amj6 Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 08:04 skoro jesteś gotowa dla niego zostać na wsi i dojeżdżać do miasta do pracy - mimo iż to nie jest Twoim marzeniem, to chyba z gościem jest coś nie tak skoro tego nie widzi. w którym miejscu on zaproponował kompromis aby spełnić też Twoje marzenia? bo jeśli w żadnym to lepiej od razu zaciśnij zęby i go rzuć w cholerę bo będzie tylko gorzej z czasem (w małżeństwie) albo jest mami-synkiem, albo kompletnym debilem który bynajmniej Cię nie kocha skoro ma gdzieś Twoje potrzeby. podziwiam że zgodziłabyś się dla niego zostać na wsi - i on sam powinien to docenić i chcieć mieć własny dom - dom dla Was a nie na garnuszku u rodziców, gdzie oni ZAWSZE będą rządzić, i Ty dojeżdżająca do miasta zawsze będziesz tą "złą". pogadaj z nim szczerze o Waszych marzeniach - pamiętaj że w związku nie liczą się marzenia tylko jednej osoby, ale obu - i należy je pogodzić a nie zmuszać lub nawet pozwalać by jedna strona porzuciła swoje marzenia na rzecz drugiej - bo to w końcu związek zabije - jak nie za rok to za 10 lat. jeśli on nie ma pomysłu jak zrealizować także Twoje plany życiowe, to przykro mi ale miłość to niestety nie wszystko - i żyjąc u boku teściów, pracując na gospodarstwie tak jak oni chcą byś pracowała, robiąc to co oni chcą każdego dnia - bo będziecie u NICH mieszkać, za jakiś czas Twoja miłość do narzeczonego, a wtedy już pewnie męża, zniknie i wtedy nie zostanie już nic poza rozwodem w papierach i straconych kilku latach życia. nigdy nie rezygnuj z siebie - a jeśli nawet poddajesz taki pomysł i Twój luby chce na niego przystać niech Ci się zapali czerwona lampka bo jest to bardzo nie tak - powinien docenić, ale powinien zrobić także wszystko co w jego mocy aby Twoje marzenia i plany na życie można było choć w części zrealizować. lepiej przepłakać teraz rok, niż za 10 lat płakać o wiele bardziej i stracić dodatkowo tyle czasu życia na pomyłkę... Odpowiedz Link Zgłoś
amj6 2 różne światy... 13.09.11, 08:38 dodatkowo powinnaś się zastanowić czy nawet jeśli wybudujecie osobny dom to jak długo będziecie w tym związku szczęśliwi - czy jesteś pewna że on będzie chętny by raz na jakiś czas pojechać z Tobą do miasta na jakąś imprezę z Twoimi znajomymi - czy może nie będziesz mogła po pracy nigdzie iść bo on nie będzie miał ochoty a sama po nocy to jak to tak? czy będzie skłonny czasem założyć garnitur i towarzyszyć Ci na firmowych imprezach? czy może będzie tego unikał bo to 2 różne światy i on nie będzie tam pasował - i nie będzie nawet chciał... powinnaś go znać - i można mówić różne rzeczy, ale z czasem można postępować zupełnie inaczej... myślisz, że jak szybko on i jego rodzice "zmuszą" Cię do zajęcia się pracą na roli? jak szybko poczujesz w końcu wyrzuty sumienia gdy codziennie po powrocie do domu on będzie opowiadał jak to ciężko SAM pracował, jak przy każdej wizycie u teściów będziesz słyszała że Twoje miejsce jest u boku męża a nie w mieście? gdy urodzisz dziecko i trzeba będzie je zostawić u teściów pod opieką myślisz że jak wielkie wyrzuty będą Ci robić, jak wyrodną matką będziesz wg nich w związku z tym że nie siedzisz w domu tylko wolisz "jechać" do pracy? myślisz że co Twojego dziecko odczuje mając za opiekunów kogoś kto tak Tobą będzie gardził? te 2 światy pewnie można pogodzić - ale chyba przydałyby się chęci z każdej strony, a czy w Twoim przypadku one na pewno są? jeśli już teraz przyszły mąż kręci nosem na Twoje marzenia, to czy za kilka lat jak już będziecie "zaobrączkowani" nie będzie próbował zmienić "Twojego" zdania - czy nie będzie próbował byś czuła się źle że tak go tam zostawiasz "samego" na gospodarstwie? pamiętaj że wtedy o wiele trudniej jest wszystko zostawić jak ma się już obrączkę na palcu... ktoś już chyba o tym pisał - ale Ty zastanów się co oprócz tego co teraz zapewnia mu mamusia mąż w Tobie widzi? (w sensie czy jest to coś ponad to i czy byłby w stanie zadowolić się TYLKO tym czymś? - czy może rzeczywiście szuka kucharki, sprzątaczki, ciepłego łóżka i opiekunki dla jego dzieci?) Odpowiedz Link Zgłoś
best.yjka Re: 2 różne światy... 13.09.11, 14:10 amj6 napisała: > e jak wielkie wyrzuty będą Ci robić, jak wyrodną matką będziesz wg nich w związ > ku z tym że nie siedzisz w domu tylko wolisz "jechać" do pracy? myślisz że co T > wojego dziecko odczuje mając za opiekunów kogoś kto tak Tobą będzie gardził? Każda darmowa para rąk w gospodarstwie, jest na wagę złota. nie ważne, że dziecko. Da się przysposobić do roboty. > te 2 światy pewnie można pogodzić - ale chyba przydałyby się chęci z każdej str > ony, a czy w Twoim przypadku one na pewno są? jeśli już teraz przyszły mąż kręc > i nosem na Twoje marzenia, to czy za kilka lat jak już będziecie "zaobrączkowan > i" nie będzie próbował zmienić "Twojego" zdania - czy nie będzie próbował byś c > zuła się źle że tak go tam zostawiasz "samego" na gospodarstwie? pamiętaj że wt > edy o wiele trudniej jest wszystko zostawić jak ma się już obrączkę na palcu... > ktoś już chyba o tym pisał - ale Ty zastanów się co oprócz tego co teraz zapewn > ia mu mamusia mąż w Tobie widzi? (w sensie czy jest to coś ponad to i czy byłby > w stanie zadowolić się TYLKO tym czymś? - czy może rzeczywiście szuka kucharki > , sprzątaczki, ciepłego łóżka i opiekunki dla jego dzieci?) Pan ma taką wizję. Nie jego wina, mamusia mu to wszczepiła. Jedyna rada do autorki wątku, uciekać póki jest jeszcze czas. Odpowiedz Link Zgłoś
anna_sla Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 08:12 najlepiej dla wszystkich będzie jak to skończysz zanim się znienawidzicie. Przy okazji będzie to też dla Waszego związku test, bo jeśli on naprawdę mocno kocha to nie zniewoli Cię w gospodarstwie. Odpowiedz Link Zgłoś
ula207 Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 08:43 . Miłość szybko m > i przeminie,jak będę z nim żyć nieszczęśliwa. to jest prawda, na Twoim miejscu zgodziłabym się mieszkać na wsi we własnym wybudowanym domku, nigdy z teściami,(no chyba że do czasu wybudowania domu) sama napisałaś, że nigdy nie będziesz tam gospodynią, a tak mielibyście własny domek w którym byłabyś poprostu na swoim. Najlepiej jest na swoim i już. Nie ma co łudzić się, że mieszkanie z teściami będzie super zgodne itd. Ja z mężem mieszkałam po ślubie u moich rodziców zanim nie wybudowaliśmy domu, i momo że nie było konfliktów, to z ulgą poszłam na swoje, swoje to swoje... Odpowiedz Link Zgłoś
hilusrenalis Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 09:27 hmm, napisałaś gdzieś wcześniej, że stać cię na budowę domu. To wybuduj. Może nawet przed slubem, będzie tylko twój. To da ci przewagę w rozgrywkach z teściami. Zaplanuj też koniecznie w jaki sposób bedziesz się opiekować własnymi dziećmi. Bo teściowie przecież nie wchodzą w rachubę, najlepiej byłaby jakaś opiekunka w szpilkach i garsonce z duzymi ambicjami. To ważne aby je wcześnie zaszczepić w potomstwie. zupełnie nie rozumiem twoich dylematów, z każdej sytuacji jest wyjście. Będziesz mieć własny dom, pracę , będziesz samodzielna. w sumie to ciekawe,że nie piszesz czym się zajmujesz - napisz. Zamkniesz usta tym, którzy uważają cię za typową biurwę. Odpowiedz Link Zgłoś
nonoa Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 09:29 A ja CI powiem tak: W domu, na mieszkaniu itd moze byc tylko jedna Pani Domu! Ktora kieruje, dyryguje i nia porpostu jest! I w tym wypadku raczej Ty nia nie bedziesz. A zyc pod czyjesz dyktando, no wiesz kazdy ma swoje oczekiwania ale ten co musi sluchac zwykle jest nieszczesliwy. Dogadaj sie z swoim facetem a jesli on jednak wybierze mamusie, to zwiewaj! Jesli chodzi o kwestie, co zrobic z drugim domem moze ktores z wnuczat beda chcieli tam zamieszkac. Albo w przyszlosci mozna zaminic to jako miejsce noclegowe dla agroturystow! Poza tym do starego domu ciagle trzeba dokladac i remontowac i wychodzi to duzo drozej niz nowy i dbanie o niego. Teraz sa inne technologie... Powodzenia! Tak czy inaczej, nie zostawiaj tego bez slowa! Masz prawo zyc wlasnym zyciem a Tw przyszla tesciowa juz dawno powinna odciac pepowine! Odpowiedz Link Zgłoś
hd_vision Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 09:33 Jak dlugo potupiesz nozkami w obecnym ukladzie? Do pierwszego dziecka. Kto zostanie z nim w domu jak Cie nie bedzie bo wrocisz do pracy? Tesciowa czy najmiesz kokos kto bedzie przychodzil do domu tesciowej zeby sie nim zajac? Na wsi nierealne. Wiem bo mieszkam od 2 lat. Realia sa kompletnie inne niz w miescie. Ludzie sa konserwatywni, chytrzy, bardzo skoncentrowani na gromadzeniu, nie wydaja na rzeczy ktorych nie widac z z drogi. Kostka brukowa wygrywa z ksiazkami, stare z nowym. Tak bedzie w Twoim przypadku. Zostawisz dziecko z nielubiana tesciowa zeby wychowywala je na wlasna modle bo dla marnych 2 tysiecy musisz sie realizowac? Wynajmiesz kobiete zeby gotowala dla meza obiad i podawala mu go codziennie czy uda Ci sie wyjsc z pracy zeby byc o 15 w domu? Inne wyjscie? Wszyscy popra Twoja prace jesli bedzie przynosila co najmniej 10.000 PLN. Przy 20.000 będziesz rodzinnym herosem, pod warunkiem że publicznie bedziesz ukrywala ze zarobkowo jestes rowna lub lepsza od meza. Na wsi kasa czyni cuda....... Odpowiedz Link Zgłoś
haniulla1982 Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 09:33 Kochana powiem Ci, że u mnie była identyczna sytuacja tylko na odwrót: ja chciałam mieszkać na wsi (wprawdzie nie z moimi rodzicami, tylko zupełnie indywidualnie), a on w mieście ze swoimi rodzicami...Jak widzisz piszę w czasie przeszłym, bo po ponad 4 latach związku niestety się rozstaliśmy..On wolał wygody miejskie, przeszkadzały mu dojazdy do miasta ze wsi...przez to były ciągle kłótnie i ogólnie skis w związku. Moi rodzice za bardzo go nie akceptowali, tak samo jak jego rodzice nie akceptują Ciebie...przez to było jeszcze tylko gorzej. Powiem Ci, że na dłuższą metę tak sie nie da żyć...i nie ma to szans. Każdy ciągnie w swoją stronę i nie popuści....Nie myśl, że Twój ukochany zrezygnuje z gospodarstwa na wsi...a ty gdybyś miała tam mieszkać to tylko będziesz nieszczęśliwa, ciągle zła, plus problemy z teściami i jeszcze zero szans na osobne mieszkanie...Zastanów się dobrze czy warto i czy chcesz się poświęcać w ten sposób dla niego...i czy on byłby w stanie poświęcić się dla Ciebie? Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaineez666 Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 10:20 Jak już niektórzy zdążyli zauważyć, dążę w tej sytuacji do kompromisu bo po prostu tego człowieka po ludzku kocham i jednak chciałabym znaleźć dla nas wspólne rozwiązanie na przyszłość. Szanuję jego gospodarstwo, przecież nawet chcę mieszkać w jego obrębie, nawet mogę uprawiać warzywa, zbierać jesienią ziemniaki z pola czy karmić kury... Korona mi z głowy nie spadnie, wiem! O to mi chodzi, że ja nie chcę spędzić wyłącznie tam reszty mojego życia. Nie mówię, że chcę się odciąć całkowicie od kontaktu z teściami, myślę że zdrowiej jest dla związku żyć na swoim garnuszku. Tego bym chciała. Mieć kąt gdzie będę mogła zrobić bałagan, albo moje dzieci i ja sama to posprzątam, a nie przybiegnie teściowa z odkurzaczem i może jeszcze z pretensjami, że nabrudziłam. Uważam też że mało ważne jest czy pracuję na kasie w biedronce czy przewalam papiery w jakimś biurze. Chodzi o to, że ja tę pracę lubię i daje mi ona satysfakcję. Odpowiedz Link Zgłoś
tangerka o kompromis raczej będzie trudno 13.09.11, 13:35 To dobrze, że chcesz wypracować kompromis, ale do kompromisu muszą być skłonne obie strony, a jak piszesz, narzeczony i przyszli teściowie raczej się ku niemu nie kwapią, wygląda na to, że chcą cię "zaobrączkować" na swoich warunkach albo składając obietnice bez pokrycia, a jak już na to pójdziesz, to będzie po staremu i tyle. Podstawowy problem jest taki, że ty masz inną mentalność i szersze horyzonty niż oni i dlatego tak trudno ci się z nimi dogadać. Nie ma to nic wspólnego z pogardą dla ludzi ze wsi czy o niższym wykształceniu, oni po prostu zapewne nie wiedzą, że można żyć inaczej, na co innego wydawać pieniądze, pragnąć realizacji zawodowej nawet za niewielkie pieniądze, bo to daje satysfakcję (i składki emerytalne na przyszłą emeryturę, której wszak z pracy na cudzej roli nie dostaniesz). Moim zdaniem wasz związek nie ma żadnej przyszłości i pomimo, że go kochasz, nie powinnaś się z nim wiązać małżeństwem, bo to po prostu nie może się udać. Sama piszesz, że już obecnie na etapie narzeczeństwa trudno wam się porozumieć i dogadać w zasadniczych dla związku sprawach, więc nie ma co liczyć na to, że on nagle cudownie się zmieni, zmądrzeje, uzna twoje racje, bo i dlaczego miałoby to nastąpić? Jeżeli cię kocha, to może się nagiąć do twoich oczekiwań, ale zapewne nie będzie z tym szczęśliwy i w przyszłości będzie dążył żeby postawić na swoim - uwierz mi, w życiu tak się właśnie dzieje, że z trudem wypracowane kompromisy rozsypują się przy pierwszej trudności z ich realizacją, bo ludzie nie chcą respektować niewygodnych dla siebie ustaleń. Jak spojrzeć obiektywnie na wasz związek, to widać, że jemu chodzi tradycyjnie pojmowaną żonę i parę rąk do pracy na gospodarce (ale bez żadnych praw i prawa głosu, czy w ogóle sam je ma czy też gospodarka w pełni jest teściów i do ich śmierci tak zostanie?) a nie partnerkę do realizacji życiowych aspiracji, a ty chyba właśnie tak pojmujesz małżeństwo? Dla niego ważny jest ciepły obiad o stałej porze a nie fakt posiadania przy sobie fajnej i zrealizowanej zawodowo kobiety, dla niego kobieta ma się realizować w gotowaniu mu obiadu, a ty chyba nie chcesz się do tego ograniczać? Według mnie różnice między wami są nie do pogodzenia i na nic tutaj bolesne kompromisy z twojej strony, bo i tak nikt z was nie będzie z takiego życia w pełni zadowolony. Czas sobie otwarcie powiedzieć: wyemancypowałaś się już ze wsi i to nie jest już facet dla ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
gen_urquhart Re: o kompromis raczej będzie trudno 13.09.11, 13:51 tangerka napisał: > Czas sobie otwarcie powiedzieć: wyemancypowałaś się już ze wsi i to > nie jest już facet dla ciebie. Prawda.....nic dodać nic ująć.... Odpowiedz Link Zgłoś
kyyriad Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 14:24 "Uważam też że mało ważne jest czy pracuję na kasie w biedronce czy przewalam papiery w jakimś biurze. Chodzi o to, że ja tę pracę lubię i daje mi ona satysfakcję" - i powinnaś tego bronić, bo ja też uważam, że lepsza jest satysfakcja z pracy i choćby niewielka pensja, ale własna, bez niczyjej łaski i płynąca stąd niezależność niż żmudna praca na nie swojej roli w zależności od męża i teściów. Znam kobietę (też po studiach), która na taki układ się zdecydowała na warunkach podobnych do twoich i rzecz nie wypaliła, po kilku latach rozwód i powrót do rodziców praktycznie z jedną walizką i dzieckiem w dorobku. Ona też sądziła, że mieszkanie z teściami będzie przejściowe (dostała takie zapewnienie od męża), że będzie dojeżdżać do pracy, że będą "miejsko" żyli na wsi, ale w praktyce na dom nigdy nie było pieniędzy, bo inwestycje w gospodarkę były pilniejsze, do pracy dojeżdżała do czasu urodzenia dziecka, potem to już było niemożliwe, no i urabiała ręce po łokcie w kurach, świniach, krowach itp, bo kto jak nie ona miał się zająć tą "babską robotą"? I po paru latach stałego użerania się z mężem, teściami, gospodarką, wsią itp. po prostu spakowała tą jedną walizkę sobie i dziecku i zostawiła to wszystko, wróciła do ciasnego mieszkania rodziców w mieście i długo szukała pracy, ale w końcu znalazła i zaczęła od nowa. I twierdzi że teraz ma mało pieniędzy, ciasny kąt przy rodzicach, ale za nic nie wróci do "luksusów" na wsi przy mężu i teściach. Historia dla ciebie do przemyślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaineez666 Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 14:32 Dziękuję, właśnie takie historie z życia wzięte najbardziej do mnie przemawiają. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek990 Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 09:55 Nie wiem na ile silna jest Wasza miłość, ale sytuacja nie wygląda optymistycznie. Bo nawet jesli jakimś cudem uda się nowy dom, i to, że Ty jedziesz do miasta pracować, to po pewnym czasie będzie tak, że Ty nie będziesz chciała na tę wieś wracać, a chłopy będą się z Twojego męża wyśmiewać, że ma "delikatną", "miastową" żonę. Jemu wtedy będzie przykro, będzie gorzkniał, znajdzie się pocieszycielka..... A mężczyźni lubią kpić z drugiego mężczyzny, tak, jakby nigdy nie wyrośli z poziomu kolonii letnich. Tak zupełnie poważne, mam wrażenie, że gdzieś umknął Wam moment, w którym powinniście byli to poważnie omówić i uzgodnić. Nie wiem jak długo się znacie, ale na pewno trochę...i tak jakbyście nie zauważyli, że to już czas ostatecznych decyzji, a rozmawiać o tym trzeba było wcześniej, bo być może ten związek nie miałby sensu, gdybyś - nie wiem - po miesiącu, dwóch znajomości powiedziała o swoich ambicjach, a on o swoich. Teraz uratować Was może tylko BARDZO szczera rozmowa i jeszcze bardziej DOJRZAŁY kompromis - tylko Wy we dwoje, teściowie niech nie decydują:). A uwierz mi, że rozmowa może być szczera lub BARDZO szczera (czyli dotykająca najbardziej "intymnych" odczuć i ambicji) i taka właśnie jest Wam potrzebna... Odpowiedz Link Zgłoś
anka_cyganka35 Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 14:45 nie bedzie szczesliwego zwiazku/małzenstwa jezeli Ty bedziesz w tym wszytskim nieszczesliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanic.a.francuza Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 15:35 Prze chwile uwierzyam, ze mogibyscie znalesc jakies rozwiazanie, ae jak przeczytalam, ze on chce powiekszyc gospodarstwo, ale uzaleznia to od Twojej checi do pracy na nim... Typowa wiejska rodzina: synowa do roboty, nie motyle w brzuchu i miastowe maniery. Dzieci do babci a mloda sila robocza do obory. A jak sie postawisz to Ci beda wypominac, ze w tym swoim miescie zarabiasz uamek tego co na pasze da swin kupuja co tydzien. No bo tak pewnie bedzie. Oni mysla o biznesie Ty o milosci i spelnianiu sie. Troche inne swiaty. Odpowiedz Link Zgłoś
qardonia Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 17:20 powiem więcej, strasznie chyba mało romantyczna ta wasza miłość i ustalenia co do przyszłego życia bardziej przypominają (przynajmniej w twoim opisie) negocjacje co do zatrudnienia robotnika sezonowego do zbiórki siana niż rozmowy zakochanych o wspólnym życiu. może się mylę, ale pachnie to poszukiwaniem darmowej siły roboczej a nie wymarzonej towarzyszki życia, której się chce rzucić świat do stóp ... oczywiście, życie to nie bajka i może w sumie słusznie ustalacie twardo warunki, ale nasuwa się pytanie czy czy ten twój narzeczony przyjmuje w ogóle do wiadomości, że mógłby mieć żonę, która wcale by nie pracowała w tym gospodarstwie i byłaby tylko panią domu i matką dzieciom? bo ja znam takie przypadki na polskiej mazowieckiej wsi, ale okupione całkowitym zerwaniem stosunków z teściami i silną opresją, rodziny, która nie rozumie jak można mając w domu zdrową żonę zatrudnić panią do dojenia krów i oporządzania ogrodu i innych zwierząt, aby żona w tym czasie mogła przyszykować i odwieźć dzieci do szkoły, jechać na fitness, wozić dzieci na zajęcia dodatkowe i w ogóle żyć sobie wygodnie i dostatnio ... nie brudząc rąk! dla wielu wiesjkich rodzin to wciąż skandal i nie do pomyslenia takie marnotrawstwo pieniędzy, a ty chyba w stronę takiego modelu się skłaniasz, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
blue_bibiana Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 17:06 Nie przeczytałam wszystkich odpowiedzi,więc nie wiem co Ci radzono, ale ja na Twoim miejscu zwiewała bym gdzie pieprz rośnie. Brak wspólnego "kierunku" w życiu to jest nieszczęście. Szukaj chłopaka o podobnym spojrzeniu na życie.A już mieszkanie z teściami i to na małej wsi to zgroza. No, chyba,że tak bardzo go kochasz i chcesz dla tej miłości poświęcić siebie! Ale wtedy byś tu w ogóle nie pisała. Odpowiedz Link Zgłoś