asqe
20.02.12, 15:09
to szukanie pracy: siedzi czlowiek przy tym komputerze, przeglada ogloszenia nerwowo, wysyla maile i CV, odpowiada na maile, telefony i smsy, wypelnie dodatkowe formularze, przerabia swoje CV na idiotyczne, bo takie 'widzimisie' ma ktos z agencji, jedzi na spotkania, rozmowy kwalifikacyjne - dzisiaj 5 dzien takiego porzadnego szukania pracy, ja juz jestem psychicznie wykonczona a za chwile jade na kolejne 'przesluchanie' (praca 10 min na piechote od mojego miejsca zamieszkania a do agencji na drugi koniec miasta trzeba jechac, 1,5 h w jedna strone) .
I juz bym chciala cos znalezc, bo odkad zaczelam powaznie szukac to sie bardzo stresuje, ze nic nie znajde a wczesniej mi to jakos latalo.
I nie cierpie jak sie mnie pytaja o oczekiwania finansowe, bo nie mam pojecia jak odpowiadac.
Mam nadzieje, ze cos szybko znajde, bo mnie stres zjada (plus dalej mamy rodzine Filipa na glowie, teraz mame i tate, do polowy marca).