Dodaj do ulubionych

Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki...

14.10.11, 20:50
na obczyźnie?
Bo ja właśnie powoli dojrzewam do tego, że zostawię w jakiejś tam perspektywie paru miesięcy PL i podążę za sercem do innego kraju.
Nie ukrywam, że na razie mnie to przeraża. Bo tutaj mam jakąś tam wyrobioną pozycję zawodową, doświadczenie, umiejętność poruszania się w tych strukturach, a tam będę zaczynać praktycznie od nowa. Bo i co mi po tych dwóch fakultetach, co mi po tym, że niby w DE formalnie mi to wykształcenie uznają, skoro praktycznie bez przynajmniej ichniejszych studiów podyplomowych nie mam szans na pracę w zawodzie.
Zresztą, jaki jest tak naprawdę ten mój zawód, bo oba fakultety stricte humanistyczne.
Ot takie mnie trapią rozterki.
No i jakieś tam plany z chłopakiem oczywiście mamy, które pewnie będą się z czasem konkretyzować, ale na razie chętnie posłuchałabym optymistycznych historii innych:).
Obserwuj wątek
    • czadroman Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 14.10.11, 20:55
      też myślę o emigracji, język znam, zawód mam, a nawet paszport tego kraju, potrzebuję jakiejś radykalnej zmiany w życiu, bo mi nudno, jak cholera
    • spam_killer2 cóż za żałość 14.10.11, 20:56
      kirunia w miłosnych okowach Niemca z NRD usiłuje pod tymczasowym nickiem uzyskać potwierdzenie tezy, że emigracja to cud, miód i malina

      wszelkie inne wypowiedzi zostaną pryncypialnie odrzucone jako wyraz złośliwości lub wrednej zazdrości

      mnie tymczasem interesuje co tam słychać o tego najwspanialszego pod słońcem M., co to po wyjazdowym bzykanku na plaży nagle okazał się beee i Ex

    • maly_zlosliwiec Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 14.10.11, 20:58
      Jeśli jesteś odważna, to sobie spokojnie poradzisz. Jeśli znasz język, albo planujesz go poznać - to znakomicie.
      Od siebie mogę dodać jedną radę.

      Nie marudź i nigdy nie mów źle o sobie, lub swoim otoczeniu, kraju.
      To bardzo negatywnie wpływa na ocenę osoby krytykującej.
      Uśmiech i optymizm otworzy Ci drzwi do wielu miejsc.
      Będzie dobrze.

      • czadroman Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 14.10.11, 21:06
        nie ma nic żałośniejszego od emigranta srającego w swoje gniazdo, ja tam bez ściemy może lepiej by mi było w bogatszym kraju, gdzie Weissbier dojrzewa
        • maly_zlosliwiec Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 14.10.11, 21:11
          No właśnie, w tym cały problem.
      • daenerys_targaryen Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 14.10.11, 21:11
        > Nie marudź i nigdy nie mów źle o sobie, lub swoim otoczeniu, kraju.
        > To bardzo negatywnie wpływa na ocenę osoby krytykującej.
        > Uśmiech i optymizm otworzy Ci drzwi do wielu miejsc.
        > Będzie dobrze.

        Nie no, te sztuczki to ja dobrze znam, chociażby z rozmów kwalifikacyjnych;).
        Niepisana zasada: wychwalaj swojego poprzedniego szefa pod niebiosa;).
        Nie mogę powiedzieć, że źle mi w PL, dosyć dobrze się tu urządziłam. Ale... tutaj jestem sama, sama muszę boksować się z życiem. Tam mogę wejść w bardzo fajną rodzinę. A to dużo dla mnie znaczy.
        • maly_zlosliwiec Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 14.10.11, 21:14
          Ja nie przesadzam. Bo potem następuje pytanie, jak było extra, to po co zmieniać.
          • daenerys_targaryen Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 14.10.11, 21:21
            > Ja nie przesadzam. Bo potem następuje pytanie, jak było extra, to po co zmieniać.

            To się wstawia nawijkę, że brakowało mi jedynie możliwości rozwoju, że ja chcialam robić tyle rzeczy, a nie dano mi się wykazać;).
            Been there, done that.
            • maly_zlosliwiec Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 14.10.11, 21:26
              I tu właśnie jest pułapka.
              Jak byłabyś dobra, to by Ci dali możliwości wykazania.
              Raczej poprzednicy nie mieli warunków.
              • daenerys_targaryen Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 14.10.11, 21:35
                Ale np. w korporacji jest tak, że masz jakieś tam swoje małe poletko do obrobienia od do (bo tam wszystko jest dokładnie uregulowane i opisane), i ono w sumie cię ogranicza.
                Jak chcesz robić coś więcej, to zaraz wleziesz na poletko innego.

                Obecnie jestem zdania, że nie ma to jak prywatna firma, gdzie człowiek z konieczności (cięcie kosztów) musi obrobić parę stanowisk. Jak cię to nie zabije, to szybko się wyrobisz:).
        • czadroman Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 14.10.11, 21:17
          hehe, mówiłem dobrze o firmie w której pracowałem dawno temu i krótko, okazało się że przyszły szef i poprzedni to kumple :) no i + :D
    • soulshunter Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 14.10.11, 21:10
      poczatki na obczyznie? Krotko zwiezle i na temat - bylo przejebane.
      • maly_zlosliwiec Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 14.10.11, 21:12
        A jak dawno to było ?
        Bez podtekstów z mojej strony. Ja pięć lat temu i było ekstra.
        Ale wcześniej dużo lat planowania i przygotowań.
        • soulshunter Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 14.10.11, 21:14
          92-03
          • maly_zlosliwiec Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 14.10.11, 21:16
            To podobno też był dobry czas. Albo moi znajomi mają za bujną wyobraźnię. Mam nadzieję, że sobie poradziłeś.
            • soulshunter Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 14.10.11, 21:18
              nie bylo opcji ze sobie nie poradze.
              • maly_zlosliwiec Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 14.10.11, 21:28
                No i co dalej ?
                Miało być optymistycznie. Siedzisz z cygarem na Bahamach ?
                Ja za moment wracam do pracy, więc to ostatnie sekundy na gadanie.
                • soulshunter Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 14.10.11, 21:31
                  teraz siedze z cygarem i mi wszystko totalnie zwisa i powiewa. Luz blus i mamona za darmo.
                  • maly_zlosliwiec Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 14.10.11, 21:38
                    Dobra, mamona za darmo mnie rozwaliła.
      • gr.eenka Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 16.10.11, 09:44
        soulshunter napisał:

        > poczatki na obczyznie? Krotko zwiezle i na temat - bylo przejebane.
        o to tak jak u mnie, a to tylko inne miasto :)
    • buuenos Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 14.10.11, 21:34
      Poczatki byly rewelacyjne,przyjechalam z taka energia,ze gory przenosic.Nie bylo rzeczy niemozliwych,problemow nie do rozwiazania.Zwatpienie przyszlo po ok 2 latach.Tzn nie zwatpienie czy dobrze zrobilam, ale raczej co dalej.Zapisalam sie na studia i energia znow wrocila.Dzis po 12 latach nie zaluje nic a nic.Lubie miejsce ,w ktorym mieszkam i lubie PL. System studiowania w DE jest bardzo elastyczny.Ja pracowalam i studiowalam dziennie.Dobierasz sobie tak plan,ze latwo pogodzic to z godz. pracy.Dla zaoszczedzenia czasu bralam sobie bloki weekendowe.Wiadomo,ze od razu nie zaczniesz kariery tam gdzie skonczylas w Pl ,ale nie jest tez tak,ze musisz zaczac od najnizszego szczebla.Masz waksztalcenie humanistyczne,ok, zacznij od praktyki gdzies w szkole albo placowce socjalnej.Bedzie dobrze!
      • vandikia Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 17:52
        mnie to autentycznie przeraża.. elastyczne godziny, praca, szkoła.. a gdzie czas na życie?
    • rotkaeppchen1 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 14.10.11, 23:25
      Mieszkam w DE od pieciu lat, pracuje, studiuje i jest ok.
      Nic sie nie martw, od maja jest znacznie latwiej, bo nie potrzebujesz pozwolenia na prace.
      Co do pracy, wszystko zalezy w jakiej branzy chcesz pracowac. Czasem wystarczaja studia podyplomowe, czasem trzeba "dorobic" jeden kierunek, czasem zaczac od zera. Pamietaj jednak, ze mieszkajac w innym kraju, takze jemu trzeba oddac kawalek serca, inaczej trudno o odnalezienie sie w nowej sytuacji, zapuszczenie korzeni i poczucie trafnosci wyboru.
      • daenerys_targaryen Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 14.10.11, 23:40
        Pamietaj jednak, ze mieszkajac w innym kraju, takze jemu trzeba oddac kaw
        > alek serca, inaczej trudno o odnalezienie sie w nowej sytuacji, zapuszczenie ko
        > rzeni i poczucie trafnosci wyboru.

        O to jestem spokojna. Ja już teraz tam czuję się jak u siebie. Znam ich język, znam ich zwyczaje, znam ich kulturę. Można by powiedzieć, że przygotowywałam się do tego przez pół życia;).
        Ludzie zachwycają się tym, jak mówię, ale... biorą mnie za Czeszkę.
        Bo mówię zbyt poprawnie, zbyt gramatycznie, zbyt porządnie. Rodowici Niemcy podobno tak nie mówią;).
        • marguy Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 00:18
          Po ponad 26 latach od wyjazdu z pl moge cie zapewnic, ze w moim przypadku, niczego nie zaluje.
          Za moich czasow o uznaniu dyplomu moglam sobie pomarzyc wiec zwyczajnie poszlam na studia, potem, jeszcze w czasie studiow pojawila sie praca.
          Weszlam w bardzo fajna rodzine, tesciowa mam super.
          Niczego nie zaluje.
          Jedz. masz jedno zycie, nie marnuj go na wahania.
        • myaka Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 10:17
          daenerys_targaryen napisała:

          >
          > O to jestem spokojna. Ja już teraz tam czuję się jak u siebie. Znam ich język,
          > znam ich zwyczaje, znam ich kulturę. Można by powiedzieć, że przygotowywałam si
          > ę do tego przez pół życia;).
          > Ludzie zachwycają się tym, jak mówię, ale... biorą mnie za Czeszkę.
          > Bo mówię zbyt poprawnie, zbyt gramatycznie, zbyt porządnie. Rodowici Niemcy pod
          > obno tak nie mówią;).

          Bo mówisz tak, jak nauczono Cię w szkole. A polska szkoła uczy "sztucznego języka".
          9 miesięcy temu wylądowałam w Schwarzwaldzie. Hochdeutsch tutaj tylko w tv mogę posłuchać. A Schwyzerdütsch był dla mnie prawie tak jak nowy język obcy - choć w DE wcześniej już mieszkałam, choć mówiłam już dawno temu płynnie, swobodnie - nie w sposób "szkolny". Do nauki języka niemieckiego polecam okolice Hannoveru - piękny Hochdeutsch. Bo inne rejony - różnie z tym bywa.

          Z tego co się orientuję ten Twój pan mieszka we wschodnich DE? I Ty czujesz się tam, jak u siebie??? Ok, może dlatego, że tam tak samo źle [albo gorzej] jak w PL...
          Tylko nie wpadnij na pomysł wypowiadania tego głośno na ulicy, w pociągu itd. Wschodnie Niemcy są strasznie nacjonalistyczne.
          Do mieszkania wschodnie Niemcy raczej się nie nadają [przynajmniej w moich oczach]. Bezrobocie wysokie, zarobki niskie, ludzie delikatnie mówiąc - charakterystyczni... Wielu młodych ludzi stamtąd ucieka - co też może o czymś świadczyć.

          Piszesz iż znasz ich kulturę, obyczaje. Znasz z autopsji, czy z książek? Bo to wielka różnica. Dla przykładu spędziłaś tu kiedyś święta, wiesz co panowie robią 1 maja lub w dzień ojca? A może miałaś okazję wziąć udział w np. Fastnacht albo Martinstag? A może potrafisz gotować typowo niemieckie potrawy [najlepiej z terenu gdzie Twój facet mieszka]? I tak wiele by wymieniać... Zresztą każdy rejon tutaj ma swoje zwyczaje, obyczaje i pisanie, że to wszystko znasz - troszkę śmieszne jest.

          A co do tematu.
          Mieszkam już trochę w DE. Wracać nie mam zamiaru. Czuję się tu ok. Mam faceta Niemca. Mamy wspólne plany. Z tą różnicą, że ja dla niego tu nie przyjechałam. Ja go tutaj poznałam. A przyjechałam tu - bo taką ochotę miałam :)
          Początki tutaj nie należały do najgorszych. Pracę, mieszkanie miałam już załatwione będąc w Polsce. Językowych problemów nie miałam.
          Ale ja z tych, co lubią nowe. Co nie boją się wyzwań. Co nie mają trudności z poznawaniem nowych ludzi. Ja z tych, co nie tęsknią za Polską.
          • cafem Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 11:20
            Nie ma to jak podtrzymać na duchu.
            Wschodnie Niemcy - be. Wyjazd za facetem - be. Znajomość języka - be. Kultura - be.

            Wyobraź sobie, kochana, że zachodnie Niemcy to nie pępek świata. I Ty nie jesteś pępkiem świata, któremu miało prawo się ułożyć, a innym nie.
            I żeby nie było - właśnie w zachodnich mieszkałam.

            > Początki tutaj nie należały do najgorszych. Pracę, mieszkanie miałam już załatw
            > ione będąc w Polsce. Językowych problemów nie miałam.
            > Ale ja z tych, co lubią nowe. Co nie boją się wyzwań. Co nie mają trudności z p
            > oznawaniem nowych ludzi.

            Znasz autorkę wątku, że z taką stanowczością wypowiadasz się, że ona sobie nie poradzi? Myślisz, że jesteś jedną jedyną, której się udało?
            • daenerys_targaryen Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 12:15
              Dzięki Cafem:).
              Bo jak by tak człowiek wierzył we wszystko, co wyczyta na forum, to nic, tylko by się załamał, położył do trumny (bo przecież nic i tak się nie uda) i czekał na śmierć;).

              Przy czym nie jest powiedziane, że my musimy zostać na wschodzie, ani E. ani ja nie jesteśmy głupi i wiemy, na jakim świecie żyjemy.
            • myaka Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 14:04
              cafem napisała:
              > Znasz autorkę wątku, że z taką stanowczością wypowiadasz się, że ona sobie nie
              > poradzi? Myślisz, że jesteś jedną jedyną, której się udało?

              A gdzie napisałam, że ona sobie nie poradzi? Że jej się nie uda?

              Wątpliwa wydaje mi się tylko jej znajomość kultury i obyczajów niemieckich - o których pisała.

              A że wschodnie Niemcy są "be" - każdy głupi wie.
              Np. z perspektywy szukania pracy - bo to ważna sprawa, czyż nie?
              Bezrobocie DE
              Czy nie widać różnicy?
              Czy nikt nie wie, że we wschodnich landach nacjonalizm był, jest i będzie [i wciąż coraz silniejszy jest]?

              Nie uważam, że zachodnie Niemcy są pępkiem świata. Sama także nim nie jestem. Ale wiem, ze jakość życia jest dużo lepsza w zachodnich landach.
              • cafem Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 16:07
                > Nie uważam, że zachodnie Niemcy są pępkiem świata. Sama także nim nie jestem. A
                > le wiem, ze jakość życia jest dużo lepsza w zachodnich landach.

                Jakość życia zależy od tego, jak się w tym życiu ustawisz.

                Daenerys wyjeżdża do wschodnich, ponieważ tam ma faceta i bazę. Tłumaczenie, że wschodnie są be, jest tutaj niepotrzebnym i nic nie wnoszącym argumentem. Ja Ci też mogę próbować udowodnić, że są kraje, w których żyje się lepiej niż w Niemczech zachodnich - ale co to ma do rzeczy, skoro Twoje życie jest tam?

                Mnie tez próbowano tłumaczyć, że rzucenie świetnej pracy w Szwajcarii i wyjazd w ciemno do UK są głupotą, bo tam przecież jest gorzej.
                Może jest gorzej, ale ja jestem szczęśliwsza. Za moim facetem i do Kirgistanu bym wyjechała, pracę znalazłam, może mniej płatną, ale nie mniej satysfakcjonującą. Może nie mam stoku narciarskiego 3 metry od domu, może ciągle pada, może nie stać mnie na tyle, ile było wtedy - ale mnie obiektywnie jest lepiej.
                I daenerys też może być lepiej, nawet jeśli nie od początku będzie miała przyjaciół i nie od początku będzie miała dobrą pracę. W końcu sobie życie ułoży:)
                • wez_sie Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 16:22
                  skoro w szwajcarii bylas opiekunka, to w jukeju w jakiej branzy robisz kariere?
                  moze w modelingu albo chociaz fotomodelikngu, co? :D
                  • cafem Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 16:26
                    > skoro w szwajcarii bylas opiekunka,

                    Opiekunką? Pos.rało Cię dokumentnie? :D
                    • wez_sie Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 16:27
                      ale dlaczego uzywasz inwektyw?
                      nie potrafisz pisac jak czlowiek, sliczny nosku? :)
                • myaka Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 16:45
                  cafem napisała:
                  >
                  > Daenerys wyjeżdża do wschodnich, ponieważ tam ma faceta i bazę. Tłumaczenie, że
                  > wschodnie są be, jest tutaj niepotrzebnym i nic nie wnoszącym argumentem. Ja C
                  > i też mogę próbować udowodnić, że są kraje, w których żyje się lepiej niż w Nie
                  > mczech zachodnich - ale co to ma do rzeczy, skoro Twoje życie jest tam?

                  Z tego, co wyczytałam ona na razie nigdzie nie wyjeżdża. Ot taki mały szczegół. Jest z facetem poznanym na wakacjach od kilku miesięcy. Spotykają się weekendowo. Planują sobie coś. Pisze sama, że przeraża ją myśl dot. emigracji.
                  Nie ma jeszcze daty, miejsca wyjazdu. Więc może warto zastanowić się nad tym kiedy, jak i dokąd wyjechać? Aby było obojgu lepiej? Aby mieć większe szanse na porządne życie? Wyszukać takie miejsce, które dla obojga będzie atrakcyjne pod różnymi względami?

                  Zresztą chyba po to ona pisała na forum, aby poznać opinie innych osób? Także te opinie, z którymi nie trzeba się zgodzić? Czy może chciała poczytać tylko teksty typu: "Dasz radę"?

                  Pytanie z innej beczki.
                  Dlaczego zazwyczaj kobieta musi dostosowywać się do faceta i koniecznie mieszkać tam, gdzie on mieszka? Dlaczego kobieta musi rzucać całe swoje dotychczasowe życie? Co ma na to wpływ? Bo troszkę też tego nie rozumiem.

                  P.S. Nadal nie wiem, gdzie pisałam, iż jej na pewno się nie uda...
                  • cafem Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 16:53
                    > Z tego, co wyczytałam ona na razie nigdzie nie wyjeżdża. Ot taki mały szczegół.
                    > Jest z facetem poznanym na wakacjach od kilku miesięcy. Spotykają się weekendo
                    > wo.

                    Straszne. Ja tez tak miałam, z tym że widywaliśmy się rzadziej niż raz na miesiąc, bo i odległość większa.

                    > Pisze sama, że przeraża ją myśl dot. emigracji.
                    > Nie ma jeszcze daty, miejsca wyjazdu. Więc może warto zastanowić się nad tym ki
                    > edy, jak i dokąd wyjechać? Aby było obojgu lepiej?

                    Mnie też przerażała. I co z tego? A może facet ma lepszą pracę i po prostu kiirze wyjechać jest łatwiej, niż jemu do Polski? A może dlatego, że ona zna język i jakoś sobie poradzi, a on języka nie zna? Po co być aż tak sceptycznym?

                    > Dlaczego zazwyczaj kobieta musi dostosowywać się do faceta i koniecznie mieszka
                    > ć tam, gdzie on mieszka? Dlaczego kobieta musi rzucać całe swoje dotychczasowe
                    > życie? Co ma na to wpływ?

                    Nie zawsze, ale najczęściej. Ze względu na pracę faceta.

                    > P.S. Nadal nie wiem, gdzie pisałam, iż jej na pewno się nie uda...

                    Może nie pisałaś, że się nie uda, ale zadarłaś nosa dokumentnie - że Tobie się udało, ale to dlatego że Ty faceta poznałaś na miejscu zamiast do niego jechać ( a co za różnica?), że dlatego, że Ty jesteś przebojowa, nie boisz się wyzwań itd...
                    Ja też jestem przebojowa, w niejednym kraju mieszkałam, ale wątpliwości i strach przed nowym był zawsze. To żadna oznaka słabości, raczej normalna ludzka cecha.
                    • myaka Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 17:57
                      Nie rozumiem dlaczego wszystko to, co napiszę odbierasz jako atak.
                      Przedstawiam fakty. Ty odbierasz to jako zamach wobec autorki wątku [i dziwo Ciebie też].
                      Po co? Dlaczego?
                      Nie potrafisz troszkę dystansu zachować? I spokojnie przeczytać, spróbować zrozumieć, co autor miał na myśli?

                      Ja nikogo nie krytykuję. Nie oceniam. Nikomu nie mówię, iż się mu/jej nie uda. Nie wmawiam nikomu, że jest głupi, mało przebojowy. Nikomu źle nie życzę. Wyrażam tylko swoją opinię, która może się komuś przydać, albo i nie.

                      Kira [mam nadzieję, że dobrze pamiętam] myślę, że już rozumie o co mi chodzi i chyba właściwie odbiera moje pisanie. A ty wciąż próbujesz mi wmówić coś, czego nie ma. Tylko nie wiem dlaczego i po co.

                      Troszkę dystansu proponuję.
                  • daenerys_targaryen Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 16:59
                    Masz rację w tym, co piszesz i cieszę się, że piszesz. Przy czym my to wszystko wiemy, zdajemy sobie z tego sprawę, to nie jest tak, że żyjemy w nieświadomości, jak wygląda gospodarka tego kraju. Oczywiście rozważamy różne opcje, ja po prostu nie chcę wchodzić tutaj za bardzo w szczegóły na forum, bo to niczemu nie służy.
                    My specjalnie rozmawiamy już teraz na ten temat, by mieć trochę czasu na oswojenie się z tematem i solidne przygotowanie do przeprowadzki. Więc wolę być trochę teraz przerażona, ale za to później tym lepiej przygotowana.
                    Po prostu Twój pierwszy wpis zarówno Cafem, jak i ja odebrałyśmy bardzo pesymistycznie. Tak, że nic tylko się położyć i czekać na śmierć;).

                    A i to wcale nie jest tak, że to zawsze kobieta musi się dostosować do faceta. Po prostu rozważa się najlepsze możliwości i decyduje, kto ma większe szanse poradzić sobie w danym kraju, a komu byłoby zbyt trudno.
        • tabeletka Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 12:49
          caly czas probuje ci cos odpisac, ale sama nie wiem co. z tego wyglada, ze to ty powinnas udzielac mi rad, jezyk znasz lepiej od rodowitych niemcow, nowa rodzina juz czeka z otwartymi ramionami, znasz zwyczaje, kulture, wszystko. ja nie przygotowywalam sie do tego przez pol zycia, decyzje podjelam spontanicznie, ale zle na tym nie wyszlam. no coz, to powiem tylko: powodzenia
          • daenerys_targaryen Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 13:02
            A po co te złośliwości?
            Ten tekst z przygotowywaniem się przez pół życia nie można było chyba odczytać inaczej, niż ze sporym przymrużeniem oka.
            Ja w sumie zawsze myślałam, że będę mieszkać w Polsce, nie widziałam powodu by emigrować. Po prostu ten język jakoś tak stał się moim ukochanym, uczę się go od lat, więc i trochę kultury przy okazji liznąć musiałam. Później zrobiłam z tego swój zawód, bo i dlaczego nie miałabym zarabiać na tym, co umiem i co mi jeszcze sprawia przyjemność.
            A teraz coś się mocno pozmieniało i trzeba się będzie odnaleźć w nowej rzeczywistości.
            • tabeletka Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 13:44
              jesli tak jest, to po co pytasz? odnajdziesz sie tam bez problemu. ja naprawde nie wiem, co bym ci miala radzic, bo ani doswiadczenia zawodowego nie mialam, ani jezyka, ani faceta. wiec jeszcze raz: powodzenia
    • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 07:00
      Wedle twoich własnych słów, Kiiro Korpi, trollujesz. Klikam zatem na kosz.

      forum.gazeta.pl/forum/w,16,125243935,125257689,Re_kiira_korpi.html
      • wez_sie w koncu zobaczylem jak wyglada "piekna" cafem 15.10.11, 09:28
        www.youtube.com/watch?v=f_c4LfV9_zQ&feature=fvwrel
        monitor opluty
        • wez_sie ooo, piekna cafem juz zablokowala film 15.10.11, 11:23
          cale szczescie, ze zrobilem mirror :)
      • malamelania Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 10:33
        Widzisz, niechęć do kogoś może czasem sprawić, że nawet ludzie rozsądni głupieją.
        Ty zwykle pisałaś z sensem, nie wiem, co Ci się stało.
        "Uzytkownik kiira_korpi nie istnieje lub został zablokowany"
        Zresztą Kiira wspominała o tym w jakims wątku.
        Czy jesli ktos zlikwidował nick i pisze pod nowym, zawsze klikasz na kosz?
        W takim razie powinnaś robić to często na tym forum :))))
        • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 10:45
          > Widzisz, niechęć do kogoś może czasem sprawić, że nawet ludzie rozsądni głupiej
          > ą.
          > Ty zwykle pisałaś z sensem, nie wiem, co Ci się stało.

          Po prostu organicznie nie znoszę hipokrytów.
        • daenerys_targaryen Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 10:47
          Cóż, wyglada na to, że według co poniektórych, ktoś, kto raz zlikwidował nicka, nie ma prawa napisać już nigdy ani słowa na forum pod innym nickiem;).
          Przy czym ja wcale się nie ukrywam, że ja to ja. Wszyscy o tym wiedzą.
          • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 10:52
            > Cóż, wyglada na to, że według co poniektórych, ktoś, kto raz zlikwidował nicka,
            > nie ma prawa napisać już nigdy ani słowa na forum pod innym nickiem;).

            Ja - broń boże. To ty tak twierdziłaś jeszcze parę miesięcy temu i atakowałaś tych, którzy nicka zmienili.
    • magnusg Prawdopodobnie pozalujesz 15.10.11, 09:15
      Na 90% bedziesz zalowala tej decyzji.Studia humanistyczne sa malo warte za granica,zeby nie powiedziec nic.Gdybyc umiala krany naprawiac albo spawac to bys miala tysiac razy wieksze szanse na kariere zawodowa niz z twoim wyksztalceniem.Brzmi brutalnie,ale taka jest prawda.
      Nikt tam na ciebie z praca nie czeka.
      Bo niby kim ty chcesz na poczatku tam byc zawodowo?Masz jakies konkretne wyobrazenie co checz robic?
      • wez_sie Re: Prawdopodobnie pozalujesz 15.10.11, 09:27
        jak to co?
        rozmnazac sie i wejsc w rodzine.
    • blondynka.online Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 09:46
      Pomieszkałam ok. roku w kraju, który bardzo lubiłam jako turystka. W planie było zamieszkanie tam na zawsze.
      Arogancja, ksenofobia i zwykła podłość sąsiadów ( w kilku miejscach zamieszkania) skutecznie wyleczyły mnie z sympatii dla tej nacji. Mój mąż mieszka tam od ponad 20 lat i już dawno utracił złudzenia - mimo niezłej pozycji zawodowej itp.
      Dla nas emigracja nie jest łatwa. Zyski nie są warte ceny, jaką trzeba zapłacić.
    • cafem Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 11:09
      > No i jakieś tam plany z chłopakiem oczywiście mamy, które pewnie będą się z cza
      > sem konkretyzować, ale na razie chętnie posłuchałabym optymistycznych historii
      > innych:).

      Dasz radę:)
      Ja rzuciłam świetną pracę w Szwajcarii, by wyjechać do nieznanego mi miasta w Anglii, do faceta, którego ledwo wówczas znałam, bez pracy i w ogóle trochę w ciemno.
      Chyba pół forum moje perypetie i wahania pamięta:)

      Z Antoniem stuknęło nam już szczęśliwe półtora roku, na pracę nie narzekam, na Antonia tym bardziej nie - plany jakieś długoterminowe mamy i w ogóle jest git. Tobie też się ułoży! :)
      • wez_sie nie polowa forum, a cale! 15.10.11, 11:25
        a wakacje super!
        • cafem [...] 15.10.11, 11:38
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • wez_sie zlosc pieknosci szkodzi 15.10.11, 11:53
            piszac takie slowa, pokazujesz, jak slaba i prymitywna jestes :-)
            • aroden zlosc i pieknosci i watrobie szkodzi :) 15.10.11, 13:26
              wez_sie napisał:
              piszac takie slowa, pokazujesz, jak slaba i prymitywna jestes :-)

              Daj Ty jej pokoj, Dobry Czlowieku.
              Dziewcze probowano ostatnio oszukac na 1 funta miesiecznie
              (o czym nie omieszkala poinformowac pol forum),
              wiec ma prawo byc wkurzona :)
              • wez_sie Re: zlosc i pieknosci i watrobie szkodzi :) 15.10.11, 15:20
                kiedy ja chciałem jej pomóc. słowo chonoró. kiedyś mi jeszcze podziekuje.
    • cherry-cherry NIE ROB TEGO 15.10.11, 11:30
      Podejdz do sprawy rozumowo, a nie emocjonalnie i zostan raczej tu gdzie Ci dobrze. Nie warto rzucac fajnej pracy, ustabilizowanej pozycji zawodowej oraz fajnego zycia dla faceta. Liczac, ze jakos to bedzie.
      Ja zrobilam taki manewr pare lat temu i dzisiaj gorzko tego zaluje. Milosc wyparowala, a zostalo rozczarowanie i poczucie zmarnowanej dekady. Oraz potezny regres w zyciu zawodowym, oczywiscie. Bo nie oszukujmy sie, w obcym kraju zawsze bedziesz emigrantka, czyli gorszym gatunkiem pracownika.

      Sorry, ze nie jest optymistycznie, ale tak sie lubia konczyc historie wielkich milosci gdzie kobieta rzuca wszystko dla faceta i wyjezdza do niego na obczyzne. Szkoda, ze mnie wtedy nikt nie ostrzegl. Ostrzegam wiec teraz Ciebie, moze Ty bedziesz rozsadniejsza i wyciagniesz jakies wnioski, zamiast leciec na leb na szyje w pogoni za emocjami. One przeciez nie trwaja wiecznie. Dlatego warto myslec o sobie.
      • wez_sie ona mysli tylkiem, a nie glowa 15.10.11, 11:55
        wiec nie masz co marnowac czasu.
        decyzje ona juz dawno podjela, zdradzajac swojego MMŻeta (faceta) na wakacjach
      • daenerys_targaryen Re: NIE ROB TEGO 15.10.11, 12:28
        Tu nie jest mi dobrze, Cherry.
        Pewnie, mam jakieś tam ustabilizowane życie, dobrą w miarę pracę, przyzwoitą pensję (jak na Polskę), która pozwala na odrobinę przyjemności po zapłaceniu wszystkich rachunków, ale tutaj jestem sama. Bez rodziny, bez kogoś, na kim mogłabym się wesprzeć. I to nie jest dobre. Bo to właśnie z tego powodu podejmowałam w przeszłości głupie decyzje. Decyzje, których się teraz wstydzę i z których muszę się teraz tłumaczyć. A ponieważ jestem dorosłym człowiekiem, a nie małą dziewczynką, muszę i za to wziąć odpowiedzialność. I biorę. Trudno, nie będę płakać.

        Mówisz kariera. Dla mnie to nic nie znaczy. Puste słowo. Zresztą, dziś jest, jutro jej nie ma. Nie da się oprzeć życia na "karierze". Najważniejszy jest drugi człowiek.
        Dlatego ja jestem w stanie zaryzykować, nie zamykając sobie oczywiście niczego - zresztą mieszkania i tak ze względów podatkowych nie mogłabym jeszcze sprzedać.
        No i zobaczymy co przyszłość pokaże.
        • wersja_robocza Re: NIE ROB TEGO 15.10.11, 14:54
          daenerys_targaryen napisała:

          > ale tutaj jestem sama. Bez rodziny, bez kogoś, na kim mogłaby
          > m się wesprzeć. I to nie jest dobre. Bo to właśnie z tego powodu podejmowałam w
          > przeszłości głupie decyzje.

          Próbuj i szukaj swojego szczęścia, tylko może nie popełniaj tych samych błędów i nie opieraj swoich decyzji wyłącznie na drugim człowieku. Bo rozumiem, że tutaj właśnie tak zrobiłaś.
          • daenerys_targaryen Re: NIE ROB TEGO 15.10.11, 14:59
            Ja już nie chcę tutaj za bardzo wdawać się w szczegóły, ale już nie ma szans na popełnienie tego samego błędu. Tutaj jest spora szansa na normalne życie.
            Co najwyżej mogę popełnić inne;).
            I oczywiście, że trochę mam poczucie zmarnowanych tych ponad ośmiu lat. Cóż, poniekąd na własne życzenie, nie przeczę. I muszę teraz wysłuchiwać gorzkich słów od obecnego i na dodatek przyznaję mu rację.
            • wersja_robocza Re: NIE ROB TEGO 15.10.11, 15:25
              Obecny robi wyrzuty? Powiedz mu, że koń ma 4 nogi i też się wywróci. A człowiek gdyby wiedział, że się przewróci, uprzednio by się położył.;)
            • six_a Re: NIE ROB TEGO 16.10.11, 00:13
              >I muszę teraz wysłuchiwać gorzkich słów od obecnego i na dodatek przyznaję mu rację.

              wrzucę moją dreigroschenoper do tego: że hę? znacie się dwa miesiące na krzyż i już słuchasz wyrzutów na temat poprzedniego związku. no to albo ciągle o nim mówisz (po co???), albo facet jest chamem bez polotu. i będzie jeszcze gorzej.
              sorry.
              • daenerys_targaryen Re: NIE ROB TEGO 16.10.11, 00:19
                Sixa, ale przecież Ty wiesz?! Wiesz, jaki był charakter mojego "związku"?!
                Na litość boską, niechże wreszcie ktoś to powie głośno! Ten kto wie, ma moją oficjalną zgodę na powiedzenie tego.
                • six_a Re: NIE ROB TEGO 16.10.11, 00:24
                  wiem?
                  obojętne, jaki był (a jeśli był fatalny to tym bardziej) nie robi się z tego tematu w kolejnym. jacię, naprawdę się podkładasz z tym wywnętrzaniem.

                  jakie kuśwa wyrzuty wogleno???;)
                  • daenerys_targaryen Re: NIE ROB TEGO 16.10.11, 00:31
                    Dobra, odwołuję zgodę na wypowiadanie się.
                    Koniec tematu. Jak mam wyrzuty to do księdza z tym tematem;).
                    A nie dręczyć niewinnych:).
                  • sid-sid Re: NIE ROB TEGO 16.10.11, 09:33
                    > jacię, naprawdę się podkładasz z tym wywnętrzaniem.

                    Po raz kolejny zresztą. Przystopuj, albo jak chcesz się wygadać bez tzw. tła, to idź na jakieś inne forum. Bo tu się nie da, w pewnym stopniu sama na to zapracowałaś.
                    • qw994 Re: NIE ROB TEGO 16.10.11, 17:32
                      I do tego jest to maksymalnie żenujące.
                • qw994 Re: NIE ROB TEGO 16.10.11, 09:34
                  Tak ci było źle, że się tutaj rozpływałaś nad waszym związkiem i dobrocią byłego.
                • qw994 Re: NIE ROB TEGO 16.10.11, 17:40
                  > Sixa, ale przecież Ty wiesz?! Wiesz, jaki był charakter mojego "związku"?!
                  > Na litość boską, niechże wreszcie ktoś to powie głośno!

                  Na litość boską, nie rób z siebie ofiary. 8 lat byłaś z tym człowiekiem. Jak rozumiem, za nogę do kaloryfera cię nie przywiązał. Rozumiem, że to był toksyczny związek. Załóżmy, że TYM RAZEM mówisz prawdę. Tyle że twoje wpisy wychwalające byłego troszkę kłócą się z tym, co teraz usiłujesz wmówić ludziom na forum,. Czyli albo robiłaś szopkę wtedy, albo robisz teraz.
                  A rozsmarowanie całej sprawy po forum, opluwanie byłego nie dodaje ci uroku, chociaż widzę, że pracujesz usilnie nad innym wizerunkiem na forum. Jeśli o mnie chodzi - to nie pomoże i będę dawała temu wyraz.
                  Do tego twoje ataki na osoby, które według ciebie zmieniły nicka, podczas gdy sama zrobiłaś dokładnie to samo, kiedy grunt pod nogami zaczął się palić - to już moralność Kalego w czystej postaci. Wtedy nie miałaś ani żadnych skrupułów, ani refleksji, jak się do ludzi przyczepiałaś. No to teraz będziesz wiedziała na własnej skórze, jak to jest.
                  • daenerys_targaryen Re: NIE ROB TEGO 16.10.11, 18:00
                    Ależ proszę cię uprzejmie, możesz mnie nienawidzić, mnie to zwisa i powiewa. Jeżeli to pomoże ci odreagować twoje problemy. Nie mogłabym mieć tego bardziej w odwłoku. Jesteś dla mnie nikim.
                    Tylko próżny twój trud, bo bo ja nie mam obowiązku wysłuchiwać wyrzygiwania się na mnie każdego frustrata. Ale pisz, pisz, po pół roku się zorientujesz może, że to trafia w próżnię.
                    • qw994 Re: NIE ROB TEGO 16.10.11, 18:06
                      Typowe - odreagowuję swoje problemy :) Najłatwiejsze wytłumaczenie własnego postępowania. Nie, ja cię nie nienawidzę, nie pochlebiaj sobie, bo dla mnie też jesteś nikim - ty tylko budzisz we mnie niesmak.
                  • six_a Re: NIE ROB TEGO 16.10.11, 18:20
                    >Do tego twoje ataki na osoby, które według ciebie zmieniły nicka, podczas gdy sama zrobiłaś dokładnie to samo, kiedy grunt pod nogami zaczął się palić - to już moralność Kalego w czystej postaci.

                    czym innym jest zmiana nicka na innego, a czym innym używanie wymiennie kilku i nabijanie postów we własnych dyskusjach.
                    tak tylko
                    • qw994 Re: NIE ROB TEGO 16.10.11, 19:06
                      Ale Kira atakowała właśnie te osoby, które według niej zmieniły nicka, a które nie pisały już pod poprzednim.
                      • six_a Re: NIE ROB TEGO 16.10.11, 21:24
                        nie wiem, ja pamiętam tylko jeden przypadek, taki, o jakim piszę.
                        • qw994 Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 06:32
                          No widzisz, a ja pamiętam taki, o którym ja piszę.
                          • six_a Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 09:36
                            przecież zalinkoawa łaś, co masz na myśli. jeśli więc czepiasz się tego z alanis, to Ci mówię już drugi raz, że to jest wielonickowiec. a nie ktoś, kto po prostu zmienił nicka.

                            forum.gazeta.pl/forum/w,16,129777223,129784508,Re_Do_emigrantek_Jak_wygladaly_Wasze_poczatki_.html?wv.x=2
                            • qw994 Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 09:38
                              Mam na myśli jeszcze inny przypadek. Dokładnie taki, jak to opisałam.
                              • six_a Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 09:55
                                aha, jeszcze inny. nie mam nic przeciwko. szkoda tylko, że już bez linka. pewnie ciężko znaleźć;)
                                • qw994 Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 09:58
                                  Pewnie nie byłoby ciężko znaleźć, ale nie chcę posługiwać się przykładem, bo to dotyczy konkretnej osoby.
                                  • six_a Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 10:00
                                    nie chcę się czepiać, ale Twoje zarzuty też dotyczą konkretnej osoby.
                                    • qw994 Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 10:02
                                      Bo chcę, żeby wiedziała, jak to jest. Poza tym to nie jest jedyny mój zarzut.
                                      • six_a Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 10:10
                                        ale nie o to chodzi. otósz oskarżona;) zmienia nicki, co jest faktem, ale nie robi z tego tajemnicy. po prostu porzuca stary i jedzie na nowym, zwykle wprost pisze, że musiała się ewakuować z poprzedniego. więc po prostu nie wierzę w ten konkretny zarzut i już.
                                        a rzucić gołosłowiem to zawsze można i jeszcze podpiąć pod hipokryzję.

                                        dobra tam, nie ma czego roztrząsać w sumie;)
                                        • qw994 Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 10:13
                                          Skoro o tym pisze, to po co zmienia? Mogłaby jechać na starym nicku. Ale ma swoje powody - sporo osób jednak nie zauważy, że to Kira, a ona pracuje teraz mocno nad zmianą swojego wizerunku na forum, jak sądzę. Przede wszystkim robi z siebie ofiarę eksa, co dla mnie jest zwyczajnie niesmaczne. I ja się na to nie łapię.
            • asystentka_prezesa_zarzadu Re: NIE ROB TEGO 16.10.11, 19:44
              daenerys_targaryen napisała:

              > Ja już nie chcę tutaj za bardzo wdawać się w szczegóły, ale już nie ma szans na
              > popełnienie tego samego błędu. Tutaj jest spora szansa na normalne życie.
              > Co najwyżej mogę popełnić inne;).
              > I oczywiście, że trochę mam poczucie zmarnowanych tych ponad ośmiu lat. Cóż, po
              > niekąd na własne życzenie, nie przeczę. I muszę teraz wysłuchiwać gorzkich słów
              > od obecnego i na dodatek przyznaję mu rację.

              No ja Ci życzę szczęścia i nie jestem w tej grupie co nie daje Ci prawa do zmiany zdania aleeee obecny od którego słyszysz gorzkie słowa na temat poprzednich wyborów to nie bardzo mi się podoba. I bym to wpisała na tę listę pod hasłem-'on nie rokuje';)
              • daenerys_targaryen Re: NIE ROB TEGO 16.10.11, 20:09
                Ale to były ewidentnie złe wybory, Asystentko. I to takie, które prawie mnie dyskwalifikują w oczach innych ludzi (w oczach co poniektórych pewnie całkowicie). Bo jednak jakoś tam o mnie świadczą, jako o człowieku.
                I tu przyznaję mojemu chłopakowi ewidentnie rację. Ale co mam zrobić? Przeszłości już nie zmienię, mogę tylko przeprosić, wyjaśnić motywy, poprosić o nieocenianie tego, jakim jestem obecnie człowiekiem na podstawie wydarzeń sprzed niemalże dekady.
                Ludzie popełniają błędy, tak bywa, zwłaszcza bardzo samotne kobiety.
                A każdy grzesznik ma prawo do nawrócenia i odpuszczenia win;).
                To tak tylko tytułem zamknięcia tematu, chociaż ja, żeby iść do przodu muszę przyznać przed samą sobą, że to był błąd i że to było zło.
                • asystentka_prezesa_zarzadu Re: NIE ROB TEGO 16.10.11, 20:22
                  No ja inaczej podchodzę do rozwoju i uczenia się na błędach. Nie wydaje mi się, żeby toksyczny związek był dyskwalifikujący i nie wydaje mi się tez, żeby ten następny partner był od takiego oceniania i krytykowania. Raczej od rozmów, próby zrozumienia i wreszcie docenienia tego skoku rozwojowego.
                • true.evil Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 00:55
                  Prawda cię wyzwoliła dziecko idź i nie grzesz więcej.
                  Tylko jaki chłop po takiej prawdzie która 'w oczach co poniektórych pewnie dyskwalifikuje całkowicie' będzie chciał być z tobą i co więcej pomyśli poważnie o wspólnym życiu, rodzinie, o dzieciach. W tym przypadku prawda najprawdopodobniej wyzwoliła cię od wszelkich rozterek związanych z tą emigracją. Ale najważniejsze że już dotarło do ciebie co jest złe i więcej tego błędu nie popełnisz
                  • timetotime Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 09:19
                    true.evil napisał:

                    > Tylko jaki chłop po takiej prawdzie która 'w oczach co poniektórych pewnie dysk
                    > walifikuje całkowicie' będzie chciał być z tobą i co więcej pomyśli poważnie o
                    > wspólnym życiu, rodzinie, o dzieciach.

                    Też prawda. Może wyjść z założenie, że skoro potrafiła raz rzucić się w ramiona obcego faceta w ciągu jednego weekendu, będzie w stanie zrobić to znowu.
                    • daenerys_targaryen Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 10:39
                      timetotime napisała:

                      > true.evil napisał:
                      >
                      > > Tylko jaki chłop po takiej prawdzie która 'w oczach co poniektórych pewni
                      > e dysk
                      > > walifikuje całkowicie' będzie chciał być z tobą i co więcej pomyśli poważ
                      > nie o
                      > > wspólnym życiu, rodzinie, o dzieciach.
                      >
                      > Też prawda. Może wyjść z założenie, że skoro potrafiła raz rzucić się w ramion
                      > a obcego faceta w ciągu jednego weekendu, będzie w stanie zrobić to znowu.

                      O matulu, ja widzę, że czytanie ze zrozumieniem to w narodzie kompletnie zapomniana sztuka. No przecież głupi by się pięć razy zdążył zorientować O CO W TYM PRZYPADKU TAK NAPRAWDĘ CHODZI I ZA CO JA PRZEPRASZAM SIEBIE I INNYCH.
                      Ale zostawmy to raz na zawsze. Ja tylko już naprawdę konkludując powiem, że moja najlepsza koleżanka, która jest osobą głębokiej wiary (a to rzadkość w tych czasach) nie tylko mnie nie odrzuciła, ale jeszcze powiedziała, że widzi, jak jestem poraniona i jeżeli tylko chcę to J. (którego imienia tu nie wymienię z szacunku i żeby nie narażać się na kpiny) na mnie czeka. I on nie jest od oceny, tylko od przebaczania.
                      • sid-sid Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 10:53
                        > No przecież głupi by się pięć razy zdążył zorientować O CO W TYM PRZYPADKU TAK
                        > NAPRAWDĘ CHODZI I ZA CO JA PRZEPRASZAM SIEBIE I INNYCH.

                        Chyba tylko głupi, skoro oprócz Ciebie nikt nie wie o co chodzi.
                        • daenerys_targaryen Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 11:00
                          Dobrze, Sid.
                          Zamknijmy to raz na zawsze.
                          Usłyszałam od obecnego parę gorzkich słów za bezmyślność, za wejście i trwanie przez 8,5 roku w 'związku' z żonatym facetem.
                          I oczywiście, że musiałam o nim dobrze pisać. Musiałam samą siebie przekonać, że jestem szczęśliwa. Bo jak inaczej miałabym żyć? Byłam jak zwierzę zamknięte w klatce. Tak, ja się nie wypieram, sama się tam poniekąd zamknęłam. Ale pod koniec byłam już tylko szamocącym się na wszystkie strony przerażonym zwierzęciem.
                          Teraz jestem wolnym człowiekiem.
                          • wez_sie hahaha, czytam i nie wierze, 17.10.11, 11:15
                            ze tacy ludzie w ogole istnieja :)
                          • malamelania Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 11:17
                            Gdyby ktoś zadał sobie trud sprawdzenia, co naprawdę pisałaś, miałby swoja opinie o tym"wspaniałym"związku i facecie, z ktorym byłaś tyle lat.
                            Tak, przyznaję, że kiedy wybuchła afera "plażowa", przegrzebałam wyszukiwarkę.
                            Bo tym razem nie chodziło o kolejny zwyczajny, durny wątek na tym forum, ale o kawałek cudzego, prawdziwego życia - i chciałam miec własne zdanie, chociaz jesteś dla mnie zupełnie nieznaną osobą.
                            Dlatego od początku wkurzały mnie głupoty pisane "prawem stada" i wypominanie Ci tego, że pisałaś dobrze o swoim partnerze.
                            Dla mnie ten facet to ostatni śmieć. A Ty możesz sobie robić jedynie wyrzuty, że za długo się oszukiwałaś.
                            • sid-sid Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 11:41
                              No to gratulacje, ale jak widać nie każdy ma naturę poszukiwacza.
                              • malamelania Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 12:00
                                Nie sądzę, aby było to moją naturą:) to raczej przypadek
                                O ile zdołałam zauważyć, na tym forum wyszukiwarka jest w użyciu bardzo często
                                niby wszyscy wszystko wiedzą, a tu taki zonk :D
                                • sid-sid Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 12:16
                                  To musisz być spostrzegawcza, bo ja nie zauważyłam, żeby coś tam miało być nie tak.
                          • sid-sid Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 11:35
                            Kuźwa, kobieto - ja bym w życiu nie wpadła na to, że ten Twój ośmioletni "związek" to relacja z żonatym. Ale przyznam, że teraz inaczej to widzę - pewne rzeczy lepiej rozumiem, acz pewne gorzej. Ale przychylam się od tego, co ktoś tu napisał - ochłoń trochę, bo ja też czarno, a przynajmniej szaro widzę powodzenie Twojej nowej relacji. Pisałaś kiedyś o relacjach z rodziną, teraz to - myślę, że żeby uporządkować sobie życie i stworzyć zdrowy związek, powinnaś najpierw przepracować w sobie to, co sprawiło, że byłaś w takiej relacji, szczególnie że trwającej tak długo. Uporządkuj sobie pewne rzeczy, zamiast skakać z jednego związku w drugi, a tym bardziej rzucać wszystko i emigrować. I przemyśl kwestię zostawania matka na gwałt, bo - nie obraź się - wydaje mi się, że chcesz tym coś sobie zrekompensować. Ale czy pomyślałaś o tym, czy się póki co nadajesz, szczególnie jeśli masz takie zawirowania w życiu - a masz je najpewniej z jakiegoś powodu?
                            W każdym razie życzę powodzenia i trochę więcej rozsądku.:)
                          • timetotime Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 11:51
                            daenerys_targaryen napisała:

                            > Usłyszałam od obecnego parę gorzkich słów za bezmyślność, za wejście i trwanie
                            > przez 8,5 roku w 'związku' z żonatym facetem.

                            Życzę Ci szczerze, tak z głębi serca, żebyś wyszła za mąż, urodziła z dwójkę dzieci, a partnerem Twoim był facet, który będzie zdradzał Cię na prawo i lewo, dłuuugie lata. I żebyś dowiedziała się o tym kiedyś. Nagle i nieoczekiwanie. I żeby Twój mozolnie budowany świat runął. Amen.
                            • asystentka_prezesa_zarzadu Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 11:54
                              I jak się czujesz po tych życzeniach? Lepiej Ci? Szczęśliwiej?
                              • timetotime Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 11:59
                                Szczęśliwiej? Nie. Ale gorzej też nie :).
                                • malamelania Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 12:02
                                  Ale chyba głupiej? nie? a szkoda, bo powinnaś
                                  Kolejna pani z klubu "kochanka wszystkiemu winna" :DDD
                                  • timetotime Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 12:09
                                    Kochanka? Nigdy! Mam szczerą nadzieję, że życie w swoim czasie odpłaca się obojgu :).
                                • asystentka_prezesa_zarzadu Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 12:03
                                  timetotime napisała:

                                  > Szczęśliwiej? Nie. Ale gorzej też nie :).

                                  I dobrze Ci z tym, że komuś źle życzysz?
                                  • timetotime Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 12:10
                                    Normalnie. Ani dobrze, ani źle.
                                    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 12:14
                                      No to ja Ci życzę, żebyś już nie życzyła innym źle. Miłego dnia!
                                      • timetotime Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 12:14
                                        Wzajemnie - miłego.
                              • sid-sid Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 12:15
                                Ja stawiam na to, że tak. Taki typ człowieka.
                                • asystentka_prezesa_zarzadu Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 12:27
                                  sid-sid napisała:

                                  > Ja stawiam na to, że tak. Taki typ człowieka.

                                  I tu jest dysonans. Cieszyć się z czyjegoś szczęścia czy nie?;)
                                  (to tak żartobliwie bo serio to przykro i w ogóle szkoda gadać)
                                  • sid-sid Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 12:28
                                    No właśnie, takie mocno chwiejne i kontrowersyjne to szczęście.
                          • pani_frig Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 11:55
                            Jak to mówią, prawda nas wyzwoli. :) Trochę to zmienia postać rzeczy w ocenie zakończenia "związku", który w mojej opinii był raczej układem sponsorskim niż jak to mówią niektórzy "kochankowaniem". Jeśli faktycznie powiedziałaś swojemu obecnemu mężczyźnie o swojej przeszłości to autentycznie gratuluję, bo to świadczy że nie próbujesz przynajmniej budować nowego życia i nowej relacji na kłamstwie. Powiem więcej, niewielu ludzi stać na taki krok i niewiele kobiet potrafi się przyznać swoim partnerom, że wcześniej tkwiło w takiej relacji. Pozostaje mi życzyć ci powodzenia. :)
                            • daenerys_targaryen Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 12:20
                              > Jak to mówią, prawda nas wyzwoli. :)

                              Ano. Nie powiem, ulżyło mi, aczkolwiek zafundowałam sobie niezłe emocje w ten poniedziałkowy poranek. Bo mnie to też sporo siły kosztuje.

                              Jeśli faktycznie powiedziałaś swojemu o
                              > becnemu mężczyźnie o swojej przeszłości to autentycznie gratuluję, bo to świadc
                              > zy że nie próbujesz przynajmniej budować nowego życia i nowej relacji na kłamst
                              > wie. Powiem więcej, niewielu ludzi stać na taki krok i niewiele kobiet potrafi
                              > się przyznać swoim partnerom, że wcześniej tkwiło w takiej relacji. Pozostaje m
                              > i życzyć ci powodzenia. :)

                              Wiedział od początku. Zresztą, co znaczy wiedział. To mądry facet, wystarczyło mu powiedzieć jedno słowo, a reszty sam się domyślił. Nie urodził się wczoraj.
                              To na pewno musiała być gorzka pigułka dla niego, nie dość, że romans z żonatym, to jeszcze to wszystko zaczęło się od układu sponsorowanego.
                              Wierzę, że było mu ciężko.
                              • wez_sie zal mi ciebie 17.10.11, 12:33
                                a jeszcze bardziej zal mi tego kolesia, ktory byl twoim sponsorem.
                                no bo co moze sobie pomyslec facet, ktorego zdradzila prostytutka*? :)
                                * bo w sumie, to bylas przez 8 lat jego prostytutka
                              • pani_frig Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 12:42
                                Dla bardzo wielu mężczyzn taka wiedza to faktycznie gorzka pigułka, ale póki co, nie skreślił cię chociaż mógł, więc mogłabym uznać go za dojrzałego emocjonalnie człowieka jeśli szczerze planuje z tobą przyszłość, z tym że ja mam za mało danych aby tak twierdzić na 100%.
                                Cóż mogę poradzić, daj sobie i jemu szansę, ale zachowaj dużą ostrożność i może nie jest takim złym pomysłem to co proponuje asystentka prezesa czyli przepracuj sobie przeszłość.
                              • six_a Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 15:57
                                dziś fajniedziałek

                                >Wiedział od początku. Zresztą, co znaczy wiedział. To mądry facet, wystarczyło mu powiedzieć jedno słowo, a reszty sam się domyślił. Nie urodził się wczoraj.

                                a wiesz, co teraz robisz? znowu zaczynasz idealizować faceta - jaki on przenikliwy, jaki mądry i jaki LEPSZY od Ciebie - słabej i grzesznej blablabla (sorry:). na Twoim miejscu, to bym sobie odpoczęła trochę, dokończyła te studia czy inne rzeczy, które pozaczynałaś tutaj. masz nowy związek, potraktuj go jako etiudę. przetrwa z rok, można mieć nadzieję na coś więcej. ale pchanie się po dwóch miesiącach na siłę w nową, oczywiście "cudowną" rodzinę wygląda na desperację, serio. a jak wiadomo, obcy ludzie nas nie ratują, nowe otoczenie też tego nie zrobi. znooooowu się rozczarujesz no :(
                          • asystentka_prezesa_zarzadu Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 12:20
                            daenerys_targaryen napisała:

                            > Dobrze, Sid.
                            > Zamknijmy to raz na zawsze.
                            > Usłyszałam od obecnego parę gorzkich słów za bezmyślność, za wejście i trwanie
                            > przez 8,5 roku w 'związku' z żonatym facetem.
                            > I oczywiście, że musiałam o nim dobrze pisać. Musiałam samą siebie przekonać, ż
                            > e jestem szczęśliwa. Bo jak inaczej miałabym żyć? Byłam jak zwierzę zamknięte w
                            > klatce. Tak, ja się nie wypieram, sama się tam poniekąd zamknęłam. Ale pod kon
                            > iec byłam już tylko szamocącym się na wszystkie strony przerażonym zwierzęciem.
                            > Teraz jestem wolnym człowiekiem.

                            Nie jestem głupia:P ale się nie zorientowałam, że chodzi o związek z żonatym.
                            I dalej uważam, że Twój partner nie powinien Cię oceniać i krytykować. Bo jeśli on jest w tej grupie, która takich trudnych relacji i ich przyczyn nie rozumie to dziwne, że się w ogóle z Tobą związał. Jeśli natomiast rozumie to nie powinien mówić tych gorzkich słów.
                            Zastanów się więc czy nie weszłaś w następną niefajną dla siebie relację. Jeśli byłaś z żonatym facetem przez 8 lat to znaczy, że miałaś poważne problemy ze sobą a takie problemy nie znikają w dwa dni i to za sprawą nowego związku.
                            Przekonania, które miałaś względem siebie, mężczyzn i bliskich relacji, które sprawiły, że byłaś w takim związku nie znikają w sekundę.
                            Także może popracuj trochę nad sobą, poszukaj tych przyczyn, żeby ten następny związek był udany albo żebyś nie trwała w nim następne 8 lat jak się okaże, że wcale udany nie jest. Bo na razie przeskoczyłaś ze związku w związek bez czasu tylko dla siebie i tylko ze sobą.
                            Życzę powodzenia!
                            • sid-sid Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 12:27
                              Nie pierwszy i nie ostatni przypadek, kiedy ktoś z poważnymi zawirowaniami w życiu, kreuje w necie pewną bajkę. Jeśli to pomaga, to ok, gorzej, jeśli szkodzi jeszcze bardziej.
                              Jednak internet to alternatywna rzeczywistość.:)
                            • malamelania Re: NIE ROB TEGO 17.10.11, 12:30
                              Super post :)
                              W nowym związku niebezpieczne jest to, ze mężczyzna znów jest kołem ratunkowym.
                              I - tak jak w poprzednim - będzie miał nad Kirą przewagę psychiczną. Mam nadzieję, że nie będzie tej przewagi wykorzystywał :)
                          • blondynka.online podziwiam 17.10.11, 12:37
                            Podziwiam twoje mistrzostwa w kreowaniu wizerunku. Bez ironii. Nabrałam sie na to.
                            Chyba jednak sama siebie też oszukałaś, skutecznie.
                            Zanim wszystko tutaj porzucisz, może się zastanów na zimno? Twój nowy ukochnay nie jest księciem na bialym koniu. Oni nie istnieją.
                            • myaka Re: podziwiam 17.10.11, 13:34
                              A wiecie co. Mi jest jej żal. Tak autentycznie żal.
                              Choć nie znam ani jej, ani historii w 100%, choć nowa jestem na forum, żal mi jej.

                              I ona się teraz nie wyzwoliła. Może z układu sponsorowanego wyszła, ale nic więcej. Nadal jest uzależniona od faceta, nadal jest uzależniona od jego uczuć. Choć to inny facet mechanizm identyczny. Ona tak bardzo potrzebuje uczucia, akceptacji, że obojętnie jaki facet by stanął obok - ona kochałaby go bezgranicznie. Ona poświeci wszystko, zmieni wszystko w sobie, w swoim życiu - tylko po to, by nie być samą. Bo samotność dla niej zbyt straszna jest.

                              Mogę oczywiście napisać - Kira - masz zaburzenia osobowości, masz strasznie mocno rozwinięte mechanizmy obronne. Nadajesz się tylko i wyłącznie do solidnego leczenia psychologicznego. Ani nie czas na związek teraz. Ani na przeprowadzkę. Ani na dziecko. Teraz czas dla CIEBIE! Tylko Ciebie. Możesz jeszcze siebie uratować. Uratować siebie, by potem zbudować ZDROWY związek.
                              Ale mogę to tylko napisać. Wątpię, by miało to jakiś wpływ na twoje postępowanie. Twoje mechanizmy obronne są zbyt silne, byś przyjęła do wiadomości, że jest źle, bardzo źle.

                              P.S. Nie chcę aby mój post został odebrany jako złośliwość, zazdrość, wymądrzanie się. Mi jest naprawdę żal tej kobiety. I życzę jej z całego serca, wszystkiego dobrego. Przede wszystkim dobrych decyzji.
                              • daenerys_targaryen Re: podziwiam 17.10.11, 14:08
                                > I ona się teraz nie wyzwoliła. Może z układu sponsorowanego wyszła, ale nic wię
                                > cej. Nadal jest uzależniona od faceta, nadal jest uzależniona od jego uczuć. Ch
                                > oć to inny facet mechanizm identyczny. Ona tak bardzo potrzebuje uczucia, akcep
                                > tacji, że obojętnie jaki facet by stanął obok - ona kochałaby go bezgranicznie.
                                > Ona poświeci wszystko, zmieni wszystko w sobie, w swoim życiu - tylko po to, b
                                > y nie być samą. Bo samotność dla niej zbyt straszna jest.

                                Mylisz się. Nie pakuję się z jednego uzależnienia w drugie. Spokojnie pozwalam na rozwijanie się sytuacji, nie będę niczego przyspieszać. W nowym związku żadne wielkie słowa jeszcze nie padły, bo to byłoby przecież śmieszne.
                                Na razie sprawdzamy, na ile do siebie pasujemy. Dobrze się bawimy razem. Ja dopiero teraz uczę się funkcjonować w normalnym związku, uczę się tych wszystkich zależności, tego, że poznaje się rodzinę partnera, jego znajomych, przyjaciół, że z nimi też trzeba jakoś zgodnie żyć:).
                                To są wszystko dla mnie nowe rzeczy, jakkolwiek śmiesznie by to nie brzmiało. A z drugiej strony ja jestem taką fajną, miłą dziewczyną, że mnie się nie da nie lubić;).
                                Nawet jeżeli ten związek nie przetrwa próby czasu, to i tak dziękuję za niego Najwyższemu. Bo był dla mnie katalizatorem do zmian, powrotem do normalności.
                                I jeszcze jedną rzecz chciałabym podkreślić - ja już od ładnych paru lat nie byłam w układzie sponsorowanym. Bardzo kochałam swojego eksa, dlatego to tak długo trwało.
                                • myaka Re: podziwiam 17.10.11, 14:34
                                  Podkreślanie w co drugim poście - jaka jestem fajna, miła, inteligentna itd. - też o czymś świadczy, no nie?
                                  Naprawdę jesteś książkowym przykładem kobiety uzależnionej od uczuć, od bycia w "związku", od faceta. Jesteś książkowym przykładem osoby z zaburzeniami osobowości.
                                  Tak po cichu zapytam - miałaś normalny dom? Normalne relacje w domu rodzinnym? Choć nie tylko takie coś może być przyczyną, jednak często u kobiet z "zaburzonych domów" dzieje się coś podobnego, co u ciebie zaobserwować można.

                                  Tak może trochę niemiło napiszę - przepraszam. Ale takie moje zdanie, do którego prawo mam.
                                  Fajne i miłe dziewczyny nie sprzedają swojego ciała.
                                  Fajne i miłe dziewczyny nie żyją złudzeniami, że ze sponsora, że z żonatego faceta zrobią sobie męża, ojca dziecka itd.
                                  Fajne i miłe dziewczyny nie muszą udowadniać obcym osobom, że są wspaniałe, szczęśliwe.

                                  Przeczytaj może swoje wszystkie posty, w których okłamywałaś świat, siebie, w których tworzyłaś nową [nieistniejącą] rzeczywistość. Żyłaś w fantazji stworzonej przez samą siebie. Teraz zaczynasz to samo z nowym facetem. Piszesz, że nie padły żadne deklaracje, że się poznajecie, ale z drugiej strony planujesz już przeprowadzkę, dziecko i inne cuda. Toć to się kupy nie trzyma! Naprawdę tego nie widzisz? Czy widzieć nie chcesz?

                                  Porządna psychoterapia - tylko to jest ci teraz potrzebne. Uwierz mi.
                                  • sid-sid Re: podziwiam 17.10.11, 14:38
                                    > Przeczytaj może swoje wszystkie posty, w których okłamywałaś świat, siebie, w k
                                    > tórych tworzyłaś nową [nieistniejącą] rzeczywistość. Żyłaś w fantazji stworzone
                                    > j przez samą siebie. Teraz zaczynasz to samo z nowym facetem. Piszesz, że nie p
                                    > adły żadne deklaracje, że się poznajecie, ale z drugiej strony planujesz już pr
                                    > zeprowadzkę, dziecko i inne cuda. Toć to się kupy nie trzyma! Naprawdę tego nie
                                    > widzisz? Czy widzieć nie chcesz?
                                    >
                                    > Porządna psychoterapia - tylko to jest ci teraz potrzebne. Uwierz mi.

                                    Zgadzam się w 100%.
                                  • 0ffka Re: podziwiam 18.10.11, 13:25
                                    Myaka podpisuję się pod tym co Ty napisałaś rozsądnie autorce wątku!
                              • sid-sid Re: podziwiam 17.10.11, 14:16
                                > Ale mogę to tylko napisać. Wątpię, by miało to jakiś wpływ na twoje postępowanie.
                                > Twoje mechanizmy obronne są zbyt silne, byś przyjęła do wiadomości, że jest źle, bardzo źle.

                                Niestety, jak widać, masz rację.:(
                                Ja dodam jeszcze, że zakończenie kiepskiego związku wtedy, kiedy pojawił się wybawca, któremu można rzucić się w ramiona, a nie z powodu decyzji podjętej dlatego, że już dosyć, muszę wszystko przemyśleć, poukładać sobie wiele spraw - to też o czymś świadczy.
                                • daenerys_targaryen Re: podziwiam 17.10.11, 14:32
                                  Sid, odchodziłam wiele razy. W ciągu ostatniego roku kilkakrotnie. To on nie pozwalał mi odejść. A ja byłam za słaba, by wytrwać w postanowieniu, bo wydawało mi się, że odchodzę w pustkę.
                                  Ja tylko potrzebowałam impulsu, nie ucieczki w inne ramiona.
                                  Po prostu zobaczyłam, że mogę się podobać innym, że mam coś do zaoferowania światu. I wtedy przestałam się bać.
                                  Zresztą, dawno zauważyłam, że ze wszystkimi sprawami jestem sama. I że o dziwo, dobrze sobie z nimi radzę. Że już nie jestem małą dziewczynką, którą trzeba wspierać, bo się przewróci, tylko dorosłą kobietą, która radzi sobie dobrze w tym brutalnym świecie;) i potrafi dać wsparcie innym.
                                  Wychodzenie z tego 'związku' to był proces, to też chwilę trwało, zanim sobie uświadomiłam, że już go nie kocham. Że już nie chcę z nim być. Że już nic dla mnie nie znaczy.
                                  • sid-sid Re: podziwiam 17.10.11, 14:37
                                    > Sid, odchodziłam wiele razy. W ciągu ostatniego roku kilkakrotnie. To on nie pozwalał mi odejść.
                                    > A ja byłam za słaba, by wytrwać w postanowieniu, bo wydawało mi się, że odchodzę w pustkę.

                                    Właśnie o tym piszę.

                                    > Ja tylko potrzebowałam impulsu, nie ucieczki w inne ramiona.

                                    Jesteś w stanie powiedzieć, że jest tak na 100%? I że na pewno siebie nie oszukujesz?
                                  • myaka Re: podziwiam 17.10.11, 14:48
                                    daenerys_targaryen napisała:

                                    > Sid, odchodziłam wiele razy. W ciągu ostatniego roku kilkakrotnie. To on nie po
                                    > zwalał mi odejść. A ja byłam za słaba, by wytrwać w postanowieniu, bo wydawało
                                    > mi się, że odchodzę w pustkę.

                                    Jak on nie pozwalał odejść? Groził? Trzymał w klatce? Czy może więcej płacił? Bo nie rozumiem tego zdania.
                                    Zaprzeczasz moim stwierdzeniom, że boisz się samotności, że potrzebujesz akceptacji, a sama piszesz za chwilę, iż nie chciałaś odejść bo bałaś się pustki...

                                    Mam wrażenie, że za wszelką cenę chcesz się jakoś z tego wytłumaczyć. Ale po co? Po co obcym ludziom twoje tłumaczenia, wyjaśniania? Potrzebujesz tego? Zresztą z tego nie da się wytłumaczyć. Nie da i koniec.
                                    Pozycja szczęśliwej, wspaniałej Kiry została zniszczona, bezpowrotnie. I żadne tłumaczenia tego nie naprawią. Film pt. "Kira ist die beste" się skończył. Zrozum to.
                                    Więc przestań tłumaczyć, opowiadać dalej. Bo to tylko pogarsza całą tę sytuację.

                                    Spróbuj może w końcu szanować siebie, swoje życie...

                                    Nadal życzę - mimo wszystko - wszystkiego dobrego.
                                    • malamelania Re: podziwiam 17.10.11, 14:59
                                      > Jak on nie pozwalał odejść? Groził? Trzymał w klatce? Czy może więcej płacił?

                                      Skoro twierdzisz, że piszesz bezstronnie i życzliwie, to nie bądź chamska.
                                    • daenerys_targaryen Re: podziwiam 17.10.11, 15:06
                                      > Pozycja szczęśliwej, wspaniałej Kiry została zniszczona, bezpowrotnie. I żadne
                                      > tłumaczenia tego nie naprawią. Film pt. "Kira ist die beste" się skończył. Zroz
                                      > um to.

                                      Rozumiem to. Naprawdę. I wierz mi, nie zależy mi na tym.
                                      Ja potrzebowałam dla siebie zamknąć tę historię. Ja potrzebowałam powiedzieć prawdę.
                                      Przy czym mnie nigdy nie zależało na kreowaniu takiego wizerunku, wręcz przeciwnie - ja próbowałam go odkłamać. To ludzie mi nie pozwalali. Nie przyjmowali do wiadomości, że u mnie jest źle. Nie chcieli tego słuchać. Chcieli wierzyć w ten mit.
                                      Ciągle słyszałam - a przecież pisałaś, że jest tak wspaniale. Stałam się więźniem własnych słów;).
                                      Parę osób dotarło do tego wątku o seksie analnym, Melania może nawet głębiej. Już wtedy musieli wiedzieć, jak było źle.
                                      Mówisz, że mam się nie tłumaczyć, nic już nie wyjaśniać, a jednocześnie sama zadajesz mi kolejne pytania. No chyba, że to retoryczne?;).
                                      Ale ok, ja też nie chcę już się w tym grzebać.

                                      Padło tutaj wiele mądrych słów, za które dziękuję, mimo, że były dla mnie bolesne.
                                      Wszystko to biorę pod rozwagę i sobie głęboko do serca.
                                      I naprawdę, ani jutro się nie przeprowadzam ani nie zamierzam zachodzić w ciążę.
                                      • myaka Re: podziwiam 17.10.11, 15:20
                                        daenerys_targaryen napisała:



                                        > Przy czym mnie nigdy nie zależało na kreowaniu takiego wizerunku, wręcz przeciw
                                        > nie - ja próbowałam go odkłamać. To ludzie mi nie pozwalali. Nie przyjmowali do
                                        > wiadomości, że u mnie jest źle. Nie chcieli tego słuchać. Chcieli wierzyć w te
                                        > n mit.
                                        > Ciągle słyszałam - a przecież pisałaś, że jest tak wspaniale. Stałam się więźni
                                        > em własnych słów;).
                                        > Parę osób dotarło do tego wątku o seksie analnym, Melania może nawet głębiej. J
                                        > uż wtedy musieli wiedzieć, jak było źle.
                                        > Mówisz, że mam się nie tłumaczyć, nic już nie wyjaśniać, a jednocześnie sama za
                                        > dajesz mi kolejne pytania. No chyba, że to retoryczne?;).
                                        > Ale ok, ja też nie chcę już się w tym grzebać.
                                        >

                                        Albo w moim "internecie" inaczej piszą, albo nie umiem czytać. Poczytaj Twoje stare wątki. Jeszcze w lipcu, ba na początku sierpnia chyba zachwalałaś swojego faceta. Jaki to seks udany macie, jak rozumiecie się bez słów, jak ładnie razem urządzacie mieszkanie i inne za przeproszeniem bzdury. Czy ktoś cię zmuszał do pisania tego?

                                        Dlaczego przerzucasz odpowiedzialność na innych?
                                        Mówisz, że to eks facet jest zły. To on na siłę cię trzymał. To on nie pozwalał odejść. To on cię krzywdził. To wszystko jego wina.
                                        Twierdzisz, że forum "zmuszało" cię do pisania takiego, a nie innego.

                                        A czy robisz coś samodzielnie, świadomie, odpowiedzialnie?

                                        P.S. Nie oczekuję żadnych odpowiedzi, wyjaśniania, tłumaczenia.
                                        Na pytania te możesz [ale nie musisz rzecz jasna] odpowiedzieć sobie w myślach.
                                        • sid-sid Re: podziwiam 17.10.11, 15:40
                                          I znowu masz rację.
                                          Kira, naprawdę przydałaby Ci się pomoc. Piszesz, że oszukiwałaś się odnośnie poprzedniego związku. Ale teraz też się oszukujesz, co trafnie wypunktowała Myaka.
                                          • malamelania Re: podziwiam 17.10.11, 15:55
                                            Wy wychodzicie z założenia, że Kira ponosi całkowitą odpowiedzialność za nieprawdziwy obraz swojego życia osobistego, jaki stworzyła na forum.
                                            Ja biorę pod uwagę ( a nawet jestem przekonana), że ktoś jej w tym samookłamywaniu się pomagał. Naprawdę nie słyszałyście nigdy o ludziach zmanipulowanych, uzależnionych od toksycznych związków, o ludziach, którzy nie mają pojęcia, że tkwią w g.....e?
                                            Już w pierwszych moich postach do Kiry pisałam, że jej związek przypomina mi pobyt w sekcie i że (moim zdaniem) miała przeprany mózg. To nie jest usprawiedliwieniem dla popełnianych błędów, ale pozwala mi zrozumieć, jak do tego doszło.
                                            Czytałam te peany, jakie pisała już dawno temu na temat swojego partnera, a między wierszami wyzierała naga prawda. Tam wręcz miało się wrażenie, że pisze nie swoim tekstem, ale że ktos jej te poglądy wkłada w usta. Trafiło na podatny grunt, to fakt.
                                            • six_a Re: podziwiam 17.10.11, 16:01
                                              no ale nie przesadzajmy znowuż, to jest kwestia osobowości czyli gruntu - teraz pisze toczka w toczkę o nowym, jak pisała o starym. i co, też manipulacja sił zewnętrznych? i obce teksty?

                                              no może i obce w takim sensie, że jak się ma trochę rozchwiania emocjonalnego w sobie, to się pisze jak dwie różne osoby.
                                              • daenerys_targaryen Re: podziwiam 17.10.11, 16:17
                                                Ależ nowy oczywiście ma wady, które jakoś tam stopniowo wyłażą na światło dzienne. Ale nie chcę się o tym pruć w internecie, tylko wolę rozmawiać o tym z samym zainteresowanym. Ja naprawdę nie jestem ślepa.
                                                I bardzo staram się nie traktować go jako 'zbawcy':).
                                            • sid-sid Re: podziwiam 17.10.11, 16:03
                                              > Wy wychodzicie z założenia, że Kira ponosi całkowitą odpowiedzialność za nieprawdziwy obraz
                                              > swojego życia osobistego, jaki stworzyła na forum.

                                              Tak. Tego na forum, nie realnego.

                                              > Ja biorę pod uwagę ( a nawet jestem przekonana), że ktoś jej w tym samookłamywaniu się pomagał.

                                              Zapewne słusznie i nikt nie napisał, że jest inaczej.
                                              Tylko że Kira ewidentnie ma problem i głaskaniem po główce IMO zrobi jej się źle, nie dobrze.
                                          • daenerys_targaryen Re: podziwiam 17.10.11, 15:58
                                            No ale ludzie, w ten sposób nigdy nie skończymy, to po pierwsze.
                                            Po drugie: no gdzie ja się teraz oszukuję?
                                            Spotkały się dwie osoby, chłopak i dziewczyna, poczuli do siebie sympatię i zaczęli spotykać. I zobaczymy, albo wyjdzie coś z tego, albo nie wyjdzie.
                                            Nikt szat rozdzierał nie będzie, bo życie codziennie przynosi niespodzianki i trzeba być elastycznym i dopasować się do zmieniającej rzeczywistości.
                                            A to, że ja coś tam sobie mówię, że coś tam planujemy, to jeszcze nie znaczy, że zaraz wszystko rzucę i polecę realizować plany.
                                            Po prostu w naturze ludzkiej leży wybieganie w przyszłości i robienie jakichś tam planów.
                                            A później następuje korekta.
                                            Tak było chociażby z moją podyplomówką, co najmniej rok chodziłam i ględziłam wszystkim, którzy chcieli i nie chcieli słuchać, że to jest to, co chcę robić zawodowo, że jestem tego pewna, że właśnie z tym wiążę swoją zawodową przyszłość. Rok przeżywałam - dostanę się, czy nie dostanę, uda się czy nie uda.
                                            No i okazało się, że egzamin oczywiście zdałam, ale po pierwszym zjeździe nastąpiło wielkie bum, bo mi się odwidziało i stwierdziłam, że jednak się w tym zawodowo nie widzę.
                                            No i koniec tematu, plany zostały skorygowane, świat się nie zawalił, życie toczy się dalej, układam nowe plany zawodowe.
                                            Ja już nie boję się życia ani zmieniającej się rzeczywistości.
                                            • six_a Re: podziwiam 17.10.11, 16:03
                                              :) ależ oszukujesz się. to są te same mechanizmy, które działały na początku poprzedniego związku i będą działać zawsze, przy każdym facecie, dopóki ich nie zrozumiesz i nie zmienisz paradygmatu. a ciężko zmienić, ojjjjj baaaardzo ciężko.
                                              • daenerys_targaryen Re: podziwiam 17.10.11, 16:31
                                                No ale Sixa, powiedz mi, jak krowie na rowie, co mam robić inaczej?
                                                Bo może ja tego faktycznie nie widzę?!
                                                Napisałam, że jest fajny, ale nie, że jest idealny. Jak każdy człowiek ma swoje wady.
                                                Jak mi jest z nim dobrze, to jest mi z nim dobrze, no co mam napisać?
                                                Jak to może być taka sama sytuacja, skoro tu mam czyste pole, oboje jesteśmy wolnymi ludźmi i możemy spokojnie pracować nad związkiem. Tutaj możemy do czegoś dojść (choć nie musimy).
                                                Jeszcze raz piszę - wyjdzie albo nie wyjdzie, czas pokaże.
                                                Ja wcale nie stawiam się na gorszej, słabszej pozycji, znam swoją wartość (aczkolwiek nie wolno mi pisać na forum, że jestem fajnym człowiekiem, zabronili mi:P).
                                                I dla mnie też temat eksa został zamknięty w obecnym związku. Zostało powiedziane raz i starczy. Wszyscy zrozumieli, zaakceptowali, koniec tematu. Może to trochę wygląda inaczej, bo ja przetrawiam to tak dla siebie. Ale też musicie mnie zrozumieć. Ja 8 lat tkwiłam w tym związku, mówienie o tym mi pomaga, muszę to z siebie wyrzucić. Z dwojga złego lepiej tutaj.
                                                • sid-sid Re: podziwiam 17.10.11, 16:34
                                                  > Ja 8 lat tkwiłam w tym związku, mówienie o tym mi pomaga, muszę to z siebie wyrzucić.
                                                  > Z dwojga złego lepiej tutaj.

                                                  Jeśli to Ci pomaga (a rzeczywiście pomaga? na pewno?).
                                                  Tylko musisz mieć świadomość tego, że reakcje będą różne.
                                                • six_a Re: podziwiam 17.10.11, 18:51
                                                  allle to nie jest kwestia tego, co powinnaś robić czy nie powinnaś.
                                                  wiesz, ja tak może uważnie nie czytam jak koleżanka specjalistka;), ale wyłapuję takie niepokojące jednak akcenty - kiedyś Ci się wymskło o trupach w szafie, teraz o wyrzutach, potem trochę racjonalizmu, że nie wszyscy są idealni + jednak parcie na wejście w rodzinę. na litość, przecież znacie się od wakacji, czyli sierpnia, a Ty już jesteś myślami nad kołyską i przy portretach rodzinnych.

                                                  brzmi raczej jak high po fazie doła, a nie jak racjonalne myślenie o życiu.

                                                  > Ja wcale nie stawiam się na gorszej, słabszej pozycji, znam swoją wartość (aczk
                                                  > olwiek nie wolno mi pisać na forum, że jestem fajnym człowiekiem, zabronili mi:
                                                  > P).
                                                  wolno Ci pisać, to co w danej chwili czujesz, ale jeśli piszesz, że jesteś niezależna, samodzielna, wartościowa i spełniona, a za chwilę, że ostatnie 8 lat spędziłaś w klatce i uzależnieniu, no to co sobie można pomyśleć o całości?

                                                  >Wszyscy zrozumieli, zaakceptowali, koniec tematu.
                                                  jacy wszyscy? rodzinie też się spowiadałaś?
                                                  • daenerys_targaryen Re: podziwiam 17.10.11, 19:24
                                                    Dopsz, ich hab schon verstanden.
                                                    Może to też trochę kwestia nieumiejętnego przekazywania na forum tego, co chcę powiedzieć, ale ja naprawdę nigdzie się nie spieszę.
                                                    I co najmniej do przyszłych wakacji nigdzie się stąd nie ruszam (obronić się muszę).
                                                    Myślę, że to też kwestia nie wiem, czy źle(?) pojętej lojalności. Jak z kimś jestem blisko, to jeżeli już muszę o nim pisać, to piszę dobrze (wyjątkiem tu jest moja matka:P), wychodząc z założenia, że zarzuty i ewentualne uwagi krytyczne to się przekazuje w cztery oczy a nie za pośrednictwem internetu.
                                                    A co do dziecka, to oboje jesteśmy zdania, że ludzie powinni się przynajmniej te kilka lat znać, zanim zdecydują się na progeniturę. Tak że luz, naprawdę.
                                                    A te trupy w szafie to nic takiego strasznego, ot, pamiątki z czasów wojny. Ale czy ja mam mieć do niego o to pretensje? Toć on niewinny. Zresztą jestem przekonana, że dokładnie taka sama historia mogłaby się zdarzyć w każdym innym kraju. Zresztą wystarczy tylko jedno słowo: Jedwabne...
                                            • sid-sid Re: podziwiam 17.10.11, 16:05
                                              > Po drugie: no gdzie ja się teraz oszukuję?

                                              I to jest właśnie straszne, że tego nie widzisz.
                                              Ten temat już dawno przestał być zabawny.:/ Chociaż to może nieodpowiednie określenie.
                                            • riki_i Re: podziwiam 17.10.11, 17:43
                                              daenerys_targaryen napisała:

                                              > później następuje korekta.
                                              > Tak było chociażby z moją podyplomówką, co najmniej rok chodziłam i ględziłam w
                                              > szystkim, którzy chcieli i nie chcieli słuchać, że to jest to, co chcę robić za
                                              > wodowo, że jestem tego pewna, że właśnie z tym wiążę swoją zawodową przyszłość.
                                              > Rok przeżywałam - dostanę się, czy nie dostanę, uda się czy nie uda.
                                              > No i okazało się, że egzamin oczywiście zdałam, ale po pierwszym zjeździe nastą
                                              > piło wielkie bum, bo mi się odwidziało

                                              Problem z Tobą jest taki, że obecnie jesteś w takim stanie ducha, że wszystko może Ci się szybko odwidzieć, a euforia przejść w ciężką depresję i na odwrót.

                                              Naprawdę zadziwiające to jest owe 8,5 roku spędzone z (byłym) sponsorem. Bo właśnie TO powinno Ci się odwidzieć, i to najdalej po roku.

                                              Ja osobiście nie znam przypadku podobnych układów, które przetrwałyby więcej niż 4 lata, choć mojemu znajomemu opłacana dziewczyna od seksu również się zakochała i nawet rozwiodła dla niego z własnym mężem. Po 4 latach powiedziała jednak dość, a co do długości trwania w gó...e to wydaje mi się, że było to absolutne mistrzostwo świata.

                                              Tkwić 8,5 roku w czymś kompletnie bez przyszłości... ja tego raczej nigdy nie zrozumiem.
                                              • daenerys_targaryen Re: podziwiam 17.10.11, 18:29
                                                > Tkwić 8,5 roku w czymś kompletnie bez przyszłości... ja tego raczej nigdy nie z
                                                > rozumiem.

                                                No proszę, jaka zmiana frontu. Normalnie jak chorągiewka na wietrze. A jak Melania i ja pisałyśmy o 8 latach tkwienia w guanie to pan szanowny się zaperzał i podskakiwał jak mały kogucik.
                                                A teraz jeszcze idź powiedz ofiarom przemocy domowej jakie są głupie. A jak któraś ze sobą skończy, to będziesz mógł z zadowoleniem z siebie i z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku zasiąść z dupą na kanapie przy piwku.
                                                • sid-sid Re: podziwiam 17.10.11, 19:16
                                                  A z drugiej strony mamy niebranie odpowiedzialności za własne czyny i ofiarę TYLKO jako ofiarę - bezwolną, niedecydującą o sobie, zmanipulowaną, wykorzystaną. Porównujesz się do ofiar przemocy domowej? To są osoby, którym pomóc może chyba tylko terapia, co sugerowano w tym wątku także Tobie. No ale Ty uważasz, że już wszystko ok.
                                                  Btw. ja się cieszę, że mamy XXI wiek i na pewne rzeczy patrzy się inaczej. Ale kiedy czytam, jak każda ofiara przemocy domowej czy żona alkoholika jest współuzależniona - bez napomknięcia o jej udziale, osoby dorosłej i nieubezwłasnowolnionej - to myślę, że czasami trochę przesadzamy.
                                                  • wersja_robocza Re: podziwiam 17.10.11, 19:22
                                                    sid-sid napisała:

                                                    > A z drugiej strony mamy niebranie odpowiedzialności za własne czyny i ofiarę TY
                                                    > LKO jako ofiarę - bezwolną, niedecydującą o sobie, zmanipulowaną, wykorzystaną.
                                                    > Porównujesz się do ofiar przemocy domowej? To są osoby, którym pomóc może chyb
                                                    > a tylko terapia, co sugerowano w tym wątku także Tobie. No ale Ty uważasz, że j
                                                    > uż wszystko ok.

                                                    I dokładnie te same mechanizmy działają.

                                                  • daenerys_targaryen Re: podziwiam 17.10.11, 19:38
                                                    No ale ja przecież już pisałam, że poczuwam się do winy za tę sytuację. Nie zrzucam z siebie odpowiedzialności. Wcale nie twierdzę, że wszyscy naokoło są winni, tylko nie ja.
                                                    Wiem, że popełniłam błąd. Wiem, że jestem współodpowiedzialna.
                                                    Nie chcę tylko, aby przerzucano na mnie całą winę za tamto wykorzystywanie seksualne, na które de facto nie było mojej zgody, bo w tamtej sytuacji uważam, że byłam faktycznie ofiarą ALE TYLKO I WYŁĄCZNIE W TAMTEJ SYTUACJI.
                                                    I tylko tej sytuacji dotyczy jedna z moich sygnaturek.
                                                  • sid-sid Re: podziwiam 17.10.11, 19:47
                                                    Ja rzeczywiście jestem słabo zorientowana w temacie. Nie wiem o co chodzi i pod jakim nickiem pisałaś, ale chyba lepiej już zostawmy to.
                                                  • daenerys_targaryen Re: podziwiam 17.10.11, 19:50
                                                    Pisałam pod tym nickiem, tylko, że nie pojawia się w wyszukiwarce.
                                                    To dla mnie bardzo trudne, bo to są naprawdę bolesne sprawy, ale jak chcesz, to podam Ci linka na priva. Chyba, że faktycznie wolisz nie wiedzieć. Wtedy to zostawimy.
                                                  • n.ex.t Re: podziwiam 17.10.11, 21:20
                                                    Czy już wszyscy rzygają tą historią czy jednak nadszedł czas na finał?
                                                  • six_a Re: podziwiam 17.10.11, 21:35
                                                    nieno, jaki koniec, jeszcze ty się nie wypowiedziałeś, dawaj swoją wersję.
                                                  • malamelania Re: podziwiam 17.10.11, 21:47
                                                    Wypadałoby też ściągnąć na forum żonę i dziecko. I teściową.
                                                    Inaczej obsada będzie niepełna.
                                                  • six_a Re: podziwiam 17.10.11, 21:53
                                                    teściową chyba nie, trzeba było uważniej czytać;)
                                                  • daenerys_targaryen Re: podziwiam 17.10.11, 22:00
                                                    No no, lecę po chipsy! Nie zaczynać beze mnie!
                                                  • sid-sid Re: podziwiam 18.10.11, 17:33
                                                    Widzę, że usunęłaś konto. To chyba dobra decyzja.
                                                  • qw994 Re: podziwiam 18.10.11, 18:42
                                                    Też tak uważam.
                                                • riki_i Re: podziwiam 17.10.11, 21:29
                                                  daenerys_targaryen napisała:

                                                  > No proszę, jaka zmiana frontu. Normalnie jak chorągiewka na wietrze. A jak Mela
                                                  > nia i ja pisałyśmy o 8 latach tkwienia w guanie to pan szanowny się zaperzał i
                                                  > podskakiwał jak mały kogucik.

                                                  Nie jestem wróżem Jackowskim ani Aidą, żebym widział poukrywane trupy w szafie. Nie łapię zawoalowanych niuansów typu "tkwienie w guanie" , sorry
                                        • malamelania Re: podziwiam 17.10.11, 15:40
                                          >Albo w moim "internecie" inaczej piszą, albo nie umiem czytać.

                                          Przyjmij, że nie umiesz czytać. To będzie właściwa droga ;)

                                          >Poczytaj Twoje stare wątki.

                                          ciepło, ciepło....:D

                                          >Jeszcze w lipcu, ba na początku sierpnia chyba zachwalałaś swojego faceta.

                                          To ma być poważny argument? :D

                                          Czy ktoś cię zmuszał do
                                          > pisania tego?

                                          Na to pytanie możesz (ale nie musisz) odpowiedzieć sobie w myślach :P :D
                                          W kontekście wiedzy o związku Kiry, oraz w kontekście tego, że facet szpiegował ją na forach i znał jej nicki, Twoje pytanie jest średnio inteligentne.

                                          • sid-sid Re: podziwiam 17.10.11, 15:45
                                            No to wychodzi na to, ze chyba tylko Ty na tym forum umiesz czytać, bo nikt inny nic nie dostrzegł. Sama pamiętam wątki Kiry, gdzie wychwalała związek i MMŻeta pod niebiosa.
                                            A może Ty czytasz, ale w myślach?:D
                                            • malamelania Re: podziwiam 17.10.11, 16:19
                                              Wychwalała, to fakt.
                                              Dla przykładu: niedawno na innym forum ktoś podciągnął stary watek o seksie analnym. Były tam stare posty Kiry, chyba pod innym nickiem, ale jak wszyscy wiedza, jest rozpoznawalna :)))
                                              Poczytałam, jak ta dziewczyna była przez pewien czas traktowana w łóżku przez swojego wspaniałego MMZeta.
                                              Nóż się w kieszeni otwierał, zabiłabym takiego drania.
                                              A ona potrafiła pisać dużo później, ze mają wspaniały seks.
                                              To nie kłamstwa, to wypieranie. Nie hipokryzja, a samoobrona, źle pojęta.
                                              wszyscy sądzą, że Kira okłamywała cale forum, aby lepiej wypaść - ja uważam, że okłamywała siebie, a forum było tylko środkiem do celu.
                                              Facet dał jej namiastkę związku i pozwoliła sobie wmówić, że jest szczęsliwa. On wracał do domu, ona przesiadywała na forach "mamowych", niemowlęcych ( nie pamiętam dokładnie jakie, ale gdzieś to wyczytałam). Przecież nawet tu pisała, że żebrała o dziecko, a pan się nie kwapił. On już ma swoje, nie spieszyło mu się.
                                              Chwaliła wspaniałego MMZeta, to fakt. Dla mnie to było godne litości, a nie potępienia.
                                              Nie neguję, że mogło tam być uczucie, z obu stron. Ale bardzo niszczące dla Kiry, bardzo wygodne dla tego palanta, który ją od siebie uzależnił, najpierw materialnie, potem emocjonalnie.
                                              • qw994 Re: podziwiam 17.10.11, 16:22
                                                > Nie neguję, że mogło tam być uczucie, z obu stron. Ale bardzo niszczące dla Kir
                                                > y, bardzo wygodne dla tego palanta, który ją od siebie uzależnił, najpierw mate
                                                > rialnie, potem emocjonalnie.

                                                A ona, oczywiście, bezwolna ofiara. Jasne. Ciekawe, czy żona eksa miałaby o niej podobne zdanie.
                                                • pani_frig Re: podziwiam 17.10.11, 20:00
                                                  Nie przesadzaj z tymi kamieniami rzucanymi w autorkę. Dla mnie ten facio to obślizgła gadzina, która w doopie miała uczucia żony jeśli swój romans zaczął od sponsoringu, takie niuanse też czasem warto brać pod uwagę.
                                                  • qw994 Re: podziwiam 17.10.11, 20:35
                                                    Ekskiuzmi, a ona?
                                                  • pani_frig Re: podziwiam 17.10.11, 21:39
                                                    Na pewno nie jest niewinną leliją, z tymże ja widzę parę okoliczności łagodzących.
                                              • sid-sid Re: podziwiam 17.10.11, 16:32
                                                > Dla przykładu: niedawno na innym forum ktoś podciągnął stary watek o seksie analnym.
                                                > Były tam stare posty Kiry, chyba pod innym nickiem, ale jak wszyscy wiedza, jest rozpoznawalna :)))
                                                > Poczytałam, jak ta dziewczyna była przez pewien czas traktowana w łóżku przez swojego
                                                > wspaniałego MMZeta.
                                                > Nóż się w kieszeni otwierał, zabiłabym takiego drania

                                                Chyba rzeczywiście jesteś wyjątkowo zorientowana w temacie, bo ja w ogóle nie wiem o czym piszesz. I chyba nie chcę wiedzieć.
                                              • daenerys_targaryen Re: podziwiam 17.10.11, 16:37

                                                > To nie kłamstwa, to wypieranie. Nie hipokryzja, a samoobrona, źle pojęta.
                                                > wszyscy sądzą, że Kira okłamywała cale forum, aby lepiej wypaść - ja uważam, że
                                                > okłamywała siebie, a forum było tylko środkiem do celu.
                                                > Facet dał jej namiastkę związku i pozwoliła sobie wmówić, że jest szczęsliwa. O
                                                > n wracał do domu, ona przesiadywała na forach "mamowych", niemowlęcych ( nie pa
                                                > miętam dokładnie jakie, ale gdzieś to wyczytałam). Przecież nawet tu pisała, że
                                                > żebrała o dziecko, a pan się nie kwapił. On już ma swoje, nie spieszyło mu się
                                                > .
                                                > Chwaliła wspaniałego MMZeta, to fakt. Dla mnie to było godne litości, a nie po
                                                > tępienia.
                                                > Nie neguję, że mogło tam być uczucie, z obu stron. Ale bardzo niszczące dla Kir
                                                > y, bardzo wygodne dla tego palanta, który ją od siebie uzależnił, najpierw mate
                                                > rialnie, potem emocjonalnie.

                                                Cóż, bardzo, bardzo trafnie.
                                                • qw994 Re: podziwiam 17.10.11, 16:37
                                                  Wybielaj się dalej...
                                          • six_a Re: podziwiam 17.10.11, 16:10
                                            >W kontekście wiedzy o związku Kiry, oraz w kontekście tego, że facet szpiegował ją na forach i znał jej nicki, Twoje pytanie jest średnio inteligentne.

                                            jako wybitna specjalistka od "sprawy kiiry" zastanów się najpierw, czy kiira ukrywała się na forach przed facetem. bo jeśli nie pisała w tajemnicy, to i nikt jej nie szpiegował.
                                            nie popadajmy w paranoję.
                                            • sid-sid Re: podziwiam 17.10.11, 16:12
                                              > jako wybitna specjalistka od "sprawy kiiry"

                                              Celne.:)
                                              • malamelania Re: podziwiam 17.10.11, 16:30
                                                Nie kreuję się na specjalistkę :P
                                                Fakt, reaguję od początku emocjonalnie, bo dawno dotarłam do starych postów i wiedziałam, co to za związek. A Kire zmieszano tu z błotem za krzywdę, którą wyrządziła biednemu, wspaniałemu MMZetowi.
                                                Wiedziałam tez, że jak wyzna prawdę, to nic jej nie pomoże, niektórzy rzucą jeden, bezużyteczny już kij, a chwycą drugi i będzie obrywać dalej:)
                                                Nie rozumiem, po co jej cały ten spektakl potrzebny, ale to już nie moja sprawa.
                                                • spam_killer2 Re: podziwiam 17.10.11, 17:57
                                                  malamelania napisała:

                                                  > Nie kreuję się na specjalistkę :P
                                                  > Fakt, reaguję od początku emocjonalnie, bo dawno dotarłam do starych postów i w
                                                  > iedziałam, co to za związek. A Kire zmieszano tu z błotem za krzywdę, którą wyr
                                                  > ządziła biednemu, wspaniałemu MMZetowi.

                                                  No ja bardzo przepraszam, ale nie każdy ma obowiązek zanim zabierze głos wertować wyszukiwarkę postów, szukając starych wypowiedzi (także publikowanych pod innymi nickami) oraz doszukiwać się drugiego dna i odniesienia do bieżącej sytuacji.

                                                  Zostawienie faceta z którym się było osiem lat z okładem, po tygodniu wakacyjnego romansu, jest w zwykłych okolicznościach czymś jednoznacznie złym.

                                                  Fakt, że ów facet był wpierw sponsorem, a później żonatym kochankiem nie został nigdzie ujawniony aż do tej chwili.

                                                  Ja zatem nie mam sobie nic do zarzucenia.
                              • 0ffka Re: podziwiam 18.10.11, 13:22
                                Myaka, zgadzam się z Twoją opinią całkowicie! Dziewczyna powinna leczyć się.
                                PS
                                Według mnie autorka wątku chce trafić z "deszczu pod rynnę".
        • spam_killer2 Re: NIE ROB TEGO 15.10.11, 23:15
          daenerys_targaryen napisała:

          > Tu nie jest mi dobrze, Cherry.
          > Pewnie, mam jakieś tam ustabilizowane życie, dobrą w miarę pracę, przyzwoitą pe
          > nsję (jak na Polskę), która pozwala na odrobinę przyjemności po zapłaceniu wszy
          > stkich rachunków, ale tutaj jestem sama. Bez rodziny, bez kogoś, na kim mogłaby
          > m się wesprzeć.

          Boshe, co za brednie! Miałaś 8 lat faceta, którego nieustannie wychwalałaś pod niebiosa i z którym chyba mieszkałaś (pomieszkiwałaś?). A teraz odstawiasz lamenty w stylu kretynek z Top Model jaka to byłaś i jesteś biedna i opuszczona przez świat. Stuknij się w głowę albo zrób baranka o ścianę! Jesteś wciąż mentalnie niedojrzałą gó...arą i stawiam każde pieniądze, że enerdowiec może ci równie błyskawicznie odwidzieć jak dawny MMŻ.
      • rotkaeppchen1 Re: NIE ROB TEGO 15.10.11, 21:12
        > Ja zrobilam taki manewr pare lat temu i dzisiaj gorzko tego zaluje. Milosc wypa
        > rowala, a zostalo rozczarowanie i poczucie zmarnowanej dekady. Oraz potezny reg
        > res w zyciu zawodowym, oczywiscie. Bo nie oszukujmy sie, w obcym kraju zawsze b
        > edziesz emigrantka, czyli gorszym gatunkiem pracownika.

        Co ty opowiadasz. Ja mieszkam w DE piec lat, mam 31, wiec duzo to nie jest. Koncze studia nauczycielskie, od dluzszego czasu pracuje w szkole, po studiach mam zamiar pracowac jako nauczyciel, na razie zajmuje sie pomoca dzieci w odrabianiu prac domowych. Nie czuje sie dyskryminowana, mimo ze mowie z akcentem. Niejednokrotnie jednak slyszalam, ze mowie znacznie poprawniej, niz wiekszosc Niemcow. Nikt mnie nie dyskryminuje, uczniowe mnie szanuja, bo zyskuje ich sympatie moim nastawieniem do nich a nie narodowoscia. Znam wiele osob z Pl i innych krajow, nie tylko Unii, ktore realizuja sie w wielu dziedzinach i sa traktowane na rowni z Niemcami. Jasne, czasem moze i zdarzaja sie nie przyjemnie sytuacje - ja ich nie doswiadczylam. Wrecz odwrotnie, czesto jestem swiadkiem narzekania Polakow na Niemcow i Niemcy. I tez mnie to dziwi, bo jak sie komu nie podoba, moze wrocic a nie narzekac.
        Jak sie czlowiek sam szanuje, bedzie w wiekszosci przypadkow szanowany przez innych.
    • brak.polskich.liter Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 12:45
      U mnie - bardzo pozytywne. Tyle, ze ja emigrowalam "na raty". Na poczatku studiow doktoranckich wyjazd kilkumiesieczny (Norwegia). Bardzo mi sie spodobalo. No, to postaralam sie o powtorke z rozrywki. I jeszcze jedna. I jeszcze. W sumie na doktoranckich wiecej czasu spedzilam tam, niz w Polsce.
      Wrocilam krotko przed obrona, potem obrona, potem postdoc, drugi postdoc, etc. Pomieszkalam w roznych krajach (bonus - 2 dodatkowe jezyki obce w pakiecie, b. przyjemna opcja), zwiedzilam kawalek swiata (konferencje), nawiazalam wspolprace z paroma niezlymi osrodkami. Od paru lat mieszkam w Niemczech i dobrze jest.
      Tyle, ze ja jestem scislowiec akademicki, wiec to jest troszke inna para kaloszy, niz Twoja. W moim srodowisku zawodowym rozmawia sie glownie po angielsku (ergo jezyka kraju pobytu uczysz sie, jesli chcesz, nie jest to wymog formalny), zeby pracowac w zawodzie trzeba po prostu publikowac, kolejna zmiana kraju pobytu oznacza na ogol awans + rozbudowe CV, a nie koniecznosc zaczynania wszystkiego od nowa. Wiec jest o tyle latwiej.
      • aroden Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 13:29
        @
        • marguy Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 14:19
          kira,
          nie sluchaj zawistnych larw i zyj wlasnym zyciem.
          Zgorzknialych takze nie sluchaj. To, ze komus nie udalo sie malzenstwo w Niemczech nie oznacza, z udaloby sie w Polsce. Najwidoczniej tak mialo byc.
          Moje bylo bardzo udane. Wszystkim takiego zycze i oby ich trwalo dluzej.

          Ci ktorzy smeca o karierze nie zdaja sobie sprawy z tego, ze kariera to nie wszystko.
          No i mloda jestes, zrobisz sobie nowa, ladniejsza kariere ;)
          Ja zrobilam, cafem robi to i ty zrobisz. :)
          • daenerys_targaryen Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 14:29
            Dzięki, Marguy, ładnie to napisałaś:).
            • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 14:42
              Może zakładając wątek od razu pisz, że poszukujesz aplauzu dla swoich działań? Bo to chyba któryś raz z kolei.
              • wez_sie Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 15:16
                no tego chyba nie musi pisać, bo to wiadomo od dawna. to samo z cafem, która ma takie super życie, że tylko siedzieć i ogryzac paznokcie z zazdrości. no i jaką piękna do tego. czar pruski, jak zobaczyłem jej Fotki z wakacji, które tu kiedyś wrzuciła. wygląda jak mała baba jaga, nosem quasimodo.
                APELUJĘ: NIE RÓBCIE Z SIEBIE NIEWIADOMO KOGO, BO PRĘDZEJ CZY PÓŹNIEJ ZNAJDZIE SIE KTOŚ, KTO WAD OBNAZY.
                głupio sie później robi jednej z drugą, oj głupio.
                • tabeletka Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 15:31
                  powiedz skrzacie, a kto ciebie lub twoje slowa na powaznie bierze?
                  • wez_sie Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 15:41
                    widze, ze nie potrafisz czytac ze zrozumieniem.
                    i wiesz co? jakos mnei to nie dziwi.
                • princessjobaggy Wez_sie 15.10.11, 23:27
                  > no i jaką piękna do tego. czar pruski, jak zobaczyłem jej Fotki z wakacji, które tu kie
                  > dyś wrzuciła. wygląda jak mała baba jaga, nosem quasimodo.
                  > APELUJĘ: NIE RÓBCIE Z SIEBIE NIEWIADOMO KOGO, BO PRĘDZEJ CZY PÓŹNIEJ ZNAJDZIE S
                  > IE KTOŚ, KTO WAD OBNAZY.
                  > głupio sie później robi jednej z drugą, oj głupio.

                  Jestes niesprawiedliwy. Akurat Cafem jest tutaj jedna z nielicznych forumek, ktore wielokrotnie opisywaly siebie jako przecietne, nie nalezace do pieknosci.
          • cafem Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 16:20
            > kira,
            > nie sluchaj zawistnych larw i zyj wlasnym zyciem.
            > Zgorzknialych takze nie sluchaj.

            Podpisuję się rękami i nogami. Niestety większość tego forum umie się tylko zachłystywać czyimś niepowodzeniem i wszystko widzi na czarno. Napisz, że jesteś szczęśliwa, to Ci za chwilę setka udowodni, że wcale nie jesteś. A nawet jak jesteś, to za chwilę na pewno nie będziesz:)

            > Ci ktorzy smeca o karierze nie zdaja sobie sprawy z tego, ze kariera to nie wsz
            > ystko.
            > No i mloda jestes, zrobisz sobie nowa, ladniejsza kariere ;)
            > Ja zrobilam, cafem robi to i ty zrobisz. :)

            Pewnie, że zrobi. Jak umiała być przebojowa w Polsce i zrobić karierę, to i za granicą przebojowość jej zostanie:)
            • wez_sie dobre! 15.10.11, 16:26
              a mi sie wydaje, ze na tym forum jest kilka grupek, ktore sie wzajemnie klepia po pleckach i przytakuja bez wzgledu na wszystko, a jak je ktos skrytykuje, to od razu przyrownuja tego forumowicza do zawistnej larwy, harpi, czy innego trolla.
              cafem jestes zalosna. kim ty jestes w ogole i co osiagnelas, ze masz czelnosc bluzgac innych?
              dla mnei jestes zerem.
              • simply_z Re: dobre! 15.10.11, 17:35
                a dlaczego twój chlopak nie przeniesie się do Polski..?
                • marguy Re: dobre! 15.10.11, 23:33
                  simply,
                  bo wiekszosci mezczyzn, z bardzo wielu wzgledow, jest o wiele trudniej jest sie zaaklimatyzowac w obcym kraju.
    • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 17:33
      Albo się totalnie zauroczyłaś/zakochałaś, albo solidnie zawładnęło Tobą ciśnienie na ciążę. Albo jedno i drugie. Porzucać ponoć świetną, dobrze płatną pracę w Warszawie dla faceta i niemieckiego zadupia - zaiste ryzykowne.
      • cafem Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 17:39
        > Albo się totalnie zauroczyłaś/zakochałaś, albo solidnie zawładnęło Tobą ciśnien
        > ie na ciążę. Albo jedno i drugie. Porzucać ponoć świetną, dobrze płatną pracę w
        > Warszawie dla faceta i niemieckiego zadupia - zaiste ryzykowne.

        Sid, nie wyrokuj. Ja to samo słyszałam na tym forum nie raz. I wyszło na moje, a ryzyko opłaciło się stukrotnie:)
        • simply_z Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 17:46
          niby tak ale ty też zaczynalas emigrację trochę wczesniej ,jako mniej uksztaltowana osoba.
          W przypadku wyjazdow studenckich jest trochę inaczej.W momencie kiedy chcemy postawić na szali naszą karierę zawodową róznie może się skończyć...
          ja się robię leniwa ..wolalabym chyba sprowadzić partnera do kraju ,niż wyjeżdżać w nieznane.
          • cafem Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 17:54
            > niby tak ale ty też zaczynalas emigrację trochę wczesniej ,jako mniej uksztalto
            > wana osoba.
            > W przypadku wyjazdow studenckich jest trochę inaczej

            Niby tak. Ale ja rzuciłam studia, żeby wyjechać. I dopiero teraz je kończę:)

            > W momencie kiedy chcemy po
            > stawić na szali naszą karierę zawodową róznie może się skończyć...

            A może skończyć się lepiej. Kiirze doświadczenie zawodowe nie przepadnie, jej papiery i jej doświadczenie będzie się liczyć, a język zna.
        • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 17:48
          Spoko, wiadomo, że może różnie się ułożyć. Ale taka była moja pierwsza myśl.:) Jeszcze żeby to było większe niemieckie miasto, a poza tym Kira sama napisała, co może zrobić zagramanicą ze swoim wykształceniem.
          • cafem Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 17:58
            > Jeszcze żeby to było większe niemieckie miasto, a poza tym Kira sama napisała,
            > co może zrobić zagramanicą ze swoim wykształceniem.

            Eh... Ja też nie wylądowałam w Londynie, tylko w mniejszym mieście, a wykształcenia wyższego jako jedyna w mojej firmie nie mam (więc dla kiiry na plus:). Można sobie poradzić, naprawdę, jeśli się mocno chce. Nawet jeśli będzie trzeba startować z poziomu niższego, niż się było wcześniej.
            Nie ma co być pesymistą. Będzie, co ma być, a jak się nie uda, to będzie przynajmniej lekcja życia niezła:)
            • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 18:14
              Ale czy zrobiłaś to mając świetną, dobrze płatną pracę i ugruntowana pozycje zawodową? Ja bym czegoś takiego nie zniszczyła dla faceta, no ale to ja.:)
              • cafem Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 19:49
                > Ale czy zrobiłaś to mając świetną, dobrze płatną pracę i ugruntowana pozycje za
                > wodową? Ja bym czegoś takiego nie zniszczyła dla faceta, no ale to ja.:)

                Tak. Jak mieszkałam w Szwajcarii, to zarabiałam angielską średnią krajową w tydzień. Plus cztery miesiące płatnego urlopu w roku.
                Obecnie mogę o tym pomarzyć:)
                • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 19:56
                  Ech, baby.:)
                  • cafem Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 20:06
                    > Ech, baby.:)

                    Warto było, mówię Ci:)

                    W UK pewnie takiej pensji do końca życia nie dostanę, ale co mi tam. Nie samą kasą człowiek żyje. A Antonio dobrze zarabia, więc i tak dobrze żyjemy:)
                • thelma.33 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 16.10.11, 22:40
                  przepraszam, ze sie wtrace, ale to sa Twoje wlasne slowa:
                  forum.gazeta.pl/forum/w,16,114983853,114984585,Re_Start_od_zera_boje_sie_.html
                  nie wiem, czym sie zajmuje autorka watku, ale z tego co pamietam to w szwajcarii bylas asystentka;
                  nic asystentkom nie ujmujac, nie jest to raczej rozumiane jako 'ugruntowana pozycja zawodowa';
                  • cafem Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 17.10.11, 00:20
                    > nie wiem, czym sie zajmuje autorka watku, ale z tego co pamietam to w szwajcari
                    > i bylas asystentka;
                    > nic asystentkom nie ujmujac, nie jest to raczej rozumiane jako 'ugruntowana poz
                    > ycja zawodowa';

                    Jeszcze zależy czyją się jest asystentką:)

                    Jeśli masz na myśli panią odbierającą telefony i podającą kawę - to może nie jest to ugruntowana pozycja zawodowa. Jeśli od Twoich raportów zależy zainwestowanie kilku milionów dolarów - to już trochę inaczej wygląda. Przynajmniej dla mnie:)
            • spam_killer2 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 23:23
              cafem napisała:

              > > Jeszcze żeby to było większe niemieckie miasto, a poza tym Kira sama napi
              > sała,
              > > co może zrobić zagramanicą ze swoim wykształceniem.
              >
              > Eh... Ja też nie wylądowałam w Londynie, tylko w mniejszym mieście,

              Kpisz czy o drogę pytasz? Nie porównuj angielskiej prowincji z enerdowskim zadupiem!

          • daenerys_targaryen Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 18:07
            Sid, ale nawet nie wiesz, o jakie miasto chodzi. A tak się składa, że akurat to miasto jest jednym z najładniejszych w Niemczech i chyba jedynym na wschodzie, które nie ma długów.
            Spędziłam tam ostatnio parę dni i stwierdziłam, że jest nawet ładniejsze od Warszawy.
            • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 18:13
              Pisałaś, że Gorlitz, zdaje się. Może i jest ładne - nie wiem, nie byłam. Moja rodzina mieszka na wsi, gdzie jest pięknie. Ale co z tego? Już na emeryturę się wybierasz? To nie kwestia ładności, bo ja znam sporo miast ładniejszych od Warszawy.:) Tylko perspektyw, zawodowych i nie tylko.
              • daenerys_targaryen Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 18:29
                To NIE jest Goerlitz.
                • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 18:32
                  Aha.
                  • spam_killer2 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 23:25
                    TŁUMACZENIE NA POLSKI

                    Niemiec co prawda jest z marniutkiego Goerlitz, ale szpanuje i obiecuje kiruni, że zamieszkają wspólnie w Dreźnie.
                    • daenerys_targaryen Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 23:58
                      Jakie ty brednie wypisujesz. Te twoje teorie to są z dupy wzięte chyba i obliczone jedynie na sianie zamętu. Mój chłopak nie mieszka w Goerlitz, nigdy tam nie mieszkał. I nie, w Zgorzelcu też nie.
                      • princess_yo_yo Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 16.10.11, 10:32
                        to gdzie mieszka tak na prawde nie ma az tak wielkiego znaczenia. emigracja jest na pewno cennym doswiadczeniem i nawet jesli nie wszystko idzie zgodnie z planem to wiele uczy. sama wyjechalam pod koniec studiow w pl ktorych mialam serdecznie dosc i zaczynalam od bycia au pair, bylo troche strasznie ale i ekscytujaco kiedy zdecydowalam sie nie wracac do kraju ale z perspektywy czasu niczego nie zaluje.
                        duze znaczenie ma natomiast to ze wydajesz sie stawiac cale swoje zycie na jednej nodze - nowym facecie, co w przypadku emigracji moze sie skonczyc gorzej niz gdybys robila to w kraju, oczywiscie nie musi ale mysle ze rzeczywistosc jest przeciwko takiemu zachowaniu, brak rownowagi w zyciu w koncu wychodzi.
                        sama teraz chetnie przeprowadzilabym sie do subtropikow i pewnie to zrobie ale nie bedzie to juz tak spontaniczna decyzja jak 10 lat temu kiedy wyjechalam do londynu, bo ryzyko wieksze i na pewno nie bedzie to przeprowadzka na zawsze.
    • vandikia Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 17:47
      ad sygnaturki
      romans nigdy nie będzie wyzwoleniem, będzie zawsze zniewoleniem

      co do obczyzny nie pomogę
      • daenerys_targaryen Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 18:00
        Hmm, wyzwoleniem ze złego związku? Impulsem do wyzwolenia? I zniewoleniem w kolejnym?;)
        Zresztą o interpretację proszę pytać autorkę.
        • vandikia Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 18:03
          romans to romans, żadne wyzwolenie :)
      • vandikia Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 18:02
        kurde kira ale żeś sobie nick wymyśliła, właśnie doczytałam, że Ty to Ty
        hm czyli poszło w stronę nowego, wszystko postawiłaś na 1 kartę? zostaw sobie margines błędu, serio
        • daenerys_targaryen Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 18:36
          Vandzia, WIERZ MI, że dokonałam jedynego słusznego wyboru. I specjalnie spaliłam wszystkie mosty, bo przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka.
          Jak będziesz chciała, to napiszę Ci na priva. Ale uprzedzam lojalnie, możesz mnie znielubić na chwilę.
          • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 18:46
            To mnie możesz napisać, na którą z Wysp Kanaryjskich najlepiej jechać, bo chyba zorientowana w temacie jesteś.
            • daenerys_targaryen Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 18:58
              A proszę uprzejmie.
              Do tej pory byłam na 3: Teneryfie, Gran Canarii i Gomerze.
              I jak na pierwszy raz to zdecydowanie polecam Teneryfę (mimo, że wszystkie są bardzo ładne).
              Z uwagi na to, że jest tam najwięcej atrakcji wartych zobaczenia. Na pewno Loro Parque (jeden z największych parków ze zwierzętami na świecie), Siam Park (jak ktoś lubi extremalne aqua parki), oprócz tego Pico del Teide (wygasły wulkan - koniecznie trzeba upierać się, żeby wjechać kolejką na szczyt tzn. dokładnie sprawdzić, czy wycieczka to oferuje), urocza wioska Masca i wiele innych fajnych miejsc.
              Moja koleżanka właśnie ostatnio też stamtąd wróciła i była bardzo zadowolona.
              • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 19:02
                Dzięki. Mnie od Teneryfy odstraszają trochę te czarne plaże (na Fuerte za to są ładne, ale podobno na samej wyspie nic nie ma), no ale jeszcze się zobaczy.
                • azjaodkuchni Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 21:20
                  Od 7 miesięcy na emigracji... jak było na początku fascynująco i strasznie zarazem... Wyjechałam bez języka , zostawiałam poukładane życie i po 7 miesiącach mogę powiedziec jestem szczęśliwa tylko do rodziców czasem tęsknię...
          • spam_killer2 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 23:36
            daenerys_targaryen napisała:

            > Vandzia, WIERZ MI, że dokonałam jedynego słusznego wyboru. I specjalnie spaliła
            > m wszystkie mosty, bo przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka.
            > Jak będziesz chciała, to napiszę Ci na priva. Ale uprzedzam lojalnie, możesz mn
            > ie znielubić na chwilę.

            No, to akurat było w tej beznadziejnej sytuacji dobre rozwiązanie. Skoro już narozrabiałaś jak pijany zając w kapuście i postanowiłaś ślepo brnąć dalej w wakacyjny romans (!), to starego partnera dla jego własnego dobra należało odciąć piłą mechaniczną. Wyjdzie mu to na lepsze niż gdyby się łudził i nadal przeżywał kryzys związku licząc na jego odnowę. Bo po takiej akcji nawet gdybyście się zeszli, to ta zadra wychodziłaby na wierzch przy najmniejszej kłótni i związek byłby już raczej do dupy.

            IMHO były partner po Twojej zagrywce może mieć do końca życia uraz do kobiet. TAKIE zakończenie 8-letniego związku było totalnie pozbawione klasy i świadczy o Tobie jak najgorzej. Uważam, że Twoja konstrukcja psychiczna jest tego rodzaju, że każdego możesz puścić nieoczekiwanie w trąbę jak owego MMŻ-eta. Niemca dotyczy to jak najbardziej także.
            • six_a Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 17.10.11, 22:11
              >IMHO były partner po Twojej zagrywce może mieć do końca życia uraz do kobiet.
              ojtam, pono ma wprawę, najpierw miał uraz do żony. tak że bez przesady.
              • wersja_robocza Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 17.10.11, 22:14
                six_a napisała:

                > >IMHO były partner po Twojej zagrywce może mieć do końca życia uraz do kobi
                > et.
                > ojtam, pono ma wprawę, najpierw miał uraz do żony. tak że bez przesady.
                >
                >

                musi być mocno wrażliwy. Nie ma to tamto. Na pewno horrorów nie ogląda.
                • n.ex.t Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 17.10.11, 22:24
                  Rzeczywiście horrorów nie znoszę to Kira jest ich wielką miłośniczką ja wolę komedie romantyczny typu" Baby są jakieś inne"
    • kitek_maly Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 15.10.11, 23:30
      Spróbuj. :)
      Pewnie nie będzie łatwo (z pracą), ale kto nie ryzykuje, ten nie ma.
      A facet nie ma żadnych kontaktów, żeby Cię gdzieś wkręcić?
    • grassant Troll fuj. 16.10.11, 00:20
    • spawacz.drewna Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 16.10.11, 19:48
      Podaj wymiary,jak zadowalajace to zostaw chlopaka i przyjedz do mnie, od razu wskoczysz na 5 level emigracji i mycie kibli lub praca w biurze bedzie juz zaliczona.
      A tak serio to slabo widze Wasz wyjazd w tych czasach - kto mial wyjechac to juz wyjechal i osiadl. Moze byc nieprzyjemnie na poczatku, no chyba ze super znacie jezyk i macie jakies potrzebne umiejetnosci tutaj.
    • kimonabike Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 17.10.11, 10:09
      Ja wiem, że nie o to pytasz, ale Twój sposób pisania... Nawiązując także do wątku "Między ex a next" ... Czyś Ty czasem nie "uzależniona od miłości", jak niejaka Asqe? Wyłapuję takie rzeczy, bo sama miewam podobne "odchyły". I też mnie wtedy podobne zaślepienie dopada, nawet w podobnym stylu nawijam. U innych to widzę dziesięć razy wyraźniej ;) U siebie dopiero po czasie.
      Prawdopodobieństwo, że przechodząc z jednego związku prosto w drugi, nie będziesz współtworzyć podobnego modelu, istnieje, ale jest bardzo małe. Byłaś emocjonalnie zależna od obecnego? Od tego na wstępie będziesz na dodatek zależna finansowo i mieszkaniowo. Będziesz na mnie zła albo zbagatelizujesz (mechanizmy obronne), ale i tak napiszę: To raczej nie jest miłość. Tylko znowu "to coś". To samo co skłania alkoholika do sięgnięcia po kolejny kieliszek, narkomana po kolejną działkę. Metoda samoleczenia objawowego, ucieczki przed samotnością, sobą samym, nierozwiązanymi problemami...
      Ja bym zostawiła obu Panów ich własnym sprawom, a sama zajęła się terapią. Coś mi tu brzydko pachnie.
    • szelmostwa_dziewczynki Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 17.10.11, 16:05
      Zawsze na początku jest ciężko. Zwłaszcza gdy się zostawia w swoim kraju osobę, z która się jest w związku. Ja osobiście nie jestem emigrantką, ale moja siostra 5 lat temu wyjechała. Co prawda nie miała wtedy związku więc było łatwiej, ale rodzina przyjaciele... zostali tutaj. Obecnie tam ma więcej przyjaciół i nie wyobraża sobie powrotu ale tęsknota za drobnymi rzeczami...
    • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 17.10.11, 20:39
      Kira, jak dla mnie - jesteś osobą totalnie niestabilną emocjonalnie. Jeśli myślisz, że uda ci się wyjść z prostytucji bez szwanku za pomocą wyjścia awaryjnego (czyli nowego faceta), to jesteś w błędzie. Skłaniam się, tak jak inni tutaj, do zdania, że powinnaś udać się na terapię.
      • malamelania Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 17.10.11, 21:30
        W świetle tego postu wygląda na to, że terapia najbardziej przydałaby się Tobie.
        Tyle bezinteresownej nienawiści wobec obcej osoby na forum to tez jest dowód na niestabilność emocjonalną.
        Tekst o prostytucji jest poniżej jakiegokolwiek poziomu, nawet nie będę komentować.

        • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 06:24
          No przepraszam cię bardzo, sponsoring jest formą prostytucji, tak czy nie? W ten sposób zaczął się ten związek i to się musiało za nimi wlec nawet wtedy, kiedy Kira była już emocjonalnie zaangażowana. Bo to nie jest rzecz, o której można zapomnieć. Teraz też nie zapomni, chociaż wydaje jej się, że zaczyna nowe życie. A ja widzę ucieczkę przed problemami w ramiona w zasadzie nieznanego mężczyzny.
          • malamelania Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:19
            qw994 napisała:

            > No przepraszam cię bardzo, sponsoring jest formą prostytucji, tak czy nie?

            Można z tym dyskutować, ale masz prawo do takiej opinii.

            W te
            > n sposób zaczął się ten związek i to się musiało za nimi wlec nawet wtedy, kied
            > y Kira była już emocjonalnie zaangażowana.

            W ten sposób związek się zaczął, ale od dawna zmienił charakter. A Ty po raz drugi w tej dyskusji zasugerowałaś, że Kira do końca brała pieniądze za seks. To - delikatnie mówiąc - mało eleganckie ignorowanie informacji, która Ci nie pasuje do teorii.
            • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:29
              > Można z tym dyskutować, ale masz prawo do takiej opinii.

              Niespecjalnie, czytałam opinie psychologów na ten temat.


              > W ten sposób związek się zaczął, ale od dawna zmienił charakter. A Ty po raz dr
              > ugi w tej dyskusji zasugerowałaś, że Kira do końca brała pieniądze za seks.

              Świetnie, wobec tego czekam, aż Kira kategorycznie temu zaprzeczy - że nie miała z tego "związku" już później żadnych poważniejszych korzyści. Wtedy odszczekam te słowa.
      • wersja_robocza Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 17.10.11, 22:05
        Taka pierwsza myśl, która się nasunęła po przeczytaniu tego postu to jakby go pisał jeden z Twoich ulubieńców forumowych. Brakuje tylko jeszcze kilku dosadnych określeń.
        • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 06:31
          No cóż, trudno. Napisałam już coś powyżej na ten temat. Nie sądzę, żeby to był czysty układ kochanek-kochanka, skoro zaczęło się to tak, jak zaczęło. Poza tym nie wiem czemu, bardzo wiele osób ulegają tutaj magii obrazu, jaki Kira usilnie wytwarza, czyli "o ja biedna, bezwolna ofiara". Bez przesady. I jakoś nic nie pada tutaj o żonie tego faceta. Tak jakby nie istniała. A jest jednak dość istotnym faktem w tej historii. Kira doskonale wiedziała, w co się pakuje i miała to na własne życzenie.
          • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 07:33
            I jeszcze coś. Ciekawa jestem, ile z osób, które obecnie pochylają głowę nad biedną, bezwolną Kirą, byłoby również do tego skłonne, gdyby jej byłym partnerem był ich facet/mąż/partner życiowy. Myślę, że wtedy ich stanowisko byłoby zgoła odmienne.
            • timetotime Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:01
              Podpisuję się pod wszystkimi Twoimi wypowiedziami w tym wątku.
              • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:25
                Dzięki.
            • riki_i Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:03
              qw994 napisała:

              > I jeszcze coś. Ciekawa jestem, ile z osób, które obecnie pochylają głowę nad bi
              > edną, bezwolną Kirą, byłoby również do tego skłonne, gdyby jej byłym partnerem
              > był ich facet/mąż/partner życiowy. Myślę, że wtedy ich stanowisko byłoby zgoła
              > odmienne

              Jak MMŻ miał Kirę w swojej spiżarni, to pewnie dawał trochę oddechu żonie i rodzinie. Facet wygląda na psychopatycznego manipulanta z kasą i wysokim IQ. Umieścić kobietę na 8,5 roku w wiadrze z odchodami na własne życzenie to jest naprawdę spore osiągnięcie, niezależnie od ewentualnych "warunków", jakie spełniała ku temu ofiara. Jak teraz Kiry zbrakło, to rodzinka MMŻ-eta przeżywa pewnie piekło humorów Pana i władcy. Bo postarzał się, rozleniwił w wygodnym układzie i prędko sobie czegoś nowego nie ustawi. A adrenalinki, intryg, poczucia władzy oraz młodej dupy na boku potrzebuje pewnie w życiu jak kania dżdżu.

              Ja głowy nad "biedną, bezwolną Kirą" nie pochylam, natomiast w obecnym kontekście jestem wreszcie w stanie ZROZUMIEĆ tę sytuację. Wcześniej zachowanie Kiry wydawało mi się jawnym qrestwem wobec wieloletniego partnera. Teraz rozumiem odcienie szarości, co nie znaczy, że gładzę po główce. Sponsoring jest masakrą psychiki i wątpliwą pamiątką do końca życia. Samo wejście w to obciąża Kirę bezdyskusyjnie. Natomiast wielki pozytyw daję za opowiedzenie CAŁOŚCI historii temu Niemcowi. Na takim fundamencie można już coś zbudować, choć oczywiście będzie to zadanie karkołomne, choćby ze względu na odległość i różnice kulturowe między Polską a wschodnim zaściankiem niemieckim.

              Lepszy najbardziej pomylony i nieudany normalny związek niż patologia.
              • simply_z Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:20
                a skad wy wogole tak dobrze orientujecie sie w jej sytuacji rodzinnej? rany boskie to jest jakies chore,
                • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:30
                  No, też uważam, że to chore - pisać o wszystkim na forum :)
                  • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 17:42
                    > No, też uważam, że to chore - pisać o wszystkim na forum :)

                    Zgadzam się. No ale tutaj jest kilka takich osób.:)
              • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:27
                > Sponsoring jest masakrą psyc
                > hiki i wątpliwą pamiątką do końca życia.

                Dokładnie.



                > Natomiast wielki pozytyw daję za opowiedzenie CAŁOŚCI historii temu Ni
                > emcowi.

                A ja uważam, że to ogromny błąd i że jej się to bolesną czkawką odbije.
                • riki_i Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:48
                  qw994 napisała:

                  > > Natomiast wielki pozytyw daję za opowiedzenie CAŁOŚCI historii temu Ni
                  > > emcowi.

                  >
                  > A ja uważam, że to ogromny błąd i że jej się to bolesną czkawką odbije.

                  A jakby wzięła z nim ślub jako niewinna lelija, a przeszłość wyszła nieoczekiwanie na wierzch po paru latach? Brudy lepiej pokazać na początku niż maskować korektorem. I mówię to jako facet, który bujał się parę lat z bulimiczką i seksoholiczką leczoną psychiatrycznie, odgrywającą przede mną teatrzyk pt. "Grzeczna niunia".
                  • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:04
                    > A jakby wzięła z nim ślub jako niewinna lelija, a przeszłość wyszła nieoczekiwa
                    > nie na wierzch po paru latach?

                    Mało prawdopodobne, żeby wyszła, poza tym dowodów na to żadnych. Mogłaby iść w zaparte do bólu.
                    • riki_i Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:29
                      qw994 napisała:

                      > Mało prawdopodobne, żeby wyszła, poza tym dowodów na to żadnych. Mogłaby iść w
                      > zaparte do bólu.

                      No nie bardzo. Nawet najbardziej dupowaci faceci w końcu coś kumają. Coś wymsknie się po alkoholu, albo w najbardziej nieoczekiwanej sytuacji wyjdzie jakiś niefajny kontekst. Poza tym jak sobie wyobrażasz tzw. legendę? Dziewczyna 32 lata, w dodatku atrakcyjna, która nie miała żadnego trwałego związku? Miałaby zmyślać historie o nieistniejących partnerach czy przedstawiać MMŻ-eta jako normalnego narzeczonego? IMHO byłoby to brnięcie w jeszcze większe góvvno.
                      • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:31
                        Mogłaby się przyznać do romansu z żonatym, ale do sponsoringu - nigdy. To już chyba zbyt wiele szczęścia naraz jak na potencjalnego nowego faceta. I to miałam na myśli pisząc o czkawce.
                        Oczywiście, zawsze jest ryzyko, że sama by się wygadała, tak ja piszesz.
                        • riki_i Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:49
                          qw994 napisała:

                          > Mogłaby się przyznać do romansu z żonatym, ale do sponsoringu - nigdy. To już c
                          > hyba zbyt wiele szczęścia naraz jak na potencjalnego nowego faceta. I to miałam
                          > na myśli pisząc o czkawce.
                          > Oczywiście, zawsze jest ryzyko, że sama by się wygadała, tak ja piszesz.

                          To opowiem Ci historię mojego kumpla. Przeżył zawód miłosny, bo dziewczyna którą bardzo kochał pojechała sobie na pół roku do Stanów i nie chciała wracać. Podłamany spotkał na ulicy dziewczynę, którą kiedyś jakoś tam ledwo znał, bo przewijała się wśród knajp i jego znajomych. Zakochał się na odtrutkę i wziął z nią błyskawiczny ślub. Szybko pojawiło się dziecko. W związku z nią jednak ciągle coś było nie tak. Niby samodzielne stanowisko w agencji reklamowej, ale szef ją wciąż złośliwie sekował, kumplowi nie pasowało też, że mimo tej wysokiej posady panna sprawia wrażenie, jakby nie łapała wielu elementarnych rzeczy ze swojej branży. W końcu mleko się rozlało, gdy w willi jej rodziców odebrał dzwoniący telefon stacjonarny, który jednocześnie z innej słuchawki podniósł szanowny teść. Z dosadnej rozmowy teścia ze znajomym (którą chętnie bym zacytował, ale jest tak charakterystyczna, że kolega by mnie zidentyfikował przez google, a tego nie chcę), wynikło, że żona była od czasu studiów kochanką właściciela owej agencji reklamowej (20+ starszego), a potem gdy mu się znudziła - kochanką najlepszego kolegi owego właściciela. Jej posada była dupokrytką dla właściwej roli materaca, a od chwili zamążpójścia i ciąży, gdy siłą rzeczy przestała świadczyć usługi seksualne, była dla swego pracodawcy przysłowiową zadrą w dupie.

                          Po odkryciu prawdy otworzyła się puszka Pandory, po wielu przejściach wszystko się rozleciało, a przy okazji parę niczemu niewinnych osób (dzieci!) dostało po dupie ciężką traumą na całe życie.

                          Nadal uważasz, że należy w podobnych sytuacjach iść w zaparte?
                          • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:52
                            Owszem. Nadal tak twierdzę. Bo w opisywanej przez ciebie sytuacji szanse na rypnięcie się sprawy były jednak dużo bardziej prawdopodobne.
                            • riki_i Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:06
                              qw994 napisała:

                              > Owszem. Nadal tak twierdzę. Bo w opisywanej przez ciebie sytuacji szanse na ryp
                              > nięcie się sprawy były jednak dużo bardziej prawdopodobne.

                              A w sytuacji Kiry analiza wejścia (start życiowy Kiry) i wyjścia (czas obecny) nie dałby nikomu do myślenia? Styl życia jakiego raczej nie wyniosła z domu, poziom życia na jaki raczej nie mogła sama zapracować itp. tid. Poczytaj ten podlinkowany wątek i sama zobacz, co z jednego postu Kiry wywnioskowali niektórzy forumowicze.

                              Na przykład to

                              Hehhe
                              triss_merigold6
                              19.02.09, 18:27 zarchiwizowany
                              Od 6 lat ma romans. Przyjmijmy, że ma te 30 lat. Sponsorował ją na
                              studiach co oznacza, że zaczęła je później a nie po maturze w wielu
                              lat 18-19. Zadbane, zdolne dzieci z inteligenckich domów idą na
                              studia dzienne po maturze, można więc wnioskować, że coś
                              przeszkadzało. Bieda, konieczność pójścia do roboty po szkole,
                              patologia w domu etc. Dlatego też jest w plecy z rozpoczęciem dobrej
                              pracy, bez studiów do korporacji z wysokim wynagrodzeniem by nie
                              trafiła.
                              Brak znajomych też się da wyjaśnić - jeśli panna wyrwała się z
                              wiochy/małego miasteczka, studiowała np. zaocznie i pracowała a
                              wolny czas wypełniał jej żonaty kochanek to nie miała zbyt wielu
                              okazji nawiązania fajnych, stabilnych przyjaźni.
                              Wbrew pozorom tu jej opowieść się trzyma kupy.
                              • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:09
                                A do czego właściwie zmierzasz, bo sie pogubiłam?
                                Ja też nie zaczęłam studiów zaraz po szkole średniej, tak nawiasem mówiąc :) A powodem tego nie była żadna patologia rodzinna :)
                                • riki_i Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:16
                                  Zmierzam do tego, że prawda zawsze wyjdzie na wierzch. Udawać można w pracy, w szkole, przed rodziną czy znajomymi. W związku z drugim człowiekiem jednak po prostu nie_da_się.

                                  Tyle. Pozdrawiam.
              • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 17:41
                Zgadzam się z większością powyższej wypowiedzi Riki_i.
                I też daje plusa za szczerość wobec nowego partnera i nie rozumiem rady, żeby nie mówić - nie ma to jak od początku budować związek na kłamstwie.:/ Tym bardziej, że coś takiego w końcu by wyszło - jeśli nie sama prawda, to to, że Kira ma problem.
                • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 18:41
                  Tyle że jeśli coś by wyszło, ale nie sama prawda, to Kira zdecydowanie lepiej by na tym wyszła. Bo moim zdaniem mało który facet potrafi takiego niusa przełknąć. Ten temat wcześniej czy później wypłynie.
                • myaka Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 20:03
                  Ale skąd Wy wiecie co Kira powiedziała nowemu facetowi?

                  Ona wiele rzeczy na forum już opowiadała, niekoniecznie miało to coś wspólnego z rzeczywistością. Więc ja nie byłabym taka pewna, że owy pan wszystko wie...
                  • six_a Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 20:21
                    ÓW PAN!!!!
            • wersja_robocza Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:21
              Nie rozgrzeszam i nie głaszczę. Ale nie kopnę jej w brzuch.
              Nie umiem napawać się cudzym nieszczęściem.

              Żonę tego pana skrzywdził przede wszystkim jej własny mąż. To on zdradzał swoją żonę przez ponad 8 lat.
              • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:24
                wersja_robocza napisała:

                > Nie rozgrzeszam i nie głaszczę. Ale nie kopnę jej w brzuch.
                > Nie umiem napawać się cudzym nieszczęściem.
                >
                > Żonę tego pana skrzywdził przede wszystkim jej własny mąż. To on zdradzał swoją
                > żonę przez ponad 8 lat.

                Oj przed chwilą ładnie pani psycholog mówiła w tv o tym dlaczego ludzie czasem się cieszą jak innym jest niefajnie.
                • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:31
                  A czy Kirze jest niefajnie? Zdaje się, że wszem i wobec ogłasza, jak jest szczęśliwa w nowym związku?
              • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:25
                Ja się nie napawam nieszczęściem. Dla mnie to "nieszczęście" jest po prostu mocno wątpliwe.

                A co zdrady, co nie zmienia faktu, że Kira weszła w to na własne życzenie.
                • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:33
                  qw994 napisała:

                  > Ja się nie napawam nieszczęściem. Dla mnie to "nieszczęście" jest po prostu moc
                  > no wątpliwe.
                  >
                  > A co zdrady, co nie zmienia faktu, że Kira weszła w to na własne życzenie.

                  A czemu wątpliwe? Naprawdę nie rozumiesz mechanizmu łudzenia się i oszukiwania? Wielu ludzi tak ma, chyba każdy z nas na jakimś etapie swojego życia. Nie ma w tym nic dziwnego.
                  Żeby być w tak trudnej relacji jaką jest relacja z żonatym trzeba mieć swoje problemy-niskie poczucie własnej wartości, pustkę emocjonalną, deficyty, syndrom niedokochania i to już jest ewidentne nieszczeście. No 'nieszczęscie' to mocne słowo więc powiedzmy dalekie to jest od nieszczęścia. I tych rzeczy nie ma się na własne życzenia.
                  • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:34
                    * W sensie dalekie od szczęścia chciałam napisać
                  • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:37
                    > I tych rzeczy nie ma się na własne życzenia.

                    Miała parę dobrych lat, żeby coś z tym zrobić. Łącznie z udaniem się po fachową pomoc, na przykład.
                    Zwiała dopiero wtedy, kiedy trafiło się wyjście awaryjne. I od razu wpadła po uszy, już po miesiącu znajomości pisała o wielkiej miłości (!!), teraz już myśli o emigracji, o wejściu do jego rodziny. Wielki zamek z piasku. Nie wiem, co się dzieje w jej głowie. Że już nie wspomnę o peanach na cześć byłego jeszcze niedawno. Ktoś jej kazał to pisać? Chore. Dla mnie to temat dla psychoterapeuty.
                    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:43
                      qw994 napisała:

                      > > I tych rzeczy nie ma się na własne życzenia.
                      >
                      > Miała parę dobrych lat, żeby coś z tym zrobić. Łącznie z udaniem się po fachową
                      > pomoc, na przykład.
                      > Zwiała dopiero wtedy, kiedy trafiło się wyjście awaryjne. I od razu wpadła po u
                      > szy, już po miesiącu znajomości pisała o wielkiej miłości (!!), teraz już myśli
                      > o emigracji, o wejściu do jego rodziny. Wielki zamek z piasku. Nie wiem, co si
                      > ę dzieje w jej głowie. Że już nie wspomnę o peanach na cześć byłego jeszcze nie
                      > dawno. Ktoś jej kazał to pisać? Chore. Dla mnie to temat dla psychoterapeuty.

                      Ależ tak to właśnie działa. Ludzie latami tkwią w toksycznych związkach właśnie dlatego, że czują się za słabi , żeby być sami. I właśnie dlatego czekają na jakiś impuls. Często tym impulsem jest następny facet.Nie ma w tym nic dziwnego. W sensie nic dziwnego jak na przyczyny wchodzenia w toksyczne związki, które wcześniej opisałam.
                      Są tacy, którzy dają radę zrobić to sami a są tacy, którzy przechodzą ze związku w związek. I nie widzę powodu, żeby ich napiętnować. Mają problem, po prostu.
                      • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:45
                        A ja piętnuję kłamstwa na forum i atakowanie innych za to, co sama w tej chwili robi. W ogóle cała ta historia jest tak niesmaczna, że szczerze jej się dziwię, że kontynuuje temat publicznie. Ja na jej miejscu to bym się zmyła z forum co najmniej na parę miesięcy.
                        • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:03
                          qw994 napisała:

                          > A ja piętnuję kłamstwa na forum i atakowanie innych za to, co sama w tej chwili
                          > robi. W ogóle cała ta historia jest tak niesmaczna, że szczerze jej się dziwię
                          > , że kontynuuje temat publicznie. Ja na jej miejscu to bym się zmyła z forum co
                          > najmniej na parę miesięcy.

                          Ale które kłamstwa?
                          • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:06
                            Wszystkie sprzed "nowego narzeczonego". Chociaż oczywiście nie wiadomo, co teraz jest prawdą.
                            • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:09
                              qw994 napisała:

                              > Wszystkie sprzed "nowego narzeczonego". Chociaż oczywiście nie wiadomo, co tera
                              > z jest prawdą.

                              Ale dlaczego nie rozumiesz co tutaj piszę. I jeszcze parę innych osób.
                              Kirze mogło się wydawać, że jest szczęśliwa bo nie wiedziała nawet jak wygląda prawdziwe szczęście. I mogło jej się wydawać, że ten facet jest świetny bo nie wiedziała nawet, że ona zasługuje na znacznie więcej. I najpewniej nie były to świadome kłamstwa. No chyba, że zakładamy, że Kira jest trollem. No ale jeśli nie jest to cała ta historia ma sens. Dlaczego nie jesteś w stanie tego zrozumieć?
                              • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:11
                                Bo zbyt wiele razy to wielkie szczęście było opisywane. A nikt jej do tego nie zmuszał. Więc może teraz pisać do upadłego, że to nie były kłamstwa, tylko wyparcie. Dla mnie nie ma za grosz wiarygodności.
                                • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:17
                                  qw994 napisała:

                                  > Bo zbyt wiele razy to wielkie szczęście było opisywane. A nikt jej do tego nie
                                  > zmuszał. Więc może teraz pisać do upadłego, że to nie były kłamstwa, tylko wypa
                                  > rcie. Dla mnie nie ma za grosz wiarygodności.

                                  No nie zmuszał ale co to zmienia? Nie zmuszał a ona żyła złudzeniem szczęścia. I pisała o tym wiele razy, że jest szczęśliwa nie wiedząc jak wygląda prawdziwe szczęście.
                                  Ale o co Tobie chodzi to ja nie rozumiem. Do czego Ci jest potrzebna jej wiarygodność?
                                  • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:21
                                    Do niczego. Ja po prostu całej tej historii i jej przemiany z pewnej siebie aroganckiej kobiety w biednego króliczka nie kupuję. I tyle.
                                    • six_a Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:09
                                      bo nigdy nie było żadnej aroganckiej i pewnej siebie, tylko pozujący do zdjęć króliczek, teraz będzie łatwiej zrozumieć?
                                      • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:10
                                        A skąd wiesz? Ty masz inne zdanie, ja mam inne.
                                        • six_a Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:17
                                          no przecież sama o tym piszesz albo ja już czytam bokami;)

                                          silne jednostki nie znajdują sobie sponsora, skoro już to wylazło, nie mają popieprzonych relacji z rodzicami, nie tkwią w bagnie przez x lat i nie rzucają się na nowego facia jak na szalupę ratunkową. doradzasz jej psychologa i jednocześnie uważasz, że nie jest słaba i pokręcona? to ja już nic nie kumam.
                                          • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:34
                                            Myślę, że nie kumam więcej od ciebie. Ale uważam Kirę za manipulantkę.
                                      • timetotime Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:12
                                        six_a napisała:

                                        > bo nigdy nie było żadnej aroganckiej i pewnej siebie, tylko pozujący do zdjęć k
                                        > róliczek, teraz będzie łatwiej zrozumieć?
                                        >
                                        >

                                        A dlaczego nie arogancka, pewna siebie udająca teraz - na potrzebę chwili biednego króliczka?
                                      • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 17:55
                                        > bo nigdy nie było żadnej aroganckiej i pewnej siebie, tylko pozujący do zdjęć króliczek

                                        10/10
                                        • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 18:45
                                          Ja taka pewna tego nie jestem.
                                          • timetotime Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 18:50
                                            Nie odzywaj się gópia! To inni mają monopol na prawdę. Ich interpretacja "wygrzebków" jest tą jedyną słuszną ;).
                  • timetotime Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:50
                    asystentka_prezesa_zarzadu napisała:

                    > Żeby być w tak trudnej relacji jaką jest relacja z żonatym trzeba mieć swoje pr
                    > oblemy-niskie poczucie własnej wartości, pustkę emocjonalną, deficyty, syndrom
                    > niedokochania i to już jest ewidentne nieszczeście.

                    Hahaha. Napisz to tutaj. Zobaczysz ja Cię wyśmieją :))).
                    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:07
                      timetotime napisała:


                      > Hahaha. Napisz to tuta
                      > j
                      . Zobaczysz ja Cię wyśmieją :))).

                      Nie wiem co Cię tak śmieszy. Proponuję poczytać trochę o psychologii rozwoju, niskim poczuciu własnej wartości, toksycznych związkach, syndromie ofiary i takich tam.
                      Co ma do tego forum 'kochanki'? Nie czytałam co tam piszą i nie zamierzam. Nie widzę takie potrzeby. Jak mi wytłumaczysz związek ze tym co piszę to być moze zmienię zdanie.
                      • timetotime Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:39
                        asystentka_prezesa_zarzadu napisała:

                        > Nie wiem co Cię tak śmieszy.

                        Stereotypowe myślenie, któremu ulegasz :).

                        >Proponuję poczytać trochę o psychologii rozwoju, n
                        > iskim poczuciu własnej wartości, toksycznych związkach, syndromie ofiary i taki
                        > ch tam.

                        Nie mam potrzeby czytać o takich tam. Wystarczy, że przejrzę czasami dla rozrywki forum, które Ci podlinkowałam. Kochanki wbrew temu co Ci się wydaje to najczęściej pewne siebie, silne kobiety. Kobiety egocentryczne, egoistyczne, dobrze wiedzące co i jak z życia brać. Zdecydowana większość z nich to jednak nie są ofiary. Raczej łowcy.
                        • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:44
                          timetotime napisała:

                          > asystentka_prezesa_zarzadu napisała:
                          >
                          > > Nie wiem co Cię tak śmieszy.
                          >
                          > Stereotypowe myślenie, któremu ulegasz :).

                          Mam inne zdanie na ten temat i przy nim pozostanę.

                          > >Proponuję poczytać trochę o psychologii rozwoju, n
                          > > iskim poczuciu własnej wartości, toksycznych związkach, syndromie ofiary
                          > i taki
                          > > ch tam.
                          >
                          > Nie mam potrzeby czytać o takich tam. Wystarczy, że przejrzę czasami dla rozryw
                          > ki forum, które Ci podlinkowałam. Kochanki wbrew temu co Ci się wydaje to najcz
                          > ęściej pewne siebie, silne kobiety. Kobiety egocentryczne, egoistyczne, dobrze
                          > wiedzące co i jak z życia brać. Zdecydowana większość z nich to jednak nie są o
                          > fiary. Raczej łowcy.

                          A to 'najczęściej' to Twoja osobista interpretacja czy dysponujesz jakimiś wynikami badań? Jeśli tak to poproszę, chciałabym przeczytać i być może przyznać Ci rację.
                          Ja myślę, że wśród kochanek są różne kobiety. I takie ofiary i takie z blokadą emocjonalną, które mogą być postrzegane jako zimne suki. Nie wiem, których jest więcej. Ewidentnie wszystkie mają jakiś problem skoro wchodzą w takie relacje. I nikt kto jest naprawdę pewny siebie nie robi takich rzeczy, po prostu. To się wzajemnie wyklucza.

                          • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:46
                            Tyle że wypowiedzi Kiry sugerują jednak typ "łowcy". A to, co teraz robi, uważam za manipulację. Teraz jest skrzywdzoną sarenką. A wcześniej? Przejrzyj jej wpisy. Ja w to po prostu nie wierzę.
                          • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 17:54
                            Oczywiście, że wśród kochanek są różne kobiety. Ale np. zdradzone żony, lubią je postrzegać jako zimne, wyrachowane suki, które uwiodły im niewinnego misia. Bo jak inaczej wybaczyć misiowi i odbudowywać związek?
                            • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 18:45
                              Tak jest zawsze najłatwiej.
                              Dziwi mnie jednak, że jakoś nikt w tym wątku nie zauważa tego aspektu, że w tym wszystkim była w tle żona. Nie wiem, co Kira zrobiła, najwyraźniej dobrze gra rolę skrzywdzonej sarenki, że chyba żadna z kobiet w tym wątku nie poruszyła tego aspektu - bo w innym wypadku na pewno ktoś by jej za to zmył głowę.
                              • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 18:49
                                O żonie nic nie wiemy. Może nic nie wie, może cały czas wiedziała, a może się dowiedziała i wyrzuciła gościa z domu, lub och ach, wybaczyła. Poza tym ja jestem zwolenniczką teorii, że rozliczając zdradę należy zacząć od osoby zdradzającej. No wiadomo, ciężko pochwalać bycie kochanką, ale kiedy mamy popaprane małżeństwo i dziewczynę z popapranym życiorysem, to łącznikiem jest szanowny zdradzacz.
                                • timetotime Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 18:54
                                  Czy ktoś wybiela zdradzacza? Nie zauważyłam. Za to wszyscy kwilą z żalu na kiirą - skrzywdzoną ofiarą, nieświadomym niczego przez 8 lat dziewczęciem.
                                  • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 18:58
                                    To chyba czytamy dwa różne wątki. W moim zdania są podzielone. A współczucie po stronie rozumiejących nieprzesadne. Poza tym co da pastwienie się nad osobą, która miała ośmioletni romans z żonatym i już go zakończyła? Coś się dzięki temu odstanie? Tym bardziej, że dziewczyna ewidentnie ma problemy. A po drugie - imo w takiej sytuacji należy napiętnować osobę winną, lub jeśli wolisz - bardziej winną.
                                    • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 19:00
                                      Nic na to nie poradzę, że Kira mi się nie podoba jako osoba. Wtedy i teraz.
                                    • timetotime Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 19:05
                                      sid-sid napisała:

                                      > Poza tym co da pastwienie się nad osobą, k
                                      > tóra miała ośmioletni romans z żonatym i już go zakończyła? Coś się dzięki temu
                                      > odstanie?

                                      I kto to mówi :).
                                      Ja mam kiepską pamięć do nicków, ale akurat Ciebie dobrze zapamiętałam z pewnego wątku, gdzie z zapałem znęcałaś się nad jedną forumowiczką. Nie zadawałaś sobie wtedy pytania co da pastwienie się nad nią? :) Ciekawe :).
                                      • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 19:09
                                        Nie chcę wracać do tamtego wątku, ale ja tam napisałam jeden post. Resztę rozkręciła sama zainteresowana i jej obrończynie, na co ja odpowiadałam. Nawet zabawne to było, a kuriozalne na pewno.:)
                                        Wypomnienie komuś ściemniania na forum, a dokopywanie komuś, bo miał romans z żonatym (szczególnie jeśli mowa o osobie z problemami emocjonalnymi), to jednak nie to samo. Tym bardziej, że w jednym wypadku z frustracji poleciały bluzgi, a tu dziewczyna przyjmuje sytuacje z pokorą.
                                        • timetotime Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 19:26
                                          sid-sid napisała:

                                          > Nie chcę wracać do tamtego wątku, ale ja tam napisałam jeden post. Resztę rozkr
                                          > ęciła sama zainteresowana i jej obrończynie, na co ja odpowiadałam.

                                          Inaczej Twoje postępowanie widziałam :). Zresztą nie tylko ja.

                                          >Nawet zabaw
                                          > ne to było, a kuriozalne na pewno.:)
                                          > Wypomnienie komuś ściemniania na forum, a dokopywanie komuś, bo miał romans z ż
                                          > onatym (szczególnie jeśli mowa o osobie z problemami emocjonalnymi), to jednak
                                          > nie to samo.

                                          Najlepsze było to, że jako jedna z nielicznych to ściemnianie widziałaś :).

                                          I jedno i drugie to czysta złośliwość i czepiactwo :).

                                          >Tym bardziej, że w jednym wypadku z frustracji poleciały bluzgi, a
                                          > tu dziewczyna przyjmuje sytuacje z pokorą.

                                          No, plują na nią, a ona na to "o, deszcz pada!". Tak, godna podziwu postawa :).
                                          Najlepiej zrobiłaby zwijając żagle od razu po pierwszej wpadce, każde kolejne tłumaczenia tylko pogrążały ją.
                                          • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 19:34
                                            > Inaczej Twoje postępowanie widziałam :). Zresztą nie tylko ja.

                                            Jakoś to przeżyję.:)

                                            > Najlepsze było to, że jako jedna z nielicznych to ściemnianie widziałaś :).

                                            Raczej jako jedyna o nim wspomniałam, ale tak bywa, kiedy rzecz dotyczy osoby lubianej na forum.

                                            > No, plują na nią, a ona na to "o, deszcz pada!".

                                            Napisanie, że ktoś kto ściemnia, ściemnia, to plucie na kogoś? Odpowiedź na czyjaś wulgarną zaczepkę to też plucie? Inaczej to widzę.

                                            Naprawdę wolałabym nie kontynuować tego wątku.
                                            Jak dla mnie clue tematu jest takie, że nie będę dokopywać Kirze, bo nie wiem po co miałabym to ronić.
                                            Nie zgodzimy się w tym temacie, bo jak widzę, mamy zupełnie rożne podejście - zarówno w kwestii winy kochanki, jak i w kwestii oceny postawy żony, która wybacza. Do porozumienia nie dojdziemy, ale czy musimy?
                                            • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 19:35
                                              * robić
                                • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 18:59
                                  Oczywiście. Ale ja jestem daleka od wybielania drugiej bohaterki tego spektaklu.
                                  • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 19:01
                                    To nie wybielaj, nikt Ci nie każe.:)
                                    • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 19:44
                                      Właśnie :)
                              • timetotime Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 18:52
                                Teraz jest taki nowy trynd - wszyscy huzia na misia, a kochanki są niewinne jak te lelije ;).
                                • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 18:54
                                  Rzeczywiście nowy, bo zawsze to misio był liliją. Ale może rozsądek zwycięży i trynd się przyjmie.:P
                                  • timetotime Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 19:00
                                    Winni są po równo - oboje.
                                    • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 19:04
                                      To na szczęście tylko Twoje zdanie (swoją drogą imo dosyć zabawne, acz popularne), a nie obowiązująca prawda.
                                      O kochance można powiedzieć, że jest podła, samolubna, egocentryczna, wyrachowana, wredna itp. Że się przyczynia do rozpadu małżeństwa. Ale określenie "wina" pasuje mi tu jak pieść do nosa. A że winna tak samo jak misio, to już w ogóle.:D
            • malamelania Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:31
              Mam jednoznaczną opinię na temat zamożnych facetów prowadzących podwójne życie i utrzymujących sobie na boku młode, atrakcyjne kochanki. Bez względu na to, czyjego męża temat dotyczy, zdania nie zmienię.
              Ani nie uważam Kiry za bezwolną, ani nie pochwalam jej decyzji. Ale dla niej potrafię znaleźć usprawiedliwienie, a dla tego pana - nie. Tyle w temacie.
              • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:33
                A czy ja go bronię? Jest draniem.
                Kiry też jednak nie bronię.
                • cafem Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:00
                  > A czy ja go bronię? Jest draniem.
                  > Kiry też jednak nie bronię.

                  Jasne, że jej nie bronisz. Wyżywasz się na niej do upadłego za wszystkie zło tego świata.
                  Wyluzuj, bo to się już śmieszne robi.
                  • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:05
                    Już nie przesadzaj z tym wyżywaniem się, w szczególności za zło całego świata. Co za patos. Poza tym mam święte prawo do własnego zdania.
                    • cafem Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:10
                      > Już nie przesadzaj z tym wyżywaniem się, w szczególności za zło całego świata.
                      > Co za patos. Poza tym mam święte prawo do własnego zdania.

                      Można mieć własne zdanie i je wyrazić, a można do upier.dli.wości wykrzykiwać to samo po 50 razy w jednym wątku i pod każdym wpisem, na wszelki wypadek jakby ktoś nie zauważył, że qw994 nienawidzi kłamstwa, podszywania się, zdrady, słabości, tego, że komuś się szczęście z nieszczęściem pomyliło i w ogóle.
                      Jakbyś jaką obsesję na jej punkcie miała. Policz, ile ludzi już Ci powiedziało, że trochę przeginasz - i Ty nadal swoje. Zejdź już z Kiry i zajmij się własnym życiem.
                      • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:12
                        Tak, i nadal będę twierdziła swoje. Owszem. Zresztą Kira chyba się liczy z tym, że takie wylewanie prywatności na forum może mieć różne skutki.
            • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 17:36
              > I jeszcze coś. Ciekawa jestem, ile z osób, które obecnie pochylają głowę nad biedną,
              > bezwolną Kirą, byłoby również do tego skłonne, gdyby jej byłym partnerem był ich
              > facet/mąż/partner życiowy. Myślę, że wtedy ich stanowisko byłoby zgoła odmienne.

              Gdyby mój facet/mąż sponsorował dziewczynę, z którą miałby następnie kilkuletni romans, a także, jak rozumiem, dręczyłby ja fizycznie i psychicznie, to ja przede wszystkim chciałabym się o tym dowiedzieć. Żeby wiedzieć z jakim gie się związałam i móc się z nim rozstać.
    • zetka50 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 17.10.11, 22:39
      a ja myslę że ta historia jest wymyślona.Jakby była prawdziwa, Kira by zamilkła, no chyba że lubi takie pierdzielenie i cieszy sie z ilości postów. Jakbym ja miała taką sytuację to bym nie dyskutowała i nie opisywałabym swojego związku na forum, co i jak...
      A i dla piszących w tym wątku: po co wam cała ta wiedza o Kirze? Co wam to da, jeszcze za mało wiecie ?
      • six_a Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 17.10.11, 22:43
        oczadziałaś chyba? to jest rillajf, a nie jakieś bzdety w rodzaju: czy macie dziś dobry humor, bo ja tak.
        i nie zazdraszczaj!


        [dziś fajniedziałek]
      • wersja_robocza Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 17.10.11, 22:43
        I musiał to ktoś głośno powiedzieć. I padło na Zetkę.:>
      • daenerys_targaryen Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 17.10.11, 22:47
        Jaaaacie, Zetka, szacun.
        Widzisz, a oni Cię mieli za nierozgarniętą. Ale im teraz pokazałaś.
        • n.ex.t Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 17.10.11, 22:55
          O to masz już te chipsy i możemy zaczynać?
          • timetotime Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 17.10.11, 22:55
            O! Fajnie, że jesteś, poopowiadaj coś :D.
            • simply_z Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 09:15
              moglabys zalozyc wlasny biznes w Niemczech ,moze kursy j. niemieckiego dla Polakow ,cos podobnego -tylko inny jezyk zalozyla moja znajoma.
              • myaka Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:47
                Niech mi ktoś powie, że ten cały wątek to jakaś straszna bajka.
                Że to niemożliwe, iż tacy ludzie na świecie istnieją.

                wygrzebane

                I nigdy nie uwierzę w to, iż tylko on jest w tym wszystkim winien, a ona biedną ofiarą jest.
                Ona jest chora. Mocno chora. Innego wytłumaczenia na to nie mam...

                Gdy czytam to co wyszło spod rąk Kiry, to przestaję wierzyć w ludzi.
                • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:49
                  Taaa... Trochę się kłócą te wpisy z wizerunkiem ofiary. Chociaż teraz bardzo na ten wizerunek pracuje. Dlatego właśnie wcale, a wcale jej nie współczuję.
                • timetotime Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 11:57
                  myaka napisała:


                  > wygrzebane

                  Obrzydliwe. Do wyrzygania :/.
                  • myaka Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:03
                    Nie robię nic niezgodnego z prawem, etyką itd.
                    Jeśli ktoś pisze na forum publicznym to musi być świadomym tego, że można to odczytać - nawet w późniejszym terminie.
                    Pisząc na forum publicznym zgadzam się, że ktoś to czyta, ktoś to komentuje itd.

                    Takie życie.

                    Obrzydliwe jest to, że owa pani jest dumna z 6letniego związku z żonatym facetem. Ona się chwali tym, ona chce krzyczeć - patrzcie na mnie i podziwiajcie mnie.
                    Czy to normalne?

                    Może Kira poczyta sobie raz jeszcze co pisała. Może w końcu zrozumie, że nie wszystko z nią ok jest. Że należałoby pomyśleć o leczeniu, a nie emigracji.

                    • timetotime Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:10
                      myaka napisała:

                      > Obrzydliwe jest to, że owa pani jest dumna z 6letniego związku z żonatym facete
                      > m. Ona się chwali tym, ona chce krzyczeć - patrzcie na mnie i podziwiajcie mnie

                      No przecież napisałam pod linkiem do wątku, że wpis ten jest obrzydliwy. Kiiry, nie Twój.
                      • myaka Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:08
                        Przepraszam zatem. Źle odebrałam Twój post.

                    • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 17:51
                      > Nie robię nic niezgodnego z prawem, etyką itd.
                      > Jeśli ktoś pisze na forum publicznym to musi być świadomym tego, że można to odczytać -
                      > nawet w późniejszym terminie.
                      > Pisząc na forum publicznym zgadzam się, że ktoś to czyta, ktoś to komentuje itd.

                      To Ty jeszcze nie wiesz, że linkowanie cudzych postów, szczególnie jeśli potwierdzają twoje racje, a obalają racje przeciwnika, to największa forumowa zbrodnia?:) Pod żadnym pozorem nie można przypomnieć tego, co ktoś kiedyś napisał - takie postępowanie nosi miano "wywlekania", jest haniebne i spotyka się z ogólnym potępieniem. Jak to, linkować czyjś post napisany na publicznym forum? Nie do pomyślenia!:) To nawet gorsze niż przeszukanie komórki mężowi, który zdradza i morduje, mówię Ci.:P
                  • riki_i Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:17
                    timetotime napisała:

                    > > wygrzebane
                    >
                    > Obrzydliwe. Do wyrzygania :/.

                    Raczej symptomatyczne. Po tym jak wywaliła nam tutaj clou problemu, niczego innego się nie spodziewałem.

                    Za to uderzyła mnie życiowa mądrość wielu forumowiczów na BSwM. Sporo wypowiedzi można by wręcz przekleić w całości do tego wątku i trafiłyby w sedno. W dodatku kilka osób z miejsca rozpracowało Kirę do korzenia - od sponsoringu począwszy.
                    • simply_z Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 12:22
                      ej no robi sie ciekawie.. czyli ten caly wyidealizowany MZ byl po prostu duzo starszym ,zonatym facetem..?
                      no ,nie spodziewalam sie.;)
                    • malamelania Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:04
                      Czytałam ten wątek na samym początku afery, kiedy Kira stałą się negatywna bohaterką forum :) dotarcie do niego nie było trudne. Nie jestem stałym bywalcem FK i nie czytam wszystkiego, a ciekawa byłam, co takiego Kira pisała o swoim związku i dlaczego wszyscy zarzucają jej porzucenie wspaniałego faceta.
                      I właśnie ta lektura sprawiła, że zaczęłam jej współczuć.
                      Bo jak nie współczuć autorce takich tekstów?
                      >Ktos inny, mając tyle co ja, płakałby ze szczęścia. Bo ja
                      obiektywnie mam sporo.

                      Przecież tam gołym okiem widać, że dziewczyna się oszukuje i jaki zamek na piasku zbudowała we własnej głowie.
                      • cafem Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:12
                        > I właśnie ta lektura sprawiła, że zaczęłam jej współczuć.

                        To jesteś jedną z niewielu. Dla harpii wokół liczy się to, by człowiekowi, któremu się dobrze układa (lub taki obraz w głowie na podstawie wpisów mieli) wytknąć błąd i porażkę, a potem się tą porażką do wyrzy.gania upajać, stare wpisy wygrzebywać i nie daj boże, aby człowiek nieco bardziej osobiście podszedł do forum i próbował się tłumaczyć - wówczas jazda po nim będzie niczym po wycieraczce.

                        Ciekawa jestem, czy te wszystkie kozy, które tak po Kirze jadą, są nieskazitelne i nigdy w życiu prywatnym się błędem nie skaziły.
                        W zasadzie to nawet nie muszę być ciekawa. Swoje wiem.
                        • timetotime Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:20
                          cafem napisała:

                          > Ciekawa jestem, czy te wszystkie kozy, które tak po Kirze jadą, są nieskaziteln
                          > e i nigdy w życiu prywatnym się błędem nie skaziły.

                          W zasadzie nie wiem czy to do mnie, bo z żadnej strony kozy nie przypominam, ale odpowiem.
                          Skaziłam się błędem, pewnie, nie jeden raz, ale nie jestem tak... głupia by swoje błędy na forum publicznym, pod osąd innych wystawiać.
                          • cafem Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:30
                            > W zasadzie nie wiem czy to do mnie, bo z żadnej strony kozy nie przypominam, al
                            > e odpowiem.

                            Do Ciebie mniej:)

                            > Skaziłam się błędem, pewnie, nie jeden raz, ale nie jestem tak... głupia by swo
                            > je błędy na forum publicznym, pod osąd innych wystawiać.

                            I dlatego, że Kira wygadała się publicznie, trzeba się nad nią pastwić?

                            Naprawdę, z boku wygląda to strasznie. Złośliwe, wredne, przykre plotkary, które palec w każdą dziurę wepchną, byle bardziej bolało. I to już nie o Tobie, ale generalnie.
                            • simply_z Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:32
                              a kto sie pastwi? jesli ktos sie wywnetrza na forum ,to komentujemy:) ,nie moj problem ,ze niektorzy ludzie w szczegolach opisuja swoje prywatne zycie. Dla mnie to po prostu zenada ,wiesz? kiedys wyslalam linka kolezance do jakiegos innego watku-poplakala sie ze smiechu.
                              • cafem Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:39
                                > kiedys wyslalam linka kolezance do jakiegos inne
                                > go watku-poplakala sie ze smiechu.

                                Nie zazdroszczę koleżanek.
                                • timetotime Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:45
                                  cafem napisała:

                                  > > kiedys wyslalam linka kolezance do jakiegos inne
                                  > > go watku-poplakala sie ze smiechu.
                                  >
                                  > Nie zazdroszczę koleżanek.

                                  Cafem, a jak ktoś z zewnątrz powinien zareagować Twoim zdaniem gdy widzi takie szopki? Wpada kiira i dyskutuje sobie z ex o orgazmie pochwowym z next - dyskutuje PUBLICZNIE. No proszę Cię... Też się śmiałam. I mój TŻ również.
                                  • simply_z Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:58
                                    dlaczego mi nie zazdroscisz;) ,wyslalam akurat link do jakiegos postu innej uzytkowniczki, wiec z Kira nie mialo to nic wspolnego. chociaz podobne klimaty
                            • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:33
                              Czuję się wywołana do tablicy, zatem się wypowiem. Nie podobało mi się ani to, co Kira prezentowała na forum wcześniej, ani to, co teraz. A dawać sobą manipulować nie zamierzam.
                              Plotkary? No na litość boską, to po co wywlekanie takich spraw na forum publicznym, możesz mi powiedzieć?
                              • cafem Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:37
                                > Czuję się wywołana do tablicy, zatem się wypowiem. Nie podobało mi się ani to,
                                > co Kira prezentowała na forum wcześniej, ani to, co teraz. A dawać sobą manipul
                                > ować nie zamierzam.
                                > Plotkary? No na litość boską, to po co wywlekanie takich spraw na forum publicz
                                > nym, możesz mi powiedzieć?

                                Nie zmienia to faktu, że o Tobie sobie opinię wyrobiłam. Nie o Kiirze. A obie Was znam tylko z netu, więc nie, żebym którąś faworyzowała. Chociaż pewnie Ty masz to gdzieś i jak mi się kiedyś noga powinie, to z równą przyjemnością i nade mną się popastwisz.

                                • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:40
                                  > jak mi się kiedyś noga powinie, to z równą przyjemnością i nade
                                  > mną się popastwisz.

                                  Nieprawda. Ale zgadza się, twoją opinię mam w głębokim poważaniu.
                            • timetotime Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:34
                              A nie odnosisz wrażenia, że kiire w jakiś chory sposób to rajcuje?
                              Zakłada kolejne wątki, w których dziarsko odpowiada na najgłupsze zaczepki, wywnętrza się, ochoczo roztrząsa każdą kwestię. Normalnego człowieka bolałyby takie dyskusje i dałby sobie spokój, a ta kobieta jak bumerang wraca...
                              • simply_z Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:37
                                mysle ,ze to taka potrzeba zaistnienia ,nawet w internecie,. zastanawiam sie jak tacy ludzie funkcjonowaliby bez sieci?
                              • cafem Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:48
                                > A nie odnosisz wrażenia, że kiire w jakiś chory sposób to rajcuje?

                                Ani trochę. Ona po prostu zbyt personalnie podchodzi do forum, zależy jej na opinii innych i usiłuje się tłumaczyć i odeprzeć każdy zarzut.
                                Naprawdę zero w tym rajcowania, raczej słaby charakter. A większość tego forum jej słabość wykorzystuje.
                                • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:51
                                  A ja w tym widzę raczej uzależnienie od forum. Chce tu być i istnieć.
                                  Ja na jej miejscu bym stąd zniknęła zaraz po wyjściu na jaw wakacyjnego romansu.
                                  • cafem Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:57
                                    > A ja w tym widzę raczej uzależnienie od forum. Chce tu być i istnieć.
                                    > Ja na jej miejscu bym stąd zniknęła zaraz po wyjściu na jaw wakacyjnego romansu.

                                    A dlaczego Ty tak bardzo chcesz, żeby jej tu nie było?
                                    • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 13:59
                                      Co? :) No teraz to się roześmiałam. Mnie jest absolutnie wszystko jedno, czy Kira tu jest, czy jej nie ma. DLA NIEJ byłoby lepiej, gdyby jej tu nie było, ewentualnie, żeby zniknęła na jakiś czas i pojawiła się pod innym nickiem i nigdy już nie wyciągała na forum prywatnych spraw. To dla jej dobra tak myślę, wyobraź sobie. No ale ty już masz opinię o mnie wyrobioną :)
                                      • mordo_klejka Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 14:38
                                        Kira to powinna dostać jakiegoś Pulitzera czy coś, za to swoje dziobanie na forum i te sensacje co rusz wypływające spod jej palców. Ta to potrafi! Co wątek to pyk, ponad iks-set wpisów i zbiorowe poruszenie! Można? Można! :D Na następny odcinek zaopatrzę się w popcorn i coca colę. ;)
                • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 17:46
                  > Niech mi ktoś powie, że ten cały wątek to jakaś straszna bajka.
                  > Że to niemożliwe, iż tacy ludzie na świecie istnieją.
                  >
                  > wygrzebane

                  I w tym wątku widać, jak Kira opowiada bajki i stara się przekonać forum, a przede wszystkim samą siebie, jaki ma cudowny związek i w ogóle wszystko czego chce.:(
                  No niestety, to nie jest zaskakujące. W większości przypadków osoby, które krzyczą na całe gardło jakie są szczęśliwe, piszą o tym jak im dobrze przy każdej możliwej okazji i starają się udowodnić to ludziom (w tym przypadku na forum), tak naprawdę zaklinają rzeczywistość, bo tkwią w mniejszym lub większym bagnie.
                  • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 18:46
                    To twoja interpretacja. W tamtym wątku moim zdaniem nic na to nie wskazuje.
                    • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 18:53
                      > To twoja interpretacja.

                      Oczywiście, że tak. Bo czyja miałaby być?:)

                      > W tamtym wątku moim zdaniem nic na to nie wskazuje.

                      A moim zdaniem owszem. Przesadna pewność siebie, epatowanie nią, styl wypowiedzi, sposób przekonywania świata o swoich racjach, pewne kreowanie swojego wizerunku, etc.
                      • timetotime Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 18:58
                        sid-sid napisała:

                        > A moim zdaniem owszem. Przesadna pewność siebie, epatowanie nią, styl wypowiedz
                        > i, sposób przekonywania świata o swoich racjach, pewne kreowanie swojego wizeru
                        > nku, etc.

                        No patrz. A ja tam widzę tylko typową ekshibicjonistkę. A ekshibicjonista nie równa nie mitoman.
                        • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 18:59
                          A czy to co wymieniłam wyklucza ekshibicjonizm?
                      • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 18:58
                        Potem też było kreowanie wizerunku - tylko zgoła odmiennego.
                        • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 19:01
                          Możliwe.
    • my_favourite_axe Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 15:49
      Łykacie to wszystko jak młode pelikany.
    • zetka50 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 19:04
      Dziewczyny kończcie tą dyskusję, Kira już się nawet nie udziela a Wy piszecie, piszecie w kółko to samo. Co napisze jakiś wątek to jaka to z niej kłamczucha itd.Zajmijcie się sobą. Grzebiecie na forum co tam kiedyś pisała, a po co?
      Komu to potrzebne.
      Bynajmniej Wy bądźcie mądrzejsze.
      • sid-sid Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 19:05
        Ale teraz są wątki poboczne.:)
      • qw994 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 19:45
        Błagam. "Przynajmniej".
        • zetka50 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 20:33
          przynajmniej Ty bądź mądrzejsza :)
      • six_a Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 20:19
        PRZYNAJMNIEJ!
        • zetka50 Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 18.10.11, 20:34
          ...i Ty też :D
          • six_a Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 19.10.11, 21:49
            bynajmniej.

            zecia, podbijasz gratis?
    • croyance Re: Do emigrantek. Jak wyglądały Wasze początki.. 19.10.11, 21:20
      Ja mialam latwa sytuacje, bo wyjezdzalam do faceta (teraz meza), ktory jest obcokrajowcem. Ale zawodowo wiedzie mi sie tu (UK) o wiele lepiej, niz w Polsce. Nie mowie tu o finansach, ale o tym, ze sa wieksze perspektywy zawodowe, ciekawsza praca, a to najwazniejsze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka