krakoma Re: Ja już nie wiem... 23.07.13, 15:27 nie oskarzaj go o manipulacje. rownie dobrze on moze czuc sie zmanipulowany przez ciebie. najpierw chcialas jego - dostalas chcialas, zeby sie rozwiodl - dostalas teraz chcesz wiecej kasy, mimo ze gosc dwoi sie i troi, zeby wszystkich zadowolic. + splaca ci twoj kredyt, wiec jestes na plusie, ale ciagle ci malo... + grozisz ze odejdziesz niestabilna.....tak moze to wygladac z jego perspektywy Odpowiedz Link Zgłoś
krakoma Re: Ja już nie wiem... 23.07.13, 15:30 jestescie niekompatybilni...bez orzekania o winie Odpowiedz Link Zgłoś
szalona-matematyczka Re: Ja już nie wiem... 23.07.13, 21:23 Na podstawie tego co o partnerze napisalas, to ja nie wierze, ze on ma taka psychike, ze mialby poczucie winy wobec ex i tylko dlatego placi jej tyle pieniedzy. Wg mnie ona ma na niego haka, wie cos o jego szemranych interesach i on boi sie, ze ona zawiadomi prokurature/urzad skarbowy/policje. W kazdym badz razie ona ma go w szachu. Nigdy nie weszlabym w taki chory uklad. Radze ci - jak to juz wielu napisalo przede mna - uciekac od tego "partnera" jak najdalej. Bo on nie jest ani partnerem, bo nie jestes przez niego traktowana na rowni ani tez z szacunkiem, ani nie bedzie dobrym ojcem ani nie jest dobrym czlowiekiem (manipulacje, klamstwa) i ciagnie cie na dno. Odpowiedz Link Zgłoś
katia_katia_28 Re: Ja już nie wiem... 23.07.13, 15:33 Ale jak chciałaś jego? Krakoma, zaczęliśmy się spotykać, kiedy już był z żoną w separacji, na gruncie kumplowskim, nie suszyłam mu głowy - odejdź od rodziny. Nie chcę też więcej kasy, tylko nie chcę spłacać jego zobowiązań, a czego on chce, bo przecież teraz są wspólne... Nie chcę więcej kasy, chcę tylko, aby szanował moją pracę i nie czynił mi wyrzutów, że nie chcę się dokładać do jego żony... Ech... Odpowiedz Link Zgłoś
krakoma Re: Ja już nie wiem... 23.07.13, 15:40 dylematy jak zostaniesz masz 2 wyjscia - bedziecie placic razem, co raczej ciebie zniszczy z powodu poczucia bycia wykorzyst. - wcielicie w zycie jego propozycje roliczania sie ze wszystkiego, co raczej zrujnuje zwiazek, chyba ze dokladnie przemyslicie zasady Odpowiedz Link Zgłoś
alienka20 Re: Ja już nie wiem... 24.07.13, 17:41 Gdzie nie spojrzysz, d.... i tak z tyłu. Odpowiedz Link Zgłoś
magnusg Twoj partner zachowuje sie logicznie 23.07.13, 16:18 Skoro interesy prowadzi niejawne i malo uczciwe,to dlaczego wobec ciebie mialby byc fair.? Zadajesz sie z jakims podejrzanym typkiem i kretaczem i masz plany na przyszlosc?troszke naiwna jestes. Odpowiedz Link Zgłoś
chinski_czosnek Re: Twoj partner zachowuje sie logicznie 23.07.13, 19:19 Może żona dużo wie o tej sferze jego działalności i dzięki temu trzyma go w szachu. Kupuje sobie jej milczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
gree.nka Re: Twoj partner zachowuje sie logicznie 23.07.13, 19:46 ja podejrzewam, że znaleźli naiwną narzeczoną, którą zwyczajnie oboje oskubią Odpowiedz Link Zgłoś
katia_katia_28 Re: Twoj partner zachowuje sie logicznie 24.07.13, 11:46 Nie milczenie, żona wie, to prawda, ale mieli wspólnotę majątkową, więc kablując na niego pogrążyłaby siebie. To partner ustalił już ze swoją prawniczką oraz jej prawnikiem. Partner najbardziej ceni sobie swój święty spokój a nie spokój nasz jako związku. Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: Ja już nie wiem... 23.07.13, 20:49 Ładujesz się w bagno na własne życzenie.... ja nie wiązałabym się z takim mężczyzną..... nie interesują mnie czyjeś długi i podejrzane interesy Odpowiedz Link Zgłoś
ipsetta Re: Ja już nie wiem... 23.07.13, 22:30 >Najgorsze dla mnie jest to, że nie ufam temu, co czuję, że rozmowy z partnerem są >prowadzone w taki sposób, że wszystko moja wina. I nagle zaczynam w to wierzyć. I nie powinnas absolutnie w to wierzyć. To, co facet próbuje Tobie wmówić oraz w jak bezczelny sposób to robi, są odzwierciedleniem jego kompleksów i głupoty. Odpowiedz sobie na pytanie, czy kiedykolwiek chciałaś się tak czuć, będąc w związku? Na pewno nie. A i uwierz mi - Twoje odczucia wcale się nie zmienią. Z biegiem czasu będziesz się stawać coraz bardziej sflustrowana. Na pociechę dopiszę, ze sama z takim typem miałam do czynienia (w pracy). Kilka dobrych lat spędziłam pod jego skrzydłami, jako mojego szefa. Słyszałam tak samo głupio konstruowane argumenty (oczywiście, nie dotyczyły merytoryki). I wiesz co? Pewnego dnia, jak przegiął i postawił bardzo nieładną propozycję, po prostu przygadałam mu do bólu, wyszłam i trzasnęłam drzwiami. A on, głupi, jeszcze próbował mnie gonić. I jeszcze to zgłosiłam. Wniosek taki, że jeśli plany Ci sie walą, dotychczasowe życie też, to nie jest wcale koniec twojego świata. Ja poczułam ulgę.... I zabrałam się znów do roboty! Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Gdzie takie naiwne rozdają? 23.07.13, 23:59 Bo ja też chcę żeby mi ktoś robił za piniondzodawacza i łykał wymysły jak gęś kluchi! Odpowiedz Link Zgłoś
mojemieszkanie24 Re: Gdzie takie naiwne rozdają? 24.07.13, 09:32 w ogóle inna sprawa, że ja nie rozumiem jak człowiek w ogóle w życiu może doprowadzić do sytuacji tak wielkich zobowiązań.Gość na papierze zarabia 8-10 tysięcy z czego 7500 zł idzie na spłatę wszystkich zobowiązań. Przecież mu zostaje na życie 500 zł.... Brudne interesy kiedyś się skończą ( będzie siedział w więzieniu) więc nie licze tego do dochodów. Traci na tym wszystkim nowa partnerka. 1) 3000 zł na alimenty? O ile popieram alimenty same w sobie to na dziecko mają łożyć dwie strony....Na co konkretnie idzie te 3000 zł ? Na prywatną szkołę, kursy ? 2) 2500 zł kredytu na dom- czemu zona nie spłaca połowy lub czemu nie sprzedadzą domu ? komfort nie ma tu nic do tego, bo można kupić mniejszy dom lub mieszkanie Reasumując: Takiej sytuacji życzę każdej rozwódce. Zarabia 5000 zł i do tego wszystkie koszty utrzymania dziecka i jej pokrywa były mąż. Ona może odkładać na jakieś super wycieczki czy drogie ciuchy. Z drugiej strony facet ją zdradził to niech ma jakaś rekompensate tyle, że ja bym się w ten uklad nie mieszała.Mężczyzna podjął zobowiązanie na całe zycie wiec wszelkie jego plany nie mają racji bytu a w razie smierci ze wszystkim zostaje kochanka... Odpowiedz Link Zgłoś
krokodil123 Re: Gdzie takie naiwne rozdają? 24.07.13, 09:52 A ja w tego nie wierze. Gość może zarabiać o wiele mniej powiedzmy 4000,00 , płaci alimenty 3000,00 co też dziwne. Zostają mu 1000 i próbuję żyć na koszt kogoś innego. Te przelewy na żonę "na kredyty" to pić na wodę-wymyślił je żeby by usprawiedliwić brak kasy. PS-Katia- wdziałaś wyrok sądu z te 3000 alimentów? Druga sprawa-czy kiedykolwiek rozmawiałaś z byłą czy to jest prawdą że tak są dogadani i że facet jest tak "pomocny"? Odpowiedz Link Zgłoś
katia_katia_28 Re: Gdzie takie naiwne rozdają? 24.07.13, 11:59 Tak, widziałam wyrok i nawet nie wyrok, tylko jak parter składał pozew, to sam poprosił aby mu takie alimenty sąd wyznaczył. Było tak mniej więcej: "proszę Wysokiego Sądu, proszę mi zasądzić 3000 PLN alimentów na dziecko. Kredyty na dom - 2500 PLN daje jej lub czasami synowi do ręki, żeby dał mamusi na dom (przy mnie), bo chce tez synkowi pokazać, że na 100% daje mamusi pieniążki. Kredyt gotówkowy płaci osobiście, również kilka razy było przy mnie. Nieoficjalnie, zależnie od miesiąca, partner zarabia więcej niż te 8000-10000 PLN - o tym też wiem, bo widzę czasami jego faktury i mamy wspólnego księgowego. Odpowiedz Link Zgłoś
krokodil123 Re: Gdzie takie naiwne rozdają? 24.07.13, 12:03 Ależ kochana......ja mogę napisać na kartce wszystko......mogę napisać "wysoki sądzie proszę oddać moje krokodyle mieszkanie Kati wraz z drogocennymi na 30 milionów obrazy Rubensa" i późnej tą kartkę A4 podrzeć i wyrzucić do kosza (albo i jeszcze lepiej). Zobacz wyroku sądu o alimenty-od tego zacni. Odpowiedz Link Zgłoś
katia_katia_28 Re: Gdzie takie naiwne rozdają? 24.07.13, 11:55 Dokładnie tak do tego podchodzę... Partner zarzuca, że jestem pesymistką i z góry zakładam, że będzie źle, że się nam noga powinie, że nie rozumiem, co to miłość do dziecka, ze to wszystko dla dziecka, żeby miał dobre życie i dobry obraz ojca, by żona nigdy nie powiedziała dziecku, że to dlatego, że tatuś odszedł. No i to, że jestem niestabilna, poza związkiem, że dzielę wszystko jak jakaś pomylona. Mojemieszkanie24 - 3000 PLN to alimenty na syna - pytałam partnera, dlaczego taka kwota, że za to całe rodziny żyją, a on, że dziecko to też woda, ogrzewanie zimą, prąd - czyli opłaty eksploatacyjne, a żona żyje w domu za darmochę; 2500 PLN to ich wspólny kredyt hipoteczny na dom, partner spłaca całość, bo twierdzi, że to dla dziecka, umówił się z żoną, że niby po spłacie kredytu i on i ona przepiszą swoje części na dziecko - czyli tak logicznie patrząc, to dziecko od matki nic nie dostanie, bo złotówki nie dołożyła. 2000 PLN miesięcznie to pożyczka gotówkowa na wykończenie/doposażenie domu, w którym mieszka żona z synkiem - też całość spłaca partner. A mi na karteczce po połowie chce wydzielać. Plus dochodzi utrzymywanie żony, której, jak się odechce pracować lub udowodni obniżenie standardu życia sprzed ślubu - ja patrzę w przyszłość, że może wystąpić taka sytuacja, ale partner nazywa siebie optymistą a poza tym przecież ma mnie i to będzie NASZ problem a nie jego :)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
krokodil123 Re: Gdzie takie naiwne rozdają? 24.07.13, 11:59 ale cały czas piszesz że on mówi, on tłumaczy etc......cały czas się kręcisz kolo jego słowa i twierdzenia. A ja się pytam czy ty na oczy widziałaś ten sądowy papier o te 3000 alimentów. Czy od kogoś innego (była żona, matka) masz potwierdzenie że stan faktyczny jest taki jak on mówi. Czy tego w jakiś sposób zweryfikowałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
katia_katia_28 Re: Gdzie takie naiwne rozdają? 24.07.13, 12:05 Tak, papier widziałam i pozew też widziałam. Od jego matki mam potwierdzenie, że tak robi, bo zdarzyło mi się wypłakać jej w rękaw. Rodziców partner ma takich, że jak synkowi kończy się kasa, to są w stanie dać (nie pożyczyć, tylko dać) każdą kwotę, czego ja nie chcę kontynuować, bo jak facet ma 40 lat, to powinien jednak być samodzielny, a tak nie ponosi żadnych konsekwencji swoich głupich, nieodpowiedzialnych decyzji. Matka jego powiedziała, ze przecież oni zawsze pomogą a kiedyś dostanie po nich część majątku, to wszystko przecież pospłaca :////// Żona nie chce mieć nic wspólnego z obecnym życiem mojego partnera oprócz pieniędzy. Ogranicza też kontakt dziecka z ojcem. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Gdzie takie naiwne rozdają? 24.07.13, 12:06 Ty weź przestań pisać "partner", bo to nie żaden partner, tylko regularny pan i władca. I co, dalej mu będziesz w rzyć pchać? Odpowiedz Link Zgłoś
katia_katia_28 Re: Gdzie takie naiwne rozdają? 24.07.13, 12:08 Racja, jakiś dysonans poczułam pisząc "partner" :) , to g...o a nie partnerski związek... Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Gdzie takie naiwne rozdają? 24.07.13, 21:35 Yep. To co z tym zrobisz? Odpowiedz Link Zgłoś
lilith76 Re: Ja już nie wiem... 24.07.13, 09:51 Prawda jest taka, że eks trzyma go za jaja i mocno ściska, a ty masz biedne serduszko. Za kilka lat nie będziecie razem, za to ty będziesz spłacać kredyty i zobowiązania podjęte na wspólne z nim interesy (ale zapisane tylko na ciebie), które zdążyły paść. Bo jest ci w stanie wcisnąć każdy kit. Żartobliwie - zaproponuj dopisanie cię do aktu własności tego domu, skoro już wkładasz kasę w ten kredyt. Ciekawe, że jeśli chodzi o tamtą kobietę, to tak bardzo ceni sobie święty spokój. A jeśli chodzi o ciebie - jakoś nie. Odpowiedz Link Zgłoś
mojemieszkanie24 Re: Ja już nie wiem... 24.07.13, 10:27 z tym aktem własności domu to jest pomysł. W końcu jakby nie patrzeć autorka wątku utrzymuje faceta ( on wszystko oddaje byłej żonie). Ja radzę przeprowadzić poważną rozmowę z facetem no i przyjrzeć się DOKUMENTOM... Odpowiedz Link Zgłoś
katia_katia_28 Re: Ja już nie wiem... 24.07.13, 12:01 Taa, tez zadałam mu to pytanie. Tak sprytnie poprowadził rozmowę, ze go jeszcze za to przepraszałam, tzn. powiedział, ze u mnie powinien mieć wsparcie, a tak to ex robi mu jazdę i jeszcze partnerka robi mu jazdę, nigdzie biedaczek nie ma świętego spokoju. I powiedział, że kiedyś to nasz dom to by azyl a teraz to ja niszczę mu jego azyl... Tak powiedział, że zniszczyłam jego ostoję :))))) Nie wiem, czy się śmiać czy płakać. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Ja już nie wiem... 24.07.13, 12:07 katia_katia_28 napisała: >Nie > wiem, czy się śmiać czy płakać. * Zacząć myśleć w końcu? Odpowiedz Link Zgłoś
krokodil123 Re: Ja już nie wiem... 24.07.13, 12:16 Ok, zakładam więc że wszystko co on mówi jest prawda (jest sprawdzone i potwierdzone). To jak on wyobraża że będzie żyć za pozostałe 500 pln+pomagać ci z kredytem (jak obiecał)+ utrzymać i wasze dziecko (jak planował) +budować ośrodek (jak na początku było zakładane). Jak mu się arytmetyka będzie zgadzać. Odpowiedz Link Zgłoś
katia_katia_28 Re: Ja już nie wiem... 24.07.13, 12:21 No wyobrażał sobie to tak, że razem na to pracujemy, będziemy mieć pensjonat i z zarobionych wspólnie pieniędzy on będzie spłacał swoje, przepraszam, nasze zobowiązania. Jak mu powiedziałam, że sobie nie wyobrażam pracować po to, aby utrzymywać jego żonę, to właśnie usłyszałam, co usłyszałam. Odpowiedz Link Zgłoś
krokodil123 Re: Ja już nie wiem... 24.07.13, 12:31 No i trudno :)))) Z uśmiechem na usta musiałaby się "zgodzić" na jego "święte" słowa i kupić dobre wino do pożegnalnej kolacji. PS. Trudno tak z 500 zł, budować pensjonat, spłacać zobowiązania i żyć tak aby nie zdechnąć z głodu. Odpowiedz Link Zgłoś
a_nonima Re: Ja już nie wiem... 24.07.13, 10:27 Jeżeli Twój facet prowadzi nie do końca czyste interesy to radziłabym się trzymać od niego z daleka. Małżeństwo z takim człowiekiem zwiastuje problemy. Przekręty zawsze wychodzą na jaw!!! Poza tym jak już ktoś zauważył zapewne żona wie o tych interesach i ma go w szachu. Na co Ci facet uwikłany w jakieś brudne interesy... Odpowiedz Link Zgłoś
katia_katia_28 Re: Ja już nie wiem... 24.07.13, 12:27 Wiecie co, ja się zaczynam zastanawiać czy on jest takim wyrachowanym, okrutnym manipulantem względem mnie, czy jest po prostu egoistą i on na serio wierzy w to, co mówi? Kwestia wychowania go w taki sposób przez rodziców? Bo jakie jeszcze inne opcje wchodzą w grę? Uzależnienie psychiczne od poprzedniego małżeństwa? Odpowiedz Link Zgłoś
krokodil123 Re: Ja już nie wiem... 24.07.13, 12:34 Wiecie co, ja się zaczynam zastanawiać czy on jest takim wyrachowanym, okrutnym > manipulantem względem mnie, czy jest po prostu egoistą i on na serio wierzy w > to, co mówi? Kwestia wychowania go w taki sposób przez rodziców? Bo jakie jeszc > ze inne opcje wchodzą w grę? Uzależnienie psychiczne od poprzedniego małżeństwa > Powoli dochodzisz do sedna. Może facet jest przyzwyczajony że ktoś zawsze da i ktoś zawsze go utrzymywał i nie wierze że w małżeństwie był inny. Przeczytaj blog "moje dwie głowy". Odpowiedz Link Zgłoś
krakoma Re: Ja już nie wiem... 24.07.13, 14:19 prawie wszyscy w tym watku sa przeciw niemu i taka byla tez moja 1. reakcja, ale po dokladniejszym opisie sprawy, moge sobie bdb wyobrazic, ze on naprawde wierzy w to, co mowi + nawet jego rodzice utwierdzaja cie w slusznosci jego postepowania. Odpowiedz Link Zgłoś
ipsetta Re: Ja już nie wiem... 24.07.13, 16:17 Racja krakomo. On wierzy w to, co mówi. Co więcej, on nawet nie jest w stanie dopuścić myśli, że jego postawa względem uzytkowniczki katia_katia_28 jest skrajnie durna. Odpowiedz Link Zgłoś
loginoftheyear a ty co 24.07.13, 14:57 prace mgr z psychologii piszesz? nie ma co zglebiac. CO ci da poznanie przyczyn (ktorych i tak nei poznasz ;P)? Odpowiedz Link Zgłoś
ipsetta Re: Ja już nie wiem... 24.07.13, 16:12 > Wiecie co, ja się zaczynam zastanawiać Czegokolwiek nie wymyślisz, on nie zmieni zachowania wobec Ciebie. I szczerze dziwuję się twojej chęci rozmyślania nad przyczynami jego "dupkowatości" - no ale jak tam sobie chcesz. Raczej - i tak - nic z tego nie będzie wynikać. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Ja już nie wiem... 24.07.13, 21:36 katia_katia_28 napisała: > Wiecie co, ja się zaczynam zastanawiać czy on jest takim wyrachowanym, okrutnym > manipulantem względem mnie, czy jest po prostu egoistą i on na serio wierzy w > to, co mówi? Kwestia wychowania go w taki sposób przez rodziców? Bo jakie jeszc > ze inne opcje wchodzą w grę? Uzależnienie psychiczne od poprzedniego małżeństwa > ? * Who gives a damn? Co za różnica? Odpowiedz Link Zgłoś
paulina7171 Re: Oto kolejna amatorka odpadów atomowych. 24.07.13, 19:58 Katia, mam nadzieję, że jesteś trollem. Nie mogę wyjść z podziwu czytając historie dziewczyn, brnących w związki z żonatymi i dzieciatymi bądź rozwiedzionymi z wyłącznej winy facetami, obciążonymi alimentami, do tego oszustami finansowymi. Zupełnie nie rozumiem, czym kierują się takie dziewczyny. Albo muszą być cholernie brzydkie i uznają, że "nie ma co wybrzydzać", albo ich samoocena jest równa zeru. Katia, czy w zasięgu Twojego wzroku nie było jakiegoś wolnego rówieśnika? Przecież to, co dzieje się w Twoim, ekhem, "związku", to jakaś jazda bez trzymanki jest. Odpowiedz Link Zgłoś
akle2 Re: Oto kolejna amatorka odpadów atomowych. 24.07.13, 20:07 Mocno powiedziane, ale nie sposób się nie zgodzić. Niestety, "z wiekiem" będzie tylko trudniej, bo wolnych rówieśników, powodujących motylki w brzuchu, będzie jak na lekarstwo, zaś żonatych i dzieciatych, których "żona nie rozumie" będzie przybywać w tempie kwadratowym. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Oto kolejna amatorka odpadów atomowych. 24.07.13, 21:38 Cóż, to wina społecznego podejścia "jakiekolwiek portki trzeba mieć". I podejście "bo ja nie umiem być sama". Chore ciutkię. Odpowiedz Link Zgłoś
wzorowa.uczennica Re: Ja już nie wiem... 28.07.13, 09:44 Kocha nadal swoją była żonę i dlatego wziął na siebie winę i płaci jej kokosowe alimenty. Znam z autopsji... Odpowiedz Link Zgłoś
katia_katia_28 Re: Ja już nie wiem... 28.07.13, 14:52 Kurde, jak kocha, to niech mi powie a nie dupę zawraca... Wrócić też do niej może, nie trzymam go przykutego łańcuchami... Tchórz? Boi się powiedzieć, jak jest na prawdę? Odpowiedz Link Zgłoś
ursyda Re: Ja już nie wiem... 28.07.13, 14:53 Oczywiście, bo ona już go nie chce. Nie puści starej gałęzi dopóki nie złapie się nowej. Czy nie tak było w Twoim przypadku? Odpowiedz Link Zgłoś
katia_katia_28 Re: Ja już nie wiem... 28.07.13, 15:07 Wiesz, ja nie mam alternatywy, tzn. alternatywą jest bycie samej ze sobą, ale mam pracę, mieszkanie, drugie wynajmuję, dwa fajne koty, przyjaciółkę... Świat się nie kończy, na pewno jest smutek i żal, bo na oczątku było nam razem cudownie, ale przyszłość z tym mężczyzną rysuje mi się w czarnych barwach.. Jestem z tych, co nie myślą jedynie :tu i teraz" ale patrzą bardziej perspektywicznie, a tu perspektyw brak... Odpowiedz Link Zgłoś
ursyda Re: Ja już nie wiem... 28.07.13, 15:54 Pisząc o Twoim przypadku miałam na myśli to, że Twój partner najpierw zamieszkał z Tobą a potem zaczął myśleć o rozwodzie i innych rzeczach. Czyli najpierw złapał nową zanim puścił starą. I teraz jest tak samo. Odpowiedz Link Zgłoś
po-trafie Re: Ja już nie wiem... 07.08.13, 18:53 Wiesz co, moja prababka pochowala 4 mezow, a jak byla po 85, to nadal ja podrywali. Mowila, ze to dzieci takie 'temu Zenonowi to moglabym nos wycierac, toz mialam 13 lat jak ons ie rodzil' - tak o nich mowila. Wiec ty nie mow, ze bedziesz sama z soba, natura pustki nie znosi. Pocierpisz kilka miesiecy, pozniej bedziesz leczyla uraz, a pozniej sie zakochasz w kims, kto nie bedzie kretaczem. Odpowiedz Link Zgłoś
ursyda Ależ 28.07.13, 12:57 katia_katia_28 napisała: Płaczę od 3 dni, nie mogę się uspokoić, Tu nie ma co płakać, tu trzeba sp...dalać. Odpowiedz Link Zgłoś
katia_katia_28 Re: Ależ 28.07.13, 14:53 Wiecie, na prawdę do tego dojrzewam, jakoś tak mi lekko na duszy, czuję się wolna z moją decyzją :) Moja kasa, moje życie, układam je tak, jak chcę. Jeśli będę szczęśliwa, to będę wtedy mogła się szczęściem podzielić. Widocznie to nie ten mężczyzna. Odpowiedz Link Zgłoś
ursyda Re: Ależ 28.07.13, 14:54 Wydaje mi się, że to napewno nie ten mężczyzna. I masz rację, podjęcie decyzji to jak zrzucenie ciężaru. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Ależ 28.07.13, 17:15 katia w pełni zgadzam się z ursydą, ten pan zbyt łatwo przerzuca na Ciebie swoje zobowiązania, zwijaj się kobieto z tego związku i szukaj faceta bez takich obciążeń, skoro sam piwa nawarzył, to niech je teraz sam spija, a może trafi mu się jakaś jelenica, która wezmie sobie do serca jego manipulacje, zakasa rękawy i będzie ciezko pracowac na nie swoje zobowiązania, bo pan taki fajny jest... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: Ja już nie wiem... 07.08.13, 23:18 katia_katia_28 napisała: > Potrzebuję kilku/kilkunastu opinii na temat mojej sytuacji. Przestaję ufać temu > , co myślę, uważam, temu co czuję, jestem potwornie zagubiona... > > Jestem w związku z facetem, który właśnie niedawno miał rozprawę rozwodową. Pla > nowaliśmy własną rodzinę, dziecko w przyszłym roku Taaaa... > Do tego dochodzą comiesięczne alimenty na sy > nka (w kwocie 3000 PLN - co jest dla mnie kwotą kosmiczną, bo w myśl prawa, rod > zice łożą wspólnie i mniej więcej w częściach równych na utrzymanie dziecka, wi > ęc mi wychodzi 6000 PLN - co jest niedorzeczne chyba, ale może się mylę?). Łącz > ni wychodzi, jak ch.. strzelił ok. 7500 PLN miesięcznie. Żona mojego partnera n > ie jest osobą bezrobotną, zarabia około 5000 PLN netto, więc całą swoją pensję > ma na kremy, ciuchy itd. - jak to mój partner powiedział, ona sobie nie odmówi > a będzie zasłaniała się dzieckiem, że dziecku obniża standard i jaki to z niego > do d..y ojciec. Twój partner także, zdaje się, miski ryżu nie zarabia, tylko nieco więcej, prawda? To są pieniądze na jego dziecko i tobie od nich wara, niezależnie od tego, na co była swoją pensję wydaje. Chciałaś faceta bez zobowiązań finansowych? Było nie brać rozwodnika. Proste. Odpowiedz Link Zgłoś
katia_katia_28 Re: Ja już nie wiem... 20.08.13, 11:21 > Twój partner także, zdaje się, miski ryżu nie zarabia, tylko nieco więcej, praw > da? To są pieniądze na jego dziecko i tobie od nich wara, niezależnie od tego, > na co była swoją pensję wydaje. Chciałaś faceta bez zobowiązań finansowych? Był > o nie brać rozwodnika. Proste. bupu - oczywiście, że mi wara od jego kasy, ale jemu od mojej kasy nie? Proszę czytać ze zrozumieniem, mój "partner" chce, abym ja również na to robiła i płaciła. O co cały "zgrzyt". To jemu wara od mojej kasy! Odpowiedz Link Zgłoś