Dodaj do ulubionych

boarding school

30.07.08, 15:30
Poznalam pare osob, ktore zachwycaja sie boarding schools. Jedna z
nich wyslala tam syna, gdy szedl do JHS. Zachwalaja poziom nauczania
i rysuja przyszlosc dzieci w rozowych barwach. A ja widze rozbita
rodzine i dziecko, ktorego rodzice nie znaja i nie maja z nim
kontaktu. Nie wyobrazam sobie takiego rozwiazania dla moich dzieci.

Czy rozwazalyscie wyslanie dziecka do szkoly z zamieszkaniem? Jakie
sa tego plusy?
Obserwuj wątek
    • edytais Re: boarding school 30.07.08, 16:39
      Ja nigdy bym nie rozwazala boarding school, nawet jesli by 99% uczniow pozniej
      dostawala Nobla.
    • basienkas Re: boarding school 30.07.08, 17:37
      ja mieszkalam w internacie jak chodzilam do ogolniaka i nie czuje sie
      pokrzywdzona przez los, mam tez swietny kontakt z moja mama
      wiec....chyba nie ma reguly co do tego
    • aneta05 Re: boarding school 30.07.08, 17:45
      Moja kolezanka wyslala syna od 2 klasy high school do takiej szkoly
      w Connecticut, szkola na wysokim poziomie, super droga (chyba kolo
      $30 rocznie, ale miala pelne stipendium.) Ona byla na poczatku
      troche zestresowana, ale jakos wszystko sie ulozylo, odwiedzali go w
      kazdy weekend, jej syn bardzo ta szkole lubil I nie czul sie jakos
      pokrzywdzony od losu, a wrecz przeciwnie.
      • klaudona Re: boarding school 01.08.08, 02:46
        Najwyrazniej zalezy od rodziny. U tych, ktore znam, dzieci przyjezdzaja tylko na
        dluzsze przerwy w szkole, a z rozmow o ich pobytach w domu wnioskuje, ze dla
        rodzicow dzieci staja sie coraz bardziej obce.
    • reninka72 nigdy 30.07.08, 19:54
      W zupelnosci zgadzam sie z tym co napisala edytais. Mam wrazenie, ze rodzice
      wysylajacy dzieci do boarding schools chca sie ich po prostu pozbyc z domu. Chca
      przeniesc odpowiedzialnosc za wychowanie na szkole. A przeciez lata JHS czy HS
      sa absolutnie krytyczne w rozwoju mlodego czlowieka - duza wrazliwosc,
      poszukiwanie wlasnej drogi. Nie rozumiem jak mozna dziecko po prostu zostawic
      samemu sobie w takim krytycznym momencie tylko dlatego zeby zapewnic mu "lepsze"
      wyksztalcenie.
      • edytkus Re: nigdy 31.07.08, 22:31
        > Mam wrazenie, ze rodzice
        > wysylajacy dzieci do boarding schools chca sie ich po prostu
        pozbyc z domu.

        Mojej bylej sasiadki oraz nauczycielki mojej corki w polskiej szkole
        corka uczeszcza do prestizowej boarding high school na Rhode Island.
        Dziewczyna uczyla sie bardzo dobrze, udalo sie jej dostac 100%
        stypendium - inaczej bylaby skazana na lokalna beznadziejna szkole
        srednia. Ona przy kazdej okazji przyjezdza do domu lub rodzice
        odwiedzaja ja, jakos nie widze zadnego powiazania z rozbita rodzina.
        Nawiazujac do opinii Edytais mozna tez kontrodpowiedziec ze krzywde
        wyrzadzaja dzieciom nadgorliwi rodzice nie pozwalajacy dzieciom
        uczyc sie z innymi ;)
        • majenkir Nigdy nie mow nigdy 01.08.08, 13:41
          edytkus napisała:

          > Nawiazujac do opinii Edytais mozna tez kontrodpowiedziec ze
          >krzywde wyrzadzaja dzieciom nadgorliwi rodzice nie pozwalajacy
          >dzieciom uczyc sie z innymi ;)

          A za pare lat dzieciak w zlosci wykrzyczy rodzicom, ze mu zmarnowali
          przyszlosc ;))). Bo tak juz jest, ze jaka by nie byla ich decyzja,
          zawsze bedzie zle :P.
          A co do boarding school, to naprawde rozne sa sytuacje. Moja Ola np.
          chodzi na balet i ma duzy potencjal. Jedna z jej nauczycielek
          zasugerowala na przyszlosc wlasnie boarding school (bo u nas nie ma
          nic "na poziomie" ;)). No i jaka decyzje podejme?
        • reninka72 Re: nigdy 01.08.08, 14:57
          > jakos nie widze zadnego powiazania z rozbita rodzina.
          ja rowniez nie ;)
          • aneta05 Re: nigdy 01.08.08, 15:15
            reninka72 napisała:

            > > jakos nie widze zadnego powiazania z rozbita rodzina.
            > ja rowniez nie ;)

            ja tez nie!!!
            • lilazw Re: nigdy 01.08.08, 18:58
              Jesli wkrotce nie skoncza sie wakacje to chyba swoje wysle do
              jakiejs boarding school (na marsa) :)
              • edytais Re: nigdy 01.08.08, 19:36
                Dla mnie roznica jest wielka miedzy dzieckiem 10 letnim a takim w HS, ktore
                wysyla sie do boarding school. To starsze to zaraz i tak wyfrunie z domu na
                studia wiec w 10-11 czy 12 klasie dobra boarding school moze byc super
                (szczegolnie jak ma sie do wyboru takie szkoly ja ja tutaj....) Ale wysylac
                dziecko 9-10 letnie to prawie, ze jak do sierocinca z przerwa na taki raz na
                pare miesiecy.
                Osobiscie nie znam nikogo, kto wysyla do boarding school, ale znam rodzine,
                ktora by 8 latke wyslala jakby miala mozliwosci finansowe tylko dlatego, ze nie
                moga zniesc obecnosci swojego dziecka i na zasadzie pozbycia sie by to zrobili
                jakby im dac kase (lub stypendium). To rodzina juz jest rozbita (zanim boarding
                school w ogole jest brane pod uwage).
                • majenkir Re: 01.08.08, 20:34
                  edytais napisała:
                  > ale znam rodzine, ktora by 8 latke wyslala jakby miala mozliwosci
                  >finansowe tylko dlatego, ze nie moga zniesc obecnosci swojego
                  >dziecka


                  W takim przypadku boarding school to blogoslawienstwo.
                  Wiadomo - latwiej sie kocha na odleglosc ;)).
                • fogito Re: nigdy 13.08.08, 02:09
                  podpisuje sie pod tym.

                  A mniej powaznie, to ja czasami 'strasze' mojego synka, ze wysle go
                  do szkoly z internatem jak sie nie uspokoi:)
                  Na pewno jest to dobry sposob na pozbycie sie dzieciaka z domu pod
                  pretekstem edukacji na wysokim poziomie - cokolwiek by to mialo nie
                  oznaczac.
                  • majenkir Re: nigdy 14.08.08, 01:27
                    fogito napisała:
                    > A mniej powaznie, to ja czasami 'strasze' mojego synka, ze wysle
                    go do szkoly z internatem jak sie nie uspokoi:)

                    Hehe, a moja babcia straszyla moja mame, ze ja do sierocinca odda -
                    nawet walizke wyciagala....
                    • aniutek Re: nigdy 14.08.08, 02:52
                      zarty, zartami i dopoju dziecko wie, ze rodzic zartuje takie gadanie
                      jest OK, straszenie juz nie.
    • aniutek Re: boarding school 07.08.08, 16:36
      Nigdy!
      mam podobne do Twego zdanie, dla rodziny jest to niszczace IMO stad
      sie biora amerykanskie zwyczaje widywania sie z dziecmi na
      thanxgiving i christmas :(
      Lukasz byl 3 tygodnie na lodce, nie mielismy z nim zadnego kontaktu
      dla mnie bylo to wielkie przezycie, jego nieobecnosc w domu pomimo
      ,ze od lat wyjezdza na dlugie wakacje czesto sam. Bardzo tesknilabym
      za nim, jego obecnoscia w domu, smiechem jego kolegow, zagladaniem
      do lodowki, po prostu za moim kochanym synkiem.
      ech tesknie.... juz we wtorek sie zobaczymy :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka