Dodaj do ulubionych

Kochac raz w życiu

IP: 212.160.79.* 20.02.01, 17:36
Czy wierzycie że można kochać tylko raz w życiu?
Jak natomiast uwolnić się od tej miłości, jeśli nie została ona spełniona?
Obserwuj wątek
    • Gość: Ninka Re: Kochac raz w życiu IP: *.MS1.srv.t-online.de 20.02.01, 21:11
      mozna kochac raz w zyciu tak na prawde, ale to juz stalo sie nie praktyczne. powod- niespelniona milosc. nie mowie o milosci platonicznej, ale takiej, kiedy pokladane w niej nadzieje sa utopia.Jak sie uwolnic- zakochaj sie jeszcze raz. jest tyle osob pelnych tego uczucia. zazwyczaj druga milosc jest lepsza. moze nie tak intensywna, ale wiesz czego chcesz uniknac, co dac i co od niej wziac. powodzenia
    • Gość: ana Re: Kochac raz w życiu IP: unknown, 194.145.96.* 21.02.01, 15:10
      Nie uważam żeby można było zakochać się tylko raz w życiu. Sama kochałam juz kilka razy choć musze przyznać, że tylko jedna z nich była największa (nie potrafiłam myśleć o niczym innym, cała się trzęsłam w środku na myśl o spotkaniu z Nim...). Lekarstwem niedoskonałym na niespełnioną miłość może byc rozłąka. Po jakimś czasie uczucie przygasa, ale niestety powraca znowu przy ponownym spotkaniu... Najlepszym lekarstwem może być tylko druga miłość, choć wcale nie musi to oznaczać, że o poprzedniej całkiem zapomnimy...
      • Gość: Sebar Re: Kochac raz w życiu IP: 193.120.88.22, 193.120.90.* 21.02.01, 23:27
        No wlasnie! Czy mozemy mowic o uczciwosci uciekajac przed stara, niespelniona miloscia poprzez "zakochanie" sie w drugiej osobie. Czy w jakis sposob nie ranimy nowego/ej partnera/ki dopuszczajac w myslach mozliwosc powrotu do niespelnionej milosci na widok najmniejszej zachety od osoby, ktora nas poprzednio odrzucila?
        • Gość: Kubi Re: Kochac raz w życiu IP: 192.168.1.101, 195.82.188.* 22.02.01, 09:14
          Zgadzam sie z Toba w 100%. Tylko w takim razie czy po rozłące nie wolno się już z nikim wiązać?
        • Gość: Kasia Re: Kochac raz w życiu IP: 212.160.79.* 22.02.01, 09:16
          Zgadzam się to nie jest uczciwe..., ale z drugiej strony czy mamy pozostać w osamotnieniu czekając na tę swoją jedyną miłość, aż przypadkiem znowu się spotkamy.Fakt że uczucie do tej miłości pozostanie jednak na zawsze...
          • Gość: Ninka Re: Kochac raz w życiu do wszzystkich IP: *.MS1.srv.t-online.de 22.02.01, 12:40
            dlaczego waszym zdaniem niespelniona milosc, to odrzucenie przez drugiego czlowieka, partnera.
            Nie uwazam, ze oszukuje mojego obecnego partnera, tym , ze kiedys kochalam innego.
            W poprzednim zwiazku nam sie nie ukladalo, bylo gorzej jak zle. przez 5 lat ludzilam sie, ze bedzie lepiej. w koncu sie poddalam. Rozeszlismy sie. Bylo mi ciezko, nie dlatego ze chcialam do niego wrocic. To nie wchodzilo w rachube, ale dlatego, ze przez ta 5 letnia droge zgubilam szacunek do samej siebie. Stalam sie czlowiekiem, ktory nie wyobrazal sobie zycia z innym niz poprzedni.Mialam wrazenie, ze nikt mnie nie pokocha i ja tez nigdy. Ze zawsze bedzie brakowalo tego "czegos".
            Zakochalam sie, czuje sie kochana. Nareszcie moge z drugiego zwiazku cos wziac, a nie tylko dac.
            Jestem naprawde szczesliwa i pierwszy raz moge powiedziec komus "kocham" bez zadnego "ale".
            Dlatego uwazam, ze druga milosc jest lepsza, zdrowsza, mimo, ze nie tak intensywna. Wiem czego chce, co mnie drazni i czego chce uniknac. A tak wogole, czy ludzie, ktorym nie wyszloz 1 miloscia maja cale zycie byc sami, aby nie ranic drugiego? Czy maja sie gdzies schowac i lizac swoje rany?
            jak u mnie , wiem ,nigdy nie wroce do pierwszego, mimo, ze go kochalam. Za duzo bolu, lez, za wiele razy przebaczalam, a to nie przynosilo poprawy,
            Zawsze istnieje ryzyko, ze wrocimy do pierwszej milosci. Nie jest puste powiedzenie"stara milosc nie rdzewieje". Ale warto poniesc takie ryzyko. Nie zaluje i glosze na stara milosc lekarstwem jest druga milosc.
            • Gość: Kasia Re: Kochac raz w życiu do wszzystkich IP: 212.160.79.* 22.02.01, 13:53
              Ninka Twój list dał mi naprawdę dużo do myślenia, dzięki...i powodzenia no i gratulacje, że znalazłaś tego drugiego
              • Gość: Ninka Re: Kochac raz w życiu do kasi IP: *.MS1.srv.t-online.de 22.02.01, 14:08
                kochac mozna wiele razy. i nie jest powiedziane, ze drugi raz kocha sie mniej. Mozna kochac bardziej, jesli jest sie szanowanym i cenionm, jesli twoje marzenia, darzenia, potrzeby nie sa tylko twoimi. Jesli mozesz sie dzielic tym co masz i otrzymujesz to samo od drugiej strony. jesli w pierwszym zwiazku tego nie bylo, to dlaczego nie mozemy szukac gdzie inndziej? I dlaczego mialabym wracac tam, gdzie bylo zle? Nawet nie lubie tego wspominac. Mimo, ze z tym chlopakiem zyje w zgodzie.
            • Gość: Alicja Re: Kochac raz w życiu do wszzystkich IP: 195.94.211.* 27.02.01, 20:48
              Świetnie Cię rozumiem. Tak właśnie jest. Druga miłość jest mniej intensywna, nie tak szalona jak pierwsza, ale bardziej dojrzała i przez to pewnie prawdziwsza i bardziej udana.
      • Gość: Alicja Re: Kochac raz w życiu IP: 195.94.211.* 27.02.01, 20:46
        Ana, masz rację. Ja też byłam śmiertelnie zakochana. Myślałam, że nigdy nie dojdę do siebie po niespełnionej miłości. Doszłam, gdy się ponownie zakochałam, ale o poprzednim nie zapomniałam. Drugie uczucie co prawda nie było tym właściwym, ale... Teraz jednak jestem zakochana naprawdę poważnie i nie jest to moja pierwsza poważna miłość, taka na serio to druga... Może istnieć jedna miłość na całe życie, ale tylko wtedy, gdy ludzie cudownym zbiegiem okoliczności od razu na siebie trafią. Częściej zakochujemy się więcej niż tylko raz w życiu...
    • Gość: Ziuta Szczęśliwy ten, który kochał dwa razy... IP: *.unregistered.formus.pl 22.02.01, 16:02
      Po trosze zgadzam się z każdym z moich przedmówców. Po niespełnionej pierwszej, bardzo silnej miłości, nie wierzyłam w to, że drugi raz mi się uda. Długo szukałam i po drodze popełniałam wiele błędów. Ale pokochałam bez pamięci cudownego mężczyznę. Nie sądziłam, że to możliwe, ale czuję, że kocham go mocniej i to on jest TYM mężczyzną, nie poprzedni. Kocham go dojrzałą, piękną i wyrozumiałą miłością. Moja miłość do niego dodaje mi skrzydeł i porusza mnie do głębi. Pozwolił mi zapomnieć, ukoił mój ból, wyzwolił najpiękniejsze rodzaje odczuć. Ja pozbyłam się lęku, zaufałam... on wciąż nie może zapomnieć i oddać się tej miłości w pełni.
      Ironia losu... ale nadal wierzę w potęgę miłości. Wiem, że brzmi to patetycznie, ale naprawdę wierzę... trzymajcie kciuki. Ja życzę wam abyście kochali tak mocno, aż do bólu... ten ból jest cudowny.
      • Gość: Kasia Kochac raz w życiu IP: 212.160.79.* 22.02.01, 21:13
        Jasne że trzymam kciuki, uważam że kazdy powinien być szczęśliwy i mieć kogoś na kim może polegać i komu może zaufać. Tak jak pisała Ninka,że kiedyś się tak czuła że nie mogła zapomnieć o tej prawdziwej miłości, która wydawała jej się jedyna, tak ja się teraz czuję, ale dzięki wam próbuje zapomnieć i muszę wierzyć że mi się to uda. Szkoda że uznałam że najważniejszą wartością dla mnie jest właśnie miłość, ale cóż czyż nie jest czasami... piękna?
        • Gość: hanka Re szczesliwy ten..kto kochał dwa razy....???? IP: *.warszawa.ppp.tpnet.pl 24.02.01, 08:24
          ten szczesliwy Kto kocha z wzajemnoscią...moiłość może być pierwsza...albo i trzecia...ale ten Kto jest zakochany naprawde nie wraca do przeszlosci,po co???skoro obecna milosc daje spelnienie....chyba....ze wcale nie jest zakochany...a nowy partner to tylko lekarstwo na stara...niespelniona ale wciaz trwajaca odrzucona milosc...
      • Gość: Alicja Re: Szczęśliwy ten, który kochał dwa razy... IP: 195.94.211.* 27.02.01, 20:50
        Ja odczuwam to samo co Ty. Historia widać odmienia się przez wiele przypadków. Człowiek, którego kocham, też został zraniony i nie może zapomnieć. Ja też przeżyłam straszny cios w miłości, ale się pozbierałam, zaufałam na nowo i kocham... kocham do bólu.
        • Gość: ost w oczekiwaniu na drugi raz... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.03.01, 03:25
          Zazdroszczę tym, którym udało znów znaleźć miłość po
          tej jedynej, pierwszej i wielkiej. Mi się nie udało,
          mimo że kilka lat już od rozstania minęło. Nie cieszą
          sukcesy w pracy, nawet nowy samochód. Seks "po
          rozstaniu" to może 10% tego co odczuwałem kochając
          się z kobietą, która była dla mnie najważniejsza na
          świecie.
          Nie tracę jednak nadziei. Gdybym stracił to zycie nie
          miałoby sensu. Zazdroszczę szczęśliwcom i czekam na
          swoją kolej.
          • Gość: Alicja Re: w oczekiwaniu na drugi raz... IP: 195.94.211.* 04.03.01, 15:38
            Życzę szczęścia. Zobaczysz, Tobie się też powiedzie :)
          • Gość: kasia Re: w oczekiwaniu na drugi raz..do ost IP: 212.160.79.* 04.03.01, 21:00
            szczerze zycze ci znalezienia tej jedynej i
            zakochania sie po raz drugi,wiem ze te slowa moga ci
            moze nic nie dac,bo rozumiem jak sie czujesz.Jesli
            jeszcze ją kochasz to to jest na prawde bardzo
            piekne.Ja tez jestem w podobnej sytuacji, ale probuje
            zyc dalej, wiem ze o tym uczuciu nie zapomne, ale
            pomysl ze mogles zobaczyc i poczuc jak to jest kochac
            tak naprawde tak jak kocha sie tylko raz w zyciu. Nie
            martw sie zaslugujemy na milosc, you see
            • Gość: ost Re: w oczekiwaniu na drugi raz..do Kasi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.03.01, 23:19
              Nie wiem czy kocham nadal. Chyba już nie, choć 'wyzwalanie się' trwało bardzo
              długo. Z całą pewnością jednak nie żałuję. To były najpiękniejsze chwile w
              życiu. Byłoby mi zdecydowanie gorzej, gdybym tego nie doświadczył.
              Teraz wiem dlaczego warto żyć, jeżeli mogę użyć wielkich słów (występując
              incognito wielkich słów używa się znacznie łatwiej).
              W każdym razie następnym razem będę mądrzejszy, może wtedy 'proza życia' nie
              wygra z uczuciami.
              Na kolejne uczucie czekam niecierpliwie, choć na razie trudno mi uwierzyć, że
              mocą mogłoby się zbliżyć do pierwszego. Oczywiście po cichu na to liczę.
              Dziękuję Kasiu za ciepłe słowa, zawsze się przydają, nawet jeżeli nie zmieniają
              sytuacji diametralnie.
              Generalnie, to dotyczy i Ciebie i mnie, wiara czyni cuda. Pozdrawiam
              • Gość: Vladimir Re: w oczekiwaniu na drugi raz..do Kasi IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.01, 00:37
                Kochać tylko raz w życie???........NIE MOŻNA .A nawet
                nie wolno ,(oszczędzisz sobie cierpień).NO, chyba że
                pluszaka ,one są wierne aż do przetarcia.Ludzie
                bywają mniej stali w uczuciach.
              • Gość: k Re: w oczekiwaniu na drugi raz..do ost IP: 212.160.79.* 05.03.01, 10:46
                Wiesz zgadzam się z Toba co do wiary, ze czyni cuda.A co do miłości tej drugiej
                to będzie jak będzie, myslę że sama przyjdzie.A wiesz mam pytanie, co do mojej
                obecnej sytuacji, jak bys sie zachowywał gdybyś spotkał te pierwszą i
                zaczęlibyście na nowo utrzymywac kontakt, ale taki koleżeński, wystarczyło by
                Ci to? Nie wiem na poczatku, była to dla mnie jakś nadzieja (ale nadzieja matką
                głupich - jak mówią), ale teraz zaczynam to chyba przyjmować normalnie, jest
                jak jest, widocznie lepiej może mieć w nim kumpla? A może to głupie pytanie,
                ale czasem dobrze porozmawiac z osobą w podobnej sytuacji.
                • Gość: ost Re: w oczekiwaniu na drugi raz..do k IP: *.zigzag.pl 05.03.01, 15:13
                  No cóż, jak ktoś słusznie zauważył te sprawy są absolutnie indywidualne.
                  Wydawało mi się, że po rozstaniu (pokojowym) cywilizowani ludzie mogą się
                  normalnie kontaktować - dzwonić, od czasu do czasu spotkać się. Kontakt z moją
                  byłą miłością przez dwa lata ograniczał się tylko do rozmów telefonicznych. Po
                  każdej takiej rozmowie przez miesiąc byłem chory. W końcu z jakiś względów
                  przestaliśmy do siebie dzwonić (tak naprawdę to ja się obraziłem). Dopiero po
                  tym uspokoiłem się (kolejne półtora roku) i nie musiałem się zastanawiać przez
                  cztery wieczory w tygodniu, dlaczego byłem taki glupi, nie zrobiłem wszystkiego
                  co mogłem...itd.- znaczy się zwykłe porozstaniowe rozsterki.
                  Mój wniosek - trzymać się z daleka od osób z którymi komplikacja uczuciowa jest
                  tak wielka, że kontakty będą powodowały tylko pogorszenie samopoczucia.
                  Jak mówi przysłowie nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. O ile do
                  przysłów nie jestem specjalnie przywiązany, to z tym się wyjątkowo zgadzam. Z
                  miłością jest jak z plastikową zabawką - jak się coś złamie to już raczej nic z
                  niej nie będzie, nawet jeżeli będziemy sklejać z największą uwagą.
                  Pozdrawiam
    • Gość: emanuel Re: Kochac raz w życiu do Kasi IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 05.03.01, 07:33
      Co za temat! - Uwaga zostaliśmy stworzeni z miłości i
      tym samympowołani do miłości. Aby rozpoznać czy
      kochamy, a może darzymy kogoś uczuciem, nie jest
      oczywiście łatwo. Miłość jest inwestycją, która się
      rodzi się z całego szeregu stanów, wyobrażeń oraz
      tego czego oczekujemy. Jest najpiękniejszymm darem
      jakim możemy sie obdarowywać. Miłośc to nic innego
      jak samo życie. Jeżeli ktos chciałby upatrywać w
      miłości coś wyjątkowego to sie myli.
      • Gość: Kasia Re: Kochac raz w życiu DO WSZYSTKICH IP: 212.160.79.* 05.03.01, 10:32
        Zgadzacie z Emanuelem? To chyba zalezy od danej osoby, co ceni w życiu, jakie
        są jego oczekiwania itd.A może nie doświadczyłeś takiego uczucia, albo po
        prostu nie jest ono dla ciebie ważne
        • Gość: emanuel Re: Kochac raz w życiu do Kasi IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 05.03.01, 11:50
          Kasiu, Kasiu pomyliłaś "Konia" z "koniakiem", ja pisałem o najpiękniejszym
          darze jaki może otrzymać człowiek to miłość, to nie jest "uczucie", mam
          wrażenie, że na tych wykładach Ciebie nie było gdy była mowa o miłości. Jestem
          pewnie niezrozumiały gdy rozdzielam wyraźnie słowo miłość od słowa uczucie, to
          jest nasz narodowy błąd i nie tylko. zapraszam to merytorycznej dyskusji.
          • Gość: Kasia Re: Kochac raz w życiu do emanuela IP: 212.160.79.* 05.03.01, 11:55
            ok, wprowadzam drobną poprawke,a mianowicie słowo
            uczucie zamieniam na miłość, sorry za błąd, tak
            naprawde chodziło mi właśnie o miłość
            • Gość: tatko Re: Kochac raz w życiu do emanuela IP: 195.41.66.* 05.03.01, 12:02
              Jest to najsympatyczniej rozwijany temat Forum. Brawo
              dla Kasi i interlokutorow. Temat jest taki, ze
              indywidualne doswiadczenia daja rozmaite recepty i
              opinie. Fajnie sie czyta choc chyba niewiele mozna
              sie nauczyc. Kazdy jest sobie archipelagiem. Czekam
              ma na nastepne wypowiedzi.
    • Gość: emanuel Re: Kochac raz w życiu do WSZYSTKICH IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 05.03.01, 12:14
      Kochać raz!!!, a co jeżeli slubujemy aż śmierć nas nie rozdzieli, a jeżeli nas
      rozdzieli, to co, pewnie, ze każdy ma prawo ponownie kochać, to nie order raz
      przyznany. A co z miłością nie spełnioną, od kiedy miłość może być nie
      spełniona, to stan świadomości dwojga partnerów, to stan równowagi itd.
      • Gość: GREG Re: Kochac raz w życiu do WSZYSTKICH IP: *.bydgoszcz.ext.ids.pl 05.03.01, 20:21
        Zastanawiam się dlaczego nikt z moich szanownych
        przedmówców nie pokusi się chociaż o krótką definicję
        miłości. Miłość chrześcijańska, to bezinteresowny dar
        z samego siebie. To bycie dla kogoś, to dawanie
        siebie. To też branie, gdy daje podmiot uczuć.
        Najpiękniejszym przykładem tej miłości może być
        miłość matki do dziecka. To jest uposażenie ludzkiej
        natury, prawda wpisana w serce człowieka, że chce być
        dobry dla innych, że chce się podzielić z innym swoim
        przeżywaniem świata, że z innym chce tworzyć sens
        swojego, jedynego w swoim rodzaju, życia. W relacji
        między kobietą i mężczyzną, może dojść do tego
        związku, swoista miłość erotyczna, która do
        odnalezionych dusz dołącza odnalezione ciała. Trzeba
        jednak wiedzieć, że miłość to nie tylko ciało, ciało
        narażone na choroby, impotencję, starzenie się i
        trzeba wiedzieć, że miłości, że temu darowi można się
        sprzeniewierzyć, można go zdeptać, zniszczyć, można
        egoistycznie wykorzystać. Dlatego tak bardzo boli,
        gdy kochana osoba odchodzi, bo z nią odchodzi
        cząstka, często ta najlepsza, nas samych. Rozpływa
        się gdzieś w niebycie poświęcony czas, wypowiedziane
        słowa, czułe gesty, wyraz oczu i zapach darowanych
        kwiatów. Pozostaje pustka. Wierzę, że można ją
        wypełnić, że można drugi raz pokochać, że można
        zapomnieć i na powrót zaufać. Grzegorz. Z
        pozdrowieniami dla wszystkich.
    • Gość: Kasia Re: Kochac raz w życiu... do tatko IP: 212.160.79.* 05.03.01, 21:03
      Dzięki za uznanie, mam nadzieję że mówiłes szczerze i zapraszam do dalszych
      rozważań.Pozdrawiam
    • Gość: Kasia Re: Kochac raz w życiu...do Greg IP: 212.160.79.* 05.03.01, 21:06
      piękne, naprawde Twoje słowa i ta definicja miłości zasługuje na uznanie,
      rzeczywiście Do tej pory nikt nie pokwapił się co to wogóle jest miłość.Czy ty
      przypadkiem nie jesteś poeta? A więc uważasz że można pokochać drugi raz? I z
      taką samą intensywnościa?
    • Gość: Kasia Re: Kochac raz w życiu...do ost IP: 212.160.79.* 05.03.01, 21:15
      Chyba masz rację, mnie też te kontakty telefoniczne czy smsy a nawet spotkania,
      dawały niby radość a potem smutek, teraz te kontakty staram sie przyjmować
      normalnie, choć przyznam ze nie zawsze mi to tak wychodzi. Dzięki za odpowiedź
      i również pozdrawiam, i moje spostrzeżenie że z facetami jednak lepiej sie
      rozmawia na takie tematy.
    • Gość: Greg Re: Kochac raz w życiu_do Kasi IP: *.bydgoszcz.ext.ids.pl 06.03.01, 05:04
      Piszę szczerze, a poetą bywam (ach, te wiersze na dnie szuflady).
      Z wykształcenia jestem między innymi teologiem (praca mgr z filozofii na temat
      prawdy), z zamiłowania staram sie być człowiekiem myślącym i poszukującym,
      otwartym na problemy innych ludzi.
      • Gość: _none_ Re: Kochac raz w życiu IP: 195.205.23.131, 195.205.23.* 06.03.01, 09:33
        ten temat "dotknal" mnie bardzo, a to dlatego iz jestem akurat w tej trudnej
        sytuacji. To jest moja I milosc, mieszkamy razem juz 5 lat. Kocham go i nie
        wyobrazam sobie zycia bez niego, na mysl o tym ze mogloby sie mu cos stac
        zaczynam plakac. O jakiegos czasu nasze relacje zmienily sie. Wczoraj
        powiedzial mi ze wszystko go denerwuje (nawet ja). Naprawde nie rozumiem i nie
        potrafie go zrozumiec pomimo mojej szerokiej tolerancji dla jego prywatnego
        zycia. Doszlam do wniosku ze on jest tak slaby psychicznie (np. jeszcze nie
        stracil pracy a juz jest zalamany bezrobociem) ze juz naprawde nie wytrzymuję,
        probowalam wielokrotnie rozmawiac i pocieszac, ale jak ktos mowi ze mu sie
        nawet nie chce gadac to rece opadaja i tylko wyć sie chce. Wydaje mi sie ze
        jestem silniejsza od niego psychicznie i doszlam do wniosku ze on zachowuje sie
        jak male dziecko, dlatego powinien go ktos dorosly porzadnie sprac.
        Bardzo intensywnie mysle o rozstaniu.
        • Gość: emanuel Re: Kochac raz w życiu do_none_ IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 06.03.01, 11:04
          Absolutnie nie radzę, to typowa oznaka silnej depresji. Każdy obecnie pracujący
          jest w pewnym sensie zagrożony bezrobociem lub jego wizją. Proponuję wizytę u
          psychoterapeuty, jeżeli nie jest jeszcze tak aż źle proponuję wspieraj go np.
          pracując. Praca obecnie to ważna sprawa zwłaszcza dla osób gorzej
          wykształconych lub pochodzicie z rejonu o wysokim bezrobociu, wówczas występuje
          niemalże zbiorowa tragedia. Nie opuszczaj go, to mu nie pomoże. Skoro
          zdecydowałaś sie już byc z nim, to musisz go teraz w spierać, a On niech sie
          wieźmie do roboty, a nie biadoli nad swoim losem. Porada to żadna, ale zawsze
          jest lepiej.
        • Gość: Kasia Re: Kochac raz w życiu IP: 212.160.79.* 06.03.01, 12:12
          prawdziwie kochac to właśnie być przy tej osobie w najgorszych sytuacjach,
          problemam, wtedy liczy sie to oparcie które możemy mieć w tej ukochanej osobie
          • Gość: _none_ Re: Kochac raz w życiu IP: 195.205.23.131, 195.205.23.* 06.03.01, 12:52
            bardzo dziekuje za słowa wsparcia. Sytuacja ta trwa juz od dluzszego czasu (ok.
            6 m-cy nie wiem) zdaje sobie sprawe ze moje odejscie moze byc bledem, a ja
            jestem zlamana. Odbieram od niego zle fluidy i zyjemy z dnia na dzien w jakiejs
            ciemnej chorej przygnebiajacej matni. A do psychoterapeuty w zyciu go nie
            zaciagne, predzej pozabija wszystkich dookola ...
            kochac raz w zyciu - jak nie odejde, to chyba tak.

            • Gość: kasia Re: Kochac raz w życiu do none IP: 212.160.79.* 06.03.01, 14:09
              ale jeśli się naprawdę męczysz się w tym związku..... zastanów się
            • Gość: emanuel Re: Kochac raz w życiu _none_ IP: 172.30.23.50, 195.117.127.* 07.03.01, 07:07
              6-mcy, to oznacza, że jesteś jeszcze bardzo młodą i wrażliwą osobą. Tolerowałem
              podobną sytuację prze zgoła 4 lata, czy była to anielska cierpliwość, przy
              zachowaniu całego szeregustarań aby pomóc danej osobie i co nic. A może była to
              głupota z mojej strony, bo nieodniosłem zamierzonego skutku. Jednakże zawsze
              należy starać ukoić się ból jaki przenika takiego osobnika.
              • Gość: _none_ Re: Kochac raz w życiu IP: 195.205.23.131, 195.205.23.* 07.03.01, 15:57
                podziwiam twoja sile woli. ukoic bol i pozostac przy
                tej osobie - czy udalo ci sie to?
                Mnie na razie nic nie wychodzi, chociaz robie
                wszystko zeby bylo mu dobrze. Ma ode mnie bardzo duzo
                swobody, robi to co sobie postanowi i jedzie tam
                gdzie chce. Nawet 'te rzeczy' robimy wtedy kiedy on
                chce. nie narzucam mu sie ze swoimi potrzebami, bo
                juz wielokrotnie zostalam odrzucona, a dla kobiety to
                jest bardzo 'dołujące'.
                Wiec nie wiem czy ostac przy swojej pierwszej milosci
                i kochac tylko raz ...
                Co najgorsze, uwazam ze nie potrafie juz sie zakochac
                w kims innym. Nie umiem popatrzec na
                innego "maślanymi oczami" poza ta moja pierwsza
                miloscia ...
        • Gość: Alicja Re: Kochac raz w życiu IP: 195.94.211.* 06.03.01, 16:40
          Jeżeli ta sytuacja dopiero niedawno się pojawiła, to
          może to być objaw chwilowego przemęczenia czy
          depresji. Wielu ludzi tak reaguje w okresie
          przesilenia zimowo-wiosennego. Pozwól mu przez jakiś
          czas się odseparować, odreagować. Jeżeli to nie
          pomoże, to może przydałby się jakiś psychoterapeuta?
    • Gość: Aga Re: Kochac raz w życiu IP: 212.160.79.* 12.03.01, 08:56
      Czas leczy rany... ale miłość ta jednak pozostanie w pamięci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka