Dodaj do ulubionych

On -wieś, ja - miasto

10.09.11, 21:54
Witam, chciałam opisać tutaj swój problem. Oczekuję poważnych komentarzy.
Jestem dwudziestoparoletnią dziewczyną, kończę studia, pracuję.
Pochodzę ze wsi,ale zawsze ciągnęło mnie do miasta, tu pracuję i chcę, żeby tak pozostało. Obecnie mieszkam ze swoimi rodzicami, ale planuję to niedługo zmienić, tylko nie wiem na co....
Mój narzeczony jest rolnikiem, posiada duże gospodarstwo- masa zwierząt i hektarów. On pracuje na tym gospodarstwie ze swoimi rodzicami.
Problem polega na tym, że patrzymy w przyszłość w zupełnie innych kierunkach,tzn.
jego opcja na naszą przyszłość jest taka, że bierzemy ślub, zamieszkamy pod jednym dachem z jego rodzicami, ja pracuję razem z nimi na tym gospodarstwie i teoretycznie jesteśmy szczęśliwi, bo wszystko wspólne - praca,mieszkanie,jedzenie,pieniądze. Co niedziela do kościółka,bo w okolicy to jedyna atrakcja. Wiedziemy spokojny żywot na wiosce daleko od miasta i asfaltu na drodze.

Moja opcja jest taka, że pracować na gospodarce nie mam zamiaru.
Wiem jak wygląda brud i trud tej pracy, bo sama pochodzę ze wsi. Może i pieniądze są z tego, ale dla mnie to żadna satysfakcja, że ubabram się po łokcie w gnoju. Nie po to kończyłam studia, żeby zdegradować się do poziomu karmienia świń. Może to bardzo egoistyczne, ale ja po prostu mam potrzebę pracy ambitniejszej.
Nie możemy dojść do porozumienia. Rozmawiamy dużo na ten temat, ale ciężko o kompromis.

Ja jeszcze jestem skłonna na tej wiosce mieszkać, ale na Boga- bez teściów! Jeszcze tym bardziej, że oni za mną nie przepadają (nie mogą zrozumieć, że ja nie chcę tak chętnie przyjść na ich wspaniałe gospodarstwo), dlatego obstaję za tym, żeby budować dom.
Nasz własny, w pobliżu gospodarstwa, żeby on sobie pracował tam, a ja będę dojeżdżać do miasta do pracy.
Niestety oni się na to nie zgadzają. Bo ten stary dom jeszcze się trzyma,nie ma potrzeby stawiać oddzielny. Ale ja w nim gospodynią nie będę. To teściowej garnki i talerze.
Wiem, że na jego (ich) warunkach nie będę szczęśliwa.
Jednak jego kocham i chciałbym z nim być, tylko z nim. Ale skoro nie ma opcji, żeby oddzielić się od teściów i dać mi możliwość pracy tam gdzie ja chcę, to poważnie zastanawiam się czy jest sens dalej ciągnąć ten związek. Miłość szybko mi przeminie,jak będę z nim żyć nieszczęśliwa.

Może jest ktoś, kto doświadczył podobnych dylematów.
Albo ma ktoś pomysł jak się wywiązać z tej sytuacji.
Obserwuj wątek
    • tabeletka Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:00
      pomysl nieglupi, powinnas chlopa do niego przekonac. tylko czemu tesciowie maja sie nie zgadzac? chcesz, zeby oni wam ten dom sfinansowali?
      jak was stac to budujcie, a jak nie... to macie problem.
      • czarnaineez666 Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:05
        Z cała pewnością stać nas na wybudowanie domu.
        • tabeletka Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:14
          to urabiaj faceta
        • fo.xy Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 18:34
          jesli stac was na wybudowanie domu, to w zasadzie nie powinnas sie przejmowac tym, czy to sie spodoba tesciom. Jestescie dwojgiem doroslych ludzi, ktorzy maja prawo do wlasnych decyzji.

          Twoj pomysl, by wybudowac dom - on moglby pracowac w gospodarstwie, Ty dojezdzac do pracy do miasta jest najlepszym polaczeniem. Rozumiem pomoc rodzicom/tesciom i wspolna praca, ale musisz sama tez czuc sie dobrze. Nie pozwol na to, by byc zaleznymi od tesciow (jesli nie przepadaja za Toba, to mysle, ze kazda okazja stanie sie z czasem dobra, by dac Ci do zrozumienia, ze to jednak nie Twoj dom :/ zbyt wiele takich historii znam)

          Z innej beczki, swietna okazja, by sie przekonac, czy narzeczony nie jest uzalezniony od rodzicow (psychicznie) i ze jest w stanie podjac samodzielna decyzje odnosnie wspolnego z Toba zycia, ktora niekoniecznie bedzie po mysli rodzicow.
    • piotrh10 Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:02
      Nic ciekawego ani madrego nie wymysle. Uciekaj.

      Piotr.
    • ka-mi-la789 Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:05
      Wiej, gdzie pieprz rośnie. Wiem, co piszę. W moim przypadku różnica była taka, że oboje byliśmy z miasta (właściwie z dwóch miast), ale oczekiwanie, że będziemy mieszkać z mamusią i chodzić jak zegareczki pod jej (i sąsiadeczek) dyktando dokładnie to samo. Dałam sobie spokój, nie żałuję.
    • lizzy1 Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:07
      Teście się nie godza na budowę domu? A co Twój ewentualny mąż na to?
      • czarnaineez666 Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:12
        Mąż na to to samo co teściowie.
        Bo nie warto stawiać domu dla mnie i męża, a w przyszłości dla rodziny,
        a w drugim będą sami teściowie. Potem co zrobić z tym domem po teściach? Zburzyć?
        Taka argumentacja.
        • raohszana Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:14
          No to chyba sprawa jasna?
        • lizzy1 Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:15
          Wiej dziewczyno gdzie pieprz rośnie. Udusisz się w tym związku.
        • zetka50 Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:15
          czarnaineez666 napisała:

          > Mąż na to to samo co teściowie.
          > Bo nie warto stawiać domu dla mnie i męża, a w przyszłości dla rodziny,
          > a w drugim będą sami teściowie. Potem co zrobić z tym domem po teściach? Zburzy
          > ć?
          > Taka argumentacja.

          po co zburzyć, będzie dla wnuków :)
        • perpetua-mobila Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:19
          Powiedz teściom, że po smierci nie beda mieli takich zmartwien, a na zapas nie ma sie co martwic.
        • devilyn Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 10:06
          Słabe argumenty ma Twój men, Ty chcesz poślubić jego a nie teściów i masz prawo do własnego zdania, a synuś niech się odpępowi od rodziców, mogą razem pracować ale mieszkać nie muszą. Broń swojego zdania albo uciekaj. Bo się tylko zamęczysz.
        • sweet_pink Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 15:26
          Twój pomysł z osobny domem jest na prawdę dobrym kompromisem.
          A dom po teściach wyremontujecie i będzie dla waszych dzieci, żeby nie musiały z wami mieszkać...proste i oczywiste.
      • aleksandrytka Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 19:09
        :-) taaa, to najlepszy komentarz.
        Jak teraz nie podejmiesz decyzji to po ślubie będzie ci jeszcze ciężej. Presja rodziny, obowiązki żony etc. Jaka jest szansa na pracę na wsi?
        A co będzie, jak pojawią się pierwsze kłopoty w pracy? Kto cię pocieszy i pomoże? Masz męża po to, żeby cię wspierał. Myśl o sobie i swoich potrzebach.
    • perpetua-mobila Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:07
      Studia zaczelas już jakiś czas temu, nie zdarzalo wam sie rozmawiac albo przynajmniej wspominac o tym, jak mialaby wygladac wasza przyszlosc? Wiedzialy gały co braly, jesli nie ustalicie wygodnego kompromisu to am sorry, ktores z Was na tym ucierpi.
      • czarnaineez666 Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:14
        O to chodzi, że do niedawna to plany były takie, że będę mogła sobie pracować, dojeżdzać. (Jeszcze nie walczyłam o ten dom) Ale ostatnio narzeczony zastanawia się czy nie powiększać gospodarstwa, ale to jest uzależnione od moich chęci do pracy na gospodarstwie.
        • perpetua-mobila Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:16
          Jak sama napisalas- checi nie masz, skoro chlopak sie pyta, to znaczy ze chce znac Twoje zdanioe. Nie prosciej powiedziec mu wprost co siedzi Ci na watrobie? Sam sie nie domysli.
        • lizzy1 Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:17

          Wiej!
    • rozczochrany_jelonek Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:12
      kup działkę i wbuduj dom, zaproś do niego staszka czy jak mu tam i po kłopocie.
      w czym problem ? :)
      • kklekss Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:36
        Masz przeciwko sobie 3 osoby.Narzeczony nie chce iść na żaden kompromis ,,powtarza ślepo za rodzicami i tak samo będzie po ślubie.Już teraz na żadną twoją propozycje się nie zgadza , więc czy jego miłość do ciebie jest 'wielka'?.Wybudować dom tak i dużo dalej od teściów.Inaczej będzie żle dla ciebie.
    • kelbalrai Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:24
      Pewnie, uciekaj do miasta. Tylko potem nie zakładaj takich wątków:
      forum.gazeta.pl/forum/w,16,128736377,128736377,Gdzie_ukrywaja_sie_faceci_.html
      • ka-mi-la789 Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:51
        Uważasz, że lepiej być zwierzęciem roboczym i pomiotłem teściów niż starą panną? Cóż, à chacun, son goût.
        • e.i.t.h.e.l Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 13:20
          Ja tak nie uważam, ale za to uśmiech spowodowały u mnie słowa, że nie po to ona studia kończyła, żeby stać się jakimś tam robolem tyrającym ciężko itp. Ciekawe tylko, że w mieście jest to samo. Zależy jeszcze jakie te studia, ale przecież wiadomo, że większość i tak zaczyna od jakichś korporacji, a dla mnie to takie samo niewolnictwo i bycie robotem, jak i zachrzanianie na wsi.
          • ka-mi-la789 Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 15:10
            Na wsi pracuje się 24/7, bez urlopów, zwolnień lekarskich, weekendów i świąt. Poza tym jest to ciężka fizyczna tyrka, na którą nie każdy może sobie pozwolić choćby ze względów zdrowotnych. Nie każdy też musi lubić bród i smród stanowiące tejże tyrki integralne elementy. W tym przypadku w grę wchodzi również użeranie się z teściami, których w korporacji jednak nie ma.
        • kelbalrai Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 20:38
          A gdzie ja coś takiego napisałem?

          Poza tym gratuluję szacunku dla ludzi pracujących na wsi. Na pewno będą zachwyceni, że niektóre wyzwolone panny nazywają ich "zwierzętami roboczymi".
          • ka-mi-la789 Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 21:56
            A podobno w szkole mieli uczyć czytania ze zrozumieniem...
    • moonogamistka Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:25
      Tescie to ich sprawa.
      Badz soba ! Dogadaj sie z mezem:-) Amen:-)
      • czarnaineez666 Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:35
        Gadaliśmy wiele razy na ten temat. On twierdzi, że będzie w tym domu sam, bo ja będę pracować. Że obiadu nie będzie komu ugotować. Że dzieci i tak będą pod opieką babci. Że w tym starym domu jest dużo miejsca. (Taaa, a nasz sypialnia jest ściana w ścianę z sypialnią teściów. Czy muszę coś dodawać?)
        • lonely.stoner Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:41
          czarnaineez666 napisała:

          > Gadaliśmy wiele razy na ten temat. On twierdzi, że będzie w tym domu sam, bo ja
          > będę pracować. Że obiadu nie będzie komu ugotować. Że dzieci i tak będą pod op
          > ieką babci. Że w tym starym domu jest dużo miejsca. (Taaa, a nasz sypialnia jes
          > t ściana w ścianę z sypialnią teściów. Czy muszę coś dodawać?)

          aha, no to jeszcze dokladnie moze z nim omow jak on wyobraza sobie wychowywanie dzieci i role malzonkow?
          serio ten twoj koles to jakis dziwny jest, nie wiem czy to reformowalne, moze on lubi jak ojce zza sciany sluchaja jak on dzielnie dogadza swojej zonie ;P
        • rozczochrany_jelonek Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:42
          musisz dodać czy stać się na budowę domu :)
          • czarnaineez666 Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:49
            Stać. Jak nic z tego związku nie wypali to zainwestuję pieniądze w mieszkanie w mieście. Moje własne. A on swoje będzie pewnie pakował w kolejną chlewnię....
            • sinsi Sorry, ale jesteś okropna 10.09.11, 22:56
              Pogardzasz facetem, jego pracą, jego wizją przyszłości i życia, jego biznesem. Daj mu spokój.
              Masz "swoje" (dane przez rodziców znaczy siem?) pieniądze i cię "stać" na "lepsze" życie w mieście. To idź swoją drogą jak nie potrafisz znaleźć wspólnej części z narzeczonym ani przekonać go do własnej wizji.
              • perpetua-mobila To nie fair.... 10.09.11, 23:01
                jestes bardzo niesprawiedliwa. Ma prawo do tego, żeby miec pomysl na siebie, na swoje pasje i ich realizacje. Zmuszajac siebie do czegokolwiek, nie uszczesliwi ani siebie, ani faceta. To dziala w obie strony- n9e moze byc tak ze tylko ona bedzie sie poswiecac.
                • sinsi Re: To nie fair.... 10.09.11, 23:11
                  oczywiście że ma prawo.
                  ale czy musi obrabiać tyłek facetowi, że on chce inwestowac w kolejną chlewnie? to jego praca i biznes. z którego w przyszłości prawdopodobnie będzie żyła jeśli z nim zostanie. nie musi stawiać tego w negatywnym świetle naprzeciw swojego pozytywnego "miejskiego" mieszkania.
                  mieszkanie z teściami to porażka, jeśli stać ich na dom to postawić warunek że ma być oddzielny. jeśli nie ma na to zgody to nie ma i o czym dyskutować.
                  mam wrażenie, że oni zupełnie się rozmijają w kierunkach w jakich dążą. sorry, ale dla mnie jest niesmaczne pokazywanie obecnego narzeczonego w negatywnym świetle i nie reagowanie na wyśmiewanie się z niego forumowiczów i niskie aluzje..
                  • perpetua-mobila Re: To nie fair.... 10.09.11, 23:19
                    Dzizas, ona obrabia tylek?? Dziewczyna jest podminowana (i sie nie dziwie) dlatego dosc energicznie przedstawia swoje zdane, ale bez perwery- nikogo nie obrazila. A to ze forumowicze moze sie z niego wysmiwaja- niech kazdy odpowiada za siebie, ze strony autorki nie zauwazylam prowokacji. Nie stawia tez sprawy na ostrzu noza. A to ze rozmijaja sie w kierunkach dazen- w kazdym zwiazku sie to zdaza, ale to nie powod zeby wszusyko kolorowac na czarno albo bialo, zeby atakowac ktorakolwiek ze stron jak to zrobilas wczesniej.
                    • czarnaineez666 Re: To nie fair.... 10.09.11, 23:51
                      Dziękuję za obronę, Kocham mojego narzeczonego, ale nie wiem czy umiałabym być szczęśliwa żyjąc wbrew własnym pasjom, marzeniom, dlatego jest to mój dylemat. Chciałabym mieć możliwość pogodzić te dwa światy- gospodarstwa męża i mojej pracy, a czy to się uda, to czas pokaże.
                      • andrzejek4747 Re: To nie fair.... 11.09.11, 20:40
                        ...jako ten ze wsi odpowiem ci tak...jego rodzice cie nie lubia bo oni chca synowej co umie swiniom dac i krowom...wydoic krowy...obornik wyrzucic a ty miastowa i d...---ich syn mysli o tobie jako tez o tej co bedzie przyzeniona do gospodarstwa a nie do niego...takie gadki ze on na gospodarce a ty gdzies tam do pracy...hehehe...ino sie nie spostrzezesz jak bedziesz miala naciski by obrabiac gospodare a nie wloczyc sie gdzies tam za praca po miastach...a jak ci zrobi dziecko to tym bardziej nosa ze wsi nie ruszysz bo tesciowa nie pusci...a potem...milosc odejdzie...nastanie rutyna ...i zamiast pracy w miescie bedzie obora...obornik...ryczace krowy i swinie...i ty posrodku jako ta gospodyni wiejska...powodzenia heheheh
                      • calkiemserio z boku 12.09.11, 15:26
                        z boku to wygląda tak jakby sobie teściowie i ukochany narzeczony brali krowę do zagrody SWOJEJ , wiadomo co ma robić : dzieci do wychowania babci itp. Nie opłaca się budować oddzielnego domu, choć są środki? ... życie się nie opłaca całkiem - w co by nie inwestować i tak koniec taki SAM
                  • po-trafie Re: To nie fair.... 12.09.11, 18:27
                    Zobacz jak sobie pieknie ododalas(les) wartosciowanie negatywne tam gdzie go nie ma.

                    W zdaniu: "ja zainwestuje w ogorki a on niech pakuje pieniadze w pomidory" nie ma jasnego wartosciowania na lepsze/gorsze. Podobnie w tym co ona napisala. Nie bylo w tym pogardy dla chlewni czy komentarza ze ta chlewnia jest nic nie warta czy nie tak przyszlosciowa.
                    Ogolnie ani troche sie nie wywyzsza, nie pisze ze nie chce faceta ktory pracowalby na roli, czy ze praca w miescie jest lepsza.
                    Pisze tylko ze ONA nie chce na roli - bo ciezko, brudno, bo gnojownik i brud po lokcie. To nie dla niej.
                    Jednoczesnie szanuje to, ze on to robi i chce robic i dla niego to dobre fajne i satysfakcjonujace i szuka kompromisu, ktory spelni oboje.
                    • harrison_bergeron Re: To nie fair.... 13.09.11, 15:05
                      Oczywiście że było. Chyba, że twoim zdaniem nie ma róźnicy pomiędzy 'zainwestuję' i 'pakował'.
              • tiuia Re: Sorry, ale jesteś okropna 12.09.11, 10:33
                Myślę, że jakby dziewczyna powiedziała, że jej nie stać, to argumenty by były takiego typu:
                'To bierz, co Ci pan mąż i teściowie oferują i siedź cicho. Bo kto nie ma kasy, ten nie ma prawa głosu'.

                Autorce wątku radzę tak jak inni: Ty i Twój facet macie inne wizje przyszłości. Mąż chce kobietę w domu, zajmującą się dziećmi i mieszkającą pod jednym dachem z teściami. Ty chcesz pracować i żyć w mieście. Jak dla mnie to się wyklucza.
            • rozczochrany_jelonek Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 23:15
              stać Ciebie na dom a chcesz kupić norę na blokowisku ? :)
              • leew1 Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 15:47
                Za dom na wsi można kupić najwyżej kawalerkę w "blokowisku", więc co Cię dziwi?
            • attiya Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 14:50
              zainwestuj już teraz, tym bardziej, że skoro pan przyszły mąż się nie zgadza na nowy dom, to może ma nadzieję, że przynajmniej póki pracy nie rzucisz to będziesz swoją kasę w te jego chlewnie inwestować?
              czyli tak, swoją kasę dajesz, gospodarka ich a tych nic nie masz
              no, oprócz tego, że masz te dzieci rodzić, obrabiać krowy i świnie i gotować obiady
              i się nie odzywać do pana męża, bo zaraz z mamusią przetrzepią ci skórę
        • devilyn Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 10:11
          A rączki to mu do du**py przyrosły i nie umie sobie sam ugotować? Czy może "mamusia" nauczyła go, że ma pod nos podstawione? Dla faceta nie warto rezygnować ze swoich planów.
          • e.i.t.h.e.l Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 13:25
            Ja nic złego w jego wymaganiach nie widzę. Po prostu mają różne wizje na podział ról w związku. Zarówno ona może być szczęśliwa z kimś w mieście, spełniając się jako kobieta sukcesu, jak i myślę, że on może znaleźć wiele kandydatek, które chętnie zajmą się domem i dziećmi. Ludzie mają różne potrzeby, ani lepsze, ani gorsze, po prostu nie są kompatybilne.
        • attiya Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 14:46
          czyli przyszły mąż z góry zakłada, że ty będziesz od gotowania obiadów, od dzieci, od zapitalania na gospodarce itepe?
          a on będzie od kasy? Którą od czasu do czasu w niewielkiej sumie z łaski swoje zechce ci dać? (albo nie zechce)
    • lonely.stoner Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:38
      brrr... na poczatek mam dobra rade- zanim z nim wezmiesz slub i splodzisz potomka to pomieszkajce troche razem.
      Wyglada na to ze twoj facet to taki synus ktory maminej kiecki nie potrafi z reki puscic. Chyba zaden normalny facet nie chcialby ze swoja dziewczyna/czy zona mieszkac w tym samym domu co rodzice, no chyba ze wlasnie taki maminsynus.
      I ta praca na gospodarce- kurde, jak to czytam to mam wrazenie ze chyba sobie zarty z nas robisz. Konczysz studia zeby potem pracowac na polu? jeszcze rozumiem jakby to bylo TWOJE wlasne. Jesus, dziewczyno, ja bym sie z tego zwiazku chyba wypisala, o ile facet nie zmienilby nastawienia.

      No i ewentualnie zanim zaczniecie ten wspolny dom budowac- to pomieszkajcie troche razem...
      • czarnaineez666 Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:46
        Nie robię sobie żartów. Ale mój facet twierdzi też, że pracę w mieście łatwo stracić. (to akurat prawda, łatwo nie jest ale na razie daję rade) A jak się jest na gospodarce to nie ma problemu bezrobcia. Więc wniosek jest taki, że świnie i krowy są pewniejszą robotą od roboty w mieście. (Pomijając oczywiście takie mało znaczące sprawy jak chęć rozwoju, awansu, itp.)
        • zetka50 Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:53
          Wiesz dobrze ci wszyscy tutaj radzą, ja mam obok siebie 3 gospodarzy.
          Męża to Ty będziesz mieć tylko na noc, bo ciągle robota.
          Nie ma ten twój facet rodzeństwa, żeby przejęli to gospodarstwo?
          Lepiej mieszkać osobno niż z teściami.
          • fuks0 Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:56
            >> Męża to Ty będziesz mieć tylko na noc, bo ciągle robota.

            To zależy czym się miałby dokładnie zajmować i jak duże to gospodarstwo ma. Przeciętny polski rolnik ma znacznie więcej wolnego czasu niż "etatowiec".
            • zetka50 Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:58
              Pisała coś o świniach i krowach więc jest- dużo.
              • fuks0 Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 00:02
                To zależy ile ich ma. Jak ma 10 krów i 10 świń to za dużo tego nie ma. Jak ma po 100, to już nieco jest.
          • czarnaineez666 Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:58
            Ma. Ale nie ma opcji przekazania rodzeństwu.
            Z resztą on już tam jest zapisany, przekazano na niego czy coś takiego.
            No dobry z niego chłop, ale, że on tak kur** chce z tymi starymi siedzieć....
            • zetka50 Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 23:06
              Bo na gospodarstwie tak jest z ojca na syna.
              Wierzę że dobry chłop ale jak będzie słuchał później mamusi?
              Jak już chcesz to wybudujcie ten dom obok, nie mieszkajcie razem.
              A uwierz mi męża będziesz miała na noc, chyba że będziecie zatrudniać ludzi do roboty.
            • igraszkabis Zostaw go 12.09.11, 22:37
              Skoro teraz masz wątpliwości, to po ślubie z nim staniesz się zgorzkniałą przegraną kobietą, ze świadomością, że umknęło ci coś cennego (praca w mieście, kariera, podróże po świecie, życie towarzyskie). Jesteś młoda, ciekawa życia i trudno cię za to winić, że nie chcesz do końca życia być przykuta do jednego miejsca, wśród tych samych ludzi, którzy na dodatek cię nie całkiem akceptują (teściowie).
              Prawdę mówiąc twój narzeczony to byłby świetny materiał na męża dla ciebie za... 10-15 lat, kiedy już się wyszumisz i będziesz miała dosyć miasta i korporacyjnych układów i będziesz marzyła o wycofaniu się na wieś. Ale to jak mówi przysłowie "bo w tym cały jest ambaras żeby dwoje chciało na raz".
              Pamiętaj też, że życie w mieście może ci zawrócić w głowie, możesz poznać nowych fajnych ludzi, którzy będą dzielili z tobą te same pasje i co zrobisz, jak się w takim zakochasz?
              Życzę ci powodzenia, ale na dzisiaj nie widzę lepszego wyjścia dla ciebie, jak się rozstać - przynajmniej na jakiś czas, jeżeli to uczucie jest prawdziwe z obu stron, zejdziecie się, jak nie, to szkoda twojego i jego czasu.
        • bocken Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 13:59
          Facet idzie na łatwizne. No to nie życzę mu, zeby się pojawiły jakiekolwiek problemuy w życiu- czy to chore dziecko czy coś innego- albo ucieknie, albo poleci do mamusi.

          Zastanów się, czy masz siłe ciągle i codziennie wysłuchiwać, ze jesteś taka a taka- od teściów i męża- każdy ma jakies granice wytrzymałości. A jak mąz zamiast Cię wspierac, bedzie Ci wypominac, ze nie jesteś "wiejska gospodyni", to będziesz nieszczęśliwa. Nie daj sie zamknać w trybach gospodarstwa! Wiem co mówię!

          Mój tata jest ze wsi, ale zamieszkał w mieście, zajmuje sie gospodarstwem, ale mieszka w mieście, jest dumny z mojej mamy, ze ma prace w mieście i że tam lepiej sie żyje, a ze mnie, że skonczyłam studia i mieszkam w dużym mieście- mimo że 300 km od niego! I zawsze mi powtarza:" w dużym mieście to nawet o lekarza łatwiej jak dziecko zachoruje, a nie tak chodzić i skamlać żeby coś załatwić!"


          czarnaineez666 napisała:

          > Nie robię sobie żartów. Ale mój facet twierdzi też, że pracę w mieście łatwo st
          > racić. (to akurat prawda, łatwo nie jest ale na razie daję rade) A jak się jest
          > na gospodarce to nie ma problemu bezrobcia. Więc wniosek jest taki, że świnie
          > i krowy są pewniejszą robotą od roboty w mieście. (Pomijając oczywiście takie m
          > ało znaczące sprawy jak chęć rozwoju, awansu, itp.)
        • calkiemserio Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 15:30
          ogólnie to lepiej z domu nie wychodzić bo można nogę złamać....
          kalkulacja ekonomiczna niewiele tu daje - pewnie są ludzie którym praca na roli się podoba... a le na siłę to nic z tego nie będzie
      • cowgirl_ride Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 03:20
        lonely.stoner napisała:
        > I ta praca na gospodarce- kurde, jak to czytam to mam wrazenie ze chyba sobie z
        > arty z nas robisz. Konczysz studia zeby potem pracowac na polu?
        A po to kończysz studia, żeby zapieprzać w korpo jak niewolnik? Albo w szkole jako kiepsko opłacany nauczyciel? A, tak wogóle, co ma kończenie studiów do pracy w polu? Bo gnojówka śmierdzi to juz bee? A co paniusiu miastowa będziesz jadła jak te wszystkie wsiowe maminsynki i dziewuchy sie do miasta przeprowadzą, żeby w korpo robić karierę?
        • devilyn Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 10:18
          W ogóle piszemy w ogóle.
      • rozna Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 08:39
        Ato myslisz ze do roli nie trzeba wiedzy? kazdy moze isc zasiac zebrac spieniężyć :) hehehehe oby nam nikt takiej pszenicy na chleb nie robił :)
    • swiety_76 Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 22:50
      Praca na prosperującej dużej gospodarce z unijnymi dutkami i tak lepsza niż praca na zmywaku w UK po skończeniu studiów.
      • jael53 Re: On -wieś, ja - miasto 10.09.11, 23:26
        Problem jest całkiem gdzie indziej - nie w tym, że "jedno z miasta, drugie ze wsi", ale że oboje ze wsi, wychowani w tych samych warunkach, w tej samej obyczajowości. Tyle ze jedno z nich tego wychowania i obyczajowości się (raczej sztywno) trzyma, a drugie marzy, żeby się od tego jak najrychlej oderwać. To zapowiada "wojnę trzydziestoletnią", w najlepszym razie. Bo ludzie, którzy tak bardzo chcą się odciąć od swoich korzeni najbardziej ze wszystkiego nienawidzą tego, co by im o nich przypominało. Toteż, jak każdy neofita, świeży "miastowy" będzie się obnosił z ostentacyjną pogardą dla "wieśniactwa"; co dopiero, gdy z tym "wieśniactwem" będzie w związku.
    • qw994 Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 01:39
      Nie wiem, czy jest sens przeforsowywać swoje warunki i na siłę budować ten dom, bo macie tak kompletnie różne wizje życia, że sprawa rypnie się i tak. Najpóźniej, jak urodzisz dziecko. Wtedy się dopiero nasłuchasz, jaką złą matką jesteś, że chcesz nadal pracować w mieście. Zaczątki masz już teraz. Tyle że teraz jeszcze masz wybór i jesteś wolna.
    • cowgirl_ride Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 03:28
      czarnaineez666 napisała:
      >Nie po to kończyłam studia, żeby zdegradować się do poziomu karmienia świń.
      Zdegradujesz się, kiedy będziesz kraść.

      > Może to bardzo egoistyczne, ale ja po prostu mam potrzebę pracy ambitniejszej.
      Ciekawam jakie studia kończysz i dzie pracujesz. Ambitnie...

      > Jednak jego kocham...
      Mocno w to wątpię...
    • six_a Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 09:58
      ciekawe jakim to cudem zostałaś tą narzeczoną. kolejne niepokalane coś tam czy starzy się dogadali?
      • jael53 Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 10:20
        Six_a, żarty sobie (jak zwykle) stroisz; przecież wiesz, że kobieta została narzeczoną zanim się zachłysnęła miastem. Wtedy taki narzeczony wystarczał, a jego aspiracje (bardzo pozytywne - obyż więcej było takich rolników) mogły nawet imponować.

        Ten narzeczony myśli zresztą bardzo rozsądnie, tak po wielkopolsku. Skoro rodzinny dom jest duży, a on jest "młodym gospodarzem", to najpierw ma inwestować w swój warsztat pracy. Przymiarkę do własnego domu zacznie się, jak będą dzieci.
        Na wsi jest utartym zwyczajem, że mieszka się z (którymiś) rodzicami. Na tej prawdziwie rolniczej to prosta ekonomia pracy - gospodaruje się razem, więc tak jest bardziej ekonomicznie.
    • spawacz.drewna Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 10:01
      Wzruszyłem się.
      • anienka525 Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 14:58
        spawacz.drewna napisał:

        > Wzruszyłem się.

        E, tam! nie ma czym. Dziewczyna chce czego innego niż narzeczony (albo przyszli teściowie). Szkoda, bo nie widać szansy na kompromis. Jeśli zamieszkają w mieście on będzie nieszczęśliwy i odwrotnie. Klasyczna tragedia. Współczuję:(
        (a korporacja w wielkim mieście to taki rarytas, że aż mnie ściska z zazdrości:>)
    • wlody1 Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 10:32
      Rolnik to nie tylko zawód, ale i charakter. Jak słyszy Lamborghini to nie myśli o Gallardo , ale o ciągniku (dla niewtajemniczonych Lamborghini produkuje przede wszystkim ciągniki a auta to uboczna produkcja:))
      Tu już powąchałaś dobrych perfum, zobaczyłaś światła wielkiego miasta i dla wsi raczej jesteś stracona jako siła robocza i gospodyni. A On/Oni szukają GOSPODYNI -oczywiście jak umrze teściowa bo teraz będziesz służącą.
      Twój facet to pewnie bardzo porządny człowiek i tego Tobie żal bo dzisiaj trudno o takich. Ale ta porządność oznacza też nudę...
      Jak Ty sobie wyobrażasz seks w tym domu? Po cichutku????:) A jak lubisz z wrzaskami i np. z koleżanką? To raczej nie będzie Twój dom...
      • czarnaineez666 Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 11:42
        Wychowałam się na wsi, pomagałam moim rodzicom i wiem jak wygląda robota na wiosce.Moja mama też była wykształcona, dobrze zarabiała, ale poszła na wioskę za moim tatą. Na początku życia małżeńskiego też mieszkali z teściami i z relacji mojej mamy wiem że łatwo jej nie było. Ale szybko ta sprawa się rozwiązała i do dziś to mama jest gospodynią we własnym domu i gospodarstwie,więc nie ma taryfy ulgowej od pracy na polu, w chlewie itp. A nasze gospodarstwo jest duuużo mniejsze od tego teściowego i raczej nie pokładamy w nim nadziei na przyszłość.
        Moi rodzice chcieli żebym się kształciła, studiowała i pracowała w wymarzonym zawodzie. Osiągnęłam to. Teraz,kiedy stoi przede mną widmo przyszłości, gdzie muszę z tego zrezygnować- po prostu wiem, że zawiodę siebie i moich rodziców.
        Poza tym ja mam taki charakter, że lubię mieć swój własny świat i swoje kredki,
        tzn. nie uśmiecha mi się, że mam gotować mojemu mężowi obiady w garnkach teściowej, że mam prać rzeczy w jej pralce, czy odkurzać jej odkurzaczem. Bo to wszystko nie jest moje, a ja przyszłam na gotowe i mam korzystać z cudzego. Dlatego marzę o własnym domu.Z moimi garnkami :)
    • mimose Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 11:37
      Z wszystkich Twoich postów w tym temacie można wywnioskować, że Twój facet to najprawdopodobniej maminsynek. Jaka normalna para chciałaby mieszkać z teściami w jednym domu, w dodatku z ich sypialnią przy swojej? Potrzebna mu jesteś tylko po to, żeby - jak do tej pory robi to jego mamusia - go obsługiwać. Bo "Kto obiad ugotuje?" jak napisałaś. A to Ty jesteś mu potrzebna tylko do gotowania obiadu? On pewnie wyobraża was sobie w takich rolach w jakich są jego rodzice - on robi na gospodarce, a Ty "siedzisz" w domu, gotujesz, sprzątasz, pierzesz, wykonujesz jakieś lekkie prace na gospodarce, a jak dojdzie Wam dziecko, to Ty się nim będziesz zajmować. Chcesz takiego życia?
      • czarnaineez666 Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 11:47
        Idealne podsumowanie.

        Nie,nie chcę takiego życia.
        A on nie daje się przekonać do innego.
        I to mnie bardzo martwi...
        • mimose Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 11:02
          Skoro każdy patrzy w inną stronę, to Wasz związek nie ma sensu, bo zawsze któreś będzie pokrzywdzone. Nie sztuką jest się poświęcać a później męczyć i to nawet nie pod swoim dachem.
      • czarny.jazon123 Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 16:00
        jeżeli ma duże gospodarstwo to nic dziwnego, że nie chce się z nim rozstać i szukać pracy u kogoś w mieście. Na swoim gospodarstwie jest sam sobie szefem i pewnie zarobi znacznie więcej niż w mieście. Nie patrzcie na rolników mających gospodarstwa wielkotowarowe jak na tych, którzy mieli 5 hektarów i dwie krowy !Prowadzenie dużego nowoczesnego gospodarstwa to nie jest łatwa sprawa to tak jak prowadzenie własnej firmy.
        Widać że to są dwa światy i trudno się będzie pogodzić. Znam taką parę, on ma nowoczesne gospodarstw, ona jest nauczycielką informatyki w wiejskiej szkole. W gospodarstwie nie pomaga, w wakacje jeździ z córką nad morze i to w czasie żniw. Mąż zajmuje się gospodarką, ma też swoich stałych pracowników. Mieszkają w tym samym domu z teściami, dom nowy z końca lat 80 -tych.
        Nie oceniajcie tego faceta jako nieudacznik, maminsynka, bo to nic dziwnego ,ze nie chce zostawić dobrze prosperującej "firmy", którąś prowadzi już pewnie któreś pokolenie.Nie bierzesz pod uwagę tego, że on będzie nieszczęśliwy jak pójdzie do miasta???
        Młode małżeństwa powinny mieszkać osobno, więc zbudujcie dom , a jak on się na to nie zgodzi to trzeba si e rozstać.
    • maly.jasio kolejna wierzaca w cuda z forum. 11.09.11, 11:46
      wykszatlconych kobiet jest duzo wiecej, niz mezczyzn (takie czasy sie porobily...:)

      wiec problem jest dosc powszechny.

      rozwiazania nie ma.

      albo zwycieza Twoja opcja, albo jego.

      koniec. kropka. basta.
    • 0ion Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 12:17
      Z jednej strony studia to poważny minus. Kobiety po nich są na ogół jakimś popychadłem, sekretarką czy urzędniczką itp. Do tego odzwyczaiły się od pracy i nabawiły dziwacznych pretensji. Chyba, że masz jakiś prawdziwy zawód i w nim pracujesz.
      Z drugiej strony facet bez jaj albo skrzywiony, który nie chce mieszkać na swoim. A może on biedny jest? Może wszystko zapisane na rodziców?
      Generalnie na wsi siły robocza tania. Własny dom można tanio postawić a do karmienia świń i innych prac fizycznych ma się pracowników. Jeśli jesteś lekarką, weterynarzem lub masz jakiś inny przydatny na wsi zawód to małżeństwo z bogatym chłopem nie byłoby złe.
      • jael53 Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 19:46
        Nie padło ani jedno słowo, jak to jest z wykształceniem tego narzeczonego. Dziwne.
        • marzeka1 Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 20:47
          Bez sensu, a wiesz dlaczego: macie kompletnie różne wyobrażenie swojego życia, masz faceta rolnika z ziemią, sprzętem i zwierzętami, on tego nie rzuci, aby żyć tak, jak ty chcesz.
    • astrofan Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 21:42
      jesteście parą głąbów, :)

      On bo nie chce mieć swego domu, i nie wyrósł maminej opieki

      Ty bo wolisz być miejskim niewolnikiem niż być na własnym biznesie, i cóż takiego zrobisz ambitnego w mieście? opracujesz rewolucyjną technologię błękitnego lasera? będziesz najprawdopodobniej jakimś popychadłem biurowym, zaplątanym w intrygi kolegów, pogardzanym przez szefów
    • wicehrabia.julian Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 22:18
      czarnaineez666 napisała:

      > Moja opcja jest taka, że pracować na gospodarce nie mam zamiaru.

      nawet nie wiesz ile ja takich lasek już spotkałem, ze wsi a usiłujących odgrywać "panie"
      • protozoan Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 22:26
        Bo nie chcą fizycznie harować świątek, piątek czy niedziela i mieszkać w domu z teściami? Ej, chyba się zagalopowałeś.

        wicehrabia.julian napisał:

        > czarnaineez666 napisała:
        >
        > > Moja opcja jest taka, że pracować na gospodarce nie mam zamiaru.
        >
        > nawet nie wiesz ile ja takich lasek już spotkałem, ze wsi a usiłujących odgrywa
        > ć "panie"
        >
      • pattaya_x Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 22:27
        wiesz dziesiejsza wies nie wyglada tak jak ta z lat 80, prawdziwi rolnicy to tak naprawde biznesmeni, ktorych dochody takie sa, ze zera nie pomieszcza Ci sie w glowie. Mowie tu o prawdziwej wsi i ludziach, ktorzy robia na ziemi interesy w milionach zlotych.
        Wiem ,ze jest Ci w to trudno uwierzyc, bo sa oczywisce wsie w lasach, w ktorych sie tylko jagody zbiera, ale wlasnie od ziemi wszystko sie zaczyna. Myslisz ze ktos bedzie zainteresowany komputerami, informatykiam, urzedniakami kiedy bedzie glodny?
        To od ziemi wszystko sie zaczyna, to ona nakreca swiat.
        Znam czlowieka, ktory na wsi robi bardzo duze interesy, daje prace ludziom za godziwe pianiadze, a zona jest wolna sprawami meza sie nie zajmuje, takze mozesz to zostawic mezowi a sama pracowac tam gdzie sie widzisz, tylko jak wyjedziesz na wakacje na koniec swiata z ktorych bedziesz bardzo zadowolona, bedziesz sie wozic fura z najwyzszego segmentu a twoj dom bedzie jak maly palacyk z bardzo ladnym ogordem a to wszystko dzieki pracy Twojego meza to nie zapomnij dzieki komu i dzieki czemu to masz.

        Wszystko mzona rozwiazac dialogiem, tesciowie tez nie maja prawa Ci zabraniac realizacji Twoich marzen, takze nie wszystko musi byc tak jak oni sobie to zaplanowali, skoro bedzie Was stac na domek to czemu go nie pobudowac, nikt nkomu ne bedzie w droge wchodzil.
        • wicehrabia.julian Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 22:29
          pattaya_x napisał:

          > Wszystko mzona rozwiazac dialogiem

          można, ale nie z kimś kto pisze "teście"
        • ka-mi-la789 Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 22:44
          Ale gdzieś na początku padła informacja, że powiększenie majątku zależy od chęci pracy wątkodajki w tymże. Czyli jest przewidziana do roli pociągowego zwierzęcia. Naprawdę nie można mieć pretensji, że jej to średnio pasuje, niezależnie od miejsca urodzenia, pochodzenia społecznego i tym podobnych.
    • summerhead Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 23:10
      Mialam podobny przypadek w rodzinie - bardzo ambitna panna z miasta poslubila wujka-rolnika wraz z (wcale niemalym) gospodarstwem, rodzicami meza, dlugowiecznymi rodzicami tesciow, a nawet kuzynostwem, ktore mieszkalo tuz 'za miedza'.

      Warto wspomniec, ze moja przysza ciocie starszyzna nie znosila, o czym w otwartych rozmowach dawali bezpardonowo do zrozumienia wszystkim zainteresowanym.

      Jest to historia dlugich lat meczenstwa i totalnego spracowania, a konczy sie tak, ze ambitna kiedys panna z miasta ucieka od meza az za granice, zostawiajac go po 25 latach ciezkiej harówki na roli. Maz, juz bez rodzicow i calej armii zbawienia w rodzini,e popada najpierw w alkoholizm, pozniej w hazard, ostatecznie w skrajna nedze.

      Nie wiem jak ciotka sobie poradzila, sluch o niej zaginal.
      Wujostwo natomiast stoczylo sie totalnie. Praca kilku pokolen poszla w ciemny las.

      Tragiczna historia, z ktorej warto wyciagnac wnioski.
      • mijo81 Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 23:19
        system kastowy wprowadzić
        • mariela1987 Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 23:49
          powiem ci,ze miałam bardzo podobną sytuacje. Powiem ci co zrobic

          1. najlepiej by ci było w mieście ale idziesz na kompromis i mozesz zgodzić sie na życie na wsi i dojazdy do miasta ( brawo dla ciebie)

          2. walcz o swoje, ile mozna zyć z mamusią pod jednym dachem ? to sie po prostu nie może udac szczególnie że cię tescie nie lubią..

          3. postaw facetowi ultimatum, zaznacz że poszłas na kompromis z miejscem zamieszkania ale nie chcesz z nimi mieszkac i tyle


          4. niestety z doświdczenia wiem,ze jest to ardzo trudne. Mi sie takiego zwiazku nie udało utrzymac w ktorym facet myslał tylko o sobie
          • mijo81 Re: On -wieś, ja - miasto 11.09.11, 23:54
            Za niego rodzice myśleli i było mu z tym dobrze
            • czarnaineez666 Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 10:06
              Po wczorajszej rozmowie doszliśmy do takich oto wniosków:
              On i jego rodzice krzywo patrzą na to, że chcę pracować w mieście. Wg. nich, żona, która jest przy mężu to skarb. Więc ja będę czymś przeciwnym do "skarbu".
              Jeśli budować dom, to tylko w przypadku, gdy będę pracować na gospodarstwie razem z nimi. (Chyba tak w podzięce za to, że będzie tak jak oni chcą).
              Fakt, marzę o tym, żeby mieć własny piękny dom, gdzie tylko ja będę gospodarzyć i wychowywać dzieci.
              Ale czy przez resztę życia nie będę żałować, że mogłam pracować tak jak chciałam, w czystej garsonce i szpilkach na nogach (uwielbiam to), a zamieniłam to na gumiaki... ?
              • laferme Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 12:07
                o rety współczuję, wiem co czujesz bo byłam w podobnej sytuacji :/
                zwiałam i teraz jestem szczęśliwa, długo trwało zanim odlalazłam swoje szczęście i "powołanie" ale z perspektywy czasu widzę że opłacało się
                fajnie, że facet szanuje rodziców, to ważne, ale bez przesady!!!! jest dorosły i ma prawo mieć własne zdanie, tak samo jak Ty!

                i to co napisałaś na początku, o tym, że nigdy byś nie była u siebie - prawda, prawda i jeszcze raz prawda
                zawsze zupka teściowej będzie lepsza, jej sposób żeby śmietana się nie zważyła lepszy, a gołąbki czy zrazy lepiej zawinięte... koszmar powiadam
                • wtopek Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 12:21
                  Napisz jeszcze, że w garsonce, szpilkach i na najwyższym piętrze biurowca jako prezeska.
                  • jael53 Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 12:38
                    Gdybym miała perspektywę pracy "w garsonce i szpilkach", to chyba bym wolała zostać żoną statecznego i łebskiego wielkopolskiego gospodarza.
                    • emka71 Ale do tego trzeba dorosnąć. 12.09.11, 15:03
                      W większości przypadków trudno mówić o dojrzałości w wieku 25 lat.
                      Nie da się ukryć, że Autorce wątku do dojrzałości daleko, skoro ma tego typu dylematy.

                      Nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka.
                      Chyba, że ma się je dwa.
                    • czarnymon Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 10:30
                      no fajnie, ale co to kogo obchodzi? nie jestes zalozycielka watku.
                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 13:30
                    wtopek napisał:

                    > Napisz jeszcze, że w garsonce, szpilkach i na najwyższym piętrze biurowca jako
                    > prezeska.

                    oczywiście. Przecież w mieście nie ma innych stanowisk.
                    A na wsi tylko tylko ten gnój i widły...
                  • laferme Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 14:22
                    w garsonce i w szpilkach tak, ale nie jestem prezesem, uprzedzam dalsze komentarze, dyrektorem i kierownikiem też nie
                    nie rozumiem skąd taka uszczypliwa uwaga?
                • pearlinee dowód na kłamstewko?? 13.09.11, 09:31

                  no byłaś w takiej samej, bo jesteś autorką chyba tak?
              • attiya Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 15:03
                o matko :-/
                a pamiętałaś, żeby w formie podziękowania za tę łaskę i zgodę na wasz wspólny, także za twoje pieniądze dom, paść im do nóg i całować ich ręce?
                co to znaczy, że obcy ludzie każą Ci pracować na gospodarce?
                Czy będą ci wypłacać za tę pracę pieniądze?
                czy ubezpieczą cię, żebyś miała na starość choć nędzną emeryturę?
                czy wpiszą cię do aktu własności skoro będziesz na ich gospodarce pracować?

                myślę, że raczej nie
                pamiętaj, że pracując będziesz miała swoje pieniądze, będziesz w razie czego niezależna, będziesz miała cholera na bieliznę i środki higieniczne, nie będziesz musiała męża prosić na 10 zł, bo okres ci się zaczął....sory, to może śmiesznie brzmi ale tak będzie jak zrezygnujesz z pracy, też wychowałam się na wsi i synowa zawsze zajmowała i zajmuje - bo nadal rodzinę mam na wsi - ostatnie miejsce i to jeszcze te miejsce często jest po krowach, koniach i ciągnikach
              • calkiemserio Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 15:34
                jak czytam to włos mi na głowie się jeży
                z kim miałaś "rozmowę"?

                bo piszesz ONI
                • attiya Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 15:40
                  calkiemserio napisał:

                  > jak czytam to włos mi na głowie się jeży
                  > z kim miałaś "rozmowę"?
                  >
                  > bo piszesz ONI

                  pewnie dziewczę stało, teściowie z narzeczonym siedzieli i postawili pannie warunki, które ma bezdyskusyjnie przyjąć i tyle :-)
                  plus na koniec padnięcie na kolana z kornym podziękowaniem, że zechcieli ją wziąć pod uwagę jako żonę dla syna
                  pewnie też o posagu coś było, poniżej 100 tysięcy na pewno nie zejdą :D
                  oki, żartuję ale sama pamiętam jak jeszcze całkiem niedawno moi teściowie a już szczególnie teściowa pytała się moich rodziców co mi dadzą, ile kasy, ile garnków itd itd :D czy coś przepiszą na mnie i takie same słodkie rzeczy
                  • calkiemserio trzeba 12.09.11, 15:49
                    trzeba sobie wyobrazić autorkę za 5-10 lat na gospodarstwie ukochanego - teraz nie ma nic do powiedzenia - targują się jak o krowę do obory
                    a za 5-10 lat zaobrączkowana bez doświadczenia w innej pracy, bez swoich pieniędzy będzie popychadłem tańczącym jak jej teściowie/małżonek zagrają i nie fiknie

                    chcesz zostać na wsi ? to:
                    1. osobny dom,
                    2. możliwość pracy w mieście
                    3. a jak będziesz robić na gospodarce to ma być ona na WAS nie na niego...


                    i się pewnie okaże że krówka za droga i w ONI ustalą że poszukają innej
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 10:21
      To że to wieś i że praca brudna i fizyczna to nie problem. Ot, taki zawód i takie miejsce wykonywania. A jak gospodarstwo nowoczesne lub bogate to można je prowadzić elegancko, bez "przewalania gnoju widłami"

      Co innego kwestia mentalności i spojrzenia na życie. Tutaj różnice mogą być dużo większym problemem.
      1. sprawa wspólnego życia z teściami. Brak szans na kompromis - jedna strona musi ulec.
      2. sprawa "wiejskiego" życia społecznego. Ja czułbym się na wsi, gdzie wszyscy wszystkich znają, i gdzie sąsiedzi i rodzina są głównym tematem rozmów po prostu źle. Nie mówie że jest to lepsze/gorsze od miejskiej półanonimowości, ale zupełnie inne i nie każdemu będzie pasować.
      3. kwestia ogólnego spojrzenia na życie faceta - czy widzi tylko swoje gospodarstwo czy także lubi żyć czymś innym, choć przez jakiś czas.

      Rada na życie z teściami - na osobności kochaj się z facetem głośno, ostro, długo i z przytupem, a jak będziesz go odwiedzać u niego w domu, to powiedz że się rodziców wstydzisz i nic z tego :D

      Zdrowego faceta powinno to przekonać do budowy domu. Gorzej jak tylko sypialnie przeniesie :P
    • ksjp Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 12:39
      Czytając to co napisałś nasunęło mi się pytanie: Czy aby napewno Twój, jak piszesz narzeczony, ( choć mam wątpliwości czy rozumiesz co to słowo znaczy) zna Twoje zamiary...Jeżeli zna i akceptuje, to cóz on ponosi ryzyko, ale jak ja bym był nim i to co napisałaś bym przeczytał to chyba bym Ci podziękował...Wy nie jesteście dla siebie po prostu...
    • wartosc.energetyczna Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 12:46
      takie oddzielne życie ty w mieście a on na wsi jest niebezpieczne. będziesz sobie pracować w tej garsonce i szpilkach wśród podobnych ludzi, a wieczorem wracać na wieś która fiołkami ci nie pachnie. mąż też ci imponował nie będzie, zresztą już widać że pogardzasz jego pracą.. to wszystko prowadzi nieuchronnie do wątków o koledze w pracy z wyższym potencjałem kulturowym, który zawrócił ci w głowie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka