Dodaj do ulubionych

Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek ;)

28.10.12, 12:45
widzieliscie temat na glownej? Co wypada a co nie wypada w Krakowie aby krakusi uznali nas za swoich krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,12750871,Rynek_to_nie_Starowka__Jagoda_to_nie_borowka__Jak.html

zaraz gdzies niedaleko jest temat o tzw. 'sloikach' - czyli osobach ktore mieszkaja w Wawie ale sie tam nie urodzily.

Spotykacie sie jeszcze z czyms takim? czy to naprawde dla kogos ma znaczenie gdzie sie urodzil i skad pochodzi? ja mam znajomych z calego swiata, mieszkalam w roznych miejscach na ziemi i w kazdym nowym miejscu do glowy mi nie przychodzi zeby mnie ktos uznal 'za swego' - tylko raczej zeby poznac nowe miejsce itd. Nie mowie oczywiscie tylko o naszym polskim podworku. Ale to takie wywyzszanie sie, albo mowienie skad sie jest i podkreslanie ze skads tam- to jest takie jakies, prowincjalne. Nie wiem- zreszta- jak wyjezdzam z PL to wszedzie mowie ze jestem z Polski, a jesli bede mieszkac w Wawie albo w Krakowie to znowu mam podkreslac ze pochodze z gminy tej i tej w wojewodztwie tym i tym? czy moze powinnam mowic o miejscu w ktorym sie urodzilam (ktore jest inne niz moje miejsce zameldowania i tak haha) ??? a jak wyjezdzam na inny kontynent to znowu mowie ze jestem z Europy (Czasem tak bywa ze w niektorych zakatkach swiata ludzie niewiedza nic o Polsce, a juz na bank o jakims Krakowie czy Warszawie czy innym miescie polskim w zyciu nie slyszeli). No i co teraz???
Obserwuj wątek
    • kwatkiewska Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 13:04
      W większości miast tak jest jak jest się przyjezdny. Najzabawniejsze jest to, że Ci "Krakusy", "Warszawiacy"... mieszkający za granicą np: w Londynie czuja się londyńczykami. To takie błędne ironiczne koło.
      • triismegistos Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 13:08
        Absolutnie się z tobą nie zgodzę. Niechęć do "przyjezdnych" charakteryzuje mieszkańców małych miasteczek, wsi, i co ciekawe warszawiaków. W Kraku to co innego, bo krakusy są nastawieni na skubnie turystów.
        • kombinerki.pinocheta Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 13:24
          > zkańców małych miasteczek, wsi,

          Bredzisz albo trafilas na dzika wies. Stawiam na to pierwsze wnioskujac po twoich wypowiedziach na tym forum.
        • czerwony.melon Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 13:34
          Nie cechuje warszawiaków. Sztuczny, wyolbrzymiany temat.

          Chodzi co najwyżej o zachowania NIEKTÓRYCH osób z małych miejscowości przyjeżdżających do dużych (nie tylko do Warszawy), które w swojej społeczności zachowują się poprawnie, a w dużej miejscowości pozwalają sobie na chamstwo "bo przecież nikt mnie tu nie zna".

          Chodzi tez o to, że NIEKTÓRYM przyjezdnym trudno się zaaklimatyzować, nawiązać nowe znajomości, nie mają kontaktów towarzyskich i zawodowych takich, jak osoby mieszkające w danym mieście od wielu lat czy pokoleń. I dlatego psioczą na miejscowych. Ale trudności w zaaklimatyzowaniu się dotyczą części wszystkich migrantów, dowolnych kierunków migracji. A ponieważ migracje mała miejscowość -> duża miejscowość jest najczęstsza, więc najwięcej stereotypów jest nt. przyjazdów do Warszawy albo Londynu, a kiedyś Chicago.

          Zgodzę się za to, że łatwiej zaaklimatyzować się w dużej miejscowości niż małej. Małe społeczności są bardziej zamknięte, wszyscy się znają z dziada pradziada i wzajemnie wspierają tylko swoich, na nowych patrzą nieufnie. W większej ludzie się bardziej przyzwyczajeni do migracji, nowych znajomości oraz zmian konfiguracji towarzyskich i zawodowych dlatego łatwiej jest się tu wtopić w lokalna społeczność.
          • fuks0 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 19:21
            > Nie cechuje warszawiaków. Sztuczny, wyolbrzymiany temat.

            Cechuje, oczywiście nie wszystkich. Zazwyczaj mają pretensje o to, że przez "słoików" mniej zarabiają niż by mogli, że "słoik" dostał awans, a on nie itd. itp. Zdarzyło mi się kilka razy słyszeć coś takiego bezpośrednio z ust "rdzennych" warszawiaków, a na forach internatowych takie komentarze, to najzwyklejsza codzienność.
            • czerwony.melon Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 19:40
              W takim sensie (konkurencja na rynku pracy) to niechęć do przyjezdnych cechuje wiele rejonów, gdzie są dobre zarobki. W momencie otwierania zachodnioeuropejskich rynków pracy dla osób ze wschodu był ogromny krzyk, że przyjezdny zabiorą pracę. Przyznam, że w Warszawie się z czymś takim nie spotykam. Pracuje tu wiele osób spoza Warszawy (część nawet do Warszawy się nie przeprowadziła na dobre i w Warszawie tylko pracuje, a weekendy spędza z rodziną w swoich miejscowościach), a pracy nadal wystarcza dla wszystkich.

              Wątek dotyczy bardziej nie wpuszczania obcych do swoich kręgów czy poczucia wyższości.
              • fuks0 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 19:53
                W tym przypadku jedno jest z drugim powiązane, tj. to obwinianie za własne niepowodzenia jak i próba wywyższania się ponad "przyjezdnych", wywyższanie (i jednocześnie próba podbudowy własnego ego) poprzez ubliżanie innym. Wystarczy poczytać nieco fora dotyczące Warszawy: tam takich jadowitych komentarzy "rdzennych" Warszawiaków w stosunku do "nie-rdzennych" znajdzie się mnóstwo.
        • rotkaeppchen1 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 14:23
          Zastanów się dlaczego? Mentalności nie zmienisz a 80 %warszawiaków to przyjezdni z ich malomiasteczkowa mentalnością.
          --
          Byloby fajnie, jakby wypalilo:
          forum.gazeta.pl/forum/f,161662,metabolic_balance.html
        • grassant Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 16:53
          Niechęć do "przyjezdnych" charakteryzuje mieszkańców małych miasteczek, wsi, i co ciekawe warszawiaków.

          dodałbym np. poznaniaków, nie wspomnę już o niechęci do warszawiaków, głównie wśród facetów, ale temu nie dziwię się, bo wyrywają im co lepsze panny:))
          • triismegistos Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 12:37
            W Poznaniu się z tym nie zetknęłam.
            • fuks0 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 21:06
              Poczytaj forum Lecha Poznań :p
            • amused.to.death Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 09.11.12, 10:07
              > W Poznaniu się z tym nie zetknęłam.

              W Poznaniu to też dosyć częste - spotkałam się nie raz.
              Z tym, że jak ktoś powyżej zauważył, to dotyczy NIEKTÓRYCH ludzi.
      • rotkaeppchen1 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 14:20
        Mieszkam od 6 lat w Niemczech i kiedy ktoś pyta, skąd jestem, mówię: ursprünglich aus Warschau. Co ciekawe, w kontaktach z Polakami staram się nie wychylac i odwlekam w czasie przyznanie się skąd jestem. Dzięki temu, daję im możliwość poznania mnie i oceniania nie przez pryzmat pochodzenia. Dzięki temu często słyszę: poważnie? Z Warszawy? A taka sympatyczna jesteś ! A ja wtedy mówię: może to dlatego, że ja naprawdę pochodzę z Warszawy i dlatego nie robię z tego wielkiego halo.
        A za granicą jestem dumną Polką i warszawianą. I to się nigdy nie zmieni.
        • to.niemozliwe Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 18:05
          Z czego jestes dumna? Bo urodzilas sie w Warszawie? W Polsce?
          Grybys sie urodzila gdzie indziej, to nie bylabys dumna z tego powodu?
          • rotkaeppchen1 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 08:21
            Nie wiem, co by bylo, gdybym urodzila sie gdzie indziej. Moze bylabym dumna, moze nie, w zaleznosci od tego, gdzie bym sie urodzila. Mam doswiadczenie, mieszkajac w Niemczech i rozmawiajac z Niemcami, ze oni jednak nie sa tak w 100% dumni... Byliby ale... wiadomo. Zastanow sie, dlaczego. Czy ja bylabym w 100% dumna bedac Niemka, wiedzac, ze moj ojciec mordowal Polakow, Zydow? Ok, to nie bylaby moja wina ale czulabym jakis niesmak, w stosunku do niego, do calego tego pokolenia. Wiadomo, ze wiekszosc tych ludzi nie miala wyboru - od dziecka byli tak socjalizowani w Hitler Jugend, ktrore bylo przymusowe, oni nie znali niczego innego. Wiekszosc dopiero po latach uswiadomila sobie, jak blad - bezwiednie - popelnili. Dla wiekszosci byla to zyciowa trauma. Jednak, nie oszukujmy sie, byli tez ci, ktorzy ta ideologia zyli, calkiem swiadomie ja wybrawszy. Ciekawe dlaczego potomkowie tych zbrodniarzy oddcinaja sie od przeszlosci, zmieniaja nazwiska, niektorzy swiadomie zrezygnowali z rodzicielstwa, zeby nie przekazywac "zbrodniczych genow" - co, umowmy sie, biologicznie jest glupota, ale psychologicznie do zrozumienia... Tak wiec owszem, w zaleznosci od narodowosci, ma sie tych powodow do dumy mniej, lub wiecej. Ja, dzieki moim najblizszym, mam ich sporo. A co sama z tym zrobie, czy dam moim dzieciom powod do dumy, ze sa w polowie Polakami - bo najprawdopodobniej beda, to zalezy od mojej postawy zyciowej i pracy nad soba.
        • swiete.jeze Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 06:36
          > Z Warszawy? A taka sympatyczna jesteś !

          Ja w sobotę usłyszałam, że warszawiacy to ch...e, ale wy jesteście całkiem spoko.
        • aka666 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 11:37
          jestes sympatyczna, bo naprawde pochodzisz z warszawy? Piekne :D
          • rotkaeppchen1 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 16:36
            No wez, to byl taki skrot myslowy: pochodze z Warszawy naprawde = nie mam w tym temacie problemow = nie czuje sie lepsza/ gorsza = jestem soba/ naturalna/ sympatyczna/ itd. W ogole kwestia pochodzenia w kontaktach z innymi jest dla mnie sprawa neutralna. A raczej byla, bo jak pisalam wczesniej, spotykajac krajana za granica, musze sie bardzo pilnowac, zeby nie wystrzelic dumnie: a ja jestem z Warszawy! Mam nadzieje, ze rozjasnilam :D
      • grassant Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 16:55
        niemal wszystko to prawda, tylko skąd biorą się w różnych stolicach zapytania: skąd jesteś?
        i nie mam na myśli policji .
    • jeriomina Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 13:06
      Ten artykuł to stek bzdur, już go czytałam na krakowskim podforum.
      Jako "krakuska" z dziada pradziada nie potwierdzam.
      Nie mam uczucia wyższości w stosunku do innych osób, a jeśli ktoś mówi, że jest z Krakowa podczas gdy urodził się gdzie indziej to raczej odrzuca mnie ze względu na to, że mówi NIEPRAWDĘ.
      Co do charakterystycznych krakowskich słówek to mam z nich ubaw z przymrużeniem oka, nie uważam swojej polszczyzny za jedyną słuszną.
      • sumire Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 14:44
        dlaczego? ja mówię, że jestem z Krakowa, bo mieszkam tu od kilkunastu lat, krakowski adres mam w dowodzie, mam tu miłość, pracę, mieszkanie, płacę tu podatki i z moim rodzinnym Śląskiem, choć bardzo go kocham, już właściwie nic mnie nie łączy. nie wiedziałam dotychczas, że mówię nieprawdę :) to jak powinnam mówić?...
        • arabeska_a Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 30.10.12, 22:12
          Przeczytaj sobie sygnaturke forumowicza podpisujacego sie Wez_sie i wyciagnij wnioski.
      • ognista.potwora Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 15:31
        jeriomina napisała:
        > jeśli ktoś mówi, że jest z Krakowa podczas gdy urodził się gdzie indziej to raczej odrzuca mnie ze względu na to, że mówi NIEPRAWDĘ.

        To akurat klasyczny przypadek niezrozumienia się w kwestii "co autor miał na myśli". Jeśli ktoś mnie spyta skąd jestem to też podam nazwę miejscowości, w której mieszkam, pracuję, po prostu mojego domu od baaardzo długich lat. Urodziłam się gdzie indziej, ale nawet tego miejsca nie pamiętam, nie jestem z nim związana emocjonalnie, nikt z rodziny już tam nie mieszka, to tylko nazwa w dowodzie. Dla mnie "skąd jesteś" jest tożsame z pytaniem "skąd przyjechałaś/gdzie aktualnie mieszkasz". Ty z kolei uważasz, że to automatycznie oznacza miejsce urodzenia. Wychodzę z założenia, że jak kogoś interesuje, gdzie się urodziłam to spyta o to w takiej właśnie formie, a nie różnie rozumianym skąd jesteś?

        • jeriomina Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 16:07
          Tak. Ja tak uważam i mam do tego prawo. Jeśli ktoś nawet sterczy tu dziesięciolecia (od życia dorosłego, studia, miłość, praca) ale urodził i WYCHOWAŁ gdzie indziej, to NIE JEST STĄD.
          Przykładowo - mieszkam w Krakowie ale pochodzę z.... - i tu pada nazwa miejscowości. Tak moim zdaniem powinna o sobie mówić taka osoba.
          O ile jeszcze jak ktoś, tak jak ty, miejsca urodzenia nie pamięta, nie ma tam rodziny, wcześnie zmienił środowisko i już nigdy tam nie wrócił, to jeszcze powiedzmy, uznaję go za obywatela tego nowego miejsca. Ale przypadek jakże częsty: przyjazd na studia i pozostanie w danym miejscu nigdy nie będzie BYCIEM z tego miejsca. Pozostanie jedynie MIESZKANIEM w tym miejscu.
          No ale to moje zdanie.
          • sumire Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 16:19
            zda mi się, że poglądy ludzi, którzy od początku mieszkają w miejscu urodzenia i tych, którzy migrują, to sprawa nie do pogodzenia :)
            szczerze pisząc - nie przekonuje mnie Twoja argumentacja. Kraków to mój dom, choć miewam go serdecznie dość. wszyscy moi tutejsi znajomi wiedzą, gdzie się urodziłam, a ja nie kryję wielkiej sympatii do rodzinnych stron, ale nie mogę powiedzieć, że jestem z Katowic, skoro całe moje dorosłe życie związane jest z Małopolską. i jeśli ktoś z innej części świata spyta, skąd jestem, to czemuż miałabym lawirować, że niby mieszkam tutaj, ale tak naprawdę to jestem skądś tam? w moim odczuciu mówiąc, że jestem z Kraka, mówię prawdę. bo to miejsce wybrałam sobie do życia, czuję się jak obywatel tego miasta i formalnie nim jestem. mimo, że nie zbieram borówek i w łazience nie kładę flizów ;))
            • jeriomina Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 16:27
              Ok, moje podejście ma prawo Cię nie przekonywać ;-)
              A ja mam prawo przy nim pozostać ;-)
              Dla mnie właśnie ludzie, którzy nie flizują, nie wychodzą na pole, nie zbierają borówek, nie mówią o kimś, kto bzdury opowiada, że to bajok, nie idą na nogach itd. to nie są ludzie z Krakowa. Między innymi takie smaczki świadczą o pochodzeniu :)
              • sumire Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 16:40
                a widzisz - mam kolegę, krakus od pokoleń, rodzina bardzo dla miasta zasłużona. facet wychodzi na dwór i w ogóle nie używa krakowskiej gwary. trzeba być ostrożnym z takimi smaczkami :)
                i całkiem serio myślę, że człowiek jest stąd, skąd czuje, że jest. genealogia swoją drogą, serce swoją.
                • jeriomina Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 17:29
                  Wiesz co, idąc tym tropem...
                  Bardzo podoba mi się Praga.
                  Gdybym znalazła tam pracę, mogłabym tam zamieszkać nawet.
                  Ale nigdy bym nie twierdziła, że pochodzę z Pragi. Nawet, gdyby okres mojego życia tam był dłuższy niż życia w Krakowie.
                  A skoro kolega z dziada pradziada nie mówi na pole i innych smaczków nie używa to IMHO jakaś dziwna rodzina jest :P
                  • sumire Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 18:20
                    ale ja nie twierdzę, że z Krakowa pochodzę, wielkie nieba :) sformułowania 'pochodzę z...' i 'jestem z...' nie są dla mnie synonimami. ot, teraz wiem, skąd niezgoda.

                    a co do kolegi i jego dziwnej rodziny - wiesz, śląskie familie też w większości nie nawijają o szmatyrlokach, gelyndrach i bifyjach... :)
                    • jeriomina Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 18:46
                      No widzisz, zamieszanie rozwiązane. Zamieszania jest dużo. Np. województwo śląskie a należąca do niego część Małopolski i Zagłębie. Wszyscy ludzie z Zagłębia, których znam, strasznie się zżymają, gdy ktoś im mówi, że są ze Śląska a dla krakusa często wszystko, co na zachód od Chrzanowa już jest Śląskiem :D Ale wyedukowałam się i dostosowałam, nawet wiem, gdzie przebiega granica między Śląskiem a Zagłębiem :)
                      • sumire Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 19:26
                        tak :) acz ta granica ma historyczne uzasadnienie - mój dziadek, obywatel pruskiej prowincji, dzieciakiem będąc, chodził kraść jabłka za miedzę do Rosji ;) i lokalsi widzą ciągle te 'zaborcze' różnice w mentalności ludzi, w ich podejściu do pracy, to niby zaszłości, ale bardzo żywe. jeśli Cię to interesuje, to ogromnie polecam "Piątą stronę świata" Kutza i "Czarny ogród" Małgorzaty Szejnert. troszkę niejasności pt. 'kto skąd jest' rozwiewają te lektury, ale nigdy nie do końca, bo powiadam - kwestia serca.
                        • archigen Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 13:35
                          Ja w całej Waszej dyskusji muszę podzielić opinię sumire.
                          "Pochodzę z..." "A jestem z...(w domyśle: obecnie mieszkam) to nie te same sformułowania. Trochę podróżuję i kiedy w "międzynarodowej" rozmowie pada pytanie "Skąd jesteś?" mówię, że z Krakowa - tutaj mieszam, tutaj mam ulubione knajpki, tutaj mam znajomych, faceta i jego rodzinę. Tu byłam na weselach, chrztach i pogrzebach. Całe dorosłe i świadome życie tutaj spędziłam. Z rodzinnym miasteczkiem mało co mnie łączy i już nie mam pojęcia co tam się dzieje. Bywam tam dwa razy do roku odwiedzić rodzinę, ostatnio poszłam do swojej ulubionej knajpki to okazało się ze już od dwóch lat nie istnieje:). Nie czuję potrzeby informowania jakiegoś Japończyka spotkanego w hostelu że POCHODZĘ z Sanoka, bo po pierwsze: nic mu to nie powie, po drugie: więcej ciekawostek i rad mogę mu dać apropos noclegów czy atrakcji turystycznych w Krakowie niż w Sanoku (bo nie wiem co tam jest grane ostatnio, nie dlatego że w tym drugim nic się nie dzieje:), po trzecie: nie mam żadnej pretensji jeśli on powie że jest z Tokio, a tak naprawdę urodził się w wioseczce 500km od Tokio, a dzisiaj w Tokio "tylko" mieszka. Nie mam nawet pretensji jeżeli powie, że jest z Tokio, a tak naprawdę dzisiaj mieszka w jakieś mało ważnej mieścinie 120km dalej. Pochodzenie dla mnie ma być orientacyjne, często to w ogóle tylko pretekst do dalszej rozmowy: "O jesteś z Krakowa! Byłem tam! Macie Mangghe" - krzyczy Japończyk i już mamy nowy temat rozmowy. To, że moja podstawówka jest 220km od Krakowa mało go obchodzi. Ale oczywiście moi znajomi wiedzą skąd jestem, to nie jest jakaś tajemnica, ja się wręcz podśmiechiwuje z tych "rdzennych" (rodzina partnera) że tacy "ą ę" (z herbami i krwią błękitną), a w tramwajach to chichocze aż nieuprzejmie jak ktoś zaczyna po krakowsku z tymi wszystkimi "chodźże, idźże i przyjdźże".
                          Jednym zdaniem: pamiętać o i nie wypierać się pochodzenia - tak, identyfikować się z miejscem w którym obecnie mieszkam - też tak.
                          • jeriomina Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 14:37
                            Powtórzę jeszcze raz - dla mnie nie jesteś z Krakowa i nigdy nie będziesz:)
                            • jeriomina Jeszcze jedno... 29.10.12, 14:48
                              Cytując sygnaturkę wez_sie (chociaz nie przepadamy za soba) - "nie mozna sie stac Arabem po przeprowadzce do Kuwejtu". Akurat w tym sie z nim zgadzam.
                              Powtarzam, kocham Pragę ale nie stanę się prażanką mieszkając tam nawet kolejne 50 lat. Zawsze pozostanę krakowianką, bo tu się URODZIŁAM i WYCHOWAŁAM.
                              Denerwuje mnie takie podejście - przyjedzie jeden z drugim, osiedli i już z niego krakowianin. Przyznający się jednocześnie, że kpi z partykuły "że", fliz, pola itd. Mój lokalny silny patriotyzm burzy się przeciwko czemuś takiemu.
                              --
                              https://img35.imageshack.us/img35/6533/koteko.gif
                              "Be yourself, no matter what they say"
                              • triismegistos Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 15:30
                                Ale ubywa ci tego Krakowa, czy jak? Ja jestem wrocławianką, że tak powiem z dziada pradziada (to znaczy dziadkowie Lwowiacy osiedlili się po wojnie) i jak spotykam gdzieś rodaka, po czym okazuje się , że we Wrocku mieszka dopiero 20 lat, wcale nie czuję się oszukana ani nic z tych rzeczy. W ogóle nie rozumiem o co chodzi...
                                • jeriomina Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 20:18
                                  Nie ubywa :)
                                  Zawsze jednak jestem czuła na punkcie roszczenia sobie praw do czegoś, do czego ktoś praw nie ma :)
                                  • ciastko_z_kota Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 20:50
                                    ależ mi jest obca Twoja postawa :/

                                    fajnie, że masz charakterystyczną sygnaturkę - będę pamiętać.
                                    • jeriomina Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 20:56
                                      > fajnie, że masz charakterystyczną sygnaturkę - będę pamiętać.

                                      A po co?
                                  • triismegistos Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 21:08
                                    Ale jakież to "prawa" roszczą sobie ci ludzie? Czy mieszkanie całe życie w jednej miejscowości jest jakąś nobilitacją? A może wiążą się z tym jakieś przywileje, na przykład darmowy przejazd karuzelą raz do roku?
                                    • riki_i Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 21:35
                                      jeromina ma 1000% racji, ale przyjezdne panie bezpodstawnie roszczące sobie prawo do bycia rodowitymi mieszkankami Krakowa, Warszawy, Wrocławia itp zaraz ją tu zagryzą

                                      urodziłyście się i chodziłyście do szkoły w Pierdziszewie, to jesteście z Pierdziszewa. Koniec i kropka. Wciskanie kitu, że skoro od studiów mieszkam dajmy na to w Krakowie, to jestem z Krakowa jest nadużyciem. Socjalizacja, rodzina i grupa rówieśnicza była w Pierdziszewie, a nie w Krakowie i nic tego nie zmieni.

                                      Najgorsza jest ta bezczelność przyjezdnych, zamazywanie własnych korzeni i podawanie się za kogoś innego.
                                      • triismegistos Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 21:50
                                        To może chociaż ty wyjawisz, jakie to tajemnicze "prawa" ma się mieszkajac całe życie w jednym grajdołku? Pisze to rodowita wrocławianka zdająca sobie sprawę, że Polska nie składa się wyłącznie z Warszawy, Wrocławia, Krakowa i Pierdziszewa.
                                        • riki_i Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 22:02
                                          Ale jakie niby prawa? Dlaczego na siłę usiłujesz redukować problem ad absurdum? Nie chodzi o żadne prawa, tylko o formację osobowościową. No żesz qrwa jak można tego nie rozumieć? Człowiek składa się z genów i z tego czym nasiąkł za młodu. Jak nasiąkał w Pierdziszewie, to nie nasiąkał w Krakowie. Inna jest grupa rówieśnicza i osobnicze doświadczenie okresu dojrzewania w okolicach krakowskich Plantów, a inne w Bochni czy miejscowości Brzozów na Podkarpaciu.

                                          Jakoś Szwajcarzy dla celów nadania obywatelstwa lata pomiędzy 10 a 20 rokiem życia spędzone w Szwajcarii liczą PODWÓJNIE. Ciekawe czemu? Też z pobudek lokalnego szowinizmu?

                                          • triismegistos Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 22:35
                                            riki_i napisał:

                                            > Ale jakie niby prawa? Dlaczego na siłę usiłujesz redukować problem ad absurdum?

                                            Ja?

                                            Człowiek składa się z genów i z tego czym nasiąkł za młod
                                            > u.

                                            Z genów powiadasz? Moja najbliższa rodzina pochodzi z Lwowa, mam krewnych w Poznaniu, miałam (zanim Niemiaszki ich nie wymordowali) rodzinę w Warszawie. To kim ja jestem?
                                            A co do nasiąkania, to od jakiego wieku trzeba mieszkać w rzeczonym Pierdziszewie, żeby mieć prawo nazywać się rodowitym pierdziszewianinem?
                                            >
                                            > Jakoś Szwajcarzy dla celów nadania obywatelstwa lata pomiędzy 10 a 20 rokiem ży
                                            > cia spędzone w Szwajcarii liczą PODWÓJNIE. Ciekawe czemu? Też z pobudek lokalne
                                            > go szowinizmu?
                                            >
                                            Nie wierzę własnym oczom... Rościsz sobie PRAWA do powielania wzorców szwajcarskich? Ile lat mieszkasz w Szwajcarii, a?
                                            A tak nawiasem mówiąc, skąd trzeba pochodzić, i jakie osobiste doświadczenia trzeba mieć, żeby z taką pogardą wyrażać się o mieszkańcach innych miejscowości. Bydło, burak z podlasia? Pierdziszewo? Pochwal się, gdzie nasiąkłaś tak wysoką kulturą osobistą?
                                            • riki_i Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 11:33
                                              triismegistos napisała:

                                              > Z genów powiadasz? Moja najbliższa rodzina pochodzi z Lwowa, mam krewnych w Poz
                                              > naniu, miałam (zanim Niemiaszki ich nie wymordowali) rodzinę w Warszawie. To ki
                                              > m ja jestem?

                                              Człowiekiem. A o Twej osobowości decydują geny i naleciałości kulturowe.

                                              > A co do nasiąkania, to od jakiego wieku trzeba mieszkać w rzeczonym Pierdziszew
                                              > ie, żeby mieć prawo nazywać się rodowitym pierdziszewianinem?

                                              Lata do uzyskania pełnoletności są kluczowe w procesie socjalizacji

                                              > Nie wierzę własnym oczom... Rościsz sobie PRAWA do powielania wzorców szwajcars
                                              > kich? Ile lat mieszkasz w Szwajcarii, a?

                                              Przestań pier....ić ! Próbuję rozmawiać z Tobą jak z inteligentnym człowiekiem, więc nie udawaj idiotki.

                                              > A tak nawiasem mówiąc, skąd trzeba pochodzić, i jakie osobiste doświadczenia tr
                                              > zeba mieć, żeby z taką pogardą wyrażać się o mieszkańcach innych miejscowości.

                                              To nie jest pogarda tylko stwierdzenie faktu.


                                              • triismegistos Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 11:43
                                                riki_i napisał:
                                                > To ki
                                                > > m ja jestem?
                                                >
                                                > Człowiekiem. A o Twej osobowości decydują geny i naleciałości kulturowe.

                                                Dobra, napiszę wprost. O jakiej przynależności świadczy moja osobowość, której można się domyślić z tego, gdzie mieszka rodzina?
                                                >

                                                >
                                                > Lata do uzyskania pełnoletności są kluczowe w procesie socjalizacji
                                                >
                                                To znaczy ile?

                                                >
                                                > Przestań pier....ić ! Próbuję rozmawiać z Tobą jak z inteligentnym człowiekiem,
                                                > więc nie udawaj idiotki.
                                                >
                                                Faktycznie, widać rozbieżność kulturową. W moich okolicach "przestań pier...ić" rzadko bywa uznane za argument w inteligentnej dyskusji.

                                                >
                                                > To nie jest pogarda tylko stwierdzenie faktu.
                                                >
                                                Owszem, to, że jesteś chamką bodbudowującą swoje wątłe ego pogardą dla innych ludzi jest faktem i to gołym okiem widać. Ja pytam sąd takie wspaniałe wzorce kulturowe wyniosłaś.
                                          • jeriomina Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 22:35
                                            Nareszcie ktoś mnie rozumie...
                                            Właśnie o to nasiąkanie mi chodzi.
                                            Zwłaszcza, że "czym skorupka ZA MŁODU nasiąknie...." itd.
                                            Tym się nie da nasiąknąć później, a pewne lokalne historie poznane z opowiadań a nie przeżyte na żywo to nie to samo.
                                            Jak komuś ze znajomych mówię dzisiaj że w Nowej Hucie w Krakowie stał pomnik Lenina to dla nich to jest kompletna abstrakcja. A ja koło tego Lenina jako dziecko przechodziłam, co więcej - bałam się go :) kto z dzisiejszych, przyjezdnych niby-krakowian wie o rymowance "weź ten waciak, weź te buty i sp.... z Nowej Huty"? No kto?
                                            • triismegistos Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 22:39
                                              Czyli ktoś urodzony po 89, nie pamiętającym Lenina nie ma praw do nazywania się krakowianinem https://www.joemonster.org/phorum/images/smiles/ke.gif
                                              • jeriomina Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 22:45
                                                Nie o to chodzi... mam na myśli rozmowy np. z moimi rówieśnikami. Młodsi krakowianie mają swoje historie :)
                                                • six_a Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 22:57
                                                  rówieśnicy z innych części peelu też znają słowo spie...j, dogadacie się, spoko.
                                              • six_a Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 23:04
                                                ciekawa jestem, ile rozmów można oprzeć na schemacie tego lokalnego patriotyzmu: a pamiętasz jak na podwórku u balcerzaków wyłożył się cieć na lodzie? hahahahahah, hehehehehe.
                                                chyba że chodzi o spotkania naszej klasy, to przepraszam.
                                            • six_a Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 22:55
                                              >kto z dzisiejszych, przyjezdnych niby-krakowian wie o rymowance "weź ten waciak, weź te buty i sp.... z Nowej Huty"? No kto?

                                              ale takich historyjek mogą nawet nie znać ci rodowici, a nawet Twoi rówieśnicy. ty nasiąkałaś strachem przed leninem ze wsi nowa huta, a oni sobie nasiąkali czym innym, nie wiem co tam macie, smokiem wawelskim czy zimnym lechem.

                                              poza tym można też nasiąknąć ewidentnym smrodem i pleść potem o pierdziszewach i burakach z lubelszczyzny. heh, pewnie niejeden taki "burak" lepiej wychowany od krakowskiego wiesiołka, co wierszyki o spie...niu z dumą cytuje.


                                              etam.
                                              • jeriomina Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 23:03
                                                A gdzie ja powiedziałam, że ja coś cytuję z dumą? To był zwykły cytat.
                                                Jezu, jak wy wszystkie nadinterpretujecie... masakra.
                                                Już mam dość tej rozmowy.
                                                • six_a Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 23:04
                                                  > Już mam dość tej rozmowy.
                                                  i bardzo dobrze.
                                                  :)
                                                  • jeriomina Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 23:11
                                                    wiesz co... współczuję Ci :)))
                                                  • six_a Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 23:13
                                                    a czego? no czytania możesz mi współczuć:)
                                                  • jeriomina Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 23:15
                                                    Zachowam dla siebie:)
                                                  • six_a Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 23:19
                                                    ale pamiętaj, że to wszystko dlatego, że nie jezdę z krakowa i nie przechodziłyśmy kole tego samego pomnika :D
                                                  • triismegistos Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 23:18
                                                    Pochodzenia z Pierdziszewa ci współczuje. Bo przeca poza Krakowem wszystko to Pierdziszewo.
                                                  • jeriomina Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 23:20
                                                    Przykro mi ale nie zgadłaś :)
                                                  • jeriomina Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 23:21
                                                    I nie ja użyłam tego sformułowania.
                                            • grassant Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 23:23
                                              Nareszcie ktoś mnie rozumie...

                                              też Cię rozumiem. drażnią mnie te niby "warsiawiaki" mówiące jakąś wiejską gwarą, mimo, że tutaj studiowali i oglądają tv. Pochodzi sie z miejsca urodzenia i zamieszkiwania kilkunastoletniego, pod warunkiem, że rodzice też pochodzą z danego miejsca. w innych przypadkach mozna mówić jedynie o miejscu zamieszkania.
                                              • swiete.jeze Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 23:29
                                                > Pochodzi sie z miejsca urodzenia i
                                                > zamieszkiwania kilkunastoletniego, pod warunkiem, że rodzice też pochodzą z da
                                                > nego miejsca. w innych przypadkach mozna mówić jedynie o miejscu zamieszkania.

                                                Widzę, że dochodzi nam kolejny przypadek i można nie pochodzić znikąd. O matko, jak wy musicie mieć w życiu przejebane, do wszystkiego trzeba mieć z dupy wziętą definicję.
                                              • aka666 Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 23:30
                                                grassant napisał:

                                                > Nareszcie ktoś mnie rozumie...
                                                >
                                                > też Cię rozumiem. drażnią mnie te niby "warsiawiaki" mówiące jakąś wiejską gwar
                                                > ą, mimo, że tutaj studiowali i oglądają tv. Pochodzi sie z miejsca urodzenia i
                                                > zamieszkiwania kilkunastoletniego, pod warunkiem, że rodzice też pochodzą z da
                                                > nego miejsca. w innych przypadkach mozna mówić jedynie o miejscu zamieszkania.

                                                rozkręcacie się :D może jakieś zasieki wokół waszych miast wytworzycie, co by ten pierdziszew się nie dobijał :D

                                                a tak na serio, to jeśli miejsce pochodzenia zdobywa się w sposób, który opisałeś, to według ciebie większość ludzi jest znikąd, bo rzadką jest sytuacja w której 2 pokolenia siedzą na tyłku w jednym miejscu biorąc pod uwagę naszą historię.
                                                • triismegistos Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 23:36
                                                  Idąc tym tropem moi rodzice są lwowiakami, chociaż o ile dobrze kojarzę żadne tam nie postawiło nawet nogi :P
                                                  • aka666 Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 23:40
                                                    triismegistos napisała:

                                                    > Idąc tym tropem moi rodzice są lwowiakami, chociaż o ile dobrze kojarzę żadne t
                                                    > am nie postawiło nawet nogi :P

                                                    skoro nie postawiło tam nogi to nie są ze lwowa, są bezpańscy. wszak kilkunastoletnie mieszkanie jest drugim warunkiem koniecznym
                                                  • triismegistos Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 23:46
                                                    Olaboga, mam rodziców znikąd!
                                                  • aka666 Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 23:50
                                                    triismegistos napisała:

                                                    > Olaboga, mam rodziców znikąd!

                                                    a skoro rodzice nie pochodzą znikąd, to ty też nie masz szansy być skądś - i tak możemy iterować na kolejne pokolenia :D
                                                  • grassant Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 10:08
                                                    jak to wydedukowałaś? może nowojorczykami są.
                                                  • triismegistos Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 10:20
                                                    Ano z tego, panie, że ich rodzice mieszkali naście lat we Lwowie.
                                                • grassant Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 10:04
                                                  a skąd pochodzi koczownik zmieniający miejsce zamieszkania np. co rok??? no skąd?
                                                  • aka666 Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 10:19
                                                    grassant napisał:

                                                    > a skąd pochodzi koczownik zmieniający miejsce zamieszkania np. co rok??? no s
                                                    > kąd?

                                                    tyle ze dla ciebie takimi koczownikami sa rodziny zmieniajace miasto co 2 (slownie: dwa) pokolenia, czyli jakies 50 lat i dlatego sie nabijam
                                                  • riki_i Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 11:40
                                                    grassant napisał:

                                                    > a skąd pochodzi koczownik zmieniający miejsce zamieszkania np. co rok??? no s
                                                    > kąd?

                                                    Z taboru cygańskiego.
                                                • grassant Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 10:13
                                                  a tak na serio, to jeśli miejsce pochodzenia zdobywa się w sposób, który opisał
                                                  > eś, to według ciebie większość ludzi jest znikąd, bo rzadką jest sytuacja w któ
                                                  > rej 2 pokolenia siedzą na tyłku w jednym miejscu biorąc pod uwagę naszą historię

                                                  Dajmy na to, że rodzice pochodzą z Odessy, a dziecko urodzone w Warszawie. Co owi rodzice mogą przekazać dziecku o tym mieście, czy mogą zrozumieć etos tego miasta? Co wiedzą o życiu w tym mieście np. podczas Powsrtania Warszawskiego, czy okupacji?
                                                  • aka666 Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 10:26
                                                    grassant napisał:

                                                    > a tak na serio, to jeśli miejsce pochodzenia zdobywa się w sposób, który opisa
                                                    > ł
                                                    > > eś, to według ciebie większość ludzi jest znikąd, bo rzadką jest sytuacja
                                                    > w któ
                                                    > > rej 2 pokolenia siedzą na tyłku w jednym miejscu biorąc pod uwagę naszą h
                                                    > istorię
                                                    >
                                                    > Dajmy na to, że rodzice pochodzą z Odessy, a dziecko urodzone w Warszawie. Co o
                                                    > wi rodzice mogą przekazać dziecku o tym mieście, czy mogą zrozumieć etos tego m
                                                    > iasta? Co wiedzą o życiu w tym mieście np. podczas Powsrtania Warszawskiego, cz
                                                    > y okupacji?

                                                    Znow sprowadzasz rzecz do absurdu probujac obronic karkolomny algorytm nadawania 'pochodzenia'. Otoz rozmawiamy tu o roznicy pomiedzy miastami w Polsce, a nie o tym ile pokolen emigracji musi minac zeby emigranci sie zasymilowali w innym kregu kulturowym.
                                                    A o powstaniu wiedza pewnie tyle co ty.
                                                  • grassant Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 11:09
                                                    A o powstaniu wiedza pewnie tyle co ty.

                                                    Pewnie nie. moga wiedzieć tyle, ile przeczytali, czy usłyszeli, jeżeli interesowali się tym. ja słyszałem od dziadków - bezpośrednich uczestników tych wydarzeń i nie w Pierdziszewie, tylko na Starówce i w Sródmieściu. ;P
                                                  • aka666 Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 11:25
                                                    grassant napisał:

                                                    > A o powstaniu wiedza pewnie tyle co ty.
                                                    >
                                                    > Pewnie nie. moga wiedzieć tyle, ile przeczytali, czy usłyszeli, jeżeli intereso
                                                    > wali się tym. ja słyszałem od dziadków - bezpośrednich uczestników tych wydarze
                                                    > ń i nie w Pierdziszewie, tylko na Starówce i w Sródmieściu. ;P

                                                    Wow, ale szpan ;P
                                                    moja babcia pochodzila z warszawy (w rozumieniu potocznym, a nie twoim bo za losy pradziadkow nie recze) i tez znam powstanie z bezposredniej relacji. Czy to znaczy ze jestem warszawianka?

                                                    prawdopodobnie zupelny przypadek sprawil, ze nie odniosles sie do pierwszej czesci mojej wypowiedzi, czy to znaczy, ze rozumiesz roznice pomiedzy emigracja a przeniesieniem sie do innego miasta?
                                                  • grassant Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 11:51
                                                    zatem odniosę się do Twojej pierwszej części.

                                                    Babcia z Warszawy, a rodzice? a Ty?
                                                  • aka666 Re: Jeszcze jedno... 31.10.12, 18:50
                                                    grassant napisał:

                                                    > zatem odniosę się do Twojej pierwszej części.
                                                    >
                                                    > Babcia z Warszawy, a rodzice? a Ty?


                                                    nie udawaj że nie rozumiesz, chodziło mi o tę wypowiedź, w której tłumaczę ci że migracja z miasta do miasta to coś innego niż emigracja z innego kręgu kulturowego, tak że wytaczasz argument troszkę z d.:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,16,139961052,140023906,Re_Jeszcze_jedno_.html

                                                    moi rodzice? znikąd nie pochodzą, według twojej definicji bo urodzili się w innym mieście (łodzi) niż ich rodzice (rzeczona babcia z warszawy) - drugi warunek pochodzenia skądś nie został spełniony. a skoro moi rodzice nie mają miejsca pochodzenia, to ja w prostej linii pochodzę z taboru. jestem jak koczownik, bo moja babcia 70 lat temu zmieniła miejsce zamieszkania :D

                                                    rozumiesz już dlaczego głupią definicję pochodzenia sobie wymyśliłeś?
                                                  • triismegistos Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 11:35
                                                    Tak z ciekawości, gdzie były te "prawdziwe wydarzenia"? Tylko Starówka i Śródmieście, czy rzeź na Woli też się liczy?
                                                  • grassant Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 11:52
                                                    kto przeżył rzeź Woli?
                                                • grassant Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 11:42
                                                  według ciebie większość ludzi jest znikąd, bo rzadką jest sytuacja w której 2 pokolenia siedzą na tyłku w jednym miejscu biorąc pod uwagę naszą historię.

                                                  większość nie jest znikąd, tylko fantazjuje na temat swego pochodzenia. Zbliża się Dzień W.Świętych. Jak myślisz dokąd gnają tabuny autem, busem, pociągiem z W-wy?

                                                  Inne pytanie. Jeżeli ktoś mieszkał 20 lat w Paryżu, a następnoie 25 lat w Warszawie, to skąd pochodzi?
                                                  • triismegistos Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 11:44
                                                    No właśnie, skąd?
                                                  • grassant Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 11:56
                                                    w moim mniemaniu z Paryża. podobnie gdyby owe pierwsze 20 lat spędził w Pierdziszewie, pochodziłby z Pierdziszewa. moze co najwyżej dodać, że od 25 lat mieszka w Warszawie:)
                                                  • triismegistos Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 11:50
                                                    Połowę postu mi zjadło... Jakbym miała jechać na cmentarze mojej rodziny musiałabym skoczyć najpierw do Kazachstanu (prababcia tam zginęła podczas wojny). potem do Lwowa, wypadałoby jeszcze zahaczyć o Wilno, potem można zrobic przystanek w Wawie, Poznaniu i zakończyc we Wrocławiu. Do jakiego miasta zatem mam "prawa"?
                                                  • grassant Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 12:09
                                                    Do jakiego miasta zatem mam "prawa"?

                                                    można przyjąć, że "prawa"masz do miejsca urodzenia, ew. zamieszkania, powiedzmy w wieku 6-16 lat :)
                                                  • grassant Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 12:13
                                                    ps. jeżeli masz skośne oczy, płaską twarz, mówiąc krótko kazachskie rysy, to możesz przyjąć, że pochodzisz z Kazachstanu. Ałma-Ata?
                                                  • triismegistos Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 12:46
                                                    Mam okrągłe, niebieskie oczy i jestem blondynką. Nie mam fioletowego pojęcia, gdzie jest grób prababci. Moja babcia, którą Rosjanie podczas wojny też tam wywieźli, ale przeżyła i wróciła też nie jest pewna gdzie to dokładnie jest.
                                                  • riki_i Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 12:10
                                                    triismegistos napisała:

                                                    > Połowę postu mi zjadło... Jakbym miała jechać na cmentarze mojej rodziny musiał
                                                    > abym skoczyć najpierw do Kazachstanu (prababcia tam zginęła podczas wojny). pot
                                                    > em do Lwowa, wypadałoby jeszcze zahaczyć o Wilno, potem można zrobic przystanek
                                                    > w Wawie, Poznaniu i zakończyc we Wrocławiu. Do jakiego miasta zatem mam "prawa
                                                    > "?

                                                    Zdaje się, że wychowałaś się we Wrocławiu, tak? No więc jesteś z Wrocka i tyle.

                                                    Sytuacja na ziemiach tzw. "odzyskanych" jest diametralnie inna niż w d. Kongresówce i w Galicji. Ja to rozumiem i ja się nie czepiam. Ale Wy też zrozumcie, że są tereny w Polsce gdzie tożsamość lokalna ukształtowana jest z dziada pradziada.

                                                    Nikt nie chce zawracać kijem Wisły i zabraniać migracji. Na Boga! Zniecierpliwienie budzi jedynie deptanie miejscowego kodu kulturowego przez przyjezdnych, ich pogarda do lokalnych wartości, dumpingowe rozpychanie się na rynku pracy itp. itd. Warszawiak nie wystawia śmieci i butów na klatkę schodową i drażni go sąsiad z takimiż upodobaniami.

                                                    Zjawisko najazdu przyjezdnych jest problemem ogólnoświatowym. W Moskwie powstał cały poradnik dla nowych mieszkańców miasta, jak mają postępować aby nie naruszać lokalnych norm kulturowych.
                                                  • grassant Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 12:33
                                                    Zniecierpliwienie budzi jedynie deptanie miejscowego kodu kulturowego przez przyjezdnych, ich pogarda do lokalnych wartości, dumpingowe rozpychanie się na rynku pracy itp. itd.

                                                    Taki słoik głosi, że jest z W-wy, ale jak przychodzi okres świąteczny i wyznaczane są dyżury w pracy, to gorliwie zabiega o to, że nie, nie on, bo on musi przecież jechać do domu, a ma tak daleko, niech pełnią miejscowi.
                                                  • triismegistos Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 12:48
                                                    Ciii, jeszcze się okaże, że Krakowianie to jednak słoiki (w końcu daleko mają) i dostaniesz od riki w ryj.
                                                  • triismegistos Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 12:44
                                                    Żaden mój znajomy, czy to wywodzący się z Lubelszczyzny, czy z Podlasia, nie wystawia butów na klatkę schodową. Czynił tak jedynie mój były sąsiad, podobno Żoliborzanin z trzeciego pokolenia, często wyrzekający na przyjezdne chamstwo.
                                                  • riki_i Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 11:55
                                                    grassant napisał:

                                                    > według ciebie większość ludzi jest znikąd, bo rzadką jest sytuacja w której 2 p
                                                    > okolenia siedzą na tyłku w jednym miejscu biorąc pod uwagę naszą historię.

                                                    Nie mąć i nie kłam. Ostatnie wielkie migracje na terenie Polski były w drugiej połowie lat 40.stych XX wieku.

                                                    Każdy gdzieś się wychował. Jedynie dzieci dyplomatów co parę lat radykalnie zmieniają otoczenie i środowisko. W naszym kraju większość ludzi siedzi centralnie na dupie i dopiero po liceum zaczyna "zdobywać świat". BTW mobilność ludzi w Polsce jest na jednym z ostatnich miejsc w Europie.

                                                    > większość nie jest znikąd, tylko fantazjuje na temat swego pochodzenia. Zbliża
                                                    > się Dzień W.Świętych. Jak myślisz dokąd gnają tabuny autem, busem, pociągiem z
                                                    > W-wy?

                                                    Z Warszawy? Większość gna na wiochę lubelską i na Podlasie.

                                                    > Inne pytanie. Jeżeli ktoś mieszkał 20 lat w Paryżu, a następnoie 25 lat w Warsz
                                                    > awie, to skąd pochodzi?

                                                    Stamtąd gdzie spędził pierwsze 20 lat życia. Jeżeli to było w Paryżu, to owszem, pochodzi z Paryża.

                                                    BTW kompletnie nie rozumiem , jak można podważać znaczenie otoczenia kulturowego w procesie wychowawczym okresu dojrzewania? Przecież to działa w dwie strony! Niemcy mają kosmiczne problemy z potomkami tureckich gastarbeiterów, którzy urodzili się w RFN. Ci ludzie kulturowo przynależą już do Niemiec, choć tzw. ulica ich odrzuca. Z kolei Turcja jest dla nich obcym krajem, często nawet nie mówią dobrze po turecku. To dopiero są prawdziwe problemy społeczno-kulturowe! Do tego nierozwiązywalne
                                      • aka666 Re: Jeszcze jedno... 29.10.12, 22:57
                                        riki_i napisał:

                                        > jeromina ma 1000% racji, ale przyjezdne panie bezpodstawnie roszczące sobie pra
                                        > wo do bycia rodowitymi mieszkankami Krakowa, Warszawy, Wrocławia itp zaraz ją t
                                        > u zagryzą
                                        >
                                        > urodziłyście się i chodziłyście do szkoły w Pierdziszewie, to jesteście z Pierd
                                        > ziszewa. Koniec i kropka. Wciskanie kitu, że skoro od studiów mieszkam dajmy na
                                        > to w Krakowie, to jestem z Krakowa jest nadużyciem. Socjalizacja, rodzina i gr
                                        > upa rówieśnicza była w Pierdziszewie, a nie w Krakowie i nic tego nie zmieni.
                                        >
                                        > Najgorsza jest ta bezczelność przyjezdnych, zamazywanie własnych korzeni i poda
                                        > wanie się za kogoś innego.

                                        a jeszcze gorzej, jeśli miejsce w którym rodzice postanowili się rozmnożyć jest jedynym źródłem dumy w życiu. wtedy włącza się agresor kiedy ktoś używa konstrukcji "jestem z..." w znaczeniu "mieszkam w...". małostkowe to po prostu, a pierdziszew to nawet chamski, zupełnie nie po miastowemu :D

                                        i nie, z "pierdziszewa" nie pochodzę. ale przyjezdnych lubię, bo ci mobilni są przeważnie bardziej otwarci i różnorodni.
                                        • jeriomina Czytanie ze zrozumieniem. 30.10.12, 10:20
                                          Widzę, że niektórzy się strasznie emocjonują i przypisują autorom wypowiedzi intencje, których kompletnie nie posiadają.
                                          Co do mnie:
                                          1. Nie nazwałabym ŻADNEJ miejscowości "pierdziszewem". Proszę mi tego nie wmawiać.
                                          2. Nikim nie gardzę, bez względu na pochodzenie.
                                          3. Nie odczuwam wcale wyższości ani nie jest to dla mnie powód do dumy, że jestem z Krk (urodzona, wychowana, rodzice, dziadkowie też). Jest to kwestia przypadku i doskonale zdaję sobie z tego sprawę.
                                          4. Lubię swoje miasto. Ale lubię też inne. A niektórych nie lubię. Po prostu.
                                          5. Jedyne z czym się nie zgadzam, to fakt, że osoby nie urodzone i nie wychowane, nie "przesiąknięte" - jak to słusznie ktoś określił - danym miejscem twierdzą w rozmowie na pytanie "skąd jesteś" - "z miasta X" podczas gdy FAKTYCZNIE pochodzą z miejscowości "Y". I nie tłumaczy ich moim zdaniem fakt, że Japończykowi czy Niemcowi "Kraków" czy "Warszawa" coś powie, a "Bochnia", czy "Świdnica" nic nie powie. To się tłumaczy wtedy i już mówi. Skoro Wy, szanowni moi rozmówcy dopatrujecie się w moich słowach nieistniejącej dumy i poczucia wyższości, pozwólcie zatem, że w Was, pochodzących z tych, czy innych miejscowości, do których jakoś dziwnie nie chcecie sie przyznać (tłumacząc że niby są nieznane) dopatrzę się i ja kompleksów i poczucia niższości. Wet za wet.
                                          I tak sobie można gadać, do upadłego.
                                          • aka666 Czytanie ze zrozumieniem!!! 30.10.12, 10:36
                                            1. uspokoj sie i spojrz na drzewko.
                                            reszty litosciwie nie skomentuje.
                                            • jeriomina Re: Czytanie ze zrozumieniem!!! 30.10.12, 10:42
                                              Wcale Cię o komentarz nie prosiłam :P
                                              • aka666 Re: Czytanie ze zrozumieniem!!! 30.10.12, 10:47
                                                jeriomina napisała:

                                                > Wcale Cię o komentarz nie prosiłam :P

                                                i znow sakramentalne: spojrz na drzewko.
                                                'Wet za wet' poszedl do mnie. Wytlumaczylam ci ze o pierdziszewie nie pisalam do ciebie, wiec i nie uznaje za sluszne podnosic te rekawice. Zle ci z tym?
                                          • triismegistos Re: Czytanie ze zrozumieniem. 30.10.12, 10:38
                                            jeriomina napisała:

                                            > 1. Nie nazwałabym ŻADNEJ miejscowości "pierdziszewem". Proszę mi tego nie wmawi
                                            > ać.

                                            I chwała ci za to. Niemniej post osoby, która to zrobiła skomentowałaś "nareszcie ktoś mnie rozumie". Obrywa ci się poniekąd za zsolidaryzowanie się z z kimś kto z lubością pisał o "Pierdziszewach" "przyjezdnym bydle" i "burakach z podlasia"

                                            > 2. Nikim nie gardzę, bez względu na pochodzenie.

                                            Serio?

                                            > 3. Nie odczuwam wcale wyższości ani nie jest to dla mnie powód do dumy, że jest
                                            > em z Krk (urodzona, wychowana, rodzice, dziadkowie też). Jest to kwestia przypa
                                            > dku i doskonale zdaję sobie z tego sprawę.

                                            To może napiszesz jakież to tajemnicze "prawa" rości sobie osoba, która w Kraku mieszka jedynie 25 lat z 35 i mówi, że jest z Krakowa?

                                            > 5. Jedyne z czym się nie zgadzam, to fakt, że osoby nie urodzone i nie wychowan
                                            > e, nie "przesiąknięte" - jak to słusznie ktoś określił - danym miejscem twierd
                                            > zą w rozmowie na pytanie "skąd jesteś" - "z miasta X" podczas gdy FAKTYCZNIE po
                                            > chodzą z miejscowości "Y". I nie tłumaczy ich moim zdaniem fakt, że Japończykow
                                            > i czy Niemcowi "Kraków" czy "Warszawa" coś powie, a "Bochnia", czy "Świdnica" n
                                            > ic nie powie. To się tłumaczy wtedy i już mówi. Skoro Wy, szanowni moi rozmówcy
                                            > dopatrujecie się w moich słowach nieistniejącej dumy i poczucia wyższości, poz
                                            > wólcie zatem, że w Was, pochodzących z tych, czy innych miejscowości, do któryc
                                            > h jakoś dziwnie nie chcecie sie przyznać (tłumacząc że niby są nieznane) dopatr
                                            > zę się i ja kompleksów i poczucia niższości. Wet za wet.

                                            Przeczytaj uważnie wypowiedzi swoich interlokutorów a dowiesz sie skąd pochodzą. Wbrew temu, co sugerujesz nikt się z tym w wątku nie kryje.

                                            > I tak sobie można gadać, do upadłego.

                                            Można. Ale pocieszę cię. Ponieważ wiem jak bardzo ciebie, lokalną partiotkę boli, że ktoś "obcy" może lubić Kraków i czuć się w nim u siebie chciałabym cię zapewnić, że choc mieszkałam tam jakieś pół roku za tym miastem nie przepadam i nigdy nie czułam się tam dobrze.
                                        • riki_i Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 11:37
                                          aka666 napisała:

                                          > i nie, z "pierdziszewa" nie pochodzę. ale przyjezdnych lubię, bo ci mobilni są
                                          > przeważnie bardziej otwarci i różnorodni.

                                          Porozmawiamy jak Cię taki "bardziej otwarty i różnorodny" przyjezdny osobnik wygryzie z roboty, bo w przeciwieństwie do Ciebie nie będzie posiadał życia osobistego i chętnie zgodzi się na siedzenie w pracy dwa razy dłużej, za to za dwa razy niższą stawkę.
                                          • triismegistos Re: Jeszcze jedno... 30.10.12, 11:46
                                            Aaa, przyjezdny był lepszy i sprzątnął chrabinie awans sprzed nosa :D Powinnaś pozwać swojego pracodawcę, to w końcu nieludzkie, miejscowym podwyżki należą się z urzędu :D
                                          • aka666 Re: Jeszcze jedno... 31.10.12, 12:20
                                            riki_i napisał:

                                            > aka666 napisała:
                                            >
                                            > > i nie, z "pierdziszewa" nie pochodzę. ale przyjezdnych lubię, bo ci mobil
                                            > ni są
                                            > > przeważnie bardziej otwarci i różnorodni.
                                            >
                                            > Porozmawiamy jak Cię taki "bardziej otwarty i różnorodny" przyjezdny osobnik wy
                                            > gryzie z roboty, bo w przeciwieństwie do Ciebie nie będzie posiadał życia osobi
                                            > stego i chętnie zgodzi się na siedzenie w pracy dwa razy dłużej, za to za dwa r
                                            > azy niższą stawkę.

                                            a to miejscowi mają w krew wpisaną rodzinność i wychodzenie z pracy o 16?
                                            równie dobrze może cię wygryźć ziomek z przerostem ambicji i brakiem potrzeb społecznych.
                                            • riki_i Re: Jeszcze jedno... 31.10.12, 17:55
                                              aka666 napisała:

                                              > a to miejscowi mają w krew wpisaną rodzinność i wychodzenie z pracy o 16?

                                              no zazwyczaj mają jakieś życie prywatne, w przeciwieństwie do słojów stłoczonych po kilka w wynajmowanych norach

                                              > równie dobrze może cię wygryźć ziomek z przerostem ambicji i brakiem potrzeb sp
                                              > ołecznych.

                                              pewnie, że może. Tyle tylko, że najczęstszy scenariusz to wygryzanie konkurencji przez przyjezdnych i ich kariera po trupach - wystarczy poczytać dowolne pracowe fora
                                              • triismegistos Re: Jeszcze jedno... 31.10.12, 18:21
                                                lol
              • lonely.stoner Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 14:56
                jeriomina napisała:

                > Ok, moje podejście ma prawo Cię nie przekonywać ;-)
                > A ja mam prawo przy nim pozostać ;-)
                > Dla mnie właśnie ludzie, którzy nie flizują, nie wychodzą na pole, nie zbierają
                > borówek, nie mówią o kimś, kto bzdury opowiada, że to bajok, nie idą na nogach
                > itd. to nie są ludzie z Krakowa. Między innymi takie smaczki świadczą o pochod
                > zeniu :)

                haha, wlasnie tak to czytam i sie podsmiewam pod nosem- moja bliska rodzina mieszka w Krakowie (od 2 pokolen) wiec chcac nie chcac mowia na pole i uzywaja tych wszystkich innych smiesznych wyrazen, ale ze jestesmy bardzo blisko spokrewnieni i nasi wspolni przodkowie pochodza z zupelnie skad inad to jakos nie widze tego rozroznienia- mu krakusy, a wy to nie krakusy :D hahaha. Zreszta pozostala czesc tej rodziny mieszka w Katowicach, w Szczecinie - i czesto sie spotykamy na roznych rodzinnych okolicznosciach. W ogoel z tym pochodzeniem to jakas jedna wielka beka dla mnie jest.
            • simply_z Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 19:32
              > bie do życia, czuję się jak obywatel tego miasta i formalnie nim jestem. mimo,
              > że nie zbieram borówek i w łazience nie kładę flizów ;))
              Fliz:)
          • leniwy_pierog Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 20:02
            Dla mnie jednak pytanie skąd jesteś odnosi się przede wszystkim do aktualnego i stałego miejsca. Szczególnie, że pytanie to zwykle zadaje się w celu konwersacyjnym, a nie, żeby komuś metrykę sprawdzić. Jak ktoś mi powie, że jest z Warszawy, to dla mnie to jest okazja co pociągnięcia rozmowy, można się zgadać o ulubionych miejscach, wymienić poglądy itp. A jak mi powie, że jest z Zielonki Małej, gdzie nie był od 20 lat to co mi to da?
          • kochanic.a.francuza Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 30.10.12, 11:22
            Moja mama od 20-ego roku zycia mieszka w miescie innym niz sie wychowala.
            Mieszta tam juz 30 lat. W miscia gdzie sie urodzila i wychowala spedzila 20 at z czego 10 to dziecinstwo a kolejne 10 wczesna mlodosc. Ona sie czuje, ze pochodzi z tego miasta gdzie spedzila wieksza czesc zycia, wlasnie stad gdzie studiowala, kochala, gdzie zalozyla rodzine, kupila dom, urodzily sie je dzieci, rozkrecila interes, nawiazala kontakty zawodowe i towarzyskie.
            Wlasnie te pozniejsze lata sa jej zywotnymi interesami i poniewaz wydarzyly sie wlasnie w tym miscie, ona sie czuje tak, ze stamtad pochodzi. I mnie to nie dziwi. I tak czuje sporo ludzi, ktorzy dorosle zycie rozpoczeli w nowym miejscu.
            Rownouprawnienie konczy sie wraz z pierwsza ciaza.
            Prawdziwe rownouprawnienie bedzie, kiedy ciaze bedzie mogl sobie zaaplikowac mezczyzna.
          • madame_charmante jedynie słuszna teza, no ... 09.11.12, 22:10
            urodziłam się we Wrocławiu, mieszkam w małej pipidówie 100 km od Wrocka. I mówię, że jestem z tej pipidówy... Bo tu jest moje mieszkanie, tu mam prace i znajomych, tu moje dzieci chodza do szkoły :-/.a zdanie innych osób w tym względzie mam głęboko w .. poważaniu. Po cholerę robic takie różnice? To tylko w głowie snoba może powstać takie rozróznienie, ale wtedy, gdy ktoś nie czuje się związany z miejscem zamieszkania...
      • agulha Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 03.11.12, 22:36
        A ja ostatnio spotkałam koleżankę z naszego biura w Rosji - czystej krwi Rosjankę, która mieszka w Moskwie, ale urodziła się gdzieś na terenie byłego NRD (powiedzmy, że w Berlinie). Po prostu jej ojciec był wojskowym i tam rodzina mieszkała. To co, ona nie ma prawa mówić, że jest z Moskwy? Ma może mówić, że z Berlina?
        Jeżeli ktoś jest w nowym miejscu od stosunkowo niedawna, to na pytanie "skąd jesteś?" może, oczywiście (jeśli ma chęć) odpowiadać: "mieszkam i pracuję w Krakowie, a pochodzę z Katowic". Weź jednak pod uwagę, że niejedna osoba ma dzieje rodzinne i osobiste bardziej skomplikowane i wymienianie całej historii trwałoby godzinę, a takie pytanie to zazwyczaj tylko grzecznościowe okazanie zainteresowania. Przykładowo, czy moja koleżanka, której dziadkowie byli z Warszawy, ale rodzice wyprowadzili się pod Warszawę, ale ona chodziła do szkoły średniej z internatem i na studia w Warszawie i tu (w mieszkaniu po babci) mieszka już kilkanaście lat, ma prawo powiedzieć, że jest z Warszawy, czy nie? A ja? Urodziłam się w Warszawie, rodzice przyjechali tu kilka lat wcześniej, przy czym rodzina mojej matki pochodziła z Warszawy i tu się moja matka urodziła (ale nie mieszkała potem), natomiast ze strony ojca każde pokolenie zmieniało miejsce zamieszkania.
    • leigh7 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 13:09
      Kwestia perspektywy właśnie, i zbioru, do którego się odnosisz. Im bardziej ogólny, tym szczegóły mniej znaczące: W Polsce każdy Polak jest z Polski (plus minus), ta informacja nic nie wnosi, podajesz miasto. W mieście osiedle, na osiedlu ulicę. Europejczykom przedstawiasz się jako Polak, Amerykanom jako Europejczyk i styka.

    • kombinerki.pinocheta Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 13:40
      > czy to naprawde dla kogos ma znaczenie gd
      > zie sie urodzil i skad pochodzi?

      Ma i slusznie. Trzeba punktowac mlodych, wyksztalconych z malych miasteczek i wsi, bo to dla nich ma najwieksze znaczenie i sprawia im to najwiekszy bol.

      W naszym pieknym kraju ludzie maja straszne kompleksy na punkcie swojego pochodzenia. Kazdy chcialby pochodzic z rodziny inteligentow od wielu pokolen.

      Zeby to dodatkowo podkreslic media wplywaja na ambicje mlodych wskazujac im jedyna mozliwa sciezke, ktora nalezy podazac aby dostac sie do grona yyyntelygentow (mlodzi, wyksztalceni, z duzych miast). Jest to forma odroznienia yntelygenta od zwyklego "plebsu" spod znaku mohera.

      Tani zabieg, ale co dziwne, mlodzi wszystko lykaja, bo nie chca byc skojarzeni z ta druga grupa.

      Napisal mieszkaniec wsi. Przede wszystkim z upodobania.

      PS: Wyborcza to slabe zrodlo.
      • arabeska_a Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 08.11.12, 13:53
        >>W naszym pieknym kraju ludzie maja straszne kompleksy na punkcie swojego pochodzenia. Kazdy chcialby pochodzic z rodziny inteligentow od wielu pokolen.
        I jeszcze miec szlacheckie korzenie :DDD oraz dworek albo chociaz "dworko_podobny upiorek"! ;)
    • kora3 Mnie tam równo lata skąd kto pochodzi 28.10.12, 13:58
      nie oceniam po tym ludzi. Ale owszem, śmieszą mnie ludki, które nie przyznają sie do miejsca pochodzenia i kiedy zamieszkają w jakimś miescie zaraz robią za "miastowych" i "tutejszych". Pewnie, że nie ma powodu bez kontekstu zaraz wszystkim przybliżać swego życiorysu - racja. Tylko, jak słyszę od czloweka od roku pracującego w W-wie - podkreślam pracującego, ale oficjalnie mieszkającego gdzie indziej (a znam takich wielu) , jak mówi tonem znawcy "u nas w stolicy" to faktycznie - śmiech bierze :)

      Na moim rodzinnym Śląsku jest u rdzennych mieszkańcó bardzo silne przywiązanie do rodzinnego miejsca i nawet, gdy ktoś się przeprowadzi, to zwykle nie "zapomina" skąd pochodzi. Jest to tak silnie zakorzenione, że Ślązacy czesto "przestawiaja się" nawet nie miastem, a dzielnicą, z której są. Np. "Jestem z Załęża, z Ligoty, z Piotrowic" - u kogoś z grubsza choćby obeznanego z topografią Śląska nie budzi to watpliwosci, ale kiedy ktoś z Pomorza np. pyta, to taka odp nic mu nie mówi i rodzi następne pytania "A gdzie to jest?" itd.

      Dlatego poniekąd jeśli ktoś rozmawia z kimś spoza swego regionu to nie dziwię się, ze podaje jako "swoją" lokalizację w miare znane (a wiec na ogół wieksze) miasto, ale już w takich bardziej zażyłych stosunkach śmieszy mnie, gdy ktoś tak robi i uważam go za buraka :)
      • jan_hus_na_stosie2 Re: Mnie tam równo lata skąd kto pochodzi 28.10.12, 14:03
        już widzę jak tolerancyjna kora szukając osiedla do zamieszkania wybiera takie gdzie połowę mieszkańców stanowią Romowie lub Muzułmanie, w Polsce to może nie jest aż taki problem bo nasz kraj jest jednolity narodowościowo a mniejszości stanowią znikomy odsetek mieszkańców, ale w wielu krajach zachodniej Europy np. we Francji takie dylematy są dużo częstsze :)

        • kora3 Re: Mnie tam równo lata skąd kto pochodzi 28.10.12, 14:10
          Przez ponad 10 lat meiszkałam w K-cach w miejscu, gdzie kilka budynkó dalej miejszkało sporo Romów. Jesli ktoś zna miasto to były to okolice wydziału jazzu AM i polibudy. Mieszkanie zakupione, a nie "przydziałowe", wiec z wyboru. Fakt, że owa romska "diaspora" nie mieszkała w tym samym budynku (ani nawet WM), ale jak kupowaliśmy z rodzicami to mieszkanie, to nie sprawdzaliśmy spisu lokatorów:) Dla mnie miało te zaletę, że było blisko mej uczelni (polibuda) i tyle. Nie miałąm nijakiego problemu z tym, że niedaleko mieszkają RomowIE.
          • jan_hus_na_stosie2 Re: Mnie tam równo lata skąd kto pochodzi 28.10.12, 14:21
            a tak streszczając wnioski z mojego wywodu, chodzi mi o to, że na temat każdej nacji, narodowości istnieją mniejsze lub większe stereotypy i nie wzięły się one znikąd, Japończycy są uważani za pracowitych, Niemcy są znani z porządku, Hiszpanie z otwartości i wyluzowania i te stereotypy generalnie są prawdziwe (oczywiście zdarzają się wyjątki, ale o wyjątkach tu nie rozmawiamy).

            Problem się pojawia gdy te stereotypy pokazują daną nację w negatywnym świetle, wówczas lewicowi aktywiści kierowani polityczną poprawnością przystępują do ataku nazywając osoby mówiące na głos o pewnych negatywnych zjawiskach i cechach związanych z daną narodowością o ludzi nietolerancyjnych, zacofanych etc. Jak dla mnie to hipokryzja i zaprzeczanie faktom w imię "poprawności politycznej".

            I jeszcze jedno, na dobre lub złe stereotypy trzeba sobie zapracować, nic nie bierze się z powietrza, a na zmianę w postrzeganiu danej nacji potrzeba wielu lat.


            • kora3 Re: Mnie tam równo lata skąd kto pochodzi 28.10.12, 14:49
              Masz rację - zarówno co do tego, że stereotypy są i niemało ludzi się nimi kieruje, jak i co do tego, że skądś się na ogół biorą i nie jest to powietrze:)
      • jan_hus_na_stosie2 Re: Mnie tam równo lata skąd kto pochodzi 28.10.12, 14:09
        poczytaj sobie koro o Szwecji, jednym z bardziej tolerancyjnych i "postępowych" krajów oraz o ich coraz większych problemach z imigrantami muzułmańskimi... o dziwo, większych problemów z imigrantami z krajów takich jak Polska, Czechy, Słowacja czy krajów nadbałtyckich nie ma...

        To w końcu pochodzenie ma znaczenie czy nie ma?

        • kora3 Janku, ale czego Ty chcesz?:) 28.10.12, 14:18
          Ja zrozumiałam, ze autorka pyta o osobiste zdanie (zresztą nie w kontekscie narodowosciowym, czy kulturowym ale o to mniejsza), a nie o podejscie społeczeństwa w tym, czy innym kraju:)

          Moje jest takie, jak opisałam- za podejscie innych trudno mi odpowiadać. Natomiast weź pod uwagę, że niechęc niektórych ludzi do takich czy innych sasiedztw bierze sie nie zawsze z ich ksenofobii, a także czasem zwyczajnie z realnej uciązliwosci danych sasiadów. Mój nieżyjący już dziadek miał coś do swoich sąsiadów 45 lat temu bynajmniej nie dlatego, że byli z zapadłej wsi, tylko dlatego np. ze nie korzystali ze smietnika, tylko wszystko co mieli do wywalenia i dało się spuścić w WC - spuszczali. Regularnie raz na tydzień zatykając kanalizację. Do tego do potomków tych ludzi mieli coś inni, bo hodowali sobie na działce swinki i w tym nic złego, tylko potem te swinki sprawiali w mieszkaniu i wystawiali ich czesci sparzone na klatkę schodową.
    • politologbezpracy Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 14:17
      Przeswiadczenie o wlasnej wyjatkowosci sprzyja mysleniu to moj teren i wszyscy spoza sa niegodni. Mozliwe ze ma na to tez wplyw poziom zycia kultury obycia oczytania wyksztalcenia itd. Im nizszy tym wieksza sklonnosc do podzialow na tle skad kto sie wywodzi. Duzo wyrazniej to widac na przykladzie osob slabiej wyksztalconych zyjacych na nizszym poziomie zycia w warunkach kiedy rynek pracy sie kurczy. Widza wtedy zagrozenie w ludziach naplywowych.
      Sztucznie podtrzymywany polski romantyzm i przekonanie ze historycznie ten kraj wycierpial wiecej niz inni z kolei sprzyja mysleniu ze Polacy to wyjatkowy narod a Polska to wyjatkowy kraj i takie wyjatkowe traktowanie sie nam nalezy. Swoisty pepek swiata. Sadze jednak ze to poglady nielicznych.
      • jan_hus_na_stosie2 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 14:29
        politologbezpracy napisał(a):

        > Przeswiadczenie o wlasnej wyjatkowosci sprzyja

        pozwól, że dokończę... sprzyja temu, że dany naród staje się mocarstwem, poczytaj sobie jakie mniemanie o sobie i o patriotyzmie mają takie narody jak Japończycy, Chińczycy, Żydzi czy nawet Amerykanie - wszystkie te nacje uważają się za wyjątkowe i zbudowały silne i liczące się na arenie międzynarodowej państwa

        > Duzo wyrazniej to widac na przykladzie osob slabiej wyksz
        > talconych zyjacych na nizszym poziomie zycia w warunkach kiedy rynek pracy sie
        > kurczy. Widza wtedy zagrozenie w ludziach naplywowych.


        i bardzo dobrze, że to widzą, w krajach europejskich basenu Morza Śródziemnomorskiego gdzie pozwolono na duży napływ imigrantów, głównie z Afryki Północnej bezrobocie w krajach takich jak Włochy, Grecja, Hiszpania czy Portugalia rośnie najszybciej w Europie

        • politologbezpracy Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 14:36
          Pozostaje mi zalowac ze zycie nie jest takie proste. Polacy czuja sie wyjatkowi ociera sie to wrecz o megalomanie to jednak Polska mocarstwem nie jest. Odpornosci na kryzys nie powinno sie wiazac z polityka emigracyjna kraju.
          • aka666 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 31.10.12, 12:26
            politologbezpracy napisał(a):

            > Pozostaje mi zalowac ze zycie nie jest takie proste. Polacy czuja sie wyjatkowi
            > ociera sie to wrecz o megalomanie to jednak Polska mocarstwem nie jest. Odporn
            > osci na kryzys nie powinno sie wiazac z polityka emigracyjna kraju.

            Polacy nie czują się wyjątkowi, chyba że wyjątkowo beznadziejni.
            Wszystko co polskie jest gorsze. Na pierwszych stronach gazet pojawiają się artykuły jak o nas piszą za granicą, a jak piszą źle to jest to świetny powód żeby się za siebie nawzajem wstydzić.
            Brakuje nam pewności siebie jak diabli. Najwięcej dobrego o Polsce usłyszałam za granicą od obcokrajowców i było to rażąco sprzeczne z utyskiwaniami którymi karmimy się tu, w kraju.
    • berta-death Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 14:25
      Z pojęciem słoik, to ja się pierwsze na forum spotkałam w postach wez-sie, czy jak mu tam. Najwyraźniej to chwytliwy temat, skoro ciągle w jakiejś formie na głównej stronie ląduje. A to o lemingach z Wilanowa, potem o słoikach z Białołęki, no to wreszcie za Krakusów się wzięli.

      Moim zdaniem ta dyskryminacja przyjezdnych nie wychodzi od naprawdę rdzennych mieszkańców, tylko od tych pierwszego pokolenia. Oni dowartościowują się w ten sposób. Z nich w końcu też się śmieją, że jak potrzebują metryki rodziców, to muszą pół dnia pociągiem jechać, potem się na PKS przesiadać a na końcu furmankę łapać.
    • gr.eenka Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 14:37
      penie nie spotkałaś się jeszcze z taką postawą środowiska pochodzącą z "gospodarzy", która by traktowała gorzej osoby które pochodzące z rodzin parobków.
      tak, tak ... życie :)
      generalnie możesz na to nie zwracać uwagi ale rzeczywistość rządzi się swoimi prawami
      • berta-death Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 15:54
        Czym innym jest dyskryminacja ze względu na pochodzenie społeczne, pozycję społeczną albo finansową a czym innym ze względu na miejsce zamieszkania. To ostatnie to ekstremalnie rzadko spotykane jest na gruncie towarzyskim, zawodowym czy nawet rodzinnym. Nie jest postrzegane jako mezalians. Istnieje na poziomie popisywania się głupimi gadkami, jeden kolega przed drugim. Natomiast zdecydowanie gorzej z tym pierwszym.
      • grassant Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 17:09
        spotkałem się w jednej wsi na wschodzie kraju, z podziałem mieszkańców pochodzących z części szlacheckiej i chłopskiej tej wsi. obie nacje do dzisiaj unikają wzajemnych kontaktów.
    • light_in_august Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 14:47
      Ludzie dzielą się na tych z klasą i chamów. Wiadomo, czego sie można spodziewac po jednych i po drugich.
      Ja mieszkałam w życiu w paru miastach (polskich i nie tylko) i nigdy nie miałam poczucia, że jestem gorsza, bo pochodzę skądś indziej. Obecnie każdy ma prawo wybierać sobie miejsce zamieszkania czasowego albo stałego, nie widzę zupełnie problemu. Ale wiele osób np. z Warszawy lubi twierdzić, że bez przyjezdnych ich miasto byłoby oazą piękna, ciszy, spokoju i luksusu, a oni śmią się panoszyć, brudzić i psuć powietrze. Wierutna bzdura. Przyjezdni pracują, płacą podatki, sprawiają, że wszystko kręci się szybciej, rozwija, żyje. Właśnie ta różnorodność w stolicy najbardziej mi sie podoba. Co do Krakowa- chociaż bywam tam często, to nigdy nie byłam mieszkańcem i nigdy nie miałam okazji spotkać się się z jakąkolwiek niechęcią/dyskryminacją.
      • grassant Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 17:10
        Przyjezdni pracują, płacą podatki..

        hehe większość płaci podatki tam, skąd przybyła...
        • light_in_august Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 18:12
          Nie wiem, jakie sa statystki, więc nie będę się kłocić :) Większość moich znajomych nie-warszawiaków od wielu lat mieszka na stałe w Wawie i tam płaci podatki i tam wydaje zarobione przez siebie pieniądze. Więc dla miasta same korzyści z tego ;)
          • amina-2 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 31.10.12, 11:38
            A moi znajomi nie-warszawicy robią dokładnie odwrotnie tzn. podatki płacą tam gdzie wcześniej mieszkali, rejestrują i ubezpieczają samochód tez tam bo taniej, do fryzjera chodzą tam bo taniej (przy okazji odwiedzania rodziny) mimo że w Warszawie zarabiają powyżej 10 tys. netto. Takich przykładów jest niestety wiecej.
            • aka666 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 31.10.12, 12:13
              amina-2 napisała:

              > A moi znajomi nie-warszawicy robią dokładnie odwrotnie tzn. podatki płacą tam g
              > dzie wcześniej mieszkali, rejestrują i ubezpieczają samochód tez tam bo taniej,
              > do fryzjera chodzą tam bo taniej (przy okazji odwiedzania rodziny) mimo że w W
              > arszawie zarabiają powyżej 10 tys. netto. Takich przykładów jest niestety wiece
              > j.

              za to przedsiębiorstwa zachowują się dokładnie odwrotnie - podatki płacą tylko tam gdzie mają centralę, flotę też rejestrują nie tam gdzie rzeczywiście jest wykorzystywana, tylko tam gdzie siedzibę ma centrala. A centrala to przeważnie Warszawa.
              Zwróciłaś na to uwagę?
    • sumire Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 14:57
      ten artykuł to żart miał być, tylko mało śmiesznie wyszedł (najlepszy w tym tekście jest link do Stuhra, którego parodia rasowego lokalsa przesiadującego w Zwisie jest doskonała i bardzo prawdziwa).
      dużo znam rodowitych krakusów i tylko jedna spośród nich osoba miała problem z przyjezdnymi, bardzo nieprzyjemnie potrafiła o nich mówić. aż wreszcie sama wyjechała do... Warszawy :) innymi słowy, została słoikiem.
      • riki_i Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 21:48
        sumire napisała:

        > dużo znam rodowitych krakusów i tylko jedna spośród nich osoba miała problem z
        > przyjezdnymi, bardzo nieprzyjemnie potrafiła o nich mówić. aż wreszcie sama wyj
        > echała do... Warszawy :) innymi słowy, została słoikiem.

        Przybysze z Krakowa nie są w Warszawie żadnymi słoikami! Jak w ogóle można coś takiego napisać? Słoik to burak z wiochy lub małej mieściny najczęściej z lubelskiego lub Podlasia. Tych jest mrowie, zachowują się jak bydło i działają rdzennym na nerwy. Rodowite Krakusy niechętnie migrują do stolicy, a jeśli już to się stanie, nikt do nich nic nie ma, a wręcz przeciwnie.
        • triismegistos Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 21:51
          lol
        • leniwy_pierog Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 30.10.12, 18:19
          Rdzennych chamów też mamy dostatek. Bydło to bydło, działa na nerwy niezależnie od miejsca urodzenia.
    • six_a Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 15:39
      ja się nie spotykam i mam już powyżej uszu czytania o wekach.
      • six_a Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 15:45
        + ostatnią rzeczą na świecie, gdybym zmieniła miejsce zamieszkania, byłaby chęć przypodobania się reszcie świata.
        dziękuję.
        • grassant Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 17:12
          no nie wiem, czy gdybyś znalazła się za granicą, nie miałabyć ochoty wtopić się, przynajmniej częściowo, w lokalsów.
          • rotkaeppchen1 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 17:32
            Co innego wtopic sie, czyli dopasowac, co innego calkowicie zasymilowac, co innego nieustannie na kazdym kroku manifestowac swoja odrebnosc. Spotykam sie z tymi trzema sytuacjiami. Ja jak z kims rozmawiam i pojawia sie temat, mowie, skad jestem i jest ok.
          • six_a Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 19:10
            nie.
      • ursyda Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 20:01
        No coś Ty, wezsię nie czytasz?
        • six_a Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 20:12
          czytam, jestem w pierwszym tomie dzieł zebranych.
          polecam na bezsenność;)
    • headvig Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 18:14
      robienie się na wielkiego warszawioka z dziada pradziada to nic innego, jak leczenie własnych kopmleksów. nie wychodzi mi na jednym polu, to przynajmniej jestem z warszawy.
      * warszawę traktujemy jako miasto przykłądowe
      • headvig Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 18:26
        heh, nie rozumiem jednego. mam koleżankę która pochodzi z mojej wioski i przeniosła się do warszawy. jak się raz spotkałyśmy w wielkim mieście katowice i zapytałam, co słychać, to mi wywaliła tekstem, że "jest na śląsku w delegacji". myślałam że krawężnik ugryzę.
        ta to dopiero musi mieć kompleksy :/
        • ciastko_z_kota Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 20:47
          a może była w delegacji?
      • rotkaeppchen1 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 18:29
        Problem w tym, ze warszawianin z dziada pradziada nie robi z z siebie nikogo wielkiego. Ja sama nigdy nie zastanawialam sie nad tym, nie przyszloby mi do glowy porownywac sie z kimkolwiek, czuc sie lepsza lub gorsza, z powodu pochodzenia z tego a nie z innego miasta. Dopiero za granica, kiedy poznalam Polakow spoza Warszawy, dowiedzialam sie, ze istnieje tego typu problem. Ja nie robie z siebie wielkiej warszawianki, bo wielka nie jestem. Wielka warszawianka byla moja babcia - laczniczka w Powstaniu Warszawskim. Wielkim warszawianinem byl moj ojciec, czy jego najlepszy przyjaciel a moj ojeciec chrzestny - oboje walczyli w PW. Ja jestem dumna, ze jestem warszawianka bo ta duma jest tozsama z dumy z moich przodkow. Nie jestem dumna, kiedy widze nowoczesne wiezowce, modne kluby i masy ludzi pedzace na oslep po ulicach. Czuje zadume, kiedy przechodzac Krucza widze nie zburzone jeszcze domy, pamietajace wojne i wiem, ze te domy widziala codziennie moja prababcia, babcia. Moja duma odnosi sie do miasta w pojeciu historyczno-kulturalnym a nie do wielkiej wspolczesnej metropolii. To bardziej rodzaj sentymentu a nie zadzieranie nosa, nie wiadomo z jakiego powodu.
        • headvig Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 18:34
          być może. ja natomiast zjawisko chełpienia się z faktu mieszkania w stolicy dostrzegam, nie tylko u tzw słoików, ale też niektórych warszawiaków. nie mówię, że to dotyczy wszystkich, ale części.
          • rotkaeppchen1 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 18:50
            No to moze ci warszawiacy to takie polsloiki? Moze ich rodzice to sloiki? No nie wiem, jak wytlumaczyc to osobliwe zjawisko chelpienia sie z faktu ze sie pochodzi z x a nie z y, tak sztuka dla sztuki... Tak jakby wspolczesna Warszawa to bylo COS. To juz nie jest przedwojenny Paryz polnocy, tu nie ma juz powodu do dumy... poza wyjatkami oczywiscie.
    • to.niemozliwe Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 18:18
      To nie XVIII wiek, tylko znacznie wczesniej i dluzej. Ludzie buduja swoja tozsamosc w oparciu m.in. o swoja grupe odniesienia, a takze to, kim nie sa. Ten aspekt tozsamosci jest stale podnoszony w celu roznicowania sie i okreslania aktualnej granicy swoj-obcy.
      To jest naturalna potrzeba. Dotyczy zarowno kibicow jednego klubu, profesorow Oxfordu i mieszkancow miasta, czy dzielnicy.
      Moje stado/ nie moje stado.
      • simply_z Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 19:37
        dla mnie to dziwne ,takie wypieranie się własnej tożsamosci. Podoba mi się kiedy ludzie kultywują tradycję swojego regionu i są dumni że pochodzą np. ze Śląska czy z Gór.Tylko raz spotkalam osobę ,która cały czas podkreślała ,że jest z Warszawy-bo u nas na Ursynowie ,bo u nas w stolicy itd. po czym okazało sie ,że jest ze Starachowic....nic nie mam do warszawy czy do Starachowic ale po co to ukrywać?
      • facettt Chyba 19.ty wiek ? 28.10.12, 19:57
        18.ty wiek, to wiek Oswiecenia, rozwoju nauki, tworzenia idealow i podstaw demokracji,
        co w koncu zaowocowalo rewolucja francuska i ograniczeniem roli kosciola.

        Chodzilo Ci chyba o 19.ty wiek, ktory na wielu tych polach byl cofnieciem w stosunku do wieku 18.tego i powrotem reakcji, zabobonow, podzialow klasowych i ekonomicznych z narodzinami Dulszczyzny i cofnieciem w zakresie obyczajowosci.
    • milamala Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 19:54
      Ja jestem Krakuska z urodzenia i podczas studiow zdarzalo mi sie zalowac tego faktu. Myslalam, ze gdybym byula przjezdna to mieszkalabym w akademiku i mialabym wszystkei imprezy na miejscu, a nie musiala sie tarabanic do nich przez cale miasto.
      Autor zartowal, wiec chbya nie ma co komentowac. Czy jest w tym zarnko prawdy. Nie wiem, Osobiscie nie spotkalam sie z czyms takim. Albo nie zastanawialam sie nad tym nigdy. Przyzwyczailam sie do zachwytow na calym swiecie (wbrew pozorom niektorzy ludzie na swiecie kojarza Krakow) gdy mowie, ze jestem z Krakowa. Ale ja sie tam urodzilam, wiec nigdy nei zastanawialam sie nad tym czy to normalne, czy nie itp.
      Pytanie o Starowke nikogo nie obraza, po prostu w peirwsyzm momencie czlowiek nie wie o co pytajacemu chodzi. Jak sie czlowiek juz dobudzi i zrozumie, to powtorzy: aaa Rynek, no tak, na prawo (albo lewo). Nie zauwazylam tez roznic jezykowych, poza jedna, w Krakowie zawsze wychodzilam na pole a w TV ciagle slysze, ze ludzie wychodza na dwor. Nie moge przelamac sie do tego dworu (ktory kojarzy mi sie z dworem szlacheckim) i jesli akurat pamietam, ze nie nalezy isc na pole, to mowie, ze ide na zewnatrz.
      • aroden Pojdzmy na kompromis :) 28.10.12, 20:02
        I jedno okreslenie i drugie jest smieszne...

        Gdyz nie ma juz dworow szlacheckich (tych zywych , a nie ich kopii)

        a i w Krakowie nie ma juz pol - tak jak kiedys...

        No tylko jedne Blonie wam zostaly...

        Mnie tam smieszy wiec i jedno i drugie i wychodzac po prostu na zewnatrz mowie:

        IDE NA MIASTO.
        • simply_z Re: Pojdzmy na kompromis :) 28.10.12, 20:04
          chyba Do miasta;)
          • aroden nie :) 29.10.12, 00:25
            simply_z napisała:
            > chyba Do miasta;)

            to gdy sie mieszka na obrzezach.
            i to raczej sie nie idzie - tylko jedzie.

            gdy sie mieszka w centrum - to sie idzie - NA MIASTO.
            • glues-tick Re: nie :) 29.10.12, 00:35
              wtedy się idzie w miasto
              do miasta może jechać wieś
              • aroden dalej nie :) 29.10.12, 16:07
                glues-tick napisał:
                > wtedy się idzie w miasto


                nie.

                "w miasto" , tak jak "w Polskie" - to sie rusza po spozyciu...
                na trzezwo idzie sie "na miasto"

                > do miasta może jechać wieś

                - a to tak . to juz powyzej napisalem.
      • simply_z Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 28.10.12, 20:03
        ja tak samo;) staram się nie "gorszyć" osób z innych części Polski i używam zwrotu na zewnątrz.
        • gnomowladny Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 00:13
          Ja tam każdemu mówię że jestem z Krakowa. Do tego natrętom tłumaczę że jestem absolwentem Nowodworka i studiowałem prawo na UJ, zaś Dym to mój drugi dom. Działa dopóki nie trafi się na prawdziwego abslowenta ww szkół.Robi to szczególne wrażenie na znajomych obcokrajowach oraz dziewczynach z prowincji.Aha i dodam że Jeronima to moja kuzynka, co niedzielę chodzimy po Rynku i z wysoka patrzymy na przyszywanych Krakusów :-)
          • jeriomina Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 25.11.12, 09:38
            Coś słabo z tą naszą "więzią rodzinną" skoro nawet mojego nicka nie potrafisz poprawnie napisać :P
    • glues-tick Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 00:32
      to raczej trochę chodzi o to, że chwilowo jesteś u nas na dzielnicy
      szacun dla okolicy okaż, a nie że Ty ten tego z Berlina jesteś i wszystko najlepiej wiesz
      oczywiście, że Berlin to tylko zaślepka innego miasta to jasne jest? :)

    • swiete.jeze Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 06:31
      > Spotykacie sie jeszcze z czyms takim? czy to naprawde dla kogos ma znaczenie gd
      > zie sie urodzil i skad pochodzi?

      W realnym życiu to nie jest tak istotne jak w necie.
    • wez_sie stało się coś strasznego - nie chce mi się zyć 29.10.12, 09:58
      stało się coś strasznego
      otóż
      okazało się.... że.... moi rodzice nie sa warszwiakami.
      cale zyciem bylem oklamywany, chociaz w sumie nigdy ich o to nie pytalem.
      wczoraj podczas jedzenia niedzielnego rosolu zaczalem ten temat i okazalo sie ze rodzice przyjechali tu za chlybem z latach 80tych i tak tu zostali

      jestem taki sam jak wy, jestem sloikiem

      gardze soba :-(
      • berta-death Re: stało się coś strasznego - nie chce mi się zy 29.10.12, 10:04
        Ale może chociaż babcia jest rodowitą warszawianką i jeszcze nie wszystko stracone?
        • wez_sie Re: stało się coś strasznego - nie chce mi się zy 29.10.12, 10:06
          babcia jest zmyslona
      • leniwy_pierog Re: stało się coś strasznego - nie chce mi się zy 29.10.12, 19:50
        A to akurat było widać od początku. Widać, że pewne kompleksy są zakorzenione naprawdę głeboko.
        • wez_sie Re: stało się coś strasznego - nie chce mi się zy 30.10.12, 10:32
          https://s.cdaction.pl/obrazki/say-what_4b7l.jpg
    • potworski hahaha 29.10.12, 11:55
      Ciekaw jestem tych "dumnych" - urodzonych w Warszawie, Krakowie, Aachen, Moskwie i Mexico City - z czego są dumni? Z tego, że rodzice osiedlili się w takim a nie innym mieście i że matka akurat taki a nie inny szpital wybrała? No to faktycznie powód do dumy jest - ale dla maluczkich.
      • triismegistos Re: hahaha 29.10.12, 23:31
        Są dumni, że nie wyściubili nosa spoza swego podwórka :D
      • kochanic.a.francuza Re: hahaha 30.10.12, 11:28
        Ciesza sie, ze matka czy babka zmieniala slumsy na prowincji na bardziej "prestizowe" slamsy w aglomeracji.
        Tez mnie to smieszy. Chyba sie przekonuje do Potworskiego.
        Dlatego uwazam, ze takie problemy maja tylko tepaki.
      • klawiatura_zablokowana Re: hahaha 09.11.12, 00:10
        No bo "z dziada pradziada" to brzmi prawie jak "mamy herb szlachecki". Niektórym wtedy staje mentalny penis czy coś ;)))
    • 10iwonka10 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 13:37
      Ten artykul to trzeba wziasc tak z przymruzeniem oka. Ja jestem chyba ta 'rodowita' Krakuska:-) bo w Krakowie sie urodzilam chociaz teraz nie mieszkam.... Troche prawdy w tym blogu jest oprocz obwarzankow... Ja tam zawsze lubilam swiezy , chrupiacy obwazanek. A z ta Starowka- to takie smieszne slowo ok my mowimy na Rynek ( bo jest kwadratowy rynek) ale mozna zapytac o centrum?
      A wogole to mieszkam teraz w Cambridge i tutaj to jest dopiero snobizm !!!!! Krakow to pestka do tego :-)
      • lonely.stoner Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 15:01
        Tez mi sie wydaje ze to jakas sciema, ale bylam ciekawa opini. Ogolnie z doswiadczenia wiem ze na takich ludzi ktorzy przyjezdzaja i sie osiedlaja, pracuja, itd. najwiecej zazwyczaj narzeka miejscowa ludnosc dla ktorej owy naplyw po prostu stanowi bardzo grozna konkurencje. To juz chyba jakis odziedziczony po przodkach atawizm - pewnie zapisany w genach i zwiazany z instynktem przetrwania. Taki odpowiednik prymitywnej walki o lepsze terytorium lowieckie, dostep do pitnej wody, itd.
        • 10iwonka10 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 15:32
          Otoz to a jak jeszcze ta 'ludnosc naplywowa 'jest zaradniejsza inteligentniejsza...:-)

          Krakow zawsze bedzie mial dla mnie niepowtarzalny urok ale...oprocz calej rzeszy turystow, studentow, profesorow, bogatej w ksiazki Biblioteki Jagiellonskiej jest tez druga strona taka troche mieszczansko-zasciankowa w stylu Pani Dulskiej. Dlatego ludnosc naplywowa jes tmile widziana aby rozmyc ta niezdrowa mentalnosc...
    • poezja_smaku Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 17:33
      Zawsze mnie zastanawia to, czemu od przyjezdnych wymaga się płacenia podatków, a wynajmujący swoje mieszkania w danym mieście robią to nieleganie, nie odprowadzając podatku. Przyjezdni przynajmniej nikogo nie oskubują.
      • leniwy_pierog Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 19:56
        Po pierwsze to wielu wynajmujących płaci podatki. Po drugie wynajmując mieszkanie nie oskubujesz nikogo, najwyżej nie dokładasz się do budżetu. Ale realnie czy w mieszkaniu mieszkasz Ty, czy komuś wynajmiesz to dla miasta żadna różnica. A ktoś, kto mieszka w danym mieście i nie płaci podatków korzysta przy tym z komunikacji miejskiej i całej infrastruktury, która jest dotowana z miejskiego budżetu. Jeżeli idąc ulicą wyrzucisz coś do kosza to przecież za opróżnianie tych koszy też płaci miasto.
        Nie rozumiem tej idei mieszkania i płacenia podatków gdzie indziej. To jakaś forma lokalnego patriotyzmu?
        • triismegistos Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 20:12
          Po pierwsze płacenie podatków w rodzinnym mieście to nie jest celowy zabieg, raczej lenistwo. Raz na jakiś czas się przeprowadzam i nie mam ochoty za każdym razem zmieniać USu. Po drugie mieszkając w danym mieście i tak daję na sobie zarabiać. Kupuję bilety komunikacji miejskiej, robię zakupy, chodzę na imprezy itp.
          • leniwy_pierog Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 20:17
            Naprawdę wypełnienie jednej kartki przy zeznaniu podatkowym to jest taki wysiłek? Przecież to jest jeden formularz, w którym wpisujesz adres zamieszkania aktualny na ostatni rok danego roku podatkowego.
            • triismegistos Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 21:13
              Ale po co? Podam ci mój przykład. Większość życia mieszkałam we Wrocławiu, pół roku w Krakowie, pół w Poznaniu, po parę miesięcy na różnych wioskach. Od dwóch lat jedną nogą we Wrocku, jedną w w Wawie. Mam przeliczać procentowo czas, korzystanie z komunikacji, kubłów na śmieci, czy co jeszcze? A jak więcej śmiecę w miejscowości X, a zakupy częściej robię w Y to co?
              • wez_sie hahahaha trismegistos 30.10.12, 19:08
                Przeciez ty nie pochodzisz z wroclawia, tylko spod wroclawia, a podatkow nie placisz nigdzie, bo zwykle robisz na czarno. Jeszcze nie tak dawno nie mialas nawet uzebpieczenia. Czy twoje cale zycie musi byc oparte na klamstwie? Czy w ten sposob nie probujesz sie dowartosciowac wlasnie?
                • triismegistos Re: hahahaha trismegistos 30.10.12, 20:17
                  Po pierwsze, nazwy miast piszemy z wielkiej litery. Po drugie, we Wrocławiu się urodziłam, mieszkałam przez większość życia, urodzili się tam moi rodzice i również mieszkali przez większość życia a moi dziadkowie mieszkali tam przez całe swoje życie po wojnie. W jaki sposób miałabym pochodzić z innego miejsca? Po trzecie nie mam pojęcia co ma z tematem fakt, że zdarza mi się pracować inaczej niż na etacie i nie miewać ubezpieczenia?
                  • wez_sie Re: hahahaha trismegistos 31.10.12, 08:26
                    nie spodziewalem sie po tobie zbyt wiele, ale doczepieniem sie ortografii (sic!) znizylas sie do poziomu kitka (czyli, ze juz nizej nie mozna).
                    tak tez bywa.
                    pewnie juz nie przeczytasz tego wpisu, bo jestes w drodze na ojcowizne w wiadomym celu.
        • poezja_smaku Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 22:00
          Nie wiem, co to znaczy wielu, rozmawiam z ludźmi z pracy, którzy wynajmują mieszkania i okazało się ostatnio, że tylko 2 właścicieli na łącznie 11 osób, które wynajmują i z którymi rozmawiałam płaci podatki. Sama kiedyś wynajmowałam i wiem, że żaden z tych właścicieli na pewno nie odprowadzał podatku. Prawda jest niestety smutna, bo wynajem to usługa, która jest realizowana na dość szeroką skalę, a kasa z podatków również byłaby dość znaczna. I nie pisz proszę, ze najwyżej nie dokładasz do budżetu, bo z tego budżetu idzie kasa na drogi, budowę szkół itd. Kolega ostatnio na potrzeby swojej pracy doktorskiej robił taką analizę i wyniki są naprawdę zatrważające. I tu nie chodzi o mieszkania, parkingi też są wynajmowane i za nie podatki też nie są odprowadzane. Prawda jest taka, że w Polsce każdy każdego rąbie po kątach, pomimo to każdy uważa się za tego lepszego. Jeżeli chcemy kogoś pouczać, to zacznijmy najpierw od naprawy swojego podwórka.
          • riki_i Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 22:06
            poezja_smaku napisała:

            > Nie wiem, co to znaczy wielu, rozmawiam z ludźmi z pracy, którzy wynajmują mies
            > zkania i okazało się ostatnio, że tylko 2 właścicieli na łącznie 11 osób, które
            > wynajmują i z którymi rozmawiałam płaci podatki.

            No cóż, dziwni ci ludzie i samym sobie robią szkodę. Akurat wynajem na czarno to bardzo ryzykowny biznes dla obu stron. Ale nie mam powodu, aby Ci nie wierzyć. Smutne.
          • leniwy_pierog Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 30.10.12, 18:16
            A pouczasz mnie jako kogo? Czy ja gdzieś napisałam, że dysponuję mieszkaniem, które wynajmuję i nie odprowadzam z tego tytułu podatku?
            Mieszkam w wynajmowanym i właściciel podatek płaci. Swoją drogą jako zwolenniczka maksymalnie niskich podatków jestem temu przeciwna, bo w czego właściwie ten podatek ma wynikać? To, ze w danym mieszkaniu nie mieszka właściciel tylko osoba X nie wynikają dla państwa/miasta/spółdzielni czy kogokolwiek innego żadne dodatkowe koszty. To po prostu ponowne opodatkowanie tego samego, bo podatek się płaci już przy zakupie mieszkania.
            • fuks0 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 09.11.12, 11:46
              > Swoją drogą jako zwolennicz
              > ka maksymalnie niskich podatków

              Ja też jestem zwolennikiem niskich podatków

              > jestem temu przeciwna

              ale jako, że jestem także za równym obciążeniem podatkowym wszystkich obywateli, to jestem jak najbardziej za nakładaniem podatku od zysków z wynajmu.

              > To po prostu ponowne opodatkowanie tego samego, bo podatek się
              > płaci już przy zakupie mieszkania.

              Nie jest to samo, podatki od wynajmowania to są podatki od dochodu, coś podobnego do tych płaconych co przez pracowników czy przedsiębiorców.
      • riki_i Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 21:55
        poezja_smaku napisała:

        > Zawsze mnie zastanawia to, czemu od przyjezdnych wymaga się płacenia podatków,
        > a wynajmujący swoje mieszkania w danym mieście robią to nieleganie, nie odprow
        > adzając podatku.

        A skąd niby te informacje? Odkąd jest ryczałt od wynajmu 8,5% bez górnego limitu, to ja nie słyszałem, żeby ktoś wynajmował na czarno.
        • poezja_smaku Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 22:02
          Proszę Cię, nie rozśmieszaj mnie...i przeczytaj to co napisałam powyżej :)
          • leniwy_pierog Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 30.10.12, 18:17
            A skąd wiesz, czy właściciele płacili podatek? Nie muszą Ci przecież swoich rozliczeń rocznych pokazywać.
    • josef_to_ja Wieki piszemy cyframi rzymskimi. 29.10.12, 19:17
      XVIII wiek pani wykształcona.
      • maly.jasio Juz od 20-tu lat - NIE. 30.10.12, 12:32
        josef_to_ja napisał:
        > XVIII wiek pani wykształcona.

        18.ty wiek - Panie niewiedzacy:)
        • leniwy_pierog Re: Juz od 20-tu lat - NIE. 30.10.12, 18:17
          Nie ma takiej pisowni. Liczebniki porządkowe zapisuje się z kropką. 18. = osiemnasty. Nie ma żadnego "ty"
          • josef_to_ja Wieki cyframi rzymskimi! :) 31.10.12, 13:04
            Tak mnie uczyli w szkole, w ogólniaku z tradycjami! ;)
    • ciastko_z_kota Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 29.10.12, 20:55
      Już dawno zwróciłam uwagę na to przewrażliwienie odnośnie deklaracji skąd się jest, a gdzie się tylko mieszka. W związku z tym, żeby uniknąć świętego oburzenia ze strony osób mogących czuć się urażone, że mogłabym zasugerować, że pochodzę z ich miasta, na pytanie 'skąd jestem?' odpowiadam, że od iluś lat mieszkam gdzieśtam. Mi to nie robi, ludzie neutralnie nastawieni nie zauważają mojego nacisku na "mieszkam", a "rodowici" śpią spokojnie.
      • milamala Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 30.10.12, 00:18
        Jak wspomnialam jestem rodowita Krakuska. Teraz mieszkam gdzie indziej tj w innym kraju. Gdy pojawia sie sakramentalne pytanie: "skad jestes". Odpowiadam ciagle (po 5 latach emigracji) ,ze z Krakowa(do ktorego raczej juz nigdy nei wroce). Nie wiem czy kiedys to sie zmieni. Moze cos w tym jest, ze na pytanie "skad jestes" glos wewnetrzny mowi, z tego miejsca gdzie sie urodzilam. Moze dlatego niektorzy oczekuja odpowiedzi na pytanie "skad jestes"informacji gdzie sie urodziles/as.Moze tez maja w sobie taki imperatyw.
        • swiete.jeze Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 30.10.12, 00:21
          milamala napisała:

          > Jak wspomnialam jestem rodowita Krakuska.

          Ale zbyt mało razy. Możesz jeszcze powtórzyć? :D
        • simply_z Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 30.10.12, 09:13
          a moze pytaja ,bo zdradza cie akcent.
          • milamala Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 30.10.12, 19:44
            "> a moze pytaja ,bo zdradza cie akcent."

            Zawsze bedzie zdradzac mnei akcent, bo rzadkiego jezyka kraju w ktorym mieszkam nauczylam sie juz jako mocno dorosla kobieta (po 35r.z).
            Ale nie o tym myslalam piszac o pytaniach "skad jestes". Chodzilo mi raczej o pobyty wakacyjne w innych krajach, gdzie zawsze pada sakramentalne "skad jestes".
            Moglabym mowic przeciez, ze jestem stad gdzie od 5 lat mieszkam i nie zamierzam sie raczej wyprowadzac (choc kiedys nie zamierzalam nigdy nigdzie emigrowac, wiec wole nie mowic "nigdy"). Ale ciagle nei zastanawiajac sie nad tym odpowiadam, ze z Krakowa. Wlasciwie dopiero teraz sobie to uswiadomilam.











            UstawieniaWyloguj

            milamala

            Ulubione fora
            Ulubione wątki




            + dodaj zdjęciaTwoje:PostyZdjęcia

            Posty:PrzyjaciółNieprzyjaciół





            ReklamaMyslalam raczej o kwestii
        • six_a Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 30.10.12, 10:07
          >Odpowiadam ciagle (po 5 latach emigracji) ,ze z Krakowa

          a wystarczyłoby że z polski. chociaż pewnie i tak wiedzą.
          • 10iwonka10 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 30.10.12, 10:27
            >>>a wystarczyłoby że z polski. chociaż pewnie i tak wiedzą.
            >>>

            To zalezy gdzie mieszkasz. W Anglii ludzie slyszeli o wiekszych miastach w Polsce jak Warszawa, Krakow, Wroclaw,Gdansk...Po za tym gdy ktos mowi ze jest np z Australi, USA... to ja czesto pytam z jakiego miasta. Normalna rozmowa.
            • milamala Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 30.10.12, 19:53
              Dokladnie, mnie tez interesuje z jakiego miasta danego kraju ktos pochodzi. Prawie zawsze o to dopytuje.
    • wez_sie buahahaha 30.10.12, 10:58
      czy was przyjezdnych, naprawde tak boli przyznanie sie do tego skad pochodzicie i gdzie sie urodziliscie? to tak, jakbyscie sie wstydzili swojej rodziny.
      ja jakbym pochodzil z pierdziszewa, to bym z duma o tym mowil, a nie podawal sie za warszawiaka, krakusa czy tokijczyka.
    • kochanic.a.francuza Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 30.10.12, 11:25
      Moze to smieszne i proste uproszczenie, ale ja dziel ludzi na tepych i inteligentnych: tepi maja jakies problemy z przyjezdnymi, inteligentni maja glebsze problemy na mysli, wiec sie pierdoami nie ekscytuja, a zdanie sobie wyrabiaja na podstawie wlasnych doswiadczen a nie jakichs stereotypow. Kropka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka