Dodaj do ulubionych

samotność w małżeństwie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.11, 21:17
jestem kilkanaście lat po ślubie i ciągle borykam się z brakiem zrozumienia, szacunku ze strony męża. Bo przecież nie jestem jak kubek, do którego można wlać wszystko, każde pomyje, bo potem łatwo wymyć i po sprawie - kubkowi jest wszystko jedno... Mąż mówi mi, co powinnam czuć, wyśmiewa moje własne odczucia. W towarzystwie potrafi mnie upokorzyć; bronię się, ale żal zostaje, zwłaszcza że on nie widzi problemu. Nie zdradza mnie, ale wobec obcych kobiet jest idealny, ujmująco grzeczny, nastawiony na słuchanie; tylko ja nie mogę tego doświadczyć. Dlaczego z nim jestem? sama nie wiem.
Obserwuj wątek
    • moperra Re: samotność w małżeństwie 24.06.11, 15:09
      No cóż, prawdopodobnie dla swojego męża jesteś kubkiem.
      Można na ciebie wylać każde pomyje, nie bronisz się, nie skarżysz, dajesz się szybko przeprosić. Łatwizna. Robi to, bo wie, że żadne konsekwencje go nie spotkają.
      Najlepszą obroną jest atak.

      • zuzi.1 Re: samotność w małżeństwie 26.06.11, 12:12
        Dokładnie zgadzam się z moperra, atak i nauczenie męża szacunku do siebie samej. Szanuj się autorko wątku i nie pozwalaj sobie na takie zachowania ze strony męża. Mąż szybciutko pójdzie po rozum do głowy, jak zaczniesz wymagac odpowiednich zachowan w stosunku do siebie. Nie poddawaj się tylko konsekwentnie działaj.
        • mijo81 Re: samotność w małżeństwie 26.06.11, 20:40
          Ona doskonale o tym wie .... mąż pójdzie po rozum do głowy i ją zostawi. Bardzo się tego boi i dlatego daje sobą pomiatać.
    • wiolka-0 Re: samotność w małżeństwie 26.06.11, 19:00
      D.U.P.E.K!!!!
      A Ciebie mi szkoda,nie daj się i tyle mogę doradzić,mów głośno co Ci się nie podoba,żaden nie jest kubkiem do jasnej chorerki /sorry/ Sama się nie dołuj oraz nie porównuj do przedmiotów.Powodzenia Ci życzę i pozdrawiam.
      • mijo81 Re: samotność w małżeństwie 26.06.11, 20:41
        I tak cię nie posłucha
    • juznicniewiem Re: samotność w małżeństwie 26.06.11, 21:00
      Kochana nie Ty jedna jesteś samotna w małżeństwie ja też jestem wiele lat po ślubie i niby jest wszystko ok niby się wciąż kochamy , ale jest tak - mój mąż otwarty na nowe znajomości przeważnie są to kobiety albo samotne, albo będące w nieudanych związkach i on je podtrzymuje na duchu ;) przeważnie przez telefon ma dla nich cierpliwość, zrozumienie, można powiedzieć anioł nie człowiek . One go podziwiają , doceniają i być może przez to czuje się taki męski, a ja cóż zawsze zaradna, ze wszystkim sobie zawsze radziłam niezależna - no to co ? po co się skupiać na takiej , za to on w domu taki niezaradny nic nie potrafi zrobić ... nudny jak flaki z olejem tylko nos w gazetę i po nim...No a co mają robić kobiety w naszym kraju skoro nie mają gdzie odejść bo nie ma mieszkań, bo nie można tyle zarobić ,żeby sobie kupić inne i być wolną . No i tak to w skrócie chciałam TEŻ JESTEM SAMOTNA !!!
      • Gość: samotna Re: samotność w małżeństwie IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.07.11, 14:30
        Mój mąż też ten sam typ:
        otwarty na nowe znajomości przeważnie są to kobiety albo samotne, albo będące w
        nieudanych związkach, wdowy z dziećmi i on je podtrzymuje na duchu ;) przeważnie są to znajome z pracy dla nich ma czas zrozumienie, można powiedzieć anioł nie człowiek .
        Jak sobie radzić z takim człowiekiem.
        • lampka99 Re: samotność w małżeństwie 20.07.11, 22:55
          U mnie to samo: mąż wobec innych grzeczny, chętny do pomocy, od rozmów z paniami nie stroni, szczególnie przez internet. Facet idealny, patrząc z boku. Ale ze mną rozmawia niechętnie, ja jestem taka gosposia z opcją spania. Nie potrafię tego zmienić, próbowałam prośbą, groźbą, unosiłam się dumą, co tylko oddaliło nas od siebie, bo prawie nie rozmawialiśmy ze sobą.
          Najgorsze jest to, że z zewnątrz patrząc nie mam na co narzekać. O co tu mieć pretensje do takiego faceta? Że z kimś rozmawia? Dla obcej osoby - śmieszne. A ja mam dość, że on z wszystkimi, tylko nie ze mną. I jak zacznę się burzyć, to zaraz zostanę okrzyknięta zołzą... Nie mam już siły. Czasami myślę sobie, że byłam naiwna sądząc, że będę miała przyjaciela w mężu...
          Sowa: tak sobie myślę, czy może nie jest tak, że mąż zna twoje słabe strony, twoje "bolączki" i wykorzystuje to. Nie wiem, może czuje się silniejszy wtedy? Myślę, że nabierze szacunku, gdy zobaczy ciebie silniejszą, twardszą... Taka moja hipoteza ;)
    • mau3 Re: samotność w małżeństwie 24.07.11, 11:13
      To nie jest samotność, to jest przemoc psychiczna. Do niczego dobrego nie prowadzi.Byłam kiedyś na zakręcie i znalazłam w necie Byłeżony.pl Dużo wsparcia, podobnych historii.Jakoś ze swojej wyszłam obronną ręką. czego i Tobie życzę.:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka