negra28
03.06.04, 18:40
"byłam w Nowym Jorku, siedziałam w Nowym Jorku, to takie piękne przeżycie
(...)"
/dla tego, kto zgadnie, kto to śpiewa nagroda!/
Tak więc byłam w Stanach, ze znajomymi. Jeden z nich jest niekonwencjonalny w
zachowaniu. Jest Niemcem. Siedzimy w restauracji, podchodzi kelnerka,
przyjmuje zamówienie, pyta, skad jesteśmy, na to mój znajomy:
- From Germany! Heil Hitler!
Rzecz jasna - z odpowiednią emfazą, na stojąco, na baczność, z wyprostowaną
ręką. Wszyscy wpadliśmy w takie zdumienie, że przez moment staliśmy się
słupami soli. Biedna kelnerka zaczęła coś bakać pod nosem, w końcu odeszła
skonfudowana mówiąc, że taaaak, tak było, ale _kiedyś_. A my?
Cóż...pospadaliśmy z krzeseł.
Negra