych ról społecznych to w dzisiejszych czasach nie ma najmniejszego zastosowania. Zarówno zarabianie pieniędzy jak i prace domowe są tak ułatwione, że nie potrzeba do tego ani specjalnej filozofii ani czasu ani przygotowań. Każdy gdzieś pracuje i każdy zarabia na swoje utrzymanie, podobnie jak każdy potrafi sobie przyszykować posiłek czy zrobić zakupy w sklepie.

                  • urko70 Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 15:25
                    To nieprawda, ogromniasta nieprawda.
                    Pomijasz całkowicie najistotniejsze, czyli relacje między rodzicami, relacje które potem dziecko powtarza LUB jeśli nie było okazji do obserwowania tychże nie wie jak się zachowywać lub tego nie umie i często robi głupoty. Mnóstwo ludzi nie umie okazywać uczuć, miłości, bliskości. Mnóstwo ludzi nie umie ze sobą rozmawiać. A tego nie da się nauczyć czytając.... a w kazdym razie nie tak łatwo jak dorastając w normalnej rodzinie.

                    No chyba, że ja nie wyczułem, a Twoja wypowiedź to prowokacja....
                    • berta-live Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 15:34
                      Myślisz, że w dawnych rodzinach, gdzie ludzi bardziej ekonomia niż uczucie łączyło, to umieli ze sobą rozmawiać? Że w ogóle przyszłoby im do głowy, że można negocjować skoro silniejszy może walnąć w ryj słabszego a zamożniejszy przykręcić kurek uzależnionemu od siebie finansowo?
                      • urko70 Re: syndrom braku ojca 25.03.11, 10:34
                        Myślę, że jedni umieli, a inni nie umieli. Ale pewne jest to, że jeśli nie było jednego z rodziców to na 100% dzieci nie uczyły się wzorców.

                        Niemniej sama teraz zauważasz, że z ówczesnym wychowaniem było zupelnie inaczej niż dziś i Twoje najeżdżanie na rolę ojca przy równoczesnym pomijaniu oceny roli matki było stronnicze.
      • mumia_ramzesa Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 12:58
        A w ktorych to tysiacleciach tak bylo?
        Przez wieksza czesc historii gatunku Homo sapiens jednak mezczyzna wracal z polowania czy pola do domu i mial kontakt z dziecmi. Bylo tak, jak jest obecnie w spolecznosciach zyjacych tradycyjnie: Indian w Amazonii, plemion na Borneo itp.
        • berta-live Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 13:39
          > A w ktorych to tysiacleciach tak bylo?

          We wszystkich tysiącleciach i wszystkich szerokościach geograficznych.

          Ojciec z całą pewnością wracał do domu, bez względu na to czy poza tym domem polował, pracował w polu, warsztacie rzemieślniczym, fabryce, sklepie, urzędzie czy gdziekolwiek indziej. W końcu w tym domu mieszkał, jadł, spał, kopulował, odpoczywał i przyjmował gości. Natomiast w żadnym wypadku nie pełnił w stosunku do dzieci żadnych funkcji opiekuńczych, edukacyjnych czy wychowawczych. Nie bawił się też z nimi ani nie zapewniał im towarzystwa. Dla nich był zwykłym meblem, którego trzeba było szanować jako dostarczyciela dóbr materialnych i nie wchodzić mu w drogę w obawie przed doświadczeniem na własnej skórze do czego jest zdolna silna ojcowska ręka.
          • mumia_ramzesa Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 13:49
            A skad Ty to wszystko wiesz?
            • erillzw Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 13:55
              Berta tak ma ze wie wszystko. Wszystko czego berta nie wie - nie istnieje. Jest tak gugl :P
              • mumia_ramzesa Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 13:59
                Ale skad jej sie to bierze? Czasami wypisuje takie rzeczy, ze mi oczy z orbit wylaza. :-D
                • tygrysio_misio Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 14:05
                  i tak jestes dzielny, ze zdolales odpisac ;]
              • berta-live Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 14:23
                Jak zwykle merytoryczna wypowiedź osoby, która ledwo opanowała zakres nauczania początkowego. Na niektórych to szkoda kasy na obowiązkową edukację marnować.
            • berta-live Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 14:20
              Podręczników do historii czy etnologii brakuje? Że o innych publikacjach nie wspomnę. Wspomnienia osób, które pamiętają tamte czasy też nie są top secret. Nie jest tajemnicą, że współczesny model rodziny, skoncentrowanej na dzieciach, gdzie oboje małżonkowie angażują się w bezpośrednią opiekę nad potomstwem, jest wynalazkiem ostatnich lat.
              • tygrysio_misio Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 14:25
                ynalazkiem osttnich lat jest tez jakikolwiek interesowanie sie dziecmi

                jesli tak to i rola matki jest nikla...
                idac tym tropem mozemy dojsc do wniosku, ze najszczesliwsze powinny byc dzieci w domach dziecka: zyja tak jak kiedys te przeszczesliwe i nietkniete depresja dzieci: nie maja rodzicow, wychowuja sie wsrod masy dzieci (wzorem tak jak kiedys na wsi po 12 dzieci na rodzine)
                • berta-live Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 14:35
                  Chodzi mi o to, że nie można dać się zwariować i bezkrytycznie wierzyć w te wszystkie psychologiczne bzdury. Nie można też doszukiwać się we wszystkim i wszystkich przyczyn swoich niepowodzeń życiowych.

                  Jeżeli faktycznie tak by było, że brak ojca w rodzinie robi z człowieka kalekę życiową, która ma deficyty emocjonalne i nie jest w stanie ułożyć sobie życia i relacji z innymi ludźmi, to przeważająca większość osób starszych od współczesnego pokolenia młodych ludzi, musiałaby taka być. A przeważająca większość tych ludzi świetnie sobie radzi, nie ma jakiś poważnych problemów psychicznych i niczym nie różni się od pokolenia dzisiejszych 20-30 latków, którzy zazwyczaj mieli w domach ojców, angażujących się w ich wychowanie.
                  • tygrysio_misio Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 14:45
                    tyle, ze kompletnie wydajesz sie nie rozumiec faktu, ze to nie o pieszczenie sie nad dziecmi tu chodzi

                    1. nie masz zadnych podstaw,zeby pisac o braku depresji itpe spowodowanych brakiem ojca
                    2. nie masz podstaw zeby uwazac, ze WSZYSCY ojcowie olewali dzieci.. znasz jedynie model upowrzechniowy w tradycji
                    3. pomijasz fakt, ze kiedys ani ojciec ani matka zbytnio sie dziecmi nie zajmowali (w znaczeniu nianczenia).. jedynie matka byla blizej.. ba! w glebokiej i biednej wsi nadal jest tak, ze dzieci wychowuja dzieci, bo rodzice nie maja czasu i nie widza potrzeby.. co mogloby byc podstawa do wniosku, ze rozniez matka nie jest dzieciom potrzebna
                    4. pomijasz fakt modelu w ktorym bogaci rodzice sprawiali sobie opiekunke i zarowno zajmujacy sie zarabianiem ojciec... ani matka zajmujaca sie zyciem towarzyskim nie zajmowaly sie dzieckiem...
                    5. pomijasz fakt, ze w tradycyjnej rodzinie mimo braku piszeczenia sie nad dziueciem, to ojciec zajmowal najwazniejsza funkcje: decydowal o edukacji, przyszlosci i wszytskim co z dzieckiem wspolne
                    6. pomijasz fak, ze ojciem zapierniczajacy w pracy (czy to wyzsze sfery czy zwykly robotnik) po 16 godzin i wracajacy na obiad i sen , jednak w tym domu byl i sama swoja obecnoscia oddzialowywal na dziecko poprzez swoj autorytet (ktorego kobiety przeciez nie mialy), wzor osobosciowy, jedyne wsparcie w problemach z swiatem rzeczywistym (finansowych itpe, bo przeciez matka byla ubezwlasnowolniona i nie miala nic, ani prawa glosu).. ojciec poprzez swoj siatopoglad (ktorego matka przeciez nie mogla miec) przekazywal go dziecku...

                    idac dalej tym tropem mozna wysnuc wniosek, ze ojciec byl wazniejszy w zyciu dziecka niz matka
                  • urko70 Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 14:55
                    berta-live napisała:

                    > Chodzi mi o to, że nie można dać się zwariować i bezkrytycznie wierzyć w te wsz
                    > ystkie psychologiczne bzdury. Nie można też doszukiwać się we wszystkim i wszys
                    > tkich przyczyn swoich niepowodzeń życiowych.

                    O! I tu sensownie gaździno godocie.

                    > Jeżeli faktycznie tak by było, że brak ojca w rodzinie robi z człowieka kalekę
                    > życiową, która ma deficyty emocjonalne i nie jest w stanie ułożyć sobie życia i
                    > relacji z innymi ludźmi, to przeważająca większość osób starszych od współczes
                    > nego pokolenia młodych ludzi, musiałaby taka być. A przeważająca większość tych
                    > ludzi świetnie sobie radzi, nie ma jakiś poważnych problemów psychicznych i ni
                    > czym nie różni się od pokolenia dzisiejszych 20-30 latków, którzy zazwyczaj mie
                    > li w domach ojców, angażujących się w ich wychowanie.

                    Brak, obojętnie którego rodzica, naraża dziecko na powtrzanie złych czy też niedobrych/nieprawidłowych wzroców. Dziecko dorasta i widzi jak sie rodzice zwracaja do siebie, jakie mają relacje jak funkcjonują.... etc.
                    • tygrysio_misio Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 15:02
                      do tego dochodzi ta wizja, ze inni maja ojca.. zazdrosc... czasem zal, moze i wstyd, ze w sytuacjach kiedy ojciec byc powinien jest sie samemu..
          • mumia_ramzesa Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 13:53
            Z dziecmi sie kiedys zadne z rodzicow nie bawilo. Bawily sie z in. dziecmi, bo rodziny byly wielodzietne i u kazdego z sasiadow byla gromadka dzieci. Teraz tez w cieplej porze roku dzieci przebywaja razem na dworze i nikt ich nie nianczy.
      • tygrysio_misio Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 13:56
        ojp

        az ciezko dyskutowac z takimi bzdurami

        podasz jakies dane socjologiczne o tych depresjach?

        dalsza polemike moge podwiać, ale dopiero jak ochłonę
      • ingeborg Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 23:15
        tyle że romantyczna miłość w której ewentualne dyskutowane syndromy się objawiają, to wymysł XX wieku, a na większą skalę - lat powojennych do dziś. Nie mówię, że to fajnie że brakiem ojca się wszystko tłumaczy.
        A traumy i depresje były zawsze, tylko różnie się je tłumaczyło albo w ogóle nie mówiło bo co udzie powiedzą.
    • pcat Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 13:40
      Nie wiem co gorsze - brak ojca czy ojciec alkoholik (DDA).
    • erillzw Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 13:57
      Może ale nie musi. Tak naprawdę ojca może nie byc, a znajdowac sie inna meska figura przywiazania.
      Nie kazda kobieta z niepelnej rodziny ma traume z ktorej nalezy ja leczyc klinicznie, nie kazda odbija sobie zale do ojca u kazdego faceta z jakim sie wiaze. Poza tym nie tylko jest relacja z ojcem bo jeszzcze wiele zalezy od relacji z matka i generalanie najblizszym otoczeniem.
      • urko70 Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 14:29
        erillzw napisała:

        > Może ale nie musi. Tak naprawdę ojca może nie byc, a znajdowac sie inna meska f
        > igura przywiazania.

        To się tak samo tyczy matki, wystarczy inną kobieca figura.
        • langolier_maximus Re: syndrom braku ojca 25.03.11, 11:38
          Urko ty najwyrazniej chcesz uslyszec, ze tak takie kobiety sa skrzywioine, maja ciezka traume, problemy psychiczne i wieczny, niezaspokojony zal ;-))

          Nie ma co świrować, znam mase kobiet z rozbitych rodzin, z rodzin gdzie uklady z rodzicami w ogóle byly kiepskie, z rodzin, gdzie faworyzowano jedno kosztem drugiego itd itd..I wszyscy są raczej normalni-w każdym razie pokuładali sobie życie wcześniej czy później i nikt sie nie zagrzebuje wciąź w przeszłości.
          Znam tez gościa, ktorego ojciec biologiczny byl skończonym pijakiem, którego syn nie widział od lat przedszkolnych a wyrósł na wyjątkowo normalnego i odpowiedzialnego faceta-od lat zresztą "zajętego" ;-).
          Porąbani ludzie wychodzą nie tylko z rozbitych rodzin , na serio tak jest ;-))
          • urko70 Re: syndrom braku ojca 25.03.11, 12:07
            langolier_maximus napisała:

            > Urko ty najwyrazniej chcesz uslyszec, ze tak takie kobiety sa skrzywioine, maja
            > ciezka traume, problemy psychiczne i wieczny, niezaspokojony zal ;-))

            Proponuję abyś nie wypowiadała się za mnie. Popełnisz wtedy mniej błędów. :)
            No chyba, że chcesz rozpocząć wycieczki osobiste. Trzymajmy się lepiej tematu.

            Uważasz, że to co przez lata obserwują dzieci u swoich rodziców (jak ojciec zwraca się do matki, jak matka zwraca sie do ojca, jak gospodarują budżetem etc) nie ma znaczenia?
            Czy uważasz, że obraz matki samej prowadzącej rodzinę / dom jest wystarczający?

            > Nie ma co świrować, znam mase kobiet z rozbitych rodzin, z rodzin gdzie uklady
            > z rodzicami w ogóle byly kiepskie, z rodzin, gdzie faworyzowano jedno kosztem d
            > rugiego itd itd..I wszyscy są raczej normalni-w każdym razie pokuładali sobie ż
            > ycie wcześniej czy później i nikt sie nie zagrzebuje wciąź w przeszłości.
            > Znam tez gościa, ktorego ojciec biologiczny byl skończonym pijakiem, którego sy
            > n nie widział od lat przedszkolnych a wyrósł na wyjątkowo normalnego i odpowied
            > zialnego faceta-od lat zresztą "zajętego" ;-).
            > Porąbani ludzie wychodzą nie tylko z rozbitych rodzin , na serio tak jest ;-))

            Ależ oczywiście, pelna rodzina nie gwarantuje "sukcesu" ale niepełna daje znacznie większe prawdopodobieństwa późniejszych problemów. Problemów o których bardzo często osoby trzecie nie widzą, problemów które zostają w związku.

            I dla jasności: nie uważam, że dzieci wychowane bez ojców to pewni seryjni mordercy, uwaząm że oboje rodziców tak matka jak i ojciec są bardzo potrzebni.
            • langolier_maximus Re: syndrom braku ojca 25.03.11, 14:05
              Proponuję abyś nie wypowiadała się za mnie. Popełnisz wtedy mniej błędów. :)
              > No chyba, że chcesz rozpocząć wycieczki osobiste. Trzymajmy się lepiej tematu.
              Nie badz taki wrażliwy ;-) to nie był żaden atak, raczej mały hm,żarcik..[wycieczek osobistych do anonimowych osób z netu nie uznaje]

              Uważam,że to co obserwują dzieci w domu rodzinnym jest bardzo ważne, mam w rodzinie kuratora ;-) także wiem,jak baaaardzo patologiczne mogą być niektóre rodziny.
              ALE uważam też,że to nie przesądza.Rozwód rodziców niekoniecznie warunkuje cały łańcuszek .."trudnych" zachowań.I nie można mówić,że kobiety wychowane bez ojca mają generalnie problemy bo to też róźnie bywa, zależy od bardzo wielu innych czynników itd
              Ja poprostu unikam generalizowania a także usprawiedliwiania się nieudaczników życiowych tekstem "a bo ja nie miałem tatyyy" [tego to wręcz nienawidze]
              • erillzw Re: syndrom braku ojca 25.03.11, 14:10
                Między warunkowaniem jakiegoś zachowania a podatnością/predyspozycją na nie z uwagi na doświadczenia jest dość zasadnicza róznica.

                Osoby np. wychowane w domu w którym nie stroniło się od alkoholu są bardziej podatne na popadnięcie w alkoholizm niż osoby które tego wzorca nie miały. Ale to absolutnie nie jest jednoznaczne z tym że tak się stanie.
              • urko70 Re: syndrom braku ojca 25.03.11, 21:42
                langolier_maximus napisała:

                > Proponuję abyś nie wypowiadała się za mnie. Popełnisz wtedy mniej błędów. :)
                > > No chyba, że chcesz rozpocząć wycieczki osobiste. Trzymajmy się lepiej te
                > matu.
                > Nie badz taki wrażliwy ;-)

                OK, zacznę z Tobą po Twojemu (na codzien to dość dosadnie się wypowiadam)

                > to nie był żaden atak, raczej mały hm,żarcik..[wycie
                > czek osobistych do anonimowych osób z netu nie uznaje]

                Nie mówię że to atak, stwierdzam, że sie mylisz bo bezsensownie próbujesz snuć domysły.

                > Uważam,że to co obserwują dzieci w domu rodzinnym jest bardzo ważne,

                I o to wlasnie ciągle podkreślam, głównie w kontekście stwierdzenia ze ojca moze nie być.
                Dziękuję.



                > ALE uważam też,że to nie przesądza.Rozwód rodziców niekoniecznie warunkuje cały
                > łańcuszek .."trudnych" zachowań.I nie można mówić,że kobiety wychowane bez ojc
                > a mają generalnie problemy bo to też róźnie bywa, zależy od bardzo wielu innych
                > czynników itd
                > Ja poprostu unikam generalizowania a także usprawiedliwiania się nieudaczników
                > życiowych tekstem "a bo ja nie miałem tatyyy" [tego to wręcz nienawidze]

                I o tym dawno pisalem, fakt niemania rodzicea nie moze byc usprawiedliwiem wszystkiego ale często ma wpływ na postawy umiejetnosci etc. Choc nie musi.
            • berta-live Re: syndrom braku ojca 25.03.11, 14:28
              > Uważasz, że to co przez lata obserwują dzieci u swoich rodziców (jak ojciec zwr
              > aca się do matki, jak matka zwraca sie do ojca, jak gospodarują budżetem etc) nie ma znaczenia?

              Ja uważam, że nie ma najmniejszego znaczenia. To są rzeczy jakie człowiek ma zakodowane w genach. Po prostu ludzie jak już dobierają się z własnej woli, to najczęściej dobierają się pod względem podobnych cech. Czyli oszczędny z oszczędnym, rozrzutny z rozrzutnym, cham z chamem, itp. I w związku z tym nic dziwnego, że te cechy przekazują dalej, co może sprawiać wrażenie, że dzieci nabyły takich wzorców zachowań i dlatego np są oszczędne i pedantyczne.
              Natomiast jak tylko weźmiemy pod lupę rodziny, gdzie członkowie tych rodzin mieli różne cechy, to i dzieci niekoniecznie są podobne do rodziców. Np rodzice pedanci a dziecko bałaganiarz po dziadku. Rodzice rozrzutni a dziecko oszczędne po prababci. Rodzice pracowici a dziecko balangowicz po pradziadku. Albo jedna siostra dewotka po jednej babci a druga ateistka po drugiej.
    • tygrysio_misio Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 14:04
      o mojej znajomej (duzo nam opowiadala o swoich relacjach z ojcem i jak jej sie zylo bez niego i jak bardzo dziwne jest dla niej mowic do kogos "tata"):

      wychowala sie bez ojca.. z matka tez milala raczej luzno (nie byla obloznie przywiazana do matki, miala pewna swobode, wrecz niedobor)... brat z wpadki.... calkowity brak samca w domu (nawet doraznego)

      dziewczyna, choc tego nie wie stara sie byc w centrum uwagi... jak jej sie temat rozmowy w towarzystwie nie podoba to ucina go stanowczo... narzuca lokale itpe... zawsze to ona gada przy posiadowach przy piwie... az dziw, ze potrafi opowiadac tak osobiste sprawy

      na oczatku szkoly sredniej zwiazala sie z chlopakiem.. byla z nim az do konca studiow (troche dluzej niz 10 lat)... teraz zycje z innych, choc jak mowi: lubi go, ale nic z tego nie bedzie...

      poza "towarzystwem" jest ulegla... daje sie ponizac facetom.. usluguje im... facet tupnie nozka, a ona za nim idzie

      widac u niej bardzo duzy dysonans miedzy tymi dwoma swiatami...
    • princess_yo_yo Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 14:23
      Dodam
      > , że ona po rozstaniu z poprzednim facetem, które przeżyła bardzo boleśnie, pog
      > rążając się w głębokiej depresji, od 3 lat jest sama, od czasu do czasu podejmu
      > je próby znalezienia sobie kogoś, ale jej się to nie udaje. Z boku wygląda to n
      > a szamotaninę, pomieszanie sprzecznych uczuć i pragnień, w które jednak nie mam
      > wglądu, bo skrywa je za fasadą ironii, opanowania, dystansu i luzu, w czym jed
      > nak wyczuwam jakiś fałsz. Chciałbym ją zrozumieć, nawet jeśli jest już za późno
      > na to, by dotrzeć do jej serca.

      blah, blah, blah, ona taka rozdarta i skrywa swoja gleboka milosc do mnie pod pozorem tego ze nie chce ze mna byc... rozumiem ze rozstania bywaja trudne zwlaszcza dla tych ktorzy sie bardziej zaangazowali w zwiazek i mieli wieksze nadzieje ale dorabianie wygodnej teori do faktu ze komus z nami nie podrodze do niczego nie prowadzi. no chyba ze poprawi ci na chwile samopoczucie, jesli tak to prosze bardzo: twoja byla ma gleboki uraz z powodu braku ojca w dziecinstwie i dlatego zwiazek wam nie wyszedl, twoje winy sa odpuszczone, hallelujah!
      • lonely.stoner Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 15:11
        moi rodzice sie akurat rozstali jak mialam tak ok. 7 lat. Moja siostra byla mlodsza i mialysmy takiego wakacyjnegotate w zwaizku z tym, ale nie czulam sie jakos odrzucona. Moja mama tez nie zwiazala sie z nikim potem wiec nie mialam nigdy ojczyma.
        Moja siostra jest juz szczesliwa mezatka, ja mam duzo mlodszego ode mnie partnera (7 lat ), wiec wydaje mi sie ze wszsytkie te bzdety o tym odrzucaniu i traumie na reszte zycia mozna wsadzic miedzy bajki.
        Pewnie sa jakies kobiety ktore maja cos takiego ale o syndromie to juz mowic nie mozna. Nastepnym razem moze pogadaj ze swoja partnerka co jest grane zamiast potem sie gubic w domyslach co bylo nie tak.
        • tygrysio_misio Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 15:17
          uwazasz,ze byloby tak samo gdyby ojciec sie wami w ogole nie interesowal i jeszcze alimentow nie placil?
          • lonely.stoner Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 18:55
            tygrysio_misio napisała:

            > uwazasz,ze byloby tak samo gdyby ojciec sie wami w ogole nie interesowal i jesz
            > cze alimentow nie placil?
            >

            nie wiem czy to do mnie akurat, ale odpowiem- nie wiem czy by bylo tak samo, ogolnie uwazam ze jesli malzenstwo jest nieudane to lepiej dla dzieci zeby rodzice jednak sie rozstali.
            Poza tym to wydaje mi sie (a skonczylam tez psychologie wiec tez mam wiedze profesjonalna na ten temat) ze jakby wszsytko mozna tak ladnie poukladac schematami to by wychodzilo na to ze kazdy kto wychowal sie w podobnych warunkach jest taki sam. Ale wiadomo ze tak nie jest. Ogolnie uwazam ze ten syndrom jakis tam to taka sciema zeby sobie domorosli psycholodzy mogli troche pouzywac.
        • berta-live Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 15:29
          Ze swojego otoczenia mogłabym mnożyć odwrotne przykłady, czyli osób, które mimo, że wychowały się w modelowych podręcznikowych rodzinach, gdzie ojciec był odpowiedzialną głową rodziny i jednocześnie angażował się w opiekę nad dziećmi, nie potrafią dojść do ładu ze swoim życiem. A rodzeństwa tych osób żyją, jak ich rodzice, po bożemu.
          • urko70 Re: syndrom braku ojca 25.03.11, 10:29
            berta-live napisała:

            > Ze swojego otoczenia mogłabym mnożyć odwrotne przykłady, czyli osób, które mimo
            > , że wychowały się w modelowych podręcznikowych rodzinach, gdzie ojciec był odp
            > owiedzialną głową rodziny i jednocześnie angażował się w opiekę nad dziećmi, ni
            > e potrafią dojść do ładu ze swoim życiem. A rodzeństwa tych osób żyją, jak ich
            > rodzice, po bożemu.

            To, że ojciec czy matką są w domu jeszcze nie znaczy, że dają dobry przykład. Natomiast jeśli ich nie ma to w 100% znaczy, że nie dają dobrego przykładu. No prościej nie umiem.
            • berta-live Re: syndrom braku ojca 25.03.11, 14:11
              Zdecydowanie przeceniasz rolę wzorców. Jakby ludzie nie mieli własnych indywidualnych cech osobowości, które powodują, że człowiek układa sobie życie po swojemu, tylko powielali schemat życia swoich rodziców, to nie zeszlibyśmy nigdy z drzew.

              I tutaj też mogłabym mnożyć przykłady i dzieci, które kompletnie inaczej niż ich rodzice ułożyli sobie życie, jak i rodzeństw, które mimo wychowywania się w tej samej rodzinie wyrosły na kompletnie różne osoby, wyznające różne zasady i żyjące wg różnych schematów.
              • erillzw Re: syndrom braku ojca 25.03.11, 14:18
                Berta nie odróżniasz roli wzorców od dojrzewania i kreowania na podstawie doświadczeń własnych. Dodajmy w oparciu na te które miało sisę w domu.
              • urko70 Re: syndrom braku ojca 25.03.11, 21:47
                Nie. Ciągle podnoszę ich wagę w odniesieniu do TWOICH kategorycznych tez o tym ze ojciec jest niepotrzebny, ze jest meblem.

                Ha, ha, ha......
                mam CI ja bardzo blisko takie włąśnie rodzeństwo z tych samych rodziców a każde inne... ale jak się tak bliżej przyglądnąć to każde z nich ma lub miało problem w okazywaniu uczuc. Brat jest starym kawalerem a obie siostry w drugich związkach.
    • paco_lopez Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 15:14
      niby szlachetne masz intencje, ale tego kwiatu to pół swiatu. kobiety aluzjuja i manipulują. jesli sie sama nie otwiera , to bedziesz musiał miec otwieracz, a jak ona sie zorientuje ze uzywasz otwieracza, to jeszcze bardziej sie skuli.
    • sid-the-sloth Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 19:09
      Bardzo upraszczasz w kwestii wniosków.
      W samym pierwszym zdaniu masz kilka różnych możliwych wariantów.
    • wikary.bis Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 21:06
      Nie zalecalbym wybierac na partnerki kobiety z rozbitych malzenstw. Sa psychiczne obciazone.
      • lonely.stoner Re: syndrom braku ojca 24.03.11, 21:48
        w ogole w dzisiejszych czasach to z d.py sa takie poglady, pary tej samej plci adoptuja dzieci i je beda wychowywac (oczywiscie nie w Polsce albo w Afganistanie - bo tam nawet zalegalizowanie takiego zwiazku jest niemozliwe heh) i tez pamietam byly jatki na temat tego co z takich dzieci niby wyrosnie?? no jak to co, pewnie normalni ludzie. Dzis juz nie ma takiego podzialu jak kiedys ze jakies role sa tpyowo kobiece a jakies tam typowo meskie, swiat sie zmienia i powoli trzeba nadazac za tymi zmianami.
        • urko70 Re: syndrom braku ojca 25.03.11, 10:50
          lonely.stoner napisała:

          > w ogole w dzisiejszych czasach to z d.py sa takie poglady,

          Taka jest prawda, a to że niektórym to niewygodne to nie znaczy, że tak nie jest.
          Dzieciństwo ma niesamowity wpływ na dorosłego człowieka, przyjmowane wzorce zachowań rodziców, ewentualne problemy rodziców (idealny przykład to dda) to wszystko kształtuje. Powinnaś o tym wiedzieć.

          > pary tej samej plci adoptuja dzieci i je beda wychowywac (oczywiscie nie w
          > Polsce albo w Afganistanie - bo tam nawet zalegalizowanie takiego
          > zwiazku jest niemozliwe heh)

          Już gołym okiem widać efekty źle rozumianej politycznej poprawności. Wystarczy uczyć się na błędach innych.

          > i tez pa
          > mietam byly jatki na temat tego co z takich dzieci niby wyrosnie?? no jak to co
          > , pewnie normalni ludzie.

          A z rodzin gdzie są są rodzice czyli matka i ojciec wyrośnie nie "co" tylko "ktoś". :)
          Piszesz "pewnie" i słusznie bo to tylko przypuszczenie, bo nie wiemy, wiemy natomiast, że istnieje coś takiego jak powtarzalność wzorców, jak problemy w relacjach, których powodem jest to, że człowiek w dzieciństwie nie nauczył się prawidłowych zachowań. A skąd te dzieci mają sie nauczyć tych zachowań skoro nie będą ich widziały?


          > Dzis juz nie ma takiego podzialu jak kiedys ze jakies
          > role sa tpyowo kobiece a jakies tam typowo meskie, swiat sie zmienia i powoli
          > trzeba nadazac za tymi zmianami.

          Kwestia które z tych zmian to krok do przodu i czy aby w tym momencie nie stoi się przodem do przepaści.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: syndrom braku ojca 25.03.11, 10:55
      Chciałbyś dotrzeć do jej serca, ale jednocześnie jesteś przekonany że dobrze wiesz co jest w środku? Ciekawe.
      Każdy człowiek jest inny i zakładanie że uda nam się znaleźć wytrych aby dotrzeć i zrozumieć jakąś konkretną osobę to chyba nadmiar pychy.

      A co do braku ojca - mój dalszy kumpel się w takich dziewczynach "lubował". Krótko mówiąc mówił że "dupczyło" się je dużo łatwiej. No i nie było strachu że ojciec którejś go zastrzeli.
    • langolier_maximus Re: syndrom braku ojca 25.03.11, 11:25
      Nie wiem..wychowałam sie od najmłodszych lat bez ojca,jestem szczesliwie zamężna od 5 lat, mąż jest w całkowicie zdrowej, pełnej rodziny ;-), nie ma w naszym malźeństwie zadnego wielkiego bagażu ani toksycznych wspomnień i szamotaniny.Przed męźem były rożne związki -raczej krótkie, ale, że poznaliśmy sie w wieku 24 lat to nie ma chyba co analizowac-ot studenckie czasy, trzeba sie było wyszaleć ;-D.
    • mediator.org Re: syndrom braku ojca 25.03.11, 14:18
      Może to Ci rozjaśni problem:
      sp4zambrow.kei.pl/publikacje/dorotka/index.html
      Pamiętaj jednak, że zdania co do skutków braku jednego z rodziców są podzielone.
      Zbyt wiele czynników ma wpływ na daną sytuację. Samo to, że ktoś wychowuje się w rodzinie niepełnej nie oznacza jeszcze problemów a priori.
      Jak dobrze poszukasz znajdziesz przeróżne opracowania.

      A czy Tobie się nie powiodło z tą dziewczyną z tego czy jednak z innego powodu - też pewnie jednoznacznie nie da się stwierdzić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka