Dodaj do ulubionych

Co robić???

06.06.11, 13:21
Witam i zgodnie z intencją tej części forum chcę sie wyżalić i zasięgnąć porady. Jest to mój drugi związek, żyjemy sobie bez żadnych finansowych problemów w moim mieszkaniu + 15 letnia córka mojej towarzyszki. Jeśli o niej mowa to nadrabia teraz zaległości ze swojego poprzedniego związku, czyli robiła studia, prawo jazdy itp.itd. Od chwili naszego poznania się (6 lat) było róznie ale generalnie OK, uczucie obustronne. Seks - róznie z tym bywało, ale w miarę regularny, średnio 2 x w tyg, lub raz w miarę czasu i poziomu zmęczenia, niemal zawsze z obustronną, pełną satysfakcją. W tej chwili (może nie w tej a problem narastał) problem polega na tym, że moja partnerka jest przewrażliwiona na punkcie mojego kontaktu z każdą osoba płci przeciwnej. Przy czy nie daję jej żadnych powodów do zazdrości czy zmartwień. Każda wizyta znajomych, grill w składzie 4 osób zawsze na drugi dzień kończy się awanturą: że kogoś zabawiałem, że za blisko siedziałe, że komuś nadskakiwałem.Regułą sa uszczypliwe uwagi na temat pracy, w której podobno podrywam na potęgę. Ale problem w tym, że ja żyję jak mnich. Swego czasu myślałem,że jak będę siedział w domu, dam spokój ze znajomymi i swoimi pasjami to będzie OK i raj. Im bardziej z tego rezygnowałem tym więcej pretensji. Praktycznie w tej chwili nie mamy znajomych, nigdzie nie udzielamy się towarzysko. Sporadyczne wizyty jej znajonych koleżanek kończą się jak zwykle - stekiem pretensji, że obsłuzyłem ją nie w tej kolejności, że byłem przesadnie uprzejmy, że tylko rozgladam się za babami i czycham na podryw. Tymczasem nie ma wizyt moich znajomych, bo już ich nie mam. A wizyty z kimś na działce - to powód do kolejnych uwag typu: jak mogłeś jej (jej koleżance) pomóc nalewać wody w konewkę a wiesz, że ja to lubię robić, jak mogłeś rozmawiać z nią gdy ,mnie w pobliżu nie było. Mam juz tego dość a przy okazji dowiedziałem się, że nie wierzy mi posadzając o zdrady gdy wyjdę dosłownie za róg. Doszlo do tego, że musiałem rezygnować ze służbowego zagranicznego wyjazdu , będąc posądxzany że tam tylko baluję. Jest oczywiście jakieś spotkanie ale oficjalne, na poziomie i nikt nie pozwala sobie na głupoty. Starałem się to tłumaczyć delikatnie jak mogłem ale nic z tego - ona wie swoje i tyle. Rzeczy przybierają komiczny obrót , bo np. na ogladanym filmie ze scenami rozbieranymi ma do mnie pretensje typu - a na ta to się gapisz, lub a ta to ci się podoba, nie to co ja. Wiem ,żę nie jestem ideałem ale zdarza mi się i prezent kupić i kwiaty i na kawę zrobć wypad, pyszne jedzonko itp. Wykańczające jest pytanie przy oglądaniu filmu: no i co kto ma ładnieszy biust i tyłek, podobne uwagi np. przy meczu siatkówki pań itp. itd. Mam już tego tak serdecznie dosyć, że jestem gotowy rzucić wszystko w cholerę. Po prostu chcę wreszcie spokoju i normalnego życia z uśmiechem i z jajem, oczywiście bez jakichś damsko-męskich przygód. Po prstu spokoju bez gadania za uchem.
Obserwuj wątek
    • eulalka82 Re: Co robić??? 06.06.11, 14:22
      Skądś to znam. Twoja kobieta ma po prostu niskie poczucie własnej wartości i czuje się z tym okropnie. Nie powie Ci tego wprost, ale marzy jej się, że zaczniesz ją doceniać. Coś na zasadzie terapii, gdzie Ty będziesz jej terapeutą. Ona sama nie wmówi sobie, że jest atrakcyjna dla Ciebie, a to poczucie właśnie straciła. Kwiaty, przytulanie bez powodu, nawet na chwilę, w trakcie choćby zmywania przez nią naczyń, powtarzanie jej, że jest piękna z widocznym zachwytem w oczach, dostrzeganie w niej małej dziewczynki, którą trzeba otoczyć opieką. A wśród znajomych przyzwyczajaj ją do Twoich rozmów z innymi kobietami, ale trzymaj ją wtedy za rękę, przytulaj, niech poczuje, że jest dla Ciebie najważniejsza i inne nie mają przy niej szans. Brzmi to może trochę zbyt słodko i głupio, ale ona tego faktycznie potrzebuje. Zobaczysz, że z miesiąc takiego traktowania, a zacznie śmiać się razem z Tobą. Powodzenia :)
      • albacor Re: Co robić??? 07.06.11, 07:01
        Dzięki, co do tego już się zorientowałem, że ma poczucie niskiej wartości ale ja właśnie staram się ją dowartościować: nie wiem już ile razy dziennie dzwonię do niej i mówię kocham - zachowuję się tu jak 20 -letni szczeniak, ale ile można to robić. W czasie nielicznych spotkań towarzyskich tak właśnie jak mówisz staram sie zachować ale nie zawsze jest to możliwe.
        Pomagam jej we wszystkim jak mogę (gotowanie, sprzatanie, opieka nad córką i inne prozaiczne rzeczy) ale pośród tego wszystkiego ona dostrzeże 1 minutę i mam, że tak trywialnie powiem - przesrane. czasem czuuję się jak pies przywiązany do budy. Starałem się jej tłumaczyć, że musimy się wzbogacać tym co kazde z nas ma osobno a nie ograniczać w tym co robimy - bez efektu. Każxdy telefon do mnie z pracy to sto domysłów kto i po co dzwonił, doszlo do tego, że na działkę (po to żeby skosić trawę- w tą i z powrotem) jeżdżę ukradkiem, bo jest burza. - mamy jeźdić razem i basta. Ja już po prostu tego nie wytrzymuję.
    • Gość: ja82 Re: Co robić??? IP: *.centertel.pl 06.06.11, 18:35
      kurcze,ja tez to znam i w zupelnosci zgodze sie z poprzedniczka.Tak,chodzi o to niskie poczucie wlasnej wartosci zaznane byc moze w dziecinstwie.Okazuj,mow sprobuj odbudowac w niej to utracone poczucie wlasnej wartosci.Pozdrawiam
      • albacor Re: Co robić??? 07.06.11, 07:10
        A tu dodam tylko, że jej poprzedni partner (już po rozstaniu znią) ze śmiechem stwierdził, że zanim ktoś ją z tego wyciągnie to prędzej zwariuje. Sądziłem, że to tylko takie czcze gadanie z zazdrości, zawiści bo na popczątku wszystko było normalnie i fajnie. Proponowałem już różne takie "grube kreski" w związku: wymazujemy żale i smutki i zaczynamy od nowa. Co z tego jak jej wiary w to nie ma. Przykład pierszy z brzegu: moja podróż służbowa, mam zadzwonić jak tylko dojadę. Dojechałem czekał na mnie facet, rozmowa ok. godziny pilna i umówienie sie na jutro. Dzwonię po tym i mam kompletnie zmytą głowę bo powinienem zadzwonić o 18.37 a nie godzinę czy dwie później. I tu w domyśle - łajdaczyłeś się na pewno, z babami gadałeś. Jestem tym już zmęczony i zniechęcony tak bardzo, że mam ochotę po prostu odejść bo tak się żyć nie da.
        • albacor Re: Co robić??? 07.06.11, 07:14
          Aha, proponowałem wspólną wizytę u psychologa - burza nie do opisania, bo podobno uznałem ją za wariatkę i psychiczną. Sama jej córka mówi - daj spokój nie odzywaj się, zaraz jej przejdzie - ale ja tak nie mogę, nienawidzę niewyjaśnionych nawarstwiających się rzeczy.
          • mijo81 Re: Co robić??? 26.06.11, 20:53
            No teraz widzisz, dlaczego skończył się jej poprzedni związek. Twoja partnerka jest po prostu "niezrównoważona" - pytanie czy to jest stan chorobowy czy zwykły upierdliwy charakter. Jeżeli nie przekonasz ją do leczenia/zmiany swojego zachowania to ty pewnie też nie wytrzymasz
          • i_kozuch Re: Co robić??? 27.06.11, 02:09
            albakor a może żona cię zdradza i dlatego tak się zachowuje.poprostu szczerze porozmawiaj jesli to nie pomorze to odejdz bo cię zniszczy
    • wybacz_mi Re: Co robić??? 06.06.11, 19:51
      Masz coś na sumieniu?
      Męczą Cię niewyjaśnione sprawy?
      Czujesz, że zawiniłeś?
      Chcesz powiedzieć przepraszam, ale nie masz odwagi?
      Napisz lub zadzwoń do nas! Powstaje nowy program telewizyjny, który jest stworzony właśnie dla Ciebie! Przy pomocy naszego zespołu z otwartą, dyskretną i miłą prowadzącą na czele pomożemy rozwiązać Twój problem.

      Napisz do nas na redakcja@endemol.pl lub zadzwoń pod numer tel. 228474506 kom.504083757
    • Gość: Ewa Re: Co robić??? IP: 91.194.199.* 07.06.11, 13:44
      Wystawiłes sobie taką piękną laurkę, ze nie ma się do czego przyczepić:) Czy naprawdę jesteś taki idealny? Co by Ci tu poradzić... może się z nią ożeń, wtedy poczuje się pewnie?
      • mijo81 Re: Co robić??? 26.06.11, 20:55
        O widzę zwolenniczkę hasła: "Po ślubie się zmieni"
    • Gość: nikt Re: Co robić??? IP: *.bielsat.com.pl 15.06.11, 18:00
      sprawa jest taka- nie wytrzymasz tego...ona wymaga pomocy psychologa( nie wierze w psychologow, ale jesli ktos w to wierzy sama wiara moze mu pomoc zmotywowac sie do zmiany swojego zycia bo umowmy sie-ona nie jest szczesliwa z tym co czuje i przezywa) rozmowy nic nie dadza, to siedzi w jej glowie, spirala bedzie sie nakrecac. masz dwa wyjscia : albo odejdziesz i ona 1. zrozumie- choc to malo prawdopodobne bo jeszcze bardziej sie w swym niskim pocz.wlasnej wratosci utwierdzi,watpie czy zawalczy o Ciebie i tym samym zmieni sie- nierealne)2. zacisniesz zeby i pogodzisz tym...choc nie czuje na podstawie Twojej wypowiedzi takiej sily "uczucia" czy tam tego co Cie z nia jeszcze jakos "trzyma"....pomysl co jest dla Ciebie wazniejsze - swiety spokoj czy pelne zawirowan zycie z nia...w cuda nie wierze-wiem co mowie- mam zaliczone cos takiego w wymiarze po 100kroc hardcorowym...a "milosc" o jakiej nie snili wielcy tego swiata:))
    • moperra Re: Co robić??? 24.06.11, 15:41
      Jeśli to poważny problem, który ciągnie sie od lat (np. z poprzedniego małżeństwa lub nawet z dzieciństwa), to pomóc może tylko psychoterapia. Bez pomocy specjalisty zazdrość będzie tylko narastać. Zacznie się szpiegowanie, prowokacje i oskarżenia. Koniec zazwyczaj jest dramatyczny. Skrzywdzi siebie, ciebie lub domniemaną kochankę.
      Jeśli natomiast jest to "świeża sprawa", części winy za taki stan rzeczy musisz poszukać w sobie.
    • kapselodtymbarka Re: Co robić??? 25.06.11, 11:32
      Jak to co robić, uciekać. Jak ci zależy, najpierw zasugerować wizytę u psychiatry. Jeśli odmówi, uciekać oknem. To jest choroba a nie jakieś niskie poczucie wartości. Moim zdaniem nawet o dziwo wysokie, skoro oczekuje że całe twoje życie musi kręcić się wokół niej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka