Jak zostaje się jędzą

19.06.04, 11:24
DLaczego to kobieta częściej jest jędzą? Bo to od kobiety wymaga się, by się
poświęcała.
Pani Kingo, felieton trafiony w dziesiątkę.
    • Gość: magda.gdansk Re: Jak zostaje się jędzą IP: *.w82-126.abo.wanadoo.fr 19.06.04, 17:39
      Pani Kingo, jak zwykle swietne. Pozdrowienia.
    • Gość: Immortal Dajcie mi jej miejsce w gazecie IP: *.icpnet.pl 19.06.04, 18:20
      Napiszę coś świeżego i z sensem.
      • tomasdyg Re: Immortal -miejsce w gazecie 19.06.04, 23:21
        Gość portalu: Immortal napisał(a):

        > Napiszę coś świeżego i z sensem.

        -Miejsca w gazecie -żadnej- nie dostaje się, ale jestem pełen podziwu dla
        Immortal za wiarę w siebie i talent :))

        Pozdrawiam

        • Gość: Immortal Miejsce w gazecie IP: *.icpnet.pl 20.06.04, 11:31
          Monotematyczność, ciasnota umysłowa, banalność i schematyczność myślenia - oto,
          co zarzucam felietonistyce p. Dunin. Mało tego, w powyższym felietonie dopuszcza
          się ona manipulacji intelektualnej: tworzy oto, opartą na stereotypach,
          abstrakcyjną sytuację, by na jej podstawie wyciągnąć wnioski ogólne. (Może
          jednak sytuacja nie jest abstrakcyjna, a wzięta wprost z życia p. Dunin - na
          jedno wychodzi, ekstrapolacja własnych doświadczeń jest również nadużyciem.)

          Kryje się za tym wszystkim filozofia dystansu, dyktatu świadomości i wygaszenia
          emocji. Bez tych ostatnich jednak prawdziwa więź między kobietą i mężczyzną nie
          może zostać nawiązana. P. Dunin wyklucza całkowicie istnienie ludzi
          inteligentnych i obdarzonych tym rodzajem empatii, który sprawia, że ich
          partnerzy nie są w stanie wyobrazić sobie życia z kimś innym. Bo przecież nie ma
          takich ludzi, prawda? Jest odwieczny konflikt: kobieta-samiec Alfa, dżungla,
          dżungla, defloracja.

          Przypomijmy przykazanie odnośnie uogólniania: "każda generalizacja jest zła,
          poza tą jedną generalizacją". Grzech sądzenia ludzi jedną miarą popełnia nie
          tylko p. Dunin, lecz właściwie wszystkie zaściankowe feministki.

          Trzeźwości umysłowej życzę.
          • Gość: Kayla Re: Miejsce w gazecie IP: *.gsi.de 20.08.04, 12:17
            Ani to swieze ani z sensem. Obiecanki cacanki...
    • tomasdyg Znowu Dunin, a nie....... :)) 19.06.04, 19:03
      Znowu Dunin, a nie jędza :))
      Nareszcie po długiej impotencji, felieton -normalnej klasy, Dunin- jest o
      czymś, a nie przeciw komuś, co ostatnio stało się nudne.

      Życzę takich następnych
    • Gość: bolek571 Re: Jak zostaje się jędzą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.04, 21:44
      Dlaczego ? Bo eskalacja żądań nie ma kresu.
      Bo zamiast koegzystencji są bastiony feminizmu

