werteluska
11.10.11, 21:40
W sob.poznalam na imprezie pewnego chlopaka. Spedzilismy z soba cala impreze tj. razem sie bawilismy i rozmawialismy. Bylo b.sympatycznie, mielismy duzo wspolnych tematow, mozna nawet powiedziec, ze nadajemy na tych samych falach. Zapytal czy jeszcze kiedys sie spotkamy i dam mu swoj nr. Ja na imprezy nie zabieram telefonu ale puscil mi sygnal (co zauwazylam na drugi dzien). Pozniej znajomi chcieli juz isc wiec podziekowalam mu za mily wieczor, powiedzialam, ze fajnie sie bawilam w jego towarzystwie (w domysle, ze on tez jest fajny). Niech chcialam tak po prostu odwrocic sie na piecie i sobie odejsc bo naprawde zrobil na mnie wrazenie i nie ukrywam, ze mialam nadzieje na kolejne spotkanie...
I problem z tym, ze on sie nie odezwal, Wiem, wiem powiecie mi zaraz, ze jestem ksiezniczka czekajaca na ksiecia na bialym rumaku i jesli nie zmienie swojej postawy to bede taak kwitnąc az do samej smierci. Ale ja nie chce byc natretna, nie chce sie narzucac, a poza tym uwazam, ze jakby facetowi zalezalo to sam by sie odezwal i zrobilby ten pierwszy krok. Byc moze zdecydowana wiekszosc Was ma bardziej "wspolczesne" podejscie do spraw damsko-meskich, jestescie przebojowe i smiale. Ja jestem - moze na moje nieszczescie - tradycjonalistka. I tu naprawde nie chodzi i zadna dume tylko o moje przekonania
I nawet jesli chcialabym sie do niego odezwac to nawet nie wiem co mam napisac zeby nie wyjsc na zeschizowana kretynke, zeby wyszloi tak niezobowiazująco.
Z pewnosci macie wieksze doswiadczenie, co zrobic??