Dodaj do ulubionych

załamałam się :(((

24.06.12, 17:03
Zazwyczaj występuję pod innym nickiem, ale tak mi wstyd, że założyłam nowy.

Nie mam siły opisywać całej historii, ale co zrobić kiedy czuje się, że już nic nie można? Kiedy się straciło całą motywację? Kiedy najbliższa rodzina się załamała, a nikogo więcej nie ma?

Przydałby się jakiś prosty przepis na życie.

Głupie to, wiem, ale od 2 tygodni nie mogę sobie znaleźć miejsca, zawaliłam parę spraw, nie mam siły na nic więcej niż FK. Pocieszcie :(
Obserwuj wątek
    • candy_cat Re: załamałam się :((( 24.06.12, 17:08
      Napisz co sie dzieje, wygadanie sie daje wiecej niz pocieszenia.
      • auksencja Re: załamałam się :((( 24.06.12, 17:15
        Moja prababcia wyrzuciła mnie i moją rodzinę z domu :(
        • maitresse.d.un.francais Re: załamałam się :((( 24.06.12, 17:18
          Nie masz nikogo bliskiego do wygadania?

          Wygadać się, przede wszystkim. Jak nie masz - marsz do psychologa!
          • auksencja Re: załamałam się :((( 24.06.12, 17:22
            Nie mam nikogo, każdy ma swoje sprawy przecież. Zresztą wstyd mi o tym opowiadać komukolwiek.

            Nie wiem co mam zrobić, skończyłam właśnie 2 rok studiów, chciałabym je dokończyć, mój tata stracił pracę i nie może znaleźć nowej, działalność mamy ledwo ciągnie, mamy na utrzymaniu jeszcze brata niepełnoletniego. Mam najgorsze myśli :(
            • maitresse.d.un.francais Re: załamałam się :((( 24.06.12, 17:33
              Nie mam nikogo, każdy ma swoje sprawy przecież.

              Na forumie nie opowiesz tym bardziej.

              Może istnieje jakaś grupa wsparcia dla osób w podobnej sytuacji? Duże miasto? (Nie, nie pytam jakie, tylko czy wystarczająco duże).
            • fuks0 Re: załamałam się :((( 24.06.12, 19:15
              No to wypadałoby pomóc rodzicom i samemu poszukać pracy.
              • auksencja Re: załamałam się :((( 24.06.12, 20:03
                Wiem, ale szkoda mi rzucać studia w takim momencie, został tylko rok, nie mam możliwości przeniesienia na zaoczne.
                • triismegistos Re: załamałam się :((( 25.06.12, 08:20
                  A dziekanka?
        • candy_cat Re: załamałam się :((( 24.06.12, 17:21
          O panie... Da sie naprawic? Albo jest jakas alternatywa?
          • auksencja Re: załamałam się :((( 24.06.12, 17:25
            Nic się nie da naprawić :(

            Mieszkanie, z którego mamy się wyprowadzić było zapisane na moją mamę, mieszkaliśmy razem z babcią, jednak parę lat temu druga córka babci wzięła ją do siebie, okazało się, że testament był zmieniony już wcześniej i oszukiwali moich rodziców i zostaliśmy z niczym :(

            Przyjechał z zagranicy drugi syn babci, który potrzebuje pieniędzy i wszyscy zdecydowali, że sprzedadzą to mieszkanie, a nas wyrzucą. No i wyrzucili ...
            • 0ii0 Re: załamałam się :((( 24.06.12, 19:47
              auksencja napisała:

              > ..... testament był zmieniony już wcześniej i oszukiwali moich rodz
              > iców i zostaliśmy z niczym :(

              a zachowek?
              pl.wikipedia.org/wiki/Zachowek
              • auksencja Re: załamałam się :((( 24.06.12, 20:08
                Zachowek to chyba dopiero po śmierci babci? Nie mamy gdzie mieszkać i w tym rzecz :(




                ps. pisząc babcia mam na myśli prababcię.
        • six_a Re: załamałam się :((( 24.06.12, 17:29
          a teraz gdzie mieszkacie? rezydencja hotspot?
          • auksencja Re: załamałam się :((( 24.06.12, 17:31
            Cały czas w tym mieszkaniu, z którego mamy się wynieść.
            • six_a Re: załamałam się :((( 24.06.12, 17:33
              przecież nie mogą was wyrzucić, jeśli nie macie dokąd iść, co to za bzdury są? i żaden testament do momentu śmierci tej prababci nie może zostać wykonany.
              • auksencja Re: załamałam się :((( 24.06.12, 17:44
                Mieszkanie jest babci, babcia żyje i mieszka u córki. Dostaliśmy sądową eksmisję, która jest już prawomocna. Byłam na rozprawie i Sędzia mówiła, że takie prawo i nic się nie da zrobić, próbowała się nawet tłumaczyć z tej decyzji itp.

                Mieszkanie było zapisane na mamę, babcia miała z nami mieszkać, mieliśmy się nią opiekować i zajmować, rodzice inwestowali w to mieszkanie "Bo przecież będzie wasze".

                Nagle córka zabrała babcię do siebie, bo mieszka w dużym domu na wsi, tłumacząć, że jej tam będzie lepiej. Dwa lata temu zjawił się syn i chciał od nas pieniądze za to mieszkanie w gotówce, ale nie mieliśmy takiej kasy. Groził, że nas wyrzucą.

                Trudno, mieszkanie jest babci, niech rozporządza swoją własnością, syn potrzebuje pieniędzy, bo również buduje w Polsce dom. Tylko nie wiem jak się pozbierać teraz, oszukali nas, nawet nie nazwę ich rodziną, taka bezradność po prostu we mnie wstapiła, rodzice też są zalamani.
                • kseniainc Re: załamałam się :((( 24.06.12, 18:08
                  wiem, ze zabrzmi to arogancko, ale musicie się wziąć w garść. Razem będzie łatwiej poradzić sobie z tak trudną sytuacją.Nie ma spraw nie do załatwienia.Powinniście przemyśleć posunięcia i zrobić plan działań. Nie ma sytuacji bez wyjscia.
                • sztej Re: załamałam się :((( 24.06.12, 18:35
                  Dura lex, sed lex.
                  Babcia powinna traktować swoje dzieci jednakowo i po sprzedaży mieszkania Twoja mama powinna dostać pieniądze za 1/3 domu. Powinna ale nie musi.
                  Jeżeli wszystkie pieniądze pochodzące ze sprzedaży mieszkania babcia przekaże synowi i / lub drugiej córce, to po jej śmierci, jeżeli nastąpi to nie później niż 10 lat od przekazania, będzie należał się Twojej mamie zachowek (1/6 wartości domu). Niech nie zapomni o tym. Zachowek egzekwuje się od obdarowanych. Zakładam że dziadek już nie żyje.
                  • auksencja Re: załamałam się :((( 24.06.12, 19:13
                    Nie chodzi nam o pieniadze, nie rozpatrujemy tego w kwestii kasy tylko miejsca, gdzie możemy mieszkać, gdyby taka sytuacja wydarzyła się nieco póxniej, może za parę lat, byłoby łatwiej, poszukałabym pracy po szkole.
                    • fuks0 Re: załamałam się :((( 24.06.12, 19:24
                      >poszukałabym pracy po szkole.

                      Teraz też powinnaś.
                      • auksencja Re: załamałam się :((( 24.06.12, 20:04
                        PRacuję popołudniami i w weekendy. Nie mam możliwości przeniesienia na studia zaoczne, został mi tylko rok do końca. Nie wiem zupełnie jak to rozwiązać.
                        • fuks0 Re: załamałam się :((( 24.06.12, 20:10
                          Teraz masz 3 miesiące wolnego. Także możesz pracować na pełny etat. Cóż takiego niby studiujesz, że nie możesz się przenieść na studia zaoczne? Zresztą zawsze można dziekankę wziąć.
                          • auksencja Re: załamałam się :((( 24.06.12, 20:21
                            Po prostu w moim mieście nie ma studiów zaocznych na moim kierunku, sprawdziłam.