    • Gość: mizogin Dlaczego polski feminizm jest tak ubogi IP: 5.5R4D* / *.saix.net 19.06.04, 22:37
      itelektualnie? Dlaczego nie ma choć jednej kobiety, która potrafi napisać coś,
      co będzie miało poziom choć trochę wyższy od tych wypocin na poziomie wyższego
      niepełnego z licencjatem z dziennikarstwa? Gdzie najwyższym wzorcem jest pani
      dawniej z telewizji a obecnie pisząca w kilku tygodnikach o swoich rozmowach z
      aktorami? Czy nie ma ani jednej kobiety, która potafi sklecić tych kilka
      wierszy tak, żeby to miało choć trochę oryginalności, świeżej myśli i chociaż
      odrobinę klasy? I żeby rzeczywiście miało coś wspólnego z pradziwym życiem
      prawdziwych kobiet i mężczyzn?
      • tomasdyg Re: mizogin -WYŻSZE NIEPEŁNE ?! 19.06.04, 23:54
        Gość portalu: mizogin napisał(a):
        "itelektualnie? Dlaczego nie ma choć jednej kobiety, która potrafi napisać
        coś, co będzie miało poziom choć trochę wyższy od tych wypocin na poziomie
        wyższego niepełnego z licencjatem z dziennikarstwa? Gdzie najwyższym wzorcem
        jest pani
        dawniej z telewizji a obecnie pisząca w kilku tygodnikach o swoich rozmowach z
        aktorami? Czy nie ma ani jednej kobiety, która potafi sklecić tych kilka
        wierszy tak, żeby to miało choć trochę oryginalności, świeżej myśli i chociaż
        odrobinę klasy? I żeby rzeczywiście miało coś wspólnego z pradziwym życiem
        prawdziwych kobiet i mężczyzn?"

        - Nie należę do bezkrytycznych miłośników ani pani Kingi Dunin, ani polskiego
        feminizmu. Według mnie, pisze ona raz teksty lepsze, raz gorsze, jak każdy
        autor, a zwłaszcza jak autor utworów cyklicznych, jakimi są felietony. Ten
        akurat felieton, w przeciwieństwie do ciebie, uznaję za udany.
        Co zaś do "realiów" to doznałem prawdziwej iluminacji po przeczytaniu i
        uświadomieniu sobie, że istnieje coś takiego jak: " wyższe niepełne z
        licencjatem z dziennikarstwo".
        Niestety nie jestem przekonany do tego, czy moja iluminacja była na miejscu,
        mam nijakie wątpliwości, co do istnienia takiego tworu, hmmmm........, może się
        mylę?
        Wątpliwości tym większe, że akurat -a tego jestem pewien, iż- dziennikarzem,
        niekiedy bardzo dobrym, niekoniecznie zostaje się po ukończeniu dziennikarstwa.

        Pozdrawiam



        • Gość: mizogin Re: mizogin -WYŻSZE NIEPEŁNE ?! DO tomasdyg IP: 5.5R4D* / *.saix.net 20.06.04, 01:07
          Ramka wyznaczająca miejsce na nasze wiadomości jest dosyć niewielka. Stąd
          konieczność stosowania pewnych skrótów myśloych/zbitek pojęciowych.
          Najwyraźniej brak Ci zdolności odczytywania ich. W związku z tym pewnie doznasz
          jeszcze niejednej "iluminacji" w życiu - ale na Toim miejscu nie próbowałbym
          wyciągać z nich żadnych wniosków. Będzie podobnie jak w dowcipie o radzieckim
          uczonym, który obrywał pchle nóżki po kolei i mówił "skacz!", a pchła skakała
          do momentu uraty ostatniego odnóża. Po ostatnim już nie skoczyła, a uczony
          stwierdził "po wyrwaniu ostatniej nogi pchła ogłuchła".
          • tomasdyg Re: mizogin -WYŻSZE NIEPEŁNE ?! i ramka 20.06.04, 01:16
            -Dowcip mocno zużyty -fee, ucieczka od tematu w atak ad'personam, no ale w
            jednym masz rację "Ramka wyznaczająca miejsce na nasze wiadomości jest dosyć
            niewielka" - chyba coś z tą twoją ramką jest.

            • Gość: mizogin Re: mizogin -WYŻSZE NIEPEŁNE ?! i ramka IP: *.jhb.stormnet.co.za 20.06.04, 01:28
              "Ad personam" - bez apostrofu. Przynajmniej tyle miesci moja ramka. Dowcip
              rzeczywiscie stary, i rzeczywiscie wypowiedz byla ad personam - ale nie moglem
              sie powstrzymac, przepraszam.
    • Gość: ika Tak po prostu jest IP: *.zgora.dialog.net.pl 19.06.04, 23:09
      Jest dokładnie tak, jak pisze Kinga, ale żeby móc to stwierdzić, trzeba umieć
      się też przyznać.Pozdrawiam.
      • Gość: cyk Re: Tak po prostu jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.04, 23:21
        Ika, domyślam się, że jesteś kobietą.
        Skoro potrafisz się do tego przyznać, to cześć i chwała Ci za to!
        Masz szanse jeszcze go nie zniechęcić. Zastanów się nad tym co napisałem w
        poście pisanym gdy wysyłałaś swój...
        MD
    • Gość: cyk Re: Jak zostaje się jędzą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.04, 23:17
      Jestem mężczyzną i wiem, że to jest bardzo trafne spostrzeżenie autorki.
      Dopisałbym tylko, że "jędzowanie" przeradza się w permanentny stan
      nizadowolenia z tego co... już jest. TO JEST NIE TO. Teraz jędza chce tego
      czego nie ma, chociaż przed chwilą miało być tamto co jest.

      NIE DOMYŚLIŁEŚ SIĘ????

      Tym gorzej dla ciebie mężczyzno...
      MD
      • Gość: Goran Re: Jak zostaje się jędzą IP: *.rene.com.pl 19.06.04, 23:22
        Cóż za uproszczone podejście do życia. I skąd ta pewność że świety to ten który
        grzecznie poświęca się dla innnych. Kolejny felieton pisany z klatki w której
        Pani Kinga raczyła sama się zamknąć.
        • lolyta Eeekkkhmmm.... 22.06.04, 01:21
          Gość portalu: Goran napisał(a):

          > Cóż za uproszczone podejście do życia.

          Wiesz co, a to napisz felieton, ktory sie nie bedzie charakteryzowal
          uproszczonym podejsciem do zycia, zawierajac to w takiej ilosci liter, jakie ma
          do dyspozycji felietonista, w ciagu dwoch tygodni. Z checia poczytam.
    • Gość: Biala Re: Jak zostaje się jędzą IP: *.sympatico.ca 19.06.04, 23:41
      Temat z zycia wziety i wywolujacy konflikty pomiedzy niejedna para.
      Niestety czytajac felieton cisnely mi sie na usta slowa: MASLO MASLANE!
    • Gość: qq Re: Jak zostaje się jędzą IP: *.cust.tele2.fr 20.06.04, 00:32
      A od mezczyzny wymaga sie zeby zawsze wszystko zalatzil, tez bez ogladania sie
      na o0kolicznosci rzecz jasna ( oczywiscie jak wiadomo powszechnie w trakcie
      tego zalatwiania nie jest potrzebn a ani krzta poswiecenia) Problem polega na
      tym ze rodzaj zenski jako bardziej sprawny werbalnie wiecej krzyczy, wrzeszczy
      domaga sie i marudzi niz plec brzydka. Plec brzydka ma zawsze zalawic bez
      gadania i z regoly tro robi
    • Gość: MSW Re: Jak zostaje się jędzą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.04, 00:34
      Czy ona pisze o sobie?
    • Gość: Joanna Cieniutkie to i napisane NA KOLANIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.04, 01:46
      Uff, pani Kingo!
      Obniża Pani loty. Takie to cienkie, 3-cia woda po kisielu. I jak się rzekło
      wyżej - pisane na kolanie - bez ładu i składu. Jakby właśnie zestresowana,
      odrzucona jędza wylewała swoje żale w gazetę, zamiast w chusteczki.
      I płyciutkie.
      Kondolencje.
    • krytyk2 Re: Jak zostaje się jędzą 20.06.04, 02:50
      Felieton jak zwykle przesiąknięty jest antymęskimi ukrytmi założeniami .A
      mógłby być niezłą charakterystyką powszechnie dziś spotykanej postawy
      negatywizmu.Ta definicja jędzy bardzo mi pasuje do sylwetki psychologicznej
      autorki felietonu.Przedmiotem wiecznej zrzędliwości p.Kingi jest
      Mężczyzna.Myślę ,że podobnie jak w przypadku Jędzy ,źródło problemu znajduje
      się w odległej przeszłości(skrzywdzona przez mężczyznę,złe stosunki z ojcem itp)
      Może pomogłaby wizyta u psychoanalityka...
    • Gość: http://pamietamy.t Re:zostaje się jędzą, wystarczy spotkac michnika IP: *.block.alestra.net.mx 20.06.04, 08:55
      i jego klony, kiedy polacy przejrza na oczy
      i te wredna propagande swiata judenratu wyrzuca ze swego kraju

      www.pl.indymedia.org/pl/2004/03/4205.shtml

      pamietamy.tripod.com
      • Gość: wiarolomna Re:zostaje się jędzą, wystarczy spotkac michnika IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.06.04, 11:34
        > i jego klony, kiedy polacy przejrza na oczy
        > i te wredna propagande swiata judenratu wyrzuca ze swego kraju

        A ty jak zwykle, bidoku, z byka spadles. Wspolczuje...
    • triss_merigold6 Re: Jak zostaje się jędzą 20.06.04, 13:55
      Częściej jędzą bywa nazywana kobieta wprost komunikująca swoje potrzeby i
      oczekiwania. Raz, że uświadamia dobitnie w ogóle fakt posiadania własnych
      potrzeb i wymagań (zamiast cieszyć się spełnianiem cudzych), dwa, że potrafi
      tak dobitnie... wprost...bez ogródek powiedzieć "Chcę/nie chcę; życzę sobie/nie
      życzę; przeszkadza mi..." itd. Niepoświęcająca się kobieta jest trudniejsza do
      zignorowania niż taka marudząca ale chodząca pokornie w kieracie.
      • zwierzoczlowiekoupior Re: Jak zostaje się jędzą 22.06.04, 08:46
        Pomijając bardzo małe miejscowości i środowiska ludzi niewykształconych, gdzie
        być może tak jest (chociaż pewna nie jestem) nie widzę, żeby kobiety miały
        problem z wyrażaniem własnych potrzeb i wymagań. Teza to nie moja i nie
        pierwszej świeżości niemniej powtórzę ją tutaj - to mężczyznom zafundowano
        niezły kierat. Wbrew temu co krzyczą te, które przywłaszczają sobie pojęcie
        feminizmu, ja nie widzę często kobiet, które chcą przejąć na siebie rolę
        tradycyjnie przypisaną mężczyznom, czyli utrzymanie rodziny (lub faktyczne
        współutrzymywanie, a nie pozory dokładania się do rodzinnego budżetu). Niemal
        wszystkie mniej lub bardziej świadomie oczekują, że to mężczyzna weźmie na
        siebie główną odpowiedzialność za byt rodziny. Ja zarobię to fajnie, nie
        zarobię też fajnie, bo odpowiedzialnym jest facet. Nie na temat? Bardzo na
        temat:). Widzę coraz więcej par, gdzie kobiety zawodowo realizują się. Są
        pedagogami, psychologami, plastyczkami, nauczycielkami itd. Wszystko pięknie,
        tyle że zarabiają na waciki. Utrzymują je mężczyźni. Ci sami od których
        jednocześnie wymaga się partnerstwa i równego podziału obowiązków. Ja się
        realizuję, a ty mężczyzno zarób na mnie (na nas), ale nie licz na to, że
        przypadkiem wyprasuję ci koszulę czy będę czekać z obiadem, kurą domową
        przecież nie jestem. I jak patrzę na takie pary, to widzę, że nie tylko kobiety
        nie mają problemów z komunikowaniem własnych życzeń, nie mają żadnych problemów
        z wprowadzaniem ich w czyn. Tego żądam, tego chce, tego wymagam. Kto w
        kieracie? Ano coraz częsciej jednak mężczyźni. Nie twierdzę, że to reguła, ale
        coraz więcej takich par i sądzę, że ten trend szczególnie w środowisku
        wykształconych będzie się nasilał. I mam wrażenie, że Dunin tego już nie widzi,
        bo to niewygodne i nie potwierdzające jej tezy o wszechobecnym szowiniźmie.
        Daleka jestem od twierdzenia, że dyskryminacji kobiet nie ma, bo jest, ale też
        nie wydłubujmy wyłącznie przykładów, które to potwierdzają, przy starannym
        pomijaniu tego, co mogłoby świadczyć, że mężczyźni bynajmniej tak wesoło nie
        mają.
        Pozdrawiam,
        Zwierzak
        • Gość: ola Re: Jak zostaje się jędzą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.04, 09:26
          No to chyba zyjemy w roznych swiatach.
          Ja tam nie znam zbyt wielu rodzin gdzie mężczyzna zarabia na utrzymanie,
          niestety aby rodzina mogła sie utrzymac kobieta w wiekszosci przypadków MUSI
          isc do pracy.
          Z reguły wkład do gospodarstwa domowego jest niemalże taki sam lub nieco niższy
          ale z pewnoscia nie jest to wklad na waciki kosmetyczne.
          Jest również prawdą ze to kobiety własnie utrzymuja dom, zajmuja sie dziecmi
          itp i w bardzo nielicznych przypadkach pomagaja im mężczyzni.
          Taka jest prawda ogólna, dotycząca wiekszosci rodzin, choc z pewnościa sa i
          wyjatki.Ja ich osobiscie nie znam a rzesze znajomych mam ogromna.

          Co do artykułu to jest on ciekawy w założeniu, jednak brakuje mu czegos, moze
          umiejetnosci wyrazania mysli, umiejetnosci pisania autorki.
          pozdrawiam

          ola
          • psychoanalityk Re: Jak zostaje się jędzą 22.06.04, 09:38
            cos juz bylo w tym w temacie :))


            "Autor: Gość: kobieta IP: *.internetdsl.tpnet.pl
            Data: 20.06.2004 16:14 + dodaj do ulubionych wątków

            + odpowiedz na list

            + odpowiedz cytując

            --------------------------------------------------------------------------------
            Czy nie uwazacie że kobiety-żony mają generalnie podłe życie?.

            To one muszą łykać chemie,hormony albo zakładać kapturki, spirale czy inne
            żelastwa w siebie i niszczyc sobie zdrowie jeśli nie chcą mieć czwartego czy
            kolejnego dziecka..,
            bo jeśli odmówią męzowi regularnego seksu to zaraz poczuje się
            usprawiedliwiony do znalezienia sobie kochanki,(większość kolegów go zrozumie-
            bo skoro żona nie chce sie kochać to facet musi gdzies znalezc upust! więc
            to żony wina że facet zdradza)
            a po latach zdrad i romansów zażyczy sobie rozwodu bo o 20 lat młodsza
            panienka zamarzy o ślubie z nim bo naczytała się bzdur o romantycznych
            miłościach, a doświadczonemu facetowi w to graj...

            Mało który facet zarabia tyle żeby w domu była sprzątaczka czy gosposia. Te
            role musi pełnić żona, bo męskie podejście do spraw czystości często jest na
            dramatycznioe niskim poziomie a ileż razy można powtarzać że taki kibel to
            też się czyści
            (nie na darmo się mówi że gdzieś brak "kobiecej ręki").
            Więc to żona musi jednak odbebniać domowe etaty, dobrze jeśli facet potrafi
            choć (i jeśli chce!)pomóc przy dzieciach..

            I gdy już wieczorem zmęczona kładzie się spać z perspektywą że o 6.30 pobudka
            i do pracy na 10h trzeba wstawać, czasem małżonek wspaniałomyślnie zrobi
            śniadanie ale skutkuje to tym że jak kobieta wróći z pracy to cała kuchnie
            jest do posprzątania..
            Więc, gdy już się kładzie to dotąd zmęczony małżonek natychmiast się ożywia
            i domaga amorów, bo nie po to ma na stałe kobiete żeby nie mół się nie kochac
            co dzień jak potrzebuje rozładować napierająca chuć..
            Czy to mają byc uroki małżeńskiego stanu? :( "



    • Gość: Prawie jędza Re: Jak zostaje się jędzą IP: *.interka.pl 22.06.04, 13:06
      Niewiele mi brakowało,żeby zostać jędzą,taką wstrętną dręczycielką.To
      zamknięte koło.Odsuwałam swoje potrzeby na dalszy plan,czekalam,aż kiedyś
      zauważy że robię coś dla niego,i się "odwdzięczy" czułośćią,wsparceim itd. I z
      dnia na dzień miałam coraz większe pretensje do niego,że tego nie
      zauważa.Milczałam, i czekalam,albo gdy coś było nie tak,zamiast
      powiedzieć ,dąsałam się ,bo "powinien się domyślić".A jasnowidzem nikt nie
      jest.Zaczęliśmy sie od siebie oddalać,ja mialam nieustanne pretensje
      (skrywane ) i żale,on to wyczuwał,ale milczał,bo już miał dosyć zarzutów i
      czepiana się. Wczoraj rozmawialiśmy,pierwszy raz od dawna szczerze i otwarcie.
      Zrozumiałam,że tak nie można.Przecież jeśli czegoś chcę,mogę to powiedzieć,tak
      samo jeśli coś mi nie odpowiada. I wiem,że postara się to zmienić.Nie moge
      czekać aż sam się domysli,bo tego nie zrobi,nie jest jasnowidzem.Wszystkie
      czekamy na księcia który będzie odgadywał nasze pragnienia zanim je
      wypowiemy,będzie rozumiał itd. A naczęściej mamy przy swoim boku
      zwyczajnych,cudownych facetów.Może troszkę szorstkich,może nie łatwo z nimi
      wytrzymać czasem,ale ...przecież za to też ich kochamy! "Wiem,że czasem zimny
      drań ze mnie,ale w głebi serca bardzo Cię kocham" Ta świadomość wystarcza,żeby
      być razem...i żeby byc szczęśliwą. Niewiele brakowało,żebym zrujnowała udany
      związek przez swoje "jędzowanie".Mówię wam,nie warto.Chociaż czasem trafia
      szlag,lepiej podejśc do wszytkiego na luzie i wytłumaczyc temu kochanemu ciapie
      o co chodzi.
      • Gość: MAGDA Re: Jak zostaje się jędzą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.04, 11:23
        Obawiam się niestety, że to nie jest takie proste. Z mojego doświadczenia
        wynika, że my - kobiety - kochamy, milczymy, czasem faktycznie zbyt długo
        zaciskamy zęby w cichej nadziei że kiedyś zostanie nam to wynagrodzone.
        Ale..nie jesteśmy kobietami epoki kamienia; czytamy, kształcimy się, szukamy
        rozwiązań problemów życia codziennego i staramy się być psychologiem dla siebie
        i naszych mężczyzn. Artykuujemy nasze potrzeby, staramy się rozmawiać, mówić
        słuchać. Efekt jest niestety bardzo często taki, że spotykamy się z wrogą
        krytyką, bardzo często mężczyźni nie tylko nie chcą uczestniczyć w
        nazym "programie ogólno- rodzinno -naprawczym". Mężczyźni deklarują, że są
        otwarci, nawet porywają się na heroizm rozmowyz nami na trudne tematy. Efekt
        końcowy jest jednak raczej przykry...Mężczyźni prędzej lub później wracaja do
        swoich dawnych przekonań, dawnych zachowań i przyzwyczajeń. Znów wszystko wraca
        do dawnego "porządku". Znów zaciskamy zęby widząc brudny kubek na środku stołu,
        nie wyrzucone kolejny raz śmieci, nie umytą wannę. Znów usprawiedliwiamy ich
        zmęczeniem, trudnym okresem w pracy i z pokorą i miłością w oczach troskliwie
        robimy wszystko za nich..
        Jestem kobietą młodą, nowoczesną i wykształconą. Jednak moje obserwacje nie
        skłaniają do optymistycznej refleksji - mężczyzna, którego kocham najbardziej
        na świecie; mężczyzna najwspanialszy jakiego znam; któremu jestem skłonna
        wybaczyć najgorsze przewinienia; mężczyzna otwarty, kochany, starający się,
        pomagający, słuchający i mówiący..mężczyzna, który miewa złe dni, kiedy to ja
        głaszczę go po głowie i kolejny raz robięcoś za niego bez słowa, przynoszę mu
        kawę i pocieszam że będzie jeszcze lepszy czas..i nic nie mówię o tym, że
        jestem zmęczona pracą, że potrzebuję wakacji..bo jeszcze dużo czasu minie zanim
        nasi nowocześni mężczyźni przyzwyczają się do tego, że nowoczesna kobieta może
        być zła, zmęczona, drażliwa. Nie jestem pesymistką, ale nie jestem taka pewna
        czy faktycznie kiedykolwiek nastąpi zmiana w tej materii. Nie zmieni się nic,
        dopóki my kobiety będziemy potrzebowały opiekować się mężczyznami; dopóki
        milczący uśmiech bólu i zmęczenia nie zniknie z naszej twarzy. Dopóki to my
        będziemy tymi, które potrafią wspierać niezależnie od sytuacji. Ale to się
        nigdy nie stanie, bo jest to nasz największy atut - nasza misja dziejowa. Mylę
        się? Przyjrzyjmy się sobie, moje kochane kobiety. My po prostu takie już
        jesteśmy. My po prostu nie potrafimy inaczej..
        Pozdrawiam wszystkie szczęśliwe wpierające i walczące kobiety.
        Pozdrawiam też wszystkich mężczyzn, którzy choć trochę się starają. Za to
        bardzo Was kochamy i doceniamy te starania. Nawet jeśli szybko zapominacie, że
        mieliście się starać. I tak zawsze będziemy Was kochały najbardziej na świecie.
        Magda
        • Gość: KR$ Re: Jak zostaje się jędzą IP: *.riz.pl / 195.94.202.* 23.06.04, 18:01
          O jezas co za sentymentalizm. A moze latwiej nauczyc sie tolerowac brudny kubek
          na srodku stolu, nie wyrzucac smieci za mezczyzne, do wanny wejsc w klapkach i
          nie kapac sie tylko wziac prysznic? Mezczyzna nie dziecko - zrozumie i nie
          bedzie liczyl na to ze 'ona zrobi'...

          Wyjasniam ze jestem mezczyzna - nowoczesnym i niezaleznym ale i mnie kobiety
          potrafia czasami rozleniwic...
        • Gość: prawie jedza Re: Jak zostaje się jędzą IP: *.interka.pl 26.06.04, 13:32
          Jak ja to doskonale znam....wkurza mnie,momentami tak,ze byłabym zodolna
          uszkodzic...ale zawsze mi mine,udobrucham sie.Bo przcież on ma trudny okres,bo
          jest zmęczony.Ja,moje potrzeby ,to może poczekac.Czasem chciałaby go ochronic
          przed wszytskim co boli...a paronicznie sama oczekuje tego.Nie dosłownie,ale
          tego poczucia,ze zawsze bedzie przy mnie.I faktycznei tego sie nie da
          zmienić.Zawsze wszytsko wybacze,bo kocham go ponad zycie.I gdy widze jak sie
          stara,jak prezez jakiś czas pamieta...Wiem,że mu zależy.Ale nie zmieni się...no
          cóż....A co najciekawsze- Jestem z nim i jego oraz moim wadami bardzo
          szczęśliwa !!!
          • mika_forum Re: Jak zostaje się jędzą 20.08.04, 14:06
            "jedza' jest rodzaju zenskiego, ale juz 'tyran' meskiego...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja