gelee
25.05.11, 20:31
Jadę sobie dzisiaj autobusem, tłok, stoję sobie grzecznie. Na jednym z przystanków wsiada chłopak i dziewczyna. Widać, że para, a nie brat z siostrą, bo ona na niego patrzy w taki charakterystyczny dla zakochanych sposób. On już w drzwiach autobusu zauważa mnie i gapi się. Ja też się gapię, bo to chyba pierwszy spotkany w dniu dzisiejszym przystojny mężczyzna. Może nie ideał, ale w moim typie. On zaczyna się do mnie uśmiechać, a ja zastanawiam się na co przerzucić swoje zainteresowanie, bo jego dziewczyna zauważa, że coś się święci. Panna uwiesza się mu na szyi, próbuje całować, a on sapie, że niby mu duszno. Z tego wszystkiego mi też się robi gorąco. A co by było, gdyby był bez dziewczyny? Jedziemy tak kilka(naście) przystanków, w końcu ja wysiadam, oni jadą dalej.
Po dotarciu do domu zaczęłam się zastanawiać co się właściwie ze mną dzieje. Wiem, jestem młoda, przystojnych facetów na tym świecie zbyt wielu nie ma , zrobiło się ciepło... Ale mam przecież swojego chłopaka! Jesteśmy razem 3 lata, ostatnio nie układa się nam dobrze, ale czy to daje mi prawo gapienia się na innych facetów w taki sposób?
Jakiś tydzień czy dwa temu byłam w klubie na imprezie z moim chłopakiem oraz znajomymi. Chłopak akurat zagadał się z kumplem, a mnie poprosił do tańca jakiś obcy facet... Nawet nie poprosił, tylko zobaczył mnie, ja jego i już tańczyliśmy razem. No i kurczę, oczywiście resztę imprezy przetańczyłam już ze swoim facetem, ale jakby ktoś był ciekawy to wiele bym oddała, żeby potańczyć sobie z tamtym.
A w nocy śnił mi się dawno niewidziany znajomy. Do seksu nie doszło, bo zdążyłam się obudzić, ale pocałunki były.
Natomiast o moim facecie nawet nie bardzo chce mi się myśleć.
Czy będąc w związku przytrafiają Wam się takie rzeczy? To jest normalne? Bo jakoś głupio się z tym czuję...