                            Teraz będę miała miesiąc praktyk bezpłatnych obowiązkowych, więc popracuję w weekendy, a następne 2 mam zamiar pracować. Tylko to nie zmienia faktu, że nie mam gdzie mieszkać.
                            • fuks0 Re: załamałam się :((( 24.06.12, 20:30
                              > Po prostu w moim mieście nie ma studiów zaocznych na moim kierunku, sprawdziłam

                              Dziwne, cóż ... w takim razie zostaje dziekanka.

                              > Teraz będę miała miesiąc praktyk bezpłatnych obowiązkowych, więc popracuję w we
                              > ekendy, a następne 2 mam zamiar pracować. Tylko to nie zmienia faktu, że nie ma
                              > m gdzie mieszkać.

                              To trzeba nająć kawalerkę albo m2. Nie wiem czym się zajmuje zawodowo Twój ojciec i jakiej pracy szuka, ale w każdym razie w takiej sytuacji nie powinien wybrzydzać (nie twierdzę oczywiście, że wybrzydza - nie wiem tego) tylko brać co jest, choćby to miała być praca znacznie poniżej jego "ambicji". Lepszej sobie poszuka jak już będzie miał zapewniony stały dochód.
                              • auksencja Re: załamałam się :((( 24.06.12, 20:43
                                Tak, szuka czegokolwiek, ale ciężko jest strasznie, wysyła cv na ogłoszenia internetowe, ja też rozpytuję wśród znajomych i ... nic póki co.
                    • six_a Re: załamałam się :((( 24.06.12, 20:03
                      zgubiłaś prababcię w opowieści, kochana. podobno prababcia was wyrzuciła. wieeesz?
                      • auksencja Re: załamałam się :((( 24.06.12, 20:05
                        Mówię cały czas o prababci! Po prostu zwyczajowo nazywamy ją w rodzinie babcią. Moja babcia (mama mamy) nie żyje od wielu lat.
                        • six_a Re: załamałam się :((( 24.06.12, 20:22
                          sorry. nie ogarniam, a naprawdę bym chciał. mówiąc: "druga córka babci" albo "drugi syn babci", kogo właściwie masz na myśli?
                      • auksencja Re: załamałam się :((( 24.06.12, 20:07
                        Poza tym daruj sobie złośliwostki, bo nie trzeba mi bardziej dokopywać. Nie jestem żadnym trollem, chciałabym nim być i żeby ta cała sytuacja nie miała naprawdę miejsca.
    • candy_cat Re: załamałam się :((( 24.06.12, 18:35
      Czy chcesz porady co mozna zrobic w tej sytuacji, czy wolisz sie po prostu wygadac?
    • amancjuszka Re: załamałam się :((( 24.06.12, 18:44
      Pociesz sie, ze co nie zabije to wzmocni. Dupa bedzie troche twardza, a i rozumu wiecej.
    • senseiek My tu nie od pocieszania, ale dokopywania.. ;) 24.06.12, 18:58
      > Pocieszcie :(

      My tu nie od pocieszania, ale dokopywania.. ;)
      • auksencja Re: My tu nie od pocieszania, ale dokopywania.. ; 24.06.12, 19:14
        wiem:)
        • mojemieszkanie24 Re: My tu nie od pocieszania, ale dokopywania.. ; 24.06.12, 19:25
          ja bym poszła do prawnika, bo to nie jest tak że mogą eksmitować rodzinę z dziećmi na bruk.... Nie wiem jak to jest dokładnie ale dowiedz się i szukaj jakiegos lokalu zastepzego...
        • candy_cat Re: My tu nie od pocieszania, ale dokopywania.. ; 24.06.12, 21:03
          Co mozna zrobic w Waszej sytuacji?
          (Pomnelas moje pytanie czy ci cos radzic, ale moze sie przyda)

          1. Ja bym jednak na poczatek poszla do babci. Nawet jesli byliscie u niej juz dziesciec razy, to jednak trzeba uderzyc w najwyzsze tony, poplakac sie (macie powod, wiec lzy szczere) i poprosic ja o zmiane decyzji, tj. trzeba jej uswiadomic, ze bedziecie musieli mieszkac np. w przyczepie pod domem i ze bedzie wstyd na cale miasto, ulice, okolice.
          Moze babcia zmieni swoja decyzje? Nie macie nic do stracenia, mozecie tylko zyskac.

          Jesli babcia bedzie twarda i nie zmieni zdania, poproscie o to, zeby CHOCIAZ wam pozwolila zyc w tym mieszkaniu do momentu w ktorym dostaniecie lokal komunalny (powiedzmy ok. 2 - 3 lata), przeciez nie chce zeby wnuki mieszkaly pod mostem. W tym czasie ty skonczysz studia i bedzie wam lzej.

          Pamietajcie o tym, ze z cala pewnoscia oni (tj. dzieci babci) nia manipuluja. Starszymi ludzmi manipuluje sie latwo, bo polowy nie rozumija, dlatego wy tez musicie wyciagnac najciezsze dziala i dobrze przemyslec co i kiedy powiedziec oraz... jak bardzo plakac. Musicie ja przekonac, zeby wam dala czas, zacznijcie od prosby o zostanie, potem zejdzie na mieszkanie przez iles lat.
          Trzeba dzialac szybko!!!! Idzcie do niej jutro, bo za chwile mozecie miec policje w drzwiach.

          2. Gdyby to sie nie udalo, to ja jeszcze w tym tygodniu zlozylabym odwolanie od wyroku sadu, odwolanie automatycznie odroczy egzekucje wyroku, czyli eksmisje. Nawet jesli nie wierzycie w wygrana, powolajcie sie na to ze inwestowaliscie w mieszkanie, ze opieka pochlaniala wam czas i pieniadze, a teraz zostajecie bez dachu nad glowa.

          Powtarzam: nawet jesli sprawa jest przegrana, to zanim przejdziecie wszystkie mozliwe instancje nie mozna was wyrzucic, a w tym czasie z pewnoscia zdarzysz skonczyc studia.

          3. Po trzecie - robicie rownoczesnie z punktem nr 2: natychmiast napiszcie dramatyczne pismo do gminy o lokal komunalny (pewno nie bedzie, ale i tak odmowa wam sie przyda jako dowod w czasie procesu),

          Poza tym dowiedz sie jakie organizacje charytatywne dzialaja w okolicy takie jak Caritas, - z pewnoscia ktos pomaga. Im wiecej ludzi bedzie wiedzialo o waszej sytuacji, tym wieksze szanse ze cos sie znajdzie. Wszystko zalatwiaj na pismie, a nie "na telefon". Pismo to juz droga urzedowa, a o telefonie latwo zapomniec.

          4. Jesli sytuacja sie nie zmieni i bedziecie stac pod sciana - opisz swoja sytuacje i wyslij do lokalnych mediow (gazety lokalne, radio, lokalna mala telewizja, regonaly dodatek gazety wyborczej,, itd. Napisz tam, ze potrzebujecie pilnie pomocy i ze sie odwdzieczycie jak to tylko mozliwe, praca, pomoca, wsparciem. Na swiecie jest pelno dobrych ludzi, ktorzy w dodatku maja domy, mieszkania, ktorych nikt nie uzywa i za darmo lub za pomoc uzycza wam lokum.

          DACIE RADE, tylko trzeba dzialac! DO BOJU, nie siedz, wspieraj ojca i robcie co tylko mozna, nawet jesli wydaje sie to niemozliwe albo bezsensowne. Tylko dzialanie moze zmienic wasza sytuacje, a wtedy odczujecie wielka radosc i WYGRACIE!
    • ursyda Re: załamałam się :((( 24.06.12, 20:01
      Jak już wszystko idzie źle i nie da się nic dalej zrobić to należy pie...nąć wszystkim i zacząć od początku.
    • soulshunter Re: załamałam się :((( 24.06.12, 21:15
      Ja to sie na niczym nie znam w sumie, ale slyszalem (chc moge sie baaaaardzo mylic) ze nawet majac nakaz eksmisji nie moga was wyrzucic z mieszkania na bruk tylko miasto musi wam dac jakis lokal socjalny. Wystarczy wiec tylko zmienic zamki (jesli rodzina posiada klucze do tego mieszkania) i nawet policja wam nic nie moze zrobic. Wiec siedzcie tam dopoki sie da i czekajcie na rozwoj wypadkow. Swoja droga gdybym byl na miejscu twojego ojca to juz zadnej zachety do podjecia jakiejkolwiek pracy bym nie potrzebowal. Na budowach zawsze brakuje jakichs rak do pracy.
    • xolaptop Re: załamałam się :((( 24.06.12, 22:13
      W wakacje 2 m-ce pracy poza Polską, najlepiej Niemcy, bo najbliżej, a jeżeli się nie uda, to Francja. Dasz radę zarobić na studia na następny rok akademicki.
      Dobrze by też było, gdybyś napisała, co robisz zawodowo. Może ktoś by o tym przeczytał i zlecałby Tobie pracę do wykonania, żebyś mogła się utrzymać.
      • xolaptop Re: załamałam się :((( 24.06.12, 22:15
        Nie myśl o dziekance. To będzie błąd.
    • kbjsht Re: załamałam się :((( 24.06.12, 22:13
      co żeś tak spie*rzyła?
    • berta-death Re: załamałam się :((( 24.06.12, 22:57
      Znaczy prababcia przepisała wam mieszkanie wraz z dożywociem, czyli koniecznością zapewnienia babci mieszkania i opieki? A potem ciotka zabrała prababcię do siebie, co było jednoznaczne z tym, że przestaliście się wywiązywać z warunków umowy dożywocia. A skoro się nie wywiązywaliście, to prababcia miała prawo wystąpić do sądu o zniesienie dożywocia i odebranie wam mieszkania. Tak przynajmniej to rozumiem. A jeśli tak to było, to popełniliście już na wstępie błąd, że nie zatrudniliście prawnika, który by wam podpowiedział jak uniknąć unieważnienia umowy. W końcu nigdzie nie pisze, że trzeba takiej babci lokum w tym akurat mieszkaniu i opiekować się nią osobiście. Spokojne można zlecić to komuś innemu w tym przypadku ciotce. Chyba, że to wszystko było tylko na gębę i nie mieliście żadnej umowy.

      Z tą eksmisją to też dziwne, bo ciężko jest wywalić na bruk osobę zameldowaną. Trzeba jej przynajmniej jakieś lokum zastępcze znaleźć. Chyba, że o meldunku też nie pomyśleliście.

      No i wreszcie zostaje problem samej prababci, która zapewne jest osobą bardzo leciwą. I sądząc po tym, że nie bierze udziału w sporze, to najprawdopodobniej ma już demencję i nie kuma co się wokół niej dzieje. A jak tak, to nici ze sprzedaży mieszkania, bo babcia nie jest w stanie świadomie podjąć decyzji o sprzedaży albo darowiźnie. Nie sądzę, żeby jakiś notariusz poszedł na coś takiego, bo to zbyt ryzykowne pośredniczyć w transakcji polegającej na podstawieniu niekumatej osobie do podpisania dokumentów, których nie rozumie.
      Wystarczy teraz zgłosić sprawę odpowiednim organom, że pazerna rodzina chce pozbawić mieszkania osobę niepełnosprawną, niezdolną do zadbania o swoje interesy. W końcu to mieszkanie to jej jedyny majątek i jakieś zabezpieczenie na resztę życia. Możecie wystąpić o częściowe albo całkowite ubezwłasnowolnienie babci i chęć zostania jej opiekunami prawnymi. Wtedy zachowacie mieszkanie, ale zyskacie niesprawną babcię w pakiecie, którą wtedy już będziecie musieli się zająć.
      Tak czy owak przyda wam się dobry prawnik.
      • 1pirek Re: załamałam się :((( 25.06.12, 15:38
        Popieram "berta-death". Z moich doświadczeń związanych z lokalami wynika, że od wyroku o eksmisji ( od którego trzeba się odwołać, oczywiście), do realnej eksmisji droga daleka. Mieszkanie zastępcze musi być. No chyba, że popełnia się jakieś horrendalne błędy. Trzeba walczyć do końca.
      • 1pirek Re: załamałam się :((( 25.06.12, 15:44
        2. Twoja rodzinka postąpiła podstępnie i po świńsku, więc nie należy mieć skrupułów w stosunku do nich. "Kto ma miękkie serce, ten musi mieć twardą d...ę".
    • loginsobotni1 I to są prawdziwe problemy jakie ludzie mają 27.06.12, 22:44
      Jak to mówią, z rodziną najlepiej się na zdjęciu wychodzi.
      Ja wiem że to co napiszę będzie się wydawać niewykonalne ale możecie się zaopiekować kolejną starszą panią w zamian za mieszkanie.
      Jesteś studentką – popytaj wśród znajomych kto zna jakąś samotną babcię.
      Możesz się też udać do kościoła z taką prośbą: księża wiedzą o takich samotnych starszych ludziach bo chodzą do nich na spowiedź.
      To nie rozwiązanie na resztę życia tylko do czasu kiedy uregulujecie sprawy z pra/babcią.

    • kora3 Ano bywa tak, że człowiek jest w dole 28.06.12, 09:20
      i żadnego wyjścia nie widzi. Ale z kazdej sytuacji jest jakieś wyjście na ogół, tylko my go bedąc w stanie czarnej rozpaczy na ogół nie dostrzegamy.
      Nie wiem o co chodzi, ale zwykle w takich sytuacjach korzystnie jest na spokojnie, bez histerii (takze tej w głowie, niewidocznej dla otoczenia pozornie) zastanowić się co najgorszego moze spotkać cię w zwiazku z zaistniałymi wydarzeniami. To co już spotkało? Coś jeszcze gorszego? Ważne jest, zeby sobie to uświadomić, bo wówczas tak naprawdę wewnętrznie "przezywasz" to co najgorsze. Czyli już wiesz, ze sie da przezyć.
      Teraz pora zastanowić się, jak wyjśc ewentualnie z najgorszej mozliwej sytuacji, albo jesli na horyzoncie jest mozliwa gorsza - zapobiec jej. Zwykle pierwsza myśl to "nie da się", ale tak na serio sytuacji, w których naprawde się nie da jest mało. NAjczesciej się da, tylko nie widzimy mozliwosci. Na spokojnie zastanów się czy jest coś co mozesz sama zrobić, zeby się odbić od dna, czy jest coś co inna osoba, grupa osob moze w tym celu zrobić. Czy jest ktoś, jakaś instytucja do których mozesz sie zwrócić o pomoc, czy poradę w swej sytuacji.

      Wiem, ze to wszystko brzmi, jak truozm, ale to naprawdę jest najlepsze wyjscie. Trudno się zmobilizować do tego siedzac w ciemnym dole i nie widzac zadnego swiatełka, ale warto spróbować.
    • kora3 Przezcytałam o co chodzi 28.06.12, 09:31
      No i tak sprawa wygląda, ze dziwi mnie niepomiernie wyrok sądu. Nie wiem ile Twój brat ma lat, ale eksmisja na bruk niepełnoletniej osoby mocno mnie zaskoczyła. To raz. Dwa, ze o ile jesteście zameldowani w tym lokalu, to osoba/osoby, którym zalezy na tym, byście sie wyniesli powinna zapewnic wam inne lokum. To, ze mieszkanie jest czyjes w sensie własnosci nie oznacza, że własciciel moze stamtąd wyrzucić zameldowane osoby bez dania racji.
      Rozumiem, ze nie macie kasy na prawnika. Czy orzeczenie o eksmisji jest prawomocne?
      Poszukaj w Internecie namiarów na bezpłatne porady prawne - bywa tego duzo przy biurach poselskich, róznych organizacjach pozrządowych itd. Poszukaj też namiarów na rzecznika praw lokatorów, moze jest jakiś lokalny w waszej okolicy.

      Warto też waszą sytuacją zainteresować magistrat i MOPS.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka