shummira
26.06.12, 21:17
Mam 32 lata. Pol roku po rozwodzie. Sama tego chcialam. Powem jak na spowiedzi. Wyszlam za maz z rozsadku, bo "dobry czlowiek" to był. Glupota, nie dalo sie tak zyc na dluższą metę. Rozwód, kolejny facet, kolejna porażka. Wyjechalam za granice do pracy (nawet jak bylam mezatka, mąż uważał ze jego dlugi rzedu 20 tys to nic wielkiego ale sam wyjechac nie chcial)
Wspomne jeszcze ze zawsze chcialam miec dzieci, leczylam sie hormonami (wysoka prolaktyna) ale nic z tego nie wyszlo. Teraz nawet nie ma z kim ich robic. Jestem tu za granica, pracuje fizycznie, jednak bardzo dobrze zarabiam. Egzotyczne wakacje, ciuchy, imprezy nie ma problemu. Po dwoch latach pracy za granica, jestem w stanie kupic sobie miezkanie w Pl.
Chcialabym z kims byc, miec kogos na stale ale nie wiem czy jestem jeszcze gotowa. Tak bardzo czuje sie samotna. Tu gdzie jestem to zahukana wies, malo ludzi, wiekszosc pary. Zero szans. Czasem jade do miasta z kolezanka na jakas dyskoteke (chociaz juz mnie to nie bawi) ale jedank ciezko poznac kogos. Chyba ze do łózka na jedna noc, takich jest masa.
Glupio pisac o swoim wygladzie ale wiem ze jestem atrakcyjna, mam naprawde b. dobra figure i dbam o siebie jak tylko moge. Moze juz jestem za stara? Moze nikt nie chce kobiet po przejsciach? Zalogowalam sie na portalu randkowym (czego sie nie robi) wiele osob sie odezwalo. Z dwoma sie spotkalam, znow porazka, chodzilo tak naprawde o sex.....
Mam powodzenie glownie u dzieciatych i żonatych:((((
Chyba zaczynam wpadac w depreche. Obwiniam za wszystko siebie. Chce sie stad wyrwac, do wiekszego miasta, ale sama nie pojade nigdzie no bo jak...
Wiec tak siedze, praca, dom, czasem zeby nie zwariowac po prostu spie ile wlezie, przynajmniej wtedy tyle nie rozmyslam.
Co z tym zrobic? Nie ciesza mnie te pieniadze, perspektywa kupna mieszkania, znow tylko ja i ja i nikogo wiecej.