kolor_purpury
19.07.11, 14:51
pracuję ponad 5 lat w jednym miejscu, poświęciłam temu mnóstwo czasu i wysiłku. dawało mi to wielką satysfakcję, codziennie do pracy chodziłam szczęśliwa. no i czar prysł... od kilku miesięcy jest coraz gorzej. nie chce mi się, nie mam do tego serca. trochę pozmieniało się w firmie, nie do końca zgadzam się z tą nową polityką. poawansowali ludzie, którzy na to nie zasługiwali. denerwuje mnie dezorganizacja i traktowanie niektórych osób.
ALE nie wiem czy to bardziej wina mojego nowego nastawienia czy faktycznie aż tyle się pozmieniało. nie wiem czy to, że dostaję teraz inne, mniej wymagające zadania to kwestia tego, że szefostwo tak chce czy to może właśnie dlatego, że zauważyli, że mi się nie chce (to trochę taki dylemat "co było pierwsze: jajko czy kura?")
jeszcze przez kilka miesięcy nie mogę odejść- jak nie zwariować? czy da się w ogóle takie 'zmęczenie materiału' przeczekać? jest szansa, że znowu się zakocham w tym miejscu? czy to raczej już koniec i będę musiała szukać nowego 'związku'?
boję się, że jak odejdę raz, to w każdym następnym miejscu też nie zagrzeję miejsca, bo łatwiej będzie uciec w nowe miejsce gdzie będą nowe emocje. a może to właśnie jest zdrowe? praca zmieniana co kilka lat zamiast wiązania się z jednym miejscem?