Dodaj do ulubionych

Pomóżcie - związek... DŁUGIE..

27.09.12, 20:37
Mam 24 lata, mój partner 28.. Jesteśmy w związku zaledwie od 4 m-cy..
Tak w zasadzie to ja Go zdobywałam, napisałam pierwsza, spotykaliśmy się i w końcu z wspólnej inicjatywy zostaliśmy parą..
Wszystko jest super, ale niestety mało się spotykamy, ponieważ X pracuje na dwóch etatach, a poza tym zajmuje się trenowaniem dzieciaków w piłkę tak więc spędza z nimi kilka godzin tygodniowo.. Widujemy się tylko w weekendy, sporadycznie w tygodniu.. W tyg głównie za moją propozycją, gdyż ciężko jest mi bez niego wytrzymać..
Obecnie mam przerwę 2 miesięczną w pracy i mam zbyt wiele czasu wolnego.. Czasu na myślenie.. Jestem chora i nie mogę ruszyć się z domu aby realizować swoją pasję - piłkę oraz pływanie.. Tak więc czas spędzam głównie na czytaniu książek, oglądaniu tv, siedzenie w domu.. Od czasu do czasu spotykam się ze swoimi przyjaciółkami, ale nie robię tego co dzień - ile można się narzucać..
Kiedy widzę się z X wszystko jest idealnie, jest czuły, opiekuńczy, robi mi śniadanie, zabiera do kina, kupuje kwiaty.. Przytula, liczy się z moim zdaniem..
Po 2 m-cach wyznałam mu miłość.. Ucieszył się, mocno mnie uściskał, pocałował.. Ale później powiedział, że nie może wyznać mi tego samego, ponieważ jest dla niego zbyt wcześnie i mam być pewna, że gdy to powie to będzie to w 100% szczere wyznanie.. Że wyrażenie "kocham Cię" traktuje bardzo poważnie i nie rzuca tego ot tak..
Dziś minęły 4 m-ce, a ja nadal tego nie usłyszałam..
Słyszę, że mnie lubi, uwielbia.. Gdy zapytam odpowiada, że zależy mu na mnie i myśli o mnie poważnie.. Mówi, że jest między nami coraz lepiej i że będzie jeszcze fajniej.. Że przekonuje się do mnie coraz mocniej i zaczyna mi ufać ( wcześniej 2 krotnie był zdradzony )..
Kiedy się nie widzimy nie ma między nami ekstra kontaktu.. X ma mało czasu by sięgnąć po telefon, potrafi nie odezwać się cały dzień.. Wiem, że nie jest to postawa tylko wobec mnie - gdy jesteśmy razem też rzadko bierze telefon do ręki, nie odczytuje od razu sms, nie odpisuje.. Zawsze tak było, na początku znajomości również - sms i telefony nie mają dla niego wielkiego znaczenia..
Jednak ja chciałabym aby okazał w ten sposób, że myśli o mnie i interesuje się mną gdy nie jesteśmy razem..
Mam za dużo wolnego czasu, wkręcam sobie chore myśli, że zależy tylko mi.. Gdy się widzimy wszystkie wątpliwości znikają, jest cudowny..
Po drobnej sprzeczce - jego bezdyskusyjna wina - odezwał się jako pierwszy, przeprosił.. W swoim poprzednim związku nie znałam tego, nawet gdy wina leżała po stronie byłego to i tak ja musiałam pierwsza wyciągnąć rękę..
Czuję teraz ciągłą potrzebę spotykania się z X, chyba się uzależniłam.. Czuję się z nim świetnie, w łóżku układa nam się znakomicie, ale do pełni bezpieczeństwa brakuje mi tego "kocham"..
Czy ja wyolbrzymiam? Poradźcie co robić..
Do pracy wracam od poniedziałku, do sportu będę mogła wrócić za ok. 2 m-ce..
Oszaleję, sama sobie robię pod górkę, sama sobie szukam problemu..
Mam siebie dość.. :(
Obserwuj wątek
    • wicehrabia.julian Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 27.09.12, 20:47
      ooaneczkaoo napisała:

