Dodaj do ulubionych

zwiazki na odleglosc

10.06.04, 17:37
co o tym sadzicie? to zdaje egzamin? oboje w innych miastach, czasem nawet w
innych krajach, kontakty tylko telefoniczne i listowe, od czasu do czasu ktos
kogos odwiedza...dlatego ze jedna strona ma stypendium za granica, albo
pochodza z innych krajow. czy mozliwe jest budowanie prawdziwego zwiazku na
odleglosc? przeciez w trudnych chwilach nie ma patnera pod reka. czy z powodu
nieobecnosci partnera pokusa jest silniejsza, by sprobowac z kims innym?
moze ktos sie podzieli swoimi doswiadczeniami. jak bylo, jak sie skonczylo,
jak to wygladalo od strony technicznej, jak dlugo sie znaliscie przed
rozlaka. z gory dzieki.
Obserwuj wątek
    • Gość: P. Re: zwiazki na odleglosc IP: *.biaman.pl / *.elpos.net 10.06.04, 18:44
      Mozliwe, o ile mysli sie o wspolnej przyszlosci. :o))

      Pozdrawiam.
      • Gość: jotka Re: zwiazki na odleglosc IP: *.chello.pl 10.06.04, 19:39
        od kilku miesięcy jestem z facetem, który mieszka ode mnie kilkaset kilometrów,
        bywa trudno, ale na razie sobie radzimy codziennymi telefonami i listami, i
        wydaje mi sie, że coraz bardziej zbliżamy się do siebie, w końcu, gdyby nic
        między nami nie było to to wszystko by sie szybko rozpadło. Zaufanie dużo robi.
        Ostatnio widzieliśmy sie na początku maja, teraz on przyjedzie do mnie na
        początku lipca na kilka dni, potem wspólne wakacje nad morzem i w końcu razem
        zamieszkamy. Wszystko zależy od ludzi, którzy siebie wybierają, kiedy słysze
        jak on za mną tęskni czuje sie taka bardzo pożądana, kochana.
        • Gość: ja Re: zwiazki na odleglosc IP: 80.55.171.* 10.06.04, 21:13
          nie, mysle, ze to nie zdaje egzaminu...w pewnym momencie
          trzeba sie zdecydowac.
          jestem z facetem juz piec lat, w sierpniu mamy slub. Nasze zycie tak sie
          uklada, ze czesto albo on jest za granica, albo ja (na pare miesiecy ale
          jednak), albo pracujemy w roznych miastach i widujemy sie na weekendy. Kontakt
          mamy super, gadamy nawet pol godziny dziennie, ale to nie to samo... nie
          widzisz tej osoby, nie przezywaz z nia roznych uczuc, nie budzisz sie u jej
          boku, nie jecie razem kolacji- jest mnostwo takich rzeczy, ktore skladaja sie
          na zwiazek ..
          zwiazek musi byc naprawde bardzo mocny, zeby to przetrwac. teraz on jest za
          granica, ma obowiazkowy staz z pracy, ale obiecalismy sobie ze to juz ostatni
          raz kiedy wyjezdzamy za granice oddzielnie. niestety jak wroci znowu bedziemy
          pracowac w roznych miastach i widywac sie na wekendy- mam dobra prace, on
          tez... ja mysle, ze jeszcze troche tak pociagniemy, gora rok, poki nie zdobede
          troche doswiadczenia.. potem niech sie dzieje co chce, rzuce ta prace i wracam
          do niego. jesli to TEN facet, (a dla mnie tak jest, dla niego, jak twierdzi,
          jestem TA kobieta) reszta sie nie liczy. Nie mozna ciagle zyc w takim zwiazku,
          trzeba w koncu zdecydowac, co jest dla nas wazniejsze i cos zaryzykowac- i
          wlasnie do tego dojrzewam...
    • Gość: nebbia Re: zwiazki na odleglosc IP: *.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.04, 21:06
      było ok, 4 lata w ten sposób. Liczy się zaufanie. Jednak stało się coś, jak już
      wrócił... mże odwykliśmy od siebie? a może w ogóle nie potrafiliśmy być razem?
      2 lata szarpaniny i odszedł do innej - swojej sekretarki :( czy warto było
      czekać na niego 4 lata? Nie wiem. Po tym co zrobił, to chyba nie...
    • ciociacesia Re: zwiazki na odleglosc 10.06.04, 23:34
      od czterech lat jestem w takim związku... to stanowczo za długo!!!! czasami
      myśle ze rzucę wszystko i się do niego przeniosę... ale wytrzymam, w końcu
      przed nami świetlana przyszłość...

      przed rozłąką nie znaliśmy się w ogóle. przez dwa lata pisaliśmy do siebie
      listy, początkowo całkiem niezobowiązująco, a potem zauważyłam ze dostaje je
      codziennie, a sama pisze nie rzadziej... no i sie spotkaliśmy... sprytnie
      wykorzystałam do tego wycieczke szkolną... potem on przyjechał do mnie, potem
      ja do niego w wakacje, potem no i jakoś tak się ugadało ze jesteśmy razem... on
      twierdzi ze to byla milosc od pierwszego wejrzenia, ja zakochalam sie dopiero
      po roku bycia razem. juz taka ostrozna jestem, albo wredna i nieuna, jak kto
      woli, ale on po prostu nie jest w moim typie...
      widujemy sie srednio raz na 2 tygodnie - raz on do mnie na weekend/święto/itp,
      raz ja do niego
      da sie wytrzymac, ale jak wspomniałam zaczynam miec tego dosc, ale jak dobrze
      pujdzie to niedlugo sie zmieni...
      to czy cos takiego wyjdzie zalezy od tego jak bardzo strony są zaangazowane,
      czy naprawde im zalezy, no i jak dlugo to ma trwac, w koncu wszystko ma swoje
      granice...
      pozdrawiam
    • Gość: szamanka Re: zwiazki na odleglosc IP: *.lodz.mm.pl 10.06.04, 23:46
      ja osobiście uważam że jest małe prawdopodobieństwo żeby związek przetrwał ale
      dużo zelży od samozapracia i oczywiście jak długo sie znała para. Ja poznałam
      mojego chłopaka na wakacjach byłam zakochana tak przynajmniejwtedy byłam o tym
      przekonana. Znaliśmy sie 3 tygodnie dużo czasu spędzaliśmy razme potrafilismy
      gadać do rana siedząc nad morzem (albo nie bo za zimno;)on wyjechał z kolegami
      a potem wrócił na tydzień żeby spedzić ze mną ostatnie dni wakacji(był słodki)
      Byliśmy razem 3 miesiące potem, nie widziałm go i przestałam czuć że wogóle mam
      chłopaka.Nie myślałam o nim jak osoba zakochana.Były listy smsy codzinnei i
      sygnały co chwila,ale to nie to samo.Przez ten czas by u mnie dwa razy, a ja za
      drugim razem już wiedziałam że to nie to.Już wtedy podobał mi się ktoś
      inny.Napiasąm mu list ze przeprosinami i tym że to chyba jednk nie przetrwa.
      Wiem że on do tej pory m ado mnie sentyment.Dalej utrzymujemy kontakt, ale
      tylko po koleżeńsku.Dzieliło nas & godzin jazdy pociągiem i autobusem.Ale to
      nie chodziło od dystans przetszenny tylko o brak bliskości z tą osobą.
    • Gość: Kamila Re: zwiazki na odleglosc IP: *.jasien.net / *.jasien.net 10.06.04, 23:57
      Czy zdaje egzamin? Ja teraz mieszkam z mężczyzną, z którym prawie dokładnie 4
      lata 'byłam' na odległość. I jest cholernie ciężko. Niby przez te lata do tego
      właśnie dążyliśmy, ale jednocześnie dopiero teraz mamy szansę się poznać. No i
      często okazuje się, że tak naprawdę jesteśmy nieco inni, mamy nieco inne
      potrzeby i poglądy, niż wydawało nam się przez tyle lat.
      Ale próbujemy być razem.

      K.
      • jazz_b Re: zwiazki na odleglosc 11.06.04, 17:04
        Ja uwazam,ze nie zdaje egzaminu,ale to moje prywatne zdanie wynikajace z
        doswiadczenia.
        Bylam z ze swoim ponad 2 lata.Kochalismy sie do nieprzytomnosci,stanowilismy
        idealna pare.Po czwartym roku wyjechalam na roczne stpendium do Francji.Przez
        pol roku bylo dobrze.Od maja zaczelo sie sypac.Zakrecila sie kolo niego inna,a
        on nie powiedzial "nie".
        Ja nie wierze,ale to dlatego,ze u mnie nie wyszlo.Moze u cienbie bedzie
        inaczej.
        Co nie znaczy,ze na 100% da sie uniknac pokus i roznych kusicielek!
        Powodzenia!
        • liloom Re: zwiazki na odleglosc 11.06.04, 18:36
          Bywa roznie, zalezy od ludzi, chyba nie ma reguly. Znam zwiazki, ktore
          przetrzymaly, a znam takie ktore sie sypnely. Musza oboje chciec byc razem i
          tyle.
          • Gość: malinkaaa Re: zwiazki na odleglosc IP: *.dip.t-dialin.net 12.06.04, 13:24
            ...oczywiscie, ze mozliwe jest przetrwanie zwiazku na odleglosc.
            Dokladnie tak bylo z nami. Nie tylko dzielila nas ponad 1000km odleglosc, ale i
            tez inny kraj. "Meka" trwala hmmm... dwa lata. Dzisiaj jestesmy dwa lata po
            slubie i bardzo szczesliwi. Dlatego warto czekac. Oczywiscie to wszystko zalezy
            od nas samych i od partnera. Jest to pewien jakby "sprawdzian uczuc".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka