Dodaj do ulubionych

niepewność

14.03.12, 09:22
Od ponad roku jestem w związku ze świetnym mężczyzną. Ma wiele cech, które bardzo mi odpowiadają, jednak bardzo się różnimy, m.in. on jest ekstrawertykiem, wygadanym, z ogromną ilością znajomych, bardzo aktywnym, wiecznie coś robiącym, ja przeciwnie. Dobrze nam ze sobą, czuję jego troskę, szacunek i czułość, ale nigdy nie usłyszałam "kocham cię".
Dodatkowo uważam, że spędzamy razem za mało czasu. Gdy mu to powiedziałam, stwierdził, że on chciałby spędzać więcej czasu ze mną, ale nie pozwala mu na to grafik, ja natomiast mam więcej wolnego i dlatego wydaje mi się, że za rzadko się spotykamy. I że on zawsze był taki wiecznie gdzieś gnający i podejrzewa, że się nie zmieni, ale postara się wygospodarować dla mnie więcej czasu. Ale i tak wszystko się okazuje dopiero w czasie codziennego życia, a zamieszkać razem będziemy mogli dopiero za kilka miesięcy.
Jednak najbardziej zabolało mnie, że gdy zapytałam, czy jest pewny czy chce ze mną być, milczał. W końcu stwierdził, że nigdy nie można być do końca pewnym. Stwierdziłam że chyba jest to jednoznaczne, ale powiedział, że myślał tak długo, bo w związku z naszymi ostatnimi spięciami (nota bene wywołanymi właśnie naszą niepewną sytuacją) zaczął się zastanawiać, ale w tym momencie czuje, że chce być ze mną.<br />
Już sama nie wiem, co robić. Generalnie naprawdę dobrze nam razem, CZUJĘ się kochana, ale fakt, że mi tego nie mówi sprawia, że nie potrafię poczuć się pewnie w naszym związku i czasami drobiazg, na który normalnie nie zwróciłabym uwagi, urasta w moich oczach do potwierdzenie, że niewiele dla niego znaczę.
Jak Wam się wydaje, warto pozostawać w takim związku?
W życiu nie zapytam wprost "Kochasz mnie"? ;)
Obserwuj wątek
    • a_nonima Re: niepewność 14.03.12, 09:26
      No cóż... Facet działa zachowawczo. Nie deklaruje, nie wyznaje.
      Nie wiem kim jest i trudno powiedzieć, czy kocha.
      Jak jesteś cierpliwa to poczekaj.
      • winogronarozowe Re: niepewność 14.03.12, 09:40
        Obawiam się, że cierpliwość mi się kończy :( Boję się, że marnuję czas na związek bez przyszłości.
        • anna_sla Re: niepewność 14.03.12, 10:07
          jeśli za kilka miesięcy będziecie mogli razem zamieszkać to poczekaj do tego momentu. Jak nie nastąpi ten moment w przeciągu roku, wtedy musisz podjąć jakąś decyzję, albo ciągnąć to dalej, albo nie, albo wprost otwarcie porozmawiać.
          • winogronarozowe Re: niepewność 14.03.12, 10:19
            Chyba nie mam innego wyjścia. Do lata nie jest tak daleko :)
            • mijo81 Re: niepewność 15.03.12, 22:45
              I pomyśleć, że jedno słówko wystarczy żeby mieć bzykanko na kolejne miesiące/lata.
    • kitek_maly Re: niepewność 14.03.12, 09:56
      > Dodatkowo uważam, że spędzamy razem za mało czasu.

      Ile to jest mało a ile dużo? :)

      > Już sama nie wiem, co robić. Generalnie naprawdę dobrze nam razem, CZUJĘ się ko
      > chana, ale fakt, że mi tego nie mówi sprawia, że nie potrafię poczuć się pewnie

      A jakieś inne słowne zapewnienia, że chce być z Tobą? Że mu z Tobą dobrze itp?
      • winogronarozowe Re: niepewność 14.03.12, 10:13
        Hm, mało czasu to np spotkanie się co 3 dzień. Np widzieliśmy się wczoraj ok południa, a teraz zobaczymy się w piątek.

        Mówi, że chce być ze mną, że chce żebym była szczęśliwa i żebyśmy razem byli szczęśliwi, że bardzo mu zależy. Ale to też nie tak na co dzień. Ale "kocham Cię" nie padło nigdy :(
    • magnusg Re: niepewność 14.03.12, 10:03
      Slowka wazniejsze od czynow?To znajdz sobie takiego,ktory ci po 10 minutach w dyskotece milosc dozywotnia wyzna-sa tacy.Albo takiego,ktory ci najpierw przylozy,,a pozniej cie bedzie o jego milosci zapewnial.
      • kitek_maly Re: niepewność 14.03.12, 10:10
        > Slowka wazniejsze od czynow?To znajdz sobie takiego,ktory ci po 10 minutach w d
        > yskotece milosc dozywotnia wyzna-sa tacy.Albo takiego,ktory ci najpierw przyloz
        > y,,a pozniej cie bedzie o jego milosci zapewnial.

        A Ty jesteś którym z tych typów?
        • magnusg Re: niepewność 14.03.12, 10:46
          A ty ktory typ preferujesz?
          • kitek_maly Re: niepewność 14.03.12, 11:37
            Ja preferuję inny.
            Ale Tobie chyba nie mieści się w głowie, że są takowe, skoro napisałeś to co napisałeś. Autopsja?
            • magnusg Re: niepewność 14.03.12, 12:34
              "Ja preferuję inny."
              Watpie.
              • kitek_maly Re: niepewność 14.03.12, 12:52
                > Watpie.

                Wątp sobie, proszę bardzo.
      • winogronarozowe Re: niepewność 14.03.12, 10:17
        Oczywiście, że słowa nie są ważniejsze od czynów. Chodzi o obawę, że jeżeli mężczyzna tego nie mówi, to po prostu tego nie czuje. Sama nie wzięłabym poważnie wyznań po kilku tygodniach, natomiast wydaje mi się, że przez ponad rok człowiek uświadamia sobie czy to jest "to".
        • wyzuta Re: niepewność 14.03.12, 10:41
          widocznie uświadomił to sobie :)
    • anna_sla Re: niepewność 14.03.12, 10:05
      ja wyszłam za takiego. Da się z takim żyć :) Ba, nawet żyje się zajebiście. Tyle, że ja po kilku miesiącach już miałam odwagę spytać "kochasz mnie?". A Ty mu powiedziałaś, że go kochasz? Mój był taki szalony, że powiedział mi, że mnie kocha kilka dni po "oficjalnym" rozpoczęciu bycia parą i mu wtedy nie uwierzyłam. Nie wiem czy Twój też taki typ, ale mój uważa, że powiedzenie "kocham Cię" raz w miesiącu to i tak często a jak pytam to mnie zawsze pyta "a co nie widać?". Tylko, że on wie, że ja potrzebuję kilka razy w tygodniu co najmniej usłyszeć to zdanie, jak w piosence Otto :D, on się ze mnie śmieje, ale mówi, bo wie, że tego potrzebuję. Wierz mi, że życie z takim jegomościem jest ciekawe :)
      • winogronarozowe Re: niepewność 14.03.12, 10:18
        Nie powiedziałam nigdy. W sumie może w takim wypadku nie powinnam mieć do niego pretensji.
        A życie z nim faktycznie jest ciekawe :)
        • silic Zaraz , zaraz 14.03.12, 11:08
          Skoro sama nie powiedziałaś to o czym jest ten wątek ? O tym, że oczekujesz od pana tego , na co sama się zdobyć nie potrafisz ?.
          • winogronarozowe Re: Zaraz , zaraz 14.03.12, 11:22
            Słuszna uwaga :)
            Ja nie potrafię się na to zdobyć. A on jest ekstrawertykiem, mówienie tego co myśli łatwo mu przychodzi. Więc skoro nie mówi, to może po prostu nie czuje? A wątek jest o tym, czy Waszym zdaniem w takiej sytuacji warto trwać w związku, nie będąc pewną uczuć drugiej osoby.
            • princess_yo_yo Re: Zaraz , zaraz 14.03.12, 14:17
              nie warto trwac w zwiazku kiedy nie jest sie pewnym wlasnych uczuc, zwlaszcza jesli jest to juz dosc dlugi dystans, tutaj najwyrazniej mamy taka sytuacje.
              powiedzialas mu co czujesz i czego oczekujesz? nie bardzo rozumiem jak ten zwiazek wyglada, spedzacie razem czas czy nie? co to znaczy za malo/za duzo?
            • anna_sla Re: Zaraz , zaraz 14.03.12, 21:38
              > Ja nie potrafię się na to zdobyć. A on jest ekstrawertykiem, mówienie tego co m
              > yśli łatwo mu przychodzi. Więc skoro nie mówi, to może po prostu nie czuje?

              może tak nie być. Wszak to byłoby Wasze pierwsze takie wyznanie, może mieć obawy czy Cię nie spłoszy, nie naciska, albo może obawiać się, że Ty możesz go nie kochać. No powodów może być trochę, dlatego warto na ten temat jednak porozmawiać z nim.
    • triss_merigold6 Re: niepewność 14.03.12, 10:15
      Jak kocha to powie, przejdzie mu to przez gradło, spoko.
      Dobra rada: nie próbuj nawet z nim zamieszkać dopóki pan się nie określi i nie zadeklaruje względem waszej wspólnej przyszłości.
      • winogronarozowe Re: niepewność 14.03.12, 10:23
        No właśnie nie przechodzi i to mnie martwi. Ale poczekam jeszcze trochę.
        Też mi się wydaje, że mieszkanie razem jeśli nie padły jakieś deklaracje nie ma sensu. Najwcześniej będzie to możliwe latem, do tego czasu postaram się poczekać
    • varia1 Re: niepewność 14.03.12, 10:21
      to dziwne, bo ja jako typowy ekstrawertyk nie usłyszałam wyznania od introwertyka;)
      • winogronarozowe Re: niepewność 14.03.12, 10:28
        Wyznanie nie padło ;)
        • varia1 Re: niepewność 14.03.12, 10:34
          u mnie nie padło przez kilkanaście lat... dopiero na sali sądowej podczas rozwodu ;)
          nosz kurczę, żebym ja to wiedziała wcześniej
          • swiete.jeze Re: niepewność 14.03.12, 13:45
            varia1 napisała:

            > u mnie nie padło przez kilkanaście lat... dopiero na sali sądowej podczas rozwo
            > du ;)
            > nosz kurczę, żebym ja to wiedziała wcześniej

            Lol.
        • princessjobaggy Re: niepewność 14.03.12, 10:53
          Z twojej strony tez nie padlo, wiec o co ci wlasciwie chodzi?
          • winogronarozowe Re: niepewność 14.03.12, 11:04
            No że skoro on taki ekstrawertyk, to mu chyba łatwiej ;)
            • princessjobaggy Re: niepewność 14.03.12, 11:21
              winogronarozowe napisała:

              > No że skoro on taki ekstrawertyk, to mu chyba łatwiej ;)

              Ekstrawertyk-srertyk. Przede wszystkim mezczyzna, a wiekszosc z nich nie potrafi mowic o glebszych uczuciach. ;)

              Poza tym, moze jeszcze nie kocha, dlatego nie mowi?
              • winogronarozowe Re: niepewność 14.03.12, 11:27
                No właśnie, może nie kocha. Kurde, wydawałoby się, że po roku z hakiem można się zorientować, czy się kocha czy nie!
                • princessjobaggy Re: niepewność 14.03.12, 11:36
                  Wkleje ci to, co napisalas sama w tym watku:

                  bo w związku z naszymi ostatnimi spięciami (nota bene wywołanymi właśnie naszą niepewną sytuacją) zaczął się zastanawiać, ale w tym momencie czuje, że chce być ze mną

                  Mówi, że chce być ze mną, że chce żebym była szczęśliwa i żebyśmy razem byli szczęśliwi, że bardzo mu zależy.

                  twierdzi, że kiedy myśli o przyszłości, to jestem w niej, myśli o nas perspektywicznie, chce zamieszkać razem.

                  Czy to samo w sobie nie wystarczy? Potrzebujesz wymuszonego "kocham cie"?
                  • winogronarozowe Re: niepewność 14.03.12, 11:41
                    Masz rację.
                    Dziękuję :)
                    • mozambique Re: niepewność 14.03.12, 12:39
                      Jednak najbardziej zabolało mnie, że gdy zapytałam, czy jest pewny czy chce ze mną być, milczał. W końcu stwierdził, że nigdy nie można być do końca pewnym
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: niepewność 14.03.12, 10:42
      > Dodatkowo uważam, że spędzamy razem za mało czasu. Gdy mu to powiedziałam, stwi
      > erdził, że on chciałby spędzać więcej czasu ze mną, ale nie pozwala mu na to gr
      > afik, ja natomiast mam więcej wolnego i dlatego wydaje mi się, że za rzadko się
      > spotykamy. I że on zawsze był taki wiecznie gdzieś gnający i podejrzewa, że si
      > ę nie zmieni, ale postara się wygospodarować dla mnie więcej czasu.

      Terefere :)

      We wszystkich poradnikach dla kobiet mówią wyraźnie że jeśli facet wymawia się pracą/zmęczeniem/brakiem czasu to nie jest dobrze.

      "Chciałbym spędzać więcej czasu"... no litości - jeśli CHCĘ to DZIAŁAM!. A nie tylko gadam.
      Poza tym dużo łatwiej jest sprawić żeby kobieta czuła się kochana raz na 3 dni niż codziennie...

      No i jeszcze ta niepewność co do dalszych planów...
      • princessjobaggy Re: niepewność 14.03.12, 10:52
        > We wszystkich poradnikach dla kobiet mówią wyraźnie że jeśli facet wymawia się
        > pracą/zmęczeniem/brakiem czasu to nie jest dobrze.

        Dlaczego od razu "wymawia sie"? Moze to ona ma zbyt duzo wolnego czasu. Nie ma biedna czym sie zajac?

        • winogronarozowe Re: niepewność 14.03.12, 11:00
          Hehehe, dokładnie to samo mi mówi, że mam więcej czasu niż on i dlatego tak mi się wydaje ;)
      • winogronarozowe Re: niepewność 14.03.12, 10:59
        Chyba zacznę czytać poradniki dla kobiet ;)

        Ja właściwie nie odczuwam tego jako wymówki, wiem obiektywnie, że naprawdę ma mało czasu, pracuje w systemie 24/48, poza tym ma drugą pracę, obowiązki wobec rodziny itd. I wiem, że tak układa plan dnia, żeby się ze mną spotkać. Ale może go tłumaczę.

        Co do niepewności i dalszych planów, twierdzi, że kiedy myśli o przyszłości, to jestem w niej, myśli o nas perspektywicznie, chce zamieszkać razem. Już sama nie wiem :(
        • simply_z Re: niepewność 14.03.12, 11:14
          dlaczego go nie zapytasz? ludzie czemu wy sie tak czaicie ze wszystkim ?
          po prostu przy jakiejs okazji spytaj wprost: co do mnie czujesz .
          • princessjobaggy Re: niepewność 14.03.12, 11:26
            > po prostu przy jakiejs okazji spytaj wprost: co do mnie czujesz .

            Hahaha, mysle, ze to jedno z tych podrecznikowych pytan, ktorych mezczyzni nie cierpia. Dla niego to oczywiste, a ta mu jeszcze kaze o tym mowic.

            Przeciez on jej powiedzial, ze widzi siebie z nia w przyszlosci i inne smety, wiec nie rozumiem po co dalej drazyc.
          • winogronarozowe Re: niepewność 14.03.12, 11:29
            Ze strachu :)
        • mozambique Re: niepewność 14.03.12, 11:53
          obowiązki wobec r> odziny "

          a jakei konkretnie rodezinne obowiązki ma co to są wazniejsze od ciebie ? codzinnie matce wpiecu pali ? węgiel do piwnicy o swicie zwala ? czy do dzieci i żony jezdzi ?
    • mrsnice Re: niepewność 14.03.12, 11:43
      a po co o tym myśleć czy kocha czy nie? Jest ci z nim dobrze czy nie? Sama sobie odpowiedz na pytanie czy chcesz z nim być i czy jesteś przy nim szczęśliwa. Jak zamieszkacie razem, to się okaże czy jest miłość między wami. U facetów często tak jest, że na początku nie zakochują się na zabój. Też ważą czy pannę pokochają, czy ich za bardzo nie ograniczy, czy sie nią szybko nie znudzą, itp. Czasem, jak tu któraś dziewczyna napisała, panowie sobie zdają sprawę, że kochali, jak żona chce się rozwieść. I takich jest wielu. Czym szybciej to sobie uświadomisz, tym mniej cierpień sobie zadasz.
    • mozambique Re: niepewność 14.03.12, 11:48
      ciesz sie ze znalazł w swym napiętym grafiku wyjazdów i spotkań czas na seks z tobą

      nie kocha , nie deklaruje, nie mieszkacie razem , nie wie czy chce ..

      jestes jednym z licznych punktów jego atrakcyjnego wypełnionego kalendarza

      jesli ci to wystarcza to of kors
      • mozambique Re: niepewność 14.03.12, 12:10
        a z autospji bylam keidys z jednym panem ktory twierdzil ze nie wierzy w slowo KOCHAM , w milosc i malzenstwo

        jak go kochalam i cierpialam barrrdzo

        po ok 9 m-cach wciaz nie wiedzial co czuje i czego chce w zwiazku ze mna, słowa KOCHAM wciaz alergspotkania łikendowe mu całkowicie wystarczały
        a mi juz nie

        wiec teraz on jest sam szczesliy jak taczanka na stepei a jestem juz z innym panem który dosc szybko po poznaniu mnie okreslil sobei czego chce od zycia , kim ja jestem dla niego i kim on by chcial byc dla mnie, zaoferował wszytko co mail najlepszego i pomimo wielu kłotni które nam sie przydarzyły - nigdy sie z tego nie wycofał

        osobiosc ie uwazam ze po pól roku bycia razem mozna juz byc w miare ogarnietym i wiedzic przynajmniej tyle czy chcesz ztym czlowiekim spedzic nastepne pól roku
    • stary.dziadyga Re: niepewność 14.03.12, 11:50
      Porozmawiaj z nim. To jedyna rada jaką mogę dać.

      Na podstawie tego co napisałaś da się wysnuć nieco wniosków i można by pewnie mały elaboracik napisać o tym jakie mogą być przyczyny jego zachowania, czy warto czy nie warto i takie tam, ale to jest wszystko wróżenie.

      Jesteście ze sobą ponad rok więc chyba już się nieco nauczyliście porozumiewać między sobą?
      Chyba możesz liczyć na to, że jeżeli wyznasz mu miłośc to on Cię nie wyśmieje?
      Nie masz nic do stracienia.
    • lady-z-gaga Re: niepewność 14.03.12, 12:14
      Bardziej, niz brakiem wyznań miłosnych, martwiłabym się różnicą usposobień i temperamentów

      k bardzo się różnimy, m.in. on jest ekstrawertykiem, wy
      > gadanym, z ogromną ilością znajomych, bardzo aktywnym, wiecznie coś robiącym, j
      > a przeciwnie.
      > Dodatkowo uważam, że spędzamy razem za mało czasu. Gdy mu to powiedziałam, stwi
      > erdził, że on chciałby spędzać więcej czasu ze mną, ale nie pozwala mu na to gr
      > afik, ja natomiast mam więcej wolnego i dlatego wydaje mi się, że za rzadko się
      > spotykamy. I że on zawsze był taki wiecznie gdzieś gnający i podejrzewa, że si
      > ę nie zmieni,


      Jasne, że się nie zmieni, Ty tez się nie zmienisz. Kiedy zamieszkacie razem, problem może być jeszcze większy - będą co prawda wspólne noce, ale przez większość czasu będziesz na niego czekała. Naprawdę nie potrafisz znaleźć sobie jakiegoś hobby, którym wypełnisz życie?
      Związek na tym zyska, Ty zyskasz więcej uznania i szacunku partnera, poza tym - będąc czasem "chwilowo niedostępna" z powodu własnych zajęć - będziesz tym bardziej pożądana, kiedy się spotkacie.
      • mozambique Re: niepewność 14.03.12, 12:21
        tja - 2 razy na tydzien to se mozna do burdelu skoczyc a nie budowac tzw .związek

        ewentulanie kochanka na boku szybko odwiedzic choc i tak panna sie moze obrazoc za traktowanie jej per noga

        jesli on ma pelne zycie zajec i hobby a ona zacznei tak samo to to raczej FF jest a nie normalny dwojga kohcajcych sie ludzi
        • kitek_maly Re: niepewność 14.03.12, 12:23
          > tja - 2 razy na tydzien to se mozna do burdelu skoczyc a nie budowac tzw .zwią
          > zek

          To od ilu razów na tydzień zaczyna się związek?
          • mozambique Re: niepewność 14.03.12, 12:37
            moze od tego ze nie wyliczamy sobei dni spotkan jak cyklu w kalendarzyku

            dla mnie np . tekst " mam dla ciebei czas wpiatki w godzinach 16-17.30 oraz poniedzialki 8.00-8.45" to jakas pomyłka
            • kitek_maly Re: niepewność 14.03.12, 12:58
              > dla mnie np . tekst " mam dla ciebei czas wpiatki w godzinach 16-17.30 oraz pon
              > iedzialki 8.00-8.45" to jakas pomyłka

              Ale chyba nie ma o tym mowy w wątku (chyba, że coś przeoczyłam).
              • mozambique Re: niepewność 14.03.12, 13:17
                Gdy mu to powiedziałam, stwierdził, że on chciałby spędzać więcej czasu ze mną, ale nie pozwala mu na to grafik"

                jedna praca w systemei 48/24. w miedzyczasie druga praca, a do tego jakies czasochłonne "obowiazki rodzinne" no i hobby , znajomi , zycie towarzyskie , oczywisce to wszystko bez autorki

                noz kurde - minsiter sie znalazł
                nawija makaron na uszy az milo
                a ona kocha ....
        • simply_z Re: niepewność 14.03.12, 12:24
          tez mi sie wydaje.
          • lady-z-gaga Re: niepewność 14.03.12, 12:42
            Nie wiedziałam, że o jakości związku decyduje głownie ilość czasu spędzonego wspólnie.
            W takim razie najgorętsze są związki emerytów.
            • simply_z Re: niepewność 14.03.12, 12:43
              haha
            • a_nonima Re: niepewność 14.03.12, 12:58
              Dla mnie spotkanie z facetem 2 razy w tygodniu to nieporozumienie. Jak budować wieź w takim układzie?
            • mozambique Re: niepewność 14.03.12, 13:13
              Nie wiedziałam, że o jakości związku decyduje głownie ilość czasu spędzonego ws
              > pólnie.

              no moze u ciebei o jakosci decyduje ilosc czasu spedzonego oddzielnie

              w takim razie najgoretsze sa zwiazki rozwodników , w dodatku - tych co sie serdecznei znienawidzili
      • winogronarozowe Re: niepewność 14.03.12, 13:00
        Wiem, że raczej się nie zmieni i tego nie oczekuję, zresztą już i tak widać wielką zmianę, kiedyś nie było dla niego weekendu bez imprezowania, teraz sam często ma ochotę zostać w domu i np. obejrzeć film.
        Ja mam swoje zajęcia, tylko zajmują mi one dużo mniej czasu.
        No i muszę się przyznać, że może trochę przesadzam z tym "mało czasu". To nie jest tak, że mamy wyznaczone godziny, są tygodnie kiedy spotykamy się często i, wbrew temu co się może wydawać, niekoniecznie na seks. Ale bywają takie okresy jak teraz i wtedy wkręcam sobie, że to plus te nieszczęsne niewypowiedziane słowa sumują się na brak perspektyw. Przesadzam?
        A i jeszcze o jego zobowiązaniach, ma specyficzną sytuację rodzinną i musi, a właściwie chce, sporo czasu jej poświęcić, znam jego rodzinę, bywam u niego w domu i wiem, że to nie jest wymówka.
        • mozambique Re: niepewność 14.03.12, 13:19
          czyli zona i dzieci ?

          czy mamusia i siostzryczka ?

          dziewczyno - jelsi facet imprezuje BEZ CIEBIE to daj se luz i idz poszukaj MĘZCZYZNY
          • winogronarozowe Re: niepewność 14.03.12, 13:32
            Ale właśnie on nie imprezuje beze mnie :)
            Tzn wiadomo, że czasami umawiamy się ze swoimi znajomymi oddzielnie, ale niezbyt często. Nie chcę go w żaden sposób wybielać, bo zależy mi na Waszej w miarę obiektywnej ocenie, ale to nie jest tak, że on się bawi, a ja czekam na niego w domu. W zasadzie zawsze wiem gdzie jest i z kim, nie dlatego że się dopytuję, tylko dlatego, że jakoś tak między nami jest, że mówimy sobie co robimy.
            Oczywiście, że nie ma żony ani dzieci. Chodzi o jego ojca i jego zdrowie.
            • mozambique Re: niepewność 14.03.12, 13:39
              "ale to nie jest tak, że on się bawi, a ja czekam na niego w> domu. W zasadzie zawsze wiem gdzie jest i z kim,

              czyli mimo swego cholernei napietego grafiku w czasie tygodnia - łikendowo imprezuje Gdzies i z Kims ale nei z tobą . Jest Z kims gdzies - ale dla ciebei tam nie ma miejsca.

              i jak - nie imprezuej bez ciebei ? wlasnei kilkakrotnie napisalas ze imprezuje bez ciebie i to cie boli
              • winogronarozowe Re: niepewność 14.03.12, 14:17
                Chyba nieprecyzyjnie się wyraziłam :)
                Imprezowanie co weekend było zanim zaczęliśmy się spotykać i na początku naszej znajomości, teraz to się zmieniło. A jeśli jest jakaś impreza, to w ogromnej większości idziemy na nią razem, pozostałe wypady, te osobno, uważam za niezbędne, zresztą jest ich naprawdę mało.
                Pisząc o tym, że wiemy gdzie jesteśmy i z kim miałam na myśli codzienne życie, opowiadanie co się będzie danego dnia robiło, itd
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: niepewność 14.03.12, 13:24
          > Ale bywają takie okresy
          > jak teraz i wtedy wkręcam sobie, że to plus te nieszczęsne niewypowiedziane sło
          > wa sumują się na brak perspektyw. Przesadzam?

          Z tego co teraz piszesz wychodzi że prawdopodobnie przesadzasz. Choć jest to uzasadnione jeśli przez rok nic się "do przodu" w sprawie wspólnego życia nie zmieniło.
          Bo takie spotykanie "na godziny", mimo że szczere z obu stron, zawsze będzie przypominało okres próbny w pracy...
          • winogronarozowe Re: niepewność 14.03.12, 13:49
            Dokładnie to samo mu powiedziałam, że nie idziemy "do przodu". Zapytał co by było tego oznaką. Dla mnie byłoby to wspólne zamieszkanie, ale nie jest to możliwe przez najbliższych kilka miesięcy. Czyli skazani jesteśmy na tkwienie w obecnym układzie, a ja nie wiem czy to w ogóle dokądś prowadzi. Ale chyba nie ma innego wyjścia niż przeczekanie
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: niepewność 14.03.12, 14:01
              winogronarozowe napisała:

              > Dokładnie to samo mu powiedziałam, że nie idziemy "do przodu". Zapytał co by by
              > ło tego oznaką. Dla mnie byłoby to wspólne zamieszkanie, ale nie jest to możliw
              > e przez najbliższych kilka miesięcy. Czyli skazani jesteśmy na tkwienie w obecn
              > ym układzie, a ja nie wiem czy to w ogóle dokądś prowadzi. Ale chyba nie ma inn
              > ego wyjścia niż przeczekanie

              Jeśli wiesz że faktycznie występują zewnętrze czynniki które uniemożliwiają w tech chwili dalsze kroki, to nie ma sensu do tematu wracać. Bo mężczyźni BARDZO nie lubią jak kobiety chcą od nich zrobienia czegoś (a tak rozumieją tego typu rozmowe) co w chwili obecnej jest dla nich niewykonalne...
              • winogronarozowe Re: niepewność 14.03.12, 14:21
                Chyba masz rację, nie ma co tego drążyć.
                Myślałam, że będzie większość opinii, że powinnam to zakończyć, ale widzę, że większość osób uważa, że przesadzam. Postaram się wrzucić na luz, zobaczymy co będzie dalej.
                • kseniainc Re: niepewność 15.03.12, 11:28
                  Za dużo masz wolnego czasu stąd te rozmyślania, rozkminianie, doszukiwanie, a co on robi, a dlaczego tak, a dlaczego nie inaczej, a może kocha, a może nie kocha...............................Zajmij się czymś pożytecznym;-)
              • mozambique Re: niepewność 14.03.12, 14:55
                Bo mężczyźni BARDZO> nie lubią jak kobiety chcą od nich zrobienia czegoś (a tak rozumieją tego typu > rozmowe) co w chwili obecnej jest dla nich niewykonalne..."""


                hahahaha - czegos smiejszniejszego nei słyszałam

                forum Rozwód i co dalej wrezc pęka od wątków takich porzuconych kobiet , których narzeczony, facet, misio , ( do wyboru) przez wiele lat tzw luźnego związku uwazal wiele rzeczy za niemożliwe ( czyli wspolne mieskzanie, oswiadczyny, Slub, decyzja o dziecku) aż do momentu poznania innej, tej jedynej wymarzonej kobeity , dla której sam , nieproszony w 2 miechy załatwiał weselicho z przytupem na 300 gosci ,samodzielnie szukal i samodzilneei meblował mieskzanie dla nich dwojga i skakał pod sufit na wieśc o ciąży


                prosta zasada- dla chcącego nie ma nic trudnego
                ja mu zalezy to zrobi wszytko zeby cie miec przy sobie

            • marguy Re: niepewność 14.03.12, 14:07
              wino,
              jesli nie jestes pewna, to go rzuc i wez takiego, ktory natychmiast przejdzie do wyznan i wspolnego mieszkania. Ale nie miej do nikogo pretensji gdy obudzisz sie z reka w nocniku!

              Dziewczyno, szukasz dziury w calym. Chlopak jest, jak piszesz, wspanialy z tym, ze niezbyt wylewny. I co z tego? Nie slowa, a czyny sie licza.

              Nie dziwie sie takze, ze boi sie wyznan i wspolnego mieszkania, bo boi sie uduszenia. Jestes jak pnacze.

              Moj maz na poczatku niczego nie mowil, bo byl raczej malomowny z natury. Dopiero po kilku latach zaczal, on malomowny i introwertyczny do oporu, zwracac sie do mnie per "mon amour" i to zawsze i wszedzie! Nie jakies tam " ma chérie", kroliczku, zajaczku czy dziobku.
              I tak zostalo az do konca, az do jego smierci.

              A ty sie bawiuchnasz w kalkulacje czy przypadkiem czasu nie tracisz.
              Lamentable !!!
              • winogronarozowe Re: niepewność 14.03.12, 14:28

                > jesli nie jestes pewna, to go rzuc i wez takiego, ktory natychmiast przejdzie
                > do wyznan i wspolnego mieszkania. Ale nie miej do nikogo pretensji gdy obudzisz
                > sie z reka w nocniku!

                Natychmiastowe wyznania już przeżyłam i wiem, że nie tędy droga. Martwię się tym, że po ponad roku on nie może się zdeklarować.

                >
                > Dziewczyno, szukasz dziury w calym. Chlopak jest, jak piszesz, wspanialy z tym,
                > ze niezbyt wylewny. I co z tego? Nie slowa, a czyny sie licza.

                Prawdopodobnie masz rację, cieszę się, że mi to wytykacie, to daje do myślenia.

                >
                > Nie dziwie sie takze, ze boi sie wyznan i wspolnego mieszkania, bo boi sie udus
                > zenia. Jestes jak pnacze.

                Wydaje mi się, że nie jestem. Dajemy sobie nawzajem swobodę, tylko ja czuję że chciałabym spędzać z nim więcej czasu, widocznie mam inne potrzeby. Dodatkowo mieszkam sama od prawie 3 lat i zaczyna mi się to przykrzyć.
                >
                > Moj maz na poczatku niczego nie mowil, bo byl raczej malomowny z natury. Dopie
                > ro po kilku latach zaczal, on malomowny i introwertyczny do oporu, zwracac sie
                > do mnie per "mon amour" i to zawsze i wszedzie! Nie jakies tam " ma chérie", kr
                > oliczku, zajaczku czy dziobku.
                > I tak zostalo az do konca, az do jego smierci.

                Tutaj zgadzam się z Tobą, że takie dojrzałe "kocham" jest dużo bardziej cenne niż to rzucone po zbyt krótkim czasie.

                >
                > A ty sie bawiuchnasz w kalkulacje czy przypadkiem czasu nie tracisz.
                > Lamentable !!!

                Może i lamentable, ale chcę za parę lat założyć rodzinę, mieć dzieci i chciałabym być w związku, który jakoś rokuje na przyszłość.
                • mozambique Re: niepewność 14.03.12, 14:38
                  alez czego sie obawiasz ?

                  moze po urodzneiu mu 3 dzieci zasluzysz na "mon amour" i propozycje wspolnego mieskzania i moze nawet 3 wieczory w tygodniu razem ?

                  na razie widocznie nie zasłużyłas
    • koham.mihnika.copyright niepewność - Adam M. 14.03.12, 12:55
      Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę,

      Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę;

      Jednakże gdy cię długo nie oglądam,

      Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam;

      I tęskniąc sobie zadaję pytanie:

      Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?



      Gdy z oczu znikniesz, nie mogę ni razu

      W myśli twojego odnowić obrazu?

      Jednakże nieraz czuję mimo chęci,

      Że on jest zawsze blisko mej pamięci.

      I znowu sobie powtarzam pytanie:

      Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?



      Cierpiałem nieraz, nie myślałem wcale,

      Abym przed tobą szedł wylewać żale;

      Idąc bez celu, nie pilnując drogi,

      Sam nie pojmuję, jak w twe zajdę progi;

      I wchodząc sobie zadaję pytanie;

      Co tu mię wiodło? przyjaźń czy kochanie?



      Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił,

      Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił;

      Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem,

      Bym był dla ciebie zdrowiem i pokojem.

      I znowu sobie powtarzam pytanie:

      Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?



      Kiedy położysz rękę na me dłonie,

      Luba mię jakaś spokojność owionie,

      Zda się, że lekkim snem zakończę życie;

      Lecz mnie przebudza żywsze serca bicie,

      Które mi głośno zadaje pytanie:

      Czy to jest przyjaźń? czyli też kochanie?



      Kiedym dla ciebie tę piosenkę składał,

      Wieszczy duch mymi ustami nie władał;

      Pełen zdziwienia, sam się nie postrzegłem,

      Skąd wziąłem myśli, jak na rymy wbiegłem;

      I zapisałem na końcu pytanie:

      Co mię natchnęło? przyjaźń czy kochanie?
    • gocha033 pewnym w zyciu mozna byc tylko jednego 14.03.12, 13:40
      ze sie umrze.

      i nie przedkladaj slow ponad czyny.
      powiedziec mozna wszystko.
      pytanie tylko w tym - co za tym idzie.
      • mozambique Re: pewnym w zyciu mozna byc tylko jednego 14.03.12, 13:45
        no akurat w tym przypadku
        to ani słów
        ani czynów
    • mozambique Re: niepewność 14.03.12, 15:07
      w necie znalazlam taką pozycję :
      ( co parwda nie czytam takich poradników ale moze cos w tymjest ) :

      " NIE ZALEŻY MU NA TOBIE. Koniec złudzeń – poznaj prawdę o tym, jak rozumieć facetów
      Behrendt Greg, Tuccillo Liz

      Kobiety, wykazujące niemałą inteligencję w innych sferach życia, nie zawsze potrafią właściwie ocenić zaangażowanie mężczyzny. Dowiedz się jak rozpoznać, kiedy facet cię lubi i czy jest w stanie zaangażować się na stałe, jak pozbyć się złudzeń i nie marnować czasu na związek bez perspektyw.
      Kobiety łudzą się, że dając mężczyźnie więcej swobody i starając się zaakceptować jego postępowanie sprawią, że zwiąże się z nimi na zawsze. Spotykają się przy kawie i prowadzą długie rozmowy, analizując niejasne zachowania mężczyzn. Jednak mimo ich najlepszych intencji to strata czasu. Mężczyźni nie są skomplikowani, choć chcą, by ich za takich uważano. Nie ma mowy o żadnych sprzecznych sygnałach. Może po prostu Nie zależy mu na tobie.

      "Jeśli opowiada ci, że ma kłopoty z bliskością, niech idzie na terapię, zamiast zawracać ci pupę. Jakby naprawdę chciał rozwieść się z żoną, to by się rozwiódł. I ożenił z tobą. Pogódź się więc z prostą prawdą: jemu na tobie nie zależy." Wszystkiego tego możemy dowiedzieć się z książki Grega i Liz, twórców serialu "Seks w wielkim mieście"

      Obiecał zadzwonić, ale nie zadzwonił? To ty dzwonisz do niego, a on przyjmuje to z lekkim zniecierpliwieniem? Nie proponuje spotkań? Zaprasza cię do siebie do domu, a potem wcale nie ma ochoty przespać się z tobą? Nie chce z tobą zamieszkać? Opowiada bajki o zawiłym układzie z żoną, z którą ma zamiar się rozstać, ale jeszcze nie teraz? Nie prosi o rękę?

      Nie oszukuj się i nie wymyślaj usprawiedliwień. Odkąd wynaleziono komórkę, zawsze można na chwilę zadzwonić. Jak ktoś ma w poczcie elektronicznej opcję "odbierz", to ma i "wyślij". A wysłanie listu nie wymaga dzisiaj wynajęcia dyliżansu. Nikt nie jest aż tak zajęty, żeby nie znaleźć godzinki na spotkanie. Jeśli mu się naprawdę podobasz, będzie miał ochotę na seks, nawet gdy będzie zmęczony. I z pewnością nie będzie potrzebował do tego alkoholu. Jeśli opowiada ci, że ma kłopoty z bliskością, niech idzie na terapię, zamiast zawracać ci pupę. Jakby naprawdę chciał rozwieść się z żoną, toby się rozwiódł. I ożenił z tobą. Pogódź się więc z prostą prawdą: jemu na tobie nie zależy.

      Wszystkiego tego możemy dowiedzieć się z książki Grega i Liz, twórców serialu "Seks w wielkim mieście". I jest to oczywiście niezwykle ożywcze na tle reszty działalności poradnikowej. Inne poradniki oszukują. Każą się zmienić i po długotrwałej akcji wychowawczej obiecują w nagrodę przyzwoitego faceta na męża. Albo traktują kobiety jak małpki, które należy nauczyć różnych cwanych sztuczek oraz zaopatrzyć w wiedzę o mężczyznach, co pozwoli im na osiągnięcie sukcesu. A tutaj, proszę, kubeł zimnej wody. On ma cię w nosie. Łyknij to, nic nie rób, broń Boże, nie pisz, nie dzwoń, niczego nie proponuj, czekaj. Istnieje jedna szansa na dziesięć, że jednak ktoś cię zechce, choć statystyki, a może raczej sama natura, są przeciwko tobie: oni nie chcą związków, lecz niezobowiązujących przygód, a potem kolejnych przygód. A ty ze swoją kobiecą naturą chcesz ślubu, monogamii i dzieci. Masz być bierna, a jemu pozostawić rolę zdobywcy.

      Można sobie westchnąć: cóż, czyż nie jest to prawda? Można się słusznie i feministycznie oburzyć: a co to za stare i nudne stereotypy!

      Te dobrze przećwiczone reakcje pozostawiam chętnym, a my spójrzmy nieco z ukosa.

      Z pewnością istnieje problem niesymetrycznych związków. Kto to powiedział? Może La Rochefoucauld. Miłość to taki związek, w którym jedna osoba cierpi, a druga się nudzi. Jedna osoba i druga osoba. I wcale nie wiadomo, czy tą cierpiącą zawsze musi być kobieta. Nawet jeśli istotnie tak jest częściej. Co zrobić z taką nierównowagą? Jak ma poradzić sobie z cierpieniem cierpiący, a znudzony - co może zrobić z nadmiarem kierowanych wobec niego uczuć? Czy może zachować się mniej lub bardziej przyzwoicie? Jak? Jest o czym myśleć i na pewno nie powinni być z tego myślenia zwolnieni znudzeni. A porady Grega i Liz po prostu likwidują ten problem, sprowadzając go do odwiecznej różnicy płci, z którą nic nie da się zrobić i za którą nikt nie może wziąć żadnej odpowiedzialności.

      Jeżeli zaś chodzi o zalecaną kobietom bierność, to jest ona niezwykle dla nudzących się wygodna. Biorę to, na co mam ochotę, i nie będę miał żadnych problemów - telefonów nie w porę, wymówek, niewygodnych spotkań. A ja myślę, że jeśli nawet nowe wzory kobiecych zachowań pozwalające kobietom na więcej inicjatywy nie zwiększają ich szansy na sukces rozrodczy, to przynajmniej utrudniają życie facetom. Przypominają im, że po drugiej stronie nie znajduje się wygodny obiekt, lecz mający swoje potrzeby podmiot. I to już jest coś.

      Zatem dzwoń, mailuj, domagaj się spotkania, ciągnij do łóżka, zrób czasem jakąś awanturę. Nawet jeśli mało z tego będziesz miała, to przynajmniej popsujesz humor znudzonemu. A do porad Grega i Liz dodaj jeszcze jedną. Jeśli zraża go, że to ty podejmujesz inicjatywę, widać mu na tobie nie zależy."
    • twojabogini Re: niepewność 14.03.12, 16:37
      Twoje słowa:

      1. Obawiam się, że cierpliwość mi się kończy :( Boję się, że marnuję czas na związek bez przyszłości.
      2. Też mi się wydaje, że mieszkanie razem jeśli nie padły jakieś deklaracje nie ma sensu. 3. Najwcześniej będzie to możliwe latem, do tego czasu postaram się poczekać
      Dokładnie to samo mu powiedziałam, że nie idziemy "do przodu". Zapytał co by było tego oznaką. Dla mnie byłoby to wspólne zamieszkanie, ale nie jest to możliwe przez najbliższych kilka miesięcy.

      Masz tu jeszcze dwa przydatne linki:
      forum.gazeta.pl/forum/w,16,98661091,98661091,Jak_nie_lapac_meza_.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,150,97985825,97985825,szantaz_emocjonalny_malzenstwo_albo_koniec.html
      Twoje opisy nie wyglądają mi na wielką miłość, nawet jak na introwertyczkę. Raczej, o czym nie piszesz wprost, ale co wyziera między wierszami - chciałbyś ślubu. To nic złego. Ale skoro wiesz czego chcesz, to zacznij to realizować. Z głową.
      Płacząc, ze spędzacie za mało czasu, starając się dyskretnie sprowokować wyznanie lub określenie, prowadzać bardziej lub mniej zawoalowane rozmowy o postępie w związku - sama sobie gola strzelasz. Stajesz się petentem. Nawet jeśli w końcu będą zaręczyny i sukienka i wszystko - to będziesz mieć poczucie i on tez, ze jakoś to na nim wymusiłaś. Niedobry start.

      NELLEN FEIN, SHERRIE SCHNEIDER Zasady Sekretny poradnik, jak zdobyć mężczyznę właściwego Media Rodzina Poznań ISBN: 83-85594-57-4 Anna Warszyńska (tłumacz)

      To najlepszy poradnik o zdobywaniu męża. I działa. Nakład wyczerpany, dlatego podaję ci szczegółowe namiary. Żadnych hocków klocków tam nie ma. Parę dobrych zasad, jak nie stać się petentem i nie wpaść w pułapkę zmuszania faceta do ślubu.

      Z moich porad - nie zamieszkuj z nim. Twoim zdaniem to ma być postęp w związku i oczekujesz że kiedyś skończy się pierścionkiem - zrobisz sobie krzywdę i naprawdę polecisz w lata. To jak z blondynka, co ogląda pornosa do końca bo czeka na ślub. To ze mężczyzna z tobą jest sypia, gada i nawet mieszka do niczego go nie zobowiązuje. Mało kto ocenia to jako postęp, związek to nie jest coś co ma czynić postępy a jego zwieńczeniem jest małżeństwo. Po wspólnym zamieszkaniu ty uznasz, że postęp się dokonał, a facet zacznie zachodzic w głwę co ci odbiło i czego od niego chcesz. Mieszkać można z mężczyzną z którym nie planuje się ślubu. Wtedy jest luz.

      Zanim zaangażujesz się w działania, które naprawdę skłonią go do kupienia ci wielkiego pierścionka z jeszcze większym brylantem - przemyśl czy to właściwy facet. Książkę tak czy siak zdobądź i przeczytaj.
      • mozambique Re: niepewność 15.03.12, 09:49
        bozzze jakei pierdoły ...

        prosto z COsmo czy co ?
        • twojabogini Re: niepewność 15.03.12, 11:05
          Pierdoła z Cosmo - to jest podejście do związku, jako czegoś co ma "ewoluować" i co ma "robić postępy". Czyli założenie - najpierw randki, potem seksik, potem wspólne zamieszkanie a w efekcie ślub. Nie neguję takiego scenariusza - wiele par tak robi, jest szczęśliwych i zadowolonych.
          Ważne jest podejście kobiety - z postów autorki wątku wynika, że ona zakłada, że wspólne zamieszkanie oznacza jakąś deklarację ze strony mężczyzny. Deklarację "w kierunku ślubu". Do tego jeszcze gdzie niegdzie przebija z jej wypowiedzi założenie, ze "jeśli kocha to się ożeni". Małomiasteczkowa mentalność, która powoduje, że całkiem rozsądne dziewczyny dają się latami wykorzystywać mężczyznom, którym jest tak wygodnie (zresztą oni nie składają żadnych deklaracji, prawda?) w nadziei, że w nagrodę nastanie ten wymarzony dzień, gdy założą biała suknię.
          Naciskanie (nawet zawoalowane) na mężczyznę nie jest metodą skłonienia go do ślubu. Podobnie zresztą działa to w drugą stronę.
          Poradnik który poleciłam jest wartościowy - bo zawiera jasny i krótki wykład szacunku do siebie jako do kobiety. Sformułowane w nim "zasady" są bardzo zdroworozsądkowe i nie uprzedmiotawiają kobiety. Zazwyczaj poradniki tego typu ograniczają się do rad "bądź miła, ładna i niekłopotliwa".
          • fioretta_799 Re: niepewność 15.03.12, 15:34
            Ci, ktorzy mnie kochali, mowili mi o tym wprost. Jeden mi nie powiedzial, ale to nie dlatego, ze mial problem z mowieniem o uczuciach, tylko dlatego, ze do mnie nic nie czul.
            • mijo81 Re: niepewność 15.03.12, 22:47
              To że tak mówili nie znaczy że tak było
    • moonogamistka Re: niepewność 15.03.12, 19:18
      Za bardzo sie napinasz, a facet moze jest szczery. Ja go rozumiem:-)
    • krakoma Re: niepewność 16.03.12, 00:11
      jest zodiakalnym blizniakiem? pasuje do opisu
    • light_in_august Re: niepewność 16.03.12, 22:45
      Po pierwsze, "kocham" nie zawsze coś znaczy. Ja słyszałam to wiele razy od człowieka, który mnie wykorzystał i zostawił.

      Bardziej bym się martwiła tym, że ma wazniejsze rzeczy do roboty niż spędzanie czasu z Toąb. Ten mój to był właśnie taki sam typ - wygadany, aktywny, przebojowy, wiecznie czymś zajęty. A ja taka szara myszka przy nim, święcąca jego odbitym blaskiem... Ja dla niego zawsze byłamm na każde zawołanie, wiecznie czekająca, a on... on przede wszystkim pilnował swoich spraw, ja byłam na dalszym miejscu.

      Jeśli ktoś kocha, jest zakochany, to CHCE spędzać czas z drugą osobą i wcale nie trzeba go do tego namawiać- okej, nie 100 procent czasu, bo każdy ma i powinien mieć swoje życie. Ale nie w ten sposób, żeby jedno musiało się na audiencje umawiać, żeby jaśnie pan raczył zaszczycić swoim czasem i uwagą, bo w sumie to ma lepsze rzeczy do robienia... Przemyśl to.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka