22.11.12, 22:41
Pewnie ten temat był wałkowany już nie raz na tym forum, ale jakiś czas temu na jednym z portali poznałam pewnego faceta. Nigdy się nie spotkaliśmy, chociaż piszemy już ze sobą ponad 2 m-ce, z przerwami. Przez kilka tygodni był za granicą, ale pomimo to codziennie coś do mnie pisał, mieliśmy się spotkać po jego powrocie, bo kończył tam ważny projekt. No i wrócił niecałe 2 tygodnie temu, nadal do mnie pisze, ale nic nigdy nie wspomina na temat spotkania, wiem, że mu się podobam, bo prawi mi komplementy i jest pozytywnie nastawiony, wchodzi też codziennie na mój profil, ale ja już sama nie wiem jak to naprawdę jest. Najpierw daje mi jakieś sygnały swojego zainteresowania, a później jest tak jakby się wycofywał, co więcej na tym portalu mam wrażenie, że pisze tylko ze mną, ponieważ czasami widać, że wchodzi tylko na 2-3 minuty, odpisuje coś i zaraz się wylogowuje. Kilka dni temu sama w mailu wspomniałam, że moglibyśmy się kiedyś w końcu spotkać, odpisał mi, że chętnie, no i to by było na tyle. Dla mnie ta znajomość zaczyna zmierzać donikąd. Sama już nie wiem o czym z nim rozmawiać, bo przecież nie da się tak bez końca...wiem, że mam dylematy jak nastolatka, ale nie wiem, czy jest sens, aby dalej to ciągnąć. Z drugiej strony szkoda mi zakończyć tą znajomości, ponieważ facet jest naprawdę sympatyczny, fakt, że mam wrażenie czasami, że jest trochę zamknięty w sobie.
Obserwuj wątek
    • wersja_robocza Re: dylemat 22.11.12, 22:46
      ona.inna napisał(a):

      > Sama już nie wiem o czym z nim rozmawiać, bo przec
      > ież nie da się tak bez końca...

      W dwa miesiące już wszystko zdążyliście omówić i przedyskutować? Szacun.:cool:

      Sama wspomnij coś o spotkaniu. Jak nie podłapie tematu to zwyczajnie pozwól temu obumrzeć.
      • wielkafuria Re: dylemat 22.11.12, 22:52
        no i teraz czlowieku okaż zrozumienie i odpowiedz coś serio :D:D:D

        do autorki: przeczytaj watek o empatii i powiedz czy oczekujesz zrozumienia czy duzej ilości wpisów ;)
        • wersja_robocza Re: dylemat 22.11.12, 23:00
          Brutusie.:D
          • wielkafuria Re: dylemat 22.11.12, 23:03
            :D:D
      • six_a Re: dylemat 22.11.12, 22:53
        a empatia gdzie? :P
        • wersja_robocza Re: dylemat 22.11.12, 22:57
          W drugiej części mojego postu.:P Empatycznie poradziłam przecież. Jakież zażalenia?:P
          • six_a Re: dylemat 22.11.12, 23:03
            wiesz, co byś nie napisała, inni mają więcej empatii i lubią o tym pisać. często nawet muszą, bo jakby nie napisali, to pies z kulawo nogą by na to nie wpadł, że och, empatyczni jakżeż są.
            • wersja_robocza Re: dylemat 22.11.12, 23:06
              Tak, wiem. Po tamtym wątku poczułam się mniejsza od łebka od szpilki w skali 1:250000. Chyba powinnam założyć wątek i poszukać wsparcia na forum.
      • ona.inna Re: dylemat 22.11.12, 22:53
        No właśnie jak pisałam powyżej wspomniałam, że powinniśmy w końcu kiedyś sie spotkać, bo w zimie go śnieg zasypie i jak tak dalej pójdzie to spotkamy się dopiero na wiosnę, odpisał mi, że chętnie i że ma odśnieżarkę i żebym nie szukała dziury w całym.
        Mamy o czym rozmawiać, ale ja chcę pogadać w realu, a nie przez maila. Mam 29 lat, z resztą on też.
        • wielkafuria Re: dylemat 22.11.12, 22:55
          jak ma odśnieżarkę to wyślij go do mnie :D
        • six_a Re: dylemat 22.11.12, 23:01
          >i żebym nie szukała dziury w całym.
          no to po ptokach. ani jesienią, ani zimą, ani wiosną.
          ale jakby się nie sprawdziło, to nie przyjmuję reklamacji.
        • wersja_robocza Re: dylemat 22.11.12, 23:04
          ona.inna napisał(a):

          > że chętnie i że ma odśnieżarkę i żebym nie szukała d
          > ziury w całym.

          Dziury w całym? No co za typek. Powiedz mu: słuchaj kolego, to jak się namyślisz albo będziesz w pobliżu i będziesz zdecydowany się spotkać to daj znać. A do tego czasu nie zawracaj mi gitary, bo mam ważniejsze sprawy na głowie (np.kurs hafciarski).
          No chyba że będziesz siedzieć i czekać, aż pan zawezwie na audiencję.;)
          • nie.mam.20 ile godzin ma doba? a kolo takich korespondentek 22.11.12, 23:08
            ma pewnie ze trzy tuziny. Kazdej 2 godziny, sama widzisz, trudno bedzie.
            Ale niech czeka, w sumie ma TYLKO 29 lat.
            • six_a Re: ile godzin ma doba? a kolo takich koresponden 22.11.12, 23:13
              niektórzy mają 69 i nie marudzą.
              bez wytykania palcyma.
              • nie.mam.20 dawno nie mialem 69, nie wiesz dlaczego? nt 22.11.12, 23:17

                • wielkafuria Re: dawno nie mialem 69, nie wiesz dlaczego? nt 22.11.12, 23:20
                  ja nie lubię 69 :/ a Ty?
                  • nie.mam.20 oczekuje empatii, nie deklaracji!!! nt 22.11.12, 23:22

                    • wersja_robocza Re: empatia jest towarem deficytowym nt 22.11.12, 23:25
                  • nie.mam.20 nie lubisz 6 czy 9? koniec przerwy, kucamy, tzn. 22.11.12, 23:25
                    pora na kawe minela. biore sie do roboty, jeszcze 2.5 godziny do lunchu :(

                    piatek sie dluzy
                    • swiete.jeze Re: nie lubisz 6 czy 9? koniec przerwy, kucamy, 23.11.12, 00:24
                      Nie dość, że u was trzeba do góry nogami chodzić, to jeszcze pracować jak całe FK idzie spać.
                • six_a Re: dawno nie mialem 69, nie wiesz dlaczego? nt 22.11.12, 23:34
                  wiem, ale to byłoby mało empatyczne.
                  dlatego pójdę za radą najbardziej empatycznych forumowiczów i empatycznie pomilczę.
                  • nie.mam.20 Re: dawno nie mialem 69, nie wiesz dlaczego? nt 23.11.12, 00:07
                    zadziwiasz mnie, skad sie to u Ciebie bierze?
          • ona.inna Re: dylemat 22.11.12, 23:25
            Cierpliwość to nie jest moje drugie imię, generalnie i tak mam zamiar wkrótce wylogować sie z tego portalu, zostawie mu w ostatniej wiadomości jakiś inny kontakt do siebie, jak nie skorzysta, to bedę miała jasność.
            • wersja_robocza Re: dylemat 22.11.12, 23:27
              No jak dziecko. Będę udawała, że go zostawiam, ale na wszelki wypadek zostawię mu namiary, jak mnie znaleźć. Zrób to porządnie. Trzaśnij drzwiami, zmień nazwisko i tyle cię znajdzie. Następnym razem będzie konkretniejszy. Choć już nie z tobą.
        • maly.jasio cierpliwosci, a bedzie dobrze... 01.12.12, 19:36
          ona.inna napisał(a):
          Mam 29 lat, z resztą on też.


          cierpliwosci, nie denerwuj sie, a bedzie dobrze.
          ja mam lat sporo wiecej, niz 29 i taka jedna namawialem na spotkanie 6 lat na FM
          i bez rezultatu, ale w 7-mym roku udalo mi sie w koncu zrobic nalot.

          chciec - to moc :)


      • duende76 Re: dylemat 22.11.12, 22:55
        przeczytałem 'pozwól jemu obumrzeć' ;P
        • wersja_robocza Re: dylemat 22.11.12, 23:00
          Biorąc pod uwagę chęci opisanego pana, to on prędzej obumrze albo zmumifikowany się pojawi na spotkani. :P
          Swoją drogą drażniący są tacy ludzie. Niby coś chcą, deklarują.... i na tym się kończy.
          • duende76 Re: dylemat 22.11.12, 23:03
            Może trzeba go postraszyć, że jak tak dalej będzie się zachowywał to ręka mu uschnie ;P

            To prawda, oni ani nie deklarują ani nie klarują...
            • wielkafuria Re: dylemat 22.11.12, 23:07
              duende76 napisał:

              > Może trzeba go postraszyć, że jak tak dalej będzie się zachowywał to ręka mu us
              > chnie ;P
              >
              > To prawda, oni ani nie deklarują ani nie klarują...


              oj tam ręka... a jak mu uschną klejnoty???? i odpadną ? jak pępek u noworodka????
              • wersja_robocza Re: dylemat 22.11.12, 23:07
                Powinien jodynę mieć pod ręką i polewać na wszelki wypadek.
              • lacido Re: dylemat 22.11.12, 23:11
                pępek noworodkowi odpada?? to chyba jak jakie choróbsko podłapie, ale trą to raczej nie w naszych czasach
                • wielkafuria Re: dylemat 22.11.12, 23:15
                  no kikutek mu odpada....zapytaj mamy
                  • lacido Re: dylemat 22.11.12, 23:19
                    kochana, ja podpytywać nikogo nie muszę, na własne oczy widziałam, że pępek się trzyma a to co odpada nim nie jest :D no ale śmiesznie zabrzmiało :D:D:D
              • duende76 Re: dylemat 22.11.12, 23:20
                o właśnie, może to jest problem i jak odpadną to zacznie się spotykać
          • ona.inna Re: dylemat 22.11.12, 23:04
            No właśnie mnie to denerwuje, raz już się wycofałam, ale wtedy z jego strony kontakty stały się bardziej intensywne, więc dałam mu jeszcze jedną szansę.
            • duende76 Re: dylemat 22.11.12, 23:06
              to może zerwij z nim ostatecznie, wtedy on dojdzie do wniosku, że jest z Tobą w związku ;)
              • wersja_robocza Re: dylemat 22.11.12, 23:07
                duende76 napisał:

                > to może zerwij z nim ostatecznie, wtedy on dojdzie do wniosku, że jest z Tobą w
                > związku ;)

                :D:D:D :D:D
              • wielkafuria Re: dylemat 22.11.12, 23:08
                buahahahahahahahaah.... dobre :D:D
              • ona.inna Re: dylemat 22.11.12, 23:11
                Dobre:D
            • wielkafuria Re: dylemat 22.11.12, 23:19
              a czytałaś juz 50 twarzy graya??
              ktos czytał?
              • nie.mam.20 Re: dylemat 22.11.12, 23:21
                porzucilem wszelka nadzieje po drugiej stronie, kobita wytrzymala do 1/3 pierwszego tomu.
                • wielkafuria Re: dylemat 22.11.12, 23:25
                  ja planuje dzisiaj sobie zrobic dobrze i poczytac do poduszki, dlategoż się już pożegnam z szanownym towarzystwem :)
          • senseiek Caly problem jest z Wami kobietami.. 23.11.12, 15:38
            > Biorąc pod uwagę chęci opisanego pana, to on prędzej obumrze albo zmumifikowany
            > się pojawi na spotkani. :P
            > Swoją drogą drażniący są tacy ludzie. Niby coś chcą, deklarują.... i na tym się
            > kończy.

            Caly problem jest z Wami kobietami.
            Ciagle sie Wam przywiduje, ze kazdy facet na Was leci..
            A on mogl po prostu traktowac jak kolezanke z netu.
            Po cholere to psuc i spotykac sie w realu?!
    • wielkafuria Re: dylemat 22.11.12, 22:57
      gdzie jest jeronima? koleżanka potrzebuje pomocy :D:D
      • lacido ale po co? 22.11.12, 23:05
        forum.gazeta.pl/forum/w,16,140463565,140463565,Pytanie_na_serio.html
        tu na pewno jakąś odp znajdzie :D
        • wielkafuria Re: ale po co? 22.11.12, 23:10
          łeeeeeee, zdrajczynio :) ja przynajmniej od razu zaznaczyłam ze oczekuję poważnych odpowiedzi :D:D:D
          • lacido Re: ale po co? 22.11.12, 23:12
            toż ja podałam źródło informacji :)
    • aylinwro Re: dylemat 22.11.12, 23:01
      Ty zapronowalas, to teraz jego kolej, jak cisza, to wyoutuj go, szkoda Twojego czasu. Pisz tez z innymi.
      No i nie wkrecaj sie tak w niego, bo go nie znasz nawet. I tez nie baw sie w Matke Terese i nie analizuj, ze zamkniety w sobie bla bla, on jest facetem i powinien jakos zebrac sie, przeciez nie bedziesz goscia prosic o spotkanie.
      • ona.inna Re: dylemat 22.11.12, 23:09
        Nie analizuje, olewałam tą znajomość do tej pory. Pomyślałam, że fajnie byłoby się spotkać, więc napisałam, że kiedyś w końcu mogłoby to nastąpić. No i odpisał mi tak, że ja nie wiem czy on chce, czy raczej nie. Właśnie wiem, ze jest, twierdzi też, że hetero, ale zaczynam mieć wątpliwości.
        • wersja_robocza Re: dylemat 22.11.12, 23:20
          To zostaw gościa. Nie był ciebie wart - to w ramach pocieszania. Trenuję okazywanie empatii. :P

          I po prawdzie... szkoda czasu i zaangażowania dla ludzi, którzy nie są nami zainteresowani.;)
    • maeve79 Re: dylemat 22.11.12, 23:05
      wiesz - z mojej perspektywy...to dorosły facet. skoro nie proponuje spotkania, to pewnie nie chce. dlaczego? - to już inna sprawa. ale nie szukaj usprawiedliwień dla niego.

      przepraszam, że tak szczerze, ale myślę, że tak lepiej.
      • ona.inna Re: dylemat 22.11.12, 23:19
        Nie szukam, sama się zniechęciłam, po tym jak mi tak napisał na moją propozycje przez trzy dni w ogóle się do niego nie odzywałam.
        • maeve79 Re: dylemat 22.11.12, 23:25
          nie powiem żadnych mądrości. tzn - mogłabym, bo miło się powymądrzać, ale wiem jak mnie to wkurzały rady dobrych cioć;)

          po pierwsze - nie znasz go. facet z rożnych powodów może unikać spotkania - ma żonę, dziewczynę, nie jest pewien siebie (tzn. ma kompleksy), a może to taki internetowy amant, co to jest wygadany tylko kiedy ust nie musi otwierać?

          jeśli sprawia Ci przyjemność pisanie z nim - to pisz. nie rób mu kar z nie-pisaniem;) chyba, że sama nie masz na to ochoty, ale na więcej chyba nie ma się co nastawiać. jeśli zaś szukasz związku - wtedy rzuć dziada;) albo się odezwie i zmobilizuje, albo odpuści. tak, czy tak - wygrasz, bo będziesz miała jasność sytuacji;)

          • ona.inna Re: dylemat 22.11.12, 23:38
            Tylko, ze on nie ma w sobie nic z amanta, komplementy, które mi pisze są subtelne, zero jakiejkolwiek nachalności, zero pozowania na macho, jest całkowicie naturalny i właśnie to mi się w nim podoba..., jednocześnie daje mi odczuć, że mu się podobam, nie odpisywałam przez kilka dni, bo byłam wkurzona i stwierdziłam, ze daje sobie spokój, ale w sumie ja go lubie...z tym, że wydaje mi się, ze to jest typ troche takiego samotnika...zauważyłam, ze powoli zaczyna mnie wpuszczać do tego swojego świata, to wyglada mniej więcej tak, że ja po 3 tygodniach wiem o nim tyle ile o kims innym po tygodniu. No i jest słowny, pisze mi, że np przez 16 godzin nie będzie mógł pisać, bo będzie w samolocie, albo, ze odezwie się jak będzie na miejscu i tak robi.
            • maeve79 Re: dylemat 22.11.12, 23:45
              rozumiem, to wciągające.

              to znowu się podzielę własnym doświadczeniem: jeśli facet czegoś chce to po prostu to robi - niezależnie od wszystkiego. przezwycięża zmęczenie, nieśmiałość, jedzie przez pół kraju, żeby zrobić to, o czym marzy...i piękne i bezwzględne.

              nie oszukuj się. pamiętam kiedyś taki artykuł w Bravo, który czytałam chyba jak miałam z 11 lat. dziewczyna pisała o chłopaku, który bardzo jej się podoba. że jej się śni, że nie może się skupić na lekcjach, że wróżyła sobie już kilka razy na niego, że ich imiona pasują do siebie i takie tam. fragment, który pamiętam do dziś brzmiał : 'a kiedy on mnie widzi to przechodzi na drugą stronę ulicy i spluwa. czy to znaczy, że ja tez mu się podobam?' i wiesz, wtedy postanowiłam sobie, że nigdy nie będę jak ta dziewczyna z Bravo ;)

              jesteś dorosła, jesteś inteligentna. dlaczego jemu tej inteligencji odmawiasz i traktujesz go jak niepełnosprawne umysłowo dziecko? spróbuj uwierzyć, że on wie co robi.

              lepsza straszna prawda, ale prawda. taki szybki kurs dorastania. nie gniewaj się - intencje szczere
              • ona.inna Re: dylemat 22.11.12, 23:55
                Nie mam powodu, żeby się gniewać, sama też pochodzę w ten sposób do sprawy. Generalnie pisząc o spotkaniu byłam ciekawa jak zareaguje, tym bardziej, ze wcześniej sam napisał mi, ze spotkamy się po jego powrocie do kraju. Cóż, widocznie to był tylko taki przerywnik w zdaniu. Masz rację, jeżeli jutro do mnie napisze, to postaram się powstrzymać od odpisania.
                • maeve79 Re: dylemat 22.11.12, 23:57
                  pozwól mu być facetem. niech się określi.

                  a Ty - głowa do góry. jest naprawdę dużo fajnych rzeczy które można robić, a to - tylko 'facet z interneta' - może romantyk, a może seryjny morderca. nie ma czego żałować;)
                • wyzuta Re: dylemat 23.11.12, 00:41
                  wcześniej sam napisał mi, ze spotkamy się po jego powrocie do kraju.

                  pewnie wkrótce znów wyjedzie zagranicę. poproś o foty z tych wyjazdów i telefon do hotelu w którym zatrzymał się. na 90% nie dostaniesz ani tego, ani tego:))
    • light_in_august Re: dylemat 22.11.12, 23:07
      Po pierwsze, to jest znajomość internetowa, czyli taka trochę jakby... nieistniejąca ;) Niby coś tam o sobie piszecie i pewnie jest to bardzo miłe, ale może nie mieć wiele wspólnego z prawdziwym życiem. Może on ma coś do ukrycia, może żonę na przykład ;) i potrzebuje tylko przyjaciółki do wygadania się. A może jest nieśmiały i boi się, że w rzeczywistości nie wypadnie tak dobrze jak w necie. Jesli chodzi o wirtualne znajomości, to najlepiej od razu sie spotkać, jak najszybciej. Bo potem to już wszystko obrasta fantazją i coraz trudniej przenieść się do rzeczywistości - wiem, vo przerabiałam ;)
      Po drugie, zaproponuj spotkanie jeszcze z 2 razy, a potem napisz wprost: było miło, ale skoro nie chcesz się spotkać, to ja tego dalej nie widzę. I albo on podejmie jakieś kroki, żeby znajomość ratować, albo nic z tego nie będzie.
      • ona.inna Re: dylemat 22.11.12, 23:16
        Nie jestem na tyle odważna, zeby zaproponować po raz kolejny spotkanie. Raz zaproponowałam, ponieważ tak sie rozmowa ułożyła i samo wyszło.
        • light_in_august Re: dylemat 22.11.12, 23:21
          To nie proponuj. Ale też chyba nie będziesz czekać do śmierci aż on się zdecyduje zaproponować? Poczekaj z tydzień i odetnij się.
        • krakoma Re: dylemat 22.11.12, 23:37
          napisz mu po uprzednim zagajeniu na inny temat:
          btw, ad naszego spotk - kiedy mialbys czas?
    • krakoma Re: dylemat 22.11.12, 23:33
      jak na moje oko
      ma pietra, ze ci w realu nie przypasi.
      przycisnij do muru i daj mu konkretne miesjsce i czas.
      • maeve79 Re: dylemat 22.11.12, 23:34
        e, nie...

        musi myśleć, że sam tego chce;)
        • krakoma Re: dylemat 23.11.12, 00:06
          no moze...
          mnie niestety brak tej kokieteryjnej finezji
          jak cos chce to mowie wprost :/

          ale pozostaje przy tym, ze on sie cyka.
    • varia1 Re: dylemat 23.11.12, 09:41
      zniknij mu na 2 tygodnie, a potem wróć i podziel się z nami aktualną sytuacją
    • wez_sie interesujace 23.11.12, 09:56
      interesujace, ze watek ma ponad 60 wpisow, a jeszcze nikt ci nie poradzil opierajac sie na wlasnym doswiadczeniu.
      przeciez tu wszystkie forumowe ciocie szaleja na portalach radkowych i nawed sobie mezow z tego internetu pobraly.
      no ale lepiej pochichotac i udawac, ze jest sie lepsza i ze one takich rozterek nigdy nie mialy.
      • mozambique Re: interesujace 23.11.12, 13:53
        na bank facet mieszka z jakąś kobietą
        kontakt z Tobą utrzymuje bo go to bawi

        w te wyjazdy zaggraniczne nie wierz ani trochę, ściema jak stąd do Honolulu
        jak taki naparwde zainteresowany to czemu nie rozmawiacie przez ttelefon chociaz ?
        • ona.inna Re: interesujace 23.11.12, 16:15
          Byc moze, ale ktoremu facetowi chcialoby sie wysylac wiadomosci codziennie o 3 lub 4 nad ranem przez 3 tygodnie? Po powrocie pisal o normalnych godzinach. Co do zawodu, ktory wykonuje tez mnie nie oszukal, poniewaz sama w tym siedze i tylko ktos z branzy moze znac takie szczegoly.
          • mozambique Re: interesujace 24.11.12, 22:40
            phi, dorwac sei nad ranem do kompa to naprawde nie problem
            spróbuj go zaskoczyc na kompie w likend :)))))
      • maeve79 Re: interesujace 23.11.12, 19:08
        no niezupełnie:)

        ja odwoływałam się do doświadczenia, a nawet przyznałam się do Bravo Girl;)
    • kochanka.wiedzmina Re: dylemat 24.11.12, 15:31
      Miałam kiedyś podobną sytuację z kolesiem poznanym w necie. Pisał do mnie dziesiątki smsów dziennie, na gg spędzaliśmy całe wieczory, spotkanie obiecywał, ale do niego nigdy nie doszło. Jak mieliśmy sie spotkac, to on musiał do rodzinnego miasta jechać, albo w pracy był, albo się bał (bo niby zakompleksiony). Komplementy prawił, inteligentny był, ale za długo trwały te gierki. Przeprowadziłam "dochodzenie", dotarłam do laski, której wciskał takie same kity jak mi: te same historie rodzinne, wydarzenia z życia, plany na przyszłość, unikanie spotkania, ale ciągłe zapewnianie, że tego chce. Wyszło na to, ze obie dałyśmy się zmanipulować i nabrać. A na koniec w ogóle doszłam do wniosku, że to mogła być dziewczyna. A, i dodam, że byłam na 100% pewna, ze pisze tylko ze mną, w końcu godzinami siedzieliśmy na gg, czy słaliśmy smsy. Uważaj zatem. W necie można być każdym. To, że czujesz iz znasz go bardzo dobrze wcale nie oznacza, że tak jest. Jak by chciał się spotkać, to by się spotkał. Bądź czujna.
    • georgia241 Re: dylemat 24.11.12, 22:51
      A co to za dylemat? Facet może nawet nie istnieje albo projekt to był pobyt w psychiatryku.
    • nikt.wazny.nowy.nick pewnie koles jest "delegacyjny"... 25.11.12, 14:29
      tak jak ja. nie bedziesz go traktowala powaznie, bo i tak go nie bedzie, kiedy zapragniesz sie spotkac. wroci - wysla go z powrotem. takie prace z delegacjami (w kraju lub za granica) to niestety coraz bardziej powszechna taktyka w PL. w koncu jestesmy "rumunami" UE.

      wygodnie mu tak pisac, ale niczego to dobrego nie wrozy.

      mnie przez 2 lata delegacji nie udalo sie poznac nikogo na stale i zainteresowac. kobiety traktuja raczej tak pracujaych mezczyzn, jako "wariatow" z niestablina sytuacja, dla ktorych nie nalezy tracic czasu i myslec na powaznie.

      sam spotykajac sie z kobietami w PL (po przyjezdzie z zagranicy) bylem traktowany w nastepujacy sposo:
      1) o wow - ale ty robisz fajne rzeczy + znasz jezyki obce i jestes taki "swiatowy"
      2) przy nast. spotkaniu: eee... jednak ja sie nigdzie nie ruszam i to ty kombinuj tak, zeby byc tu caly czas. a jak nie bedziesz, to ja tu poznam kogos, kto caly czas jest. nara.

      noi kontakt sie urywa.

      mimo wszystko sa jeszcze gorsze przypadki. to kobiety na delegacjach zagranicznych - zajawione calym zachodnim zyciem :) z taka to nawet nie porozmawiasz seryjnie, jak sie dowie, ze jestes z PL.


      wnioski sa nastepujace:
      - rzucic prace delegacyjna i znalezc na miejscu - niestety b. ciezko (jak ktos jest np inzynierem) - ja ciagle sie ludze :)
      - rzucic wszystko i znalezc prace za granica na miejscu - bez glupich delegacji - to tez rozwazam.
      • ona.inna Re: pewnie koles jest "delegacyjny"... 25.11.12, 18:26
        Ja akurat naleze do tej grupy kobiet, ktorym nie przeszkadza taka ciagla nieobecnosc faceta. Wiem z czym to sie wiaze, z racji tego, ze sama wychowalam sie w takim domu. Lepiej wiec zeby go nie bylo, niz mialby lezec na kanapie kazdego wieczoru i tylko mnie tym wkurzac ;-). Z reszta taki facet, ktory jest ciagle w delegacji potrafi wokol siebie lepiej wszystko ogarnac, niz ten na miejscu. Pozostaje kwestia zaufania, ale z tym tez nie mam problemu. Jak ktos chce zdradzac, to bedzie to robil rowniez pod nosem dziewczyny/zony, nie musi wiec wyjezdzac w tym celu na drugi koniec swiata. No i fajne sa jeszcze takie powroty...;-). Co do tego Pana, byc moze niedostatecznie zachwycam sie tym, jaki to on swiatowy jest, moze to go boli ;-), ale na mnie takie rzeczy nie robia wrazenia. W kazdym badz razie od piatku nie odpisuje juz na zadne jego zaczepki.
        • light_in_august Re: pewnie koles jest "delegacyjny"... 25.11.12, 21:57
          A wyjasniłaś mu, o co chodzi, dlaczego się nie odzywasz? Moim zdaniem, lepiej powiedzieć wprost, czego się oczekuje niż strzelać dziecinnego focha i czekać aż się domyśli.
          • ona.inna Re: pewnie koles jest "delegacyjny"... 26.11.12, 20:03
            Nie pytał, dlaczego się nie odzywam, po prostu coś tam pisał. Jak zapyta, to grzecznie odpowiem.
      • wszedlem Re: pewnie koles jest "delegacyjny"... 19.12.12, 15:57
        recami i nogami sie podpisuje. wprawdzie ja nie w delegacjach, ale mieszkam poza ojczyzna i tak jak wypunktowales dokladnie sie to odbywa.

        prawde mowiac troche to rozumiem, ale i nie. w chwili obecnej podroz w rodzinne strony zajmuje mi 4, no 4,5 godziny. gdyby sie cos zaczelo krecic moglbym spokojnie byc na miejscu 2 razy w miesiacu, a w przypadku grubszego przyjecia nie zmaltretowaloby mnie ani nie zrujnowalo przebywanie w kraju co weekend, wiec w czym problem? przeciez na poczatku to calkiem rozsadna dawka kontaktow. jak sie nie posypie przez 6-12 miesiecy to mozna zaczac rozwazac opcje, kto za kim podazy, ale na starcie mam wszystkim pieprznac, zeby zobaczy jak to bedzie? nie bez znaczenia jest rowniez aspekt finansowy, skoro mielibysmy razem przyszlosc planowac to chyba lepiej, ze poki co zarabiam kilkakrotnie wiecej niz moi "rywale" z polski? i nie chodzi tu wcale o szpan czy luksusy, ale latwiejszy start gdyby dzieci czy cos.

        i tez jestem udupiony jak ty, bo naprawde wole spotykac sie z polkami. pewne sprawy sa nieprzetlumaczalne, nigdy nie ubawie sie tak z niemka czy angielka jak z fajna rodaczka. z tym, ze jak spotkasz taka zagranica to z miejsca powstaje sciana lodu, bo ona nie po to wyjezdzala, zeby sie w rajchu z polakiem prowadzac. chyba, ze prosta dziewucha, wtedy owszem, ale co to za frajda?
    • maeve79 Re: dylemat 25.11.12, 21:51
      I co wyszło z tego doradzania? Co zrobiłaś? Co z tego wniknęło?
      • ona.inna Re: dylemat 26.11.12, 20:07
        Nic nie zrobiłam, po prostu, tak jak radziła mi tutaj większość nie odpisuje na wiadomości od niego. Jak napisałam powyżej, nie zapytał jeszcze dlaczego nie odpisuje, jak zapyta to mu napiszę prosto z mostu o co chodzi. Jak nie zapyta, to niech dalej żyje w nieświadomości, byle dalej ode mnie;). W każdym bądź razie napiszę na forum jak ten Pan zrobi jakieś postępy:)
    • ona.inna Re: dylemat 01.12.12, 18:19
      stosując się do niektórych w/w rad przestałam odzywać się jakiś tydzień temu i nic cisza, co więcej zauważyłam, że po tym jak mu nie odpisałam on logował się jeszcze przez, 2 dni, a teraz od 5 juz nie...
      • light_in_august Re: dylemat 01.12.12, 18:36
        No i dobrze, przynajmniej masz jasność. facet widocznie z tych gawędziarzy, którzy nie podejmują wyzwania konfrontacji z rzeczywistością. Zapomnij i jedź dalej ;)
    • good_morning Re: dylemat 01.12.12, 18:28
      zamkniety w sobie no no, tak to sobie tlumacz. zamkniety w sobie na niektore osoby.
    • 5th_element Re: dylemat 19.12.12, 12:35
      2 miechy sie do faceta mizdrzysz a on nic? taka ladna pogoda, razem mozna śnieżkami rzucac albo nie przymierzajac bałwana ulepic. A ten nie czai ze istnieje swiat poza netem? Jak nie daj boze znajdzie ten promil odwagi i sie spotkacie, bedziesz miala u boku chlopa, co go sila na spacer nie wyciagniesz ani do kina, bo on bedzie w tym czasie zdobywal kolejne lewele jakiejs netowej gry albo ogladal redtjuba. Szkoda nafty, wiej.
    • lonely.stoner Re: dylemat 19.12.12, 13:52
      Normalnie mu napisz ze moze byscie wreszcie pogadali na zywo i nie marnowali czasu. W necie czesto super sie gada z kims a w realu wielki klops. Lepiej sie od razu przekonac niz ciagnac jakies wirtualne romanse. Poza tym byc moze on wcale nie jest tym, za kogo sie podaje i dlatego bedzie chcial unikac spotkania. Normalny facet (nawet najbardziej niesmialy) chcialby sie spotkac na zywo, a nie pisac tylko w necie. Jak bedzie unikal spotkania to znak ze cos jest na rzeczy.
    • fituq po co marnujesz czas? 19.12.12, 19:13
      takich internetowych nawijaczy makaronu na uszy jest sporo.
      policz sobie ile czasu spędziłaś na siedzeniu w necie żeby z nim korespondować?
      założę się że dużo. do tego nie znając gościa zupełnie już ci się wydaje że jesteście blisko i prawie że parą. to że facet prawi komplementy, to znaczy tylko, że lubi gadać komplementy i wie, że kobiety się na to łapią i mięk ną pod ich wpływem. a wcale nie znaczy, że ty jako ty mu się podobasz i chce się z tobą spotkać.

      zabrałaś się do problemu od d... strony. do tego nadal nie wiesz jak tę znajomośc popchnąć do przodu. czekasz aż pan coś łaskawie zrobi i prosisz się o jego zainteresowanie, dostosowujesz się, zamiast powiedzieć wprost, że INTERESUJE CIĘ REALNA ZNAJOMOŚĆ BO TAKĄ PISANINĘ UWAŻASZ ZA STRATĘ CZASU, JEŚLI CHCE SIĘ Z TOBĄ SPOTKAĆ I KONTYNUOWAĆ ZNAJOMOŚĆ TO OCZEKUJESZ KONKRETNEJ PROPOZYCJI. jesli pan nic nie proponuje to go olewasz ciepłym moczem i nie zaprzątasz sobie nim więcej głowy.

      weź sprawy w swoje ręce i kieruj sama swoim życiem. ściemniaczy na randkach całe tłumy, kolejne tłumy osób kompletnie nie gotowych na podjęcie znajomości, istnieją w necie ale nie w świecie realnym. życia szkoda dziewczyno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka