magilla1
29.07.04, 11:23
Mam 26 lat. Jest w moim zyciu pewna kobieta, z którą byłbym na jedno jej
skinienie, ale ona nie chce skinąc. Boi sie. Ja zaś od czasu do czasu
uaktualniam te sprawę. Trwa to juz jakies dwa lata. Powiedziałem jej prosto w
oczy:
- Kocham cię i wiesz dobrze ze chcę byc z tobą tylko powiedz, że ty też
chcesz. Nie mam zamiaru cie kupować, nie mam zamiaru też szklić ci, że nie
mam ochoty kochać sie z toba na wszystkie mozliwe sposoby. Nie wiem jak
potoczyłby sie nasz związek,bo nikt tego nie wie, ale ty jestes
niezdecydowana. Więc jak sie zdecydujesz to zawsze wiesz gdzie jestem. Rzucam
wszystko i staje obok ciebie.
A ona nic. Ciagle tkwi z tym kolesiem, który sra ze strachu gdyby go
zostawiła, bo lepszego kąska cięzko mu będzie znaleźć. Rozmawiałem z nim i
wiem to o nim dobrze. Ona nie moze przeżyc ze nie śpiewam serenad pod jej
oknem i wtedy gdy ona mówi "nie" ja spadam bez słowa, ale bez urazy i kręcę
sie z innymi dziewczynami, co mam robić??? Mnichem dla niej zostać. Wtedy sie
przekona że nic nie ryzykuje.