ruda_80
09.08.11, 13:15
Prawie rok temu wzięliśmy ślub. Zgodnie z naszymi planami, z różnych dla nas istotnych względów, o dziecko mieliśmy zacząć starać się po ok. pół roku. I tak też się stało, staramy się tyle że na razie z tych starań nic nie wychodzi .
No ale teraz do sedna – ciągle od kogoś słyszę pytania i komentarze w stylu „kiedy dzidziuś”, „czemu brzuch mi nie rośnie”, „co tak słabo się staracie” itp. A że pytającymi są nie tylko moi najbliżsi i przyjaciele, ale także dalsza rodzina, znajomi z którymi utrzymujemy sporadyczne kontakty, ludzie z pracy, czy wręcz obce osoby które czasami widzę pierwszy raz w życiu (np. znajomi teściów,) to naprawdę mam ochotę gryźć, kopać i krzyczeć słysząc takie pytania. Do tej pory chcąc być grzeczna, temat zbywałam milczeniem, ale zastanawiam się czy w ogóle w takiej sytuacji grzeczna być powinnam? Przecież takie pytanie zadane obcej lub prawie obcej osobie już z założenia grzeczne nie jest… Dlaczego ktoś próbuje wnikać w sferę mojej intymności. Dlaczego komuś obcemu miałabym się zwierzać ze swoich osobistych planów czy też problemów, bo jakoś z tą ciążą tak gładko jak planowaliśmy nie idzie…
Dlaczego ludzie nie zastanawiają się, że takie pytania mogą być kłopotliwe, a nawet ranić (np. gdy słyszę je w dniu kiedy okazuje się, że w ciąży nie jestem). I dlaczego do cholery jakąś obcą babę obchodzi mój brzuch? Jak reagować i co odpowiadać - bo bądź co bądź jakieś stosunki mniej lub bardziej formalne z tymi ludźmi się utrzymuje – tak aby nie wyjść na totalną chamicę, ale uzmysłowić pytającemu jego nietakt?