sl13
28.07.13, 17:57
To trochę tak, jak z pierwszym wspólnym stosunkiem po kilku randkach albo i bez randek. Dziewczynka powinna zamknąć oczka i czekać, co partner wymyśli, zamiast powiedzieć: „wolę na pieska”. Bo jak od razu się wypnie i oświadczy, że chce na tego pieska, ten się będzie głowił, gdzie ona się tego nauczyła i mu opadnie. Poprawna kolej rzeczy to pan proponuje pani seks od tyłu, a pani się ewentualnie zgadza. Wówczas pan może uznać, że jest pierwszym, który ją w ten sposób penetrował i wszystko będzie w porządku – bo to on weźmie sytuację we władanie. Z tej świętej, którą zapraszał na kolacje i do kina tylko on ma prawo zrobić ladacznicę. Nikt inny.
Całość:
proseksualna.pl/seks/seksowna-ale-nie-seksualna/
Przeczytałam ten artykuł i uświadomiłam sobie, że tego w ogóle na co dzień się nie dostrzega. Że wyzwolenie seksualne kobiet jest rozumiane jako sypianie z innym facetem w każdy weekend lub ewentualnie możliwość takowego, nie jako świadomość własnych potrzeb i kierowanie się nimi, a nie oczekiwaniami otoczenia (obojętnie, czy oczekuje ono świętej czy seksownej). Na forum też tak jest - nie chcesz uprawiać seksu oralnego, jesteś dewotką i nie wiesz co tracisz. A może ona naprawdę nie chce, a te, które "nie tracą" poddają się presji na bycie "nowoczesnymi"?
Skąd historie o "prowokowaniu" do gwałtu? Niezrozumienie, ze kobieta, która np. chce się podobać, może chcieć się podobać konkretnej osobie, albo nawet nikomu, ma po prostu taki kaprys, ale i tak jest traktowana jak zdzira, bo skoro ubrała się w mini, to znaczy, że z jej tyłkiem każdy może zrobić co chce.
W popkulturze idealnym uosobieniem świętej zdziry jest Doda, która pozuje nago, jest seksowna i wulgarna, ale za mąż wyszła w wieku 20 lat i jak sama mówi, sypia tylko ze stałymi facetami, których miała bodajże trzech w ciągu 10 lat - a mimo tego jest uważana za wyuzdaną, puszczalską, łatwą.