elago2
17.07.12, 07:59
Dzisiaj się wściekłam. Poprosiłam męża żeby odwiózł mnie do pracy (1 km), bo padał deszcz. Nie powiedział nic, tylko się patrzył. Trzasnęłam drzwiami i wyszłam. To mnie wkurza, że wszystkich wozi tylko mnie nigdy, chociaż dałam mu kupę kasy na samochód. Ale zapisałam się na prawo jazdy i kupię sobie autko... i będę niezależna. O innych sprawach nie wspomnę, bo po prostu nie istnieją. Dzieci mam dorosłe, a ja jestem sama. Nie mam żadnych przyjaciół. Chciałabym kogoś poznać, żeby mieć z kim pójść na spacer. Jest mi bardzo przykro. Pozdrawiam