laceylilac
09.05.13, 14:00
Nie mam w zwyczaju szukania porady na forum, jednak sytuacja w której się znajduje nie pozwala na to żeby w inny sposób zaczerpnąć opinii osób obiektywnych lub po prostu nie związanych z tematem. Proszę o wyrozumiałość.
Otóż znajduję się w dwóch związkach jednocześnie, oczywiście nie spodziewam się zrozumienia lub pochlebstw związanych z moim postępowaniem. Cała sytuacja wykańcza mnie psychicznie i chciałabym wreszcie jakiegoś konkretu, ale nie jestem w stanie wybrać.
Od dwóch lat jestem w związku z obcokrajowcem. Kiedy dostaję wizę - mieszkamy razem, kiedy wiza się kończy - jestem zmuszona wracać do Polski. Z uwagi na to, że poznaliśmy się w czasie moich studiów, mogliśmy sobie pozwolić na taką formę związku. On nie jest chętny żeby przeprowadzić się do Polski co tłumaczy tym że nie zna języka, że u niego mamy swoje mieszkanie, on ma dobrze płatną pracę. Jest to dość zrozumiałe podejście, tym bardziej że ja władam biegle językiem kraju z którego pochodzi i jako osoba (już) po studiach mogłabym poszukać pracy za granicą. On wymyślił że powinniśmy się pobrać, żeby więcej nie męczyć się regularną rozłąką. Wymyślił i oczywiście oczekuje odpowiedzi, gdyż czas nagli.
Generalnie wszystko było by jak należy. I jeszcze około 7 miesięcy temu byłabym w pełni na taki krok zdecydowana, pomimo wszelkich wad mieszkania w obcym kraju. Jednak około 7 miesięcy temu mój facet, po tym jak znowu wyjechałam do Polski, zaczął spotykać się z inną kobietą. Dowiedziałam się o tym zupełnie przypadkiem i byłam w kompletnym szoku. Oczywiście poinformowałam go o tym, on twierdził że do niczego nie doszło, tłumaczył się długo i przepraszał, jednak po tym incydencie straciłam do niego kompletnie zaufanie.
Nie długo po tej sytuacji, poznałam kogoś. Od samego początku uprzedziłam jegomościa że jestem w związku i że wyjeżdżam z kraju. Do całej znajomości starałam się podchodzić jak najbardziej przyjacielsko i bez podtekstów, jednak nigdy wcześniej nie odczuwałam takiej chemii. Między nami od samego początku zaiskrzyło i atmosfera była dość napięta. Próbowałam zakończyć znajomość, jednak nie potrafiłam przestać myśleć i tęsknić za nim. W końcu wylądowaliśmy w łóżku i sprawa ciągnęła się do samego mojego wyjazdu, kiedy jegomość prosił żebym została w kraju.
Kiedy wyjechałam bardzo długo myślałam o tym żeby rzucić to wszystko i wracać. Wyrzuty sumienia nie dawały mi spokoju. Nigdy nie przyznałam się mojemu facetowi do tego co zrobiłam. Na początku nie byłam w stanie spojrzeć mu w oczy i myślałam (i myślę) o sobie w najgorszy sposób. Po przyjeździe starałam się żeby wszystko było ok, widziałam też jak bardzo on się stara wszystko naprawić po swoim incydencie. Generalnie nam się układało, ale znowu zbliżał się koniec wizy i ja musiałam wrócić do Polski.
Po powrocie ze wszystkich sił starałam się, żeby nie doszło do spotkania mojego i jegomościa z którym zdradzałam swojego faceta. Jednak w jakiś sposób ów dowiedział się o moim powrocie i sam do spotkania doprowadził. Trochę to trwało, ale niestety bądź stety powróciliśmy do starego stanu rzeczy. Jegomość prosił, żebym więcej nie wyjeżdżała, żebym została z nim, że kocha.
Ale ja znowu wyjechałam. I teraz mój facet oczekuje ode mnie że się pobierzemy. Oczywiście że gdybym powiedziała mu o tej sytuacji nigdy by się na to nie decydował.
Nie staram się usprawiedliwiać swojego zachowania, wiem w co się pakowałam i jestem na tyle dorosła że również doskonale wiem że mogłam podjąć inne decyzje. Ale niestety tak to teraz wygląda i ja nie do końca wiem co mam robić. Nie powinnam pewnie mówić o sumieniu, ale nie pozwala mi ono zgodzić się na taki ślub, po tym wszystkim co zrobiłam. Jednocześnie kocham swojego faceta, pragnę dla niego wszystkiego co najlepsze, uważam że jest niezwykle wartościowym człowiekiem. Faktycznie nasze stosunki nie układają się najlepiej od jakiegoś czasu. Ale może udałoby się to naprawić.
Nie jestem zdecydowana na życie w tym kraju, miałam po cichu nadzieję że kiedyś wyjedziemy. Oprócz jego osoby, nie widzę w tym kraju dla siebie żadnej przyszłości. Nie chcę jednocześnie czuć się uzależniona od kogokolwiek.
W Polsce musiałabym zaczynać wszystko od zera. Jednak jak wiadomo na własnych śmieciach o wiele prościej cokolwiek zdziałać. Facet z którym zdradzałam swojego narzeczonego, wciąż prosi żebym do niego wróciła.
Mój post to nie trolling, jak widać można się na własne życzenie wpakować w taką telenowelę.
Nie wiem co mam robić.