      > Mam za dużo wolnego czasu

      to niestety widać, ale po co się o tym rozpisywać?
    • doral2 Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 27.09.12, 20:58
      tak, z nadmiaru wolnego czasu wymyślasz niestworzone rzeczy.
      znajdź sobie dodatkowe zajęcie, albo jeszcze jedną pracę.
      • good_morning Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 27.09.12, 21:00
        doral2 napisała:


        > znajdź sobie dodatkowe zajęcie, albo jeszcze jedną pracę.

        albo jeszcze jednego faceta
    • minasz Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 27.09.12, 21:14
      według mnie wszystko jest jak najbardziej ok wygladasz na bardzo zakochana i nastepuja w tobie duze zmiany- nie zastanawiaj sie czy on cie kocha czy nie bo to droga donikąd -zajmij sie soba rób tak aby było ci dobrze i tyle
    • wpieniona takie se porównanko szczeliłam 27.09.12, 21:29
      wiek posiadacza problemu / ilość miesięcy w roku/ ilość miesięcy życia / ilość miesięcy z misiem/ należny procent zaangażowania
      24 12 288 4 1,39%
      39 12 468 264 56,41%
      • wpieniona Re: takie se porównanko szczeliłam 27.09.12, 21:32
        Zapomniałam dodać, że wygrałam
        • aka666 Re: takie se porównanko szczeliłam 27.09.12, 21:36
          w drugiej pozycji macie remis
          • wpieniona Re: takie se porównanko szczeliłam 27.09.12, 21:49
            aka666 napisała:

            > w drugiej pozycji macie remis

            Najgorzej, że w wyniku końcowym nie da się dojść do 100%.
    • aka666 Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 27.09.12, 21:32
      > Że wyrażenie "kocham Cię" traktuje bardzo poważnie i nie rzuca tego
      > ot tak..
      > Dziś minęły 4 m-ce, a ja nadal tego nie usłyszałam..
      > Słyszę, że mnie lubi, uwielbia.. Gdy zapytam odpowiada, że zależy mu na mnie i
      > myśli o mnie poważnie.. Mówi, że jest między nami coraz lepiej i że będzie jesz
      > cze fajniej.. Że przekonuje się do mnie coraz mocniej i zaczyna mi ufać
      (...)
      > w łóżku układa nam się znakomicie, ale do pełni bezpieczeńst
      > wa brakuje mi tego "kocham"..

      co za czasy, kiedy wydukanie kombinacji dwóch słów i obdarzenie kogoś zaufaniem (tzn. "przekonanie się do drugiej osoby") więcej znaczy niż bzykanko..

      za moich czasów najpierw się do siebie przekonywało a potem dalsze etapy znajomości
    • nie.strzelac.towarzysze Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 27.09.12, 22:02
      > Po 2 m-cach wyznałam mu miłość.. Ucieszył się, mocno mnie uściskał, pocałował..
      > Ale później powiedział, że nie może wyznać mi tego samego, ponieważ jest dla
      > niego zbyt wcześnie i mam być pewna, że gdy to powie to będzie to w 100% szczere
      > wyznanie.. Że wyrażenie "kocham Cię" traktuje bardzo poważnie i nie rzuca tego
      > ot tak..

      Znak czasów. Związ… przepraszam najmocniej: „relacje” są nietrwałe, popularyzują się takie instytucje, jak friends with benefits i poligamia, szerzą się zdrady, ludzie łączą się wyłącznie „na dobre”, i tak dalej. Nic dziwnego, że ten czy ów traktuje zwrot kocham cię z dużą rezerwą.

      Sama zresztą piszesz, że ten Twój mój rówieśnik został dwukrotnie zdradzony (po angielsku has been cheated on twice). Ja mu się wcale nie dziwę, że nabrał takiego podejścia.

      > w łóżku układa nam się znakomicie

      Po czterech miesiącach to każdemu się w łóżku układa znakomicie. Poczekaj cztery lata. :)
      • wpieniona Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 27.09.12, 22:09
        Sama zresztą piszesz, że ten Twój mój rówieśnik

        Aaaa, to Ty taki stary-maleńki jesteś. Myślałam, że jesteś po 40-tce.

        • nie.strzelac.towarzysze Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 27.09.12, 22:14
          > Sama zresztą piszesz, że ten Twój mój rówieśnik
          >
          > Aaaa, to Ty taki stary-maleńki jesteś. Myślałam, że jesteś po 40-tce.

          Skąd! Równiutko 28 lat – tyle, nawiasem mówiąc, co mój ojciec, gdy mnie spłodził. Zabawne.
          • wpieniona Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 27.09.12, 22:20
            Zabawne.
            >


            O ! Nowość, zwykle piszesz: "szczególne".

            Widzę Cię jako kiwającego głową (spoczywaj spokojnie w grobie) Gustawa Holoubka trzymającego dłoń na poręczy fotela gotową do pocałunku klęczących słuchaczy.
            • nie.strzelac.towarzysze Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 27.09.12, 22:36
              > O ! Nowość, zwykle piszesz: "szczególne".

              To prawda, ale niekiedy pewna dysautomatyzacja jest wskazana.
              • wpieniona Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 27.09.12, 22:40
                > To prawda, ale niekiedy pewna dysautomatyzacja jest wskazana.
                >

                Oszywiździe, miżdżu !
                • nie.strzelac.towarzysze Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 27.09.12, 22:52
                  > Oszywiździe, miżdżu !

                  Miło mi, że się zgadzamy.
    • sfornarina Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 27.09.12, 22:15
      Jesteś na prostej drodze do spieprzenia fantastycznego związku.

      Wyluzuj, niektórzy potrzebują rok czy dwa na słowo 'kocham'. Zresztą słowa nie są ważne, tylko zachowanie.

      Sama się pospieszyłaś głupio i niemożebnie ze swoim wyznaniem, bo po dwóch miesiącach to mogły Cię co najwyżej motylki w żołądku łaskotać, i jeszcze od rozsądnego faceta wymagasz identycznej głupoty. No halo.

      Zajmij się jakimś szydełkiem czy innymi drutami, zamiast sobie roić cuda na kiju, a słowo 'kocham' usłyszysz, jak przyjdzie na to pora.
    • headvig Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 27.09.12, 22:55
      Kocham po 2 miesiącach? Dla mnie to sprint jak z harlequina. Ja uslyszalam po 1,5 r , sama oo owiedzialam po 2. Facet ma trzezwy umysł a ty sie zauroczylas. Miłość to odpowiedzialność, ale tez decyzja ma niewiele wspólnego z "jest nam dobrze w łóżku " czy "nie moge bez niego wytrzymać "
      • nie.strzelac.towarzysze Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 27.09.12, 22:58
        > Ja uslyszalam po 1,5 r , sama oo owiedzialam po 2.

        Szczególne.
        • wpieniona Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 27.09.12, 23:02
          nie.strzelac.towarzysze napisał:

          > > Ja uslyszalam po 1,5 r , sama oo owiedzialam po 2.
          >
          > Szczególne.
          >

          Noooo. O 33,33% później.
          • nie.strzelac.towarzysze Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 27.09.12, 23:04
            > Noooo. O 33,33% później.

            Widzę, że lubisz procenty.
            • wpieniona Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 27.09.12, 23:09
              Wszystko trzeba wyliczać, bo nas w konia zrobią. Oni.
          • headvig Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 27.09.12, 23:05
            Za to teraz mam pełną synchronizację :P
            • wpieniona Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 27.09.12, 23:08
              headvig napisała:

              > Za to teraz mam pełną synchronizację :P
              >

              Mówicie sobie jednocześnie "kocham cię" ???? Pewnie wam się sms-y krzyżują i operatorzy wysiadają. Tak przypużdżam.
      • damajah headvig 28.09.12, 10:39
        Naprawdę przez dwa lata byłaś z facetem i nie powiedziałaś mu że go kochasz ani raz? Dwa lata nie wiedziałaś że go kochasz i potem Cię olśniło? Trudno w to uwierzyć - chyba że się spotykaliście bardzo na luzie i żadne nie traktowało tego poważnie, ot luźny związek. No i jeszcze pytanie - w jakim wieku? i ostatnie: nadal jesteście razem?

        Miłość to odpowiedzialność?? No...nie bardzo raczej. Miłość to uczucie, to coś co Cię porywa i oczywiście na początku jest w tym szaleństwo a potem jeśli to nie było tylko zauroczenie to się uspokaja i przeradza w mocne trwałe uczucie ale odpowiedzialność to odpowiedzialność a miłość to miłość. Można kochać i być odpowiedzialnym, kochać i być nieodpowiedzialnym, nie kochać i być odpowiedzialnym...
        Autorka wątku się zakochała po uszy, to żaden sprint, tak bywa często i wcale nie oznacza że to nieodpowiedzialność - to uczucia, nad tym się władzy nie ma (można opanować się z reakcjami i autorka jak najbardziej powinna ale czuć będzie to co czuje i nie ma w tym nic dziwnego) . Ja w moim mężu zakochałam się w dwa tygodnie, po 4 mies. nie potrafiłam sobie wyobrazić życia bez niego. Na szczęście dla mnie było to w pełni odwzajemnione ale i tak dałam się zdobywać a nie wykładałam siebie na tacy (byłam już mądrzejsza po wcześniejszym doświadczeniu) Jasne że na początku to bardziej "zakochanie", zauroczenie - nie ma jeszcze pewności czy to trwała mocna miłość (choć nam się udało - jesteśmy razem ponad 13 lat a małżeństwem jesteśmy od 11 i nadal nie wyobrażam sobie życia bez niego) ale dwa lata bez żadnego wyznania? Jak pisałam - to chyba musiał być bardzo luźny związek.

        Takie związki "na zimno" owszem znam. M. in. mój brat w takowym rozsądnym wykalkulowanym był przez kilka lat - rozsypało się z hukiem. Jego rozsądna i zdystansowana dziewczyna zakochała się nagle na zabój w innym (z którym zresztą dziś tworzy rodzinę). Natomiast mój braciszek zaraz potem poznał swoją przyszłą żonę i w niej się zakochał bardzo szybko i bardzo mocno i są razem od 16 lat o ile się nie mylę)
        Ja nie twierdzę że należy po 6 mies. stawać na ślubnym kobiercu ale zazwyczaj (podkreślam zazwyczaj a nie zawsze) jednak jak się kogoś pokocha naprawdę poważnie to się wie, nie po 2 latach ale dosyć szybko. Te 4 mies autorki wątku to zapewne dla faceta za mało i ona popełnia moim zdaniem spory błąd nie w tym że się zakochała ale w tym że nadmiernie to okazuje komuś kto nie jest jeszcze na tym samym etapie. A już ZWŁASZCZA że to facet (że nie jest odwrotnie) a facet jak już pisałam jest myśliwym, on już wie że ją zdobył i dostanie czego tylko zechce, zdecydowanie za wcześnie skoro on nie czuje tego samego.
        • z_pokladu_idy Re: headvig 29.09.12, 19:35
          Ja też usłyszałam wyznanie miłości dość późno, bo po 2 latach bycia razem. Sama odpowiedziałam po kolejnym roku. I nie chodzi o nagłe olśnienie. Oboje byliśmy w sobie zakochani od początku i oboje sobie od początku to okazywaliśmy. Brak gotowości do powiedzenia 'kocham' wcale nie oznacza braku uczucia. Jeśli doświadczasz miłości i oddania, to brak wyznania 'kocham' nie jest tak problematyczny. To wyznanie było tylko wisienką na torcie - dodatkiem, a nie warunkiem trwania związku. Jesteśmy ze sobą już dekadę i nie jest to bynajmniej 'związek na zimno'.
    • damajah weź sobie do serca to co Ci napiszę 27.09.12, 23:56
      NIE mów mu więcej że go kochasz póki Ci tego nie wyzna (o ile to zrobi a moim zdaniem niekoniecznie)
      Poczekaj jakiś czas, jak nie powie - ODEJDŹ!!!!!
      NIE dzwoń do niego pierwsza, nie proś o spotkania, to ON ma za tobą biegać a nie ty za nim!
      Miej w nosie nowoczesne poglądy, mężczyźni nadal są mężczyznami i chcą gonić króliczka a nie być przez niego ścigani!
      Myślę że dziewczyna nie może zrobić nic gorszego na początku, zwłaszcza wobec faceta który nie jest pewny swoich uczuć, niż pokazywać mu jak strasznie jej zależy, narzucać się, przyduszać go itp. Uwierz mi. Może się naczytałaś o nowoczesnych kobietach ale prawda wciąż jest ta sama - daj się zdobywać a nie podawaj się na tacy z karteczką "błagam weź mnie"
      • sfornarina Re: weź sobie do serca to co Ci napiszę 28.09.12, 00:06
        > NIE mów mu więcej że go kochasz póki Ci tego nie wyzna (o ile to zrobi a moim z
        > daniem niekoniecznie)
        > Poczekaj jakiś czas, jak nie powie - ODEJDŹ!!!!!

        Po co ma czekać, niech odchodzi już teraz!

        Kto to widział, żeby facet 'kocham" nie odszczeknął?
        Już na pierwszej randce bitą śmietaną serca powinien malować i po piętach wybrankę całować!
        • damajah Re: weź sobie do serca to co Ci napiszę 28.09.12, 00:21
          A czy ja piszę że ma odszczeknąć? Ja piszę żeby ona nie zasypywała go swoimi wyznaniami podczas kiedy on jej tychże nie robi. W ogóle niepotrzebnie powiedziała pierwsza (tak tak, wiem, nowoczesne kobiety mówią pierwsze tiaa, tyle że dla Pana to jest sygnał "zdobyta" - o wieeele za wcześnie!)
          • damajah Re: weź sobie do serca to co Ci napiszę 28.09.12, 00:24
            Czekanie latami aż ktoś się zdecyduje czy kocha czy nie kocha jest stratą czasu. Narzucanie się facetowi ze swoją miłością podczas gdy on nie jest w stanie odpowiedzieć tym samym skończy się dla autorki prawdopodobnie bardzo boleśnie.
            • nie.strzelac.towarzysze Re: weź sobie do serca to co Ci napiszę 28.09.12, 00:26
              > Czekanie latami aż ktoś się zdecyduje czy kocha czy nie kocha jest stratą czasu.
              > Narzucanie się facetowi ze swoją miłością podczas gdy on nie jest w stanie od
              > powiedzieć tym samym skończy się dla autorki prawdopodobnie bardzo boleśnie.

              Ty masz jakąś traumę czy co?
              • damajah Re: weź sobie do serca to co Ci napiszę 28.09.12, 00:28
                traumy zdecydowanie nie mam ale doświadczenie w temacie owszem. I to nie tylko własne. Świat się aż tak nie zmienił.
                • nie.strzelac.towarzysze Re: weź sobie do serca to co Ci napiszę 28.09.12, 00:40
                  > traumy zdecydowanie nie mam ale doświadczenie w temacie owszem. I to nie tylko
                  > własne.

                  Wygląda na własne, i to niezbyt przyjemne.
                  • damajah Re: weź sobie do serca to co Ci napiszę 28.09.12, 00:49
                    no tak, no i? Zresztą własne ale nie tylko. Wiele lat temu ktoś mi doradzał tak jak ja dzisiaj. Nie wierzyłam, uważałam że wiem lepiej i się przejechałam faktycznie mocno. Potem parę razy patrzyłam jak przejeżdżali się inni. Dzisiaj to nie ma już znaczenia bo mam świetnego faceta (męża) u boku, mam z nim dzieci i życie którego nie zamieniłabym na inne za nic na świecie. Moje niemiłe doświadczenie to dawna historia.
                    Osobiście uważam że albo się kocha albo nie. Nie twierdzę że po miesiącu już trzeba strasznie kochać ale nie można bez końca czekać. Jasne że 4 mies to niewiele i można poczekać ale nikt mnie nie przekona że jak facet jeszcze nie wie co czuje a babka mu się podaje na tacy i za bardzo szaleje na jego punkcie to jest dobre. Nie na tym etapie.
                    Na tym zakończę swoje wymądrzanie się bo w sumie to dziewczyny sprawa jak się zachowuje. Zechce to skorzysta z porady, nie zechce - nie skorzysta. W sumie każde doświadczenie jest po coś, mnie moje mimo że niefajne też było potrzebne żeby trochę wydorośleć i pewne sprawy zrozumieć.
            • senseiek Jak lubisz byc oszukiwana i oklamywana to.. 24.10.12, 11:37
              Milosc to tylko slowo.
              Jak lubisz byc oszukiwana i oklamywana to postepuj wg tego co piszesz dalej.
              Jak facet jest wyrachowany/znajacy sie na kobietach, to powiedzenie kocham jest dla niego tak latwe jak "cheesburgera poprosze" w mcdonald'sie..
              Tylko, ze to NIC nie znaczy.
      • koham.mihnika.copyright z cyklu - humor z zeszytow szkolnych nt 28.09.12, 02:12

    • sfornarina Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 28.09.12, 00:59
      > ... W swoim poprzednim związku nie znałam tego, nawet gdy wina leżała po
      > stronie byłego to i tak ja musiałam pierwsza wyciągnąć rękę..

      A teraz przypomnij sobie, po jakim czasie powiedziałaś 'kocham' swojemu byłemu; ile było to warte i dlaczego oczekujesz tego tak samo szybko od obecnego faceta?
      • koham.mihnika.copyright nic dwa razy sie nie zdarza i nie zdarzy 28.09.12, 02:17
        Nic dwa razy sie nie zdarza
        I nie zdarzy. Z tej przyczyny
        Zrodziliśmy sie bez wprawy
        I pomrzemy bez rutyny.

        Choćbyśmy uczniami byli
        Najtępszymi w szkole świata,
        Nie będziemy repetować
        Żadnej zimy ani lata.

        Żaden dzień sie nie powtórzy,
        Nie ma dwóch podobnych nocy,
        Dwóch tych samych pocałunków,
        Dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

        Wczoraj, kiedy twoje imię
        Ktoś wymówił przy mnie głośno,
        Tak mi było, jakby róża
        Przez otwarte wpadła okno.

        Dziś, kiedy jesteśmy razem,
        Odwróciłam twarz ku ścianie.
        Róża? Jak wygląda róża?
        Czy to kwiat? A może kamień?

        Czemu ty sie, zła godzino,
        Z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
        Jesteś- a więc musisz minąć.
        Miniesz- a więc to jest piękne.

        Uśmiechnięci, wpółobjęci,
        Spróbujemy szukać zgody,
        Choć różnimy sie od siebie,
        Jak dwie krople czystej wody
        • kochanic.a.francuza Re: nic dwa razy sie nie zdarza i nie zdarzy 29.09.12, 13:51
          Tez tak sadze.
    • allegria.de.vida Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 28.09.12, 10:20
      "wkręcam sobie chore myśli, że zależy tylko mi."

      No i obawiam się że masz rację. Jak facetowi zależy to przełoży trening z dziećmi i wydobędzie czas choćby spod ziemi, a takie spotkania raz na tydzień to trochę lipa.
      Czyli co, niezobowiązująco się bzykacie, on cię nie kocha i widujecie się raz w tygodniu a ty to nazywasz związkiem? Uhm, super.
    • sweet_pink Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 28.09.12, 11:07
      Masz za dużo czasu? Wykorzystaj go i popracuj nad poczuciem własnej wartości, oducz się desperacji i naucz odpowiedzialności.
      Ciesz się że trafiłaś na fajnego rozsądnego i pracowitego faceta.
      Zastanów się nad sobą. Jeśli powiedziałaś kocham Cię po 2 miesiącach to jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że weszłaś w ten związek z powodów, które mogą go zniszczyć np. dla wypełnienia pustki emocjonalnej (pisze z doświadczenia, sama jestem szybkokochliwa i dużo czasu zajęło mi zrozumienie czemu tak jest i że to prowadzi na manowce).
      Jak chcesz odezwij się na priv/maila, chyba mam gdzieś poradnik, który mógłby pomóc Ci ułożyć sobie temat w głowie.
    • wez_sie Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 28.09.12, 11:24
      dziewczyne to wystarczy pozadnie wyr..... zeby powiedziala ze kocha
      • kseniainc Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 28.09.12, 12:01
        kobietę trzeba gołym penisem bić po czole-wtedy będzie kochała;-)
    • mozambique Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 28.09.12, 12:42
      w weekendy i sporadycznie w tygodniu to ja moge miec kochanka a nie partnera

      i tez powteirdzam - jak facetowi zalezy i oszalal na punkcie kobiety to po 16 godiznach pracy o 23,45 przyjecdzie chocby na kwadrans zeby sie z na spotkac

      z zasady wszelkie durne poradniki to stosuj ew ramach podparcia pod szafke ale w twoim wypadku pradze takie cudo pt "nie zalezy mu na tobie"
      faceci to cudownie proste istoty - jak mowi ze nei kocha to nei kocha, jak mowi ze sie zastanawia to nei kocha, jak cierpi i sie "sparzyl" , jak "sie wacha bo byl skrzywdzony 7 lat temu" to ciebei nei kocha i niema co tu filozofii dorabiac
      zakochany facet daje ci to do zrozumienia slowem , czynem gestem i calą swoja postawą zyciową

      jak na arzie to ty nie jestes w zadnym zwiazku tylko masz łikendowego dopychacza
      tyle ode mnie


      eorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
    • varia1 Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 29.09.12, 18:57
      dziecko drogie , w jakim ty jesteś "związku"?
      to że wam cudownie w łóżku i raz w tygodniu jest śniadanie do łóżka czy kwiaty... to nie jest związek
      piszesz, że jesteś chora.... i twój facet nie ma czasu zadzwonić?
      jeśli ktoś chce, to znajdzie sposób, jeśli nie chce, to znajdzie wymówkę

      ale takie właśnie są te "związki" kiedy pułapka biega za myszą
    • mariuszg2 Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 29.09.12, 20:15
      to mnie zawsze fascynowało....od któregomomentu konbieta uważa że jest z mężczyzną w parze/związku? po odejściu od ołtarza, od urzędnika USC, po pierwszym bzykaniu, pocałunku, spojrzeniu, smsie, emailu, kawie?
    • jahhhu Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 03.10.12, 10:39
      ja usłyszałam po roku bycia w związku. byłam strasznie zakochana od samego początku ale on zakochiwał się powoli...w czerwcu minął 13 rok naszego związku od kilku jesteśmy małżeństwem. w tam tych czasach nie było jeszcze komórek a widywaliśmy się raz na 2 tyg potem co tydzień bo dzieliło nas 100km.trochę więcej cierpliwości!macie cale życie przed sobą!
    • 6gocha Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 24.10.12, 11:06
      Nie wiem co Ci doradzić.
      Na pewno dobrym rozwiązaniem będzie zwolnić tempo. Nie narzucaj się.
      Zrób się obojętna, oczywiście nie całkowicie. Ja czekałam na swojego Y propozycje. Było naprawdę ciężko bo rzadko się spotykaliśmy, chociaż ja już nie mogłam bez niego żyć po 3 miesiącach. Zastosowałam tą technikę i po 8 miesiącach już zamieszkaliśmy razem.
      On był po przejściach i ja również, dlatego było ciężko stworzyć nowy związek.
      Jesteśmy szczęśliwi, już po ślubie 2 lata. On ma swoje dziecko, a ja swoje, ale myślimy jeszcze nad naszym wspólnym. :) także nic na siłę. Życzę powodzenia...
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Pomóżcie - związek... DŁUGIE.. 24.10.12, 11:28
      Jedyny Twój problem to to że masz za dużo czasu i za mało spraw którymi głowę możesz zająć, bo do samego związku nie można się na razie zbytnio przyczepić.
      Każdy człowiek buduje swoje relacje w innym tempie. Jednie od razu inni po kroku.
      Jeszcze inni przez rok jeżdżą do siebie 600km co dwa tygodnie a potem biorą ślub. Czy któryś model jest lepszy lub gorszy? Nie, są różne.

      Jedyne co mogłoby cię martwić to to czy on sam wychodzi z propozycjami spotkań. Bo jeśli nie - cóż, wygląda to wtedy gorzej.
      Przestań się umawiać przez tydzień, dwa, zobaczysz na ile ważny jest wasz związek dla niego. Bo w tej chwili nie dajesz mu szansy aby się zastanowił. Nie umawiaj się, ale z radością przystań na jego propozycję, jeśli będzie chciał.
      Oczywiście istnieje opcja że bez bólu pogodzi się z faktem że teraz ma wolne weekendy...
    • senseiek za DLUGIE.. nie chce mi sie czytac... 24.10.12, 11:30
      napisz streszczenie..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka