Dodaj do ulubionych

Codziennie świeży obiad

05.08.11, 22:56
oczywiście dwudaniowy, najlepiej ze świeżym kompotem i świeżo upieczonym ciastem na deser. Naprawdę macie tak?

Czy praktyka gotowania gara zupy na cały tydzień, albo co najmniej na 5 dni jest faktycznie tak nietypowa, że budzi zdziwienie albo i nawet zgorszenie? Podobnie jak i smażenie, duszenie czy pieczenie większej ilości mięsa, która potem tydzień siedzi w lodówce albo jeszcze dłużej jak się to wsadzi do zamrażarki. Jarzyny też można przyrządzić w większej ilości. Takiej surówce z kiszonej kapusty z marchewką to nic się nie stanie jak sobie 2-3dni w lodówce poleży. Warzywa gotowane czy duszone, np kapusta to i tydzień może leżeć, bez uszczerbku na zdrowiu osób, które będą ją spożywały. Podobnie jak wszystkie dania barowe czy mączne. Wtedy przygotowywanie obiadu sprowadza się do ugotowania ziemniaków i przełożenia kilku kawałków mięsa, kilku chochel zupy do mniejszego garnka celem odgrzania. Wtedy naprawdę można w pół godziny uwinąć się z obiadem. Co więcej, wtedy to nawet samoobsługę można wprowadzić w podawaniu sobie posiłków przez członków rodziny.

Z tego co pamiętam z czasów mojej wczesnej młodości, to tego typu praktyki, mimo, że bardzo chętnie widziane przez kobiety, rzadko kiedy były wprowadzane w życie, bo panowie mężowie życzyli sobie codziennie nową zupę i jeszcze wszystko podane pod nos. Teraz chyba panowie mężowie nie są aż tak grymaśni i wymagający a nadal mało kto chwali się, że jedzą odgrzewane i przez 5dni to samo.
Obserwuj wątek
    • soulshunter2 Re: Codziennie świeży obiad 05.08.11, 22:58
      owszę, mam. Płace za niego tylko 7,50 zl.
      • lonely.stoner Re: Codziennie świeży obiad 05.08.11, 23:02
        to dobry pomysl z tym gotowaniem na pare dni z gory jesli sie ma rodzine wieksza albo jak sie nie ma czasu. Ja mieszkalam swego czasu z taka dziewczyna ze Szkocji co w niedziele przygotowywala sobie caly zestaw na pare dni do przodu np. jesli robila lasagne to taka mega porcje, albo pieczone ziemniaki z rozmarynem - to samo, fajne to bylo :) ja czasem tez tak robie ale u mnie to raczej co dzien nam sie zachciewa cos nowego, i gotujemy, ale malo jemy tradycyjnego polskiego jedzenia to raz (Wiec mniej pracochlonne), a 2: zadne z nas by nie zjadlo 2daniowego obiadu z deserem...a dzis robie budyn, z galaretka i z truskawkami i jagodami i z bita smietana :))
        • professional_scoffer Re: Codziennie świeży obiad 06.08.11, 14:38
          "a nadal mało kto chwali się, że jedzą odgrzewane i przez 5dni to samo."

          Nie wiem jaka jest przyjemność z jedzenia przez 5 dni tego samego.
      • swiete.jeze Re: Codziennie świeży obiad 13.08.11, 09:08
        soulshunter2 napisał:

        > owszę, mam. Płace za niego tylko 7,50 zl.

        Z zupą czy bez?
    • vandikia Re: Codziennie świeży obiad 05.08.11, 23:05
      Berta błagam, zupa 5dniowa? psu bałabym się taką dać :)
      • berta-death Re: Codziennie świeży obiad 05.08.11, 23:15
        Bez problemu utrzymuje się w lodówce 5 dni. Międzyczasie można ją przegotować jeszcze raz na wszelki wypadek. Ten styl gotowania jest w mojej rodzinie dość popularny, natomiast faktycznie wśród obcych ludzi budzi mieszane uczucia. I wszyscy cali i zdrowi, żadnych zatruć nie było. :)
        • professional_scoffer Re: Codziennie świeży obiad 06.08.11, 14:35
          Zupy 5 dniowej to chyba nie podają nawet w najgorszym barze mlecznym. Wybacz, ale zazwyczaj zupa po 2 dniach zaczyna śmierdzieć zepsuciem, a co dopiero po 5?

          Przegotować? Co to właściwie znaczy?
          • femme-fatale Re: Codziennie świeży obiad 07.08.11, 20:59
            Ugotowana zupe dobrze jest bardzo mocno podgrzac (nie trzeba nawet gotowac) na drugi dzien. To technika zblizona do pasteryzowania, przedluza trwalosc zupy o pare dni nawet :)
    • mumia_ramzesa Re: Codziennie świeży obiad 05.08.11, 23:10
      Zupa i gotowane mieso trzymane tydzien w lodowce? 8O
      Ugotowane/usmazone itp. mieso ma mniejsza trwalosc niz swieze. Mozna je trzymac do nast. dnia. Kiszona kapuste mozna trzymac w lodowce dosc dlugo, bo chronia ja bakterie, ktore ja ukisily, ale gotowane warzywa sa nietrwale.
      • nglka Re: Codziennie świeży obiad 05.08.11, 23:13
        Czemu w lodówce? Wszak zamrażarki istnieją.
        • nglka Re: Codziennie świeży obiad 05.08.11, 23:14
          a, dobra, już doczytałam ;)
          no tak, tydzień dla mięsa w lodówce to "nieco" długo
      • soulshunter2 Re: Codziennie świeży obiad 05.08.11, 23:14
        hehe a nie zastanawiacie sie czasem ile dni maja potrawy serwowane w restauracjach, czy barach w tzw kurortach?
        • mumia_ramzesa Re: Codziennie świeży obiad 05.08.11, 23:22
          Nie zastanawiam sie, bo unikam, a jesli juz musze cos zjesc to np. leniwe czy ruskie pierogi. Raz sie strulam na Korsyce i juz wiecej nie chce.
          • senseiek Nie powinno sie jesc w miejscu ktore jest puste.. 06.08.11, 04:14
            > Nie zastanawiam sie, bo unikam, a jesli juz musze cos zjesc to np. leniwe czy r
            > uskie pierogi. Raz sie strulam na Korsyce i juz wiecej nie chce.

            Nie powinno sie jesc w miejscu ktore jest puste - im wiecej gosci tym lepiej, bo to znaczy, ze schodzi im zamowiony towar, i dokupuja na biezaco, swieze.
            A po drugie- nie powinnas jesc specjalow kuchni lokalnej gdyz organizm moze nie byc przystosowany bakteryjnie do tego rodzaju kuchni.
            • professional_scoffer Re: Nie powinno sie jesc w miejscu ktore jest pus 06.08.11, 14:37
              No i unikać 'wyszukanych' potraw typu owoce morze czy homar w krajach gdzie takie produkty są trudno dostępne.
            • wez_sie nie do konca jest tak, jak piszesz 06.08.11, 17:17
              gdy jest za duzo gosci to tez niedobrze, poniewaz kazdy stolik bedzie obslugiwany "byle szybciej" przez co wiele potraw zostaje odgrzanych w mikrofali.
        • nglka Re: Codziennie świeży obiad 05.08.11, 23:29
          soulshunter2 napisał:

          > hehe a nie zastanawiacie sie czasem ile dni maja potrawy serwowane w restauracj
          > ach, czy barach w tzw kurortach?

          nigdy się nad tym nie zastanawiam, inaczej niczego bym nie zjadła ;)
        • senseiek Nie badz smieszna. 06.08.11, 04:11
          > hehe a nie zastanawiacie sie czasem ile dni maja potrawy serwowane w restauracj
          > ach, czy barach w tzw kurortach?

          Nie badz smieszna.
          Potrawy w miejscach odwiedzanych nie maja wiecej niz 1 dzien, gdyz nowi klienci zjadaja wszystko co jest ugotowane..
          Tylko beznadziejne miejsca, nie odwiedzane przez klientow, maja stare, i kolko sie zamyka- ludzie nie przychodza bo wiedza, ze jest zle jedzenie.
          • disa Re: Nie badz smieszna. 06.08.11, 09:18
            mogłabym obalić Wasz mit ;]
            ale nie będę się rozpisywała
            napiszę jedynie, ze restauracje (zwłaszcza te duże) które mają duży przemiał kupują w dużej promocji jedzenie z 2-3 dniową datą ważności i siuuuu do klienta
            Polecam jadanie w mniejszych lokalach ze średnim ruchem, ale stałymi klientami.
      • astrofan Re: Codziennie świeży obiad 05.08.11, 23:21
        >>>Ugotowane/usmazone itp. mieso ma mniejsza trwalosc niz swieze.

        buhhhaaaaaa
      • berta-death Re: Codziennie świeży obiad 05.08.11, 23:25
        Nie wiem jak tydzień, ale 5 dni bez problemu się utrzymuje. Tak jak pisałam Vandikii w przypadku zupy, można przegotować międzyczasie na wszelki wypadek. Podobnie jak i jakieś barowe danie typu bigos, czy duszone warzywa typu kapusta. Pieczonemu czy duszonemu mięsu w całym kawałki nic się w tej lodówce przez kilka dni nie stanie. Przecież nawet jako wędlinę można go używać. Jak szynkę w sklepie kupujesz czy jakiś schab pieczony to też leży i leży. Jak nie w domu to za ladą i nawet o tym nie wiesz.

        Poza tym zawsze można nasmażyć kotletów i w zamrażarce trzymać. Bardzo szybko się odmrażają czy to na patelni, czy rano wyciągnięte i czekające do powrotu domowników z pracy i szkoły. Podobnie z naleśnikami, pierogami itp.
        • mumia_ramzesa Re: Codziennie świeży obiad 05.08.11, 23:31
          NIGDY produkt mrozony nie bedzie tak dobry jak swiezy.
          Juz pomijajac sprawe przechowywania, to mozesz jesc to samo przez 5 dni?
          Szynka jest wedzona, a produkty wedzone sa bardziej trwale niz pieczone, gotowane czy smazone.
          Teraz prawie wszyscy maja mikrofale, wiec co za problem wlozyc tam warzywa na kilka minut?
        • mumia_ramzesa Re: Codziennie świeży obiad 06.08.11, 10:59
          > Pieczonemu czy duszonemu mięsu w całym kawałki nic się w tej lodówce przez kilka
          > dni nie stanie.

          Owszem, stanie sie (tak jak i gotowanym warzywom czy zupie): rozwijaja sie bakterie i grzyby i zadne gotowanie tego nie zmieni. Mozesz codziennie to odgrzewac, mikroorganizmy beda przechodzic w stan przetrwalny a po ostudzeniu ponownie kielkowac i sie dzielic. Po 5 dniach masz hodowle bakterii a nie zupe.
      • lizzy1 Re: Codziennie świeży obiad 06.08.11, 11:56
        >Kiszona kapuste mozna trzymac w lodowce dosc dlugo, bo chronia ja bakterie, ktore ja ukisily, ale gotowane warzywa sa nietrwale.

        Pod warunkiem, ze jest to czysta kapusta, ewentualnie wszelkie dodatki zostały do niej dodane jeszcze w trakcie przygotowywania kiszonki. Taka surówka z kapusty kiszonej, na którą dostałam kiedyś przepis od znajomego kucharza nie nadaje się do przetrzymywania, bo nabierze winnego smaku i wszystko w lodówce ,,naciągnie" jej wonią. Aaaa, podzielę się przepisem, moze się komuś przyda ;-)

        Na 3 osoby:

        25 dkg dobrej kapusty kiszonej
        2 duze marchwie
        1 mała cebula, albo kawałek pora z białej części
        mały pęczek natki pietruszki, lub pół duzego
        1 łyżka stołowa cukru pudru
        pieprz
        oliwa

        Kapustę przeszatkować, zetrzeć marchew na drobnej tarce. Cebulę (por) i natkę drobno posiekać. Wszystkie składniki wymieszać w półmisku, doprawić cukrem pudrem i pieprzem, skropić oliwą, jeszcze raz zamieszać i odstawić na jakieś pół godziny. Surówka jest doskonałym dodatkiem do ryb, potraw z wieprzowiny (pieczeń, zraz, mielony, schabowy), a przy tym tania.

      • zemsta.blondynki Re: Codziennie świeży obiad 13.08.11, 21:55
        kiedy w czasie studiów przywoziłam z rodzinnego domu jedzenie na cały tydzień, to smażone kotlety (dowolne), bez problemu leżały aż do czwartku w lodówce :) oczywiście zawsze słyszałam od mamy 'zjadaj zaraz, nie trzymaj długo', ale jakoś kompletnie nic pod względem smaku/zapachu/wyglądu się tym kotletom nie działo przez kilka dni :)
    • zeberdee24 Re: Codziennie świeży obiad 05.08.11, 23:18
      5 dni to raczej przesada, ja jak zrobię jakąś zapiekankę, bigos czy leczo to maks w 3 dni to zjadam, zup nie gotuję bo zupa to raczej wymaga większej ilości konsumentów coby w 2 dni ją spożyć. Jak się ma wprawę to takie danie 'jednonaczyniowe' można dosyć szybko zrobić i niekoniecznie trzeba się tydzień żywić tym samym.
    • silic Re: Codziennie świeży obiad 05.08.11, 23:28
      Mężem nie jestem, żony nie mam. Z czasów mej młodości nie przypominam sobie by ktoś grymasił, że ma to samo danie 2 dni z rzędu. W przypadku zup to wręcz norma, bo gotowanie na 2 czy 3 dni zajmuje tyle samo czasu co na jeden. Wszystkie moje znajome małżeństwa robią zawsze więcej jedzenia żeby w kolejne dni mieć tylko odgrzewanie , albo mrożą albo i tak biorą coś gotowego bo nie było kiedy ugotować. Ja jak narobię sobie gar zupy albo curry to jem to tak długo aż się nie skończy - nie po to robię takie dobre, żeby to wyrzucić. Wszystkie krótko robiące się dania robię na bieżąco bo na zapas dla jednej osoby to bez sensu. Mój najbardziej grymaśny kolega i tak większość dań przygotowuje sam (mimo, że żonaty ).
      • e-no-kolego Re: Codziennie świeży obiad 05.08.11, 23:37
        Ja po prostu przygotowuję dwa daia plus rosół, jako bazę do zup. Ale niektóre rzaeczy dobre są tylko na świerzo...
    • panibarakuda Re: Codziennie świeży obiad 05.08.11, 23:35
      dawno, dawno temu, i wcale nie za 7 górami robiłam tak:
      wczesnym rankiem, najczęściej w soboty gnałam na pobliski targ. Kupowałam tam sterty warzyw i inne niezbędne składniki (mięso i nabiał raczej w sklepie) obiadowo-kolacyjne. Ze śpiewem na ustach obierałam, tarłam i kroiłam wszelakie dobra w celu upichcenia kilku zup i obiadów na cały zbliżający się tydzień. Przypominam, że było to jakiś czas temu, i w sklepach raczej nie można było znaleźć zbyt wielu gotowych dań. Nie było też dobrodziejstwa różnorakich pojemników do przechowywania i mrożenia. Mrożenie zupy w woreczku foliowym zapakowanym w mały rondelek to do dzisiaj mnie rozśmiesza :)
      Człowiek sobie radził, jak mógł, bo takie były czasy.
      Dzisiaj to pewnie rozśmieszy Was, ale kiedyś to było coś!!
      Codziennie miałam inną zupę dla mojej Rodziny.
      Pracowałam na pełen etat, sama wychowywałam 2 wspaniale brojących Synów i obiecałam sobie, że domowe obiady to podstawa. Do dzisiaj pamiętam ustalenia moich dzieci dotyczące ulubionych potraw. W poniedziałki musiała być zupa pomidorowa z makaronem i koniecznie koKleciki mielone. A we wtorek zupa ogórkowa i wątróbki droboiwe TAKIE z jabłkiem i cebulką. We środy biały barszczyk z jajem i pierogi ruskie. I tak dalej....
      Dla zapracowanych matek to nie lada wyzwanie, ale wiem z relacji innych znanych mi kobiet, że radziły sobie podobnie.
      Zainteresowanych szczegółami zapraszam do pytań.
      Za ewentualne błędy przepraszam.
      A krytykę biorę na "klatę" :)
      I bardzo pozdrawiam miłośników zdrowego jedzenia.
      • berta-death Re: Codziennie świeży obiad 05.08.11, 23:54
        W zasadzie to ja też opisuję sytuację z zamierzchłych czasów mojego dzieciństwa i wczesnej młodości. Lata 80 i początek 90, mało kto miał mikrofalówkę czy jakiś zaawansowany sprzęt agd. Teraz to podejrzewam, mało komu chciałoby się nawet na te kilka dni gotować, bo to jednak zajmuje trochę czasu. Mając mikrofalówkę to można szybko coś na bieżąco zrobić. Podobnie jak można szybko na parze zrobić np warzywa mrożone z mrożoną rybą i ryżem. Posypuje się to jakąś przyprawą i się gotuje. Tylko, że nie każdy to lubi. Chociaż jak komuś zależy na samodzielności domownikow, to takie gotowce, które wystarczy sobie odgrzać są wygodne.

        W sumie to ja podziwiam kobiety z dawnych lat. Bo dla mnie to niewyobrażalne jak można sobie z wszystki dać radę nie mając żadnych półproduktów, agd, ani nawet hipermarketów. O takich rzeczach jak jednorazowe pieluchy czy pralki automatyczne to nawet nie wspomnę. A co ciekawe dawniej prawie wszyscy jadali obiady w domu. Nawet ci, którzy korzystali ze stołówek. To wręcz budziło zgorszenie jak ktoś nie gotował w domu a dzieci były skazane na stołówki.
        • panibarakuda Re: Codziennie świeży obiad 06.08.11, 00:03
          Wiesz Berta, jakoś miło te czasy nawet wspominam.
          Teraz jest inaczej, pewnie łatwiej, ale też i czasy zupełnie inne. Dostępność produktów, super i hiper markety i inne dobrodziejstwa.
          Ja miałam wyidealizowany pomysł na życie, domowe obiadki i przynajmniej dwa posiłki jedzone przez całą (dzieci i ja) Rodzinę przy stole.
          I polecam, choć dzisiejsze dni jakieś takie za szybkie są.
          Śniadanie w biegu, obiad a raczej obiado-kolacja i brak czasu na pogadanie przy stole. Oj miło wspominam stare czasy.
          • berta-death Re: Codziennie świeży obiad 06.08.11, 01:15
            > I polecam, choć dzisiejsze dni jakieś takie za szybkie są.

            Niby szybkie, chociaż nie bardzo widzę dlaczego. W sumie nic się nie zmieniło. Ludzie, zarówno dzisiaj jak i kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat temu, wstają rano, idą na 8h do pracy. Dawniej szli piechotą, albo korzystali z niezbyt wygodnej i nie wszędzie dojeżdżającej komunikacji miejskiej, dzisiaj stoją w korkach, więc czas dotarcia do pracy jest taki sam. Potem wracają do domu i zajmują się dokładnie tymi samymi czynnościami co dawniej. Dzisiaj mężczyźni pracują nieco dłużej od kobiet i wracają później, ale dawniej też tak było, bo robili fuchy, jakieś dodatkowe zlecenia, interesy itp. Zarówno dzisiaj jak i dawniej trzeba było nieco pokombinować, żeby zapewnić sobie w miarę wygodne i dostatnie życie.
            Zarówno dawniej jak i dzisiaj trzeba było zrobić zakupy, posprzątać, wyprać, wyprasować, ugotować, zapłacić rachunki, dzieciom w lekcjach pomóc, na wywiadówkę skoczyć odprowadzić na jakieś zajęcia pozalekcyjne jak były daleko. I jeszcze o wszystko kiedyś było trudniej i więcej rzeczy robiło się własnoręcznie i na piechotę. A ludzie mimo to znajdowali czas na życie towarzyskie, kino, teatr, kawiarnię, wczasy. Może to telewizja i internet tak człowiekowi czas zabierają, ze mimo wielu udogodnień z niczym się nie może wyrobić?
            • panibarakuda Re: Codziennie świeży obiad 13.08.11, 00:51
              Dobrze piszesz, bo niby co tak bardzo się zmieniło?
              Oczekiwania dot. codziennych potrzeb są dalej takie same. Jeść coś trzeba, raczej smacznie i bez szaleństw kasowych :).
              Prać, sprzątać i ew. prasować też.
              Miło, jeśli jeszcze Rodzina zechce spędzić trochę czasu razem w stadzie.
              Tylko rywalizacja za duża bo: internet, milion TV, i reszta zjadaczy czasu w drogę włazi.
              Nie warto padać na cycki, chcąc coś sobie i reszcie świata udowadniać.
              Bo może nie warto?..
              Ja dalej jestem zdania, że co domowe to lepsze..:)
              Nawet zupa z przepastnych zakamarków lodówy, ale zawsze domowa
              I pozdrawiam z przed kompa :) radośnie
              • eat.clitoristwood Fajny temat, ale 13.08.11, 00:57
                panibarakuda napisała:
                > (...) Miło, jeśli jeszcze Rodzina (...)
                dlaczego piszesz rodzina wielką literą?!
                • panibarakuda Re: Fajny temat, ale 13.08.11, 01:11
                  bo jakoś tak z szcunkiem i wdzięcznością do stadła rodzinnego podchodzę.
                  Matkę i Dzieci sznować jest miło
                  • eat.clitoristwood Re: Fajny temat, ale 13.08.11, 01:18
                    panibarakuda napisała:
                    > bo jakoś tak z szcunkiem i wdzięcznością do stadła rodzinnego podchodzę.
                    > Matkę i Dzieci sznować jest miło

                    A ja hołduję powiedzeniu o rodzinie i zdjęciu.
                    Niemniej strzelał do Ciebie nie będę. ;)
                    • panibarakuda Re: Fajny temat, ale 13.08.11, 01:24
                      rozumiem, że bywa różnie.
                      Na zdjęciach Rodzina wychodzi lepiej, bo ja jakaś mało fotogeniczna jestem.
                      Też strzelać nie zamierzam.
      • best.yjka Re: Codziennie świeży obiad 06.08.11, 15:29
        Ten system sprawdza się również w obecnych czasach. I masz rację, że jest prostszy. Mam dużą zamrażarkę i 30 plastikowych pojemników. Większość dań da się zamrozić i przechowywać nawet do dwóch miesięcy. Bigos, fasolka zawsze gotuję wielki gar. Dzielę na porcję i mrożę. Podobnie robię z gulaszami, kotletami. Potem wystarczy ugotować ziemniaki czy kaszę. Nie gotuję częściej niż 3 razy w tygodniu. Zamrażarka wiecznie zapchana. Wolę zamrozić własne jedzenie, niż kupić gotowe danie w sklepie.
    • lacido Re: Codziennie świeży obiad 05.08.11, 23:40
      śmieszne, że takie dania podane w barze mlecznym uchodziłyby za nieświeże ;)
      • andreas3233 Re: Codziennie świeży obiad 15.08.11, 01:02
        lacido napisała:

        > śmieszne, że takie dania podane w barze mlecznym uchodziłyby za nieświeże ;)

        :)))
    • lonely.stoner Re: Codziennie świeży obiad 06.08.11, 00:08
      u mojej cioci w domu bylo tak: w poniedzialek rosol, na drugi dzien mieso z rosolu i dogotowane do tego ziemniaki i jakas surowka, jesli zostaly resztki rosolu to na 3 dzien pomidorowa. Ja ogolnie uwazam ze to lepsza ovja niz wyrzucanie jedzenia, ale z drugiej strony to nie wiem ile wartosci odzywczych jest w takich iles razy odgrzewanych potrawach? rozumiem zupe czy pierogi ugotowac, zamrozic i potem odgrzewac wedle potrzeby, ale co dziennie odgrzewac to samo?? mnie zrobienie zupy zajmuje z gora 30min, obrac warzywa, pokroic, wrzucic, doprawic zupe gotowe. Wiem ze w wielu domach zupa zawsze musi byc na wywarze z miesa, chociaz tak na serio to chyba tylko rosol musi byc na miesie, wszystko inne swobodnie mozna zjesc bez.
    • maitresse.d.un.francais Ooo, Berta 06.08.11, 00:25
      My tak mamy z zupą!

      REGULARNIE jadam zupę pięciodniową i jestem zdrowa jak rybka, zapewniam.
    • mimija Re: Codziennie świeży obiad 06.08.11, 02:50
      jeść tydzień to samo? obrzydlistwo. już wolę jeść same owoce i warzywa. Można gotować na zmianę np. obiad jednodaniowy, ale świeży.
    • berta-death Re: To co mowisz, to dla mnie jakas masakra... 06.08.11, 04:39
      Jakbyś miał w jednym talerzu zupę dzisiejszą a w drugim odgrzaną przedwczorajszą, to naprawdę odróżniłbyś która jest która? Podobnie z kotletem, też odróżniłbyś który jest świeżo smażony a który odsmażany z zamrażarki?
      • senseiek Re: To co mowisz, to dla mnie jakas masakra... 06.08.11, 04:58
        > Jakbyś miał w jednym talerzu zupę dzisiejszą a w drugim odgrzaną przedwczorajsz
        > ą, to naprawdę odróżniłbyś która jest która?

        Zupa zalezy jaka..
        Sa zupy ktore niecierpia byc wrzucane do lodowki i odgotowywane.
        Przeciez nie bedziesz wyjmowac warzyw z zupy, i gotowac nowych na nastepny dzien, zeby dodac do wywaru!
        Jesli dobrze pamietam, to np. kalafiorowa >2 dniowa jest nie do zjedzenia. Kalafiory kisna.

        > Podobnie z kotletem, też odróżniłbyś który jest świeżo smażony a który odsmażany z zamrażarki?

        Definitywnie!!

        Szczegolnie, ze w zeszlym tygodniu nakupilem 1 kg schabowego i musialem odsmazac.. :/
        Kotlet >2 dniowy robi sie jak podeszwa twardy i suchy. Nie ma wogole porownania do zrobionego w dniu kupienia.
        • lizzy1 Re: To co mowisz, to dla mnie jakas masakra... 06.08.11, 11:27
          > Jesli dobrze pamietam, to np. kalafiorowa >2 dniowa jest nie do zjedzenia.
          > Kalafiory kisna.

          Otóż to! Zresztą nie tylko kalafiorowa, bo i kalarepowa, klasyczna jarzyniara, rosół. Tego ostatniego to w ogóle trza pilnować przy odgrzewaniu, zeby się nie zagotował, bo wtedy jest po prostu niesmaczny. Rosół, zeby nie stracił swoich walorów moze być gotowany tylko raz!

          Z zup, które są o wiele lepsze po odgrzaniu, to wszystkie te, które przygotowuje się na wywarze z wędzonki, m. in.: żur śląski, kapuśniak (z samej kiszonej kapusty, zaciągnięty zasmażką), ogórkowa z kartofelkami. Wszystkie oczywiście przyprawione na ostro.

          > Kotlet >2 dniowy robi sie jak podeszwa twardy i suchy. Nie ma wogole porown
          > ania do zrobionego w dniu kupienia.

          Suchy, albo ma rozciapaną panierkę, zawilgłą od leżenia w lodówce. Kotlet tylko świeżo usmażony :-)
      • triismegistos Re: To co mowisz, to dla mnie jakas masakra... 06.08.11, 16:29
        berta-death napisała:

        > Jakbyś miał w jednym talerzu zupę dzisiejszą a w drugim odgrzaną przedwczorajsz
        > ą, to naprawdę odróżniłbyś która jest która? Podobnie z kotletem, też odróżniłb
        > yś który jest świeżo smażony a który odsmażany z zamrażarki?

        O zupie, nie będę dyskutować, bo są na świecie ludzie bez węchu o podniebieniu z tektury, ale świeżego kotleta od odsmażanego odróżniam nawet bez powąchania.
    • make_up_not_war Re: Codziennie świeży obiad 06.08.11, 08:59
      czyli dobrze jest nie jeść kuchni polskiej ;) na szybko można zrobić makaron ryżowy czy graham, wkroić świeże warzywa (czy ewentualnie otworzyć coś z puszki), 10 minut roboty maksymalnie. jak się ma 20 lepiej ugotować kaszę, zdrowiej. jak mamy czas to robimy razową pizzę czy coś wypasionego jak zupa, ale na codzień sezonowe warzywa + coś do tego to nasi najwięksi sprzymierzeńcy ;)
      • jael53 Re: Codziennie świeży obiad 06.08.11, 09:10
        W domu gotują dwie osoby. Wedle reguły, kto ma więcej czasu. Jada się wegetariańsko, więc o ile nie gotuje się cieciorki ani nie piecze bardziej skomplikowanej tarty, to nie jest to zajęcie czasochłonne. Przede wszystkim zaś w kuchni obowiązuje zasada sezonowości, czyli korzystania na świeżo z tego, co właśnie dojrzało albo wyrosło.
    • fajnajozia Re: Codziennie świeży obiad 06.08.11, 09:00
      "Z tego co pamiętam z czasów mojej wczesnej młodości, to tego typu praktyki, mimo, że bardzo chętnie widziane przez kobiety, rzadko kiedy były wprowadzane w życie, bo panowie mężowie życzyli sobie codziennie nową zupę i jeszcze wszystko podane pod nos. Teraz chyba panowie mężowie nie są aż tak grymaśni i wymagający a nadal mało kto chwali się, że jedzą odgrzewane i przez 5dni to samo"a

      Czasami resztki wrzucam do zamrażarki. Bardzo się przydają. Zwykle serwuję je nielubianym gościom. Albo mężowi jak mnie wkurzy :)
    • disa Ja tak mam ;] 06.08.11, 09:14
      w sensie codziennie świeże, 2 dania, deser i do tego zielona herbatka ;]
      od jakiegoś czasu jem też śniadania
      • jael53 Re: Ja tak mam ;] 06.08.11, 09:24
        I nie martw się śliwkami śniadaniowymi :-) - przegryź je kilkoma owsianymi (lub jęczmiennymi) ciasteczkami i już będzie OK.
        • disa Re: Ja tak mam ;] 06.08.11, 15:10
          dzisiaj mam 2 dzień bez śliwek w czekoladzie ;]
          na razie daje radę, ale czekam na kryzys ;]
          • jael53 Re: Ja tak mam ;] 06.08.11, 19:17
            Przeczytałam Twój watek, jeszcze przed śniadaniem - i zrobiłam eksperyment, z tymi śliwkami i wspomnianymi herbatnikami.
            Choć tu o obiadkach mowa, do rzeczonych herbatników polecam śmietankowy twaróg na słodko (tzn. z miodem). To taka wariacja n/t francuskiego śniadania (bo skąd, u diabła, wziąć croissanty?!); śliwki mogą być na śniadaniowe drugie danie ;-).
            • disa Re: Ja tak mam ;] 07.08.11, 16:56
              croissanty można kupić mrożone i wypiekać sobie w domu ;] ja tak robię łącznie z pieczywem -ale mi łatwo to dostać.
              są stoiska gdzie wypiekają takie ciasteczka, kup zamrożone i wypiekaj w domu i masz kiedy chcesz ;]
    • margie Re: Codziennie świeży obiad 06.08.11, 10:05
      na tydzien to nie, ile razy pod rzad mozna jesc to samo?! ale na 2-3 dni, to standard, zwłaszcza jesli chodzi o zupy czy jarzyny ( surówka zkapusty lub kapusta duszona). rzadko jem obiad dwudaniowy, zwykle to jedno danie 9 albo zupa albo drugie)
    • mumia_ramzesa Re: To co mowisz, to dla mnie jakas masakra... 06.08.11, 10:54
      > Jedyna rzecza jaka jem po pewnym czasie to fasolka po bretonsku i bigos, bo one
      > zyskuja po 2 dniach lepszy smak.

      Jeszcze zupa cebulowa jest lepsza po "przegryzieniu sie" niz bezposr. po ugotowaniu.
    • kombinerki.pinocheta Re: Codziennie świeży obiad 06.08.11, 11:29
      Mam tak. Mama mi robi. :)))
    • facettt chyba zartujesz 06.08.11, 14:37
      kto by to czasowo zdzierzyl

      ja stosuje naprzemiennie
      co drugi dzien zupa
      a co drugi drugie danie
      a deser to w niedziele po kosciele
    • miu.m Re: Codziennie świeży obiad 06.08.11, 14:52
      Na co dzien mam spory reperuar dan szybkich - obiad srednio robie w 30 min (tyle robie kaczke z jablkami, schabowego, kalmary po rzymsku, rozne makarony, dania hinduskie, wszystkie dania rybne tez sa bardzo szybkie, etc.).

      Natomiast wszystkie potrawy wymagajace dlugiego duszenia/pieczenia, pracochlonne i energochlonne, jak osso bucco po mediolansku czy slaskie rolady, robie w duzych ilosciach i gotowe zamrazam w porcjach. Nigdy nie jemy przez piec dni pod rzad tego samego, ale jedno stanie w kuchni przez kilka godzin owocuje wieloma obiadami, ktore moge podac w 25min (rozmrozenie glownego + zrobienie swiezych dodatkow).
      • miu.m Re: Codziennie świeży obiad 06.08.11, 14:55
        Aha: zup i kompotow nie gotuje, jesli obiad jest dwudaniowy, to przystawka + danie.
    • moonogamistka Re: Codziennie świeży obiad 06.08.11, 15:34
      Moja mama tak gotowala:-) J
      a nie jestem w stanie zjesc 2 dan, a co dopiero deser;_)
      No chyba, ze w knajpie raz na jakis czas.
      W domu przygotowuje 1 danie na obiad, nikt sie nei skarzy poki co;_)
    • wiarusik Re: Codziennie świeży obiad 06.08.11, 15:57
      pracujesz więc wiesz jak jest ciężko. kiedyś tylko mężusiowie tak pracowali a żony leżały w domu do góry świństwem. wyobraź sobie-ty harujesz a ktoś z lenistwa robi zupę na cały tydzień...nie strzeliłabyś w papę za to?
    • kochanic.a.francuza Re: Codziennie świeży obiad 06.08.11, 16:23
      Moja mama codziennie rano gotowala gar czegos i sami sobie odgrzewalismy po przyjsciu ze szkoly. Ja kontynuuje te tradycje plus dodaam wlasne pomysly z mrozeniem: jak robie mielone czy schabowe to na trzy cztery dni, smaze jednodniowa czesc a pozostaly trzydniowy zapas wkladam do pastukowych, plaskich pojemnikow. Ja znowu mnie najdzie na mielone czy schabowe, wyjmuje pojemnik z rana, na wieczor mam naturalnie odmrozone. przychodze z pracy i tyko smaze. Ziemniaki gotuje od swieta, bo za duzo roboty z obieraniem. Nie moge pojac jak kobiety mogly kiedys tak duzo czasu spedzac przy robieniu posilkow, chociaz czas rozmowy przy stole doceniam, znam jego wartosc. Flaki, fasolka po bretonsku, nawet pasztet mozna mrozic, jadalam tak cale lata. Tylko ze polscy producenci AGD, z tego co pamietam, nie wpadi jeszce na pomysl, ze w lodowce najwieksza powinna byc zamrazarka. Moja zamrazarka to jest 1/3 calej lodowki:) Na osobna zamrazarke nie mialabym miejsca.
      • miu.m Re: Codziennie świeży obiad 07.08.11, 16:15
        Z tym ze zrobienie obiadu typu schabowy czy mielony to jest max. 30 min. ;)
        • kochanic.a.francuza Re: Codziennie świeży obiad 07.08.11, 17:24
          Ale smazenie tylko 5 minut:) W dzisiejszych szybkosciowych czsach kazde zyskene 25 minut jest na wage zlota. Moge sobie pojogowac przez ten czas badz pomeczyc sie z surowka.
    • triismegistos Re: Codziennie świeży obiad 06.08.11, 16:24
      Między codziennym gotowaniem kilkudaniowego obiadu z deserem i kompotem a wpieprzaniem tygodniowej zupy jest jeszcze morze możliwości. Serio.
    • six_a Re: Codziennie świeży obiad 06.08.11, 16:30
      dobra, kto chce mi zrobić obiad.
      oferty na maila i to ze zdjęciami.
      dziękuję z góry
      aha, ma być jadalny, a nie zjadliwy. i bez jelit czy innych płucek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka