Dodaj do ulubionych

zdradzana, zdradzajacy i ja...

25.04.12, 15:44
Sytuacja jakich wiele; on w "trudnym" zwiazku, ja po takim zwiazku, romans przez kilka miesiecy. On sie waha, chce i nie chce jej zostawic, w koncu ona zachodzi w ciaze, a on konczy relacje miedzy nami.
Czuje sie jak ostatnia idiotka, wykorzystana i porzucona, depresja itd. Teraz go nienawidze, nie wyobrazam sobie, ze zobacze go na rodzinnym spacerze. Mam ochote wyslac do niej cala nasza korespondencje sms i mailowa (a jest co czytac i ogladac:-)), wiem, ze jesli to zrobie ich zwiazek nie przetrwa - ona byla kiedys notorycznie zdradzana przez innego partnera i nie zniesie tego po raz drugi...
Napiszcie, prosze co o tym myslicie. Ja po prostu musze sie jakos odegrac bo nie wytrzymam
Obserwuj wątek
    • martishia7 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 15:50
      W zaistniałych okolicznościach przyrody, pozostaje się cieszyć, że to nie Ty jesteś w ciąży. A po drugie - chciałabyś go teraz, z dziecięciem poczętym na karku?
      • facettt sluszna uwaga. 25.04.12, 15:58
        martishia7 napisała:
        > W zaistniałych okolicznościach przyrody, pozostaje się cieszyć, że to nie Ty jesteś w ciąży.

        Sluszna uwaga. Dopie wtedy dziewcze mogloby sie obudzic z jedna reka w nocniku.

    • potworski Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 15:50
      Moja babcia mawiała="sama świnia worek drze i sama kwiczy".
    • girl.anachronism Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 15:52
      po prostu REWELACYJNA jesteś. nie przeszkadzało Ci to, że facet zdradza swoją kobietę (i jednocześnie z nią sypia...) z Tobą dopóki był misiem i były jakieś nadzieje na związek (związek ze zdradzającym facetem??? ale głupota). teraz misio ma Cię gdzieś więc za karę rozpieprzysz mu związek.

      hierarchia wartości godna podziwu!
      • bluebell6 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 15:58
        A czy ja powiedzialam, ze aspiruje do miana swietej?
        Chce po prostu za wszelka cene poczuc sie lepiej w tej sytuacji, a innego sposobu nie widze:-)
        • girl.anachronism Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:00
          każdego człowieka obowiązują jakieś zasady moralne. widocznie nie aspirujesz nawet do miana człowieka.
      • klawiatura_zablokowana Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 26.04.12, 13:08
        Mnie też rozczula, jakie one robią się nagle zasadnicze, praworządne i dążące do prawdy oraz sprawiedliwości, kiedy już je misio zrobi w trąbę ;)
    • jagienka75 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 15:55
      I za jakiś czas wszyscy przeczytaliby wątek założony przez Ciebie, podobny do tego:P

      forum.gazeta.pl/forum/w,16,135385573,135385573,Ex_naciaga_mojego_faceta_.html
    • facettt Boshe... znowu... 25.04.12, 15:56
      kuzwa, czy romans , gdy nie bylo wiazacych deklaracji - musi cos wiecej oznaczac,

      niz tylko czasowa radosc z bycia razem ???
    • light_in_august Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 15:57
      Facet dokonał wyboru - nic nie poradzisz, musisz się z tym pogodzić. Taka zemsta wydaje sie słodka, ale potem nie będziesz mogła spojrzeć w lustro. Pofantazjuj sobie, jak to mu rujnujesz życie, ale nie rób tego, nie warto.
      A nauczka na przyszłość jest taka - jak sie pakujesz w związek z zajętym facetem, to licz się z tym, że on najpewniej zostanie przy swojej żonie. I nie oczekuj niczego oprócz dobrej zabawy.
      • bluebell6 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:03
        ona nie jest jego zona, a ja i tak juz gorzej czuc sie nie moge...
        • light_in_august Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:08
          No tym bardziej daj sobie z nim spokój, skoro wybrał nie-żonę, a nie Ciebie.
          Co to zmieni na dłuższą metę? Odzyskasz go? Wątpię. Tamta go zostawi, to sobie znajdzie inną za chwilę. I co? Dalej będziesz sie złościć, że on jest szczęśliwy bez Ciebie, a Ty bez niego nie?
          • bluebell6 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:11
            Ja juz go przeciez nie chce, po tym jak zakonczyl nasz zwiazek.
            Nie chce zeby byl z kims dla kogo mnie zostawil, po prostu
            • light_in_august Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:17
              Aha, no to okej, rób jak uważasz, Twoja sprawa.
              Niby pytasz, co masz zrobić, ale widze, że decyzja już podjeta, więc nie będę sie produkować ;)
            • klawiatura_zablokowana Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 26.04.12, 13:10
              > Nie chce zeby byl z kims dla kogo mnie zostawil, po prostu

              Ale tak właściwie dlaczego? Wcześniej ci nie przeszkadzało, że jest z tamtą, a teraz przeszkadza? Co to zmienia w twojej sytuacji teraz, czy jest sam, czy z tamtą? Wasz romans tak czy owak się zakończył, a ty tak czy owak już go podobno nie chcesz. Olej sprawę i nie kompromituj się.
        • facettt obiecywal Ci cos ? 25.04.12, 16:17
          bluebell6 napisał(a):
          ona nie jest jego zona, a ja i tak juz gorzej czuc sie nie moge...

          obiecywal Ci cos . - typu "szczescie po grob" (gdy sie tylko z wiezow uwolni) itd... ?

          - jesli tak to nalezy mi sie opie*dol. (jemu i tylko jemu)

          a jesli mowil tylko i "trudnym zwiazku", to moze to i prawda, a moze sciema stara jak swiat

          - ale nic Ci do dalszego biegu wydarzen.

          Gdyz wiedzialas, ze taki zwiazek ISTNIEJE i powinnas sie liczyc z roznymi rozwiazaniami.
          • bluebell6 Re: obiecywal Ci cos ? 25.04.12, 16:22
            coz, zwykle jestem optymistka:-)
            • facettt Re: obiecywal Ci cos ? 25.04.12, 16:34
              bluebell6 napisał(a):
              > coz, zwykle jestem optymistka:-)

              optymista - to zle poinformowany pesymista.

              a zatem:

              pesymista - to dobrze poinformowany optymista :)
    • vandikia Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 15:57
      bluebell6 napisał(a):
      > Mam ochote wyslac do niej cala nasza korespondencje sms i mailowa (a jest co czytac i
      > ogladac:-))

      a czym ona ci zawiniła, że chcesz jej dowalać? bawi cię dręczenie kobiety w ciąży?

      czujesz się wykorzystana i porzucona? może chusteczkę?
      • bluebell6 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:00
        ciaza nie jest przeciez stanem permanentnym...
    • twojabogini Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:02
      Zemsta na kobiecie, która nie jest prawdopodobnie niczego świadoma jest bez sensu. Zwłaszcza, że nic ci złego nie zrobiła. Miałabym też na uwadze to, że ona jest w ciąży - co wiele kobiet czyni po prostu bezbronnymi.

      Z drugiej strony - facet jest palantem, grał na dwa fronty, ma skłonność do przedmiotowego traktowania kobiet. Jego partnerka, która jest w ciąży jedzie na tym samym wózku co ty - jest wykorzystywana, manipulowana, zdradzana. Poinformowałabym ją o tym w szczerej bezpośredniej rozmowie w cztery oczy. Bardzo delikatnie i z intencją poinformowania jej - a nie zemsty. Miej ze sobą dowody - np. korespondencję sms, maile. Co ta kobieta zrobi z informacjami od ciebie - to jej sprawa, ale być może zaoszczędzisz jej parę lat życia, które może stracić na związek z palantem.
      Uświadomienie partnerki twojego eksa o jego wątpliwych wyczynach powinno być wystarczającym aktem zemsty.
      • bluebell6 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:07
        masz racje dzieki,
        z drugiej strony nie mam ochoty z nia rozmawiac, a przeslanie jej "korespondencji" bedzie mialo takie same konsekwencje...
        • twojabogini Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 26.04.12, 11:34
          > masz racje dzieki,
          > z drugiej strony nie mam ochoty z nia rozmawiac, a przeslanie jej "korespondenc
          > ji" bedzie mialo takie same konsekwencje...

          Osobisty kontakt to nie to samo co anonimowy donos. Jeśli nie masz odwagi na rozmowę w cztery oczy z osobą, widocznie ty również nie czujesz się wobec niej w porządku. Bo taka rozmowa stanowiłaby konieczność zaczęcia od przepraszam.
          Anonimowy donos to paskudny postępek.

          Konsekwencja rozmowy a konsekwencja donosu nie są i nie mają prawa być takie same. Nawet jeśli chodzi o ich wpływ na ciebie - jedno to odważne i dojrzałe rozwiązanie sprawy - drugie - robienie z siebie szmaty.

      • facettt nonsens 25.04.12, 16:12
        twojabogini napisała:
        > Z drugiej strony - facet jest palantem, grał na dwa fronty, ma skłonność do prz
        > edmiotowego traktowania kobiet.

        - czeste, no i ?

        Jego partnerka, która jest w ciąży jedzie na ty
        > m samym wózku co ty - jest wykorzystywana, manipulowana, zdradzana.

        - byc moze.


        Poinformowa
        > łabym ją o tym w szczerej bezpośredniej rozmowie w cztery oczy.

        - Ale kuzwa, po co ?
        By w efekcie uzyskac, wkurzona babe (autorke watku), wkurzona samotna matke z dzieckiem
        i wqu...onego faceta, ktory nasle na nia zbirow, by jej przylozyli ?

        Nie kazda prawda, jak zemsta jest slodka.
        • bluebell6 Re: nonsens 25.04.12, 16:17
          no po tym bede juz mniej wkurzona:-),
          nie nasle, chocby ze wzgledu na wykonywany przeze mnie zawod niewielu tzw. niezrzeszonych by sie odwazylo:-)
          • facettt Re: nonsens 25.04.12, 16:18
            bluebell6 napisał(a):

            > no po tym bede juz mniej wkurzona:-),
            > nie nasle, chocby ze wzgledu na wykonywany przeze mnie zawod niewielu tzw. niez
            > rzeszonych by sie odwazylo:-)

            bezczelny egoizm - bez liczenia z konsekwencjami
            odpowiedz na moje pytanie w innym poscie - czy pan Ci cos obiecywal ?
            • bluebell6 Re: nonsens 25.04.12, 16:25
              coz, on tez nie zachowal sie altruistycznie,
              egoizm, no coz, moje szczescie i moj bol czuje bardziej niz innych...
        • stary.dziadyga Re: nonsens 25.04.12, 19:13
          facettt napisał:

          > - czeste, no i ?

          No i kij mu w oko!
          To że jest dużo palantów w żaden sposób nie usprawideliwia bycia palantem
      • potworski Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:24
        twojabogini napisała:

        Bardzo delikatnie i z intencją poinformowania jej - a nie zemsty.


        Powiedz mi tylko po co? A może facet się zreflektował i zdał sobie sprawę, że popełnił błąd, a co za tym idzie postanowił zacząć ze swoją żoną na nowo? Mało prawdopodobne? Może. Ale skąd wiesz, że tak nie jest?
        • bluebell6 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:26
          za bledy sie placi,
          ja za swoj zaplacilam...
          • gulcia77 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:30
            No to skoro już wiesz, że do romansów się nie nadajesz, to idź i nie grzesz więcej. Po cholerę ci syf, którego narobisz? I zastanów się, jaką opinię sama o sobie wystawisz.
            • bluebell6 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:34
              naprawde myslisz, ze obchodzi mnie teraz jej lub jego opinia o mnie?
              • gulcia77 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:38
                A ty sama będziesz umiała sobie w twarz spojrzeć? Bo jeśli będziesz umiała, to dla mnie jednoznaczne, żeś pustostan. Tu jeszcze dziecko, niczemu niewinne jest. Ale obawiam się, że to dla ciebie za szeroki ogląd sprawy.
          • facettt czym zaplacilas, do kuzwy nedzy ? 25.04.12, 16:39
            bluebell6 napisał(a):
            > za bledy sie placi,
            > ja za swoj zaplacilam...

            zostalas samotna porzucona matka ?
            • bluebell6 Re: czym zaplacilas, do kuzwy nedzy ? 25.04.12, 16:42
              Tym, ze czuje sie nieszczesliwa, to malo?
              Poza tym, mysle, ze to ona po wzruszajacej lekturze bedzie strona porzucajaca:-)
              • gulcia77 Re: czym zaplacilas, do kuzwy nedzy ? 25.04.12, 16:45
                To, że czujesz się nieszczęśliwa to twoja wina. W czym ci laska zawiniła? Trzeba się było w romans pakować jak nie umiesz?
              • facettt MALO !!! 25.04.12, 16:47
                bluebell6 napisał(a):

                > Tym, ze czuje sie nieszczesliwa, to malo?

                - malo. takie przygody bycia porzuconym - to mial co drugi/co druga

                > Poza tym, mysle, ze to ona po wzruszajacej lekturze bedzie strona porzucajaca:-

                - cale szczescie dla ludzkosci niewielu jest chetnych do popelniania takich SWINSTW
                - do jakiego sie wlasnie przymierzasz.
                • bluebell6 Re: MALO !!! 25.04.12, 16:52
                  ja nie, jak dotad:-)
                  coz, on tez mi zrobil swinstwo, ale tego typowy FACETTT nie widzi?
                  • facettt NIE ::) 25.04.12, 17:20
                    bluebell6 napisał(a):

                    > ja nie, jak dotad:-)
                    > coz, on tez mi zrobil swinstwo, ale tego typowy FACETTT nie widzi?

                    Nie. Swinstwo by Ci zrobil, gdyby ukrywal, ze ma kogos i moglabys sobie robic spokojnie jakies nadzieje.
                    Gdy pada informacja, ze sie kogos ma, to trzeba zacisnac zeby i czekac co bedzie
                    (jezeli chce sie w to wchodzic)
              • good_morning Re: czym zaplacilas, do kuzwy nedzy ? 25.04.12, 17:23
                bluebell6 napisał(a):

                > Tym, ze czuje sie nieszczesliwa, to malo?

                glupota to jest powod do bycia nieszczesliwym
                dobrze, ze to zrozumialas
              • to.niemozliwe Re: czym zaplacilas, do kuzwy nedzy ? 25.04.12, 20:56
                bluebell6 napisał(a):

                > Poza tym, mysle, ze to ona po wzruszajacej lekturze bedzie strona porzucajaca:-
                > )
                Watpie, jest z nim w ciazy, jak sie o tym dowiedzial, to z toba zerwal. Jedynym twoim motywem bedzie zemsta, a ona juz ma silny instynkt ochrony swojego "stada". Mowiac wprost, podasaja sie na siebie, a potem zwiazek sie scementuje.
                A ty odegrasz role intruza i agresora. Wycofaj sie i albo sie wiecej nie baw psitka w ten sposob, albo uznaj, ze bylo milo, ale sie skonczylo i poszukaj innego ogora.;-)
              • klawiatura_zablokowana Re: czym zaplacilas, do kuzwy nedzy ? 26.04.12, 13:18
                > Tym, ze czuje sie nieszczesliwa, to malo?

                A odpowiedz sobie tak szczerze i uczciwie, ktoś cię z pistoletem przy głowie zmusił do wejścia w taki układ?
                Dla mnie jest jasne, jeśli decydujesz się na bycie "tą trzecią", to musisz się liczyć, że tak właśnie skończysz. Widziały gały, co brały. Nie wiem tylko, na kim teraz chcesz się mścić. Bo tak naprawdę powinnaś na sobie. Nie jesteś niewinną oszukaną ofiarą.
            • gulcia77 Re: czym zaplacilas, do kuzwy nedzy ? 25.04.12, 16:48
              Facettt, jak długo na forum bywam, tak pierwszy raz się z Tobą w całej rozciągłości zgadzam :D Se normalnie pamiętnik założę :D
            • yoko0202 eeee to tu można oficjalnie pisać 'kuzwa' ??? :D 25.04.12, 18:17
              myślałam że usuwają nawet za takie niewinne
              mnie kiedyś usunęli za zwykłą dooo*****pę i to wcale nie normalnie pisaną, tylko własnie z takimi dzyndzelkami
          • potworski Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:45
            bluebell6 napisał(a):

            > za bledy sie placi,
            > ja za swoj zaplacilam...


            O proszę=Sędzia Dredd i Brudny Harry w jednym. To może samozwańcza policjantko wtłocz sobie do głowy, że w tym przypadku za błąd kolesia i (co najważniejsze) - twój - zapłaci osoba trzecia. Ale ty tego nie widzisz, bo jesteś zaślepiona swoją swędzącą dupą, w którą nie chce już wkładać swojego bolca ów absztyfikant.
            • bluebell6 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:50
              Coz jest takie powiedzenie, ze trojkaty zle sie koncza...
              W tym przypadku chce zeby ten skonczyl sie zle dla wszystkich nie tylko dla mnie.
              Jesli chodzi o absztyfikanta, to chyba oczywiste, ze juz go nie chce, a jesli chodzi o swedzenie - to nie martw sie o mnie, mam powodzenie, wiec jakby co to nie bedzie problemu zeby sie go pozbyc:-)
              • potworski Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:58
                Gdybyś miała powodzenie to olałabyś dawno temat i zajęła się swoją dupą a nie bawiła się w domorosłego strażnika moralności.
                I coś ci powiem=nawet jeśli zrobisz tak jak zrobisz to i tak wyjdziesz na tym najgorzej, bo:
                a) Rysiek się pokaja, obieca poprawę, opowie swoją wersję a kobieta mu wybaczy i postanowi nim żyć(co w przypadku ciąży jest możliwe). Tutaj ch...j cię strzeli na miejscu
                b) Rysiek zostanie sam, ale po jakimś czasie spotka inną pannę, w której się zakocha i będzie z nią szczęśliwy=a ty zobaczysz go jak razem kupują bułki w Lidlu i tu również ch...j cię strzeli, ale po nieco dłuższym czasie.
                Tak czy siak - masz się ch...wo=hahahaha.
                • bluebell6 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 17:07
                  a) kajanie sie i wersja Ryska versus kilkaset sms-ow i maili nie ma szans.
                  Moze mialaby w przypadku jednorazowego skoku w bok, ale nie kilkumiesiecznego udowodnionego zdradzania. Ona zdrady nie wybaczy bo poprzedni facet ja zdradzal, przysiegal poprawe, zdradzal i w koncu rzucil dla innej
                  b) coz domyslam sie, ze nie bedzie cale zycie sam..
                  PS nie robie zakupow w Lidlu, jest daleko...
                  • potworski Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 17:24
                    bluebell6 napisał(a):

                    > a) kajanie sie i wersja Ryska versus kilkaset sms-ow i maili nie ma szans.
                    > Moze mialaby w przypadku jednorazowego skoku w bok, ale nie kilkumiesiecznego u
                    > dowodnionego zdradzania. Ona zdrady nie wybaczy bo poprzedni facet ja zdradzal,
                    > przysiegal poprawe, zdradzal i w koncu rzucil dla innej


                    No właśnie=ON ją rzucił dla innej a nie ona go zostawiła. A tu jeszcze mamy dodatkowy argument w postaci ciąży.

                    > b) coz domyslam sie, ze nie bedzie cale zycie sam..
                    > PS nie robie zakupow w Lidlu, jest daleko...


                    Lidla to ty masz w głowie i to takiego po świątecznych przecenach.
                    Jak mawiają Indianie="sucks to be you".
                    • bluebell6 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 17:31
                      a) mialam na mysli to, ze za nic na swiecie nie bedzie znow z facetem zdolnym do zdrady.
                      Podobno powtarzala to wielokrotnie. A Rysiek udowodnil, ze w tej kwestii daje rade:-).
                      • facettt Ty, only one... 25.04.12, 21:57
                        pomyslalas o swojej przyszlosci, a nie o zajmowaniu sie "czarna dziura" ?
                • bluebell6 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 17:18
                  Poza tym, czy ja sie tu kreuje na straznika moralnosci???
                  Ktos tu mnie nazwal podla kreatura, trudno:-)
                  Ja chce po prostu sie odegrac i zyc dalej w swojej bajce:-)
                • good_morning nawet nie zrozumiala 25.04.12, 17:26
                  metafory o bulkach ;D
              • jak.z.nut Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 26.04.12, 11:57
                hmm nie Ty go nie chcesz a on ciebie:) ale możesz sobie tłumaczyć dla własnego spokoju:) A po cholerę chcesz niszczyć życie kobiecie ciężarnej skoro sama jej niejako krzywdę wyrządziłaś ładując się do łóżka jej faceta.
                Skup się na sobie, zadbaj o siebie, a ludziskom daj spokój
        • twojabogini Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 26.04.12, 11:37
          Informacja - rzecz podstawowa.

      • lady-z-gaga Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:52
        No i mamy przepiękny przykład hipokryzji.
        Poinformowanie zdradzanej kobiety z zemsty jest brzydkie. Bo ona nic nie winna, w dodatku w ciąży, bezbronna.
        Trzeba ją poinformować ze szlachetnych pobudek, z siostrzanej troski, wtedy jej ciąża i rozwalone życie przestają miec znaczenie, można wrócić do domu i zapisać sobie dobry uczynek w kajeciku.
        Czy to są Twoje życiowe standardy, czy tylko Ci się przypadkiem wymknął taki durny post?
        • bluebell6 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:57
          moje zycie tez sie rozwalilo, gdyby nie ona, mogloby sie nam ulozyc...
          moje zyciowe motto jest takie zeby martwic sie przede wszystkim o siebie bo nikt tego lepiej nie zrobi
          • lady-z-gaga Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 17:05
            Ja odpowiadałam Twojejbogini.
            Twoje motto mnie nie interesuje, bo jesteś albo trollem albo wyjątkową kreaturą.
          • gulcia77 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 17:05
            Jednak pustosan :(
            Jest tylko jedna rzecz na tym świecie, która wkurza mnie ponad facetów - palantów. Baby - idiotki :(
          • jak.z.nut Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 26.04.12, 12:19
            Przecież podobno go nie chcesz:)
            A ja ci życzę, żebyś sobie jeszcze z tym kmiotem życie ułożyła, bo oboje jesteście siebie warci i myślę ze Tobie będzie wszystko jedno czy on ma kogoś na boku czy nie.
          • klawiatura_zablokowana Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 26.04.12, 13:22
            > moje zycie tez sie rozwalilo, gdyby nie ona, mogloby sie nam ulozyc...

            Przed chwilą twierdziłaś, że on był w związku z NIĄ, kiedy pojawiłaś się ty, więc chyba odwrotnie? Ich życie by się ułożyło lepiej, gdyby nie twoja obecność w nim?

            Tak naprawdę to laska ma prawo do zemsty na tobie, a nie odwrotnie.
    • jowita771 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:05
      Ale dlaczego na niej się musisz odegrać? Mało Ci, że już ją skrzywdziłaś spotykając się z jej chłopem? Facet Cię oszukiwał z tym "trudnym" związkiem, bo chciał się zabawić na boku. Gdzie tu wina jego dziewczyny?
      • bluebell6 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:09
        na niej, na nim, na nich - co to za roznica?
        • jowita771 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:11
          Na nim - to rozumiem, ale na niej za co?
          • bluebell6 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:13
            Bo cierpie takze z jej powodu
            • tiuia Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 26.04.12, 10:51
              Z jej powodu? Facet po prostu się zreflektował, że jesteś psychiczna. Jak nie do niej, to pewnie do innej by zwiał:P
              Na szczęście złe uczynki wracają. I to ze zdwojoną mocą. Tak więc zastanów się jeszcze nad tym wysyłaniem.
              Aaa, i naucz się panować nad emocjami. Bo na razie zachowujesz sie jak chora osoba.
        • girl.anachronism Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:12
          nie kompromituj się.
    • gulcia77 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:24
      I dziwić się, że faceci uważają kobiety za niezrównoważone idiotki... Jesteś książkowym przykładem. Wiedziałaś, że kogoś ma? Wiedziałaś. A jak życia nie znasz, to spróbuję wytłumaczyć: romans służy do bzykania, a nie do zachowywania się jak palant po jego zakończeniu.
      • bluebell6 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:28
        znam, ale wole sama decydowac kiedy i jak konczy sie moj romans...
        • gulcia77 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:35
          Taaa, ale honoru to za grosz nie masz. Chcesz się zemścić? Żyj szczęśliwie i z uśmiechem na ustach, zwłaszcza jak romansowego spotkasz. I wyglądaj tak, żeby mu szczęka opadła. I niech widzi, że po tobie, jak po kaczce spłynęło.
          Jak się przypucujesz, to tylko kretynkę z samej siebie zrobisz. A to jest żałosne.
        • light_in_august Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:37
          Ale tak dobrze to niestety nie ma i nie będzie. Chyba że sama ze sobą będziesz romansować ;)
    • wicehrabia.julian Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 16:33
      bluebell6 napisał(a):

      > Napiszcie, prosze co o tym myslicie. Ja po prostu musze sie jakos odegrac bo ni
      > e wytrzymam

      co tu więcej pisać? przychylam się do twojej opinii, że jesteś idiotką
    • k1k2 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 17:59
      bluebell, rozumiem twoje rozgoryczenie i chec zemsty, tym bardziej ze latwo sobie wyobrazic szczesliwa parke z dzieciatkiem i Ciebie w zgryzocie... ALE... nie tak zycie wyglada. "ta druga" ma teraz faceta sklonnego zdradzac, i trudno uwierzyc ze za rok czy dwa historia ze skokiem w bok sie nie powtorzy. Naprawde chcialabys byc na jej miejscu? nie tylko teraz, ale na dluzej?

      mozesz wyslac te korespondencje, pewne zadziala jak kubel zimnej wody, tylko pomysl tez jak bedziesz sie z ta decyzja czula w przyszlosci - jako ta babka ktorej puscily nerwy i mscila sie na kim popadnie
      • good_morning a tu przyklad parki nieszczesliwej 25.04.12, 18:06
        dziecko.cogdziezaile.pl/index.php?p=216&parka-hm
        bez dzieciatka
        • stary.dziadyga Re: a tu przyklad parki nieszczesliwej 25.04.12, 18:46
          :D
      • klawiatura_zablokowana Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 26.04.12, 13:25
        >Naprawde ch
        > cialabys byc na jej miejscu? nie tylko teraz, ale na dluzej?

        Przecież już była na jej miejscu - w związku z facetem, który miał równolegle inną.
        Wtedy jej to oczywiście nie przeszkadzało, teraz robi z tego dramat, bo to ją porzucono, a nie tę drugą. Ot i cała zabawa.
        I teraz powiadomienie oficjalnej partnerki o romansie jest słuszne i zbawienne, ale kiedy z misiem się układało, jakos sie bluebell nie zbierało na epatowanie ich szczęściem przed tą od "trudnego związku".
    • yoko0202 ahahahahaha 25.04.12, 18:14
      bluebell6 napisał(a):

      > Napiszcie, prosze co o tym myslicie.

      myślę, że po pierwsze primo o ile pan nic Ci nie obiecywał, to sytuacja jest jasna jak czerwcowe słońce, romans z osobą zajętą ma to do siebie, że roszczenie jakichkolwiek pretensji jest niedorzecznością
      po drugie primo, nie chcesz się odegrać tylko chcesz zrobić to tak, żeby ona go zostawiła, i liczysz że pan poprzeżywa i w końcu przyjdzie do Ciebie - ajm sorry, ale tutaj wygląda na to, że on tamtą kocha, i po prostu dostał nagle gwałtownego skrzywienia kręgosłupa na odcinku lędźwiowym więc musiał skoczyć w bok żeby to naprostować, i padło na Ciebie. Niektórzy faceci po prostu potrafią rozróżnić, kto nadaje się do życia a kto do bzykania.
      po trzecie primo, ciesz się że to ona jest w ciąży, bo dla Ciebie taka historia miałaby finał oczywisty - usunięcie albo samotne macierzyństwo + alimenty.
    • can_van2012 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 18:19
      OCZYWISCIE, powinnas ja powiadomic o zdradzie partnera. Im szybciej tym lepiej. PRAWDA jest najwazniejsza, pozwoli wam, kazdemu z was uporzadkowac zasadnicze sprawy w zyciu. NIe wiem skad te wahania.
      • marzeka1 Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 18:25
        Przy takim podejściu, nastawieniu (czyli po nieudanym związku, a wiążesz się z popaprańcem ze skłonnością do zdrady), serio: obstawiam i się nie pomylę, bo takie panny znam: NIE UDA ci się stworzyć udanego związku z żadnym facetem będziesz panną chwilową, do bzykania tylko.
    • six_a Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 18:26
      ona zdradzana, on zdradzający, a siebie zapomniałaś nazwać?
      to krolla obejrzyj;)
      • m-kow Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 21:32
        No święte słowa. Ale chyba nie oglądała, a nawet gdyby to nie wie, że to o niej...
    • my_favourite_axe Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 18:35
      ja bym na twoim miejscu nie wysyłała czegoś co przy okazji ciebie kompromituje, nie wiesz co z tym zrobi.
      pouczać cię nie będę, ale naprawdę śmiesznie brzmi ta sprawiedliwość w twoim wydaniu - jak przegrałaś bitwę o misiaczka (swoją drogą żałosne było to wyczekiwanie na to żeby wybrał ciebie) to się nagle okazało że cham i prostak. przecież to było wiadomo od początku, tylko tobie się wydawało że jesteś wyjątkowa i dla ciebie się zmieni.

      ciesz się że to nie ty wpadłaś
    • sabrilla Och te misie urocze 25.04.12, 18:52
      Dopiero co sama założyłam wątek o tym, czy osoba postronna wiedząca o romansie powinna informować małżonkę.
      No ale tutaj mamy sytuację z emocjami, bo Ty w tym trójkącie miałaś swoją rolę i chcesz dokopać byłemu.
      Myślę, że nie wiem co z tym zrobić :-) No bo tak: obydwoje jesteście dorośli, skoro wiedziałaś, że facet jest z kimś i on Ci niczego nie obiecywał, to tak nie bardzo widzę tu pole do zemsty. Było miło, ale się skończyło. Chyba, że jednak snuł jakieś opowieści dziwnej treści. Z drugiej strony, on też jest dorosły. Wiedział, że wdając się w romans ryzykuje swoim związkiem, bo jak rozumiem nie stosowałaś przemocy i nie gwałciłaś go. Sam chciał i musiał rozumieć, że to będzie się z jakimiś konsekwencjami wiązało. Niby ta kobieta ma prawo wiedzieć z jakim uroczym misiem jest, i jaki to strasznie trudny dla niego związek był skoro się bzykał na boku, żeby mogła podjąć decyzję co dalej. Bo na razie zafundowano jej życie w oszustwie.
      I w ogóle jakiś dysonans moralny tu widzę. Ogólnie jak coś tam o zdradach się pojawia widać na forum zgodność, że to bagno. Ale jak pisze ex kochanka to całe pomyje spadają na jej głowę, że rodzinę rozwali, że przecież wiedziała etc. A ja się zatem pytam: a miś to nie wiedział? Miś rozpoczynając romans nie rozwalał swojej rodziny? A wiecie kto ma w tym najgorzej i poniesie najgorsze konsekwencje? Nie miś uroczy i oczywiście niewinny, nie kochanka, tylko ta nieszczęsna dziewczyna (żona?) z dzieckiem.
      Z trzeciej strony jak następnym razem będąc w związku będzie sobie chciał kilka miesięcy bzykać na boku to po takiej nauczce najpierw skończy związek i będzie bzykał jako singiel.
    • stary.dziadyga Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 19:04
      Autorka wątki pobudki ma delikanie mówiąc niezbyt szlachetne, ale też nie rozumiem czemu jej decyzja spotakała się z takim dużym sprzeciwem.
      Czemu niby nie miałby tej kobiety poinformować? Lepiej żeby żyła sobie w błogiej nieświadomości u boku perfidnego misia? Właśnie milczenie sprawia, że ten miś i wielu jemu podobnych czują się bezkarni.

      Znam kobiety, które gdyby nie parę życzliwych osób czy jakichś pomyłek demaskujących misia do dzisiaj marnowałyby sobie życie z manipulantami, a dzieki temu że się dowiedziały zakończyły związki i są dziś szczęsliwe.

      • six_a Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 19:18
        >ale też nie rozumiem czemu jej decyzja spotakała się z takim dużym sprzeciwem.
        z powodu tych pobudek właśnie.
      • my_favourite_axe Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 19:22
        stary.dziadyga napisała:

        > Autorka wątki pobudki ma delikanie mówiąc niezbyt szlachetne, ale też nie rozum
        > iem czemu jej decyzja spotakała się z takim dużym sprzeciwem.
        > Czemu niby nie miałby tej kobiety poinformować? Lepiej żeby żyła sobie w błogie
        > j nieświadomości u boku perfidnego misia? Właśnie milczenie sprawia, że ten miś
        > i wielu jemu podobnych czują się bezkarni.
        >
        > Znam kobiety, które gdyby nie parę życzliwych osób czy jakichś pomyłek demaskuj
        > ących misia do dzisiaj marnowałyby sobie życie z manipulantami, a dzieki temu ż
        > e się dowiedziały zakończyły związki i są dziś szczęsliwe.
        >

        no życzliwa osoba to to nie jest, może co najwyżej łapie się w kategorię pomyłki, ale chyba nie o tym piszesz.

        ale zgadzam się że pani nr 1 powinna wiedzieć, szkoda że w taki sposób (przez wściekłą kochankę) i dopiero teraz jak już dziecko w drodze
        • paulina7171 Re: Ale dlaczego dopiero teraz? 25.04.12, 20:11
          ale zgadzam się że pani nr 1 powinna wiedzieć, szkoda że w taki sposób (przez wściekłą kochankę) i dopiero teraz jak już dziecko w drodze

          Ale dlaczego dopiero teraz?

          Zawsze się dziwiłam paniom, które jak jeden mąż utwierdzają porzuconą kochankę w przekonaniu, że żona "musi wiedzieć, z kim mieszka pod jednym dachem".

          Dlaczego kochanka czuje misję poinformowania pani "z kim żyje" dopiero wtedy, gdy pan potulnie wraca do żony? Skoro jest tak miłosierna, to dlaczego nie zrobiła tego, gdy pan zaczynał smalić do niej cholewki? No tak, póki miłość kwitła, pan przecież był kochanym misiem, prawda?

          A do Autorki: light_in_august ma rację. Satysfakcja będzie krótka, a kac długi. Poza tym pan może się okazać bardziej przebiegły niz przypuszczasz i zrobi z Ciebie jakąś nie do końca zrównoważoną desperatkę. Dlaczego tamta kobieta ma uwierzyć akurat Tobie?
          • lady-z-gaga Re: Ale dlaczego dopiero teraz? 25.04.12, 20:28
            > Ale dlaczego dopiero teraz?

            Dobre pytanie ;)

          • six_a Re: Ale dlaczego dopiero teraz? 25.04.12, 20:33
            >Dlaczego tamta kobieta ma uwierzyć akurat Tobie?

            nad czym Wy się w ogóle zastanawiacie. przecież nie chodzi o żadne uświadomienie tamtej kobiety czy solidarność, tylko o to, że jest to ostatnia szansa na powrót misia. żona może go wywalić, a wtedy misio wróci do kochanki.

            jak raaaany.
            • pani_frig Re: Ale dlaczego dopiero teraz? 25.04.12, 20:46
              bingo! ;D
            • sabrilla Re: Ale dlaczego dopiero teraz? 25.04.12, 21:06
              :-) No to na to bym na miejscu autorki za bardzo nie liczyła. Szybciej na to, że i on jakiejś zemsty poszuka.
              Uświadomienie żony jest BTW
              • six_a Re: Ale dlaczego dopiero teraz? 25.04.12, 21:28
                last czens, no zrozum kobietę;)
                • sabrilla Re: Ale dlaczego dopiero teraz? 25.04.12, 21:35
                  :-))) Łoj, będzie się działo.
                  Mnie to tylko tej drugiej (czy pierwszej właściwie) szkoda. Nie dość, ze w ciąży to jeszcze z takim ciulem.
      • nelamela Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 19:35
        Widzisz ja jakiś czas temu miałam podobną sytuację.Podobną bo poznałam pana ktory jak się okazalo też miał kogoś na boku.Prawda wyszła na jaw,ja coś przeczuwałam ale mieszkaliśmy w innych dość odległych od siebie miastach więc nie mialam powodow by nie ufać.On zarzekal sie ze to tylko biedna koleżanka,śmiertelnie chora na raka piersi(co okazalo sie prawdą).Babka po dużych przejsciach z długami po zmarłym mężu itp.Tamta wywęszyła mój numer telefonu(czyli przetrzepała mu komorke) i zaczęła sie jazda.Wydzwanianie do mnie o 2 w nocy,prośby,grozby żebym go zostawiła bo ona sie powiesi..(sic).
        Sytuacja trwała prawie dwa lata,ona wydzwaniał,przyjeżdzał,darł jej zdjecie które"przypadkowo"znalazło sie w jego aucie.A ja caly czas mówiłam daj mi spokój to nie ma sensu...Wiesz też było mi przykro bo zainwestowałam uczucia w to,też myslałam że to jest to.Ale odpuścilam bo to on oszukiwał i mnie i tamtą.Ja weszłam w coś nie wiedząc o tamtej,mimo że go pytałam czy z kimś jest.On mnie klasyczne oszukiwał.I wiem że gdy wracal ode mnie jechal do tamtej.Ale tamta kobieta nie miała wyjścia bo w jej sytuacji nie wiem jakbym sie zachowywala.I wiesz też poczatkowo chcialam się zemścić ale nie zrobiłam tego.Bo wierz mi to nie ma sensu.Zachowaj sie z klasą i pomyśl jakbyś sie czula bedąc na jej miejscu.I ciesz się że to ty nie bedziesz z nim w ciąży.Przejdzie ci.Tylko daj sobie troche czasu...Pozdrawiam.
    • xolaptop Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 19:23
      Jeżeli chcesz się mścić, masz tu gotowy i sprawdzony przepis: zielonagora.gazeta.pl/zielonagora/1,35161,11614494,Za_smierc_kobiety_na_Warynskiego_kierowca_stracil.html

      ale tamtą kobietę zostaw proszę w spokoju.
    • dziewczyna_rzeznika pfffff 25.04.12, 20:13
      > Czuje sie jak ostatnia idiotka, wykorzystana i porzucona, depresja itd.

      Ojojojjjjj, jak mi Ciebie szkoda. Masz głupia pipo za swoje.
    • kseniainc Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 20:39
      Należało Ci się-po coś tyłek pchała w czyjś związek?Wpierdzieliła się między wódkę ,a zakąskę i jeszcze fisiuje i fika.Bezczelna jesteś do bólu. Szacunku nie masz nawet do samej siebie, to co się dziwić, ze inni takze mało Cię obchodzą. Po trupach byle do celu;-p
      fuuuuuuuuuuuuuuuuuj
      • sabrilla Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 21:10
        Ale sama piszesz w innym wątku, że skoki w bok dobre dla zdrowotności są :-) Ciężko dbać o zdrowie tylko z singlami, bo z wiekiem ta populacja się mocno kurczy.
        • kseniainc Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 21:19
          To była ironia-każdy kto mnie trochę zna i z forum też, wie ze nie było to serio;-)
          • sabrilla Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 21:20
            :-)
        • my_favourite_axe Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 21:38
          sabrilla napisał:

          > Ale sama piszesz w innym wątku, że skoki w bok dobre dla zdrowotności są :-) Ci
          > ężko dbać o zdrowie tylko z singlami, bo z wiekiem ta populacja się mocno kurcz
          > y.

          najpierw się kurczy, ale potem połowa wraca na łono singlowania :)
          • sabrilla Re: zdradzana, zdradzajacy i ja... 25.04.12, 22:11
            No bo jak się wyda ta dbałość o zdrowie, że kopa w doopę dostają od drugiej mniej zdrowej połowy :-)
            Bleee ale jak to mowią c'est la vie
    • sabrilla Pozwolę sobie... 25.04.12, 20:51
      wkleić post z "mojego" wątku:
      forum.gazeta.pl/forum/w,16,135354681,135413179,Re_Zdrada_watek_nr_10345.html
      Intencje autorki szlachetne nie są, ale zdradzana żona ma prawo wiedzieć. Facet ją oszukiwał. I to jak wynika z wątku wiedząc o tym, że fatalnie przeżyła zdradę w poprzednim związku. Szuja nie z tej ziemi z tego gościa.
    • pani_frig Re: Czyli tak wygląda porażka przebojowej kobiety 25.04.12, 21:02
      w konkurencji pt. "wrogie przejęcie misia" ???, no cóż przegrałaś jeśli chcesz zachować twarz to wyluzuj
      • sabrilla Re: Czyli tak wygląda porażka przebojowej kobiety 25.04.12, 21:19
        Z drugiej strony misiowe gacie mokre ze strachu o to, że wyda się spiskowanie z konkurencją, mimo umowy o zakazie-bezcenne :-))))
        • pani_frig Re: Czyli tak wygląda porażka przebojowej kobiety 25.04.12, 21:42
          Ba, misia to teraz czeka inwestycja na pampersy ale głównie dla siebie ;)))
    • schere skoro rywalka w ciąży 25.04.12, 21:37
      to należą jej się fory, okres ochronny... itd,itp.
      Albo gratulacje za refleks w przywiązywaniu "misia".
      W każdym razie kobietę w ciąży zostaw w spokoju

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka