15.07.11, 13:32
Czy jesteście skąpi? Czy zdarzyło wam się np nie wyjść (lub poważnie wahać się) ze znajomymi na miasto ze zwykłej oszczędności? Nie mówię o sytuacji kiedy nie mielibyście pieniędzy, albo ważniejsze wydatki- ot kilka w portfelu wolnych dych, które spokojnie moglibyście puścić w obieg bez żadnego wpływu na inne sfery. Czy odmawianie sobie dobrej zabawy z niechęci do wydawania pieniędzy to wielki problem?
Obserwuj wątek
    • zuzi.1 Re: skąpstwo 15.07.11, 13:36
      Nie nie jestem i bardzo współczuję skąpcom, tego, że tacy są. Moim zdaniem to jest choroba, co gorsza z której b. trudno się wyleczyc... Tak moim zdanie takie podejście do życia to jest problem...
      • kolor_purpury Re: skąpstwo 15.07.11, 13:40
        ale czemu choroba? od jakiego momentu człowiek przestaje być oszczędny a zaczyna być skąpy?
    • wez_sie odwieczna zasada 15.07.11, 13:43
      na melanz pieniadze znajda sie zawsze :-)
      • kolor_purpury Re: odwieczna zasada 15.07.11, 13:47
        ale ja piszę o sytuacji kiedy masz kasę na melanż, ale wolisz nie iść, bo Ci ich szkoda
        • kolor_purpury Re: odwieczna zasada 15.07.11, 13:50
          i pojawiają Ci się w głowie argumenty takie jak: wyjście potrwa kilka godzin, wydasz ok 50zł, a za tyle samo możesz kupić np dwie książki albo pół karnetu na basen- co będzie i zdrowsze i dłużej posłuży
          • wez_sie Re: odwieczna zasada 15.07.11, 14:00
            hahaha 50 zl...
            dzieciaku.
            ja wydaje 200-300 i nie placze :-)

            myslalem ze o powaznych sumach tu mowimy, ale ty chyba opisujesz zycie z perspektywy bidnego studenciaka, a to sa rozne sprawy...
            • kolor_purpury Re: odwieczna zasada 15.07.11, 14:06
              załóżmy zatem, że napisałam tam 500zł- jesteś w stanie to sobie wyobrazić?
              a tak btw to jak byłam na studiach to pracowałam i zarabiałam nawet nieźle jak na tamte czasy- tylko na imprezy brakowało czasu.
              50zł to taka kwota którą w barze zostawiam najczęściej- piję piwo, bo nie lubię drinków, nie płacę za taksówkę, bo mieszkam w samym centrum. oczywiście jeśli wychodzę jeszcze coś zjeść to kwota się powiększa, ale mówię o zwykłym wyjściu na piwko. myślę, że nie byłabym w stanie w jeden wieczór przerobić browara za 300zł ;)
        • wez_sie Re: odwieczna zasada 15.07.11, 13:58
          jesli odmowienie melanzowi rownaloby sie zakupowi nowych butow, na ktore bym chorowal, to czemu nie.
          pytanie ile razy mam sobie odmawiac.
          bo jesli raz w roku to ok, ale jesli raz w tygodniu to wypadaloby rozejrzec sie za lepsza praca albo zastanowic nad soba.

          poza tym jest inna kwestia. nie wszyscy lubia melanzowac i nie jest to dla nich priorytetem.
          ja akurat lubie raz na jakis czas poplynac i puscic pare baniek, choc gdy rano sprawdzam stan konta to czasami mam podwojnego kaca
          • kolor_purpury Re: odwieczna zasada 15.07.11, 14:01
            ale nie o to mi chodzi- miałbyś kasę i na buty i na melanż- gdybyś nie poszedł na imprezę to te pieniądze by trafiły do skarpety. ich wydanie lub nie nie miałoby żadnego wpływu na jakiekolwiek inne wydatki.
            jedyna Twoją wątpliwość to byłoby: wydać czy nie wydać
            • zuzi.1 Re: odwieczna zasada 15.07.11, 14:12
              Gdybym miała jakiś inny ważny dla mnie cel do zrealizowania, wówczas zaoszczędziałabym tą kasę, ale raz na jakiś czas.., aby w konsekwncji nie było tak, że nie wychodzę nigdzie, bo ciągle oszczędzam... We wszystkim nalezy znaleźc złoty środek w oszczędzaniu również...
              Ale jezeli rezygnujesz ciągle ze wszystkiego, ubierasz się wyłącznie za grosze, nie korzystasz z przyjemnosci w życiu, bo ciągle kasy żal, nie wydajesz np. na wystrój mieszkania czy na nowe buty, bo stara meblościanka rodem z PRL jest całkiem niezła..., a stare jeszcze całkiem nie zniszczone buty masz i da się w nich chodzic..., to należałoby się nad sobą zastanowic, bo moim zdaniem tak postępuje własnie skąpiec. I jeszcze jak wyda nie daj boże kilka złotych więcej, to już się trzęsie, jak to mu kasa z kieszeni wypływa...korzysta głównie z promocji, gdyby miał wydac kilka stów na przyjemności czy na nowe buty (tak z 500 zł np.) to by chyba umarł z wrażenia... ;))) współczuję takim osobom... bardzo
              • kolor_purpury Re: odwieczna zasada 15.07.11, 14:18
                ale widzisz u mnie problem pojawia się tylko czasami- np przy wyjściach, wyjazdach, kinie.
                na ubraniach, sprzętach, wyposażeniu mieszkania nie oszczędzam jakoś specjalnie, chociaż przyznam, że lubię 'polować' na okazje. nie 'boli' mnie kupienie nowego laptopa czy stołu, bo to przedmioty, które są mi potrzebne i trwałe. przy imprezie pojawia się wątpliwość, że płacę pieniądze za coś co trwa kilka godzin i następnego dnia nic z tego nie zostaje (poza kacem)
                • six_a Re: odwieczna zasada 15.07.11, 14:22
                  widocznie ludzie, z którymi wychodzisz, łatwo Ci zamienić na inny towar;)
                  to może kwestia tych ludzi, nie? że Ci nie pasują na tyle, by chcieć z nimi łazić.
                • zuzi.1 Re: odwieczna zasada 15.07.11, 14:26
                  Daj spokój, przeciez życie składa się również z takich niematerialnych przyjemności :) typu spotkanie ze znajomymi w pubie, na grillu, wyjazd, kino, teatr etc. Jeśli nie lubisz wydawac na takie sprawy (wiadomo, że nie codziennie, ale kilka razy w m-cu jest jak najbardziej OK) to chyba masz jednak problem...może jeszcze delikatny, ale chyba jest...
            • grassant Re: odwieczna zasada 15.07.11, 20:39
              kolor_purpury napisała:

              > ale nie o to mi chodzi- miałbyś kasę i na buty i na melanż- gdybyś nie poszedł
              > na imprezę to te pieniądze by trafiły do skarpety. ich wydanie lub nie nie miał
              > oby żadnego wpływu na jakiekolwiek inne wydatki.
              > jedyna Twoją wątpliwość to byłoby: wydać czy nie wydać

              takie rozważania pojawiają się chyba wtedy, gdy masz poważne wątpliwości na wydanie kolejny raz dowolnej kwoty na beznadziejną imprezę czy coś podobnego.
    • sumire Re: skąpstwo 15.07.11, 13:52
      owszem, zdarza mi się, bo już teraz wolę wydawać kasę na coś innego. w pewnym momencie po pierwsze mi się znudziło, po drugie zaczęło być mi szkoda przepuszczania niemałych pieniędzy na drinki i taksówki. ale nigdy nie myślałam o tym jak o skąpstwie ;)
    • soulshunter2 Re: skąpstwo 15.07.11, 13:57
      to co opisujesz to nie jest skapstwo. Skapstwo jest wtedy, gdy musisz na cos wydac, ale kąbinujesz jak kon pod gore zeby tylko tego nie zrobic lub wydac jak naj mniej. Znasz zwrot "Szkłem dupę utrzeć"?
    • takajatysia Re: skąpstwo 15.07.11, 14:02
      Ja myślę, że to nie oznacza skąpstwa tylko kiepskich znajomych ;)
      • kolor_purpury Re: skąpstwo 15.07.11, 14:06
        właśnie świetnych znajomych ;)
    • maly.jasio nie jestesmy skąpi 15.07.11, 14:08
      gdyz notorycznie nie mamy pieniedzy, bo je natychmiast wydajemy.
      • kolor_purpury Re: nie jestesmy skąpi 15.07.11, 14:14
        brak pieniędzy to chyba mój największy koszmar ;) nie wiem skąd mi się to wzięło! nie pochodzę z biednej rodziny (z bogatej też nie), dobrze zarabiam, nigdy nie byłam bezrobotna, nie byłam też working poor, nigdy mi nie brakowało. od zawsze mam finansowy zapas na koncie więc na wypadek niespodziewanych okoliczności jestem zabezpieczona (pewnie nawet potrójnie ;)).
        Tylko ano słowa o Freudzie...
        • wez_sie Re: nie jestesmy skąpi 15.07.11, 14:20
          pokaz jeszcze fotke i juz w ogole bedzie bosko ;-)
        • zuzi.1 Re: nie jestesmy skąpi 15.07.11, 14:29
          Skoro to nie problem finansów jest, to zaszalej raz na jakis czas, i się tym nie zadręczaj, wówczas może wejdzie Ci to w krew, i nagle problem sam zniknie po jakims czasie...to jest naprawdę przyjemne takie spędzanie czasu, wiadomo jednak bez przegięc w drugą stronę, żeby Ci za chwilę do 1 nie brakowało :)
    • mocno.zdziwiona Re: skąpstwo 15.07.11, 14:29
      Jeśli mam wolne pieniądze to wychodzę. Chyba że nie mam ochoty. Ale to inna inszość, z punktu widzenia oszczędności na to nie patrzę.
      Co innego jak chęci na wyjście za bardzo nie mam a na horyzoncie jest fajna wycieczka, na którą trzeba sporo kasy. Wtedy wkładam wszystkie wolne środki do skarbonki i czekam :)
    • best.yjka Re: skąpstwo 15.07.11, 14:33
      Mam magiczne ręce. Każda kwota przelatuje mi przez palce w tempie ekspresowym.
    • mahadeva Re: skąpstwo 15.07.11, 15:31
      ja nie jestem skapa, mnie na nic nie stac :/
      • soulshunter2 Re: skąpstwo 15.07.11, 16:22
        na swoje wlasnie zyczenie, wiec teraz nie placz.
    • kosc_ksiezyca Re: skąpstwo 15.07.11, 15:46
      Pewnie, że się zdarza i nie widzę w tym nic złego. Mój Tato zawsze mówił, że jak zacznę zarabiać, to poczuję wtedy wartość pieniądza - i tak faktycznie jest.
      • kiniusia300 Re: skąpstwo 15.07.11, 15:50
        Ostatnio zdarza mi sie to czesciej.Zauwżyłam jeszcze jedną zastanawiającą mnie tendencje.Mianowicie im wiecej mam tym bardziej jestem skąpa.Jak kiedyś miałam mniej to nie było mi szkoda wydać bo i tak nie miałam możliwość odłozyć na cos wartościowego.Na dzień dzisiejszy po osiegnieciu pewnego celu i zdecydowanie wyższych możliwosciach odpuszczam sobie wiele rzeczy z racji oszczedności.Ale czasem mam "atak" i wydam 3 razy wiecej niz powinnam.Chyba nie ma reguły.sama juz nie wiem
    • sundry Re: skąpstwo 15.07.11, 16:18
      Zabrzmiało, jak by dobra zabawa była uzależniona od wydawania pieniędzy.
      • jael53 Re: skąpstwo 15.07.11, 16:30
        Jestem straszliwa kutwa: wydawać kasę na zmarnowanie paru godzin? W życiu! Znam dużo przyjemniejsze sposoby zagospodarowania paru setek :-).
        • soulshunter2 Re: skąpstwo 15.07.11, 16:37
          pare setek najlepiej jest wypic z jakims zaprzyjaznionym towarzystwem.
    • hotally Re: skąpstwo 15.07.11, 16:59
      Tak- po prostu nie lubię przepijać pieniędzy.
      • lonely.stoner Re: skąpstwo 15.07.11, 20:29
        ja czasem sie zastanawiam (a wlasciwie to wspolnie z moim lubym to omawiamy ) czy lepiej isc do restauracji zjesc na miescie czy upichcic cos w domu?? albo np, zastanawiamy sie czy isc do knajpy w ktorej jest drogo na pozny dinner czy lepiej na lunch gdzie sa podobne potrawy a kosztuje o polowe mniej?? albo czy w ogole nie isc do tanszej knajpy?? w mojej ulubionej tajskiej restauracji teraz ceny poszly tak mocno w gore ze spokojnie na obiad na 2 osoby, 2daniowy i tylko jednym kielszku wina na osobe mozna wydac z £80- a to juz dla nas dosc sporo. Poza tym raz w tygodniu takie wyjscie do restauracji dosc mocno obciaza budzet. Dlatego co raz czesciej zamiast na miasto wolimy gotowac w domu. I za taka kase to mozna przygotowac naprawde luksusowy obiad. Nie wiem czy dziadziejemy czy po prostu wszystko podrozalo??
        to samo z wyjsciem do clubu- drogie, fajny drink to z £7 (zalezy gdzie, bo mozna isc do miejsca gdzie mozna za £3 cos kupic). Do tego taxa, fajki, ja zawsze musze jakies nowe buty/sukienke kupic....
        • kolor_purpury Re: skąpstwo 16.07.11, 11:20
          to fakt, że ceny mocno skoczył w górę i to nie tylko w 'eleganckich' lokalach, ale i zwykłych barach i knajpach.
    • ingeborg Re: skąpstwo 15.07.11, 21:08
      Ja mam napady skąpstwa, potrafię zarezerwować lot z bardzo długim oczekiwaniem na przesiadkę, żeby zaoszczędzić... Ale mam też odchyły w drugą stronę, na przykład kupowanie sobie w nagrodę albo na pocieszenie butów, ciuchów, książek, kosmetyków albo elementów wyposażenia mieszkania, których aktualnie doraźnie nie potrzebuję... Poza tym nie lubię przepijać kasy, znajomych mam mało pijących, wydanie 50 zł na alkohol w jeden wieczór (o ile nie są to jakieś szlachetne trunki) to dla mnie strata kasy...
    • izabellaz1 Re: skąpstwo 15.07.11, 21:12
      kolor_purpury napisała:

      > Nie mówię o sytuacji kiedy nie
      > mielibyście pieniędzy, albo ważniejsze wydatki- ot kilka w portfelu wolnych dy
      > ch, które spokojnie moglibyście puścić w obieg bez żadnego wpływu na inne sfery
      > . Czy odmawianie sobie dobrej zabawy z niechęci do wydawania pieniędzy to wielk
      > i problem?

      To nie jest skąpstwo.
    • pendzacy_krolik Re: skąpstwo? 15.07.11, 21:14
      a co to takiego? skapstwo to wg mnie odmawianie sobie czegokolwiek na rzecz chorobliwego odkladania pieniedzy. oszczednosc to co innego. zal mi pieniedzy bezsensownie wydanych, szczegolnie w tych czasach,kiedy raczej nalezy oszczedzac niz wydawac. a to oznacza wyzbywanie sie przyjemnosci.
    • qw994 Re: skąpstwo 16.07.11, 07:58
      To nie jest skąpstwo, ludzie mają różne priorytety.
      • baba67 Re: skąpstwo 16.07.11, 08:13
        Czy jesli te sama sume wydalibyscie na wspolny wypad-bungee,karuzela,konie,cos takiego, to byloby Ci zal?Jesli nie to nie jestes skapa tylko nie lubisz przepuszczac kasy na taxi, narzuty i marze (bo kupno dobrego wina do domu nie jest zle). Naprawde nic zlego sie nie dzieje.
        ja na przyklad mam taka mamie, ze jesli mam aukcje na allegro z Warszawy i nie opcji odbioru osobistego to nigdy nie licytuje, bo uwazam ze to idiotyczne placic za poczte kiesy moge sama odebrac. Zaplace tyle samo komus z daleka.To nie jest skapstwo tylko niehec do wydatkow malo uzasadnionych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka