Obrażona koleżanka

09.02.12, 21:22
Znamy się długo ale razem pracujemy od trzech miesięcy.Problem w tym że ja dojeżdżam samochodem a ona chodzi pieszo - tzn chodzi pieszo do pracy bo z pracy ja ją codziennie zabieram. I ona mi tego nie może wybaczyć - tego że nie zabieram jej też rano.Czuję się jakbym była podła.
    • soulshunter Re: Obrażona koleżanka 09.02.12, 21:32
      sanki jej kup.
      • khadroma Re: Obrażona koleżanka 09.02.12, 21:35
        To ją zabieraj. :)
        Mozesz tez nie zabierac jej w ogole, albo zabierac ją wyłacznie rano.
        Jak widac masz tu dosyc duże spektrum możliwosci. :)
        • soulshunter Re: Obrażona koleżanka 09.02.12, 21:48
          moze ja zabierac w weekendy
    • charles_chaplin Re: Obrażona koleżanka 09.02.12, 21:36
      A dlaczego rano jej nie zabierasz?
    • alpepe Re: Obrażona koleżanka 09.02.12, 21:48
      niech się dokłada i ją zabieraj.
    • czadroman Re: Obrażona koleżanka 09.02.12, 21:54
      chopa jej cza, kase ma?
    • kseniainc Re: Obrażona koleżanka 09.02.12, 21:55
      Daj człowiekowi palec.......
    • pod.sufitka Re: Obrażona koleżanka 09.02.12, 21:58
      to przestan ja zabieraz z pracy, obrazi sie na amen bedziesz miala spokoj
      • taja11 Re: Obrażona koleżanka 09.02.12, 22:19
        Zarabia więcej ode mnie - jeden jedyny raz chciała się dołożyć ale była to tak drobna suma że nie wzięłam:-)Miała mnie zaprosić na kawę - powiedziała że pójdziemy jak będzie ciepło:-)
    • stukostrach-jeden Re: Obrażona koleżanka 10.02.12, 08:28
      Zabieraj tez rano, ...jak sie do benzyny dorzuci.
    • nowy_w_masle Re: Obrażona koleżanka 10.02.12, 09:17
      Sprawa jest banalnie prosta i łatwa do rozwiązania. Ty jej robisz drobną przysługę zabierając ją rano i odwożąc po pracy samochodem a ona w ramach rewanżu robi ci pranie co parę dni albo coś podobnego. Przysługa za przysługę, bez rozliczania się drobnymi kwotami, bez stawiania kawy itp. Zaproponuj to i patrz na jej minę :)
    • bosa_stokrotka Re: Obrażona koleżanka 10.02.12, 09:26
      oj tam oj tam w ramach solidarności tez zacznij chodzić pieszo :))
      • amanda-lear Re: Obrażona koleżanka 10.02.12, 09:43
        Zla sygnaturka do tego postu, powinnas na te okolicznosc zmodyfikowac;D
    • 10iwonka10 Re: Obrażona koleżanka 10.02.12, 09:52
      Jak dla mnie to ta kolezanka jest troche bezczelna....Robisz jej przysluge i ona zaprosi cie na kawe jak zrobi sie cieplo....I tyle....Ty placisz za benzyne ona ma jazde za darmo....
      Tak troche na sepa.

      Ja mieszkam w Anglii moze tutaj sa troche inne zwyczaje ale mnie kolezanka Angielka ( tylko czasem srednio raz w tygodniu ) zabierala po pracy. Mieszkalam prawie po drodze srednio musiala zrobic jakies extra 10 minut. Nie chciala ode mnie pieniedzy ale ja czulam sie glupio wiec kupowalam jej co jakis czas czekoladki, duze pudelko ciastek....



      • senseiek Niedzwiedzia przysluga.. 10.02.12, 10:31
        > Nie chciala ode mn
        > ie pieniedzy ale ja czulam sie glupio wiec kupowalam jej co jakis czas czekolad
        > ki, duze pudelko ciastek....

        Niedzwiedzia przysluga.. Angielki juz i tak bez tego sa tluste jak wieloryby- trzeba jej bylo kupowac marchewke, salate itp. ;)
        • 10iwonka10 Re: Niedzwiedzia przysluga.. 10.02.12, 15:03
          Ha,Ha rada dobra ale ona nie byla taka gruba.... A jak bym jej zaczela marchewke kupowac to pewnie by mnie wozic przestala :-)
    • calineczka_777 Kup jej samochod na urodziny 10.02.12, 09:58
      taja11 napisała:

      > Znamy się długo ale razem pracujemy od trzech miesięcy.Problem w tym że ja doje
      > żdżam samochodem a ona chodzi pieszo - tzn chodzi pieszo do pracy bo z pracy ja
      > ją codziennie zabieram. I ona mi tego nie może wybaczyć - tego że nie zabieram
      > jej też rano.Czuję się jakbym była podła.

      Bo jestes podla. Jakbys byla dobra kolezanka to bys kupila jej samochod, np.na urodziny.
    • bablara Re: Obrażona koleżanka 10.02.12, 10:27
      Na Twoim miejscu przestalabym ja zabierac rowniez popoludniu. Powiedzialabym ,ze zwyczajnie mam cos do zalatwienia i nie zabieralabym jej. Moze daloby to jej do myslenia.
    • lady-z-gaga Re: Obrażona koleżanka 10.02.12, 11:07
      Przysługa wykonywana regularnie, jako coś, czego można być pewnym, z czasem traktowana jest przez przysługobiorcę jako Twój psi obowiązek. Wdzięczność zanika, pojawiają się roszczenia, albo obraza, jesli kiedyś zawiedziesz. Ta sama przysługa, ale bez tej pewności, przyjęta będzie duzo lepiej :)
      Koleżanka, jak piszesz, czasem chodzi pieszo - zatem odległość nie może być duża. W dupie jej się przewróciło i tyle.
      • mozambique Re: Obrażona koleżanka 10.02.12, 14:11
        przeszlam identyczna sytuacje

        tez mialam przyjaciólke ( jzu nei mam:) którą regulranie 3 razy w tygodniu wozilam swoim samochodem ok 15 km za miasto i z powrotem ,
        sama jej to zaforeowałam , regularnie mialam zajecia w tym samym miejscu poza miastem a ona tam dojezdzala do dodatkowej pracy
        no i raz w zimie , mrozy byly , zaoferowalam jej podwózke coby nie marzła
        i tez na poczatku nie chcioalm zadnych pieniedzy , no co - 2 zlote mialaby mi płacic?

        no i sie wkopałam ... przyzywczaila sie i regularnie pzrze ponad rok ! 3 razy w tygodniu czekala na mnie na parkingu przy samochodzie, a mi bylo po porst głupio napomknac o kosztach benzyzny , no bo jak? : ja i tak MUSIALAM pokonywac ta trase w moim interesie, koszty tej trasy juz mialam wpisany w budzet miesieczny a ona musialaby sie czolgac pociagiem podmiejskim po nocy i w zimnie , i to przyjaciółka w dodatku wiec glupi bylo by zebym ja jechala cieplym autem a ona jakism zółtkiem na szynach

        kilka razy cos wspomnialam delikatnie ze postawi mi jakis obiad wdrodze powrotnej i bedziemy kwita ona przytaknela i.... bez zmian
        wkurw mnie zaczal brac jak zaczela na te podwózki brak jeszcze jakas pannice ze swojej rodziny , nawet nie uprzedzajac mnei o tym , po prostu pewnego dnia przy samochodzie czekaly juz 2 osoby i "powiedizlam Ani ze moze jechac z nami" , no zesz .... tak tak wiem , trza bylo wtedy zaprostestowac i wyakzac sie asertywnoscia ale ja tylko usmiech na twarz i " no jasne", i juz 2 osoby przyoszczedzaly na transporcie ..
        a benzyan coraz droższa...

        tylko jak to jest ze w stosunku do znajomych jest to jakos łatwe a do przyjaciólek to ....?

        miarka sie przebrala gdy przyjaciólka poprosila mnie o zawiezienei jej i jej zwierza na jakas wizyte do innego miasta 45km odleglego, oczywiscie "zaplace za benzyne" bylo , tak ustaliliysmy
        no i zawiozlam , poczekalam na nich , przywiozlam z powrotem i jeszcze po nocy bląkalam sie w deszczu po jakichs dziurach na jakims osiedlu gdzie tego zwierza ona musiala komus odstawic, potem ją do domu odwiozłam no i potem grzecznie czekam na jakies slowo w sparwie kosztów i slysze " a to moze przy okazji odwdzięcze cie sie jakos?"

        no żesz ...
        jednak nie zrobilam awantury, normalne glupi mi bylo , nie potarfilam upomniec sie o swoje ale przyjaźn zerwalam , znajomosc takze , ona badzo sie dziwila ze jakos jzu nie mam czasu dla niej ale powodów nie zna ..

        pewnie na glupią naiwniaczke wyszłam i tyle ale z pryzjaicólmi o forsie gadac nie umiem
        • 10iwonka10 Re: Obrażona koleżanka 10.02.12, 15:09
          Nie znosze takich ludzi ktorzy wykorzystuja innych. Mogla pojechac taksowka te 45 km....Za miekka jestes i tyle atakie sepy to wyczuwaja...
          • mozambique Re: Obrażona koleżanka 10.02.12, 15:28
            tearz to ja tez jestem taak mundra

            ale wtedy

            no wiesz .... zwierzowi nie pomozesz ?
            potem sie okazalo ze to bylo szczepienie , eh...
        • senseiek prawdziwych przyjaciol to sie ma w podstawowce.. 10.02.12, 15:39
          Ja uwazam, ze prawdziwych przyjaciol to sie ma w podstawowce.. Pozniej sa juz tylko sami znajomi..
          Kazdy patrzy tylko "co inna osoba moze nam dac". A ci co nie moga nam nic dac, sa olewani i usuwani z zycia i kontaktow.

          Nie bez sensu jest zarcik krakowski jaki sie mowi o warszawiakach: ze na kazdej imprezie zaczynaja przedstawianie siebie od powiedzenia zawodu jaki wykonuja, a dopiero pozniej mowia imie i nazwisko, i daja wizytowke np. adwokat Pawel Kowalski. Po to, zeby rozmowca wiedzial do czego moze uzyc tej znajomosci w przyszlosci.
          • marguy Re: prawdziwych przyjaciol to sie ma w podstawowc 10.02.12, 19:29
            senseiek napisał:

            > Ja uwazam, ze prawdziwych przyjaciol to sie ma w podstawowce.. Pozniej sa juz t
            > ylko sami znajomi..


            Calkowicie sie z tym zgadzam! Tym bardziej, ze zycie potwierdzilo to co napisales.


            Wracajac do tematu watku, to tego rodzaju uklad nazywa sie tutaj covoiturage. System jest prosty: ludzie oglaszaja na necie ze maja miejsca w aucie i skad i dokad oraz w jakich godzinach jezdza, inni zglaszaja sie i uczestnicza w kosztach uzytkowania auta (paliwo, ubezbieczenie, zuzycie itp).

            Kolezaneczka jest bezczelna do obrzydzenia. Niech chodzi piesz moze wtedy jej z nog do glowy przejdzie.

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ie/gf/mxda/aIfrGA8JA5xKlk8FwA.jpghttp://s16.rimg.info/c6a5fe8fcd923ebeb91769127aa5a922.gif
        • malaszuu Re: Obrażona koleżanka 11.02.12, 12:53
          A dlaczego cię brał taki w#kurw, że brałaś ją (czy tam z kimś jeszcze) i nie płaciły jak jechałaś w tą samą stronę? Przecież i tak musiałabyś pokonać tą trasę? Z jechanie 45 km nie w twoją stronę to rozumiem, no ale w tym samym kierunku?
    • kolorowa_meduza Re: Obrażona koleżanka 11.02.12, 11:04
      Coś ta Twoja koleżanka ma nie tak z głową. Zamiast się cieszyć, że ją po pracy odwozisz to jeszcze robi fochy. Ale mi też koleżanka, pasożyt jeden.

      Też miałam taką koleżankę. Zarabiałyśmy tyle samo. Nie chciała sobie kupić samochodu bo zbierała na egzotyczne podróże. I ciągle prosiła żebym jej d.pę woziła. Odmawiałam, brałam ją tylko jak było mi po drodze. Chamom się zwyczajnie odmawia. Teraz jest tylko moją daleką znajomą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja