Gość: anndelumester
IP: 149.156.56.*
20.03.02, 12:19
Właśnie obejrzałam specjalny wortal poświęcony ślubom/weselom. Wszystko to
bardzo piękne i na pewno niebywale pożyteczne, mnie jednak przeraziły koszty
takiej imprezy. Po prostu oniemiałam, jak to się wszystko zsumuje (samą kasę
nie licząc czasu stresu etc.) to wychodzi prawie tyle co samochód ; )))
Rany boskie, pomyślałam, przecież mająć do wyboru meble do kuchni a, z
pewnością piękną, cudną romantyczną - albo designerską kieckę, wybieram meble -
bo cholernie bez nich niewygodnie...wiem coś o tym. Zastanawiam się nad sensem
takich wydatków - i sytuacjami "nie mamy gdzie mieszkać, nie mamy niczego, a
wydajemy bal na 100 par" Rozumiem że zazwyczaj fundują rodzice ? Ale zawsze tak
jest ?
Pytam, nie po to żeby kogoś wyśmiać czy skrytykować bo moim zdaniem każdy robi
to co uważa za słuszne i właściwe, ale z potrzeby własnej. Czy rodzice dawali
wam jakieś pieniadze, pomagali w czymś etc. czy to Wy płaciliście za
wszytko ....?????
Z róznych względów prawdopodobnie jeżeli już dojdzie do jakiegoś ślubu to
bedzie to tylko cywil, i w bardzo okrojonym gronie. jego rodzice, a zwłaszcza
matka, jest "nami niezainteresowana" ponad normę : ) i co tu ściemniać, chyba
sobie nie wyobraża że jej kochany 30 letni synek bedzie na stałe z takim
potworem.....Generalnie jestem na tyle duża, że średnio mnie to obchodzi, poza
tym mam super swoją rodzinę która nie zadręcza pytaniami i nie żyje
konwenansem, a na dodatek zawsze mogę na nich liczyć (zwłaszcza teraz kiedy
przeprowadziłam/przeprowadziliśmy się/ do mojego nowego mieszkania). Ale nigdy
nie chciałabym żeby to oni ponosili te koszty, i na dodatek byli w sytuacji,
gdy druga strona albo będzie nie zainteresowana albo w ogóle jej nie będzie (bo
np. nie będą mieli czasu albo im coś wypadnie - to nie żart! kiedy nieśmiało
coś wspominaliśmy w ubiegłym roku usłyszeliśmy że im nie pasuje termin- co
prawda w ogóle nie ustalony bo jakaś znajoma ma wesele dziecka, jesienią jadą
na wczasy, a latem to się chce żenić młodszy brat mojego chłopaka. nie muszę
wyjaśniać żę tak się oczywiście nie stało i brat ma się podobno żenić w tym
roku - cóż taki "sympatyczny" straszak wymówka.) pozdr.