Dodaj do ulubionych

no i boli...czerwone okulary

IP: *.dynamic.chello.pl 10.01.12, 11:22
cholera nie moge sobie poradzic z tym uczuciem..to bylo tak: znalismy sie pobieznie tak bardziej z widzenia, nic nas nie laczylo nawet nie rozmawialismy..do czasu kiedy ktoregos dnia o cos zapytala na fb mnie itak sie zaczela pierwsza rozmowa, pozniej kolejne codziennie nawet po kilkanascie godzin potrafilismy gadac o wszystkim, nie umielismy sie przed tym powstrzymac i nie chcielismy...w koncu pierwsze spotkanie wycieczka dalej rozmawianie i po prostu w glowie szal w brzuchu motyle..problemem byl mąz i dziecko ktore miala, moze nie problemem przeszkoda glownie mąz bo co do dziecka to pelna akceptacja..kolejne rozmowy coraz czestsze spotkania, coraz powazniejsze rozmowy ona o mezu przy ktorym zle sie czuje ze to malzenstwo to juz ja meczy a ja o tym ze chce z Nia byc ze zrobie wszystko zeby byla szczesliwa najlepiej ze mna, i dalej spotkania czulosci, uciekalismy do miast obcych by czuc sie tam swobodniej moc chodzic za reke, przytuleni...no ku...a zakochalem sie jak szczeniak!!!! stan ten trwal moze miesiac,pozniej oczywiscie zaczely sie problemy: Ona z tego co mowila powiedziala mezowi ze to koniec ja sie zaczalem nakrecac na to ze nam sie moze udac..przeciez takie rzeczy sie zdarzaja, ludzie sie rozchodza, zakochuja..jednoczesnie u Niej w domu zaczely sie ostre akcje maz zaczal ja szantazowac dzieckiem, wrecz terroryzowac, mimo to dalej sie kontaktowalismy i spotykalismy juz mniej bo nie bylo za ciekawie, ale mowila bedzie dobrze i jednoczesnie prosila zebysmy zwolnili bo juz nie wie co ma robic...no i tu Ja, zakochany kundel gosc bez zobowiazan i samotny, zaczalem ja namawiac zeby byla ze mna ze damy rade ze mi na Niej zalezy ze chce z Nia byc..jak nakrecony, naciskalem chcialem zeby byla ze mna!!! dodatkowo wzystko sie wysypalo maz jej zbadal maila facebooka i wszystko przeczytal a tam duzo bylo rozmow o Nas bardziej Ja o tym ona sie bronila ale tez poddawala chyba jej sie to podobalo...w swieta juz zrobila sie totalna lipa nie chciala gadac nie chciala sie spotkac mowila ze porozmawiamy ale nie chciala rozmawiac..ja wariowalem..najgorsze swieta jakie pamietam...podejmowalem jeszcze jakies probyale bezskutecznie nie chciala gadac 27 grudnia powiedziala ze musimy to skonczyc ze ona juz nie ma sily i ze nie bylem dla niej zabawa ale nie mozemy sie kontaktowac..staralem sie nie odzywac ale kilka razy po alkoholu oczywiscie wlaczal sie pieprzony rycerzyk i cos probowal zwojowac..to juz chyba Ja do mnie kompletnie zrazilo..wogole juz totalnie out...A ja nie moge o Niej zapomniec choc to dopiero jakies 2 tygodnie, wczoraj peklem probowalem z Nia nawiazac kontakt ale nie chciala, z konta na fb brata do Niej zagadalem i zapytalem czy gadamy powiedziala ze nie i zadzwonila do brata ze do Niej gadam z jego konta. Wiem musze zapomniec tylko ile ku...a jeszcze!!! caly czas mi po glowie chodzi caly czas o Niej mysle...nosila piekne czerwone okulary.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka