Dodaj do ulubionych

Bardzo proszę Was o pomoc....

22.09.11, 21:27
Witajcie,

Ostatnio wydarzyło się coś, co nie daje mi spokoju… ale może po kolei…

Zacznę od tego, że mamy z mężem wgląd do swoich telefonów, czasem z nich korzystamy wzajemnie, czasem rzucamy hasło „kontrola” i robimy przegląd zawartości telefonu małżonka. Dodam, że do tej pory nie było z tym problemu, a słowo „kontrola” wzbudzało pozytywne, a nie negatywne reakcje.


Kilka dni temu zajrzałam do wiadomości wysłanych przez męża, a tam sms kierowany do faceta, którego u niego w pracy nikt nie lubi. Treść była następująca:
„Jak będziesz mogła to puść impulsa, ja oddzwonię (do 14-tej)”

Mąż pracuje do 14-tej, więc chciał na pewno pogadać tak, bym tego nie słyszała, a po drugie, myślę sobie, że to musi być ktoś bardzo znajomy, skoro on chce rozmawiać na swój koszt.

Postanowiłam zadzwonić ze swojego telefonu – po drugiej stronie odezwała się kobieta – przerwałam połączenie.

Kilka dni później zapytałam wprost, jaka larwa ukrywa się pod nazwą Marek K… w jego tel.
Najpierw udał że nie wie o co chodzi, potem jak chciałam mu udowodnić, to wyrwał mi telefon i uciekał z nim po całym mieszkaniu, na końcu powiedział, że to numer do koleżanki z którą kiedyś pracował i którą niedawno spotkał się w pociągu. Powiedział jak ma na imię i stwierdził, że nie ma o czym gadać.

A ja nie mogę przestać o tym myśleć. Skoro to NIC, to nie rozumiem dlaczego ukrywał jej istnienie w telefonie pod imieniem jakiegoś faceta, dlaczego rozmawiali tylko poza domem, dlaczego taka reakcja na moje pytania….

Teraz chciałabym się tylko dowiedzieć, kto to jest, ale nie wiem jak to zrobić.
Czy mogłabym liczyć na Wasze podpowiedzi?
Obserwuj wątek
    • six_a Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 22.09.11, 21:32
      >czasem z nich korzystamy wzajemnie, czasem rzucamy hasło „kontrola” i robimy przegląd zawartości telefonu małżonka

      no, jednak jest mnie w stanie coś jeszcze zaskoczyć, poza zdzierskimi cenami pod pałacem.

      • raohszana Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 22.09.11, 21:35
        six_a napisała:

        > no, jednak jest mnie w stanie coś jeszcze zaskoczyć, poza zdzierskimi cenami po
        > d pałacem.
        *
        To ile teraz kosztują?

        No nie powiesz, że Ty nie sprawdzasz mężu telefonu? ;)
        • lled Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 22.09.11, 21:41
          wyslij smsa do przyjaciolki ale zanim to zrobisz zmien imie w kontakcie na telefonie (pod imie faceta) i napisz "obrobie cie ale tylko do 14tej". przez przypadek maz niech to zobaczy.
          wtedy w zlosci powie czy ma romans czy nie.
          • lled Re: Bardzo proszę Was o pomoc 22.09.11, 21:42
            aha, i jeszcze jedno. nie moglas juz wystukac 3 kropek? musialas 4?
            • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc 22.09.11, 21:45
              Kobieta w furii robi różne dziwne rzeczy :-)
        • jael53 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 22.09.11, 21:44
          raohszana napisał:

          > No nie powiesz, że Ty nie sprawdzasz mężu telefonu? ;)
          >

          A jednak... do głowy by mi nie przyszło grzebać po telefonie Szanownego, nawet gdy korzystam. A zdarza się, jako że do swojego wielkiego nabożeństwa nie mam i nieraz się zdarza, że padnie z głodu.
          • piataziuta Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 09:58
            sixa i jael to jedno????
            ale czaaad!
            to jaelowe wcielenie zajebiście ci się udało :D
            zaraz się okaże że ten blog tego geja to też sixa :D
            • vandikia Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 21:01
              > sixa i jael to jedno????

              nie.
    • lonely.stoner Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 22.09.11, 21:49
      Skoro to NIC, to nie rozumiem dlaczego ukr
      > ywał jej istnienie w telefonie pod imieniem jakiegoś faceta, dlaczego rozmawial
      > i tylko poza domem, dlaczego taka reakcja na moje pytania….

      co prawda nie jestem sherlockiem holmsem ale mysle ze to dlatego ze maz cie robi w balona.
      • lled Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 22.09.11, 21:57
        maz jej raczej nie robi, ale raczej robi ta druga.
        • simply_z Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 22.09.11, 21:59
          a jak mąż wygląda?:)
          • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 22.09.11, 22:00
            a co - chcesz się upewnić, czy jesteś tą "drugą" ? :-)
            • simply_z Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 22.09.11, 22:06
              nie ;) chcę wiedzieć o jakiego adonisa toczy się zaciekly bój:)
              czy to on?
              lelaki.us/wp-content/uploads/2011/04/michael-horta-us-hotman-2.jpg
          • lled Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 22.09.11, 22:01
            bardzo przystojny, czuly, wrazliwy, opiekunczy, kochany, zadbany, szczery, niesamowity, grzeczny, poszanowany, i dobrze zbudowany.
            • salma75 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 22.09.11, 22:04
              I wyposażony ofkors!
        • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 22.09.11, 21:59
          dlaczego tą drugą?
          Myślicie że rozmowa z nią i prośba o wyjaśnienie jakiego rodzaju relacje ich łączą - to dobry pomysł?
          • salma75 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 22.09.11, 22:01
            bbabba napisała:

            > dlaczego tą drugą?
            > Myślicie że rozmowa z nią i prośba o wyjaśnienie jakiego rodzaju relacje ich łą
            > czą - to dobry pomysł?


            Z nią? Może najpierw chłopa do muru przyprzyj?
            • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 22.09.11, 22:05
              salma75 uwierz, próbowałam - ale mój chłop zachowuje się jak szczeniak i gada półsłówkami. Próbowal przepraszać, że głupio wyszło - ale ja kurna nadal nic nie wiem

              Może powiesz jak mam to z niego wydobyć?
              • lonely.stoner Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 22.09.11, 22:11
                bbabba napisała:

                > salma75 uwierz, próbowałam - ale mój chłop zachowuje się jak szczeniak i gada p
                > ółsłówkami. Próbowal przepraszać, że głupio wyszło - ale ja kurna nadal nic nie
                > wiem
                >
                > Może powiesz jak mam to z niego wydobyć?

                serio to piszesz?? co chcesz z niego wydobyc?? on sie nie przyzna pewnie nawet jak go zlapiesz za przyslowiowa reke.
                Lepiej sie zastanow co zrobisz z informacja ze maz bzyka inna dame i bezczelnie robi ci rogi??
                rozwod czy moze oddzielne sypialnie i udawanie ze nic sie nie dzieje?
                • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 22.09.11, 22:16
                  nie chce udawać, że nic się nie dzieje - ja chcę na 1000 wiedzieć co się dzieje!
                  • salma75 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 22.09.11, 22:22
                    bbabba napisała:

                    > nie chce udawać, że nic się nie dzieje - ja chcę na 1000 wiedzieć co się dzieje
                    > !

                    Szczerze? Spaliłaś, że od razu zapytałaś co to za numer telefonu. Trzeba było poobserwować trochę mężusia. Spróbuj na spokojnie poprzyglądać się mu, chyba go znasz, nie? Czy zmienił przyzwyczajenia, czy występuje syndrom "telefon non-stop w kieszeni" i te sprawy ;). Gdzieś był taki fajny wątek o symptomach zdrady, zaraz poszukam :).
                    • salma75 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 22.09.11, 22:25
                      Miłej lektury :)
                      • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 22.09.11, 22:58
                        Lekturę przeczytałam - bardzo ciekawa.
                        A co do mojej historii - mam pewne dowody i tysiące moich domysłów - potrzebuję konkretnej odpowiedzi z jego strony - tak lub nie. I nadal nie wiem jak go zmusić do szczerości
                        • policjawkrainieczarow Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 21:35
                          > A co do mojej historii - mam pewne dowody i tysiące moich domysłów - potrzebuję
                          > konkretnej odpowiedzi z jego strony - tak lub nie. I nadal nie wiem jak go zmu
                          > sić do szczerości

                          nie zmuszisz. Ale mozesz sie sprobowac nauczyc rozpoznawac, kiedy klamie (kazdy wtedy nieswiadomie COS robi - albo chrząknie, albo prychnie, albo ramionami wzruszy, albo usta zasloni) - musisz wyczaic, co on robi w takiej sytuacji - a potem to juz tylko umiejetnie i od niechcenia zadawac umiejetne pytania i patrzec, jakie sa odpowiedzi i ktore z nich prawdziwe.
                  • lonely.stoner Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 22.09.11, 22:28
                    bbabba napisała:

                    > nie chce udawać, że nic się nie dzieje - ja chcę na 1000 wiedzieć co się dzieje
                    > !

                    no to na 1000 wiesz juz ze maz cie oszukuje.

                    Teraz sobie poczytaj co Ci Salma wkleila o symptomie zdrady i pewnie niebawem dojdziesz do kolejnego odkrycia.
          • lled Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 22.09.11, 22:03
            nawet sie nie wyglupiaj z rozmowami przez telefon.
            do mnie dzwonil maz kolezanki i codziennie zostawial mi po kilka wiadomosci.
            o czym ja bym z nim rozmawial? o jego zonie? o tym jak mi fajnie robila?
            najlepiej bedzie jak wezmiesz meza pod wlos.
          • deodyma Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 22:26
            > Myślicie że rozmowa z nią i prośba o wyjaśnienie jakiego rodzaju relacje ich łą
            > czą - to dobry pomysł?



            zwariowalas chyba...
            nawet gdyby, to myslisz, ze bedzie chciala z Toba rozmawiac?
            gdyby o Tobie nie wiedziala, nie rozlaczylaby sie, ale chciala wiedziec, kim jestes i powiedzialaby Ci wiecej, niz maz.
            tymczasem ona sie rozlaczyla, maz nabral wody w usta, czyli cos jest na rzeczy.
            • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 22:31
              nie nie - to ja się rozłączyłam, jak tylko usłyszałam kobiecy głos.
              • virtual_woman Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 23:09
                Nie dostałam takiego sms'a, ale miałam niedawno głuchy telefon bodajże z orandża.
                Jeśli to byłaś Ty, możesz zadzwonić jeszcze raz ;)
    • best.yjka Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 22.09.11, 22:19

      > Teraz chciałabym się tylko dowiedzieć, kto to jest, ale nie wiem jak to zrobić.

      > Czy mogłabym liczyć na Wasze podpowiedzi?

      Kochanka męża.
    • karine19 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 08:11
      Zabierz mu telefon! Nie będzie z czego smsowac, nie będzie romansu:)
      dziecinada takie kontrole, nie można być strażnikiem moralności współmałżonka, nie da się przykuć go do siebie łańcuchem!
      • ursyda Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 09:34
        No oczywiście, nadal należy robić mu obiady i przymykać oczy.;/
      • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 20:58
        Nie chce strać na straży moralności mojego męża. Nikt nie jest w stanie zrobić tego za niego. Nawet ja. Jak wcześniej zaznaczyłam, to że mieliśmy wgląd to zawartości telefonów - odbywało się za obopulną zgodą - przyzwoleniem.
    • malamelania Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 08:29
      >nie rozumiem dlaczego ukrywał jej istnienie w telefonie pod imieniem jakiegoś faceta, dlaczego rozmawiali tylko poza domem, dlaczego taka reakcja na moje pytania….

      Może ta pani jest jubilerem i mąż chciał w tajemnicy kupić Ci pierścionek z brylantem? miała być niespodzianka, a tu bach....
      :DDD
    • altz Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 09:02
      Bardzo dziwne, uważaj, żeby nie było jak w dowcipie:

      Mąż wraca bardzo późno w nocy zawiany.
      Żona czeka i wita go w progu
      widzi ślad po szmince
      - koleżanka w pracy miała urodziny?
      - yhm,
      - a potem koledzy cię namówili i musiałeś się napić?
      - yhm,
      zaczyna go rozbierać:
      - chodź biedaku, położę cię spać
      rozbiera go, a on ma damskie majtki:
      mąż: - no... kombinuj, kombinuj,...

      Za bardzo tłumaczysz męża. Zdrady się zdarzają. Trzeba usiąść spokojnie i porozmawiać.
      Jak się nie będzie chciał przyznać, to zapytaj czy idziecie na układ, że każdy jak chce, może meić skok w bok. Zobaczysz, jak się ucieszy :-)

      Pogadacie poważnie, może się dogadacie, może nie, może będzie rozwód, może nie, ale to już wasza decyzja.

      Ja nie mam problemów z kontrolą i mnie to nie denerwuje, ani nie drażni, gdyby kobita przejrzała mi telefon. Nigdy nie miałem nic do ukrycia przed swoimi sympatiami czy żoną, ale sam nie zaglądam nawet swojej kobiecie do telefonu, a jak mnie prosi o wyjęcie czegoś z torebki, to czuję się niezręcznie.
      • klawiatura_zablokowana Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 27.09.11, 15:56
        > Ja nie mam problemów z kontrolą i mnie to nie denerwuje, ani nie drażni, gdyby
        > kobita przejrzała mi telefon. Nigdy nie miałem nic do ukrycia przed swoimi symp
        > atiami czy żoną, ale sam nie zaglądam nawet swojej kobiecie do telefonu, a jak
        > mnie prosi o wyjęcie czegoś z torebki, to czuję się niezręcznie.

        Chyba jestem kryptofacetem, bo mam tak samo ;)
    • funny_game Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 09:35
      Ahahahahaha, nigdy nie czytałam głupszej bajeczki wymyślonej jako przykrywka do grzebania komuś w telefonie :D
      • ursyda Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 09:39
        Ja czytałam:
        - chciałam do galerii ze zdjęciami bo było mi potrzebne jedno ale się włączyły smsy
        - niechcący zostawił komórkę z wiadomością na ekranie
        - musiałam zadzwonić i mi się otworzył folder smsami
        - dziecko bawiło się telefonem, zablokowało go i jak próbowałam zreperować to wtedy zobaczyłam
        • funny_game Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 10:25
          Jeszcze by można było uderzyć w następujące desenie:
          - Była burza, ja się bałam, musiałam zadzwonić do mamusi, mój telefon trafił piorun, więc wzięłam jego i chciałam mamusi numer znaleźć w książce, ale ręce mi drżały i niechcący weszłam w smsy, a później zamiast mamusi, to zadzwoniłam do tej zdziry.
          - On mnie poprosił, żebym mu podała sól, a ja akurat malowałam paznokcie i trudno jest robić dwie rzeczy na raz, więc się pomyliłam i wzięłam ten telefon, zamiast solniczki (solniczkę mamy tez czarną) i mi spadł i się coś włączyło i to był ten sms.
          • funny_game Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 10:26
            Aha i jeszcze można zwalić wszystko na niego:
            - Przyszedł strasznie pijany, pokazał mi tego smsa, a rano nic nie pamiętał i się wypierał.
    • qw994 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 20:57
      > czasem rzucamy hasło „kontrola” i robimy przegląd zawartości telefonu małżonka

      Szczena mi opadła.
      A co do twojego pytania, to obstawiam, że ta kobieta go interesuje, a znajomość jest już dość zaawansowana.
      • deodyma Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 22:22
        > Szczena mi opadła.
        > A co do twojego pytania, to obstawiam, że ta kobieta go interesuje, a znajomość
        > jest już dość zaawansowana.


        a mnie nie, bo to tylko dowodzi tego, ze oboje sobie nie ufaja.
        znajomosc z tamta moze byc nawet bardzo zaawansowana.
        • qw994 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 22:33
          > a mnie nie, bo to tylko dowodzi tego, ze oboje sobie nie ufaja.

          Mnie opadła, bo pierwszy raz spotkałam się z taką formą kontroli. Na ogół trzepanie rzeczy osobistych partnera się ukrywa, bo to jednak czynność, którą nie ma się co chwalić, a tu coś takiego, instytucja wręcz.
    • yoko0202 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 21:10
      bbabba napisała:

      > Zacznę od tego, że mamy z mężem wgląd do swoich telefonów, czasem z nich korzys
      > tamy wzajemnie, czasem rzucamy hasło „kontrola” i robimy przegląd z
      > awartości telefonu małżonka. Dodam, że do tej pory nie było z tym problemu, a s
      > łowo „kontrola” wzbudzało pozytywne, a nie negatywne reakcje.

      umarłam. czyli jednak słusznie zamążpójścia odmówiłam...

      > Teraz chciałabym się tylko dowiedzieć, kto to jest, ale nie wiem jak to zrobić.
      > Czy mogłabym liczyć na Wasze podpowiedzi?

      podpowiem tyle, że na pewno to nie ja
      kto to jest to mało istotne. nieco bardziej - jak daleko to zaszło.
      mąż chyba raczej nie powie.

      ogólnie, skoro regularna wzajemna kontrola telefonów jest dla was normalna (?!?), to może spróbujcie jakiejś terapii małżeńskiej, choć nie wiem czy pomoże.
      • salma75 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 21:15
        yoko0202 napisała:

        > bbabba napisała:
        >
        > > Zacznę od tego, że mamy z mężem wgląd do swoich telefonów, czasem z nich
        > korzys
        > > tamy wzajemnie, czasem rzucamy hasło „kontrola” i robimy prze
        > gląd z
        > > awartości telefonu małżonka. Dodam, że do tej pory nie było z tym problem
        > u, a s
        > > łowo „kontrola” wzbudzało pozytywne, a nie negatywne reakcje.
        >
        > umarłam. czyli jednak słusznie zamążpójścia odmówiłam...


        Matko, masz z nimi coś wspólnego? Jej czy jemu odmówiłaś?


        > > Teraz chciałabym się tylko dowiedzieć, kto to jest, ale nie wiem jak to z
        > robić.
        > > Czy mogłabym liczyć na Wasze podpowiedzi?
        >
        > podpowiem tyle, że na pewno to nie ja

        W świetle powyższego nie jestem tego taka pewna ;).
        • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 21:27
          Większość wypowiedzi, świadczy o tym, że nie jest problemem to, że mój mąż coś ewidentnie chce przede mną ukryć - problemem jest to, że jestem na tyle wścibska że czytam jego sms-y. A mogłam żyć szczęśliwie w nieświadomości, że być może robi mnie w balona.

          Mam się czuć winna, bo się czegoś dowiedziałam? Przepraszam, nie chciałam...
          • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 21:28
            miało być: "że nie robi mnie w balona"
          • salma75 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 21:33
            Ale czego Ty kobieto oczekujesz od nas?
            Masz odpowiedzi - większość twierdzi, że Twój szanowny małżonek robi Cię w balona. Skąd mamy wiedzieć co zrobić by się przyznał? Myślę, że będzie szedł w zaparte cały czas. Już pisałam - poprzyglądaj mu się bacznie, może zaliczy ewidentną wtopę i wtedy będziesz miała go na widelcu.
            • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 21:47
              Salma75 - nie życzę Ci tego - ale postaw się na moim miejscu. Coś zazgrzytało w Twoim związku, nie z Twojej winy, żalisz się komuś, a w zamian dostajesz kolejne baty...

              Oczywiście, celem założenia tego wątku, na pewno nie było to, żebyście się nade mną użalali. Gorsze tragedie w życiu bywają. Ale w moim poukładanym w miarę świecie coś się zawaliło, chciałam się z tym podzielić, "posłuchać" rad.
              Tylko tyle...
              • salma75 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 21:58
                bbabba napisała:

                > Salma75 - nie życzę Ci tego - ale postaw się na moim miejscu. Coś zazgrzytało w
                > Twoim związku, nie z Twojej winy, żalisz się komuś, a w zamian dostajesz kolej
                > ne baty...


                Haha, teraz palnęłaś, nawet nie wiesz jak :))).
                "Zgrzytało" w moim zwiąku, napisałam na forum (targana głupimi emocjami) za dużo, połowa z tego okazała się moją nadinterpretacją, ale co powiedziałam tego nie cofnę, ot życie :). Regularnie forumowe hieny bawią się moim kosztem wywlekając to co pisałam kiedyś - ot życie ;). Dobra rada - zmywaj się stąd. Sama znasz najlepiej swojego męża - PRZYJRZYJ MU SIĘ, nie będę Ci pisała jakie metody stosować, sama musisz dojść do tego, co należy zrobić.


                > Oczywiście, celem założenia tego wątku, na pewno nie było to, żebyście się nade
                > mną użalali. Gorsze tragedie w życiu bywają. Ale w moim poukładanym w miarę św
                > iecie coś się zawaliło, chciałam się z tym podzielić, "posłuchać" rad.
                > Tylko tyle...

                To do dzieła teraz. Nie daj się oszukiwać.
                • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 22:18
                  Tak zamierzam. Dziękuję :-).
                  A mojemu M zapowiedziałam, że jutro chce zakończyć niedomówienia. Ma się zastanowić, co powiedzieć. Bez odzewu... ciekawe czego dowiem się jutro...
                  • deodyma Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 22:20
                    bbabba napisała:

                    > Tak zamierzam. Dziękuję :-).
                    > A mojemu M zapowiedziałam, że jutro chce zakończyć niedomówienia. Ma się zastan
                    > owić, co powiedzieć. Bez odzewu... ciekawe czego dowiem się jutro...


                    nie dowiedzialas sie i nie dowiesz.
                    jesli Ci nie powiedzial, to nie powie, no chyba ze postawisz mu ultimatum, badz zagrozisz, ze wykopiesz go za drzwi( no chyba ze to drugie bedzie mu bardzo na reke).
                    • qw994 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 22:31
                      > nie dowiedzialas sie i nie dowiesz.

                      Też tak uważam. Zresztą na jego miejscu tez bym szła w zaparte do końca.
                    • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 22:36
                      mamy dzieci i nie wiem czy chciałby się wyprowadzać. Jak tak patrze na nasze życie, to myśle że ma ze mną jednak komfortowe życie. I nie chodzi mi tu o kwestie materialne.
                • sid-sid Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 09:29
                  > Regularnie forumowe hieny bawią się moim kosztem wywlekając to co pisałam kiedyś

                  Hahaha, no nie mogę, druga Kiira.:D Gdybyś Salmo nie tworzyła bajek o cudownym małżeństwie z niesamowitym seksem po 20 latach związku i nie przedstawiała się jako ekspert od udanych związków, to nikt by ci niczego nie wywlókł.
                  • salma75 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 11:01
                    Ktoś pisał o tobie? Uderz w stół...hehe.

                    Dla ciebie mam jedno zfrustrowany, złośliwy babsztylu - coś specjalnego, niezbyt często gości w mym słownictwie, więc sobie zapamiętaj - spier...j w podskokach, bo pieprzysz jak potłuczona. Wkrótce zacznę podejrzewać, że jesteś jedną z trzech moich przyjaciółek i wiesz coś czego ja nie wiem, lol.... :). To ostatnie moje słowa skierowane do takiego g..a jak ty. Zajmij się własną samotnością, bo jak się czyta to co ostatnimi czasy na forum wypisujesz to wniosek nasuwa się sam - na mózg ci ona pada. Co za żałosne indywiduum, jesuu... Baj.
                    • sid-sid Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 14:24
                      Lol, jak widzę trafiłam w czuły punkt i baardzo zabolało. Nie jest mi ciebie żal, ani trochę. Ogarnij się żałosna, zdradzana, sfrustrowana kłamczucho, niewystarczająco się skompromitowałaś?
                      • qw994 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 09:02
                        Kompletnie nie rozumiem, o co ci właściwie chodzi w tym atakowaniu Salmy. Co ty właściwie chcesz osiągnąć?
                        • sid-sid Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 10:29
                          Raz czy dwa razy sama nawiązałam do tematu. A wszystkie inne posty to ODPOWIEDZI na ataki Salmy, lub przejęte posty jej obrończyń. Zastanówcie się, kto tutaj tak naprawdę podbija temat. Poza tym kolejny raz wychodzi forumowa hipokryzja - koleżaneczkę bronimy, kogoś innego za to samo byśmy zdeptały. Nie dziwota, że Salma dobrze się tu czuję.
                          • qw994 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 10:40
                            Ale jakie koleżaneczki? Ja Salmę oczywiście kojarzę, bo często tu pisuje, ale w żadnej komitywie nie jesteśmy, nie przypominam sobie nawet, żebym cokolwiek napisała pod jej postem ani ona pod moim. Ja patrzę na tę sytuację z pozycji obserwatora. I niestety to ty wypadasz fatalnie w tym starciu.
                            • sid-sid Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 10:44
                              No i rzeczywiście lubicie podbijać ten wątek, faktycznie takie zachowanie, to żadne koleżeństwo.:)
                              Tak jak napisałam, już rzygam tym tematem.
                              • qw994 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 10:47
                                Co? Sorry, ale twoje zarzuty zaczynają robić się paranoiczne. Że podbijam wątek? Spójrz na dół drzewka, przede wszystkim w tym momencie rozmawiam z Potworskim. Rozmowa z tobą to wątek poboczny.
                                Kolejne wmawianie mi tworzenia z Salmą TWA już pominę milczeniem, bo nie będę udowadniać, że nie jestem wielbłądem.
                                A skoro rzygasz tematem, to przestań go wreszcie wywlekać.
                                • sid-sid Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 10:53
                                  No nie mogę, paranoja.:D
                                  Tak, akurat teraz Ty podbijasz temat, którego wywlekanie mi zarzucasz (a z kim oprócz tego rozmawiasz, to nie ma nic do rzeczy), tak jak Salma ZACZĘŁA temat w tym wątku i w drugim też. Moje posty to ODPOWIEDZI, Salma sama WYWLOKŁA (jak to lubisz nazywać) temat. Tak jak pisałam, chory ekshibicjonizm internetowy.
                                  Naprawdę nie mam już nic do dodania, bo z tego zaczyna się robić niebywałe kuriozum.:D
                                  • qw994 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 10:55
                                    Ale ja nie piszę tylko o tym wątku, twoje ataki widziałam i w innych. Ogólne wrażenie - fa-tal-ne.
                                    • sid-sid Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 11:01
                                      Teraz są dwa wątki, w których to Salma zaczęła temat. Kilka tygodni temu był inny wątek, gdzie - tak, prawda - ja zaczęłam, bo zarzuciłam Salmie niewiarygodność. Wyszło z tego kilka postów, ja w końcu przypomniałam (utkwił mi w pamięci) wątek, gdzie Salma doradza zdradzonej dziewczynie. Salma nadal się wypierała, wtedy ktoś (nie ja) wyciągnął ten "drastyczny" i demaskujący wątek. Tyle. A teraz Salma sama zaczęła temat, ja się odniosłam, ale kiedy Salma mnie zwyzywała, później zaczepiła i zlecieli się obrońcy, to zrobiła się z tego telenowela.

                                      Naprawdę mam nadzieję, że to już mój ostatni post na ten temat i nie muszę dalej udowadniać, że nie jestem wielbłądem.
                                      • qw994 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 11:34
                                        Ale posłuchaj, mnie nie chodzi o udowadnianie, kto był pierwszy :), tylko o to, że sobie tym szkodzisz. I to wszystko.
                  • moonogamistka Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 16:36
                    Wyglada to tak jakby Ciebie najbardziej bolalo cudze szczescie i udany seks. Masz jakies problemy z tym?
                    • sid-sid Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 16:40
                      Wyimaginowane cudze szczęście? Tak, bardzo mnie boli.:D
                      • timetotime Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 17:45
                        Mój Boże, jak bardzo znudzonym i samotnym człowiekiem trzeba być żeby aż interesować się cudzym życiem? Ile masz lat? 50-60? Nie masz co ze sobą zrobić? Menopauza doskwiera i stąd ten jad, którym traktujesz dziewczynę na każdym kroku? Nie znam salmy, nie jestem tutaj zbyt długo, nie wiem jaka jest jej przeszłość i średnio mnie ona obchodzi, ale na Boga, do głowy nie przyszłoby mi by wywlekać czyjeś stare posty po to, by próbować zabić w kimś radość. Złośliwość w najczystszej postaci. To o czym pisała salma jest przeszłością, nie wiem jak odległą - sprzed roku, dwóch lat, ale przeszłością. To co kiedyś wydawało jej się dramatem może teraz w jej oczach być drobiazgiem, czymś nieistotnym, nie rozumiesz tego? Czas, życie wszystko weryfikuje. W jakim celu usilnie próbujesz jej wmówić swoją teorię?
                        Obrzydliwa jesteś.

                        Salma, być może spotkamy się w Krakowie na zlocie, mam nadzieję, że sprzedacie mi z mężem odrobinę Waszego optymizmu :). Pozdrawiam :).
                        • sid-sid Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 17:52
                          O, koleżaneczki z forum zleciały się i będą bronić.:D
                          Rozumiem, ze ty, jak będziesz miała 50 lat, to się zastrzelisz, z pożytkiem za świata?
                          Gdzie wywlokłam czyjś post? Zwróciłam uwagą na czyjeś zachowanie. A ta dziewoja obrzuciła mnie wyzwiskami, jakbyś nie zauważyła, pani wielce obiektywna.
                          A gadki o samotności sobie darujcie, bo to słabe, prawie tak jak nieśmiertelne "zazdrościsz".
                          • qw994 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 09:04
                            Owszem, wywlekasz posty. W ogóle twoje zachowanie podchodzi pod stalking.
                            • sid-sid Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 10:26
                              Hahaha.:D Pojechałaś!
                              Ja tylko przypomniałam sfrustrowanej jej hipokryzję. A pod co podchodzą jej wyzwiska w stosunku do mnie, kiedy pokazała swój prawdziwy poziom? Lepiej przyjrzyjcie się, kto zaczął temat w jednym i drugi wątku - nie byłam to ja. Rozumiem, że litujecie się nad biedną Salmą, ale trochę obiektywizmu by się przydało. Ponadto ja już nie chcę rozprawiać na ten temat, ale co chwila pojawia się jakaś obrończyni, zaczepia mnie i podbija wątek. Z taką obroną to o kant tyłka. Stalking!:D
                              Poza tym zastanówcie się trochę. Piszecie o osobie, która cechuje się niebywałym ekshibicjonizmem w necie, wywleka bardzo prywatne sprawy (swojego czasu nie przeszkadzało jej w tym nawet zdjęcie w wizytówce), nawet gdy temat odległy to pisze o intymnych sprawach. A później wrzask, że ktoś przypomina jej to, co pisała i oburzenie, bo jak tak można z biedną, nieszczęśliwą Salmą. Chociaż po poście, w którym mnie zwyzywała straciłam do niej resztki sympatii, to mam nadzieję, że ta sytuacja czegoś ja nauczy - to w końcu dorosła baba z przychówkiem, a nie jakaś naiwna dwudziestolatka. Masakra.:/
                              • qw994 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 10:43
                                Ale są pewne granice wywlekania i czepiania się jednego tematu. Nie wiem, jaką czerpiesz z tego satysfakcję, ale zapewniam cię, że nie byłoby ci miło, gdyby ktoś robił to samo w stosunku do ciebie. Bez przerwy przypominasz jej o fatalnym wydarzeniu z jej życia.
                                A to nieładne i nieludzkie.
                                • sid-sid Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 10:45
                                  A ja zapewniam Cię, że w tym wątku byłby jeden mój post (no dwa - bo plus reakcja na wymiociny Salmy), gdyby nie to, że co chwilę przychodzi ktoś i chce na ten temat rozprawiać.
                                  • qw994 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 10:49
                                    Ale nie rozumiesz, że prowokujesz te rozmowy?
                                    • sid-sid Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 10:54
                                      To ona nas sprowokowała! Tak?:D
                                      • qw994 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 10:57
                                        Powtórzę - kompletnie nie rozumiem wyciągania czyichś postów sprzed roku czy 2 lat, żeby komuś dowalić. Jeśli cię to bawi - rób tak dalej. Tyle że moim zdaniem wiele na tym stracisz.
                                        • sid-sid Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 11:01
                                          forum.gazeta.pl/forum/w,16,129114678,129178215,Re_Bardzo_prosze_Was_o_pomoc_.html
                    • salma75 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 18:32
                      Moon, nie używaj niezrozumiałych dla niej zwrotów ;).
                      I... nie ruszaj gó..a, bo zacznie śmierdzieć.

                      Moon, Ty w Poznaniu nie bywasz? Muszę się gdzieś na kawę z Tobą umówić, no muszę :).
                • we.rty Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 16:07
                  > "Zgrzytało" w moim zwiąku, napisałam na forum (targana głupimi emocjami) za duż
                  > o, połowa z tego okazała się moją nadinterpretacją, ale co powiedziałam tego ni
                  > e cofnę

                  fakt zgrzytało to oryginale okreslenie (wiec cudzysłow jak najbardziej na miejscu) na jak to piszesz 4-5 lat zbierania się po zdradzie - wszak jeszcze rok temu dopadaly cie takie oto demony.. a mimo to od lat na form twierdzisz, ze Twoje malzenstow jest idealne. to taka forma zaklinaia rzeczywistości?>

                  'Dałam szansę, nie żałuję.
                  Wypłakałam swoje, przeszłam depresję, pożarłam kilka opakowań leków, myślałam o najgorszym...
                  A teraz?
                  Nasze małżeństwo narodziło się drugi raz. Nie jesteśmy już tacy sami, ta zdrada bardzo nas zmieniła. Paradoksalnie - na lepsze. '

                  'Mąż bardzo mi pomaga - rozumie mój ból, tuli, nawet jak krzyczę czy płaczę i mówi - że kocha nad życie i nigdy nikogo tak bardzo nie kochał jak mnie, że to co zrobił to był wielki błąd i bardzo tego żałuje'
                  - maz się przyznaje do zdrady a ty teraz twierdzisz, że cos mylnie odebrałąs i niepotrzebnie opisalas na forum ?

                  jak nie chcesz, żeby tobie cos wywlekano to najpierw przestan sama to robic.
                • we.rty Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 16:14
                  'Regularnie forumowe hieny bawią się moim kosztem wywlekając to co pisałam kiedyś - ot życie ;). Dobra rada - zmywaj się stąd.'

                  hahahaha dobre, i moze sluzyc jako podsumowanie twojego malzenstwa, na forum bedziesz je przedstawiac w samych superlatywach, bo marzysz o takim. a jak nie piszesz o ciemnych stronach zwiazku tzn ze ich nie ma. liczys ie tylko to co przelejesz na klawiature- ciekawa koncecja.
          • deodyma Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 22:18
            bbabba napisała:

            > Większość wypowiedzi, świadczy o tym, że nie jest problemem to, że mój mąż coś
            > ewidentnie chce przede mną ukryć - problemem jest to, że jestem na tyle wścibsk
            > a że czytam jego sms-y. A mogłam żyć szczęśliwie w nieświadomości, że być może
            > robi mnie w balona.
            >



            no przeciez tutaj to norma, ze jesli czegos sie dowiesz, jestes ta zla, bo powinnas przymknac oko i udawac, ze nic sie nie dzieje/nic sie nie stalo i zyc w blogiej nieswiadomosci, nawet wtedy, jesli chlop mialby caly "harem".
            wniosek z tego taki, ze wypowiadajace sie w ten sposob osoby, tak wlasnie robia, czyli udaja, ze nic sie nie dzieje, nawet wtedy, jesli w ich zwiazku cos zlego sie dzieje, badz same oszukuja bliskie sobie osoby.
            innego wytlumaczenia nie widze.
            • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 22:23
              Dziękuję Ci bardzo :-)
          • ka-mi-la789 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 23:06
            Mam wrażenie, że ogółem wstrząsnęło nie to, że nie chowasz głowy w piasek, tylko regularne, obustronne (jeżeli dobrze zrozumiałam) oficjalne rewizje telefonów dowodzące, że ni cholery sobie wzajemnie nie wierzycie, ergo wasz związek musi być torturą dla obojga, bo życie z kimś, komu się nie ufa to piekło. W imię czego tak się męczycie? Sado-maso uprawiacie?
            • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 23:29
              Boże drogi! Tzw. "kontrole", wścibstwo, ciekawość.... nieh to ktoś nazywa jak chce - nie odbywały się systematycznie. Tak jak napisałam, to nie było coś, co trzeba robić, po prostu, np on brał mój tel mówiąc, że będzie KONTROLA, a słowo kontrola wywoływało w nas od razu salwe śmiechu. Rozróżniacie te subtelną różnicę pomiędzy prawdziwą kontrolą, a chwytaniem za telefon by się pośmiać z samego faktu, że się spawdza coś tam???

              śmichy chichy były dopóty, dopóki faktycznie czegoś dziwnego nie odkryłam.
              • rannie.kirsted Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 23:32
                sam zwyczaj przegladania sobie nawzajem zawartosci telefonow jest po prostu dziwny. w zwiazku chyba tez trzeba miec jakas prywatnosc i sfere tylko dla siebie. a nie takie kontrolowanie sie, i jeszcze "niby" zartem. to teraz widzisz jak to sie pieknie skonczylo.
              • ka-mi-la789 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 23:37
                Rozróżniacie te subtelną różni
                > cę pomiędzy prawdziwą kontrolą, a chwytaniem za telefon by się pośmiać z samego
                > faktu, że się spawdza coś tam???

                Nie rozróżniacie, bo jakoś nas to nie śmieszy. Poczucie humoru wiele mówi o jego właścicielu, a zabawa w poniżanie to jednak nie to samo co weryfikacja mniej czy bardziej zasadnych podejrzeń. Ja spieprzałabym w podskokach od każdego, kogo bawi grzebanie w cudzych rzeczach osobistych. Tak jak na przykład od osobnika, który próbowałby mnie uderzyć, choćby nie wiem jak przy tym rechotał. Ale cóż, à chacun son goût.
                --
                Gadał dziad do obrazu, a obraz do niego: "Spieprzaj, dziadu".
          • sid-sid Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 09:30
            Nie, raczej ludzie nabijają się z tego "trzy, cztery - kontrola". Naprawdę, dosyć to kuriozalne.:)
    • raohszana Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 23.09.11, 23:29
      No i co? Co?
    • anna_sla Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 09:14
      wiesz jaka jest najszybsza droga do uzyskania odpowiedzi?? Wyrzuć go z domu. Najczęściej wtedy najwięcej śpiewają, albo w kilka sekund po ponownym przygarnięciu.
      • qw994 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 10:09
        > wiesz jaka jest najszybsza droga do uzyskania odpowiedzi?? Wyrzuć go z domu. N
        > ajczęściej wtedy najwięcej śpiewają, albo w kilka sekund po ponownym przygarnię
        > ciu.

        Czytałam jakiś wywiad, nie pamiętam niestety z kim, na temat zdrad, i rzeczywiście jest tak, jak piszesz. Po odkryciu zdrady najlepiej od razu wyrzucić delikwenta lub spakować własne walizki. Wtedy są większe szanse na uratowanie związku.
    • sid-sid Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 09:21
      > Zacznę od tego, że mamy z mężem wgląd do swoich telefonów, czasem z nich korzystamy wzajemnie
      > czasem rzucamy hasło „kontrola” i robimy przegląd zawartości telefonu małżonka.

      Lol

      > „Jak będziesz mogła to puść impulsa, ja oddzwonię (do 14-tej)”

      Nieśmiało podpowiem, że już "mogła" wskazuje na płeć.

      > Najpierw udał że nie wie o co chodzi, potem jak chciałam mu udowodnić, to wyrwał mi telefon
      > i uciekał z nim po całym mieszkaniu

      Lol
      • anka_cyganka35 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 11:25
        nie czytałam wypowiedzi moich poprzedniczek bo rozumiem, ze sprawa sie kreci wokół tego jak mogłaś mu zjarzeć w telefon. tutak takie dobre "rady" daja kobieta kobiecie. nieważne. powiem ci z mojego własnego doswiadczenia, że cos takiego robi facet jak zdradza. po prostu.
        • sid-sid Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 16:34
          Nie jak mogła zajrzeć, tylko "synchronizacja, sprawdzamy sobie telefony".:)
          A że coś jest na rzeczy, to wszystko na to wskazuje.
    • samuela_vimes Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 13:46

      > Zacznę od tego, że mamy z mężem wgląd do swoich telefonów, czasem z nich korzys
      > tamy wzajemnie, czasem rzucamy hasło „kontrola” i robimy przegląd z
      > awartości telefonu małżonka. Dodam, że do tej pory nie było z tym problemu, a s
      > łowo „kontrola” wzbudzało pozytywne, a nie negatywne reakcje.

      Nie wierze....Jak nie trollujesz, to niezłą macie toksykozę w związku.
    • wartosc.energetyczna Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 14:06
      zdradza cię, jakich podpowiedzi oczekujesz?
    • timetotime Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 15:50
      Wynajmij detektywa, sam się nie przyzna, nie licz na to.
    • kingpin81 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 16:03
      Może w domu mu czegoś brakuje ?? stad może wynikać jego zainteresowanie inna kobietą
      • moonogamistka Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 16:22
        Co za naiwnosc ;-)) Inna kobieta jest interesujaca wlasnie dlatego, ze jest INNA a nie, ze czegos musi brakowac.
        • pani_frig Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 16:48
          Dokładnie tak! :))) ale mnie już nie dziwią niektóre forumowe mądrości w stylu "bo żonie czegoś brakowało".
    • virtual_woman Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 21:28
      Trochę mnie zdziwiła ilość wypowiedzi, że On na pewno Cię zdradza.
      Niekoniecznie musi Cię zdradzać.
      Wiem, że jestem wpisana w telefony niektórych żonatych kolegów imieniem męskim. Powód.. bo żona nie pozwala mieć koleżanek.
      • bbabba ... jestem po rozmowie... 24.09.11, 22:00
        Nie jestem toksyczną żoną, która nie pozwala mężowi na jakiekolwiek znajomości.
        Niemniej jednak podejrzana wydaje mi się TA znajomość mojego męża.

        Nie pisałam o tym wcześniej, ale kiedy odkryłam ten dziwny sms, postanowiłam zapisać sobie numer tej osoby w moim telefonie. Numer zapisałam na pewno dobrze, bo specjalnie kilka razy sprawdzałam. Pewnie posypią się na mnie gromy od Was, ale zrobiłam małą prowokację.
        Z tel. męża wysłałam do niej sms-a z pytaniem czy zobaczymy się następnego dnia - i od słowa do słowa, napisała mi, że to musi być pomyłka, bo to, bo tamto no i napisała jeszcze, że mieszka w Olsztynie (my zaś w zupełnie innym rejonie Polski)

        Tak jak zapowiedziałam, postanowiłam porozmawiać dziś z mężem. Mimo, że nawet dziecku powiedziałam głośno by poszło spać, bo tatuś z mamusią muszą porozmawiać - on po cichu się wykąpał i poszedł spać. Nie dałam za wygraną i po drugim podejściu w końcu wstał.
        .... dowiedziałam się jak się nazywa, w jakim PRAWDOPODOBNIE mieszka mieście, że rozmawiali już telefonicznie wcześniej, że to jego stara znajoma ...
        Powiedziałam wtedy o mojej z nią korespondencją i zapytałam dlaczego ona twierdzi, że nigdy z moim nie rozmawiała i dlaczego powiedziała, że mieszka gdzie indziej niż on twierdzi...

        odpowiedział, że nie wie...
        Dół jak cho..ra!!!
        • fankaaa Re: ... jestem po rozmowie... 24.09.11, 23:53
          I tak już prawdopodobnie będzie odpowiadał, niestety. Znam to z doświadczenia. Nie chcę Cię martwić, ale - zgodnie z tym co już kilka osób tu napisało - jeśli on tak łże niemiłosiernie, to znaczy, że sprawa zaszła dalej niż byś chciała.
          Nie przejmuj się komentarzami od wielbicieli ślepego zaufania, których mierzi wszelka kontrola. Z tego co piszesz klimat był raczej zabawowy, sprawdzanie było obopólne, więc nie widzę w tym żadnej patologicznej podejrzliwości. Jeśli obojgu Wam to pasowało, to ok., nie robiliście tego w tajemnicy przed sobą.
          Obawiam się jednak, że bez postawienia sprawy na ostrzu noża się nie obejdzie, a i to może nie przynieść spodziewanych rezultatów. Innym rozwiązaniem jest robić swoje i pozostawić mężowi zakończenie tej historii, a potem usiąść i uczciwie pogadać o tym, co się stało. Jednak taki wariant wymaga dużego hartu ducha i opanowania, co będzie dla Ciebie w tej sytuacji piekielnie trudne. No i nie masz już do niego takiego zaufania, jak wcześniej, a to, zanim człowiek się jakoś z tym upora, jest już superdołujące. Trzymaj się w każdym razie. I trzymam kciuki.
        • yoko0202 Re: ... jestem po rozmowie... 25.09.11, 00:15
          czyli sytuacja gó...ana
          on będzie szedł w zaparte i ewidentnie nic więcej nie powie
          szczerze mówiąc sytuacja ciężka, bo on na bank kręci na boku, a nie jesteś w stanie ustalić z kim, ile to trwa itp., ani rzucić mu w twarz takimi informacjami
          nie wiem co bym zrobiła, chyba na razie traktowała jak totalne powietrze, dopóki nie weźmie tego na klatę i się nie przyzna - a dopiero to byłoby punktem wyjścia do dalszych decyzji.

          p.s. nie krytykuję trzepania telefonu w celu dowiedzenie się co się dzieje jeżeli ma się jakieś podejrzenia, mnie po prostu rozbawiła odgórna wzajemna kontrola na 'trzy cztery' [a sama dwukrotnie dopuściłam się takiego niegodnego czynu w przypadku dwóch moich ex, i z powodu tego co znalazłam dzisiaj są na liście ex...]
        • deodyma Re: ... jestem po rozmowie... 25.09.11, 00:21
          wiesz, mogl babke ostrzec, ze zaczelas weszyc i tamta teraz udaje durnia razem z Twoim mezem...
          moge sie mylic oczywiscie, ale tak to wyglada, czyli cos jest na rzeczy i to bardzo.
        • qw994 Re: ... jestem po rozmowie... 25.09.11, 09:09
          Czyje to mieszkanie? Jeśli twoje, to każ mu się wynosić. Mówię zupełnie poważnie. To go powinno otrzeźwić na tyle, że zacznie wreszcie mówić prawdę.
    • a_nonima Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 24.09.11, 21:48
      Dzisiaj miała być rozmowa, a bbabba milczy... ech pewnie wesoło nie było.
    • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 08:28
      Najbardziej wnerwia mnie to, że mimo rozmowy, mimo emocji (moich- choć bardzo tego nie chciałam) nadal nic nie wiem.

      Nie mam żadnej pewności, czy to zwykła telefoniczna znajomość odświeżona po latach, czy flirt, czy romans. Wiem, że mąż lubi być adorowany (chyba jak większość facetów) i wręcz uskrzydla go każde większe zainteresowanie płci przeciwnej. Może coś mu kiedyś powiedziała od niechcenia, a on załapał bakcyla i pociągnął wątek dalej...

      Nie wiem czy to romans - bo wraca punktualnie z pracy, potem w domu. No chyba że w czasie pracy, ale raczej w to wątpie.

      Nie wiem, nie wiem, nie wiem...

      A oprócz tego że się tajniaczy ze znajomością z jakąś babką, to najbardziej wkurza mnie atmosfera jaka jest teraz w domu. Doskonale ją zje..ł swoim postępowaniem.
      Wkurza mnie to, że naprawdę staram się o ten nasz dom, chodze spać po nocach, bo wszystko musi być wyprasowane, wyprane, ugotowane, zrobione przetwory na zime, kombinacje żeby troche dorobić ... i po co to wszystko? Pytam po co?

      Mam plan wyeksmitować go dzisiaj z sypialni - na jakiś czas - może otrzeźwieje.
      • qw994 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 09:12
        > Wkurza mnie to, że naprawdę staram się o ten nasz dom, chodze spać po nocach, b
        > o wszystko musi być wyprasowane, wyprane, ugotowane, zrobione przetwory na zime
        > , kombinacje żeby troche dorobić ... i po co to wszystko? Pytam po co?

        Właśnie, może byś tak przestała to robić?


        > Mam plan wyeksmitować go dzisiaj z sypialni - na jakiś czas - może otrzeźwieje

        O, to przede wszystkim.
        Tylko uważajcie na dziecko, żeby ta atmosfera nie zatruła życia i jemu.
        • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 09:22
          > > Wkurza mnie to, że naprawdę staram się o ten nasz dom, chodze spać po noc
          > ach, b
          > > o wszystko musi być wyprasowane, wyprane, ugotowane, zrobione przetwory n
          > a zime
          > > , kombinacje żeby troche dorobić ... i po co to wszystko? Pytam po co?
          >
          > Właśnie, może byś tak przestała to robić?
          >
          ... Nie mogę z tego zupełnie zrezygnować - przecież są dzieci, nie mogę ich zaniedbywać.

          Odpowiadając na wcześniejszy Twój post, mieszkanie jest wspólne, więc nie mogę pokazać mu drzwi. Pozostaje mi tylko wywalenie jego osoby z sypialni.
          • qw994 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 09:27
            > ... Nie mogę z tego zupełnie zrezygnować - przecież są dzieci, nie mogę ich zan
            > iedbywać.

            Ale nie musisz "przy okazji" obsługiwać jego.


            > Odpowiadając na wcześniejszy Twój post, mieszkanie jest wspólne, więc nie mogę
            > pokazać mu drzwi. Pozostaje mi tylko wywalenie jego osoby z sypialni.

            Słusznie robisz. A ja się zapędziłam, bo zapomniałam, że macie dzieci.
      • potworski hahahaha!!! 25.09.11, 09:20
        A ja wiem czego ty naprawdę chciałaś zakładając niniejszy wątek=chciałaś, żeby posypały się komentarze w stylu: "daj spokój, mężczyźni tak mają, często wpisują koleżanki pod męskimi imionami. Nic się nie martw, on cię nadal kocha, idź zrób mu placków po węgiersku". A skoro takich pojawiło się niewiele to zaraz zaczniesz sobie sama taką teorię dorabiać=wystarczy, że zacznie cię irytować ciężka atmosfera i pękniesz, a zacznie na pewno prędzej niż twojego starego bo ty go kochasz a czy on ciebie - to wątpliwe - biorąc pod uwagę fakt, że puszcza cię kantem (co jest niemal oczywiste). Dlatego też (świadomie lub nie) dałaś mu kupę czasu na ułożenie bardzo zgrabnej i wiarygodnej historii - ba, może nawet podpartej sfabrykowanymi dowodami. Na tyle wiarygodnej, żebyś w miarę spokojnie mogła w nią uwierzyć i wmówić sobie samej, że nic się nie stało.
        Zadziwia mnie ogrom pracy niektórych kobiet w kierunku usprawiedliwiania swoich partnerów. Dotyczy to głównie takich właśnie świata po za swoim związkiem niewidzących, zakompleksionych istot.
        • qw994 Re: hahahaha!!! 25.09.11, 09:32
          A ty co, alfa i omega jesteś, czy potrafisz przepowiadać przyszłość?
          Poza tym jego historia wcale nie jest zgrabna i wiarygodna, to zwykłe wymyślane naprędce kłamstwa.
          I jeszcze coś - co innego, jak się jest w związku bez dzieci, a co innego, jak dzieci są. Wtedy jest o co walczyć.
          Zadziwiające to twoje poczucie wyższości.
          • potworski Re: hahahaha!!! 25.09.11, 09:36
            W którym momencie mojego posta wyczułaś moje poczucie wyższości?=no chyba, że chodziło ci o fakt, że pisząc posta siedziałem na taborecie a ty czytając go leżałaś na dywanie szukając czipsów pod wersalką.
            A co do kłamstwa=nigdzie też nie napisałem, że jego historia jest zgrabna. Napisałem, że typ ma teraz kupę czasu na wymyślenie takowej=czytaj ze zrozumieniem.
            Alfą i omegą być nie trzeba aby umieć zaobserwować pewne powtarzające się schematy. Trzeba tylko umieć obserwować i wyciągać wnioski.

            qw994 napisała:

            > A ty co, alfa i omega jesteś, czy potrafisz przepowiadać przyszłość?
            > Poza tym jego historia wcale nie jest zgrabna i wiarygodna, to zwykłe wymyślane
            > naprędce kłamstwa.
            > I jeszcze coś - co innego, jak się jest w związku bez dzieci, a co innego, jak
            > dzieci są. Wtedy jest o co walczyć.
            > Zadziwiające to twoje poczucie wyższości.
            • qw994 Re: hahahaha!!! 25.09.11, 10:03
              > W którym momencie mojego posta wyczułaś moje poczucie wyższości?

              Zacznijmy od tytułu, który jest zwyczajnie niestosowny. Całość też jest pisana "z góry". Jeśli tego nie dostrzegasz - trudno.


              =no chyba, że c
              > hodziło ci o fakt, że pisząc posta siedziałem na taborecie a ty czytając go leż
              > ałaś na dywanie szukając czipsów pod wersalką.

              Twoja "błyskotliwość" czasami zwyczajnie nudzi.


              > A co do kłamstwa=nigdzie też nie napisałem, że jego historia jest zgrabna. Napi
              > sałem, że typ ma teraz kupę czasu na wymyślenie takowej=czytaj ze zrozumieniem.

              Ale co może wymyślić w takiej sytuacji? Że odnalazł nieznaną kuzynkę, z którą chciał urządzić przyjęcie urodzinowe-niespodziankę dla żony i dlatego zapisał ją pod męskim imieniem w komórce? Wtopa jest taka, że niczego nie można wymyślić, zwłaszcza, jak się już naprędce nakłamało.


              > Alfą i omegą być nie trzeba aby umieć zaobserwować pewne powtarzające się schem
              > aty. Trzeba tylko umieć obserwować i wyciągać wnioski.

              Naprawdę? A ile ty widziałeś takich przypadków, że z taką pewnością siebie piszesz, że WIESZ, co będzie dalej w życiu autorki wątku?
              • potworski Re: hahahaha!!! 25.09.11, 10:29
                qw994 napisała:

                Zacznijmy od tytułu, który jest zwyczajnie niestosowny. Całość też jest pisana "z góry". Jeśli tego nie dostrzegasz - trudno.


                Nie, nie dostrzegam. I nie obchodzi mnie jakie odnosisz wrażenie po przeczytaniu mojego tekstu=w tym przypadku liczy się merytoryka.

                Twoja "błyskotliwość" czasami zwyczajnie nudzi.


                Patrz wyżej. Plus fakt, że to standardowa odpowiedź w przypadku kiedy na błyskotliwość nie potrafi się odpowiedzieć=nawet w cudzysłowie.

                Ale co może wymyślić w takiej sytuacji? Że odnalazł nieznaną kuzynkę, z którą chciał urządzić przyjęcie urodzinowe-niespodziankę dla żony i dlatego zapisał ją pod męskim imieniem w komórce? Wtopa jest taka, że niczego nie można wymyślić, zwłaszcza, jak się już naprędce nakłamało.

                Ale po co ty mi to piszesz? Po co wyważasz otwarte drzwi? Nie musisz mi udowadniać wtopy bo to nie ja jestem autorem wątku.

                Naprawdę? A ile ty widziałeś takich przypadków, że z taką pewnością siebie piszesz, że WIESZ, co będzie dalej w życiu autorki wątku?

                Wiedzieć na 100% to ja tylko tyle wiem, że odmelduję się kiedyś z tego świata=zresztą podobnie jak ty. Mimo to nie dotykam kolektora wylotowego w motocyklu gołymi rękami, omijam psy bez smyczy i kagańca i nie zostawiam samochodu z otwartymi szybami.
                • qw994 Re: hahahaha!!! 25.09.11, 10:38
                  > Nie, nie dostrzegam.

                  To było do przewidzenia.


                  > Wiedzieć na 100% to ja tylko tyle wiem, że odmelduję się kiedyś z tego świata=z
                  > resztą podobnie jak ty. Mimo to nie dotykam kolektora wylotowego w motocyklu go
                  > łymi rękami, omijam psy bez smyczy i kagańca i nie zostawiam samochodu z otwart
                  > ymi szybami.

                  Podane przez ciebie przykłady mają się nijak do sytuacji opisanej w tym wątku.
                  A skoro jednak nie wiesz na 100%, co zrobi autorka wątku, to mądrzenie się jest chyba trochę bez sensu.
                  • potworski Re: hahahaha!!! 25.09.11, 10:43
                    qw994 napisała:

                    > Podane przez ciebie przykłady mają się nijak do sytuacji opisanej w tym wątku.
                    > A skoro jednak nie wiesz na 100%, co zrobi autorka wątku, to mądrzenie się jest
                    > chyba trochę bez sensu.


                    Idąc tym tokiem rozumowania całe forum dyskusyjne jest bez sensu i powinno zniknąć, bądź ograniczyć się jedynie do wątków w stylu "czego dzisiaj słuchacie bo ja Kasi Kowalskiej".
                    • qw994 Re: hahahaha!!! 25.09.11, 10:44
                      Nie. Wróćmy do meritum - nie spodobała mi się wymowa twojego posta i to wszystko. W szczególności wyśmiewanie się z czyjegoś nieszczęścia.
                      • potworski Re: hahahaha!!! 25.09.11, 10:56
                        qw994 napisała:

                        > Nie. Wróćmy do meritum - nie spodobała mi się wymowa twojego posta i to wszystk
                        > o. W szczególności wyśmiewanie się z czyjegoś nieszczęścia.


                        Tak tak=a w trzynastej sekundzie mojego posta słychać strzały.
                        • qw994 Re: hahahaha!!! 25.09.11, 10:59
                          > > o. W szczególności wyśmiewanie się z czyjegoś nieszczęścia.[/i]
                          >
                          > Tak tak=a w trzynastej sekundzie mojego posta słychać strzały.

                          Rozumiem, że "hahahaha!!!" to nie jest twoim zdaniem śmiech?
                          • potworski Re: hahahaha!!! 25.09.11, 11:07
                            qw994 napisała:

                            > Rozumiem, że "hahahaha!!!" to nie jest twoim zdaniem śmiech?


                            W tym przypadku była to jedna z kilku opcji jaka pojawiła mi się przy wpisywania tytułu posta=robię tak, żeby łatwiej było rozpoznać odpowiedzi na moje wypowiedzi. Choć nie tak do końca przypadkowo, bo jednak ten typ tłumaczenia jaki przedsięwzięła autorka wątku jest rzeczywiście zabawny.
                            • qw994 Re: hahahaha!!! 25.09.11, 11:39
                              > W tym przypadku była to jedna z kilku opcji jaka pojawiła mi się przy wpisywani
                              > a tytułu posta=robię tak, żeby łatwiej było rozpoznać odpowiedzi na moje wypowi
                              > edzi.

                              OK, dla ciebie to opcja, dla mnie naigrawanie się z kogoś. Wyszło moim zdaniem bardzo nieforunnie.


                              > Choć nie tak do końca przypadkowo, bo jednak ten typ tłumaczenia jaki prz
                              > edsięwzięła autorka wątku jest rzeczywiście zabawny.

                              "Zabawny". No cóż. Podejrzewam, że dla autorki wątku sytuacja nie jest jednak zabawna. Poza tym jak spada na człowieka coś takiego, to czepia się wtedy nawet absurdalnych wyjaśnień. Bo to obrona przed najgorszym. Zresztą w gruncie rzeczy jest to racjonalne, bo zakłada różne warianty, nie zawsze pierwszy najbardziej prawdopodobny scenariusz okazuje się prawdziwy.
          • anka_cyganka35 Re: hahahaha!!! 25.09.11, 09:37
            no zaaregowała tak jak się umówili. powiedział jej, że znalazłaś sms wiec ma udawac, ze go nie zna. biedne to naprawde. przeszłam to samo niestety. napisz do mnie na priva
      • ka-mi-la789 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 14:52
        Lamenty porzuconych żon pod hasłem: "przecież miał ugotowane, uprane i posprzątane" zawsze niepomiernie mnie bawią. Skoro uważasz, że twoje funkcje jako żony polegają na pucowaniu podłóg, to nie dziw się, że jesteś traktowana jak sprzątaczka. Sprzątaczce należy płacić za pracę, ale nie ma obowiązku być wobec niej szczerym, a tym bardziej wiernym. Co, oczywiście, nie usprawiedliwia postępowania chłopa, ale co nieco wyjaśnia.
        • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 16:04
          Co to w ogóle znaczy "funkcje żony". Czy dbanie o dom jest jakąś ujmą dla mnie jako żony, czy też jako kobiety? Małżeństwo nie polega wyłącznie na uprawianiu seksu. W moim pojęciu w małżeństwie musi znaleźć się miejsce na wszystko - od zmywania garów po wzajemny szacunek, miłość i sex.
          I nie użalam się nad sobą. Jedynie cholernie mnie to wszystko boli. Cholernie!! Wiesz?!
          • salma75 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 16:41
            A jak on "dba o dom"?
          • ka-mi-la789 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 17:57
            > Czy dbanie o dom jest jakąś ujmą dla mnie jako żony, czy też jako kobiety?

            Stawianie sprzątania i obiadków zawsze na czas na szczycie hierarchii wartości tudzież przekonanie, że chłop jest ci winien wierność, bo jest obsłużony i ma pod nos podetknięte, dowodzi niezrozumienia praw rządzących stosunkami międzyludzkimi, w tym małżeństwem.

            W moim pojęciu w małżeństwie musi znaleźć się miejsce na wszystko - od z
            > mywania garów po wzajemny szacunek, miłość i sex.

            A znalazło się? Bo ani słowem nie wspomniałaś, czy okazywałaś mu uczucia (pozytywne), słuchałaś jego zwierzeń, doradzałaś, pocieszałaś, byłaś czuła i starałaś się w łóżku. Piszesz tylko o garach. Nie będę tu rozwijać tematu "od garów jest zmywarka".

            Jedynie cholernie mnie to wszystko boli. Cholernie!!
            > Wiesz?!

            Nie wiem, bo nie jestem tobą. Mogę tylko ci wierzyć na słowo. I wierzę. Tyle, że oprócz wiary mam wrażenie, że możesz mieć kilka procent udziału w winie za zaistniałą sytuację. Nawet jeśli się mylę (w końcu wiem tylko tyle, ile sama napisałaś), może warto przemyśleć podejście do życia i małżeństwa - na przyszłość taka refleksja będzie jak znalazł.
            • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 18:52
              > Stawianie sprzątania i obiadków zawsze na czas na szczycie hierarchii wartości
              > tudzież przekonanie, że chłop jest ci winien wierność, bo jest obsłużony i ma p
              > od nos podetknięte, dowodzi niezrozumienia praw rządzących stosunkami międzylud
              > zkimi, w tym małżeństwem.

              A dlaczego sądzisz, że moja hierarchia wartości tak właśnie wygląda? Na podstawie tego że napisałam, że dużo robię dla domu? Nie stawiaj wniosków na podstawie niekompletnych danych - a jeśli ich nie masz to zapytaj.

              Piszesz tylko o garach. Nie będę tu rozwijać tematu "od garów jes
              > t zmywarka".
              >
              -
              • ka-mi-la789 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 19:03
                > A dlaczego sądzisz, że moja hierarchia wartości tak właśnie wygląda? Na podstaw
                > ie tego że napisałam, że dużo robię dla domu? Nie stawiaj wniosków na podstawie
                > niekompletnych danych - a jeśli ich nie masz to zapytaj.

                Dane może niekompletne, ale zachowanie człowieka w sytuacjach kryzysowych bardzo dużo o tymże człowieku mówi. A ty w sytuacji kryzysowej uderzyłaś w dzwon "ugotowane, uprane, posprzątane". Ponadto wyrażenie "wszystko to na nic" może sugerować, że właśnie w ten sposób usiłowałaś chłopa przy sobie zatrzymać.

                > -
                • qw994 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 19:29
                  > Dane może niekompletne, ale zachowanie człowieka w sytuacjach kryzysowych bardz
                  > o dużo o tymże człowieku mówi. A ty w sytuacji kryzysowej uderzyłaś w dzwon "ug
                  > otowane, uprane, posprzątane". Ponadto wyrażenie "wszystko to na nic" może suge
                  > rować, że właśnie w ten sposób usiłowałaś chłopa przy sobie zatrzymać.

                  Ja tego tak nie odebrałam. Dla mnie to raczej "krzyk rozpaczy".
            • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 19:30
              ka-mi-la789 napisała:


              > Nie wiem, bo nie jestem tobą. Mogę tylko ci wierzyć na słowo. I wierzę. Tyle, ż
              > e oprócz wiary mam wrażenie, że możesz mieć kilka procent udziału w winie za za
              > istniałą sytuację. Nawet jeśli się mylę (w końcu wiem tylko tyle, ile sama napi
              > sałaś), może warto przemyśleć podejście do życia i małżeństwa - na przyszłość t
              > aka refleksja będzie jak znalazł.

              A jaki to udział ona może mieć w tym, że mąż ją prawdopodobnie zdradza? Ona może mieć udział w tym, że oboje się od siebie oddalili i że jemu zaczęło być w tym związku niefajnie. Ale kwestia tego co on z tym zrobił to już jego sprawa nie jej. Mógł z nią porozmawiać, zaproponować terapię albo się rozwieść. Ja też długo uważałam, że za zdradę odpowiadają dwie strony. Dziś mam inne zdanie w tym temacie.
              • ka-mi-la789 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 20:30
                > A jaki to udział ona może mieć w tym, że mąż ją prawdopodobnie zdradza? Ona moż
                > e mieć udział w tym, że oboje się od siebie oddalili i że jemu zaczęło być w ty
                > m związku niefajnie. Ale kwestia tego co on z tym zrobił to już jego sprawa nie
                > jej.

                W porządku, skoro wolisz to tak nazywać. Po chwili zastanowienia uważam, że nawet masz rację - nie wpadłam na precyzyjne (a istotne) rozróżnienie między rozpadem więzi a zdradą. Niemniej jednak będę polemizować z poglądem, że "dbanie o dom i dzieci" to wszystko, co żona może i powinna dać z siebie mężowi. To nawet nie jest najważniejsze. A już na pewno nie dlatego obowiązuje małżeńska wierność.

                > Mógł z nią porozmawiać, zaproponować terapię albo się rozwieść

                Nawet powinien, gdyby chciał być uczciwy. Tego, że nie jest, nic nie usprawiedliwia (to już wcześniej pisałam).

                Ja też dł
                > ugo uważałam, że za zdradę odpowiadają dwie strony. Dziś mam inne zdanie w tym
                > temacie.

                Takie pseudopsychologiczne teoryjki ("czegoś mu brakowało", "wina zawsze leży po obu stronach) co jakiś czas powstają, potem zastępują je inne, równie bzdurne (ostatnio na przykład modne jest twierdzenie, że za romans nie odpowiada kochanka - jak wiadomo, chodząca cnota - tylko zdradzający chłop). Ale to temat nawet nie na osobny wątek, ale na kilka doktoratów z socjologii.
                --
                Gadał dziad do obrazu, a obraz do niego: "Spieprzaj, dziadu".
                • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 23:00
                  ka-mi-la789 napisała:

                  >
                  > W porządku, skoro wolisz to tak nazywać. Po chwili zastanowienia uważam, że naw
                  > et masz rację - nie wpadłam na precyzyjne (a istotne) rozróżnienie między rozpa
                  > dem więzi a zdradą. Niemniej jednak będę polemizować z poglądem, że "dbanie o d
                  > om i dzieci" to wszystko, co żona może i powinna dać z siebie mężowi. To nawet
                  > nie jest najważniejsze. A już na pewno nie dlatego obowiązuje małżeńska wiernoś
                  > ć.

                  To nie jest mój pogląd. Też jestem zdania, że małżeństwo to znacznie więcej niż zrobione pranie i ciasto na stole;)


                  > Nawet powinien, gdyby chciał być uczciwy. Tego, że nie jest, nic nie usprawiedl
                  > iwia (to już wcześniej pisałam).

                  No powinien ale nie dał rady. Zdarza się. Mnie tylko chodziło o to, żeby nie mówić, że to wina autorki wątku.


                  > Takie pseudopsychologiczne teoryjki ("czegoś mu brakowało", "wina zawsze leży p
                  > o obu stronach) co jakiś czas powstają, potem zastępują je inne, równie bzdurne
                  > (ostatnio na przykład modne jest twierdzenie, że za romans nie odpowiada kocha
                  > nka - jak wiadomo, chodząca cnota - tylko zdradzający chłop). Ale to temat nawe
                  > t nie na osobny wątek, ale na kilka doktoratów z socjologii.

                  To nie są pseudopsychologiczne teoryjki. To po prostu psychologia;) No prawdą jest, że jak ludziom czegoś brakuje i nie umieją sobie tego sami zapewnić (sami ze sobą czy sami z drugą osobą w związku) to się od siebie oddalą. I faktycznie wtedy trochę obie strony są 'winne'. Jedna, że nie mówi, że gorzej czuje się w relacji a druga, że nie jest wystarczająco uważna, żeby to zauważyć. Natomiast kwestia zdrady to już decyzja za którą zdradzana osoba nie może brać odpowiedzialności.
                  A ja nie zmieniam zdania pod wpływem mody na jakieś nowe teorie psychologiczne. Zmieniłam zdanie bo pewne rzeczy przemyślałam, po prostu.


                  > --
                  > Gadał dziad do obrazu, a obraz do niego: "Spieprzaj, dziadu".
                • wartosc.energetyczna Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 23:13
                  ka-mi-la789 napisała:

                  > Takie pseudopsychologiczne teoryjki ("czegoś mu brakowało", "wina zawsze leży p
                  > o obu stronach) co jakiś czas powstają, potem zastępują je inne, równie bzdurne
                  > (ostatnio na przykład modne jest twierdzenie, że za romans nie odpowiada kocha
                  > nka - jak wiadomo, chodząca cnota - tylko zdradzający chłop).

                  to że za romans odpowiada zdradzający chłop nazywasz bzdurną pseudopsychologiczną teorią? :D



                  > --
                  > Gadał dziad do obrazu, a obraz do niego: "Spieprzaj, dziadu".
                  • ka-mi-la789 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 23:26
                    > to że za romans odpowiada zdradzający chłop nazywasz bzdurną pseudopsychologicz
                    > ną teorią? :D

                    Bzdurną pseudopsychologią nazywam obarczanie winą tylko jednego uczestnika romansu. Każdy ponosi odpowiedzialność za swoje działania, amatorki cudzych chłopów też. Zwalnianie ich z niej jest tak samo głupie jak postawa "ta zdzira uwiodła mi niewinnego, biednego misia".
    • moonogamistka Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 11:23
      Potraktuj cala sprawe tak, jakby juz cos sie wydarzylo miedzy nimi. I zastanow sie teraz- co chcesz dalej z tym zrobic. Jestes w stanie wybaczyc?
      Jesli chlop oprocz tego wydarzenia porzadny, opiekunczy i ogarniety zyciowo- ja bym wziala chlopa pod sciane i powiedziala, ze zdaje sobie sprawe z wszystkiego i albo to skonczy i zacznie odbudowywac moje zaufanie i poswiecac uwage rodzinie- albo niech pakuje manatki i wypier...nicza do Pani X badz mamusi.
      Nie dyskutuj z nim, tylko daj mu 2 doby na zastanowienie sie nad zyciem. Ale jego decyzja ma byc na 100%. Takie pierwsze i ostatnie ostrzezenie.
      • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 12:44
        Myśle, że sprawe postawiłam częściowo na ostrzu noża: kiedy wróci z pracy dowie się, że jego rzeczy znajdują się teraz w innym pokoju i że będzie spać również w drugim pokoju.
        Zastanawiam się nad opcją dania mu dwudniowego czasu do namysłu i albo zostaje i się ogarnia albo wypier.....
        Nie będę jednak miała pewności, czy jeśli zostanie, to będzie oznaczało że się ogarnął, czy też tak mu wygodnie a swoje i tak będzie robić za moimi plecami...
        • ka-mi-la789 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 14:54
          bbabba napisała:

          > Nie będę jednak miała pewności, czy jeśli zostanie, to będzie oznaczało że się
          > ogarnął, czy też tak mu wygodnie a swoje i tak będzie robić za moimi plecami...

          Zaoszczędzę ci udręki: to drugie. Byłby głupi, gdyby zrezygnował z baby, która nie tylko go obsługuje na wszystkich frontach, ale nie wymaga elementarnego szacunku i pozwala robić z siebie kretynkę.
        • moonogamistka Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 14:56
          Jesli zdecyduje sie zostac z Wami- musi Ci udowodnic- ze wszystko jest juz OK. Niech sie melduje, telefon i komputer bez hasel do wgladu. Nie chodzi o to, ze masz grzebac- on musi wiedziec, ze nie ma nic do ukrycia i to ON ma Ci to udowodnic.
          I w nosie miej chrzakania forumowych madrali- ze "jak mozna!" Bawic sie w bezgraniczne zaufanie mozna- dopoki ktos go nie spusci w WC.
          Sorry- podwazyl Twoje zaufanie i jesli mu zalezy na zwiazku- w jego interesie jest naprawa Waszych stosunkow. Jego sprawa w jaki sposob.
          Jesli nozka mu sie podwinie- bedziesz moze wreszcie miala dowod- czarno na bialym.
          Osobna sypialnia na jakis czas tez jest dobrym pomysl.
          Najgorsze wyjscie to nie reagowac w ogole i zamiesc pod dywanik, bo partner czuje sie bezkarny i problem narasta.
    • maly.jasio w bzdurach pomocy nie udzielamy 25.09.11, 16:45
      nastepnemu walizki wystaw za drzwi, gdy smieci na czas nie wyrzuci i paznokci nie obetnie.
    • lisbethsalander Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 19:05
      Mnie w tym wszystkim co opisałaś brakuje chęci wyjaśnienia z obu stron, ja w podobnej sytuacji przycisnęłabym chłopa, żeby się jakoś zdefiniował. Nie dałabym się spławić żadnym "nie wiem" - to kto ma wiedzieć, ja? Wystawianie walizek i wywalanie z sypialni jest dla mnie dziecinadą. Trzymaj się.
      • qw994 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 19:15
        Ale jak byś przycisnęła? :)
        • lisbethsalander Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 19:40
          Mam swoje sposoby.
          A poważnie, to nie ma opcji, żeby szanujący mnie człowiek, z którym mam jakiś konflikt spławił mnie "nie wiem". Albo autorka ma męża amebę, albo niezłego cwaniaka.
          • qw994 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 19:50
            Ale przecież autorka wątku próbowała rozmawiać, naciskała, z tego, co zrozumiałam. Fajnie, że ty masz swoje sposoby, ale ja akurat też nie wiedziałabym zapewne, co robić w takiej sytuacji, kiedy słyszę wyłącznie wykręty. Generalnie chyba nikt nie jest na to przygotowany.
            • lonely.stoner Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 20:38
              przeczytalam te wszystkie komentarze i to co autorka napisala- Potworski ma 100% racji, ja bym kazala mu sie wyprowadzic, albo lepiej wyrzucila go z domu. Moge sie zalozyc zeby sie do tej wlasnie 'kolezanki' wprowadzil tego samego dnia.
              • qw994 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 20:45
                Niekoniecznie. A jeśli ona by wcale tego nie chciała? :)
            • virtual_woman Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 20:41
              W takiej sytuacji się baczniej obserwuje. Przecież autorka nie ma czarno na białym, że jest zdradzana. A już pomysł w wyprowadzką faceta do innego pokoju wydaje mi się śmieszny. Jeśli facet Jej nie zdradza, a tylko ukrywał tą znajomość, to co ? Jeżeli Jej nie zdradził, to w końcu zdradzi, co ma za darmo dostawać po łbie.
              Kłamie i mąż i ta dziewczyna, nie dogadali się dokładniej jak mają mówić autorce. Pogubili się w zeznaniach, ale to przecież nie znaczy, że ze sobą sypiają..
              • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 20:52
                Szczerze mówiąc to guzik mnie obchodzi, czy sypiają czy nie. Najbardziej boli to, że ukrywa przede mną znajomość z kobietą, a skoro ukrywa to znaczy, że nie chce abym się o tym dowiedziała, a skoro nie chce, to znaczy, że ma coś na sumieniu. Taka jest moja teoria.
                Jestem bardzo konkretna i dosłowna - często mam w życiu przez to pod górkę.
                Nie mam zamiaru tolerować kłamstwa w moim związku. Za dużo włożyłam w ten związek pracy (pracy szeroko pojętej) i uważam, że należy mi się szacunek ze strony męża.
                Przez szacunek rozumiem także szczerość w wyznaniu, że kogoś ma. Nawet jeśli jest to tylko fascynacja emocjonalna.
                • virtual_woman Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 21:23
                  A co jeśli On powiedział Ci prawdę, a ta dziewczyna pomieszała ?

                  Szacunek należy się każdemu człowiekowi.
              • ka-mi-la789 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 21:37
                Gdyby to była zwykła znajomość, to by jej nie ukrywał. To po pierwsze. Po drugie, sypiają czy nie, samo kłamstwo byłoby dla mnie powodem do podjęcia kroków ostatecznych. Nie da się, po prostu się nie da żyć z człowiekiem, któremu nie można ufać.
                • virtual_woman Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 22:22
                  Kamila, ale dlaczego od razu zakładasz, że to nie jest zwykła znajomość. Jak już wspomniałam wyżej, mam żonatych kolegów którzy mają mnie zapisaną w telefonie imieniem męskim.
                  I jest to jak najbardziej zwykła znajomość, czasem dzwonią pogadać o pierdołach, czasem z jakimś problemem a z jakiś powodów nie mogą o tym porozmawiać z żoną.

                  Rozumiem, że autorka czuje się oszukana. Dziwi mnie tylko to, że praktycznie wszyscy w tym wątku postawili na tym facecie krzyżyk z powodu jednego sms'a i być może niespójnych odpowiedzi zaspanego faceta.
                  • ka-mi-la789 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 23:36
                    > Kamila, ale dlaczego od razu zakładasz, że to nie jest zwykła znajomość.

                    Bo zwykłej znajomości nie ma powodu ukrywać.

                    > I jest to jak najbardziej zwykła znajomość, czasem dzwonią pogadać o pierdołach
                    > , czasem z jakimś problemem a z jakiś powodów nie mogą o tym porozmawiać z żoną

                    I to już jest nieuczciwe wobec tych żon. Od rozmawiania o problemach jest właśnie żona/mąż, bo to on(a) ma w założeniu być najbliższym człowiekiem i przyjacielem. Jeżeli tak nie jest, to coś w tym małżeństwie bardzo szwankuje. Gdybym się dowiedziała, że mój (na szczęście tylko hipotetyczny) mąż wypłakuje się w rękaw obcej babie, to byłby to koniec tego małżeństwa. Bo to po prostu jest nielojalność. Niezależnie od ksywy, pod którą wklepałby ją w telefon.
      • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 20:41
        łatwo powiedzieć: "przycisnęłabym chłopa, żeby się jakoś zdefiniował...". W jaki sposób przycisnąć - skoro słowa nie działają to co? - mam mu patenią w łeb przyłożyć, żeby coś w końcu konkretnego powiedział?
        • moonogamistka Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 20:44
          Bylby totalnym idiota, gdyby sie przyznal.
          • qw994 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 20:47
            Oczywiście, że tak. Żeby się przyznał, trzeba go doprowadzić do ostateczności. Wyprowadzka z sypialni to dobry trop, moim zdaniem.
          • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 20:55
            To zależy na krórym związku bardziej mu zależy...
            Bo jeśli na związku ze mną, to uważam, że powinien powiedzieć mi całą prawdę - skoro coś już wiem i oczywiście zerwać kontakt z tamtą.
        • lisbethsalander Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 22:29
          Dla własnego komfortu psychicznego nie dałabym mu tego luzu. Wyniesie się na kanapę, a Ty się dalej będziesz zadręczać i trzepać mu telefon. Niech się wysili na szczerą rozmowę, w końcu jesteście ileś lat razem i na pewno były między Wami jakieś konflikty - jak on się wtedy zachowywał?
          • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 26.09.11, 08:39
            Jak się zachowywał? Jeśli coś poważnie zawalił - to chował głowę w piasek, unikał rozmów na temat, wszystko musiałam z niego wyciągać no i prawie nigdy nie usłyszałam przeprosin. Jego taktyka polegała na czekaniu, aż mi przejdzie.
          • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 26.09.11, 08:41
            Jak się zachowywał? Jeśli coś poważnie zawalił - to chował głowę w piasek, unikał rozmów na temat, wszystko musiałam z niego wyciągać no i prawie nigdy nie usłyszałam przeprosin. Jego taktyka polegała na czekaniu, aż mi przejdzie.

            Wczoraj kiedy się dowiedział, że będzie spać na kanapie, przepraszał, oj bardzo przepraszał, ale i tak postawiłam na swoim. Nie mogłabym spać obok niego teraz...
    • nutka07 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 22:07
      Ta kobieta ma meza? Wiesz jak sie nazywa?
      • lisbethsalander Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 25.09.11, 22:30
        Moim zdaniem takie sprawy powinni załatwić sami między sobą.
      • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 26.09.11, 08:43
        Nie wiem, nie pytałam
    • ursz-ulka Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 26.09.11, 08:47
      I co tam w końcu u Ciebie? Masz już jasną sytuację? Czy nadal niepewność?
      • bbabba Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 26.09.11, 08:52
        bez zmian
        • ursz-ulka Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 26.09.11, 08:55
          To lipa. Nie wiem co Ci podpowiedzieć, sama nieraz szpieguję swojego faceta, niepotrzebnie się nakręcam. A prawdy się pewnie nie dowiem.
          TAkie głupie sytuacje.
        • qw994 Re: Bardzo proszę Was o pomoc.... 26.09.11, 18:53
          Bądź twarda.
          • bbabba .... 26.09.11, 21:10
            qw944 - staram się być twarda. Rozmowy ograniczam do absolutnego minimum, wyłącznie na tematy dotyczące dzieci. Wieczorem każde idzie w swoją stronę. Troche to komiczne, ale dostrzegam uroki tej sytuacji... mam jakoś więcej czasu dla siebie. Najgorsze jest to, że zbliżają się urodzinki naszego dziecka, a ja będę musiała udawać przed gośćmi szczęśliwą żonę. Zrobię to dla maleństwa.
            A wobec męża zachowania nie zmienię - zawzięłam się na maxa. Nie wiem tylko w jakim kierunku to wszystko ma pójść, jakoś nie potrafię spokojnie się nad tym zastanowić.
            • wartosc.energetyczna Re: .... 26.09.11, 21:13
              a dlaczego masz udawać szczęśliwą żonę?
              • bbabba Re: .... 26.09.11, 21:20
                Po pierwsze to święto mojego dziecka i nie mogę zepsuć mu zabawy swoim złym humorem
                Po drugie nie dojrzałam do tego, by głośno powiedzieć co się wydarzyło między nami - boje się reakcji otoczenia i boje się tego, że przestaną nas odbierać jak do tej pory.
                Tutaj jest inaczej, ja nie znam Was, Wy nie znacie mnie - tutaj czuje się bezpiecznie.
                • raohszana Re: .... 26.09.11, 21:22
                  Co ma dobry humor do udawania idealnej żony?
                  I dlaczego masz komukolwiek obwieszczać cokolwiek o waszych relacjach? O_o
                  • bbabba Re: .... 26.09.11, 21:24
                    to jak mam gościom wytłumaczyć swoj podły nastrój?
                    • raohszana Re: .... 26.09.11, 21:25
                      A to musisz się z tym obnosić? Nie może zachowywać się po prostu zwyczajnie, nie epatując nastrojem?
                      • bbabba Re: .... 26.09.11, 21:29
                        Nawet nie wiesz z jakim trudem przychodzi mi teraz odezwanie się do niego, przebywanie w tym samym pomieszczeniu, patrzenie na niego itp
                        • raohszana Re: .... 26.09.11, 21:32
                          Hmmm... to albo przesuń imprezę albo skup się na dziecku tylko.
                          • bbabba Re: .... 26.09.11, 21:42
                            Nic nie będę przesuwać. Są rzeczy ważne i ważniejsze - a radość dziecka najważniejsza!
                            • raohszana Re: .... 26.09.11, 21:46
                              No i sama widzisz na czym się trzeba skupić - na dziecku! Baw się dobrze razem z dzieciem i wcale nie patrz na męża.
                              • bbabba Re: .... 26.09.11, 21:48
                                :-)
                                • bbabba ___________ nowa historia ___________ 27.09.11, 06:26
                                  Nie dałam za wygraną - przetrzepałam jego skrzynkę pocztową, gg, nk ...
                                  Na nk znalazłam propozycję spotkania z jakąś dziewczyną ... potwierdził spotkali się ... to jego "była" ... podobno widzieli się gdy był na delegacji niedaleko jej miejsca zamieszkania (drugi koniec Polski).
                                  • ursyda Re: ___________ nowa historia ___________ 27.09.11, 07:13
                                    i nic o tym nie wiedziałaś?
                                    • bbabba Re: ___________ nowa historia ___________ 27.09.11, 08:35
                                      nie wiedziałam
                                      • a_nonima Re: ___________ nowa historia ___________ 27.09.11, 08:55
                                        Z góry przepraszam za określenie, ale dupek z tego Twojego męża. Ewidentnie szuka boków. Znudziły mu się małżeńska rutyna i ustalone zasady.
                                        Nawet nie wiem co doradzić w takiej sytuacji.
                                        • salma75 Re: ___________ nowa historia ___________ 27.09.11, 09:28
                                          Przyznam, że mnie już też witki opadły...
                                          Poproś go by się wyprowadził.
                                      • ursyda Re: ___________ nowa historia ___________ 27.09.11, 09:43
                                        Będziesz szukała jeszcze innych dowodów?
                                        • anka_cyganka35 Re: ___________ nowa historia ___________ 27.09.11, 09:48
                                          nie przesadzajcie. jezeli znalazła tylko to o czym pisze to nie jest powód żeby się wyprowadzał.
                                          • ursyda Re: ___________ nowa historia ___________ 27.09.11, 09:49
                                            Powinna poczekać aż przyprowadzi nową kobietę do domu? Jak na mój gust to facet ewidentnie szuka. A jak szuka to znajdzie, więc jak chce szukać to niech szuka już z czystym kontem.
                                            • anka_cyganka35 Re: ___________ nowa historia ___________ 27.09.11, 09:54
                                              nie przesadzaj. spotkanie z była znajoma nie oznacza odrazu przyprowadzania nowej kobiety do domu
                                              • ursyda Re: ___________ nowa historia ___________ 27.09.11, 09:58
                                                Koleś zapisuje laskę pod męskim imieniem, ucieka z telefonem, umawia się poza plecami z inną kobietą, w dodatku byłą.
                                                Zadam jedno pytanie: co ma do ukrycia skoro to ukrywa?
                                                Owszem, możemy przyjąć, że wątkotwórczyni to furiatka, która za każdą kobietę robi scenę i gość by się spotkać musi to ukrywać. Niemniej jednak wiem, że jeśli nie ma się nic do ukrycia to się tego po prostu nie ukrywa, nawet kosztem sceny.
                                          • salma75 Re: ___________ nowa historia ___________ 27.09.11, 09:55
                                            Posłuchaj, coś bardzo mocno śmierdzi, delikatnie mówiąc.
                                            Facet się wyprowadzi, może poza domem łatwiej mu przyjdzie myślenie, bo póki co to kiepsko z tym u niego.
                                            A i ona sama w domu ochłonie trochę.
                                            Wszystkim wyjdzie ta wyprowadzka na dobre.
                                            I nie mówię by go wyrzucać.
                                            Poprosić grzecznie by dla dobra wszystkich zmienił lokum, być może na jakiś czas.
                                          • yoko0202 no spoko 27.09.11, 11:02
                                            anka_cyganka35 napisała:

                                            > nie przesadzajcie. jezeli znalazła tylko to o czym pisze to nie jest powód żeby
                                            > się wyprowadzał.

                                            najlepiej poczekać jeszcze parę tygodni aż okaże się, że tamtej pani X test ciążowy wyszedł pozytywnie
                                  • ursz-ulka Re: ___________ nowa historia ___________ 27.09.11, 10:55
                                    Była propozycja spotkania, no ok. Ale co ci powiedział o tym konkretnie?
                                    • anka_cyganka35 Re: ___________ nowa historia ___________ 27.09.11, 11:10
                                      wiesz może się nie doczekać pozytywnego wyniku testu ciazowego jego potencjalnej kochanki. ja sie nie doczekałam np.
                                      • ursyda Re: ___________ nowa historia ___________ 27.09.11, 11:34
                                        zabezpieczała się?
                                        czy on?
                                        • anka_cyganka35 Re: ___________ nowa historia ___________ 27.09.11, 11:46
                                          podałam to jako przykład żebyscie tutaj z czarnowidzctwem nie szalały bo ja akurat wiem cos o takich sprawach bo osobiscie mnie to spotkało. jestem jak najbardziej za tym aby sprawdzić szans na to zeby sie przyznał raczej nie ma i wyjasnic sprawe. okrzyki pt. wywalic z domu, kochanka w ciazy itp - sory ale to nie jest rozwiazanie sprawy
                                          • ursyda Re: ___________ nowa historia ___________ 27.09.11, 11:50
                                            Ok, to doszłyśmy do czegoś. Do tego, ze zanegowałaś wszystkie poddane tu rozwiązania. W takim razie czekamy na Twoją propozycję.
                                            • raohszana Re: ___________ nowa historia ___________ 27.09.11, 11:59
                                              ursyda napisała:

                                              > Ok, to doszłyśmy do czegoś. Do tego, ze zanegowałaś wszystkie poddane tu rozwią
                                              > zania. W takim razie czekamy na Twoją propozycję.
                                              *
                                              Ukochać misia-pysia-tulisia, bo na pewno to jej wina? :D
                                              • anka_cyganka35 Re: ___________ nowa historia ___________ 27.09.11, 12:12
                                                wszytskie watki na tym ofrum koncza sie w podobny sposob. rozmowa z Wami nie ma sensu bo zycie nie jest takie proste jak wam sie wydaje
                                                • raohszana Re: ___________ nowa historia ___________ 27.09.11, 12:15
                                                  anka_cyganka35 napisała:

                                                  > wszytskie watki na tym ofrum koncza sie w podobny sposob. rozmowa z Wami nie ma
                                                  > sensu bo zycie nie jest takie proste jak wam sie wydaje
                                                  *
                                                  Stały argument - wszystko jest taaakieee skomplikowane, na własne życzenie. To wyjaśnij mi, z łaski swej, tę skomplikowaną materię życiową, której nie pojmujemy.
                                                • ursyda Re: ___________ nowa historia ___________ 27.09.11, 12:40
                                                  Ale w jaki. Chcesz merytorycznej dyskusji w związku z czym zadałam Ci pytanie co proponujesz bo na razie skończyłaś na etapie negowania wszelkich propozycji, które tu padły. Jasnym jest, że kazdy przypadek jest inny dlatego pytam- co Ty byś zrobiła będąc w sytuacji autorki wątku.
                                              • ursyda Re: ___________ nowa historia ___________ 27.09.11, 12:41
                                                raohszana napisał:

                                                > Ukochać misia-pysia-tulisia, bo na pewno to jej wina? :D
                                                >
                                                Nie podpowiadaj.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka