niwgotowa_na_milosc
10.03.12, 20:48
Poznalam fajnego mezczyzne...spotykamy sie miesiac, wczesniej znajomosc byla internetowa...praktycznie po kilku spotkaniach wyznal mi, ze sie monco zaangazowal i spytam, czy ma jakies szanse na zwiazek...ta informacja spadla na mnie to jak grom z jasnego nieba, bo myslalam, ze szuka przyjazni tak jak ja, i chcialam sie momentalnie wycofac. Bardzo sie stara, praktycznie robi wszystko to co chce, w oczach ma milosc, zarzuca mnie uwaga, swoje obecnoscia, troska, zrozumieniem, itp., jest chemia....Moze to zabrzmi glupio w moim wieku (30 lat), ale dodam, ze nie chodzi o sex, on wie, ze bedzie musial poczekac nie wiadomo ile, i jest na to gotowy (choc obydwojgu nam to przychodzi z trudem). Problem jest w tym, ze jestem swiezo po rozwodzie z moja wielka miloscia, i jakos nie ufam, ze to moze byc i ze w ogole ktos tak wg mnie obiektywnie fajny, mogl sie we mnie zadurzyc w tak krotkim czasie. Obawiam sie, ze stalam sie wyzuta z uczuc, patrze na niego jak trzezwy patrzy na pijanego...jestem emocjonalnie raz blisko, raz daleko, niechcacy...zle sie z tym czuje, nie chce go stracic, mecze sie tym, ze on sie meczy szukajac kazdej oznaki uczucia we mnie...mam czasami nawet wrazenie, ze jest jakims oszustem matr., mimo, ze ma wszystkie 'papiery' w porzadku...czy ktoras z Was cos takiego miala, i czy da sie stworzyc nowy zwiazek dzieki milosci osoby, ktora jest gotowa poczekac? Czy ktorejs z Was to sie udalo?