Dodaj do ulubionych

która z was była w takiej sytuacji? co robić?

IP: 144.138.227.* 15.07.04, 04:26
stało się coś w moim życiu czego nie potrafię zrozumieć. może któraś z Was
była w podobnej sytuacji. jestem związana z mężczyzną od 7 lat. zawsze był to
idealny związek. On jest cudownym człowiekiem, którego bardzo kochałam i
którego kocham nadal. On też bardzo mnie kocha - wiem o tym. I coś się stało.
Ostatni rok był dziwny, on w czerwcu wyjechał za granicę, postanowiliśmy że
on się pierw trochę urządzi, żeby nam było łatwiej jak ja przyjadę.
dojechałam do niego po 5 miesiącach. teraz jesteśmy już razem 8 miesięcy. a
ze mną cos się stało. bardzo mi brakuje w moim związku czegoś czego nie
portafię zrozumieć. Ja go kocham bardzo, ale zaczynam mieć wrażenie że to
miłośc jak do brata, jak do przyjaciela. to nie jest napewno przyzwyczajenie,
bo ja wiem że go kocham. Ale od kiedy jesteśmy znów razem, ja nie mam ochoty
się z nim kochać, coraz częściej brakuje nam tematów do rozmowy... i jakoś
przestałam sobie wyobrażać naszą przyszłośc razem. jakby coś we mnie umarło,
tylko nie wiem co. ostatnio mu to powiedziałam i myślałam że on to
potwierdzi. że on też widzi, że coś między nami umarło. a on powiedział że
jego uczucia do mnie się w ogóle nie zmieniły. to jest najcudowniejszy facet
jakiego znałam kiedykolwiel w życiu i mój pierwszy poważny partner. ja mam 26
a on 29 lat. On bardzo ciężko pracuję na to żebym miała wszystko. oddałby mi
wszystko. i dostał w życiu po dupie już nie raz-bardzo zawiódł sie na
bliskich mu osobach. a teraz jeszcze ja.. nie wiem co mam robić. wiem że
strasznie go zraniłam mówiąc mu to. jeszcze się nie rozstaliśmy, jeszcze
mieszkamy razem. ja nawet nie wiem czy chcę sie z nim rozstać. on chciałby to
wiedzieć i zrozumieć dlaczego tak się stało. a ja nie potrafie mu wytłumaczyć
co się stało, bo ja sama tego nie rozumiem. czy uczucia mogą tak po prostu
umrzeć? zgasnąć ot tak sobie? on mówi, że wolałby mnie zastać w łóżku z
innym, albo żebym mu powiedziała że mam kogoś. ale tak nie było. ja z jednej
strony nie potrafię sobie wyobrazić życia bez niego, a z drugiej strony nie
wiem czy potrafie żyć nie będąc w 100% szczęśliwą - bo oboje będziemy się
męczyć. boję sie bardzo że jak będziemy ten związek ciągnąć to za parę lat
będziemy żałowac że nie rozstaliśmy sie w odpowiednim momencie..
ja nie wiem czy ja teraz w ogóle będę potrafiła z tym żyć, jak mam żyć? cały
czas płaczę, bo wiem że zrobiłam mu wielkie świństwo i zraniłam go bardzo
mówiąc co czuję. ale kocham go bardzo i nie potrafiłabym go oszukiwać.
błagam pomóżcie mi, doradźcie, może któs przeżywał kiedyś cos takiego?
to jest chyba najgorsza rzecz w życiu która mnie spotkała, takie rozdarcie...
i to że tak bardzo go skrzywdziłam.
wiem że decyzja jaką będę musiała podjąć będzie albo najlepszą albo najgorszą
decyzją w moim życiu, nie wiem czy potrafie to udźwignąć.
Obserwuj wątek
    • pytajniczka Re: która z was była w takiej sytuacji? co robić? 15.07.04, 04:38
      RO-ZMA-WIAJ-CIE. SZCZERZE. To podstawa. Skoro go kochasz, to pragniesz dobra
      dla niego i dla Waszego zwiazku, prawda? Jesli postanowisz, ze chcesz zmienic
      obecna sytuacje i podejmiesz w tym kierunku odpowiednie dzialania - bedzie
      dobrze. Kwestia - czy Ty naprawde tego chcesz... Jak widac - masz problem z
      samookresleniem, okresleniem swoich uczuc, pragnien, planow i oczekiwan, czy
      tak? Zajrzyj wglab siebie, bo - jak mowisz - to w Tobie "cos" sie zmienilo. To
      wymaga pracy, ale jesli swojego partnera uwazasz za tak wspanialego czlowieka -
      warto. Szczere rozmowy moga Wam w tym bardzo pomoc (bo niby co innego...?).
      Hmm, moze po prostu w nowej sytuacji (obcy kraj, nowe zycie...) odnalazlas sie
      gorzej, niz Twoj mezczyzna...? Rozpoznaj, jakie moga byc przyczyny takiej
      sytuacji. I pracuj. Pamietaj, ze MOZESZ WSZYSTKO. :-)
      Zycze Ci wszystkiego dobrego i trzymam kciuki. :-) Bedzie good. Pozdrawiam. :-)
    • Gość: baby Re: która z was była w takiej sytuacji? co robić? IP: 144.138.227.* 15.07.04, 04:55
      dziękuję za odpowiedź. wiesz dobrze to określiłaś: ja mam problem z
      samookreśleniem się. ja po prostu nie potrafię zrozumieć co się stało, co się
      we mnie zmieniło. też myślałam o tym że zmiana otoczenia, inny kraj, nowe
      życie. ale ja tu już jestem 8 miesięcy. na początku tak właśnie myślałam, że to
      minie. ale to nie mija wiesz? z jednej strony zrobiłabym dla niego wszystko, a
      z drugiej strony nie wiem czy potrafie być z nim tak szczęśliwa jak kiedyś. nie
      wiem czy chcę żyć w związku którym nie jestem tak naprawdę do końca szczęśliwa.
      wiesz ja jestem jedynaczką i tojeszcze wodniczką. może odzywa sie we mnie jakis
      egoizm?
      • zggagga Re: która z was była w takiej sytuacji? co robić? 15.07.04, 08:07
        jestes w obcym kraju nie na swoim. Znajomosci zostaly w POlsce. Twoja tozsamosc
        jakos zanikla. Czesto tak sie czuja imigranci, ze nagle traca status, robia sie
        anonimowi, przezroczysci. To straszne konsekwencje emigracji - zyskujemy
        materialnie, ale tracimy emocjonalnie, psychicznie.
    • niuniek6 Re: która z was była w takiej sytuacji? co robić? 15.07.04, 08:24
      Wiesz co twoj facet powine zrobic???
      Powinien cie wyrzucic za drzwi i nie wpuszczac. I to nie mowie tego zlosliwie
      ale to by zadzialalo. CZasem sie cos ceni dopiero gdy sie utraci. Gdybys
      utracila tego faceta i czula ze nie ma juz powrotu, to po paru dniach sama bys
      sie dowiedziala jak go kochasz i tesknisz, jaka bylas glupia nie wiedzac tego.
      Wtedy moze jakos po jakims czasie byscie sie niechcacy spotkali wylondowali w
      lozku a ty byla bys taka szczesliwa ze znow jestes w jego ramionach...
      Albo gdybys dowiedziala sie ze ma kogos i widziala jaki jest w tym kims
      zakochany,jak sie tobie z kazda chwila "wymyka" i staje sie co raz bardziej
      facetem innej, do niej zaczyna nalezec cialem i duchem... mysle ze by ci sie
      przydaly taki eprzygody i to jeszcze raz mowie - nie ze zlosliwosci - a po to
      wlasnie bys sama mogla ocenic czy to co mialas bylo dla cebie warte czy nie. Bo
      najlepiej sie ocenia cos,tracac to.
      • Gość: true Re: która z was była w takiej sytuacji? co robić? IP: *.gdynia.mm.pl 15.07.04, 08:44
        tez tak mialam i sie rozstalam z moim mezczyzna !! Teraz bardzo tego zaluje !!
        nie wiem co bylo powodem i czy by sie to zmienilo !! AH
      • kobbieta Re: która z was była w takiej sytuacji? co robić? 15.07.04, 08:49
        Moze facet w nowym miejscu haruje, denerwuje sie, stara sie jak najbardziej
        ulozyc zycie, nie ma czasu wygladac seksy itd, A Ty tylko siedzisz na tylku i
        rozmyslasz. Moze zajmij sie czyms.
    • undyna Re: która z was była w takiej sytuacji? co robić? 15.07.04, 09:47
      spróbujcie wrócić do Waszych starych zwyczajów z początków związku, nas to
      bardzo odświeżyło, a jeszcze niedawno mieliśmy się rozstać na próbę:)
    • Gość: kobieta Re: która z was była w takiej sytuacji? co robić? IP: 217.153.125.* 15.07.04, 09:53
      Jesteście ze sobą już 7 lat, więc Wasze uczucia muszą się zmienić. Nie jest to
      już młodzieńcza fascynacja, ale dojrzała miłość. Nie ma motylków w brzuchu, ale
      jest poczucie bezpieczeństwa, przywiązanie. Sama mówisz, że kochasz bardzo.
      Może to po prostu kryzys. Może wróć do kraju na trochę, odwiedź znajomych,
      odpocznijcie trochę od siebie i zatęsknisz. Mam tylko prośbę: wystrzegaj się
      facetów w tym czasie, bo będąc w kryzysie jesteś bardzo podatna na świeże
      zauroczenia i jeśli się im poddasz, możesz tego później bardzo żałować.
      Najpierw rozwiąż zagadkę obecnego związku i jesśli (czego nie życzę) nie uda
      się Wam, to szukaj kogoś nowego. Powodzenia dla Was obojga!
    • Gość: obierzyna jedyne lekarstwo - dziecko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.04, 10:17
      moim zdaniem wszystko jest ok, to jest normalny kryzys, jak w kazdym dluzszym
      zwiazku. chyba nie wyobrazasz sobie, ze wszystkie dlugoletnie zwiazki uchowaly
      sie bez kryzysow i okresow zwatpien? skupianie sie w zyciu tylko na zdobywaniu
      dobr materialnych do niczego dobrego, a tym bardziej glebokiego, nie prowadzi.
      brakuje wam wspolnego celu. celem nie mozne byc tylko pomnazanie konta.
      zdecydujcie sie na dziecko. naprawde. to bardzo pomaga i daje sile.
    • lukrecja8 Re: która z was była w takiej sytuacji? co robić? 15.07.04, 10:23
      na początku związku, kiedy się jest tak bardzo, bardzo zakochanym, to facet
      jest całym światem. ale z czasem inne elementy, reszta życia, zaczynają się też
      liczyć: przyjaciele, znajomi, rodzina, zainteresowania, hobby, potrzeba
      samotności. Kiedy wyjechałaś za granicę właściwie pozostał ci tylko on, ale
      okazało się, że to nie wystarcza, że nie jest już całym światem. to nie znaczy
      że go nie kochasz. musisz ułożyć sobie resztę życia, wtedy on ponownie stanie
      się jego elementem i w tej roli się będzie spełniał i nie bedziesz miała
      dylematów.
    • Gość: mesz Re: która z was była w takiej sytuacji? co robić? IP: *.wmc.net.pl 15.07.04, 12:23
      Byłam w podobnej sytuacji, tyle że po 2-letnim związku. Długo się zastanawiałam
      co zrobić i zdecydowałam się na rozstanie. Stwierdziłam, że nie mogę tak dłużej
      żyć. Kiedy się wyprowadził, myślałam, że zwariuję, bo cały czas go przecież
      kochałam. Jednak po pewnym czasie zrozumiałam, że to była dobra decyzja. Gdybym
      z nim została oboje bysmy się męczyli, bo on też cierpiałbym widząc, że nie
      jestem z nim szczęśliwa.Ten mężczyzna był gotowy zrobić dla mnie wszystko i
      dlatego bardzo trudno mi było podjąć decyzję o rozstaniu, naprawdę nie chciałam
      go skrzywdzić.
      A teraz...wiem, że dobrze się stało. Z tego co słyszę, to on jest cały czas
      sam, podobno cały czas o mnie myśli. Przykro mi kiedy to słyszę, ale nie żałuję
      rozstania.
      Obecnie przeżywam najcudowniejsze uczucie jakie mogłabym sobie wyobrazić i mimo
      że mój były to moja pierwsza prawdziwa i bardzo piękna i głęboka miłość, wiem
      że to, co teraz czuję jest o wiele silniejsze. A nigdy, naprawdę nigdy nie
      myślałam że spotka mnie coś takiego...
      Radzę, abyś dobrze zastanowila się czego chcesz, przyjaciel i brat to jedno a
      uczucii namiętność to coś zupełnie innego. Ktoś kogo kochasz bardzo namiętnie
      może być jednocześnie wspaniałym kochankiem i prawdziwym przyjacielem.
      pozdrawiam.
      • Gość: walczący Re: która z was była w takiej sytuacji? co robić? IP: 195.85.227.* 15.07.04, 12:56
        jakbym słyszał swoją żonę - tylko że my jesteśmy jeszcze małżeństwem... Może
        jednak powinniśmy się rozwieść... po takim poście znowu mam wątpliwości czy
        warto jeszcze się starać ratować małżeństwo.
      • Gość: mila Re: która z was była w takiej sytuacji? co robić? IP: *.icpnet.pl 15.07.04, 12:59
        Mój zwiazek ma już 5 lat. Od roku mieszkamy razem. Raczej trudno się
        spodziewac, że po takim czasie wszystko będzie jak na poczatku. Uczucie powinno
        dojrzewać, nie ma już szalonych wzlotów za wiele, ale jest spokój i poczucie
        bezpieczeństwa. Albo sie z tym pogodzisz, albo wiecznie będziesz szukać nowych
        doznań i zrywać kolejne związki.
        Ja mialam podobnie, powiedziałam o tym facetowi, a on powiedział, że to juz
        koniec, zebym zabierała swoje graty. To na mnie podziałalo jak kubeł zimnej
        wody. Zrozumiałam wszystko w jednej chwili, jak bardzo go kocham, jak mi na nim
        zależy,jak chcę urodzić jego dzieci. No i jest cudownie:) Życzę Ci mądrych
        decyzji. A Twojemu facetowi radzilabym, zeby potraktował Cię ostro i konkretnie.
    • Gość: walczący Re: która z was była w takiej sytuacji? co robić? IP: 195.85.227.* 15.07.04, 12:48
      Syndrom baby, której facet zbyt dużo zapewnia. Też to mam ze swoją żoną -
      zmieniłem podejście. Kiedyś żona marudziła, że niby wszystko jest ok, że jestem
      kochany itp. ale ona jakoś czuje że nie jestem w jej typie. Teraz jestem
      większym egoistą. Spotykam się z kolegami, jak żonie nie odpowiado to co lubię
      to i tak to robię tylko sam. Czasami żona zaczyna marudzić, że za mało ją
      kocham ale coraz rzadziej. A coraz częściej widzi we mnie fajnego faceta. Wg
      mnie jak za bardzo chce się kobiecie dogodzić to ona zaczyna faceta traktować
      jako niezaradnego - bo mógłby więcej. A tym co mi otworzyło oczy był pewiem
      wieczór gdy żona powiedziała: wiesz, kolega mi powiedział, że powinnam zmienić
      auto bo to już jest stare (a miało wtedy niecałe 3 lata). Byłam w salonie i tam
      przejechałam się nowym Fordem Mondeo. Chciałabym takie... Żona wiedziała, że
      właśnie dużo zainwestowaliśmy w nieruchomości, że uzgadnialiśmy, że obecne auto
      będzie musiała jeszcze używać przez jakieś 3 lata, że musielibyśmy na to auto
      wiąć kolejny kredyt. Nic ona stwierdziła, że gdybym wział jeszcze parę
      dodatkowych zleceń to byśmy sobie poradzili (a wracam już teraz do domu
      praktycznie tylko po to żeby się wyspać). Wtedy sobie pomyślałem - nie - nigdy
      już nie będę skarbonką dla mojej żony. I teraz myślę że jest lepiej. Chociaż
      już kilka razy żona mnie straszyła rozwodem - tylko jak widzi że mnie to nie
      rusza i jej mówię to idź do sądu - ja nie będę ci robił przykrości - to nagle
      mięknie... Chociaż tak czasami jak jestem sam - to mi ciężko... i smutno.
      • blanchet Re: która z was była w takiej sytuacji? co robić? 15.07.04, 12:54
        smutny post.
      • Gość: mila Re: która z was była w takiej sytuacji? co robić? IP: *.icpnet.pl 15.07.04, 13:14
        Kubeł zimnej wody na głowę przydaje sie tylko czasami. Takie Twoje egoistyczne
        zachowanie wcale nie działa na korzyść waszego związku. Mój luby też chciał
        taką mtodę stosować na mnie, ale bez przesady, zrozumiałam swój błąd i to
        wytarczy. Kiedy tak sie zachowywał czułam, ze dąży do jakiejś przewagi nade
        mną, że wcale mu nie zależy na nas. Nie jest dobrze kiedy kobieta tak sie czuje.
    • dede1 Re: która z was była w takiej sytuacji? co robić? 15.07.04, 13:42
      Czy jestes przekonana, ze milosc umarla? Jezeli piszesz, ze jest on
      najcudowniejszym facetem jakiego znasz to nie jest mozliwe aby wygasly uczucia.
      Poza tym milosc nie spada z nieba. Nie pojawia sie i znika jak snieg. Nas nia
      nalezy pracowac. Wlozyc wysilek w to aby sie pojawila i trwala. To narmalne, ze
      po latach przychodza chwile kiedy powieje chlodem i wydaje nam sie, ze milosc
      umarla. Ale sprobuj wyobrazic sobie sytuacje gdy pakujesz swoje rzeczy i
      wyjezdzasz. Wyobraz sobie twojego faceta. Jego reakcje. Smutne pozegnanie.Czy
      czujesz ulge? Chcialabys go opuscic? Mozesz zyc bez niego? Czulabys sie lepiej?
      Jestes od 8 miesiecy za granica. Znam to uczucie. NOwe miejsce, brak rodziny,
      znajomych. Wszystko nalezy budowac od nowa. Bylam dokladnie w twoim wieku gdy
      wyjechalam za granice i rok pozniej wyszlam za maz za cudzoziemca. Uwierz mi,
      pierwszy rok po naszym slubie byl trudny. Czulam sie z nim szczesliwa (jestesmy
      bardzo udanym malzenstwem)ale jednoczesnie bardzo osamotniona. Trwalo to troche
      zanim znalazlam grono znajomych, zanim poczulam sie "jak w domu". Zastanow sie
      dobrze dlaczego jest ci zle? Czy ma to cos wspolnego z uczuciami do twojego
      partera czy raczej nie radzisz sobie z nowa sytuacja. Czasem nie jestesmy w
      stanie dokladnie okreslic gdzie lezy zrodlo naszego problemu i przez to
      niszczymy cos co jest dobre. Przemysl sobie wszystko dobrze zanim pomyslisz o
      rozstaniu.
    • chryzokola Re: która z was była w takiej sytuacji? co robić? 15.07.04, 14:48
      JA jestem w podobnej, tylko, ze to mój mąż ma wątpliwośći. Najpierw mówił
      zdecydowanie o rozwodzie, teraz staramy sie odbudować nasz związek, ale on
      nadal zastanawia się czy chce byc ze mną czy nie, czy mnie kocha czy nie itp.
      Ma podobne dylematy do Twoich.
      Bradzo trudno żyć pod jednym dachem z osobą, którą kocha się nad zycie, a która
      nie odwzajemnia tych uczuć. Trudno ratować związek nie wiedząc czy jest jeszcze
      szansa na odzyskanie tej miłości.
      To bardzo boli, ze kochana osoba po 12 latach zastanawia sie czy ty jesteś tą
      kobietą, z która chciałaby spędzic resztę życia.
      I trudno życ z osobą, która mając takie wątpliowści, od dwóch miesięcy nie
      powiedziała słowa "kocham" albo kochanie. Trudno czekać wciąż aż się to słowo
      usłyszy. I trudno zrozumieć , ze ta osoba nadal Cię pragnie, nadal chce się z
      Toba kochać itp. Robiąc to czuję sie jak dziwka i czuję się upokorzona, ale z
      jednej strony wiem, ze nie kochając się zerwę kolejną nić a z drugiej strony
      potzrebuję czułosci i miłosci, a tego nie dostaję i nikt tego ode mnie nie
      oczekuje. I nie potrafię się kochać. A mojemu mężowi przykro jest, ze w trakcie
      moje oczy są smutne a nie namiętne.
      I wciąż człowiek się zastanawia, co takiego złego zrobił, czym zawinił,
      dlaczego tak jest, czy odzyskam go jeszcze, czy....Czasami człowiek ma ochotę
      skoczyc z okna i spokój.
      Nie wiem, co masz robić. Wiem tylko, ze krzywdzisz tego człowieka. ALe jak masz
      podjąć jakąś decyzję to ją podejmij jak najszybciej i nieodwołalnie. TAkie
      życie w zawieszeniu jest wykańczające. Albo odejdź albo ratuj ten związek. Ale
      nie męćz go swoimi wątpliwościami, bo facet zwariuje.

      poxdrawiam
      chryzokola
    • Gość: baby Re: która z was była w takiej sytuacji? co robić? IP: 144.138.227.* 15.07.04, 17:53
      dzięki za wszystki posty.
      może macie rację że to zmiana otoczenia, zmiana wszystkiego. ale myślę że nie
      chodzi tu o fakt, że po kilku latach nie ma już "motylków w brzuchu" a jest
      stabilizacja, bezpieczeństwo. ja to naprawdę rozumiem, stan zakochania mija po
      jakimś czasie - tak już jest. ale my mieszkaliśmy razem już przez 3 lata przed
      wylotem z kraju. i mieliśmy różne chwile, jak to w związku bywa - nie zawsze
      jest kolorowo. ale ja nigdy nie wyobrażałam sobie że moglibyśmy się rozstać.
      zawsze po kłotni było ok. teraz się nawet nie kłócimy. ja po prostu mam
      wrażenie, że czegoś tu brakuje. dlatego poprosiłam żeby odpowiedziały mi osoby
      które były w podobnej sytuacji. mi się po prostu w głowie nie mieści co ja
      czuję albo czego nie czuję:-( może faktycznie przydałby mi się kubeł zimnej
      wody, może jak się straci to się to wtedy doceni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka