lonely.stoner
28.10.12, 12:45
widzieliscie temat na glownej? Co wypada a co nie wypada w Krakowie aby krakusi uznali nas za swoich krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,12750871,Rynek_to_nie_Starowka__Jagoda_to_nie_borowka__Jak.html
zaraz gdzies niedaleko jest temat o tzw. 'sloikach' - czyli osobach ktore mieszkaja w Wawie ale sie tam nie urodzily.
Spotykacie sie jeszcze z czyms takim? czy to naprawde dla kogos ma znaczenie gdzie sie urodzil i skad pochodzi? ja mam znajomych z calego swiata, mieszkalam w roznych miejscach na ziemi i w kazdym nowym miejscu do glowy mi nie przychodzi zeby mnie ktos uznal 'za swego' - tylko raczej zeby poznac nowe miejsce itd. Nie mowie oczywiscie tylko o naszym polskim podworku. Ale to takie wywyzszanie sie, albo mowienie skad sie jest i podkreslanie ze skads tam- to jest takie jakies, prowincjalne. Nie wiem- zreszta- jak wyjezdzam z PL to wszedzie mowie ze jestem z Polski, a jesli bede mieszkac w Wawie albo w Krakowie to znowu mam podkreslac ze pochodze z gminy tej i tej w wojewodztwie tym i tym? czy moze powinnam mowic o miejscu w ktorym sie urodzilam (ktore jest inne niz moje miejsce zameldowania i tak haha) ??? a jak wyjezdzam na inny kontynent to znowu mowie ze jestem z Europy (Czasem tak bywa ze w niektorych zakatkach swiata ludzie niewiedza nic o Polsce, a juz na bank o jakims Krakowie czy Warszawie czy innym miescie polskim w zyciu nie slyszeli). No i co teraz???