Dodaj do ulubionych

Pierwsza praca męża - katastrofa!

07.06.11, 20:34
Mój mąż w wieku 28 lat podjął pierwszą poważną pracę. Problem w tym , że po trzech dniach stwierdził że ma to gdzieś bo ciągle od niego wymagają to i tamto... Wcześniej nie było potrzeby żeby pracował ( czasami dorywczo w firmie rodziców) na tzw. " etacie" więc po prostu żył na luzie przez te 28 lat. Dwa lata prowadzimy firmę ( czytaj: ja mam wszystko na głowie) ale ostatnio stwierdził, że też ma już dość " tego siedzenia" i rozpoczął działalność na własną rękę tak aby codziennie miał zajęcie. Musiał na początek zainwestować sporą sumę co też uczyniliśmy. A tu raptem mijają 3 dni i on ma już dość i "pie...szy" tą pracę. Ręce mi opadają -wczoraj usłyszałam, że teraz to już wie jaka jestem zmęczona po dniu prowadzenia naszej firmy, gdzie ja to robię dwa lata a on raptem 3 dni sam coś robił i ma już dość. Nie wiem jak mam go zmotywować do pracy . Boję się że jak nam się pojawią dzieci to już będzie horror- wszystko na mojej głowie. Tłumacze mu że nie ma takiej pracy że wszędzie go będą głaskać i chwalić ale ja sobie mogę pogadać. Dzisiaj zadzwonił i stwierdził że to już koniec a nie pomyśli, że dużą sumę zainwestował w sprzęt... I co teraz????
Obserwuj wątek
    • wartosc.energetyczna Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 20:40
      czym się kierowałaś wybierając sobie męża?
      • zamysleniee Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 20:43
        nie wyjmuj z ust ludziom ich złotych myśli :D
    • szalonytom [...] 07.06.11, 20:42
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • zamysleniee Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 20:42
      przed ślubem nie miał zadatków na lenia, myśląc że za leżenie się płaci?
      • kha-lan Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 20:52
        Czym się kierowałam?? Po prostu się zakochałam... Rzuciłam dla niego innego mężczyznę, rzuciłam dobrze płatną pracę, rzuciłam miasto w którym mieszkałam i po prostu chciałam być z nim. Wiedziałam o tym , że on żył w dobrobycie i nikt nie wymagał od niego pracy. Ale myślałam , że się to zmieni. Osobiście uważam, że praca jest częścią naszego życia i czy się lubi czy nie lubi trzeba pracować. Tak zostałam wychowana. Czuję, że wywiera na mnie presję- to ja mam zarabiać pieniądze... Chciałabym żeby mnie choć trochę odciążył. Chciałabym poprosić go o kasę na głupie cokolwiek a nie słyszeć: daj mi na paliwo, daj mi na fajki, potrzebuję na to czy na tamto. To nie chodzi o to , ze mi się nie chce pracować tylko lepiej byłoby mi z myślą że on w tym czasie też coś robi a nie siedzi w domu i gra w gierki ( na które zresztą też mu daje pieniądze). Wydaje mi się , że razem to jakoś tak inaczej... Kiedy ja urodzę dzieci skoro mam się wszystkim zajmować a na niego liczyć nie mogę. W sumie to moje pierwsze takie myśli od 3 lat ( rok jesteśmy po ślubie). Myślałam wcześniej, że tworzymy związek partnerski ale chyba się pomyliłam...
        • wartosc.energetyczna Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 20:58
          no tak, miał się zmienić.. czyli standard.
          do przysięgi małżeńskiej powinni dodać "i uroczyście przysięgam że nie oczekuję że się zmienisz"

          nie wiem co teraz masz poradzić, czeka cię orka na ugorze. jak mu praca nie leży to niech się zajmie prowadzeniem domu, dzieci ty będziesz musiała urodzić, ale jak już wyjdą z twojej macicy to większość obowiązków też on może przejąć
          • kha-lan Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 21:04
            Mój mąż prowadzący dom!!!:))) To chyba jest niewykonalne. Jemu sprzątanie mieszkania zajmuje godzinę razem z łazienkami- mi cały dzień! I on twierdzi, że nie wie co ja tak długo robię. Poza tym na wiele rzeczy nie ma czasu. Nie wiem co on z tym czasem robi!
            • wartosc.energetyczna Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 21:06
              kha-lan napisała:

              > Mój mąż prowadzący dom!!!:))) To chyba jest niewykonalne. Jemu sprzątanie miesz
              > kania zajmuje godzinę razem z łazienkami- mi cały dzień! I on twierdzi, że nie
              > wie co ja tak długo robię. Poza tym na wiele rzeczy nie ma czasu. Nie wiem co o
              > n z tym czasem robi!

              może balsam wciera?
            • zamysleniee Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 21:10
              kha-lan napisała:

              > Mój mąż prowadzący dom!!!:))) To chyba jest niewykonalne. Jemu sprzątanie miesz
              > kania zajmuje godzinę razem z łazienkami- mi cały dzień! I on twierdzi, że nie
              > wie co ja tak długo robię. Poza tym na wiele rzeczy nie ma czasu. Nie wiem co o
              > n z tym czasem robi!

              skoro jest aż taka rozbieżność w czasie sprzątania, to nie dosyć że pracuś, to jeszcze jaki dokładny!!!
            • senseiek Pudruje sobie nosek? 23.06.11, 20:10
              kha-lan napisała:

              > Mój mąż prowadzący dom!!!:))) To chyba jest niewykonalne. Jemu sprzątanie miesz
              > kania zajmuje godzinę razem z łazienkami- mi cały dzień! I on twierdzi, że nie
              > wie co ja tak długo robię. Poza tym na wiele rzeczy nie ma czasu. Nie wiem co o
              > n z tym czasem robi!

              Pudruje sobie nosek, przed powrotem pani-wladcy.. ;)
            • wkkr Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 23.06.11, 22:20
              kha-lan napisała:
              Nie wiem co o
              > n z tym czasem robi!
              ===================
              Sąsiadki bzyka?
        • mumia_ramzesa Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 21:07
          > a nie słyszeć: daj mi na paliwo, daj mi na fajki, potrzebuję na to czy na tamto.

          Nie dawaj mu. Zobaczysz co zrobi.
        • sic-transit Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 09.06.11, 16:07
          Ja pierd.ole - głupota lasek mnie rozwala, mimo, że już znam ją dokładnie. Ale za każdym razem rozwala mnie to dokładnie tak samo. :)

          "Ale myślałam , że się to zmieni." - he he, jesteś niestety typową kobietą - głupią i żyjącą złudzeniami. I ta głupota jest niezależna od twojej inteligencji.

          G
          • wkkr To prawda 23.06.11, 22:18
            Kobiety wierzą w to że facet się zmieni na lepsze po ślubie... Ziemia się ale na gorsze... :)
            • freiman Re: To prawda 23.06.11, 23:55
              kobiety liczą na to że facet po ślubie się zmieni,
              faceci liczą na to że kobieta po ślubie się nie zmieni,
              wszyscy są rozczarowani
              • wkkr A to też prawda :) 24.06.11, 07:52
        • pamana Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 23.06.11, 18:24
          Głupi i głupszy-kto jest kim sama sobie dopasuj.
          Niestety wypadasz gorzej wg mnie.

          Tylko nie daj sie zapłodnić
          p.
        • ppo Kolejna mądra, która uważała, że zmieni 23.06.11, 19:01
          starego konia. Na przyszłość (bo to się pewno rozwali)- nie bierz się za faceta, który nie był w wojsku.
          • ikcort Re: Kolejna mądra, która uważała, że zmieni 23.06.11, 19:34
            > nie bierz się za faceta, który nie był w wojsku

            No jasne, przecież tylko taplanie się w błocie z atrapą karabinu, wysłuchiwanie wrzasków wąsatego kretyna ubranego jak harcerz i mycie kibli szczoteczką do zębów może zrobić z chłopca prawdziwego mężczyznę.
            • ppo Re: Kolejna mądra, która uważała, że zmieni 23.06.11, 20:54
              A żebyś wiedział! :)
              • wkkr biedaku 23.06.11, 22:23
                teraz nikt do wojska nie idzie - armie zawodową mamy.
                Od końca lat 90siątych zaś do wojska szły tylko największe ofiary losy:
                głupcy bez kasy i układów.
                • wymiatator1 Re: biedaku 24.06.11, 09:55
                  > Od końca lat 90siątych zaś do wojska szły tylko największe ofiary losy:
                  > głupcy bez kasy i układów.
                  I w mniemaniu tych głupców to oni są prawdziwymi mężczyznami. A że nie potrafią często utrzymać rodziny to już inna sprawa. Ważne, że mogą powspominać pod sklepem jak to biegali po korytarzu z sobie podobnymi.
                  • ppo Już, polizaliście się po fiutkach? 24.06.11, 12:12
                    Lepiej wam?
                    A prawda jaka była, taka jest. :)
          • v.f Re: Kolejna mądra, która uważała, że zmieni 24.06.11, 23:20
            Byłem na wczasach w wojsku. Wszystko podane pod nosek, upranie, uprasowanie, śniadania, obiady, kolacje... Śmieszne 3km rannej przebieżki a potem już tylko chlanie do następnej zaprawy.Nawet zeszyty i długopisy wojsko kupuje swoim żołnierzom. Jedyny obowiązek to zetrzeć szmatą kawałek podłogi. Czulem się jak w domu u mojej nadopiekuńczej mamy.
        • wkkr Ależ ty głupia jesteś! 23.06.11, 22:16
          To nie wiarygodne że sobie tak życie spieprzyłaś!
          No ale mleko się rozlało i nie ma co biadolić.
          Ratuj siebie! Jest na to czas!
          Wracaj do swojego miasta, znajdź pracę.
          A potem pomyśl o jakimś rozsądnym gościu.
        • v.f Twój były powinien na kolanach do Częstochowy 24.06.11, 23:09
          pójść w podzięce za cud, że swojego księcia z bajki spotkałaś przed, a nie po niedoszłym ślubie i urodzeniu dzieci. I tak byś go zostawiła, bo naczytalaś się Słowackich, Mickiewiczówi innych harlequinów i zamarzyła Ci się romantyczna przygoda, z facetem, który "ma to coś", to czego Ci tak brakowało w poprzednim facecie. No, to to jest właśnie to "coś", czego chciałaś. Albo zaakceptujesz to "coś", albo szukaj drugiego męża, ale nie wybieraj go na podstawie wskazań motyli w brzuchu.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 20:44
      Żyć nie umierać, tylko na co mu była żona...
      • tabeletka Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 20:47
        jak to na co? a kto firme poprowadzi?
    • kiira_korpi Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 20:49
      Wzięłaś sobie za męża kretyna? To naprawdę straszne, że w pracy ciągle od niego wymagają tego czy owego, no naprawdę uwzięli się na niego. I jeszcze po główce nie chcą go głaskać.
      Ja wczoraj miałam bite 8 godzin tłumaczenia symultanicznego, myślisz, że ktoś się zainteresował, jak ja się miewam?
      Przekaż ode mnie mężowi, że czas się obudzić. Ja to bym normalnie takiego strzeliła w łeb na otrzeźwienie, albo zabiła śmiechem.
    • marzeka1 Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 20:54
      " Boję się że jak nam się pojawią dzieci to już będzie horror- wszystko na mojej głowie. "

      - a ty tak serio???? Masz zamiar z kimś takim rozmnożyć się ???? Zwariowałaś? Będziesz w czarnej dupie na całego, na razie to tylko trutnia masz.
      • kha-lan Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 20:58
        myślałam o rozmnożeniu w momencie kiedy on mnie odciąży ale chyba nic z tego. Dzisiaj wieczorem postaram się wyjaśnić mu pewne sprawy. Niedawno pytał czy nie jestem na niego zła z powodu tej pracy. Oczywiście , ze jestem nawet bardzo ...
        • mamrotka Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 23.06.11, 21:12
          Po planowanej rozmowie już nie pisałaś.. czyżby coś epokowego się stało?

          "Musiał na początek zainwestować sporą sumę co też uczyniliśmy."
          "(...) a nie pomyśli, że dużą sumę zainwestował w sprzęt... I co teraz????"

          Jeśli kasa jego, jego problem. Jeśli Twoja, zażądaj zwrotu.

          "Rzuciłam dla niego innego mężczyznę, rzuciłam dobrze płatną pracę, rzuciłam miasto w którym mieszkałam i po prostu chciałam być z nim"
          Ech... jedno zdanie, a aż 4 życiowe błędy... :)

          Resztę Ci już opisali wzdłuż i w poprzek..... mimo wszystko powodzenia
      • ka-mi-la789 Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 08.06.11, 00:34
        > - a ty tak serio???? Masz zamiar z kimś takim rozmnożyć się ???? Zwariowałaś? Będziesz
        > w czarnej dupie na całego, na razie to tylko trutnia masz.

        Odnoszę wrażenie, że jej to nie grozi, bo facet nawet na spłodzenie dziecka jest zbyt leniwy.
    • six_a Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 20:56
      sprzedać sprzęt razem z mężem.
      a nuż nikt nie zauważy, że jest podpięty od spodu.
      • kha-lan Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 21:00
        To chyba nie będzie takie proste. W sumie on jest dobrym człowiekiem ale martwi mnie bardzo to co robi ( albo raczej to czego nie robi...) ja rozumiem, że jest mu ciężko ale jak jak zaczęłam pracować mając 20 lat to nikt się nad moim losem nie użalał.
        • zamysleniee Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 21:07
          to jest dobry człowiek, bo pozwala/każe swojej kobiecie zapieprzać, a sam wypoczywa i gra w jakieś gierki?
          • zuzi.1 Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 08.06.11, 15:56
            No dobry jest, bo nie pije i nie bije... :) tylko się opie......
            • wymiatator1 Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 24.06.11, 09:57
              Się nabijasz a na polskiej prowincji mąż, który nie pije i nie bije to skarb. To w poszukiwaniu takich osobników dziewczyny z małych miejscowości (ni wszystkie rzecz jasna) wyjeżdżają na studia do wielkich miast.
          • jonaszewski Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 23.06.11, 23:36
            To po prostu prawdziwy feminista - zamienił się rolami z żoną ;) W końcu od facetów wymaga się pracy na dom, a żona może w domu siedzieć i to się chwali. Tu mamy przypadek zamiany ról i już larum.
            Nawiasem mówiąc, jak facet w godzinę sprząta mieszkanie, a Tobie to cały dzień zajmuje, to może nie ma się czym chwalić, co? W końcu im szybciej, tym lepiej :)
        • sweet_pink Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 21:07
          Rozumiesz, ze jest mu ciężko? To radzę przestać cokolwiek rozumieć i wymagać...na wyrozumiałości w takiej sytuacji to się przejeżdża jak na świeżym krowim wiadomo czym.
      • kiira_korpi Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 21:01
        myśl imho dobra, jednakże kiedy odkryją trutnia na bank będą sprzęt reklamować, albo zażądają zwrotu przynajmniej połowy kasy
        • wartosc.energetyczna Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 21:03
          kiira_korpi napisała:

          > myśl imho dobra, jednakże kiedy odkryją trutnia na bank będą sprzęt reklamować,
          > albo zażądają zwrotu przynajmniej połowy kasy

          a to zależy czy jest drogi w utrzymaniu, może mogła by się dogadać z nowym właścicielem na równowartość rocznego zapasu karmy i odzienia?
          • kha-lan Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 21:08
            Tak na marginesie małżeństwo to jakieś nieporozumienie. Przed ślubem pytałam parę osób co się zmienia po ślubie. Każdy mówił , że nic. A ja jednak myślę, że wszystko się zmienia. Miałam na prawdę ciężki rok.
            • kiira_korpi Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 21:15
              A Ty to chyba jesteś bardzo młoda i bardzo naiwna.
              To Ty zapie#dalasz niczym mały robocik, a mąż siedzi na dupie, nic nie robi, w gierki sobie gra i jeszcze kasę mu dajesz?!
              Mnie to normalnie wystarczy, że o tym czytam i już ciśnienie mi skacze.
              Halo, pobudka, czas postawić pana lenia do pionu!
            • misself Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 24.06.11, 10:45
              kha-lan napisała:

              > Tak na marginesie małżeństwo to jakieś nieporozumienie. Przed ślubem pytałam p
              > arę osób co się zmienia po ślubie. Każdy mówił , że nic. A ja jednak myślę, że
              > wszystko się zmienia. Miałam na prawdę ciężki rok.

              Jak patrzę po moich znajomych - to nie zmienia się nic, czego sami by nie zmienili.
              Z Twoich słów wynika, że zmieniły się przede wszystkim Twoje oczekiwania.
              Poza tym to nic. Chłop ten sam.
        • six_a Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 21:19
          :) nie martwmy się na zapas, może rozpakują go dopiero na madagaskarze albo w watykanie.
    • zeberdee24 Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 21:13
      Wszystko w życiu jest kwestią motywacji, koleś ma kasę, kobitkę wpatrzoną w niego, każdy obchodzi się z nim jak z jajem więc pie... to żeby się narobić. Jakby miał na głowie właściciela mieszkania dzwoniącego 6 razy dziennie z pytaniem o zaległą kasę za wynajem i 200 zetów w portfelu to od razu by dostał speeda.
      • lonely.stoner Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 21:40
        zeberdee24 napisał:

        > Wszystko w życiu jest kwestią motywacji, koleś ma kasę, kobitkę wpatrzoną w nie
        > go, każdy obchodzi się z nim jak z jajem więc pie... to żeby się narobić. Jakb
        > y miał na głowie właściciela mieszkania dzwoniącego 6 razy dziennie z pytaniem
        > o zaległą kasę za wynajem i 200 zetów w portfelu to od razu by dostał speeda.


        DOKLADNIE!! a ty glupia lasko pozwalasz sie tak doic, i sie jeszcze nad nim litujesz.
        Juz nie wiem w sumie co gorsze- ten twoj maz cwaniak, czy ty taki zwykly glupek??
    • izabellaz1 Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 21:17
      Trafił Ci się leser. To niestety nie mija.
      • kha-lan Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 21:24
        No fakt że raczej a takie przyziemne sprawy nie musiał się nigdy martwić. Zawsze wszystko załatwili/ opłacili jego rodzice. Ale wydawało mi się , ze dorośnie . W końcu jest już mężem a nie chłopakiem. Jak bym wiedziała, że tak będzie to nie wiem czy bym się zdecydowała na ślub. Ja poświęciłam dla niego wszystko a on dla mnie nic ( 2 dni pracy )
        • izabellaz1 Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 21:27
          Póki nie masz dzieci innych niż jego, to sprawa jest czysta.
        • po-trafie Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 08.06.11, 09:31
          Wczesniej pisalas, ze mialo sie po slubie nic nie zmienic, a zmienilo sie wszystko.

          Wydaje mi sie jednak, ze to ty BARDZO blednie zalozylas, ze po slubie on sie zmieni. Z chlopaka w meza. Ze bedzie sie czul bardziej odpowiedzialny, bo razem, bo wspolnie, bo przyszlosc, bo kiedys dzieci. Ze sie bedzie staral, bardziej angazowal, ze nie bedzie nadal bral pieniedzy od rodzicow i wierzyl ze tak mozna do konca zycia..

          Otoz, to sie prawdopodobnie nie zmieni. 28 lat to juz nie dzieciak, gdyby byl robotny i CHCIAL byc samodzielny i pracowac, to by dawno temu zaczal to robic. Skoro do teraz nie zaczal, to spodziewaj sie ze on juz taki jest: lekkoduch, uwazajacy ze finanse biora sie znikad i ze mu sie nalezy.
          Ah, a jak tylko bedziecie miec porblemy finansowe, to najchetniej siegnie do kieszeni rodzicow

          Nie bedzie umial gospodarowac budzetem, nie bedzie sobie umial wyobrazic ze pieniedzy na cos nie wystarczy, raczej nigdy cie nie wesprze (chocby nawet powiedzial ze chce sie starac i zmenic, nie wierz dopoki nie przepracuje w calosci conajmniej jednego roku).

          Dobrze sie zastanow, czy chcesz zycia z takim facetem, przyszlosci, dzieci. Bycia jedyna dorosla osoba w tym ukladzie.

          Szkoda, ze nie pomyslalas o tym przed slubem.
          • e.milia Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 24.06.11, 10:24
            No właśnie, odczucia, że po ślubie dużo się zmienia mają głównie osoby, które miały jakieś oczekiwania wobec partnera - że dojrzeją, że się zmienią itd.
            Z tego co czytam, to Ty miałaś oczekiwanie, że on się zmieni, a to niestety tak nie działa - wszelkie założenia, że sam ślub jest oznaką dojrzałości partnera czy gotowości do zmiany są błędne. I w takiej sytuacji po ślubie jest ciężko, bo jedna osoba nadal zachowuje się tak samo, a druga zostaje ze swoimi niespełnionymi nadziejami i oczekiwaniami. Tworzą się emocje np. frustracja i tym samym poczucie, że po ślubie jest inaczej...


            Niezależny magazyn literacki: archipelag-magazyn.pl
      • agaoki Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 21:25
        weź mu pozwól sprzątać!!! kolejna perfekcjonistka, nikt nie zrobi lepiej od niej...
        dwa, trzy razy "posprząta" po swojemu i mu zacznie brud przeszkadzać, to się nauczy. a ty jakoś przeżyjesz, dla dobra sprawy.
        i przestań mu dawać kasę!!! zwariowałaś?! jedzenie, środki czystości - ok. ale na gierki? niech sobie sam zarobi! albo od bogatych rodziców weźmie!
        kurde no! co za leser!
        rodzice go rozpuścili, a ty kończysz to, co oni zaczęli. stop!!!
        • babcia.stefa Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 21:41
          > dwa, trzy razy "posprząta" po swojemu i mu zacznie brud przeszkadzać, to się na
          > uczy. a ty jakoś przeżyjesz, dla dobra sprawy.

          Nie zacznie. Trutnie mają to do siebie, że wolą siedzieć w syfie niż zrobić cokolwiek. Przy ciupaniu w gierki na kurniku albo oglądaniu dupencji w Internecie brudna podłoga aż tak bardzo nie przeszkadza, serio serio.

          Wiem, co mówię. Dziewczyno (to do wątkotwórczyni) - spierniczaj byle dalej. Oni się nie zmieniają. Czasem potrafią trochę poudawać, że się starają, jak darmowy wikt i opierunek zaczyna grozić oddaleniem się, ale szybko wszystko wraca do normy. Więc spierniczaj, szkoda Twojego czasu i energii. A na świecie są jeszcze normalni faceci. Wiem, co mówię.
    • rzeka.chaosu Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 21:29
      Typowy męski truteń. ;]
      • zuzi.1 Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 08.06.11, 16:02
        To już kolejny wątek o mężu trutniu w b. krótkim czasie na forum, czy jakaś epidemia panuje wśród panów, czy co ?
        • jonaszewski Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 23.06.11, 23:38
          Feministki mają co chciały. Kobiety wreszcie mogą robić nieskrępowaną karierę i poczuć prawdziwą odpowiedzialność za rodzinę. I nagle się nie podoba!
    • kadfael Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 07.06.11, 21:51
      A co się stanie jak przestaniesz go utrzymywać? Np. wyjedziesz na miesięczny urlop i nic mu nie zostawisz? Mamusia i tatuś będą sie nim opiekować?
      Ja widzę tylko jedno wyjście. Konkretna rzeczowa rozmowa, że albo facet dorośnie i zacznie zarabiać albo walizki i za drzwi i ewentualnie może wrócić jak będzie w stanie sam się utrzymać. I oczywiście zakręcić kurek z kasą - żadne na paliwo, żadne na fajki - nie daj sie wykorzystywać.
    • brown_aurelia Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 08.06.11, 08:54
      moim zdaniem ten mężczyzna to porażka. dlaczego wierzyłaś naiwnie, że on się zmieni?
      jak miał wszystko zapewniane w domu, to nie ma parcia na zarabianie na siebie...
      trudna sytuacja.
      nie dawaj mu pieniędzy i tyle. powiedz, że ma sam sobie zarobić.
      • jael53 Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 08.06.11, 10:12
        Po prostu się zakochałam... Rzuciłam dla niego innego mężczyznę, rzuciłam dobrze płatną pracę, rzuciłam miasto w którym mieszkałam i po prostu chciałam być z nim. Wiedziałam o tym , że on żył w dobrobycie i nikt nie wymagał od niego pracy.


        To jest bardzo intrygujące: czym aż tak zauroczył, zaimponował? Bardzo szczególne myślenie się z tego wątku wyłania - "życie w dobrobycie" jako usprawiedliwienie dla nieróbstwa... ależ zazwyczaj w rodzinach o (przynajmniej dosyć) wysokim statusie materialnym właśnie bardzo wcześnie wdraża się dzieci do samodzielności, do zarabiania choćby na kawałek wakacji. Uczy się tym sposobem szacunku dla pracy i umiejętności dysponowania własnym czasem.
    • calineczka_777 Pierwszy mąż - katastrofa!Po co ci drugie dziecko? 08.06.11, 13:34
      1) kha-lan, prawidlowy tytul posta powinien brzmiec: "Pierwszy mąż - katastrofa!"

      kha-lan napisała:

      > Boję się że
      > jak nam się pojawią dzieci to już będzie horror- wszystko na mojej głowie.

      2) A wlasciwie to po co w takiej sytuacji chcesz miec drugie dziecko? Przeciez jedno juz masz (mąż ) i widzisz ile z nim klopotu. Najpierw podchowaj jedno dziecko a dopiero potem mysl o drugim... Wiem, jestem zlosliwa malpa, ale to tak wyglada dla osoby obserwujacej to z zewnatrz, ze maly chlopiec bawi sie w dom.... :-(
    • yoko0202 niezłe 08.06.11, 14:21
      wiesz co, zazwyczaj jestem bardzo przeciwko wypowiedziom typu: a rzuć go w cholerę, szczególnie gdy nie zna się tak naprawdę całej historii a jedynie kilka zdań napisanych na forum, ale teraz powiem ci rzuć go w cholerę.
      wina leży po obu stronach - on jest cienki bolek i nieodpowiedzialny gó...arz, a ty się delikatnie sfrajerzyłaś wychodząc za niego za mąż i licząc, że się zmieni
      on się nie zmieni, więc albo naszykuj się, że tak po prostu będzie, albo zajmij się własnym życiem, bez niego
      • laaisa No to się przejechałaś 08.06.11, 14:31
        wyszłaś za mąż za bogatego faceta, myślałaś, że i Tobie coś skapnie, a tu klops. Nie dość, że rodzice odcieli chłopczyka od koryta, to jeszcze Ty musisz go utrzymywać.
        • aneta-skarpeta Re: No to się przejechałaś 09.06.11, 14:00
          znam małzenstwo, gdzie jego rodzice są bardzoo majetni, przezc o wiele dobr materialnych- zdecydowana wiekszosc zostala podarowana przez rodzicow

          nie mowie tu o pralce, tylko o odjechanym domu, super samochodach dla niej, dla niego itd

          matko jak ja im, a wszegolnosci jej wspolczuje- zyjesz ze swiadomoscia, ze jestes w pelni zalezna od tesciow- pierdziu od meza, bo on tez zalezny

          ciezko nawet sie pokłócic- a tesciowie maja trudne charaktery- ciezko odciac sie jak nie masz ochoty na nich patrzec- bo masz od nich niemal wszystko
        • spicy_orange Re: No to się przejechałaś 23.06.11, 23:29
          Napisała że sama dobrze zarabia. Teściowie majętni więc pewnie wiedzą co to praca - może ona po prostu myślała że i jej mąż zacznie dobrze zarabiać i będzie im się dobrze żyło? U pana nie widać chęci do zmiany nawyków, w każdej pracy będzie marudził. Już to widzę - ona zmęczona musi zakasać rękawy: obiad, sprzątanie, zakupy i do tego jego marudzenie: jak to mu źle i ciężko i tak będzie jej jojczał i podnosił ciśnienie. Ona przecież w pracy leży sobie, odpoczywa, młody Egipcjanin ją masuje a Tajki robią manicure i maseczki, więc zrelaksowana może po powrocie przystąpić do prac domowych i pocieszać męża zestresowanego przez złych kolegów i klientów którzy ciągle czegoś chcą.
    • organza26 Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 08.06.11, 14:35
      Im szybciej zwiejesz tym lepiej dla Ciebie. Byłam z takim typem jakiś czas - 4 miesiące wspólnego mieszkania otworzyły mi oczy na wszystko. Oczywiście ja go utrzymywałam przez ten okres. Rodzice dawali mu kasę na mieszkanie a całą resztę finansowałam ja...

      Teraz wspominam ten okres jako koszmarek i pomimo, że nie widziałam typa na oczy od 1,5 roku to nadal na samo wspomnienie cierpnie mi skóra a poczucie bycia jakimś pierdzielonym mega jeleniem nadal we mnie siedzi...
    • seidhee Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 08.06.11, 15:54
      kha-lan napisała:
      > Dwa lata prowadzimy firmę ( czytaj: ja mam wszystko na głowie)

      Przypuszczam, że na początku związku mogłaś jeszcze sobie tego faceta wychować. Ale jako perfekcjonistka (wnioskuję na podstawie wpisu o sprzątaniu) wzięłaś wszystko na siebie, bo przecież Ty umiesz najlepiej. No i masz efekty... Może jeszcze dałoby się coś zmienić w Waszych relacjach, ale jeśli dalej będziesz go rozpuszczać, to będziesz miała rozpuszczonego gó...arza, który całymi dniami tnie w gierki.

      Na jakiej podstawie uważałaś, że Wasz związek jest partnerski? Moim zdaniem ta sytuacja z pierwszą pracą to efekt wszystkiego tego, co działo się przez ostatnie lata między Wami.
    • i-kongo Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 08.06.11, 17:11
      Ja bym takiego chłopa pogoniła. Mezczyzna ma zapewnic byt rodzine. Kobieta ma sie czuc przy nim bezpieczna. Ja bym psychicznie nie dała rady z kims takim. Po pierwsze bałabym sie, ze ja bede musiała dzieci utrzymywac, ze ledwo bede zyla bo bede strasznie zmeczona i jeszcze za moja prace nie bede mogla odpoczac na ekskluzywnej wycieczce, bo w koncu ja jedna dom utrzymuje.
    • brak.slow Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 08.06.11, 17:23
      "Czuję, że wywiera na mnie presję- to ja mam zarabiać pieniądze... Chciałabym żeby mnie choć trochę odciążył"
      dajesz mu na paliwo, gry, na ubrania, na rozrywki? a czujesz się w ogóle przy nim kobietą?
      naucz się mówić "nie mam" "kupiłam sobie sukienkę buty i torebkę od chanel za całą wypłatę, na swoje zachcianki zarabiaj sam" wymagaj od niego zeby był mężczyzną inaczej przepracujesz całą swoją młodość i nic z tego nie bedziesz miala. w dodatku odejdziesz od niego z pustymi kieszeniami, bo on przehula cala twoja kase !!! o rozmnożeniu sie z nim nawet nie myśl. to by bylo pieklo.
      ktos wyzej napisal, ze dzieci z majętnych rodzin są wczesnie wdrazane do pracy itditd, bzdura! znam kilka osób z bardzo bogatych rodzin i akurat przyklady synów to chodzące dramaty !!!!!!!
      • brak.slow Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 08.06.11, 17:25
        i co najważniejsze: nigdy przenigdy nie poświęcaj wszystkiego dla drugiej osoby, żeby mial być to mąż, najelepsza przyjaciółka ktokolwiek! nie mozna poswiecic wszystkiego, bo potem są tego efekty wlasnie takie: żal i rozczarowanie
        • zuzi.1 Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 08.06.11, 20:02
          Bardzo mądrze napisane, ale żeby tak napisac, to trzeba trochę w życiu przeżyc i przejrzec na oczy. Pozdrawiam.
          • brak.slow Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 09.06.11, 00:36
            a wiesz co jest najgorsze? ona jest tak zahartowana w życiu, że nawet nie widzi jak jest jej ciężko! pracuje, ogarnia dom, pilnuje spraw, rachunków, nawet już myśli o dzieciach, a on? nie pracuje, nie ogarnia domu, nie wie co się koło niego dzieje, a przy ewentualnych dzieciach ten koleś wróci do swojej mamy, bo nie wytrzyma płaczu, harówy w dzień i w nocy, braku ciszy, odpowiedzialności. odpowiedzialności przede wszystkim! k.. skąd się tacy goście biorą, to patologia jest przecież, jak mu nie wstyd brać kasę na gry, na majtki, na pieprzone maszynki do golenia od kobiety?
            to nas się oskarża, że jesteśmy materialistkami, bo oczekujemy, żeby mężczyzna traktował nas wyjątkowo i zapłacił cały rachunek w restauracji- za kobietę z którą żyje, z którą dzieli wydatki, obowiązki itd itd to jest czasem problem! a tu? jak nazwać tego człowieka???? kto to do cholery jest?
            • zuzi.1 Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 09.06.11, 09:38
              To zwyczajny gnój i truteń jak ktos słusznie napisał, i będzie doił współmałżonkę do upadłego, aż kobieta padnie na pysk i przepłaci taki układ frustracją i załamaniem, a chłopczyk dalej bedzie chłopczykiem i się nie zmieni, najwyżej zmieni się jego ofiara...
            • aneta-skarpeta Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 09.06.11, 14:04
              ci mezczyzni, jak i tego typu kobiety są tak wychowane.po prostu
              taki mają wzorzec

              czy chcemy czy nie bardzo czesto powielamy zycie naszych rodzicow- relacje, pozycje w rodzinie

              bo taki obraz zycia, domu mamy wkodowany

              oczywiscie czesc osob moze zyc zupelnie inaczej- szczegolnie dzieci alkoholikow itd, a i to jest trudne, bo przewaznie jesli masz z domu wyniesiony model baby-robota, albo faceta przmeocowca to powielamy ten schemat- bardziej lub mniej
              • kiszona.kapusta Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 24.06.11, 07:44
                aneta-skarpeta napisała:

                > oczywiscie czesc osob moze zyc zupelnie inaczej- szczegolnie dzieci alkoholikow
                > itd, a i to jest trudne, bo przewaznie jesli masz z domu wyniesiony model baby
                > -robota, albo faceta przmeocowca to powielamy ten schemat- bardziej lub mniej

                Lub kobiety - przemocowca, bo kobiety są równie skłonne do przemocy domowej.
            • kochanic.a.francuza Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 09.06.11, 16:09
              Totez trabie juz na tym forum od roku: Zanim sie zwiarzsz sprawdz czy Twoj facet potrafi cos zaoszczedzic, czy ma kase na koncie. Jak nie ma, znaczy, ze wydaje wiecej niz zarabie lub wydaje wszystko co zarabia. Z takim zapomnij o tworzeniu rodziny. I wypinac sie na oskarzenia o materializm. Faceci sa wiekszymi materialistami, wiem co mowie. Sa cwansi i przebiegli. ogolnie mowiac. A Ci co tacy nie sa to im oltarzyki budowac!
              • senseiek Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 23.06.11, 20:48
                > Totez trabie juz na tym forum od roku: Zanim sie zwiarzsz sprawdz czy Twoj face
                > t potrafi cos zaoszczedzic, czy ma kase na koncie. Jak nie ma, znaczy, ze wydaj
                > e wiecej niz zarabie lub wydaje wszystko co zarabia. Z takim zapomnij o tworzen
                > iu rodziny. I wypinac sie na oskarzenia o materializm. Faceci sa wiekszymi mate
                > rialistami, wiem co mowie. Sa cwansi i przebiegli. ogolnie mowiac.

                Przebiegli i cwansi, zeby zdobyc pieniadze od innych ludzi. Ale nie na tyle, zeby pojsc obzrec sie na krzywy ryj i wypic i wybawic na koszt kobiety ktora za to wszystko postawi.. Takie przypadki to jedynie na filmach (gdzie ta kobieta wyglada jak kupa nieszczescia, wiec fundowanie to jedyny sposob zeby kogos utrzymac przy sobie powyzej 10 minut)..
    • li_lah Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 09.06.11, 00:45
      twój mąż to piz.da a nie facet :D
      • krakrakru ? 09.06.11, 00:55
        Twoj maz to nie p.., bo jest twoim mężem.
        Uważam, ze chyba sie zbytnio nie.... poznaliście. Bo w zakochaniu to tak jest, że...tylko sie kocha, a resztę sobie dopiwada (bo niby jak ma sie zobaczyć, skoro ma sie klapki na oczach).
        To, ze cie pyta czy sie gniewasz to.. bardzo dobrze o nim swiadczy, bo daje infojracje, ze on jest nieswiadomy, ze nie iwe-a nie jak wiekszoscl udzi doradza, ze nie chce. On tylko nie wie. Jest szansa, zeby sie dowiedzial. Powiedz mu to.

        Doskonlae go rozumiem, bo.. sama taka jestem:)
    • esr-esr Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 09.06.11, 11:03
      pewnego dnia powiedz mu że z Waszą firmą jest źle i przez pewien czas kasy nie będzie bo a) duży podatek zapłaciłaś, b) kontrahent nie zapłacił c) cokowiek. Zacznij kupować najtańsze serki topione i chleb tostowy i przynieś mu rachunki za mieszkanie do opłacenia. Sama możesz oczywiście jeść sushi i bywać w drogich restauracjach (stać Cię, bo SAMA na to zapracowałaś), a on niech się gimnastykuje i poczuje biedę. Po dwóch, trzech miesiącach albo facet się ruszy, albo wiadomo że nic z tego nie będzie i podejmiesz świadomą decyzję czy warto z nim być czy nie.
      • senseiek tak faceci powinni traktowac swoje zony.. :) 23.06.11, 20:50
        > pewnego dnia powiedz mu że z Waszą firmą jest źle i przez pewien czas kasy nie
        > będzie bo a) duży podatek zapłaciłaś, b) kontrahent nie zapłacił c) cokowiek. Z
        > acznij kupować najtańsze serki topione i chleb tostowy i przynieś mu rachunki z
        > a mieszkanie do opłacenia. Sama możesz oczywiście jeść sushi i bywać w drogich
        > restauracjach (stać Cię, bo SAMA na to zapracowałaś), a on niech się gimnastyku
        > je i poczuje biedę. Po dwóch, trzech miesiącach albo facet się ruszy, albo wiad
        > omo że nic z tego nie będzie i podejmiesz świadomą decyzję czy warto z nim być
        > czy nie.


        Ooo.. ooo.. wlasnie tak wiekszosc facetow powinna traktowac swoje niepracujace zony.. przynajmniej by nie utyly siedzac na dupsku w domu, i ogladajac telenowele.. ;)
        • marrysienka Re: tak faceci powinni traktowac swoje zony.. :) 24.06.11, 09:56
          Wszystko pięknie, tylko że kobiety są w stanie chociaż dom prowadzić, a ten facet to dobrze, żeby sam się umiał prowadzić. Domu nie posprząta, dziecka nie urodzi, nie odchowa. Nie widzi rzeczy, które trzeba by w domu zrobić - moi bracia i mój chłopak też tak mają. Jak się im powie posprzątaj łazienkę - zrób tam to, to i to to się uda, ale jak mają posprzątać łazienkę to mogli by to zrobić w 15 minut. I kurz na czymś tam też nie przeszkadza.

          Na szczęście, kiedy przeskoczyli etap solenia kartofli, to gotować dosyć potrafią, ale na początku robili przy tym taki bałagan....
          • senseiek To nie nasza wina, ze kobiety maja obsesje.. 24.06.11, 14:03
            > Wszystko pięknie, tylko że kobiety są w stanie chociaż dom prowadzić, a ten fac
            > et to dobrze, żeby sam się umiał prowadzić. Domu nie posprząta,

            Przeciez panienka napisala, ze w godzine robi porzadek, to co ona w caly dzien ;)

            > dziecka nie uro
            > dzi, nie odchowa. Nie widzi rzeczy, które trzeba by w domu zrobić - moi bracia
            > i mój chłopak też tak mają. Jak się im powie posprzątaj łazienkę - zrób tam to,
            > to i to to się uda, ale jak mają posprzątać łazienkę to mogli by to zrobić w 1
            > 5 minut. I kurz na czymś tam też nie przeszkadza.

            To nie nasza wina, ze kobiety maja obsesje na punkcie robienia porzadkow..
            Gdzie dla nas jest sterylnie, to dla Was jest gnoj.
            Policz ile zycia marnujesz zeby sprzatac- godzina dziennie to 365 godzin rocznie, to daje 18250 godzin przez 50 lat = 760 dni = 2 lata 30 dni 10 godzin!!!

            2 LATA zycia zmarnowac na czyms takimi idiotycznym jak sprzatanie!!! Niczym pojscie do wiezienia (przepraszam.. wiezienie jest lepsze, bo tam nie trzeba nic robic ;)
            Kazdy facet to instynktownie czuje..
            • marrysienka Nie jestem fanką sprzątania 26.06.11, 09:46
              Nie jestem fanką sprzątania. Dla mnie nie musi być sterylnie czysto. Ale faceci nie widzą syfu! Jak mojemu chłopakowi narysowałam buźkę na szafce, ryjąc w warstwie kurzu, to dorysował drugą obok. Czy taka warstwa kurzu jest sterylna? Po mojemu nie bardzo.

              Zresztą widać w wątku, że facet nie prowadzi domu, tylko gra w gierki.
    • kochanic.a.francuza Faktycznie -katastrofa! 09.06.11, 16:19
      "...i po prostu chciałam być z nim. "

      No czytac mlode siksy i sie szybko ewakuowac ze zwiazkow z trutniem. Czeka Was tylko rozwod i dom samotnej matki. Juz lepiej byc singielka i se sama zarabiac a tresc zycia znalezc w czym innym niz pieluchy. Pieluchy z trutniem szczescia nie daja.

      Rada dla autorki. Pewna znajoma tak sobie poradzila z trutniem: zaczela na gwalt wydawac i udawac, ze kasy nie ma bo "bylam na drogim zabiegu kosmetycznym, pozyczylam kolezance i mi nie moze oddac, zainwestowalam w akcje i przepadlo" itp. Sewowala na obiad serdelki z padliny i salceson. Twojemu warto, zeby sie komputer popsul a na nowy nie ma kasy. Tylko bolesny kop w d...psko go ruszy. I to tez na niewielki procent. A i niech jakis znajomy czasem zadzwoni domagajac sie zaplaty "krdytu", ktory wzielas na cos tam itp.
      • irutxeta Re: Faktycznie -katastrofa! 09.06.11, 16:25
        po pierwsze - bardzo trudno jest mi uwierzyć w twój post,
        wydaje mi się absolutnie nierealny,

        a jeśli jest realny - to facet się zmieni owszem ale na gorsze,

        jak ja się już stara zrobiłam:(
        żaden by mi oczu nie zamydlił
        • brak.slow Re: Faktycznie -katastrofa! 09.06.11, 17:44
          ja jestem młoda i mi oczu też żaden nie zamydli
      • brak.slow Re: Faktycznie -katastrofa! 09.06.11, 17:45
        chwała Bogu, są jeszcze mądre kobiety na tym świecie :]
    • pisces23 Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 23.06.11, 18:19
      a jaka to branża?? ewentualnie CV to pod jaki adres można wysłać;)
    • retropercepcje Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 23.06.11, 18:52
      o, wybralas sobie piotrusia pana a teraz marudzisz, WHY?

      w zasadzie to wspolczuje, zacznij myslec o sobie, zanim wszystko stracisz, wlacznie ze zdrowiem i mlodoscia...
    • photoreporter Re: Pierwsza praca męża - katastrofa! 23.06.11, 20:21
      "Tłumacze mu że nie ma takiej pracy że wszędzie go będą głaskać i chwalić ale ja sobie mogę
      pogadać."

      jest taka praca, klaun przed McDonaldem...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka