Dodaj do ulubionych

nienawidze siebie.

26.11.11, 17:20
napisałam na forum psychologia, ale tam mały ruch, a ja potrzebuję pogadać...

a zatem...
nienawidzę siebie...
i swojego życia. coraz częściej myślę, że jest tylko jedno rozwiązanie tej sytuacji, bo nie wierzę już w to, że cokolwiek może się zmienić.
postaram się w skrócie:

1. jestem brzydka. nie akceptuję swojego wyglądu, chociaż obiektywnie nie straszę (chyba). ale moim zdaniem to przekreśla moje szanse w oczach mężczyzn.

2. jestem samotna- z powodu punktu pierwszego, jak podejrzewam. nigdy nie byłam w poważnym związku, czuję, że mnie coś w życiu omija.

3. z powodu punktu drugiego wdałam się w romans z żonatym mężczyzną. trwa to już prawie 3 lata i wyniszcza psychicznie, ale -w moim odczuciu- nic lepszego pewnie w życiu mnie nie spotka, więc nie potrafię tego skończyć, chociaż wiem, że powinnam. to jest jak narkotyk.

4. z powodu punktu trzeciego mam cholerne wyrzuty sumienia, nienawidzę siebie za to, że do tego dopuściłam, że jestem taka słaba i beznadziejna, że toleruję taką sytuację, w której spotykam się z żonatym mężczyzną; krzywdzę siebie, krzywdzę jego żonę; nie wiem czy kiedykolwiek zaufam innemu mężczyźnie, bo widzę jakie to proste oszukiwać drugą osobę. a jednak mimo to, nie potrafię tego skończyć. kur**.

to jest po prostu jedna wielka kupa. nie mam pomysłu od czego zacząć, jak się za siebie wziąć. nie chce mi się, bo i po co. a jak kolejny obiad jem sama w pustym mieszkaniu to chce mi się dosłownie wyć.
na codzień oczywiście staram się normalnie funkcjonować, ale "wewnętrznie" już nie daję sobie z tym wszystkim rady...
Obserwuj wątek
    • szpilkaaaaa Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:34
      Nienawidzisz siebie za romans z żonatym a jednocześnie nie chcesz zerwać tej znajomości? Jak Ty chcesz zacząć jakiekolwiek zmiany co?

      Jak nie masz pomysłu od czego zacząć to zacznij od uwolnienia się z tej toksycznej relacji.
      • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:40
        to tak jakbyś narkomanowi kazała przestać brać narkotyki - rozumiesz bezsensowność swojej porady szpilko?

        właśnie o to chodzi - obiektywnie widzę dno, jakie osiągnęłam, wiem, że to wszystko nie powinno się wydarzyć, wiem, że to mnie wykańcza, ale nie potrafię tego przerwać, bo myślę sobie, że już nic lepszego mnie w życiu nie spotka...
        • ka-mi-la789 Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:44
          Ale co ci dobrego daje ten romans, skoro z jego powodu nienawidzisz siebie? Cokolwiek będzie potem, będzie lepsze niż sytuacja powodująca, że masz wrogi stosunek do samej siebie.
          • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:52
            cokolwiek tu nie napiszę będzie brzmiało idiotycznie.
            ale ta relacja nie sprowadza się tylko do seksu. lubimy się bardzo, i nie tylko w łóżku spędzamy ze sobą czas. to jest jak namiastka związku, jak jesteśmy razem czuję się choć przez moment "szczęśliwa".
          • kora3 To klasyczny syndrom uzaleznienia 27.11.11, 12:48
            Kamilko ... jest dokładnie, jest dokładnie, jak pisze autorka - to tak, jakbyś powiedziała narkomanowi "przestań ćpać"i noczekiwała, ze odstawi narkotyki.
            Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, że uzaleznienie emocjonalne od innego człowieka (nierzadko partnera) wygląda klinicznie tak samo, jak uzaleznienie od substancji typu nikotyna, narkotyki, alkohol. NAszym zdaniem nie ma substancji - nie ma mowy o uzaleznieniu.
            Przeczy temu jednak mozliwosc uzaleznienia od hazardu, seksu, czy jedzenia. Substancje uzalezniające są w tych przypadkach, tyle, ze nie zewnętrzne, jak w przypadku uzywek, a wewnętrzne, produkowane przez nasz organizm - endorfiny, andrenalina itd.

            Ona naprawde nie umie zerwać na tym etapie tej znajomosci, bo choć jawi jej sie ona jako koszmar, to życie bez niej jawi się jej, jako całkowita pustka.
            Czesto podobne objawy mają osoby bedace w stałych toksycznych zwiazkach, obiektywnie (czyli materialnie, zawodowo, socjalnie) niezalezne od tych, z którymi są. Są włąsnie zalezne emocjonalnie, co bywa czasem, całkiem bez sensu, mylone z miłoscią, nawet nazywane obsesyjną miłoscią. Tu potrzeba terapii, szczególnie z uwzglednieniem samooceny autorki wątku. Tu rady typu: idź do fryzjera, otwórz się na ludzi, zerwij toksyczny zwiazke nie pomogą niestety:(
            • am_i_lucky Re: To klasyczny syndrom uzaleznienia 28.11.11, 19:00
              dzięki, miło przeczytać, że ktoś mnie rozumie.
              • kora3 Re: To klasyczny syndrom uzaleznienia 29.11.11, 09:23
                Nie ma sprawy. Jednak samo uświadomienie sobie swego problemu nie wystarczy, żeby z niego wyjść. Naprawde poszukaj dobrego psychologa!
                • am_i_lucky Re: To klasyczny syndrom uzaleznienia 29.11.11, 21:47
                  a może masz jakieś namiary?
                  • kora3 Re: To klasyczny syndrom uzaleznienia 30.11.11, 09:59
                    niestety nie. Zresztą przecież nawet nie wiem skąd jesteś. Proponuję poszukać w necie namiarów na kogoś z sensem najblizej swego miejsca zamieszkania.
                    Ewentualnie poszukać na stronie PTS.
        • szpilkaaaaa Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:44
          W porządku. Dziewczyny poleciły Ci psychologa, skorzystasz?

          A spotkać spotka :) Daj tylko sobie szansę.
          • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:50
            próbowałam, nie wspominam tego najlepiej.
            nie lubię opowiadać o swoich problemach obcym osobom - to jest kolejny cios. odkrywam przed kimś swoje słabe oblicze - nie umiem.
            • szpilkaaaaa Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:55
              "nie lubię opowiadać o swoich problemach obcym osobom"

              A teraz to co niby robisz?

              Piszesz, że chciałabyś coś zmienić a jednocześnie robisz wszystko by tak się nie stało. Nikt za Ciebie tego nie zrobi rozumiesz? A jeżeli dany psycholog Ci nie odpowiada to idź do innego.
              • raohszana Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:57
                Psycholog jest be, bo też by powiedział coby rzuciła żonatego i przestała się wreszcie skupiać na posiadaniu chłopa.
              • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:58
                jest różnica między opowiadaniem anonimowym, a spojrzeniem komuś w cztery oczy i powiedzeniem tego samego, nie wydaje Ci się?

                to nie jest tak jak piszesz- nie szukam usprawiedliwienia dla swoich obecnych poczynań, ale nie umiem tego przerwać. nic nie robię, bo nie wiem co mam zrobić.
                • m-kow Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:06
                  Bo spotkanie z fachowcem w cztery oczy jest podjęciem wyzwania i z tego wyzwania jest się potem przez fachowca rozliczanym.
                  Natomiast wywalenie posta, który po Twoich odpowiedziach coraz bardziej wskazuje na to, że szukasz usprawiedliwienia i potwierdzenia beznadziejności sytuacji, a nie wskazówek co z tym zrobić, jest to wywalenie posta po prostu samousprawiedliwieniem typu" pisałam nawet do obcych ludzi na forum".

                  -
                  "Statek coraz bardziej przecieka, pasażerowie jeszcze nie wiedzą, ale pierwszy oficer wie i po cichu ubiera kamizelkę ratunkową. Żeby pasażerowie nie zauważyli nalewającej się wody, to przelewa ją z sali balowej do maszynowni (czyli środki z OFE do ZUSu)." K. Rybiński
                • szpilkaaaaa Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:07
                  Nie "nie umiesz" tego przerwać tylko nie chcesz.

                  Może dlatego nie zamierzasz iść do psychologa. A nuż Cię namówi do zaprzestania krzywdzenia samej siebie. I co wtedy?
                  • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:09
                    nie zdążył mnie do niczego namówić, bo w ogóle się nie umiem odnaleźc w tej konwencji, że ja teraz siadam i opowiadam o swoich problemach. to nie dla mnie, bez względu na to, czego by ten problem dotyczył: niskiej samooceny, romansu z żonatym facetem czy czego tam jeszcze.

                    jestem osobą która nie lubi mówić o sobie i swoich emocjach. wszystko się w środku gromadzi, a na zewnątrz uśmiechnięta ja.
                    • szpilkaaaaa Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:18
                      Ok. Psycholog - nie. Zerwanie kontaktu z żonatym - nie. Czego oczekujesz w takim razie?
                      • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:22
                        nie mówię nie.
                        nie wiem od czego zacząć. i jak.
                        • szpilkaaaaa Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:49
                          Nie mówisz nie? :) Zareagowałaś tak zarówno na radę zakończenia romansu jak i na terapię.

                          Jeżeli chodzi o pożegnanie żonatego misia, to najlepszym sposobem jest zerwanie kontaktu i tyle.
                          • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 19:30
                            Jak to się mówi: Syty głodnego nie zrozumie.

                            potrafię odmówić sobie wielu rzeczy, podejmować radykalne i stanowcze działania w wielu kwestiach, ale to coś jest silniejsze ode mnie.
                            dlatego spróbuj zrozumieć, że nie jestem w stanie z jakiegoś powodu wykasować jego numeru z telefonu i przestać z dnia na dzień się odzywać. bo też- jak pisałam wyżej - poza seksem łączy nas wiele innych rzeczy.

                            zresztą to nie jest kwestia wykasowania numeru, tylko kwestia podjęcia przeze mnie tej decyzji, świadomie i konsekwentnie. numer mogę zachować, zresztą i tak znam go na pamięć. to coś mnie przerosło. w zeszłym roku otarłam się z tego powodu o depresję, ale jakoś z tego wyszłam, jakoś sie podniosłam.

                            wiem, że to wygląda beznadziejnie, ale jak masz tyle głupich myśli w swojej głowie, to nie potrafisz działać racjonalnie.
                            • m-kow Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 20:16
                              Ale jeśli na koniec musisz użyć argumentu, że syty głodnego nie zrozumie to po co było zakładać wątek?
                              Ty jeszcze nie jesteś mentalnie gotowa na zmianę sposobu życia, a najlepszym dowodem jest trwanie w iluzji "poza seksem łączy nas wiele innych rzeczy". Ciebie z nim łączy wiele rzeczy, które w większości stworzyłaś we własnej wyobraźni, misia z Tobą łączy to że poprawiasz mu ego oraz użyczasz waginy. Twoje życie stoi w miejscu, żeby nie powiedzieć jest w du...ie a on po prostu uzupełnia sobie egzystencję rozrywką.

                              -
                              "Statek coraz bardziej przecieka, pasażerowie jeszcze nie wiedzą, ale pierwszy oficer wie i po cichu ubiera kamizelkę ratunkową. Żeby pasażerowie nie zauważyli nalewającej się wody, to przelewa ją z sali balowej do maszynowni (czyli środki z OFE do ZUSu)." K. Rybiński
                              • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 23:00
                                m-kow - życie nie jest czarno białe i naprawdę takie schematyczne ocenianie sytuacji nie ma sensu.
                                nie napisałam tu wszystkiego, bo nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, w każdym razie spędzamy również czas ze sobą nie tylko w łóżku. myślisz, że chciałoby mu się poświęcać mi tyle czasu i uwagi, gdyby, jak napisałeś, zależało mu wyłącznie na mojej waginie? nie wydaje mi się, ale na pewno zaraz napiszesz, że szukam usprawiedliwienia.
                                nie szukam, potrafię obiektywnie ocenić tę sytuację, ale nie potrafię jednocześnie się od tego odciąć. może między innymi dlatego, że nie chcę całkiem stracić z nim kontaktu.
                            • lady-z-gaga Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 20:54
                              Całkiem zwyczajnie zabujałaś się w panu żonatym i ten związek nie jest skutkiem kompleksów, ale głupiej nadziei. Nie jesteś pierwsza, ani ostatnia, której się to przydarzyło. ;)))
                              • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 22:43
                                nie zakochałam się, co najwyżej w jakiś tam sposób "uzależniłam". wiedząc jaki jest nie chciałabym, żeby był moim facetem.
                            • szpilkaaaaa Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 22:58
                              am_i_lucky napisała:

                              > Jak to się mówi: Syty głodnego nie zrozumie.

                              Yhy.

                              > dlatego spróbuj zrozumieć, że nie jestem w stanie z jakiegoś powodu wykasować j
                              > ego numeru z telefonu i przestać z dnia na dzień się odzywać. bo też- jak pisał
                              > am wyżej - poza seksem łączy nas wiele innych rzeczy.

                              A to ciekawe :) Braterstwo dusz? Miłość? Szacunek? :) Doskonały temat do rozważań, szczególnie jak będziesz siedziała sama np. w Święta. No gdzie on wtedy będzie i z kim? :)

                              > wiem, że to wygląda beznadziejnie, ale jak masz tyle głupich myśli w swojej gło
                              > wie, to nie potrafisz działać racjonalnie.

                              Nie chcesz działać racjonalnie, bo wręcz uwielbiasz pławić się w swoim nieszczęściu. Idź do psychologa.
                              • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 23:12
                                A to ciekawe :) Braterstwo dusz? Miłość? Szacunek? :) Doskonały temat do rozważ
                                > ań, szczególnie jak będziesz siedziała sama np. w Święta. No gdzie on wtedy będ
                                > zie i z kim? :)
                                >

                                Zdziwiłabyś się co do kliku w/w rzeczy.
                                W święta na pewno się zobaczymy.
                                • szpilkaaaaa Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 23:21
                                  Cudownie! Będziesz miała więcej argumentów do nienawidzenia samej siebie co? Ręce opadają.

                                  A moje zdziwienie nastąpi wtedy jak wyjdziesz na prostą. W chwili obecnej nie widzę na to szans, za co możesz sobie pięknie podziękować.
                              • pani_frig Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 23:15
                                Bo widzisz szpilkaaaaa, nasza bohaterka jest żywym przykładem nowoczesnego cierpienia młodego Wertera i co byś jej nie napisała to ona jest na etapie tytłania się we własnym nieszczęściu, a jej tak na prawdę przydałby się solidny kopniak na rozpęd a nie głaskanie po główce od forumowiczów.
                                • szpilkaaaaa Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 23:23
                                  Eee, jakoś za bardzo nikt jej po głowie tutaj nie głaszcze. A kopniak prędzej czy później przyjdzie od żonatego misia :)
                                  • pani_frig Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 23:28
                                    bardzo prawdopodobne :)
                                  • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 23:30
                                    wszystkie takie mądre i z poukładanym życiem nagle?
                                    ciekawe.
                                    • pani_frig Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 23:39
                                      masz rację, w przeciwieństwie do ciebie mam poukładane życie, a mądrość życiową osiągnęłam dzięki własnym obserwacjom i umiejętności wyciągania wniosków z własnych błędów a także i cudzych, w ten sposób z czystym sumieniem mogę powiedzieć sobie samej, że jestem szczęśliwym człowiekiem
                                      • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 23:44
                                        to gratuluję i zazdroszczę.
                                    • szpilkaaaaa Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 23:51
                                      Nie to Cię powinno ciekawić moja droga, nie to :)
        • raohszana Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:45
          am_i_lucky napisała:

          > to tak jakbyś narkomanowi kazała przestać brać narkotyki - rozumiesz bezsensown
          > ość swojej porady szpilko?
          *
          To nie jest bezsensowne - tylko TY szukasz wymówki.
    • tabeletka Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:37
      moim zdaniem potrzebujesz pomocy psychologa, samemu bedzie ciezko. powod, zeby siebie nienawidzic to moze miec ktos, kto zabil czlowieka w wypadku, badz prostytutka, badz ksiadz pedofil... ale nienawidzic siebie, bo jest sie niezbyt pieknym (a nawet brzydkim)?, bo nie ma sie prawdziwego zwiazku?
      naprawde, polecam psychologa, pomoze ci wyjsc na prosta
    • m-kow Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:39
      Ty masz komplet nieomal klasyczny. Nie pomoże Ci FK ani forum psychologia, natomiast bez wątpienia dobry terapeuta może, i piszę to całkowicie poważnie.
      Zafiksowałaś się w pewnym "zestawie wniosków" co do swojego życia, pocieszające jest że chociaż racjonalnie oceniasz swój romans, ale z drugiej strony podejrzewam, że jest też dla Ciebie jak narkotyk, to znaczy narkotykiem jest to, że jest ktoś kto się interesuje Tobą, wiesz jak i dlaczego, ale i tak czekasz na dzień kiedy gad "będę musiał kochanie dziś dłużej zostać w pracy".
      Potrzebujesz przede wszystkim wsparcia w walce z niską samooceną, a tego forum Ci nie da.
      Do doktorów marsz natychmiast!

      -
      "Statek coraz bardziej przecieka, pasażerowie jeszcze nie wiedzą, ale pierwszy oficer wie i po cichu ubiera kamizelkę ratunkową. Żeby pasażerowie nie zauważyli nalewającej się wody, to przelewa ją z sali balowej do maszynowni (czyli środki z OFE do ZUSu)." K. Rybiński
    • moonogamistka Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:39
      Przykre,ze ktos wykorzystuje Twoje slabosci. Mowie o zonkosiu.
      Ogolnie rzecz biorac-jak mowi moj znajomy- kazda- ktora ma 4 konczyny i reszte- ma szanse- wiec czemu dajesz soba manipulowac?
      Olej drania i wrzuc sie na jakies sympatie czy inne.
      Cokolwiek. Zacznij sama decydowac o swoim losie.
      • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:47
        nie żebym go broniła, ale myślę, że on tego nie wie.
        gdyby to było takie proste, to pewnie zrobiłabym to jakiś czas temu - ale nie potrafię.
    • raohszana Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:39
      Idź do specjalisty, bo Twoje życie kręci się wokół tematu "facet".
    • stephanie.plum Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:40
      nienawidzisz siebie?

      to masz przestać, i to już!
      :~)
      nie odwracaj się od osoby, która jest Ci najbliższa, potrzebuje twojej czułości i zrozumienia - czyli od SIEBIE.
      STAŃ PO SWOJEJ STRONIE.
      człowiek potrafi zrobić mnóstwo głupich i podłych rzeczy właśnie dlatego, że siebie nienawidzi, nie szanuje, uważa, że nie jest nic wart.

      zacznij od tego, że się sobą zaopiekujesz, jak zapłakanym dzieckiem.
      zobaczysz, to da ci siłę,, żeby nie brnąć w krzywdzące układy.
    • mamalgosia Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:46
      Rozumiem to tak, że jest źle, ale uważasz, że jeśli zerwiesz ten toksyczny związek to będzie jeszcze gorzej. Ale może nie? Może odżyjesz, gdy się uwolnisz?
      • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:48
        ten facet to tylko jeden z problemów. nie zwiększy się moje poczucie wartości jak sądzę, ani nie wypięknieję, za to będę sama, więc nie podejrzewam, że będzie jakoś znacznie lepiej.
      • jael53 Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:51
        Autorka usilnie szuka alibi dla swojego romansu. Zatem zaczyna od wmówienia sobie, że: a) jest brzydka; b) z tego powodu jest samotna, bo nie ma wzięcia u facetów.

        A potem hoop! jednak się skądś facet wziął, do tego żonaty. Więc nakręca się cała reszta.
        Tak, jakby istotnie, sednem życia było "manie" lub "niemanie" faceta.
        • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:54
          po co miałabym szukać alibi?
          • raohszana Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:56
            am_i_lucky napisała:

            > po co miałabym szukać alibi?
            *
            a) robisz to i b) bo to normalny mechanizm - usprawiedliwienie swojego działania.
          • jael53 Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:56
            A, diabli wiedzą (bo chwilami tzw. kobieca logika potrafi ogłuszyć); może po to, żeby "ładniej wyglądało" - że to niby tak z ciężkiego życia ten romans?
            • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:02
              jakie znaczenie ma w tym przypadku motywacja?
              nawet jeśli tak napisałam, możesz uznać, że nie ma między tymi kwestiami związku.
              co to zmienia?
              • jael53 Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:04
                OK. Skoro te różności zostały napisane, chociaż nie mają ze sobą związku, to (cześć pieśni) wysiadam.
                • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:07
                  ja po prostu nie rozumiem tego co piszesz.
                  załóżmy, że wdałam się w romans, bo miałam na to ochotę na niezobowiązujący seks, a potem nagle zaczęłam się od tego człowieka uzależniać.
                  czy to coś zmienia? serio pytam.
    • margie Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:49
      skoro masz romans z zonatym to nie mozesz byc taka brzydka i beznadziejna, co?:) wiec masz argument, zeby pzrestac tak o sobie myslec:)
      a tak na powaznie:
      1. zerwij te znajomosc- bez tego ie wyprostujesz zycia
      2. Facet nie stanowi o twojej wartosci, ani jego posiadanie ani jego brak
      3. Samontna bedziesz tak dlugo, jak bedziesz utryzmywac te zjanomosc- jak ja skonczysz moze bedziesz sama, ale nie bedziesz samotna
      4. Idz na terapie- musisz siebie zaakceptowac.

      Poza tym: masz prace? masz mieszkanie? jestes zdrowa? twoi Rodzice zyja? To naprawde sa wieksze nieszczescia w zyciu. Docen to co masz. naprawde.
      • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:56
        może po prostu jestem dobra w łóżku - co ma do tego uroda?

        1. tyle wiem, nie wiem jak to zrobić.
        2. nie wyobrażam sobie życia w pojedynkę- po co?dla kogo żyć?
        4. napisałam wyżej - próbowałam, ale bez efektu. jeszcze byłam wściekła, żę wydałam tyle kasy i nic.
        • raohszana Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:58
          am_i_lucky napisała:

          > może po prostu jestem dobra w łóżku - co ma do tego uroda?
          *
          Ale co? Facet Cię z ogłoszenia poznał czy ktoś mu wręczył Twoje referencje, skoroś taka brzydka?
        • zeberdee24 Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:01
          > 2. nie wyobrażam sobie życia w pojedynkę- po co?dla kogo żyć?

          Dla siebie oczywiście:) Przecież w życiu najważniejsze jest własne dobro, inni muszą być na dalszych pozycjach jeżeli chce się normalnie funkcjonować.
        • jael53 Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:02
          am_i_lucky napisała:

          > może po prostu jestem dobra w łóżku - co ma do tego uroda?
          >
          O, takie wieści rozchodzą się piorunem. I raczej nie przyczyniają się do tego, aby ci, których dotyczą, utyskiwali na brak powodzenia. Problem robi się wręcz przeciwny...


          > 2. nie wyobrażam sobie życia w pojedynkę- po co?dla kogo żyć?

          A tu jest ten prawdziwy kłopot. Nazywa się brak pojęcia, co właściwie ze sobą zrobić, jaki znaleźć pomysł na siebie... No więc wymyśla się, że najlepiej zapakować się do cudzego życia.
          Nawet gdyby miało to spowodować niejaki tłok w tym żywocie.
        • sumire Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:02
          am_i_lucky napisała:

          > 2. nie wyobrażam sobie życia w pojedynkę- po co?dla kogo żyć?

          dla SIEBIE. dla najważniejszej osoby w twoim życiu.
          swoją drogą - jeśli nie nauczysz się być sama, to nigdy nie będziesz szczęśliwa z kimś innym. dla zabijania tej strasznej, zębatej samotności będziesz się czepiać kolejnych żałosnych romansów.
        • stephanie.plum Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:05
          > 2. nie wyobrażam sobie życia w pojedynkę- po co?dla kogo żyć?

          no to klops.
          ja bym w takiej sytuacji przygarnęła psa,

          bo zdaje się, że ogólnie rozumiani ""faceci" nie znoszą stanowić dla kobiety celu i sensu życia, gdyż czują się wtedy tak, jakby przyssała się do nich ogromna, pusta w środku pijawka.

          a teraz masz dla kogo żyć? dla tego żonatego?
          • samentu Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:11
            > bo zdaje się, że ogólnie rozumiani ""faceci" nie znoszą stanowić dla kobiety ce
            > lu i sensu życia, gdyż czują się wtedy tak, jakby przyssała się do nich ogromna
            > , pusta w środku pijawka.

            dokładnie tak
            -
            Money making is a wonderful thing:)
        • szpilkaaaaa Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:08
          Halo? Ty żyjesz w pojedynkę. Karmisz się złudzeniami.
        • m-kow Nie 26.11.11, 18:09
          Nie, po prostu jesteś w łóżku. Panu to wystarczy, "dobra" jest bez znaczenia.

          -
          "Statek coraz bardziej przecieka, pasażerowie jeszcze nie wiedzą, ale pierwszy oficer wie i po cichu ubiera kamizelkę ratunkową. Żeby pasażerowie nie zauważyli nalewającej się wody, to przelewa ją z sali balowej do maszynowni (czyli środki z OFE do ZUSu)." K. Rybiński
        • margie Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:38
          ja zyje w pojedynke 4 lata. I owszem, bylo ciezko, naprawde. ale teraz jest super:) Robie co chce, kiedy chce i z kim chce. Nikt mi syfu w chacie nie robi poza mna.

          Mam bardzo waskie grono znajomych, zadnej rodziny tu na miejscu, ale mam prace, mam pasje, mam psa.

          Szczescie w zyciu daje dawanie. Milosci, pomocy, dawanie innym. Bez dawania nic nie dostaniesz. Przestan myslec ja, o mnie, dla mnie. Porzuc egocentryzm. Zacznij dawac. Zobaczysz jak zmieni sie twoje zycuie, uwierz. bo naprawde wiem, co pisze.

          A rozstanie? nic prostszego- odmawiasz pierwszej propozycji spotksania i mowisz mu: to koniec. kasujesz numer, zmieniasz nr telefonu, adres mailowy, gg, skype. I tyle.
          bedzie ciezko,a le dasz rade, ejsli naprawde chcesz cos zmienic w swoim zyciu.
          • samentu Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:46
            > bedzie ciezko,a le dasz rade, ejsli naprawde chcesz cos zmienic w swoim zyciu.

            w tym problem, że nie da
            gdyby zastosowała sie do rady skutek byłby opłakany
            depresja - próba samobójcza
            a z dawaniem to róznie jest bo często w zamian nic się nie dostaje i pojawia się frustracja zamiast sczęścia
            • margie Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 20:25
              a z dawaniem to róznie jest bo często w zamian nic się nie dostaje i pojawia się frustracja zamiast sczęścia
              jesli dajesz oczekujac ze w zamian cos dostaniesz ( tak jak autorka watku) to oczywiste, ze nic w zamian nie dostaniesz, a wlasnie sie pojawi rozgoryczenie i frustracja.

              Bo to kalkulacja: dam, bo cche cos w zamian, handel wymienny.
              rzecz w tym zeby dawac niczego nie oczekujac.
              dajesz komus prezent: co cie cieszy? radosc obdarowanego? Masz przyjemnosc w dawnaiu prezentow? oczekujesz rewanzu? czy dajesz bo przyjemnosc ci sprawia sam fakt dawania a radosc czerpiesz z faktu ze komus sprawiles radosc? czy te chwile nie sa szczesliwe totalnie bezwarunkowo?
              czem,u wiec nie rozciagnac tego na calosc zycia? przeciez to nie musz abyc dobra materialne.. moze byc usmiech, cieple slowo, pocieszenie. mozna pomoc kolezance w pracy, sasiadce wniesc zakupy..
              Dzisiaj w sklepie 1 osobe za mna stal pan, po wylewie chyba, mocno ograniuczony w ruchach. Mial w koszyku slownie 3 rzeczy. Koles, student jakis, ktory stal za mna, na zwrocona mu uwage, ze moglby go przepuscic ( ja bylam juz druga przy kasie), bo w sumie to mu sie nalezy pierwszenstwo, odburknal cos niegrzecznie i nie przepuscil. Wpuscilam pana przed siebie, malo tego, pani pzrede mna, tez wiekowa raczej , sama zaproponowala, zeby zaplacicl za te zakupy przed nia rowniez. Pan mi tak dziekowal, ze az mi glupio bylo, ale poczulam sie tak wspaniale, ze komus w sumie zadnym kosztem ( 3 minuty dluzej w kolejce) pomoglam..... I co, nie zyskalam? dalam i dostalam rewelacyjne uczucie w zamian, Super:)
          • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 19:17
            4 lata? ja całe życie.
            • margie Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 20:26
              Cale zycie? Jestes podrzutkiem iw ychowalas sie pod mostem? a ile ty masz lat? calego zycia sama nie zyjesz, przeciez masz rodzicow, rodzenstwo no i swiadomosc samotnosci pojawila sie pewnie w wieku 20 kilku lat.. wiec nie pzresadzaj.
    • samentu Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 17:57
      1. przede wszystkim nic o facetach nie wiesz dlatego piszesz takie bzdury jak w punkcie 1.
      2. fakt że masz kochanka przeczy tezie z punktu 1
      3. w życiu zawsze coś nas omija bo mozliwości jest bez liku, a doba ma tylko 24 godziny
      4. dopóty nie znajdziesz substytutu dla pana to nie skończysz bo niby jak? niby do czego? do pustych 4 ścian? moja rada szukać substytutu (wolnego)
      5. pytanie czy w ogóle mozna ufać komuś bezgranicznie - moim zdaniem nie
      i nie na zaufaniu opiera się związek a na woli obojga do jego podtrzymywania i wzajemnej szczerości
      6. wycie jako próbę wyrzucenia z siebie negatywnych emocji polecam
      z szacunku dla sąsiadów radzę w poduszkę
      • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:25
        nawet Ci się udało mnie rozbawić :)

        jak jesteś facetem to dziwię się temu, co piszesz w punkcie 2 - to nieprawda.
        szukanie wolnego substytutu się nie udaje, niestety.

        szczerość, zaufanie - wszystko jedno. chodzi o to, że widzę, i na sobie i na niej, jak łatwo można człowiekiem manipulować, jak łatwo można oszukiwać, jak łatwo można grać na 2 fronty.
        i ta świadomość mnie dobija.

        a poduszki używam. czasem.
        • samentu Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:33
          to nieprawda.
          > szukanie wolnego substytutu się nie udaje


          bo mając pana x na podorędziu nie jesteś zdeterminowana dostatecznie do tego i kólko toksycznej relacji się zamyka

          każda relacja to gra dwojga, problem Twój leży w idealistycznym stąd nieprawdziwym wyobrażeniu o relacjach
          takie relacje w których gra nie występuje, w których jakaś strona nie dominuje w jakiś sposób nie istnieją
          szukasz niemożliwego, dlatego zawsze rozczarowana będziesz
    • samuela_vimes Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:01
      Masz poważne problemy ze swoją samooceną i własnym systemem wartości? Jesteś pewna, że kompleksy to jedyna tego przyczyna? Zmierzam do tego iż wydaje mi się jakbyś kiedyś przeżyła jakąś traumę.
      Cóż poradzić? Psycholog, terapia. Całkowite zerwanie znajomości z uzależniaczem, ale to i tak z pomocą psychologa, bo sama tego nie zrobisz.
      • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:04
        traumę? nie wydaje mi się. co masz na myśli?

        • samuela_vimes Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:08
          Jak wyglądały Twoje relacje z rodzicami, ojcem?
          • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:19
            kiepsko.
            nie pamiętam takich scen "domowego ogniska", moi rodzice nie potrafią okazywać uczuć - ani sobie ani innym. moja mama jest totalną despotką, ojciec nerwowy, ale dla świętego spokoju coraz więcej odpuszcza.

            byłam rozpieszczonym dzieckiem, dużo rzeczy na nich wymuszałam, a im się wydawało, że zaspokajanie potrzeb materialnych i dbanie o edukację dzieci- to wszystko. tak to pamiętam.
            • samuela_vimes Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:25
              No i masz odpowiedź, zaburzone wzorce. Pisałaś, że nie jesteś w stanie rozmawiać z psychologiem o swoim problemach? A co robisz teraz, rozmawiasz i to z zupełnie obcymi osobami, które w większości przypadków nie mają mgr z psychologii.
              Mimo wszystko radzę ruszyć dupę i udać się dobrego psychologa. Bez jego pomocy w życiu sobie nie poradzisz.
              • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:30
                a w jaki sposób zaburzone wzorce (i to zaburzone w innym kierunku) mają się do tej całej sytuacji?
                • samuela_vimes Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:40
                  Napisałaś, że w domu nigdy nie było ciepłej atmosfery, kłótnie i apodyktyczna matka. Takie doświadczenia nieświadomie wpływają na dorosłe życie. Dom i rodzina nie kojarzą Ci się z czymś miłym, w związku z tym bałaś się kiedykolwiek zdecydować na normalny związek. Wybrałaś relacje w której nigdy nie stworzysz domu rodziny. Podświadomie bronisz się przed taką możliwością. Z drugiej strony doskonale wiesz w jakie gówienko się wpakowałaś i jesteś z tego powodu nieszczęśliwa, do wszystkiego dorobiłaś sobie błędną ideologie pt jestem brzydka.
                  Ponadto jak wspomniałaś, byłaś rozpieszczonym dzieckiem, a życie to nie jebajka. Dorosłe całkowicie Cie przerosło. Zaplątałaś się i przydałoby się, żeby ktoś pomógł Ci to rozplątać.
                  • best.yjka Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:54
                    10/10
                  • lady-z-gaga Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 20:49
                    samuela_vimes napisała:

                    > Napisałaś, że w domu nigdy nie było ciepłej atmosfery, kłótnie i apodyktyczna m
                    > atka. Takie doświadczenia nieświadomie wpływają na dorosłe życie. Dom i rodzina
                    > nie kojarzą Ci się z czymś miłym, w związku z tym bałaś się kiedykolwiek zdecy
                    > dować na normalny związek. Wybrałaś relacje w której nigdy nie stworzysz domu r
                    > odziny. Podświadomie bronisz się przed taką możliwością.
                    \
                    Domorosła psychologia potrafi odpowiedzieć na każde pytanie :D
                    U mnie w domu też nie ma ciepłej atmosfery, jestem apodyktyczną matką, a moje małżeństwo jest nieudane.
                    Mimo to córka jest w związkach, odkąd ukończyła 17 lat - aktualnie w trzecim z kolei, każdy minimum 2 lata, a więc nic przelotnego. Z żonatymi się nie zadaje :D
                    Czy mogę poprosić o interpretację zjawiska ? :D
                    • samuela_vimes Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 21:42
                      lady-z-gaga napisała:

                      > Mimo to córka jest w związkach, odkąd ukończyła 17 lat - aktualnie w trzecim z
                      > kolei, każdy minimum 2 lata, a więc nic przelotnego. Z żonatymi się nie zadaje

                      I nie martwi Cie to? Współczuje wychowania córki.
                      Negatywne, przebyte doświadczenia objawiają się w różny sposób. To, że córeczka puszcza się od 17 roku życia i zmienia partnerów jak rękawiczki to też wynik sama jak to wcześniej napisałaś toksycznego środowiska jakie jej zafundowaliście.
                      • lady-z-gaga Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 21:49
                        Ciekawa jestem, jaką traumę Ty przezyłas, że Ci się tak rzuciło na głowę :DDDDDD
                        • samuela_vimes Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 21:54
                          To nie ja chwale się, że jestem beznadzieją matką w nieszczęśliwym małżeństwie z puszczalską córeczką. :-)
                          Myślenie boli?
                          • lady-z-gaga Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 22:02
                            > Myślenie boli?

                            Piszesz z własnego doświadczenia? Ciebie chyba dawno nie bolało, widać po Twoich tekstach :D
                            • samuela_vimes Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 22:06
                              Nie ośmieszaj się bardziej, bo to żenujące.
                              • lady-z-gaga Re: nienawidze siebie. 27.11.11, 10:15
                                Żenująca jest Twoja chałupnicza psychoanaliza, która tu radośnie uprawiasz.
                                I fakt, że chamsko obrażasz ludzi, jak brakuje Ci argumentów, ćwoku jeden.
                                EOT
                                • samuela_vimes Re: nienawidze siebie. 27.11.11, 10:19
                                  Napisałam na Twoim poziomie, bo inaczej byś nie zrozumiała.
                      • sid-sid Re: nienawidze siebie. 27.11.11, 10:17
                        Lol, rozumiem, że powinna w wieku 18 lat wyjść za mąż i nosić burkę?:)
                        • samuela_vimes Re: nienawidze siebie. 27.11.11, 10:26
                          Nie chodzi o to, ale chwalenie się faktem, że córeczka od 17 roku życia jest w związkach nie świadczy o niczym pochlebnym. W dodatku, żadnego związku nie jest w stanie na dłużej utrzymać.
                          • samuela_vimes Re: nienawidze siebie. 27.11.11, 10:27
                            A tak w ogóle 17 lat to jeszcze dziecko i jeśli wchodzi w związki, to znaczy, że nie jest tego świadome i ucieka od czegoś.
                          • sid-sid Re: nienawidze siebie. 27.11.11, 10:31
                            Ale to przecież normalne, że w liceum i na studiach ma się tzw. chłopaka, niekoniecznie latami tego samego. Może nie należy nazywać tego szumnie związkiem, bo związki to dorośli ludzie tworzą, no ale ja tu nie widzę nic nie halo.
                            • samuela_vimes Re: nienawidze siebie. 27.11.11, 10:34
                              No właśnie, ale Lady nazwała to związkiem, w dodatku stwierdziła, że jej córka jest obecnie w trzecim.
                              Wg mnie nie jest to powód do chwalenia się.
                              • lady-z-gaga Re: nienawidze siebie. 27.11.11, 16:21
                                O nazwę Ci chodzi? A jak Ty byś nazwała to, co przez 2-3 lata łączy zakochanych ludzi, którzy nie mają ślubu?
                                Przygoda? Ruja i poróbstwo? :DDD
                                Pewnie tak, skoro nazywasz puszczalską każdą dziewczynę, której nie udaje się utrzymac związku.
                                Przepraszam, ale jestes zwyczajnie głupia, jesli oceniasz ludzi w ten sposób.
                                Ciekawa jestem, ile dziewczyn z tego forum ma za sobą więcej niz jeden związek. Myslę, że duzo. Wszystkie są puszczalskie, wg Twoich kryteriów. Weź duży rozbieg i zrób baranka o ścianę, albo od razu przyznaj się, że jestes z rydzykowego chowu- to wyjaśni wszystko.
                                • samuela_vimes Re: nienawidze siebie. 27.11.11, 21:53
                                  Nie o to chodzi i dobrze wiesz. Chodzi o to, ze się tym szczycisz i chwalisz i podajesz same negatywy za przykład. Serio, nie pogrążaj się już.
                • margie Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:43
                  bo tak bardzo ci brakowalo milosci i czulosci ze teraz za wszelka cene, chodzac z zonatym do lozka, kupujesz sobie namiastke milosci.
                  Brniesz wslepy zaulek. To, co dostajesz, to nie milosc.
                  • samuela_vimes Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:50
                    To też Margie, a jednocześnie podświadomy strach przed związkiem, a co za tym idzie założeniem rodziny.
                    • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 19:19
                      to ciekawe co piszesz.
                      czy można czegoś bardzo chcieć, a jednocześnie podświadomie od tego uciekać?
                      • samuela_vimes Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 19:21
                        Właśnie to Ci się popsuło i właśnie to trzeba naprawić.
                        • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 19:31
                          chyba sie zgubiłam :)
                          co mi się popsuło?
    • wicehrabia.julian Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:34
      am_i_lucky napisała:

      > 1. jestem brzydka.
      > 3. z powodu punktu drugiego wdałam się w romans z żonatym mężczyzną

      to jakaś bzdura, jeśli byłabyś naprawdę brzydka nie znalazłby się amator na twoje wdzięki (zwłaszcza żonaty), więc podejrzewam, że jesteś tylko głupia (lub postępujesz głupio, co na jedno wychodzi)

      ocknij się, bo nikt inny za ciebie tego nie zrobi
    • funny_game Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:37
      Ja też jestem brzydka, ale z tego powodu robię trochę inne rzeczy :)
      Może spróbuj?
      • niezmiennick Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:45
        No to popatrzyłem. Może też sobie kiedyś założę? Albo i nie założę.
        • funny_game Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:52
          Sękju :)
          Załóż!
          • niezmiennick Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:55
            Jej, skąd taki entuzjazm? Do mojego zakładania znaczy.
            • funny_game Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 18:57
              Bo specyficznie piszesz i postanowiłam być Waldorffem specyficznego pisania, a co? :F
              • niezmiennick Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 19:03
                A miło mi mieć pierwszą fankę; ale ta hmmm, specyficzność wydaje mi się właśnie mało odpowiednia do fory bloga. O.
                • funny_game Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 19:06
                  Nierozómię.
                  • niezmiennick Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 19:22
                    No i widzisz, jusz nie rozumiesz w rozmowie a co dopiero jak coś dłuższego urodzę :)
                    • funny_game Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 19:24
                      Ale to jest jedna rozmowa, daj mi szansę!
                      • niezmiennick Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 19:32
                        Żartowałem!
                        Widzisz, to też jest ten styl. A jak tak żartować na blogu?
                        Czyli pse pani, ja nie wiem co mam napisać!!!!
    • maly.jasio to polub siebie 26.11.11, 19:14
      bezsens tego postu.
      masz kogos.
      chyba cie to (w jakims sensie) cieszy
      lepsze to, niz nic
      w nicosc zawsze mozesz zapasc.

      ciesz sie tym co masz i dopieszczaj.
    • yoko0202 am_i_lucky 26.11.11, 19:36
      generalnie jest tak, że dopóki nie zmienisz trybu myślenia z 'nie' na 'tak' to będzie coraz gorzej.
      no ale nikt nie da recepty jak akurat Ty masz to w swojej sytuacji zrobić, bo recepty niet, a jest to praca ciężka, ale wykonalna, więc jak sobie chcesz

      > 1. jestem brzydka. nie akceptuję swojego wyglądu, chociaż obiektywnie nie stras
      > zę (chyba). ale moim zdaniem to przekreśla moje szanse w oczach mężczyzn.
      ajmsory, ale bzdury piszesz, rozejrzyj się wokół siebie i zastanów nad parami i singlami, których widzisz/znasz - jeżeli wyłącznie piękni są sparowani a średniacy i niezbyt urodziwi są sami to prawdopodobnie mieszkasz w hollywood i wtedy raczej nic Ci nie pomoże, natomiast nad Wisłą, Odrą czy Tamizą wygląda to mniej więcej tak, że na różnych etapach życia różni ludzie bywają sami, niezależnie od wieku, wyglądu, stanu konta itp.


      > 2. jestem samotna- z powodu punktu pierwszego, jak podejrzewam. nigdy nie byłam
      > w poważnym związku, czuję, że mnie coś w życiu omija.
      nawet jakbyś była na emeryturze to jeszcze byłaby szansa, że to się zmieni

      > 3. z powodu punktu drugiego wdałam się w romans z żonatym mężczyzną. trwa to ju
      > ż prawie 3 lata i wyniszcza psychicznie, ale -w moim odczuciu- nic lepszego pew
      > nie w życiu mnie nie spotka, więc nie potrafię tego skończyć, chociaż wiem, że
      > powinnam. to jest jak narkotyk.
      jeżeli sprawia Ci przyjemność tkwienie w relacjach, które wyniszczają Cię psychicznie, to jak najbardziej tkwij dalej, zakazu nie ma

      > 4. z powodu punktu trzeciego mam cholerne wyrzuty sumienia, nienawidzę siebie z
      > a to, że do tego dopuściłam, że jestem taka słaba i beznadziejna, że toleruję t
      > aką sytuację, w której spotykam się z żonatym mężczyzną; krzywdzę siebie, krzyw
      > dzę jego żonę;
      w sumie to nie Twoja żona tylko jego, więc to on powinien mieć wyrzuty sumienia


      > nie wiem czy kiedykolwiek zaufam innemu mężczyźnie, bo widzę jak
      > ie to proste oszukiwać drugą osobę. a jednak mimo to, nie potrafię tego skończy
      > ć. kur**.
      człowiek nie jest bezwolnym cielęciem i posiada wolną wolę, 'nie potrafię' to ja parasola w doopie otworzyć, reszta jest kwestią podjęcia decyzji i zadziałania

      > to jest po prostu jedna wielka kupa. nie mam pomysłu od czego zacząć, jak się z
      > a siebie wziąć. nie chce mi się, bo i po co. a jak kolejny obiad jem sama w pus
      > tym mieszkaniu to chce mi się dosłownie wyć.
      > na codzień oczywiście staram się normalnie funkcjonować, ale "wewnętrznie" już
      > nie daję sobie z tym wszystkim rady...
      jeżeli nastroje depresyjne towarzyszą Ci od jakiegoś czasu i to regularnie, to może skonsultuj się z lekarzem w sprawie antydepresantów, sztuczne endorfiny lecą do mózgu i świat zaczyna inaczej wyglądać, ja serio piszę.
      • am_i_lucky Re: am_i_lucky 29.11.11, 22:01

        ajmsory, ale bzdury piszesz, rozejrzyj się wokół siebie i zastanów nad parami i
        > singlami, których widzisz/znasz - jeżeli wyłącznie piękni są sparowani a średn
        > iacy i niezbyt urodziwi są sami to prawdopodobnie mieszkasz w hollywood i wtedy
        > raczej nic Ci nie pomoże, natomiast nad Wisłą, Odrą czy Tamizą wygląda to mnie
        > j więcej tak, że na różnych etapach życia różni ludzie bywają sami, niezależnie
        > od wieku, wyglądu, stanu konta itp.

        Bzdury nie bzdury. Gdyby nigdy żaden facet nie wykazał zainteresowania twoją osobą, to nie powiesz mi, że to nie wpłynęłoby na twoją samoocenę.
        >
        > nawet jakbyś była na emeryturze to jeszcze byłaby szansa, że to się zmieni

        No jasne, tylko to mnie nie przekonuje. Młodość mi ucieka.

        > jeżeli sprawia Ci przyjemność tkwienie w relacjach, które wyniszczają Cię psych
        > icznie, to jak najbardziej tkwij dalej, zakazu nie ma

        Sprawia mi przyjemność przebywanie z nim, rozmowy, wspólne spędzanie czasu. Źle jest dopiero potem, kiedy znowu zostaję sama.
        >

        > w sumie to nie Twoja żona tylko jego, więc to on powinien mieć wyrzuty sumienia

        No pewnie...Ale moje wyrzuty sumienia dotyczą mnie, że tak powiem. W takim sensie, że okazuje się, że złamałam swoje zasady; kiedyś zajęty facet, a co dopiero żonaty, był dla mnie nie do ruszenia. A tu proszę... Tracę do siebie szacunek.

        > człowiek nie jest bezwolnym cielęciem i posiada wolną wolę, 'nie potrafię' to j
        > a parasola w doopie otworzyć, reszta jest kwestią podjęcia decyzji i zadziałania

        Oczywiście. PRzeczytaj post Kory.

        > jeżeli nastroje depresyjne towarzyszą Ci od jakiegoś czasu i to regularnie, to
        > może skonsultuj się z lekarzem w sprawie antydepresantów, sztuczne endorfiny le
        > cą do mózgu i świat zaczyna inaczej wyglądać, ja serio piszę.

        Antydepresantom jestem przeciwna, więc to ostatnia rzecz na jaką się zdecyduję.
        >
    • six_a Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 20:24
      nie mam szans u mężczyzn ----> wdałam się w romans

      i co, dało radę? to tera poszukać takiego samego, tylko bez obrączki.
      • zeberdee24 Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 20:30
        Niezaobrączkowani wybredniejsi.
        • six_a Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 20:36
          dlatego siedzą w sobotę przed kompem.
          • zeberdee24 Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 23:06
            A nie wiem czym się zajmują w sobotę.
    • bezpocztyonline Kiedy ostatio byłaś na zagranicznym urlopie? 26.11.11, 20:44
      am_i_lucky napisała:

      > to jest po prostu jedna wielka kupa. nie mam pomysłu od czego zacząć, jak się z
      > a siebie wziąć. nie chce mi się, bo i po co.

      Wyjedź na jakiś fajny zagraniczny wyjazd.

      Aktualnie niestety nie polecam Egiptu z przyczyn oczywistych, ale jest jeszcze ileś fajnych innych możliwości.

      Dwa tygodnie w ciepłym kraju z plażą i atrakcjami turystycznymi (wycieczki fakultatywne itp.) powinny ci mocno poprawić nastrój. I pozwolić nabrać dystansu. Może też oprzytomnieć.

      A po powrocie wystarczy po prostu unikać kontaktu z tym człowiekiem, za to pokręcić się między ludźmi. Jakichś znajomych przecież masz?
      • am_i_lucky Re: Kiedy ostatio byłaś na zagranicznym urlopie? 26.11.11, 22:48
        urlop pomaga, ale na krótko. właśnie z niego dopiero co wróciłam i jak widzisz nie pomogło za bardzo.
        w sumie to nawet jeszcze bardziej dołuje jak wyjeżdżam sama, a na około same pary.
    • berta-death Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 20:45
      Idź do psychiatry i zacznij się leczyć. Stany depresyjne się leczy. Zaburzenia osobowości też jakoś można załagodzić lekami.
      • iruchna2 Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 21:40
        3 lata i jego zona nic sie nie domysla?!
        • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 22:48
          nie. nawet nie wiesz jakie to proste...
    • kombinerki.pinocheta Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 22:44
      A seks z nim masz dobry?
      • kombinerki.pinocheta Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 22:56
        Zreszta po co pytam. Odpowiedz jest znana.

        Jakbys nie mialaobrego seksu to latwo byloby zakonczyc znajomosc.

        Nie ma nad czym sie tutaj rozwodzic. Masz jakas namiastke zwiazku. Seks cie do niego przywiazal, nie lubisz siebie, na pewno przy tym punktujesz wszystkich, ktorzy sa toba zainteresowani.

        Brnij dalej. Coraz mniej wolnych gosci, a kiedys pan maz-yebaka i tak cie zostawi. Pozniej bedzie nastepny i tak do usranej smierci.

        Te teksty o samotnosci to mozesz wciskac kolezankom na zabawie sylwestrowej.

        Lubisz to.

        Powodzenia i pamietaj o usmiechu.
        • spawacz.drewna Re: nienawidze siebie. 27.11.11, 00:54
          Dostajesz (Ig)Nobla za przekroczenie nieprzekraczalnej granicy wytwarzania bzdur.
    • raohszana Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 22:54
      Ale dlaczego jedynym sensem Twojego życia jest przyssanie się do chłopa?
      • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 23:19
        bo tak mam.
        wystarczy?

        rahoszana, sorry, ale zadajesz takie "błyskotliwe" pytania i piszesz tak "błyskotliwe" komentarze, że nawet nie chce mi się odpowiadać.
        • kombinerki.pinocheta Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 23:22
          Zalozmy, ze zjawia sie kolo ciebie koles, ktory jest zainteresowany glebsza relacja.

          Potrafilabys rzucic swojego kochasia od razu, tak z dnia na dzien?
          • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 23:24
            oczywiście.
            • kombinerki.pinocheta Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 23:32
              To co cie trzyma przy kochasiu?
              • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 23:36
                może to że nikt inny się nie zjawia.
                • kombinerki.pinocheta Re: nienawidze siebie. 27.11.11, 00:19
                  Lubisz sobie komplikowac zycie w takim razie.
        • raohszana Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 23:49
          am_i_lucky napisała:

          > bo tak mam.
          > wystarczy?
          *
          Nie.

          > rahoszana, sorry, ale zadajesz takie "błyskotliwe" pytania i piszesz tak "błysk
          > otliwe" komentarze, że nawet nie chce mi się odpowiadać.
          *
          A co ma błyskotliwość do faktów?
    • charlotte_de_corday Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 23:37
      Współczuję Ci, autorko, bo wiem, przez co przechodzisz.
      Ja się wyrwałam, ale u mnie trwało to ponad 8 lat, pozostaje mi życzyć, abyś Ty prędzej przejrzała na oczy.
      Ale to Ty musisz być gotowa, to Ty musisz chcieć zmiany, nikt za Ciebie tego nie załatwi.

      • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 26.11.11, 23:45
        a jak Ci się to udało?
    • koham.mihnika.copyright jedz na urlop do Egiptu, odzyskasz wiare w siebie 27.11.11, 00:09
      bedziesz miec powodzenie jak nigdy. Nie zapomnij karty kredytowej.
    • spawacz.drewna Re: nienawidze siebie. 27.11.11, 00:44
      To ci piszesz jest czesci Twojej choroby. Sama z tego nie wyjdziesz, nie ludz sie. Musisz zrobic badania i w koncu sie przelamac i pojsc do specjalisty. Twoja choroba moze miec przyczny w dziecinstwie, w zlym dzialaniu tarczycy, braku magnezu, trauma, zlym schemacie rodzinnym,etc. Wiele moze byc przyczyn. Jestes chora i nie mozesz sie obwiniac za skutki tej choroby. Jesli nie zaczniesz walczyc stracisz miesiace a moze a nawet lata. Nie poddawaj sie.
    • sumire Re: nienawidze siebie. 27.11.11, 10:06
      tak sobie przeczytałam Twoje odpowiedzi w tym wątku i zastanawiam się, czy Ty w ogóle chcesz cokolwiek zmienić. mam wrażenie, że jednak nie bardzo.
      ludzie słusznie mówią, że wszelkie zmiany na lepsze niestety wymagają pracy nad sobą, podjęcia czasem trudnych i chwilowo bolesnych decyzji - terapia, wymiksowanie się z niezdrowego układu. to nigdy nie dzieje się samo, w cudowny sposób. tymczasem z tego, co piszesz, można wywnioskować, że chciałabyś coś zmienić, ale tak, żeby nic nie zmieniać. jakbyś z góry założyła, że się nie da i że Twoje życie ma być beznadziejne, a najlepszym, co Cię spotkało, ma być koleś, który zdradza żonę. litości - świat daje tyle fajnych możliwości...
      • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 29.11.11, 22:04
        może zabrzmi to idiotycznie, ale nie chciałabym tak całkiem zrywać kontaktu.
        ale chciałabym umieć postawić granice.
        myślisz,że to możliwe?
        • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 29.11.11, 22:06
          poza tym, gdybym czuła, że facet ewidentnie mnie wykorzystuje, to pewnie szybko kopnęłabym go w tyłek.
          ale tak nie jest.
          bo ja rozumiem, że człowiek może zwariować, stracić rozum, chcieć się zabawić, i wdaje się w romanse. ale jeśli coś trwa 3 lata (!!!) to jednak zmienia to trochę postać rzeczy.
        • sumire Re: nienawidze siebie. 29.11.11, 22:35
          nie. myślę, że stawianie granic jest mało realne w takich układach. zazwyczaj prowadzi do powtórki z rozrywki i tak się człowiek latami buja bez sensu.
          a osobiste doświadczenie podpowiada mi, że takie relacje potwornie człowieka blokują i ograniczają. a później okazuje się, że nawet samotnie jest lepiej.

          mnie się udało zakolegować z dawnym absztyfikantem, ale mieliśmy długą przerwę w kontaktach i każde z nas w tym czasie ułożyło sobie sympatycznie życie. i nie wyobrażam sobie trzymania się go za wszelką cenę. gdyby nie przypadek, zapewne nie odnowiłabym tej znajomości.
          • am_i_lucky Re: nienawidze siebie. 29.11.11, 22:51
            no i to jest rzecz której sobie chyba nigdy nie wybaczę. że przez głupią decyzję w przeszłości stracę kogoś ważnego.
            ja wiem, że to irracjonalne, ale to jest naprawdę fajny gość, i jak wspomniałam, nie każde nasze spotkanie kończy się w łóżku.
            nigdy nie sądziłam, że tak to się potoczy. jednorazowy wybryk, krótkotrwały romans...to jestem sobie w stanie "wytłumaczyć", ale nie 3 lata. można się przyzwyczaić.
            • sumire Re: nienawidze siebie. 30.11.11, 07:29
              fajni goście nie zdradzają żon. to pierwsze primo.
              drugie primo - w przyszłości może czekać na Ciebie masa fajnych ludzi, tylko że trzymając się kurczowo jednej osoby, jakby była jedyną żyjącą na kontynencie, nie dajesz sobie najmniejszych szans na zaprzyjaźnienie się z nimi.
              musisz spróbować wyjść z tego nałogu, ale jak przedmówcom, wydaje mi się, że bez pomocy kogoś, kto zna się na rzeczy będzie trudno, jeśli tak się wzbraniasz przed podjęciem tej decyzji samodzielnie.
    • sid-sid Re: nienawidze siebie. 27.11.11, 10:21
      Że psycholog by się przydał już napisano, ale już łatwiej o dobrego fryzjera, niz dobrego psychologa.:)

      Myślę, że masz kompleksy z powodu wyglądu i nie tylko, dlatego podbudowujesz się relacją z żonatym - na zasadzie: nie jestem taka zła, skoro zajęty na mnie poleciał, jestem lepsza od kogoś - od niej, zdradzanej żony. Domyślam się, że jak to bywa w tego typu przypadkach, romans jest trzymany w tajemnicy - jest dreszczyk emocji, poczucie, że wiecie o czymś, o czym nie wiedzą inni, co z resztą sprawia, że widzisz między wami jakąś wspólnotę. A to, że nie rozumiesz, że można żyć dla siebie, nie dla faceta, świadczy o tym, że rozpaczliwie pragniesz chociażby złudzenia miłości i bliskości, stąd uzależnienie, jak to nazywasz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka