Dodaj do ulubionych

przed zdradą

09.01.12, 19:56
No więc jakbyście przyjęli info od partnera, że poznał kogoś, ten ktoś mu się bardzo podoba. Do niczego nie doszło i partner nie chce, żeby doszło ale jednak on myśli o tej osobie i mówi o tym, żebyście wiedzieli co się z nim dziej teraz i żeby mu pomóc to przeczekać i jednocześnie bardziej Wasz związek pielęgnować?
Czy mieliście już taką sytuację?
Obserwuj wątek
    • jan_hus_na_stosie2 Re: przed zdradą 09.01.12, 20:10
      takich rzeczy się nie mówi partnerowi, trzeba albo odejść, albo zdławić w zarodku pociąg do innej osoby, po co ranić najbliższą osobę?

      • sundry Re: przed zdradą 09.01.12, 20:16
        Dla mnie to sytuacja wzięta z kosmosu, chyba mało kto ma na tyle jaj.
        • nowel1 Re: przed zdradą 10.01.12, 09:39
          sundry napisała:

          > Dla mnie to sytuacja wzięta z kosmosu, chyba mało kto ma na tyle jaj.

          To nie są żadne "jaja" tylko zwykłe tchórzostwo i lenistwo. Przerzucanie ciężaru na najbliższą osobę.
          Jakże wygodne, bo jeśli jednak do zdrady dojdzie, będzie można oddać połowę odpowiedzialności zdradzonemu . "Uprzedzałem cię, prosiłem żebyś pomogła, no sama widzisz, nie daliśmy rady"
          • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 10.01.12, 09:47
            nowel1 napisała:

            > sundry napisała:
            >
            > > Dla mnie to sytuacja wzięta z kosmosu, chyba mało kto ma na tyle jaj.
            >
            > To nie są żadne "jaja" tylko zwykłe tchórzostwo i lenistwo. Przerzucanie ciężar
            > u na najbliższą osobę.
            > Jakże wygodne, bo jeśli jednak do zdrady dojdzie, będzie można oddać połowę odp
            > owiedzialności zdradzonemu . "Uprzedzałem cię, prosiłem żebyś pomogła, no sama
            > widzisz, nie daliśmy rady"

            Ja przepraszam ale czy tu się nie czyta ze zrozumieniem czy co? Mówimy o sytuacji w której zdrady nie ma i nie będzie. A po drugie-nie zakładajmy takiego obrzydliwego wyrachowania typu-'jednak zdradziłem bo mi nie pomogłaś'. Załóżmy może, że partner jest świetny, że jest miłość, tylko, że ma problem. Wszystko jest kwestią interpretacji.
            • mali_kali Re: przed zdradą 10.01.12, 12:42
              Ja bym tam nie wspieral. Niech zostanie sam z taka decyzja. To on, samodzielnie, musi podjac decyzje, bo inaczej to nie bedzie mialo sensu. Jak mu przejdzie te zauroczenie, to niech wtedy wroci do Ciebie i tyle. Takie przerwy we wspolnym spotykaniu sie moga tez pomoc.

              Na pewno nie wspieraj, nawet gdy on tego oczekuje. Powinnas sie od tego odciac. Jesli odejdzie do tej innej, to trzeba bedzie zaakceptowac bolesna strate.
      • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 09.01.12, 20:19
        jan_hus_na_stosie2 napisał:

        > takich rzeczy się nie mówi partnerowi, trzeba albo odejść, albo zdławić w zarod
        > ku pociąg do innej osoby, po co ranić najbliższą osobę?
        >

        No więc właśnie się zastanawiam co jest lepsze-mówić czy nie mówić.
        Jeśli się powie-to partner wie co się dzieje, nie ma kłamstw, murów i innych takich;) Może związek jest przez to głębszy? No ale też ta osoba poinformowana może mieć trudności z udźwignięciem tego.
        • swiete.jeze Re: przed zdradą 09.01.12, 20:21
          Ty jesteś tą osobą, która potencjalnie zdradzi?
          • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 09.01.12, 20:22
            Nie.
      • fuks0 Re: przed zdradą 09.01.12, 20:45
        Nieczęsto się z Husem zgadzam, ale tym razem jak najbardziej.
    • zamysleniee Re: przed zdradą 09.01.12, 20:18
      chyba zdrada psychiczna jest gorsza od fizycznej
      • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 09.01.12, 20:22
        Ale co to znaczy właściwie? No bo nie mamy wpływu na to czy ktoś nam się spodoba(tak bardziej) czy nie. Więc jeśli już się zdarzy to musi jakiś czas potrwać, tak?;) Czy naprawdę lepiej by było gdyby partner zdradził fizycznie??
        • kseniainc Re: przed zdradą 09.01.12, 20:25
          asystentka_prezesa_zarzadu napisała:

          > Ale co to znaczy właściwie? No bo nie mamy wpływu na to czy ktoś nam się spodob
          > a(tak bardziej) czy nie. Więc jeśli już się zdarzy to musi jakiś czas potrwać,
          > tak?;) Czy naprawdę lepiej by było gdyby partner zdradził fizycznie??

          Rozpierniczasz mnie dziś swoimi postami. Uderzyłaś się w głowę, czy co?
          • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 09.01.12, 20:28
            A co to za dziwne oznaki braku podobnych poglądów? Umiesz powiedzieć to samo tylko kulturalnie i na poziomie? Jak umiesz to dawaj, wtedy odpowiem.
          • ryszard_mis_ochodzki Re: przed zdradą 09.01.12, 20:35
            > Uderzyłaś się w głowę, czy co?

            no chyba widzisz ze facet sie jej chce puscic, myslisz ze to nei jest wystarczajacy powod aby zbzikowac?
            • kseniainc Re: przed zdradą 09.01.12, 20:37
              ryszard_mis_ochodzki napisał:

              > > Uderzyłaś się w głowę, czy co?
              >
              > no chyba widzisz ze facet sie jej chce puscic, myslisz ze to nei jest wystarcza
              > jacy powod aby zbzikowac?

              Hmmmm......;-)
        • zamysleniee Re: przed zdradą 09.01.12, 20:28
          mamy wpływ, to jest w naszej głowie
          może potrwać luźne podobanie się
          ale jeżeli nie jest luźne, to bardziej zauroczenie/zakochanie i myślenie non stop w różnych wariantach to to już zdrada psychiczna
          zdrada fizyczna (modniejsza u mężczyzn) to po prostu seks bez uczucia na zasadzie nie pamiętania jak okaz łóżkowy miał na imię tylko po prostu miłe spędzenie czasu.
          • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 09.01.12, 20:33
            Dobra, teraz rozumiem. Mam inne zdanie. Chyba wolałabym te psychiczną (oczywiście nie za długo;) niż fizyczną, nawet raz. Szczególnie z tym tłumaczeniem, że dla niego to nic i nie pamięta.
          • fuks0 Re: przed zdradą 09.01.12, 20:43
            Zdrada psychiczna to taki sam oksymoron jak gorący lód. Zdradza się czynami (intencjonalnie), a nie myślami.
            • zamysleniee Re: przed zdradą 09.01.12, 20:47
              czasem pożądanie może być większe w myślach, aniżeli w czynach
              kwestia indywidualna co dla kogo jest zdradą
              • fuks0 Re: przed zdradą 09.01.12, 20:54
                > czasem pożądanie może być większe w myślach, aniżeli w czynach

                Nie do końca rozumiem o co Ci chodzi w tym zdaniu.

                > kwestia indywidualna co dla kogo jest zdradą

                Nie do końca jest to kwestia indywidualna, ponieważ termin zdrada jest terminem posiadającym swoją definicję, i w definicji jak byk stoi, że jednym z jej warunków jest jej intencjonalność i premedytacja z jaką jakiegoś złego moralnie uczynku zdrajca dokonuje.

                Czym jest ta "zdrada" psychiczna dla Ciebie? Tym że o kimś Twój partner myśli, tym że ktoś oprócz Ciebie go pociąga (nie sądzę byś była w stanie takiego znaleźć którego by żadna kobieta oprócz Ciebie nie pociągała fizycznie)?
                • zamysleniee Re: przed zdradą 09.01.12, 21:02
                  dla mnie zdrada psychiczna to nie jest mówienie " ta jest ładna, ta ma ładny tyłek" itd.
                  to pożądanie drugiej osoby w skrytości i to dłuższy czas
                  zachowanie/dążenie do realizacji wizji w głowie
                  może nie wyjść, może wyjść, to kwestia szczęścia, sytuacji itp.
                  samo podświadome wyobrażanie/planowanie to zdrada
                  • fuks0 Re: przed zdradą 09.01.12, 21:37
                    > to pożądanie drugiej osoby w skrytości i to dłuższy czas

                    Ok, ale co ta osoba jest w takim przypadku winna? Pożądanie kogoś/czegoś jest czymś czego raczej nie da się pozbyć z głowy mówiąc do siebie - w myślach - "Nie będę jej/jego już pożądał" i nagle pożądać danej osoby już się nie będzie.

                    > samo podświadome wyobrażanie/planowanie to zdrada

                    Tutaj poruszasz - chyba - dwie sytuacje. Pierwsza to wyobrażenie, jest to coś nad czym też raczej ciężko zapanować. Jeżeli chodzi o kwestię planowania, dążenia itp. jak:

                    > może nie wyjść, może wyjść, to kwestia szczęścia, sytuacji itp.

                    do zdrady poprzez pewne działania, podjęte działania. I jeżeli chodzi o próby dokonania/dążenia do zdrady cielesnej, to mógłbym tutaj się z Tobą zgodzić, zgodzić z tym że jest to rodzaj zdrady.
            • lucky.13 Re: przed zdradą 09.01.12, 21:46
              > Zdrada psychiczna to taki sam oksymoron jak gorący lód. Zdradza się czynami (intencjonalnie), > a nie myślami.

              Brawa dla tego pana. A już myślałam, że jestem sama ze swoim zdziwieniem odnośnie tego pieprzenia o zdradzie psychicznej.
              Kiedy partner lub partnerka zakocha się w kimś innym lub chociaż myśli o kimś innym w "ten sposób", to jest to bolesne i przykre dla drugiej strony, można się wkurzać, zamartwiać, czy rzucić gościa/pannę w cholerę. Ale to nie jest zdrada.
    • kseniainc Re: przed zdradą 09.01.12, 20:18
      Nie byłąm w takiej sytuacji, ale na pewno byłby to dla mnie cios. Uznałabym , to za bezczelność. Nie o wszystkim trzeba od razu klepać bez zastanowienia. Nie toleruję zdrad i jeśli facet mówi w ten sposób i potem idzie do innej to już w jego mniemaniu, to nie zdrada.
      • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 09.01.12, 20:21
        Ale on nie idzie to innej. Mówi Ci, że poznał kogoś, że bardzo polubił, że mu się podoba aleee nie wykonuje żadnych ruchów do tej kobiety a nawet ogranicza(załóżmy, że razem pracują).
        • ka-mi-la789 Re: przed zdradą 09.01.12, 21:30
          asystentka_prezesa_zarzadu napisała:

          > Ale on nie idzie to innej. Mówi Ci, że poznał kogoś, że bardzo polubił, że mu s
          > ię podoba

          W jakim celu to mówi? Bo jak dla mnie wyłącznie po to, żeby obciążyć żonę odpowiedzialnością, kiedy już zerżnie tę drugą (bo że zerżnie, to oczywiste). Przecież wiedziała i nie uwiązała na smyczy biednego, nie panującego nad własnym fiutem misia.

          aleee nie wykonuje żadnych ruchów do tej kobiety a nawet ogranicza(za
          > łóżmy, że razem pracują).

          Sratatata. Pewnie jeszcze włosiennicę założy. Albo zmieni pracę, żeby tylko nie narażać się na grzech.
          • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 10.01.12, 09:07
            ka-mi-la789 napisała:


            > W jakim celu to mówi? Bo jak dla mnie wyłącznie po to, żeby obciążyć żonę odpow
            > iedzialnością, kiedy już zerżnie tę drugą (bo że zerżnie, to oczywiste). Przeci
            > eż wiedziała i nie uwiązała na smyczy biednego, nie panującego nad własnym fiut
            > em misia.

            Może w takim samym jak się mówi partnerowi-'słuchaj, stanowczo za dużo pracujesz, mało czasu spędzamy razem a to może się kiepsko skończyć' albo 'oddaliliśmy się od siebie, zróbmy coś razem'. Co do rżnięcia(jak to subtelnie określiłaś) to ja wyraźnie zaznaczyłam, że zdrady nie ma i nie będzie także odpowiadasz na jakąś swoją historię, nie na moją;)

            • ka-mi-la789 Re: przed zdradą 10.01.12, 09:50
              asystentka_prezesa_zarzadu napisała:

              > Może w takim samym jak się mówi partnerowi-'słuchaj, stanowczo za dużo pracujes
              > z, mało czasu spędzamy razem a to może się kiepsko skończyć' albo 'oddaliliśmy
              > się od siebie, zróbmy coś razem'.

              Jeżeli za dużo pracuję, to jest to (zazwyczaj) efekt moich działań i jestem (zazwyczaj) w stanie to zmienić. W tym, że chłopu staje na widok innej baby, nie mam absolutnie żadnego udziału i żadnego na to wpływu. Ergo, porównanie nietrafione.

              Co do rżnięcia(jak to subtelnie określiłaś)

              > Określenie równie subtelne jak sama czynność.

              > to ja wyraźnie zaznaczyłam, że zdrady nie ma

              Zależy, co się uważa za zdradę.

              > i nie będzie

              Tak sobie wmawiaj.

              także odpowiadasz na j
              > akąś swoją historię, nie na moją;)

              Mędrcy mówią na to "zaprzeczenie".
              • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 10.01.12, 09:55
                ka-mi-la789 napisała:


                > Jeżeli za dużo pracuję, to jest to (zazwyczaj) efekt moich działań i jestem (za
                > zwyczaj) w stanie to zmienić. W tym, że chłopu staje na widok innej baby, nie m
                > am absolutnie żadnego udziału i żadnego na to wpływu. Ergo, porównanie nietrafi
                > one.

                Ależ trafione gdyż chodziło mi o to, że w różnych sytuacjach można dać komunikat-'sluchaj, coś niefajnego się dzieje, zajmijmy się bardziej naszym związkiem'. To może być pracoholizm, rutyna, zaniedbanie ktoregoś z partnerów, itd. Co do 'stawania'-potrafisz może wyobrazić sobie coś więcej aniżeli wulgarne podejście do podobania, lubienia, zakochania czy miłości? Bo jak dla mnie to to jest znacznie więcej aniżeli erekcja.


                >
                > Tak sobie wmawiaj.
                >

                > Mędrcy mówią na to "zaprzeczenie".

                I jeszcze mówią-przeczytaj dobrze o czym rozmawiamy. Czy o sytuacji prawdziwej, czy hipotetycznej;)
                • ka-mi-la789 Re: przed zdradą 10.01.12, 10:33
                  asystentka_prezesa_zarzadu napisała:

                  > Ależ trafione gdyż chodziło mi o to, że w różnych sytuacjach można dać komunika
                  > t-'sluchaj, coś niefajnego się dzieje, zajmijmy się bardziej naszym związkiem'.

                  W opisanej sytuacji nie "ze związkiem dzieje się coś niefajnego", tylko jedno z dwojga ma ochotę na skok w bok. Sformułowania w stylu "dzieje się coś, zróbmy coś" to próba obciążenia drugiej strony własnymi błędami i wypaczeniami.

                  > To może być pracoholizm, rutyna, zaniedbanie ktoregoś z partnerów, itd.

                  W twoim pierwszym poście nie było mowy o żadnej z tych rzeczy.

                  Co do
                  > 'stawania'-potrafisz może wyobrazić sobie coś więcej aniżeli wulgarne podejście
                  > do podobania, lubienia, zakochania czy miłości? Bo jak dla mnie to to jest zna
                  > cznie więcej aniżeli erekcja.

                  A ja jestem dorosła i nie mam złudzeń.

                  > I jeszcze mówią-przeczytaj dobrze o czym rozmawiamy. Czy o sytuacji prawdziwej,
                  > czy hipotetycznej;)

                  A co to za różnica? Prawdziwa czy hipotetyczna, dla mnie jest niedopuszczalna i kończy się bezwarunkowym i nieodwołalnym zerwaniem znajomości.
                  • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 10.01.12, 14:35
                    ka-mi-la789 napisała:


                    > W opisanej sytuacji nie "ze związkiem dzieje się coś niefajnego", tylko jedno z
                    > dwojga ma ochotę na skok w bok. Sformułowania w stylu "dzieje się coś, zróbmy
                    > coś" to próba obciążenia drugiej strony własnymi błędami i wypaczeniami.

                    A gdzie tu błąd i wypaczenie? Tak konkretnie?
                    I może nie próba obciążenia tylko zwrócenie się do najbliższego człowieka ze swoimi rozterkami?


                    > Co do
                    > > 'stawania'-potrafisz może wyobrazić sobie coś więcej aniżeli wulgarne pod
                    > ejście
                    > > do podobania, lubienia, zakochania czy miłości? Bo jak dla mnie to to je
                    > st zna
                    > > cznie więcej aniżeli erekcja.
                    >
                    > A ja jestem dorosła i nie mam złudzeń.

                    Ale co do czego nie masz złudzeń i do czego tak bardzo dorosłaś? Do tego, żeby zainteresowania drugą osobą wulgarnie porównywać do opcji erekcji i zaspokojenia seksualnego?

                    > > I jeszcze mówią-przeczytaj dobrze o czym rozmawiamy. Czy o sytuacji prawd
                    > ziwej,
                    > > czy hipotetycznej;)
                    >
                    > A co to za różnica? Prawdziwa czy hipotetyczna, dla mnie jest niedopuszczalna i
                    > kończy się bezwarunkowym i nieodwołalnym zerwaniem znajomości.

                    No różnica jest taka, że sugerujesz, że moja opinia w tej sprawie to zaprzeczenia, wypierania i takie tam;)
                    • ka-mi-la789 Re: przed zdradą 10.01.12, 14:57
                      > A gdzie tu błąd i wypaczenie? Tak konkretnie?

                      Pociąg żonatego mężczyzny do kobiety innej niż żona (albo mężatki do innego faceta niż mąż - jestem zwolenniczką równouprawnienia).

                      > I może nie próba obciążenia tylko zwrócenie się do najbliższego człowieka ze sw
                      > oimi rozterkami?

                      Facet, który się waha, czy ma się przespać z inną babą niż ja, czy nie, z całą pewnością nie jest mi najbliższy. Ani ja jemu.

                      > Ale co do czego nie masz złudzeń i do czego tak bardzo dorosłaś?

                      Przeczytaj moją wypowiedź jeszcze raz, uważnie. Nie chce mi się tłumaczyć każdego słowa z osobna, zwłaszcza, że najwyraźniej usiłujesz wyprowadzić mnie z równowagi udawaniem głupiego.

                      Do tego, żeby
                      > zainteresowania drugą osobą wulgarnie porównywać do opcji erekcji i zaspokojeni
                      > a seksualnego?

                      Nie rozumiem, o co chodzi w powyższym fragmencie, mogę tylko zgadywać (zwłaszcza sformułowanie "opcja erekcji" brzmi tajemniczo). Jeżeli zgaduję poprawnie, to sama zatytułowałaś wątek: "Przed zdradą". Czyli właśnie o erekcji i zaspokojeniu seksualnym w nim mowa, n'est-ce pas? W dodatku później parę razy wspominałaś o jakichś "rozterkach", źlesiędzianiu i tym podobnych. Więc o co chodzi, jak nie o skok w bok?

                      > No różnica jest taka, że sugerujesz, że moja opinia w tej sprawie to zaprzeczen
                      > ia, wypierania i takie tam;)

                      A ty w ogóle wyraziłaś jakąś opinię w tej sprawie? Nie wspomnę o tym, że w hipotetyczność tej wzruszającej opowiastki jakoś nie wierzę.
                      • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 10.01.12, 15:55
                        ka-mi-la789 napisała:


                        > Facet, który się waha, czy ma się przespać z inną babą niż ja, czy nie, z całą
                        > pewnością nie jest mi najbliższy. Ani ja jemu.

                        Ale on się nie waha. On stwierdza, że bardzo ją polubił, że mu się podoba itd. Natomiast podejmuje decyzje, że nie wchodzi w to i chce dalej być w swoim związku. Mnie więcej takiej sytuacji dotyczyło moje pytanie. Nie znaczy to jednak, że od podjęcia takiej decyzji w sekundę ona przestaje mu się podobać, prawda?


                        > > Ale co do czego nie masz złudzeń i do czego tak bardzo dorosłaś?
                        >
                        > Przeczytaj moją wypowiedź jeszcze raz, uważnie. Nie chce mi się tłumaczyć każde
                        > go słowa z osobna, zwłaszcza, że najwyraźniej usiłujesz wyprowadzić mnie z równ
                        > owagi udawaniem głupiego.

                        Jeśli już to głupią bo jestem kobietą;) ale nie nie udaje ani głupia nie jestem. Nie zrozumiałam o co Ci chodziło w kwestii złudzeń i dorosłości, zdarza się.

                        > Do tego, żeby
                        > > zainteresowania drugą osobą wulgarnie porównywać do opcji erekcji i zaspo
                        > kojeni
                        > > a seksualnego?
                        >
                        > Nie rozumiem, o co chodzi w powyższym fragmencie, mogę tylko zgadywać (zwłaszcz
                        > a sformułowanie "opcja erekcji" brzmi tajemniczo). Jeżeli zgaduję poprawnie, to
                        > sama zatytułowałaś wątek: "Przed zdradą". Czyli właśnie o erekcji i zaspokojen
                        > iu seksualnym w nim mowa, n'est-ce pas? W dodatku później parę razy wspominałaś
                        > o jakichś "rozterkach", źlesiędzianiu i tym podobnych. Więc o co chodzi, jak n
                        > ie o skok w bok?

                        Ty sprowadziłaś wszystko do erekcji, suk i rżnięcia i takich tam. Dla mnie zakochanie to coś więcej stąd taka a nie inna moja odpowiedź. Przeczytaj swoje wypowiedzi w tym wątku-mówisz takim językiem, że trudno jakoś na to odpowiadać.


                        > A ty w ogóle wyraziłaś jakąś opinię w tej sprawie? Nie wspomnę o tym, że w hipo
                        > tetyczność tej wzruszającej opowiastki jakoś nie wierzę.

                        Oczywiście, że wyraziłam. Wystarczy poczytać ten wątek. Wypowiadam się w nim kilkanaście razy. Opowieść jest hipotetyczna bo z całym szacunkiem do FK ale nie opowiadam tutaj o tak waznych dla mnie rzeczach jak miłość, związek, itd. Jakbym miała taki problem to bym poszła do przyjaciółki, partnera albo psychologa. Ten temat był po to, żeby zobaczyć jak inni podchodzą do takiego sposoby załatwiania takich spraw w związku.
                        • ka-mi-la789 Re: przed zdradą 10.01.12, 17:45
                          asystentka_prezesa_zarzadu napisała:

                          > Ale on się nie waha. On stwierdza, że bardzo ją polubił, że mu się podoba itd.

                          Skoro ją polubił i mu się podoba, to niech do niej idzie. Gdzie tu problem?

                          > Natomiast podejmuje decyzje, że nie wchodzi w to i chce dalej być w swoim związ
                          > ku.

                          Tyle, że ja już go nie chcę. I to jest w tej sprawie okoliczność rozstrzygająca. A w ogóle, to wcześniej pisałaś o jakichś rozterkach, o tym, że "nic się nie stało", ale "coś się może stać", że "źle się dzieje w państwie duńskim", "kochajmy się, bo ktoś inny mi się podoba" - bardzo jesteś niekonsekwentna.

                          Mnie więcej takiej sytuacji dotyczyło moje pytanie. Nie znaczy to jednak, ż
                          > e od podjęcia takiej decyzji w sekundę ona przestaje mu się podobać, prawda?

                          Patrz wyżej - niech mu się podoba do upojenia. Z daleka ode mnie.

                          > Jeśli już to głupią bo jestem kobietą;) ale nie nie udaje ani głupia nie jestem
                          > . Nie zrozumiałam o co Ci chodziło w kwestii złudzeń i dorosłości, zdarza się.

                          Nie mam złudzeń co do tego, że to, co nazywasz "zakochaniem", to tylko gra hormonów.

                          > Ty sprowadziłaś wszystko do erekcji, suk i rżnięcia i takich tam.

                          Bo taka jest istota sprawy, czy ci się to podoba, czy nie. "Podobanie", od którego zaczęłaś, to prosty pociąg seksualny (sama zresztą pisałaś potem, że "stara się, żeby do niczego nie doszło" i tym podobne).

                          > Dla mnie zakochanie to coś więcej stąd taka a nie inna moja odpowiedź.

                          Pisałaś, że się jednak nie zakochał i że chce dalej tkwić przy dotychczasowej kobiecie. Kolejna niekonsekwencja. Poza tym, skoro "zakochanie to coś więcej", to czy zakochasz się w człowieku, powiedzmy, siedemdziesięcioletnim, otyłym, bezzębnym, garbatym albo dotkniętym szpecącą chorobą? Przecież taki też może mieć tak zwany dobry charakter. A, i być inteligentny i mieć poczucie humoru (dla dzisiejszych kobiet naczelne kryterium doboru faceta).

                          Przeczytaj swoje wyp
                          > owiedzi w tym wątku

                          Zapewniam cię, że czytam to, co piszę. Inaczej dość trudno byłoby mi pisać.

                          > -mówisz takim językiem, że trudno jakoś na to odpowiadać.

                          Cóż, nie jestem zakłamana, nie znoszę przerostu formy nad treścią, nazywam rzeczy po imieniu i nie stosuję paraboliczno-kwiecistego języka rodem z kościelnych kursów przedmałżeńskich na określenie prostej fizjologii.

                          > Ten temat był po to, żeby zobaczyć jak inni podchodzą do takiego sposoby załatwi
                          > ania takich spraw w związku.

                          Skoro chciałaś opinii, to się nie obrażaj, że się pojawiają, i że są formułowane takim czy innym językiem. Zadając pytanie, musisz liczyć się z tym, że odpowiedź może ci się nie spodobać czy to ze względów merytorycznych, czy formalnych.
    • samuela_vimes Re: przed zdradą 09.01.12, 20:24
      Jeśli by mi tak powiedział, to bym odrzekła, żeby sobie sam pielęgnował i sam czekał, ale nie liczył na powrót z mojej strony. Dla mnie sytuacja równoznaczna z zerwaniem.
      • lucky.13 Re: przed zdradą 09.01.12, 20:36
        > Jeśli by mi tak powiedział, to bym odrzekła, żeby sobie sam pielęgnował i sam czekał,
        > ale nie liczył na powrót z mojej strony.

        No i racja, ale tak naprawdę ile osób (kobiet?) miałoby jaja, żeby rzeczywiście tak zrobić?
        • ka-mi-la789 Re: przed zdradą 09.01.12, 21:31
          > No i racja, ale tak naprawdę ile osób (kobiet?) miałoby jaja, żeby rzeczywiście
          > tak zrobić?

          Jedna na pewno, mianowicie ja.
        • lacido Re: przed zdradą 09.01.12, 23:07
          dwie :)
    • anna_sla Re: przed zdradą 09.01.12, 20:28
      już go lubię. Fajny, szczery facet, nie każdego na to stać.. Nie, nie byłam w takiej sytuacji, mój nawet jak się kimś fascynował to jakby trochę nieświadomie (nie umiem tego opisać) i na ogół trzeba było go mocno uświadamiać a on i tak uważał, że przesadzam ;). Ot taki typ.

      No to masz zagwozdkę, musisz się mocno postarać.
      • kitek_maly Re: przed zdradą 09.01.12, 20:35
        mój nawet jak się kimś fascynował to jakby trochę nieświadomie
        > (nie umiem tego opisać) i na ogół trzeba było go mocno uświadamiać a on i tak u
        > ważał, że przesadzam ;).

        Ómarłam. :D
        Kobieto, po prostu facet wie co mówić i kiedy.
        • anna_sla Re: przed zdradą 09.01.12, 21:18
          kochana wierz mi, że wiem co piszę. NAPRAWDĘ. Musiałabyś poznać ten typ aby uwierzyć że to jest możliwe. Np. jego styl bycia był taki, że podrywał i flirtował z babeczkami i robił bezwiednie. Ja mu bury robiłam, bo robił to nawet przy mnie, a on był w szoku o co chodzi, on tylko chciał być towarzyski. Nie, nie jest wyrachowany, on taki jest naprawdę! Mało tego, on nawet nie wie kiedy laska podrywa/leci na niego i dowiedziałby się o tym dopiero gdyby mu sama powiedziała albo chyba rozebrała :D
          • kitek_maly Re: przed zdradą 09.01.12, 21:24
            Hłe hłe. Albo on wie jak grać przed Tobą albo Ty jesteś przewrażliwiona. :D
            Tak czy siak, najważniejsze, że Ty myślisz, że jest inaczej. ;)
            • anna_sla Re: przed zdradą 09.01.12, 21:26
              no i co ja Ci mam powiedzieć? Przez net CI nie udowodnię, że mam rację :D
              • kitek_maly Re: przed zdradą 09.01.12, 21:30
                :)
      • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 09.01.12, 20:40
        anna_sla napisała:

        > już go lubię. Fajny, szczery facet, nie każdego na to stać.. Nie, nie byłam w t
        > akiej sytuacji, mój nawet jak się kimś fascynował to jakby trochę nieświadomie
        > (nie umiem tego opisać) i na ogół trzeba było go mocno uświadamiać a on i tak u
        > ważał, że przesadzam ;). Ot taki typ.
        >
        > No to masz zagwozdkę, musisz się mocno postarać.

        A nie nie, to mnie się nie przydarzyło. Ja po prostu usłyszałam, że tak się powinno zrobić. W sensie, że tak jest idealnie i książkowo;) Tak na szybko w sumie podoba mi się ten sposób załatwienia sprawy. Byłam jednak ciekawa co sądzą inni. Na pewno wymaga to dużej dojrzałości z obydwu stron. Mężczyzna(zakładając, że to on kogoś poznał) musi mieć jaja właśnie, żeby się otworzyć i powiedzieć a kobieta z kolei musi też umieć zobaczyć coś więcej aniżeli to, że nie jest to najfajniejsza sytuacja w relacji i że ją to boli.
        Tylko właśnie nie wiem-czy więcej związek zyskuje jak sie mówi takie rzeczy czy jak się nie mówi;)
        • zamysleniee Re: przed zdradą 09.01.12, 20:44
          > Tylko właśnie nie wiem-czy więcej związek zyskuje jak sie mówi takie rzeczy czy
          > jak się nie mówi;)

          mój by nie zyskał
          wycofałabym się i odeszła wiedząc lub dowiedziawszy się z czasem
          • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 09.01.12, 20:46
            Ale dopuszczasz w ogóle opcję, że to się może zdarzyć, tak? Tylko wolałabyś o tym nie wiedzieć?
            • zamysleniee Re: przed zdradą 09.01.12, 20:48
              zawsze dopuszczam
              zawsze wolę być świadoma :)
              • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 09.01.12, 21:25
                Nie rozumiem jednak. Chodziło mi o to czy dopuszczasz tę opcję, że w związku(szczególnie długim) może się zdarzyć taka sytuacja, że ktoś inny będzie się podobał Twojemu facetowi albo Tobie? Bez żadnych ruchów, żeby to konsumować. Po prostu przez jakiś czas ktoś Ci się bardzo podoba ale nie pięlęgnujesz tego i decydujesz się nadal być w swoim 'starym' związku.
                • zamysleniee Re: przed zdradą 09.01.12, 21:36
                  , że w związku(sz
                  > czególnie długim) może się zdarzyć taka sytuacja, że ktoś inny będzie się podob
                  > ał Twojemu facetowi albo Tobie?

                  wiadomo, nie ma ludzi z kamienia :)

                  Po pros
                  > tu przez jakiś czas ktoś Ci się bardzo podoba ale nie pięlęgnujesz tego i decyd
                  > ujesz się nadal być w swoim 'starym' związku.

                  jak jest to wyczuwalne "normalne" podobanie się to oczywiście że pozostaje się w takim związku
                  mam charakter gdzie łatwiej mi obrócić się na pięcie, aniżeli walczyć, tylko że tu nie ma o co walczyć ani się obrażać, bo to po prostu luźne podobanie się:)

                  idę od kompa więc dobrej nocki
                  • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 10.01.12, 09:08
                    Dzięki za odpowiedź. Dzień dobry!;)
        • kseniainc Re: przed zdradą 09.01.12, 20:49
          My(ja i mój facet) sobie mówimy mówimy, że ktoś nam się podoba(ma ładny tyłek, czy biust), czy że jest mądry, czy tam inne plusy, ale nie że któreś z nas miałoby ochotę na coś więcej np.fizycznie.
          Kiedyś miałam sen , że seksuję się z Kubą Wojewódzkim.Powiedziałam o tym mojemu facetowi-uśmialiśmy się ot tyle. Koleżanka natomiast patrzyła na mnie ze zdumieniem, że w życiu nawet do takiego snu by się nie przyznała. Hm, reakcje zależa od tego na ile i jaką mamy świadomośc własnej wartości. I od tego na ile dojrzały jest związek;-)
        • anna_sla Re: przed zdradą 09.01.12, 21:25
          hmm.. to zależy od osób w tym związku? Mój mąż mówił mi wiele rzeczy. Osobiście nie byliśmy dokładnie w takiej sytuacji, ale np. jak mnie zdradził powiedział mi to niemal natychmiast. Jak dostał list od byłej i miał nieodpartą chęć odpisać, również powiedział od razu. Jak przychodziła do niego laska po naszym zerwaniu, również mówił mi co robili, o czym mówili (np. o tym czy chcieliby i mogli się ze sobą przespać!). Kuźwa jak to bolało... ale starałam się nie zachowywać w sposób taki by go na przyszłość blokować, bo wtedy zrobi coś i mi o tym nie powie, a to jest chyba najgorsze.

          Nas to umocniło? Chyba tak. Ja się cieszę, że mnie szanuje, bo to jest taki wyraz szacunku
          • kitek_maly Re: przed zdradą 09.01.12, 21:38
            > hmm.. to zależy od osób w tym związku? Mój mąż mówił mi wiele rzeczy. Osobiście
            > nie byliśmy dokładnie w takiej sytuacji, ale np. jak mnie zdradził powiedział
            > mi to niemal natychmiast. Jak dostał list od byłej i miał nieodpartą chęć odpis
            > ać, również powiedział od razu. Jak przychodziła do niego laska po naszym zerwa
            > niu, również mówił mi co robili, o czym mówili (np. o tym czy chcieliby i mogli
            > się ze sobą przespać!). Kuźwa jak to bolało... ale starałam się nie zachowywać
            > w sposób taki by go na przyszłość blokować, bo wtedy zrobi coś i mi o tym nie
            > powie, a to jest chyba najgorsze.
            >
            > Nas to umocniło? Chyba tak. Ja się cieszę, że mnie szanuje, bo to jest taki wyr
            > az szacunku

            O_O
            Związek idealny. :DD
            • lucky.13 Re: przed zdradą 09.01.12, 21:50
              Może on takie gadanie też tak nieświadomie czyni, tak jak wyrywanie panienek?:)
              • anna_sla :) 09.01.12, 23:08
                no wiem, wiem, macie mnie za idiotkę, zrozumiałam :>
          • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 09.01.12, 22:07
            anna_sla napisała:

            > hmm.. to zależy od osób w tym związku? Mój mąż mówił mi wiele rzeczy. Osobiście
            > nie byliśmy dokładnie w takiej sytuacji, ale np. jak mnie zdradził powiedział
            > mi to niemal natychmiast. Jak dostał list od byłej i miał nieodpartą chęć odpis
            > ać, również powiedział od razu. Jak przychodziła do niego laska po naszym zerwa
            > niu, również mówił mi co robili, o czym mówili (np. o tym czy chcieliby i mogli
            > się ze sobą przespać!). Kuźwa jak to bolało... ale starałam się nie zachowywać
            > w sposób taki by go na przyszłość blokować, bo wtedy zrobi coś i mi o tym nie
            > powie, a to jest chyba najgorsze.
            >
            > Nas to umocniło? Chyba tak. Ja się cieszę, że mnie szanuje, bo to jest taki wyr
            > az szacunku

            O kurczę, dużo tego. A można wiedzieć jak długo jesteście razem? I czy teraz już mu się takie historie nie zdarzają?
            Ja jestem za szczerością ale jestem raczej przeciwniczką mówienia o zdradzie(w sensie jeśli już miała miejsce).
            • anna_sla Re: przed zdradą 09.01.12, 23:07
              15 lat jesteśmy parą, 9,5 roku małżeństwem. Teraz takie rzeczy się nie zdarzają. Mogłabym rzec, że jesteśmy teraz parą idealną.

              Widzisz ja jestem taki typ, że gorzej znoszę zdradę ukrywaną niż od razu przyznaną się. Po prostu psychicznie jestem stokroć bardziej połamana gdy się to ukrywa.
              • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 10.01.12, 09:10
                anna_sla napisała:

                > 15 lat jesteśmy parą, 9,5 roku małżeństwem. Teraz takie rzeczy się nie zdarzają
                > . Mogłabym rzec, że jesteśmy teraz parą idealną.
                >
                > Widzisz ja jestem taki typ, że gorzej znoszę zdradę ukrywaną niż od razu przyzn
                > aną się. Po prostu psychicznie jestem stokroć bardziej połamana gdy się to ukry
                > wa.

                Przyznaję, że opisałaś dość trudne sytuacje nie mniej jednak jakoś to pokrywa się z tym co myślę a mianowicie, że człowiek ma taką naturę, że czasem po prostu musi pewnych rzeczy spróbować. Choćby po to a może przede wszystkim po to, żeby potem wiedzieć czego chce a czego nie. Tym samym jeśli już ktoś ma za sobą doświadczenie zdrady czy przekroczenia tej granicy wierności to jeśli umiejętnie to przepracuje to może to być duża korzyść dla niego samego i dla jego związku.
    • swiete.jeze Re: przed zdradą 09.01.12, 20:49
      asystentka_prezesa_zarzadu napisała:

      > No więc jakbyście przyjęli info od partnera, że poznał kogoś, ten ktoś mu się b
      > ardzo podoba. Do niczego nie doszło i partner nie chce, żeby doszło ale jednak
      > on myśli o tej osobie i mówi o tym, żebyście wiedzieli co się z nim dziej teraz
      > i żeby mu pomóc to przeczekać i jednocześnie bardziej Wasz związek pielęgnować
      > ?
      > Czy mieliście już taką sytuację?

      Słyszałam kiedyś, że miłość nie polega na wyłączności seksualnej, bo jest czymś więcej, tylko nie mam pojęcia jak to wychodzi w praktyce.
    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 09.01.12, 21:23
      Dziękuję za ten interesujący głos w dyskusji:P
    • maly.jasio ze slabouszami sie nie zadajemy :) 09.01.12, 21:30
      Prosze nie poprawiac na : slabeuszy:)

      co to jeszcze nie zgrzeszyli, a juz maja wyrzuty sumienia :)
      • lucky.13 Re: ze slabouszami sie nie zadajemy :) 09.01.12, 21:49
        :D
    • lonely.stoner Re: przed zdradą 09.01.12, 21:44
      ja z doswiadczenia juz wiem co robic- brac nogi za pas, pakowac walizke i uciekac. Do tego zablokowac wszelkie mozliwe drogi dostepu czy komunikacji. Zapomniec i ulozyc sobie zycie z kims kto gra fair play.
      • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 10.01.12, 09:11
        lonely.stoner napisała:

        > ja z doswiadczenia juz wiem co robic- brac nogi za pas, pakowac walizke i uciek
        > ac. Do tego zablokowac wszelkie mozliwe drogi dostepu czy komunikacji. Zapomnie
        > c i ulozyc sobie zycie z kims kto gra fair play.


        No ale czy to nie jest właśnie fair play? Powiedzieć zanim coś się stanie a nie zrobić?
        • lonely.stoner Re: przed zdradą 10.01.12, 19:37
          Ja wychodze z zalozenia, ze takie checi to juz jest wystarczajacy powod do zakonczenia zwiazku i nie ma powodu zeby partnera w takie cos mieszac i obarczac go jakimis niepokojem. Zazwyczaj jak ktos mowi cos takiego swojemu partnerowi to ma nie halo pod beretem i gra nie fair play, oczekuje ze ktos bedzie sie z nim piescil jak ze zgnilym jajem, chuchal i dmuchal zeby zwiazek utrzymac. Dlatego - zeby nie dac sie wmanipulowac w taka sytuacje, nalezy po prostu jak najszybciej zwiac.
    • lacido Re: przed zdradą 09.01.12, 23:05
      miałam, krzyż na drogę :)
    • six_a Re: przed zdradą 09.01.12, 23:39
      przed jaką zdradą, skoro on nie chce, żeby do czegoś doszło;)
      a jak nie chce, to nie dojdzie;)
      a wooogle to od takich rozterek som przyjaciele i trzeba se jakoś radzić, a nie obciążać. no chyyyyba, że mleko jusz rozlane;)

      • ka-mi-la789 Re: przed zdradą 09.01.12, 23:55
        six_a napisała:

        > przed jaką zdradą, skoro on nie chce, żeby do czegoś doszło;)

        Taktaktak. Tak walczy ze sobą biduś, i tak się spina, i nózie ściska, żeby tylko nie wylądować między nogami cycatej, wypacykowanej laluni z girami jak słupy telegraficzne. Aureolkę mu nad czółkiem walnąć i kanonizować za męczeństwo.
        • six_a Re: przed zdradą 10.01.12, 00:01
          no tak stało w tekście;)
          tytuł "przed zdradą", a w środku, że przecież nie chce i niech partnerka tera weźmie i stanie na rzęsach, żeby mu się nie zachciało przypadkiem:D

          eeeech, żeby to były cycate seksbomby, to jeszcze, anny muchy albo chociaż zdewociałe frytki, aleeeee nie, przeważnie jakieś zahukane pomiotło wyciągnięte z mysiej dziury chyba, co to się dało ponieść fantazji;)
          • ka-mi-la789 Re: przed zdradą 10.01.12, 00:07
            six_a napisała:

            > no tak stało w tekście;)
            > tytuł "przed zdradą", a w środku, że przecież nie chce i niech partnerka tera w
            > eźmie i stanie na rzęsach, żeby mu się nie zachciało przypadkiem:D

            Ano, to własnie napisałam w którymś wcześniejszym poście. Próba przerzucenia odpowiedzialności za własne dziwkarskie skłonności na babę. Oczywiście, kopnięcie dręczonego żądzami misia-męczennika w zad jest straszliwą krzywdą, a jeśli to zrobisz, to jesteś zimna, wredna suka.
            • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 10.01.12, 09:14
              Jak ktoś Ci się podoba to znaczy, że masz dziwkarskie skłonności? Bardzo ciekawa teoria;)
      • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 10.01.12, 09:13
        six_a napisała:

        > przed jaką zdradą, skoro on nie chce, żeby do czegoś doszło;)
        > a jak nie chce, to nie dojdzie;)
        > a wooogle to od takich rozterek som przyjaciele i trzeba se jakoś radzić, a nie
        > obciążać. no chyyyyba, że mleko jusz rozlane;)

        Oj nie bierz tego tytułu tak dosłownie. Tu mnię chodziło o to co się dzieje przed zdradą. Można powiedzieć partnerowi i uniknąć, można się poboksować samemu i uniknąć a można się boksować a potem skonsumować. Rozumiesz? Taki kadr no-'przed zdradą':P
        • six_a Re: przed zdradą 10.01.12, 10:26
          >Można powiedzieć partnerowi i uniknąć,
          tak rozumiem:)
          znaczy nie rozumiem, po co mówić, jak ktoś nie umie trzymać się w ryzach, to i tak poleci, tyle że gadaniem jeszcze zatruje aktualny związek.
          co kto lubi w sumie.
    • urko70 Re: przed zdradą 09.01.12, 23:53
      asystentka_prezesa_zarzadu napisała:

      > No więc jakbyście przyjęli info od partnera, że poznał kogoś, ten ktoś mu się b
      > ardzo podoba. Do niczego nie doszło i partner nie chce, żeby doszło ale jednak
      > on myśli o tej osobie i mówi o tym, żebyście wiedzieli co się z nim dziej teraz
      > i żeby mu pomóc to przeczekać i jednocześnie bardziej Wasz związek pielęgnować
      > ?

      Jako wyraz szczerości i zaufania do Ciebie.


      > Czy mieliście już taką sytuację?

      Nie Ty pierwsza ani ostatnia ;)
    • stephanie.plum Re: przed zdradą 09.01.12, 23:57
      "tak się powinno robić"?

      nie no, chyba raczej swoje nietrafione zauroczenie powinno się samemu wziąć na klatę, a nie zwalać na drugą osobę: jestem taka nieszczęśliwa,
      • stephanie.plum Re: przed zdradą 09.01.12, 23:59
        ... jestem taka nieszczęśliwa, ale szlachetna, cierpię, ale chcę z tobą zostać, należy mi się wdzięczność!

        brrr....
    • buuenos Re: przed zdradą 10.01.12, 00:00
      Sytuacja okolopodobna.Wiem,ze romansuje,brak dowodow.I nagle jest,czarno na bialym i jego glupio-triumfujace ;;no,to teraz juz wiesz".Na zasadzie podobnej do sytuaji przez ciebie przedstawionej,wiesz,wiec od teraz wspolna mamy odpowiedzilanosc.Nie ,zadnej wspolpracy z mojej strony,znudzilo sie,sa inne atrakcyjniejsze to droga wolna.Taki facet to po prostu tchorz i gowniarz.
      • j-k rzucic i porzucic. 10.01.12, 00:17
        buuenos napisała:

        rzucic i porzucic.
        od zawsza muvie,

        Taki facet to po prostu tchorz i gowniarz.

        i tako jest.
      • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 10.01.12, 09:15
        buuenos napisała:

        > Sytuacja okolopodobna.Wiem,ze romansuje,brak dowodow.I nagle jest,czarno na bia
        > lym i jego glupio-triumfujace ;;no,to teraz juz wiesz".Na zasadzie podobnej do
        > sytuaji przez ciebie przedstawionej,wiesz,wiec od teraz wspolna mamy odpowiedzi
        > lanosc.Nie ,zadnej wspolpracy z mojej strony,znudzilo sie,sa inne atrakcyjniejs
        > ze to droga wolna.Taki facet to po prostu tchorz i gowniarz.

        No nie nie. Ta sytuacja jest zdecydowanie niepodobna;) Tutaj ktoś już postanowił, że zdradzi i zdradził. I jeszcze tak zdradził, że się dowiedziałaś.
    • mocno.zdziwiona Re: przed zdradą 10.01.12, 00:27
      Byłam w takiej sytuacji i to ja poinformowałam o zauroczeniu. Chłopak wytrzymał, ale z perspektywy czasu bardzo żałowałam tej szczerości. Nie zdradziłam, odechciało mi się totalnie, ale ile człowiekowi nerwów napsułam to jego.
      Trzeba uważać bardzo bo do "głupoty" jest mały krok.
      • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 10.01.12, 09:17
        mocno.zdziwiona napisała:

        > Byłam w takiej sytuacji i to ja poinformowałam o zauroczeniu. Chłopak wytrzymał
        > , ale z perspektywy czasu bardzo żałowałam tej szczerości. Nie zdradziłam, odec
        > hciało mi się totalnie, ale ile człowiekowi nerwów napsułam to jego.
        > Trzeba uważać bardzo bo do "głupoty" jest mały krok.

        O właśnie o to mi chodzi. Mnie się wydaje, że to może być trudne do udźwignięcia nawet przy super dobrych chęciach tego poinformowanego partnera. I tak sobie myślę, że jednak należy poboksować się samemu, jednocześnie inwestując trochę więcej czasu, serca i uwagi w związek.
        • tiuia Re: przed zdradą 10.01.12, 10:59
          Ja też byłam w podobnej sytuacji. Powiedziałam mężowi o moim zauroczeniu, bo po mnie i tak wszystko widać i by się połapał. Takie to było oczywiste:]

          Z wiekiem nauczyłam się tego, że każde zakochanie, a nawet miłość można przeczekać, zniszczyć, spacyfikować... Widać to po ludziach, którzy zostali opuszczeni przez ukochane osoby. Każdy się w końcu musi pozbierać i żyć dalej. I raczej wolę niszczyć coś, co jeszcze nie dojrzało, niż coś stabilnego, co mam i czego jestem pewna najbardziej na świecie.

          Ps: Mój mąż, po pierwszym szoku, uwierzył mi, że to minie. I chyba tak właśnie się dzieje. Bo u mnie emocje opadły, już nie myślę ciągle o 'tamtym', nie miękną mi kolana na jego widok, i sytuacja normalnieje;)
          • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 10.01.12, 14:38
            tiuia napisała:

            > Ja też byłam w podobnej sytuacji. Powiedziałam mężowi o moim zauroczeniu, bo po
            > mnie i tak wszystko widać i by się połapał. Takie to było oczywiste:]
            >
            > Z wiekiem nauczyłam się tego, że każde zakochanie, a nawet miłość można przecze
            > kać, zniszczyć, spacyfikować... Widać to po ludziach, którzy zostali opuszczeni
            > przez ukochane osoby. Każdy się w końcu musi pozbierać i żyć dalej. I raczej w
            > olę niszczyć coś, co jeszcze nie dojrzało, niż coś stabilnego, co mam i czego j
            > estem pewna najbardziej na świecie.
            >
            > Ps: Mój mąż, po pierwszym szoku, uwierzył mi, że to minie. I chyba tak właśnie
            > się dzieje. Bo u mnie emocje opadły, już nie myślę ciągle o 'tamtym', nie miękn
            > ą mi kolana na jego widok, i sytuacja normalnieje;)

            Czyli można powiedzieć i może być dobrze...To chyba jedyny taki przykład tutaj. Może to wszystko zalezy od tego jak bardzo bezpiecznie człowiek czuje się w związku. Im bezpieczniej tym bardziej rozumie, że takie 'zakochanie' partnera nie jest przeciwko niemu, że po prostu się zdarzyło i że można to przeczekać. Oczywiście pod warunkiem, że jest ta decyzja, że partner nie wchodzi w drugą relację i nic nie robi, żeby tam coś się rozpoczęło.
        • 0t Re: przed zdradą 10.01.12, 11:20
          I tak sobie
          > myślę, że jednak należy poboksować się samemu, jednocześnie inwestując trochę w
          > ięcej czasu, serca i uwagi w związek.

          Słusznie myślisz, tylko że to wymaga co najmniej jednego takiego uderzenia "pioruna" i przepracowania tego. Najgorzej jest dostać tak znienacka, bez przygotowania.
          A propos strony niezaangażowanej. To jest naprawdę trudne dla niej, bo wszystko rozgrywa się na jej oczach, ale w głowie tego drugiego. Tak naprawdę nic nie może zrobić. I tu wracamy do pytania: lepiej żeby wiedziała i ją to bolało, ale jest przejrzystość, fair play i zaufanie, czy lepiej, żeby była nieświadoma - ból mniejszy lub wcale, ale temat może wypłynąć po pewnym czasie i wtedy ten brak zaufania może źle się skończyć.
          • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 10.01.12, 14:40
            0t napisał:

            > I tak sobie
            > > myślę, że jednak należy poboksować się samemu, jednocześnie inwestując tr
            > ochę w
            > > ięcej czasu, serca i uwagi w związek.
            >
            > Słusznie myślisz, tylko że to wymaga co najmniej jednego takiego uderzenia "pio
            > runa" i przepracowania tego. Najgorzej jest dostać tak znienacka, bez przygotow
            > ania.
            > A propos strony niezaangażowanej. To jest naprawdę trudne dla niej, bo wszystko
            > rozgrywa się na jej oczach, ale w głowie tego drugiego. Tak naprawdę nic nie m
            > oże zrobić. I tu wracamy do pytania: lepiej żeby wiedziała i ją to bolało, ale
            > jest przejrzystość, fair play i zaufanie, czy lepiej, żeby była nieświadoma - b
            > ól mniejszy lub wcale, ale temat może wypłynąć po pewnym czasie i wtedy ten bra
            > k zaufania może źle się skończyć.

            Po przemyśleniu stawiam na opcję numer dwa. I myslę, że nie mówiąc można byc cały czas fair play. Tzn. nie robić nic przeciwko związkowi jednocześnie bardziej o niego dbając.
        • mocno.zdziwiona Re: przed zdradą 10.01.12, 13:27
          Teraz na 100% bym nie powiedziała o zauroczeniu i sama bym to odgoniła / przetrawiła w jakiś sposób. Tak naprawdę osoba, która mówi jest słaba i zrzuca ciężar problemu na barki partnera. To zachowanie gó...arskie, ma na celu zmniejszenie poczucia winy.
          Choć muszę przyznać, że moja nadmierna szczerość miała jeden pozytywny skutek - mój chłopak zaczął mi poświęcać więcej czasu. Wcześniej bardzo dużo pracował, nawet 14 godzin na dobę i to praca oraz kasa była dla niego najważniejsza. Po naszej rozmowie chyba zdał sobie sprawę, że może mnie stracić i zaczął ograniczać pracę a więcej czasu spędzać ze mną (wyjazdy, wyjścia, itd.).
          Ale jeszcze raz powtarzam - żałuję, że mu powiedziałam. To jest pastwienie się nad partnerem, nawet jeśli nieświadome.
          • asystentka_prezesa_zarzadu Re: przed zdradą 10.01.12, 14:44
            mocno.zdziwiona napisała:

            > Teraz na 100% bym nie powiedziała o zauroczeniu i sama bym to odgoniła / przetr
            > awiła w jakiś sposób. Tak naprawdę osoba, która mówi jest słaba i zrzuca ciężar
            > problemu na barki partnera. To zachowanie gó...arskie, ma na celu zmniejszenie
            > poczucia winy.
            > Choć muszę przyznać, że moja nadmierna szczerość miała jeden pozytywny skutek -
            > mój chłopak zaczął mi poświęcać więcej czasu. Wcześniej bardzo dużo pracował,
            > nawet 14 godzin na dobę i to praca oraz kasa była dla niego najważniejsza. Po n
            > aszej rozmowie chyba zdał sobie sprawę, że może mnie stracić i zaczął ogranicza
            > ć pracę a więcej czasu spędzać ze mną (wyjazdy, wyjścia, itd.).
            > Ale jeszcze raz powtarzam - żałuję, że mu powiedziałam. To jest pastwienie się
            > nad partnerem, nawet jeśli nieświadome.

            No ale własnie widzisz-to co opisałas jest trochę sprzeczne ze sobą. Bo właśnie w tym ksiązkowym i idealnym podejsciu powiedzenie partnerowi szczerze jak się sprawy mają ma na celu własnie to co się stało u Ciebie. Czyli-'zaopiekujmy się sobą bardziej bo oddalamy się od siebie i mnie podoba się ktoś inny'. I partner zmienia na przykład swoje podejscie(czas, jakość tego wspołnego czasu, itd). Mówi się, że jak jest dobry związek to tam nie ma miejsca na trzecią osobę i być moze takie zakochanie moze pojawić się tylko wtedy jeśli temperatura w związku trochę się zmniejszyła.
            • mocno.zdziwiona Re: przed zdradą 10.01.12, 15:39
              Podręcznikowe mądrości w realnym życiu nie bardzo się sprawdzają. Bo takie "szczere" postawienie sprawy bardzo rani partnera i go obciąża. A na to nie zasłużył. I jeśli nawet związek wychodzi z tego obronną ręką to właśnie partner najbardziej na tym cierpi (nerwy, stres), przeżywa i czasem nie jest w stanie udźwignąć problemu. Tralalala, trzeba pielęgnować i bardziej się strać, ale jakby mi coś takiego mąż zakomunikował to nie wiem czy bym dała sobie z tym radę.
              Więc nawet jeśli taka szczerość czasem pomaga to jestem jej przeciwna. Za dużo traci się po drodze, niewinna osoba bardzo cierpi.
            • zla.m Re: przed zdradą 11.01.12, 20:02
              asystentka_prezesa_zarzadu napisała

              > No ale własnie widzisz-to co opisałas jest trochę sprzeczne ze sobą. Bo właśnie
              > w tym ksiązkowym i idealnym podejsciu powiedzenie partnerowi szczerze jak się
              > sprawy mają ma na celu własnie to co się stało u Ciebie. Czyli-'zaopiekujmy się
              > sobą bardziej bo oddalamy się od siebie i mnie podoba się ktoś inny'. I partne
              > r zmienia na przykład swoje podejscie(czas, jakość tego wspołnego czasu, itd).
              > Mówi się, że jak jest dobry związek

              Rozumiem o co ci chodzi z tym fair play'em, ale w moim odczuciu jak jest dobry związek, to się mówi "zaopiekujmy się sobą, bo czuję że jest gorzej..." a nie stosuje się szantaż emocjonalny "... bo jak nie, to się prześpię z Kazikiem".
    • fajnajozia Re: przed zdradą 10.01.12, 10:14
      "Do niczego nie doszło i partner nie chce, żeby doszło ale jednak on myśli o tej osobie i mówi o tym, żebyście wiedzieli co się z nim dziej teraz i żeby mu pomóc to przeczekać i jednocześnie bardziej Wasz związek pielęgnować? "

      Dwa słowa : Masz przerąbane.
    • mumia_ramzesa Re: przed zdradą 10.01.12, 10:26
      Dla mnie to jest znecanie sie nad partnerem, karanie go za cos.
    • zielona.zgaga Re: przed zdradą 10.01.12, 10:54
      W jakim celu informuje partnera o swoim zauroczeniu?
      Mam wrazenie, ze tak na wszelki wypadek, gdyby do czegos doszlo.
      Ja osobiscie wolalabym nie wiedziec, bo poczulabym sie zraniona i na pewno nie motywowalo by mnie to do zaparzania ziolek na uspokojenie partnerowi.
    • miau_weglowy Re: przed zdradą 10.01.12, 15:16
      beznadzieja
      ja bym nie chciala wiedziec
      jesli mu zalezy, to niech sie stara, a nie rujnuje wszystko
      bylam w sytuacji tej osoby, ktora wlasnie sie starala (nie mowiac partnerowi) o 'naprawienie' zwiazku, ale nie przerzucilam ciezaru na niego (ja tak to widze, jako zrzucenie mojego problemu na barki drugiej, rzekomo bliskiej mi, osoby)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka